horror w pociągu, ruchome schody w metrze

Mężczyzna uduszony przez… ruchome schody! Dramatyczny wypadek w metrze

O tym, że ruchome schody bywają niebezpieczne wie każdy, kto choć raz widział filmy z Chin, gdzie – jak mogłoby się wydawać – wypadki na tych konstrukcjach są chlebem powszednim. Ale tego typu wypadek, który przydarzył się w metrze aż trudno sobie wyobrazić – fragment koszuli, którą miał mężczyzna zaplątał się tak niefortunnie w schody, że udusił go!

Do wypadku doszło w ostatnią niedzielę w godzinach nocnych w nowojorskim metrze na stacji w Bronksie. Policjanci przybyli na miejsce odcięli zaplątany fragment ubioru, ale było już za późno na ratunek – mężczyzna został uduszony.

 

 

ZOBACZ: „15-centymetrowy KOSMITA” to nie przybysz z innej galaktyki! Uczeni rozwikłali tajemnicę najbardziej NIESAMOWITEJ mumii na świecie!

 

 

Choć to dość niecodzienny wypadek, to jednak statystyki nowojorskiego metra są przerażające. Co roku dochodzi w nim do setek wypadków, w tym wielu śmiertelnych. W 2017 roku było to ponad 900 incydentów! Jak widać niebezpieczeństwo może czaić się wszędzie.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

pechowy narciarz

Pechowy narciarz ZAGINĄŁ na stoku. Odnaleziono go 4600 KILOMETRÓW DALEJ! Ma za sobą NIESAMOWITĄ podróż

Jak do tego konkretnie doszło? Wciąż w 100% nie wiadomo. Pewne jest, że 7 lutego 49-letni narciarz, Constantinos Filippidis zaginął w okolicy Whiteface Mountain w stanie Nowy Jork. Po 6 dniach zadzwonił na policję z… lotniska w Sacramento w Kalifornii! Co działo się pomiędzy – policja ma kilka podejrzeń!

 

Narciarz zgłosiwszy się na policję powiedział, że niewiele pamięta z ostatnich kilku dni. Wszystko wskazuje na to, że doznał urazu głowy. Gdy na lotnisku w Sacramento zjawiły się służby aby odebrać poszukiwanego, ten wciąż miał na sobie narciarskie buty, kurtkę puchową, a w ręku trzymał kask! I na pierwszy rzut oka widać było, że jest mocno zdezorientowany.

 

W jaki sposób mógł trafić na drugi koniec Stanów Zjednoczonych? To najciekawsze, bo… nie korzystał z samolotu! Jego paszport i inne dokumenty zostały w pensjonacie, w którym uprawiał zimowe szaleństwo. Bez nich nikt nie wpuściłby go na pokład. Filippidis twierdzi, że pamięta jakąś ciężarówkę, którą podróżował, a to oznaczałoby, że odbył solidny autostop!

 

Dodatkowo policja ustaliła, że gdy dotarł do Kalifornii, skorzystał z usług fryzjera i kupił sobie nowy telefon. Intrygujące, że nikogo na ciepłym Zachodnim Wybrzeżu nie zdziwił gość w puchowej kurtce i kasku narciarskim!

 

Pechowy narciarz trafił do szpitala, a policja usiłuje ustalić co faktycznie stało się z nim w ciągu ostatnich kilku dni. Jedno nie ulega wątpliwości – miał niesamowicie dużo szczęścia!

Chciał wykuć MITYCZNY MIECZ, SPALIŁ CENTRUM MIASTA! Władze musiały wprowadzić STAN WYJĄTKOWY, żeby opanować sytuację! [FOTO & VIDEO]

Amerykanie potrafią zaskakiwać swoimi pomysłami. Ten jednak był absolutnie idiotyczny.

 

Ile to razy oglądając telewizję słyszeliśmy stwierdzenie „nie próbujcie tego w domu”. 51-letni John Gomes, mieszkaniec 16-tysięcznego miasteczka Cohoes w stanie Nowy Jork albo tego nie usłyszał, albo nie wziął sobie rady do serca.

 

Zafascynowany wyczynami kowali-mieczników występujących w programie „Forged in Fire” postanowił być taki jak oni. W programie emitowanym przez History Channel grupa mieczników rywalizuje tworząc możliwie jak najlepsze modele broni białej. Gomes postanowił wykuć swój własny miecz.

 

Ponieważ nie miał pieca kowalskiego ogień rozniecił w… beczce. Ogień raz dwa rozprzestrzenił się na jego dom i szybko zaczął trawić okoliczne zabudowania. Mimo akcji strażaków spłonęły doszczętnie trzy budynki, a 18 zostało uszkodzonych. Jeden strażak odniósł obrażenia w trakcie akcji. Władze miasteczka wprowadziły stan wyjątkowy aby opanować sytuację. Na niewiele się to zdało. Niewielkie miasteczko straciło niemal połowę zabudowy ścisłego centrum!

„To największa tragedia w historii miasta” – powiedział burmistrz, Shawn Morse.

Nieudolny domorosły kowal trafił za kratki. 5 grudnia odbędzie się jego przesłuchanie, choć z tego co wiemy, nie przyznaje się do winny. Jest oskarżony o podpalenie i stworzenie zagrożenia. Ciekawe czy sam będzie musiał pokryć milionowe straty, które spowodował?

Prawdziwym szczęściem w nieszczęściu jest to, że przez jego głupotę nikt nie zginął!

o2.pl/youtube/twitter

Awaryjne lądowanie na rzece. Na pokładzie samolotu było 10 osób

Na East River w Nowym Jorku mały samolot zmuszony był do awaryjnego lądowania. Na pokładzie znajdowało się 10 osób. Na szczęście pilotowi udało się szczęśliwie posadzić maszynę na rzece.

