trump i kim dzong un, singapuru

Kim Dzong Un ma WSTYDLIWY SEKRET? Nie UWIERZYSZ co przywiózł ze sobą do Singapuru!

Umiłowany Przywódca Korei Północnej panicznie boi się szpiegów i spisków. W swoim kraju łatwiej trzymać mu rękę na pulsie. Ale nawet wyjeżdżając na historyczny szczyt do Singapuru nie zostawił niczego przypadkowi. Kim Dzong Un przywiózł ze sobą wszystko, co było mu potrzebne do samowystarczalności!

 

Delegacja Korei Północnej przybyła do Singapuru trzema samolotami. Dwa Ił-76 przywiozły mniej ważnych gości i cały niezbędny sprzęt, zaś Boeing wyczarterowany od linii Air China stał się samolotem Kim Dzong Una.

 

Wśród rzeczy, które przyleciały z Pjongjangu była… przenośna toaleta! Kim Dzong Un chciał uniemożliwić obcym szpiegom pobranie próbek swoich produktów przemiany materii, które mogłyby posłużyć do przebadania jego stanu zdrowia.

 

Poza kibelkiem Koreańczycy przywieźli ze sobą zapas jedzenia, opancerzoną limuzynę i wiele innych. Dodatkowo samoloty poleciały dłuższą trasą – nad Pekinem, która zajęła 10 godzin. Szybsza trasa, nad Szanghajem, zajęłaby około 6,5 godziny, ale wiodła w dużej mierze nad morzem. Koreańczycy uznali, że bezpieczniejsza będzie trasa nad lądem, dodatkowo nad krajem, który można nazwać sojusznikiem Kim Dzong Una.

 

Szczyt w Singapurze zakończył się – według oficjalnych wypowiedzi – wielkim sukcesem. Korea Północna i USA podpisały porozumienie, które ma zainicjować denuklearyzację komunistycznego reżimu. W praktyce – to wciąż tylko słowa. Ale miejmy nadzieję, że to spotkanie faktycznie doprowadzi do zmniejszenia napięcia w tym kawałku świata.

skażenie radioaktywne

SKAŻENIE RADIOAKTYWNE w Korei Północnej? Katastrofa jest BARDZO PRAWDOPODOBNA!

Bardzo niepokojące informacje podali do wiadomości chińscy naukowcy, którzy monitorują sytuację na północnokoreańskim poligonie atomowym pod górą Mantap. Potwierdzili, że część góry zawaliła się z powodu przeprowadzanych tam intensywnie prób ładunków jądrowych. Skażenie radioaktywne może wkrótce zagrozić nie tylko Korei, ale również Chinom i innym okolicznym państwom.

 

Badacze oceniają, że to właśnie osunięcie się fragmentów góry doprowadziło Kim Dzong Una do podjęcia decyzji o wstrzymaniu dalszych prób nuklearnych. Prawdopodobnym powodem tej katastrofy jest najsilniejsza, wrześniowa próba, po której ONZ nałożył na Koreę najcięższe w historii sankcje.

 

Na razie trudno ocenić na ile skażenie radioaktywne zagraża okolicy. Zdaniem Chińczyków w zawalonej części góry powstał „komin” którym promieniotwórcze pierwiastki mogą wydostawać się na powierzchnię.

 

Chińscy uczeni cytowani przez hongkońską gazetę „South China Morning Post”  uważają, że reżim w Pjongjangu powinien poprosić ich o pomoc w ocenie stanu góry Mantap, ponieważ mają oni wiedzę i możliwości, aby uniemożliwić wydostanie się substancji radioaktywnych.

 

Informacje potwierdzone przez chińskich badaczy rzucają też nowe światło na spolegliwy ton Kim Dzong Una. Jaśniejsze stały się sygnały wysyłane przez niego do krajów Zachodu. Być może reżim nie ma już po prostu środków na uruchomienie nowego poligonu nuklearnego, a dodatkowo desperacko zaczyna rozglądać się za pomocą w ustabilizowaniu góry Mantap, która może być zagrożeniem dla całego regionu i gwoździem do trumny komunistycznego państewka?

