dopalacze w Trzebiatowie, dopalacz

Łódzkie: nieznany dopalacz ZABIJA kolejne osoby, diler w rękach policji. Ile osób zginie przez truciznę?

W tym roku mieliśmy już do czynienia z wieloma poważnymi zatruciami i wypadkami po dopalaczach. Kilkanaście osób zatruło się w Trzebiatowie [ZOBACZ], mieliśmy też bójki, rozboje i morderstwa po substancjach psychoaktywnych. Teraz do tej czarnej listy dołącza województwo łódzkie i plaga zatruć, która tam trwa.

 

W ciągu kilku ostatnich dni w Łodzi zmarły dwie kobiety, w Bełchatowie dwóch mężczyzn. Kilka kolejnych osób przebywa w szpitalach i walczy o życie. Prokuratura ze względu na dobro śledztwa nie dzieli się wieloma szczegółami.

 

Wiemy jedynie, że 20 lipca do szpitala trafiła pierwsza ofiara, zmarła po kilku dniach. W weekend miała miejsce prawdziwa czarna seria, zmarła kolejna kobieta, a jej partner w ciężkim stanie walczy o życie.

 

W sprawie zatrzymano 29-letniego mężczyznę z Łodzi, który podejrzany jest o rozprowadzenie niebezpiecznej substancji. Postawiono mu już zarzuty, za które może trafić nawet na 12 lat za kratki. Najbliższe dni dopiero potwierdzą jak wiele ofiar ma naprawdę na swoim koncie.

 

pożar w Grecji, śmierć bliźniaczek

Wstrząsająca relacja Polaka, który stracił bliskich w Grecji: „Byłem szczęśliwy, że się uratują”

Te słowa naprawdę chwytają za serce, a zarazem każą poważnie zweryfikować wszystkie oficjalne doniesienia i komunikaty na temat pracy służb w trakcie dramatycznych pożarów w Grecji. Pan Jarosław, który stracił w ich wyniku żonę i dziecko opowiedział TVP Info jak to wszystko wyglądało.

 

Nie poinformowano nas o zagrożeniu pożarem Cały hotel zaczął się palić. Kazano nam uciekać w ostatniej chwili

 

– mówi mężczyzna. Jak twierdzi sam informował obsługę hotelu o rozprzestrzeniającym się pożarze, ale nikt nie brał jego słów na poważnie. Do ostatniej chwili zwlekano z ogłoszeniem alarmu, a gdy już do niego doszło, każdy uciekał na własną rękę. Nie było żadnej zorganizowanej akcji.

 

Akcję ratunkową na greckich plażach zorganizowali rybacy, straż przybrzeżna i właściciele łodzi. Na jedną z nich trafiła żona i dziecko pana Jarosława:

 

Widziałem jak odpływają. Byłem szczęśliwy, że się uratują. Pomocy żadnej nie było. Pomoc dopiero przyszła po trzech godzinach, już po pożarze, jak się uspokoiło

 

Niestety, z nieznanych przyczyn łódź zatonęła, a wraz z nią wszyscy znajdujący się na niej ludzie.

 

Tragedia ta z pewnością stanie się czarną kartą w historii Grecji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że pożary nie wybuchły przypadkiem, a winę za nie ponoszą ludzie. Dodatkowo greckie służby nie zareagowały odpowiednio. Gdy połączymy to z porywistym wiatrem, który osiągał nawet 100km/h otrzymujemy gotowy przepis na wielką katastrofę. Czy ktoś w związku z tym zostanie pociągnięty do odpowiedzialności?

telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

Łódź: zwłoki pod szpitalem psychiatrycznym. MAKABRYCZNE obrażenia!

Zwłoki mężczyzny odnaleziono w poniedziałek rano na chodniku ulicy Aleksandrowskiej w Łodzi. W sąsiedztwie znajduje się szpital psychiatryczny im. Babińskiego.