 

Natychmiast sprawnie ewakuowano wszystkich pasażerów i załogę samolotu, po czym samolot został odholowany do brzegu. Na chwilę obecna nie są znane przyczyny zdarzenia.

 

Nagranie z całej akcji ratowniczej pojawiło się w internecie:

 

kd, źródło: rmf24, youtube

Słynny cyrk żegna się z widzami na dobre. ZOBACZ spektakularne show! (FOTO)

Słynny amerykański cyrk Ringling Bros. and Barnum & Bailey Circus powstał w połowie XIX wieku. Po 146 latach działalności ogłosił zakończenie występów. Już w styczniu pojawiły się zapowiedzi o planach opuszczenia areny. Powodem jest przede wszystkim postępujący spadek widowni, rosnące koszty utrzymania oraz zmieniające się gusta widowni.

 

Cyrk słynie przede wszystkim z pokazów egzotycznych zwierząt, efektownych kostiumów i wyczynów akrobatów.

 

Popularność cyrku zaczęła maleć na rzecz kina, telewizji, czy gier komputerowych. Ringling Bros. and Barnum & Bailey Circus sporo środków stracił również na licznych bataliach sądowych z obrońcami praw zwierząt.

 

Przedstawienie kończące artystyczne życie cyrku odbyło się w Uniondale w stanie Nowy Jork. Show zakończył pokaz fajerwerków oraz uroczyste odśpiewanie starej pieśni „Auld Lang Syne”, symbolu pożegnania przeszłości i powitania przyszłości.

 

Konferansjer, Jonathan Lee Iverson, zwracając się do publiczności, wyraził nadzieję:

 

„Przez 146 lat byliśmy amerykańską instytucją i mamy nadzieję, że wspomnienia, do których powstania się przyczyniliśmy, zostaną z wami do końca życia – powiedział konferansjer.”

 

Obejrzyj galerię z ostatniego występu cyrkowców:

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”13″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_imagebrowser” ajax_pagination=”1″ order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″] 

 

Źródło: rmf24.pl
kd

Nowy most w Stanach nosi nazwę po polskim bohaterze. SPRAWDŹ o kogo chodzi

Most łączy zamieszkany przez Polaków Greenpoint z Maspeth w dzielnicy Queens, gdzie także osiedli Amerykanie polskiego pochodzenia. To między innymi dzięki ich zabiegom most zachował oryginalną nazwę. W Nowym Jorku otwarto w czwartek nowy Kosciuszko Bridge (Most Kościuszki).

 

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo przybył na otwarcie mostu samochodem prezydenta Franklina Delano Roosevelta – packardem z 1932 roku. Wyraził uznanie dla projektantów i budowniczych mostu. Nauczył się wymawiać nazwisko Kościuszki i wskazywał na zasługi bohatera obu narodów. Nawiązywał też do przyjaźni amerykańsko-polskiej.

 

We wcześniejszych wystąpieniach Cuomo podkreślał, że nowy most jest pierwszym dużym mostem powstałym w Nowym Jorku od ponad 50 lat. Konsul generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski nazwał w rozmowie z PAP otwarcie mostu wydarzeniem wyjątkowo ważnym także dla Polaków. Most Kościuszki łączy bowiem dzielnice, w których mieszka społeczność polonijna.

 

„Kosciuszko Bridge nie kojarzył się przez wiele lat pozytywnie nowojorskim kierowcom. Było tam bardzo dużo problemów, korki, przestoje. Z tym pięknym nowym mostem nastąpi zupełnie nowe otwarcie. Kościuszko i most zaczną się Amerykanom jednoznacznie pozytywnie kojarzyć. Jest to wspaniała inwestycja”.

 

Wyraził też zadowolenie z tego, że gubernator Cuomo w piękny sposób podkreślił wagę przyjaźni polsko-amerykańskiej i wkładu Tadeusza Kościuszki w tę przyjaźń.

 

Pośród kilkuset gości zaproszonych na otwarcie mostu byli polonijni harcerze, a także Polonusi z krakowskich i góralskich strojach.

 

Mostem będzie przejeżdżać dziennie ok. 200 tys. ludzi (150 tys. pojazdów). Budowa kosztowała 555 milionów dolarów. Nowy Most Kościuszki zastępuje most o tej samej nazwie oddany do użytku w 1939 roku. Był on obliczony na zaledwie 10 tys. samochodów dziennie. W przyszłości most będzie się składał z dwóch bliźniaczych części. Pierwsza, przekazana do użytku tymczasowo, ma po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Po wybudowaniu do roku 2020 drugiej części most będzie miał w sumie dziewięć pasów ruchu.

 

Nowy Kosciuszko Bridge ma łącznie niemal dwa kilometry długości i ok. 31 m szerokości. Cała konstrukcja składa się z przebiegających nad ulicami podjazdów, łączników oraz ok. 350-metrowego przęsła głównego. Autorem projektu jest firma HNTB, a wykonawcami SKANSKA-KIEWIT-ECCO.

 

Niezależnie od wyzwań stojących przed projektantami i budowniczymi punktem spornym stała się trudna do wymówienia dla Amerykanów nazwa „Kościuszko”. Pojawiały się alternatywne propozycje, w tym „K – Bridge”, lub użycie inicjałów „TK”. Przeciw zmianom protestowali przedstawiciele Polonii.

 

„Sam gubernator przyznawał, że nie potrafi wymówić słowa Kościuszko, ale zadecydował, że oryginalną nazwę trzeba uszanować, że to jest polski rejon”.

 

PAP
kd