 

interia.pl

skażenie radiatom, zabić, Korea Północna

WSTRZĄSAJĄCY RAPORT: Korea Północna może zabić 100 MILIONÓW ludzi bez użycia broni nuklearnej! Wszystko przez…

Kim Dzong Un ogłosił zakończenie testów nuklearnych i rakietowych w swoim państwie. Wielu sąsiadów odetchnęło z ulgą, ale czy to oznacza, że jesteśmy bezpieczni? Nie. Po pierwsze dlatego, że jak rzekł Kim Dzong Un, testy kończy, bo możliwości broni masowego rażenia zostały „zweryfikowane”. A po drugie istnieje inne, nie mniej straszne zagrożenie.

 

Specjalnym raportem zajął się rosyjski profesor Oleg Szczeka z Władywostoku. Naukowiec zwrócił uwagę na ryzyko potężnej katastrofy atomowej, której źródłem może być ośrodek Jongbjon w Korei Północnej.

 

Według niego, Koreańczycy nie przestrzegają wszystkich procedur bezpieczeństwa przy swoich reaktorach jądrowych. Zwiększanie zapotrzebowania na prąd może za jakiś czas doprowadzić do tragedii na miarę tej z 1986 roku, lub nawet większej.

 

Obawy budzi fakt, że mogą próbować uruchomić elektrownie jądrowe, w których reaktory nie spełniają norm i są słabo przetestowane. Byłoby to zgodne z północnokoreańską tradycją poświęcania standardów bezpieczeństwa w celu przyspieszenia budowy priorytetowych obiektów przemysłowych

– napisał w swoim raporcie.

 

Pierwszy reaktor w Jongbjon postawili właśnie Rosjanie, w 1965 roku. Był to reaktor RBMK-1000, dokładnie taki jaki zawiódł w Czarnobylu. Koreańczycy z Północy skopiowali go i nauczyli się jak je budować.

 

Dane te opublikowano na stronie 38North, zajmującej się problematyką obu Korei i ich stosunków z USA.

 

W zależności od warunków pogodowych, takich jak siła i kierunek wiatru, nawet 100 milionów ludzi w Korei Północnej i Południowej, a także we wschodnich prowincjach Chin, na południu Dalekiego Wschodu Rosji i na zachodnim wybrzeżu Japonii, może być narażonych na śmiertelne niebezpieczeństwo

 

– dodaje profesor Szczeka.

 

Obecnie w Jongbjon uruchamiany jest reaktor o mocy 100 megawatów. Prawdopodobnie pracują tam także dwa inne reaktory doświadczalne. Istnieje też pewne prawdopodobieństwo, że Korea Północna ma jeszcze inne, nieznane szerzej reaktory. Jeśli któryś z nich zawiedzie, tamta część świata może mieć potężne problemy.

 

o2.pl

kim dzong una, kim dzong, kim,

PIERWSZY RAZ Kim Dzong Una w Chinach! Chciał to utrzymać w pełnej tajemnicy, ale nie udało się…

Tego typu kwestie w wypadku północnokoreańskiego reżimu zawsze trzymane są w pełnej tajemnicy. Nie inaczej było tym razem, ale zachodni dziennikarze okazali się lepiej poinformowani niż Pjongjang przypuszczał.  Wszystko wskazuje na to, ze jesteśmy świadkami pierwszej podróży Kim Dzong Una.

 

Od czasu objęcia władzy w Korei w 2011 roku Kim Dzong Un nie ruszał się ze swojego państwa. Tymczasem należy podejrzewać, że dyktator wreszcie się przełamał i udał w podróż zagraniczną do Chin!

 

Do tych informacji dotarli dziennikarze Bloomberga, wcześniej takie pogłoski przekazała japońska agencja prasowa Kyodo. Bloomberg miał dotrzeć do trzech niezależnych źródeł, które potwierdziły ten fakt.