 

Policjanci mają problem z ustaleniem tożsamości mężczyzny. Prawdopodobnie miał około 30-50 lat, być może był pacjentem pobliskiego szpitala. Tęga budowa ciała. Funkcjonariusze nie wykluczają, że mężczyzna mógł paść ofiarą zabójstwa.

 

Na jego nodze ujawniono rany szarpane, nie wiadomo co spowodowało obrażenia. Policja porosi o kontakt wszystkie osoby, które tego ranka poruszały się ulicą Aleksandrowską. Świadkowie mogą pomóc w ustaleniu, jak doszło do tragedii.

 

Miejmy nadzieję, że znajdą się świadkowie, którzy pomogą rzucić światło na tą sprawę. Na razie jest w niej o wiele więcej znaków zapytania niż pewników.

 

express ilustrowany/ foto zdjęcie ilustracyjne

praca, rejs, rodzina, niania, karaiby, przygoda

Praca marzeń i PRZYGODA ŻYCIA czeka – polska para poszukuje niani na roczny rejs po egzotycznych zakątkach!

Ania i Bartek Dawidowscy to bardzo specyficzne małżeństwo. Przynajmniej z perspektywy zwykłego zjadacza chleba. Od trzech lat mieszkają bowiem na łodzi, wraz z dwójką dzieci i spełniają marzenia podróżując po różnych egzotycznych zakątkach. Teraz postanowili poszukać opiekuna, który ruszy z nimi w roczny rejs.

 

Ania i Bartek planują początek rocznego rejsu na wrzesień lub październik tego roku. W zamian za pomoc przy dzieciach i na łodzi oferują wyżywienie, kieszonkowe no i oczywiście możliwość przeżycia wspaniałej przygody!

 

Do głównych zadań niani będzie należało opiekowanie się dwójką chłopców, gotowanie i sprzątanie, ale także szeroko pojęta opieka nad jachtem. Rodzice mile widzą znajomość języków obcych, szczególnie angielskiego. Nie jest za to potrzebna wiedza z zakresu żeglarstwa.

 

Kogo potrzeba? Osoby otwartej, kreatywnej, tolerancyjnej, gotowej na poznanie nowych kultur. No i przede wszystkim – gotowej na porzucenie swojego dotychczasowego życia na okres co najmniej 10 miesięcy!

 

Osoby chętne mogą zgłaszać się poprzez wysłanie do Dawidowskich filmu, w którym opowiedzą o sobie. Szczęśliwiec, który zostanie wybrany może liczyć na opłacenie kosztów przelotu, kieszonkowe w wysokości 150 euro na miesiąc i przeżycie przygody życia na Karaibach i u wybrzeży Ameryki Południowej!

 

Więcej szczegółów możecie poznać na stronie Facebook, którą prowadzą Dawidowscy, oraz w wideo, które umieścili przed trzema dniami:

 

To co, znajdą się jacyś chętni? Może to właśnie na Ciebie czeka ta intrygująca oferta?

Żyła, żyły, piotr żyła, piotrek żyła

Piotrek ŻYŁA nie przejął się rozbieraną sesją żony! ZOBACZ jak spędził weekend [FOTO]

Niektórzy nazywają działania Justyny Żyły krzykiem rozpaczy. Inni zarzucają jej hipokryzję, zakłamanie i mnóstwo innych rzeczy. Jej sesją w Playboyu żyje chyba cała Polska z wyjątkiem… jej własnego męża! Wygląda na to, że Piotrek Żyła spędził weekend tak, że nie miał czasu na rozmyślanie o rozstaniu.

 

Skoczek od dawna utrzymywał, że stara się skupić na zawodach, treningach i szum medialny wokół rozstania nie rusza go. Część w to nie wierzyła, bo wyniki „Wiewióra” nie były w ostatnim sezonie najlepsze, ale… to chyba jednak prawda! Piotrek Żyła zachowuje się tak, jakby wszystko po nim spływało.