 

Z kolei Kyodo dopatrzyła się w opóźnień pociągów w Pekinie i dużych kolumn policyjnych poruszających się przez miasto. A przywódcy Korei Północnej zawsze podróżowali pociągami! Kolejne doniesienia potwierdziły, że w stolicy Państwa Środka zauważono pociąg łudząco podobny do tego jakim podróżował ojciec Kim Dzong Una, Kim Dzong Il.

 

Nie są znane żadne szczegóły dotyczące spotkania. Nie wiemy z kim spotka się Kim Dzong Un, czego będą dotyczyć rozmowy, ani jaki jest plan wizyty. Brak też jakichkolwiek oficjalnych potwierdzeń czy to ze strony chińskiej, czy koreańskiej. Można jednak przypuszczać, że w związku z planami na spotkanie pomiędzy Donaldem Trumpem, a Kim Dzong Unem, ten drugi udał się do swojego najbliższego sojusznika by omówić pewne kwestie z tym związane.

 

No i wreszcie – kiedyś musiał być ten pierwszy raz. A skoro przywódca Korei Północnej ma się spotkać z Trumpem na neutralnym gruncie, to lepiej żeby przyzwyczaił się do podróżowania!

 

o2.pl

pirat, kim dzong un, korea północna

Kim Dzong Un jak PIRAT Z KARAIBÓW – ma sprytny sposób na ominięcie sankcji!

Gdy Twój kraj jest znienawidzony na całym świecie i każdy patrzy ci na ręce – trzeba sobie jakoś radzić! Kim Dzong Un i jego reżim, to znakomity przykład, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze da się wodzić przeciwnika za nos. Wydaje się, że ominięcie sankcji było dla Pjongjangu łatwiejsze niż można podejrzewać!

 

Korea Północna zastosowała bowiem taktykę znaną jeszcze z XVIII wieku i kojarzoną raczej z piratami. Zmienia nazwy statków, używa fałszywych bander, przemalowuje jednostki, fałszuje dokumenty. Wszystko po to, aby mniej wprawne oko nie skojarzyło danej jednostki z tym państwem!

 

Dodatkowo, wymiana handlowa odbywa się na pełnym morzu, z dala od wścibskich oczu. Jeśli dodamy do tego manipulacje w przyrządach lokalizacyjnych na północnokoreańskich statkach, to widać, że trudno zlokalizować taki proceder. Może się bowiem okazać, że dany statek jest w zupełnie innym miejscu niż pokazują lokalizatory.

 

Załogi statków często przemalowują ich nazwy już po wyruszeniu z portu co wprowadza jeszcze więcej zamętu. Szacuje się, że w 2017 roku w taki sposób reżim zarobił 200 milionów dolarów „na lewo”. W tym roku kwota ta może być jeszcze wyższa.

 

Tą metodą do Korei dostarczana jest przede wszystkim ropa objęta sankcjami. Reżim sprzedaje zaś węgiel i broń. ONZ podaje przynajmniej dwa przykłady takich „transakcji” na pełnym morzu, gdzie ropę przepompowywano z tankowca na tankowiec.

 

Ważne ogniwo w tym łańcuchu przemytu i nielegalnego handlu stanowią… koreańskie ambasady, które często są punktami przerzutowymi nie tylko dla agentów, ale też dla różnych towarów.

 

Jak widać Kim Dzong Un umie odnaleźć się w każdej sytuacji. I zapewne żadne sankcje nie powstrzymają handlu z Koreą Północną, dopóki będą istniały kraje chętne by z nią handlować. A tych, wbrew pozorom, jest dużo, o czym świadczą oficjalne dane! [ZOBACZ: Opublikowano listę państw współpracujących z Koreą Północną. Reżimy i demokrację ramię w ramię na przekór sankcjom!]

 

o2.pl/ foto: pixabay/screenshot

KOREA PÓŁNOCNA. kim dzong, un, tajemnica

Kolejna TAJEMNICA Kim Dzong Una odkryta. To dlatego ostatnio złagodził retorykę?

Wielu ekspertów i komentatorów twierdziło, że ocieplenie stosunków na osi Pjongjang – Seul – Waszyngton, to tylko gra pozorów. Wszak niejednokrotnie w historii dyplomacji używano jako zasłony dymnej do skrycia prawdziwych zamiarów. Wydaje się, że kolejna tajemnica Kim Dzong Una właśnie została odkryta.

 

Analitycy agencji wywiadowczej Jane’s by IHS Markit opublikowali raport zawierający zdjęcia kompleksu nuklearnego w Jongbjon w Korei Północnej. Wynika z nich, że gdy świat żył zimowymi igrzyskami i zachwycał się pojednawczymi gestami pomiędzy Koreą Północną i Południową, w tej pierwszej uruchomiono kolejny reaktor atomowy.

 

Jest to eksperymentalny reaktor lekkowodny, który może służyć do pozyskiwania plutonu. Takiego, jaki jest wykorzystywany przy produkcji bomb jądrowych. Oznacza to, że reżim chce zwiększyć swoje możliwości produkcji materiałów rozszczepialnych, mimo że zdaniem innych raportów już posiada odpowiednią ich ilość.

 

Budowa tego reaktora zakończyła się jeszcze w 2013 roku, ale do tej pory nie było danych udowadniających, że jest on aktywny. Oficjalnie miał służyć do produkcji energii elektrycznej. Analitycy Jane’s by IHS Markit uważają, że pełną moc osiągnie do końca tego roku.

 

Jak to się ma do propozycji spotkania, którą Kim Dzong Un złożył Donaldowi Trumpowi? Okaże się w najbliższych tygodniach. Mimo wszystko mamy nadzieję, że do spotkania dojdzie. Negocjacje i rozmowy są zawsze lepsze od demonstracyjnych pokazów siły i prężenia muskułów. Te mogą bowiem mieć tragiczne skutki.

 

o2.pl/ foto: zdj. ilustacyjne 

chór, korea północna, samijyon

Chór z Korei Północnej zrobił FURORĘ na Południu! W czasie występu doszło do czegoś ZDUMIEWAJĄCEGO!

Chór Samijyon to prawdziwe oczko w głowie reżimu z Pjongjangu. Specjalnie wyselekcjonowane, najpiękniejsze chórzystki potrafią zrobić wspaniałe wrażenie i ocieplić wizerunek Kim Dzong Una. Nie wszyscy oczywiście pałają do nich taką samą sympatią. Jednak to, co zaszło w czasie ich występu było nie do wyobrażenia.

 

Koncert Samijyon przyciągnął 1,7 tys. widzów. Była to grupa specjalnie wyselekcjonowana. Zdobycie biletów w zasadzie było niemożliwe. Część z nich została rozlosowana, część przekazano rodzinom rozdzielonym przez koreańską granicę, a część przypadła południowokoreańskim oficjelom i ich gościom.

 

Podczas gdy widzowie na sali koncertowej w Gangneung ronili łzy wzruszenia, pod gmachem trwała regularna bitwa z policją. Zgromadziło się tam wielu przeciwników takiego „bratania się” z komunistycznym reżimem z Północy.

 

140-osobowy chór oczarował widzów nie tylko prezencją, ale także umiejętnościami i repertuarem. Poza pieśniami ludowymi, znanymi w obu Koreach, odśpiewano także wiele zachodnich przebojów! PR-owo trzeba przyznać, że rozegrano to idealnie!

 

Jednak prawdziwy szok nastąpił gdy chór zaczął śpiewać pieśń o zjednoczeniu Korei. Publiczność śpiewała razem z nim. Gdy dźwięki pieśni dotarły do uszu protestujących pod teatrem ustały wszelkie przepychanki i walki z policją. Protestujący także przyłączyli się do śpiewu! Wydarzenie zostało opisane przez południowokoreańskie media.

 

Jak widać, choć nienawiść między Północą a Południem jest ogromna, to jednak gdzieś w głębi serca każdego Koreańczyka tkwi nadzieja na zjednoczenie kraju. Czy jest to możliwe – na pewno nieprędko. Ale każdy gest, który ociepla stosunki pomiędzy zwaśnionymi państwami jest na wagę złota.