 

Okazuje się, że Żyła wraz z Maciejem Kotem spędzili weekend w Łodzie, gdzie w sklepie muzycznym RnR spotkali się z zespołem IRA. Co ciekawsze nasi sportowcy chwycili za gitary i zagrali razem z legendami polskiej sceny!

 

 

Wygląda więc na to, że dla Piotra Żyły życie toczy się dalej. I chyba w tym całym szumie wyjdzie mu to zdecydowanie na dobre! Wystarczy spojrzeć na komentarze dotyczące sesji Justyny i jej zachowania – może zarobiła spore pieniądze [ZOBACZ ILE DOSTAŁA JUSTYNA ŻYŁA ZA SESJĘ DLA PLAYBOYA], ale chyba straciła twarz troskliwej matki i pokrzywdzonej kobiety.

 

se.pl/ foto: instagram .com/ maciejkot

rower, rowerzysta, rowerzystka, wypadek, kolizja, policja, sąd, naubliżał rowerzystce

Łódź: NAUBLIŻAŁ rowerzystce, która wjechała mu pod koła na czerwonym. Sąd wymierzył mu HORRENDALNĄ karę!

Chamstwo na drodze to nic dobrego.  Trzeba z nim walczyć i piętnować takie zachowania. Z drugiej strony – nieodpowiedzialność i głupotę należy równie twardo eliminować. Tym razem wydaje się, że obie strony są winne, ale tylko jedna poniosła karę – ktoś chyba zapomniał o rowerzystce.

 

Zdarzenie miało miejsce na Alei Włókniarzy w Łodzi. Rowerzystka przejeżdżała przez przejście – jeden pas jezdni pokonała na zielonym, ale drugi – na czerwonym. W ten sposób zajechała drogę jeepa, który na szczęście zdążył wyhamować.

 

Mężczyzna wraz ze swoją pasażerką wyzywali rowerzystkę. Ale i ona nie zachowała się kulturalnie – zamiast przeprosić i złagodzić atmosferę pokazała środkowy palec i odjechała. Na mężczyznę zadziałało to jak płachta na byka. Ruszył równolegle do niej i cały czas obrażał. Kobieta dla rewanżu cały czas pokazywała mu środkowy palec.

 

W końcu mężczyzna zatrzymał wóz, wysiadł i zatrzymał rowerzystkę. Zaczął szarpać jej rower i dalej ubliżał. Uspokoił się, gdy kobieta zagroziła wezwaniem policji. Jak powiedziała – tak zrobiła, mimo że mężczyzna już dawno pojechał. Funkcjonariusze ustalili jego dane i sprawa wkrótce trafiła do sądu.

 

Rowerzystka wniosła oskarżenie o naruszenie dóbr osobistych, nietykalności i czci. Sąd Rejonowy Łódź-Śródmieście przyznał jej rację. Mężczyzna ma jej zapłacić 3 złotych zadośćuczynienia i 1300zł kosztów sądowych.

 

Chamstwo na drodze i samodzielne wymierzanie sprawiedliwości to nie jest dobra droga. Tak samo jak jeżdżenie na czerwonym i narażanie życia swojego i innych. Naszym zdaniem w tej sytuacji konsekwencje powinna ponieść także niemądra rowerzystka.

 

o2.pl/foto: youtube.com/videorejestratory

strażacy w akcji, straż pożarna

Sąsiedzi nie widzieli ich od miesiąca. Gdy straż weszła do mieszkania odkryła MAKABRYCZNĄ prawdę!

Sąsiedzi niepokoili się o rodzinę mieszkającą na łódzkim Polesiu. Od miesiąca nie widzieli żadnego jej członka. Postanowili więc wezwać policję i straż. Gdy służby weszły do mieszkania, zastały tam wstrząsający widok.

 

Straż weszła do domu przez okno, gdyż drzwi były zamknięte. Okazało się, że wewnątrz są zwłoki trzech osób: kobiety w wieku 67 lat lat i dwóch mężczyzn w wieku 35 i 37 lat. Zmartwieni sąsiedzi niestety mieli rację, co do swoich smutnych przypuszczeń.