 

o2.pl

chiny, armia, wojsko, wojna, korea północna, granica

W cieniu zimowych igrzysk CHINY rozmieściły SETKI TYSIĘCY żołnierzy na granicy z Koreą Północną. To przygotowania do WOJNY?

Igrzyska olimpijskie wielokrotnie były wykorzystywane do rozpoczynania różnych operacji militarnych. W ostatnich latach szczególnie rozmiłowała się w tym Rosja. W 2008 roku atakując Gruzję i w 2014 Ukrainę. Teraz, gdy stoimy u progu zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang okazuje się, że pojednanie między Północą i Południem może być tylko ciszą przed burzą.

 

Południowokoreańska gazeta ChosunIlbo donosi o intensywnych ruchach chińskiej armii wzdłuż granicy tego kraju z Koreą Północną. Rozmieszczono na niej dodatkowe jednostki obrony przeciwrakietowej, a także 300 tysięcy żołnierzy.

 

Chiny od dawna przygotowują się na najgorsze. Budują obozy dla uchodźców w pasie przygranicznym i szkolą obywateli na wypadek zagrożenia nuklearnego. Chińsko-koreańska granica od dawna była też strzeżona przez znaczne siły wojskowe. Teraz, tuż przed inauguracją igrzysk, siły te zostały wielokrotnie wzmocnione.

 

Jednostki stacjonujące w tym obszarze miały także otrzymać najnowocześniejsze pociski ziemia-powietrze, zdolne rzekomo strącić każdy południowokoreański i amerykański samolot.

 

Czy działania Chin to tylko prewencja, czy może istnieje realne zagrożenie, że i tym razem igrzyska olimpijskie posłużą do sprowokowania jakiegoś konfliktu, lub poważnego kryzysu międzynarodowego?

 

Miejmy nadzieje, że nie kryje się za tym nic nadzwyczajnego, a igrzyska w Pjongczang, na które poleciało wielu polskich sportowców odbędą się bez żadnych przeszkód i wszyscy bezpiecznie – i z medalami  – wrócą do kraju!

 

znz/chosunilbo english edition

kim dzong un, singapur

Głowa państwa Korei PÓŁNOCNEJ na otwarciu zimowych igrzysk olimpijskich! Będzie wielkie spotkanie z delegacją USA? Takiej szansy nie było od LAT!

Wygląda na to, że sport łagodzi obyczaje. Będzie to pierwsza od 2014 roku tak poważna wizyta przedstawicieli Korei Północnej u swojego południowego sąsiada. A co ważne – istnieje możliwość, że delegacja z Pjongjangu spotka się z wysłannikami Stanów Zjednoczonych!

 

Kim Yong-nam, jest przewodniczącym Prezydium Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, oraz tytularną głową państwa w Korei Północnej. Ten najwyższy rangą północnokoreański polityk (po Kim Dzong Unie oczywiście!) będzie stał na czele delegacji tego kraju, która 9 lutego weźmie udział w inauguracji zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang.

 

Północnokoreańska delegacja będzie przebywać w Korei Południowej od 9 do 11 lutego. Szczegółowy plan wizyty nie jest znany. Komentatorzy zwracają jednak uwagę na to, że na inaugurację wybiera się też wiceprezydent USA Mike Pence. Daje to więc szansę na spotkanie pomiędzy przedstawicielami dwóch wrogi państw na najwyższym szczeblu.

 

Kim Yong-nam ma 90 lat i bardzo często pojawia się w północnokoreańskich mediach i na różnych ceremoniach państwowych. M.in. zastępuje Kim Dzong Una w spotkaniach z politykami innych państw. Ostatnim tak wysoko postawionym przedstawicielem Korei Północnej, którzy przybył na Południe był wicemarszałek Hwang Pyong So.

 

 

Zła wiadomość dla pana Yong-nama jest taka, że jego poprzednik już zapewne nie żyje. Z jakiegoś powodu podpadł Kimowi i ślad po nim zaginął. (ZOBACZ: Wielka czystka w Korei Północnej! ) Co, jeśli sposób reprezentowania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej przez Kim Yong-nama także nie spodoba się Umiłowanemu Przywódcy?

 

rp.pl