 

W tej sprawie trwa policyjne dochodzenie. Wszystko wskazuje na to, że są to ofiary zatrucia czadem. Nie ujawniono jak długo zwłoki mogły znajdować się w mieszkaniu.

 

Tlenek węgla to bezbarwny, bezwonny i lżejszy od powietrza gaz. Atakuje znienacka, najpierw pojawiają się zawroty głowy i nudności, aż wreszcie dochodzi do utraty świadomości i śmiertelnego zatrucia. Sezon zimowy sprzyja zatruciom czadem. Wszystko przez gorszą lub zupełnie niesprawną wentylację pomieszczeń, oraz częste dogrzewanie mieszkań różnymi, niekoniecznie sprawnymi urządzeniami.

 

Jeśli podejrzenia policji, co do przyczyn zgonu trzech osób z Łodzi potwierdzą się, to będą to kolejne ofiary tlenku węgla, które na koncie ma tegoroczna zima. Być może tragedii dałoby się uniknąć, gdyby w domu zamontowany był czujnik czadu? Warto zaopatrzyć się w takie urządzenie, jeśli w naszym mieszkaniu korzystamy z piecyków gazowych!

 

wprost.pl/ foto: zdj. ilustracyjne/ youtube.com

siedem zwłok w łodzi-widmo

 Służby natrafiły na ŁÓDŹ-WIDMO pełną zwłok! Kim były osoby, które zginęły na morzu?

Mrożącego krew w żyłach znaleziska dokonali policjanci z miasta Kanazawa w Japonii. We wraku drewnianej łodzi ujawnili siedem zwłok. Nie jest to pierwsze tego typu znalezisko u wybrzeży Kraju Kwitnącej Wiśni. Wszystko wskazuje na to, że i tym razem scenariusz tragedii był bardzo podobny do poprzednich tego typu zdarzeń. 

 

Służby natrafiły na wywrócony wrak łodzi bardzo blisko japońskiego wybrzeża.  Przedmioty znalezione przy zwłokach wskazują, że najprawdopodobniej ludzie ci pochodzili z Korei Północnej. Znaleziono m.in. obrazki z przywódcami tego państwa, oraz paczkę północnokoreańskich papierosów.

 

Policja bada dwie najbardziej prawdopodobne hipotezy. Mogli to być uciekinierzy lub rybacy. Północnokoreańscy rybacy wypuszczają się coraz dalej od brzegów swojego kraju, aby sprostać planom połowowym ustalanym odgórnie przez władze. Często nie dysponują odpowiednim sprzętem do dalekich rejsów, co kończy się dla nich tragicznie – tylko w ubiegłym roku japońskie służby natrafiły na pozostałości aż 104 jednostek!

 

Jeśli byli to uciekinierzy, to być może próbowali na lichej łódeczce dopłynąć z Korei Północnej do Chin, Korei Południowej lub Japonii – w wypadku braku sprzętu nawigacyjnego wypłynięcie na szerokie wody musiało zakończyć się tragicznie.

 

Tylko w 2017 roku zidentyfikowano 35 zwłok wyłowionych z morza jako pochodzące z Korei Północnej. Ten czarny bilans może być jednak jeszcze większy, bo wiele szczątków pozostaje niezidentyfikowanych. Jaki konkretnie był los tych siedmiu rozbitków zapewne nigdy się nie dowiemy. Nie ulega jednak wątpliwości, że nie są oni ostatnimi, których w tym rejonie świata wyłowią służby.

karambol

KARAMBOL W CENTRUM ŁODZI! 24 auta rozbite, jedna z głównych ulic zablokowana w godzinach szczytu!

Wydawałoby się, że takie zdarzenia to domena dróg szybkiego ruchu i autostrad. Tymczasem do potężnej stłuczki doszło w samym centrum Łodzi w okolicy dworca Łódź Fabryczna. Z powodu śliskiej nawierzchni na Alei Scheiblerów zderzyły się aż 24 samochody! To wręcz mały karambol, na szczęście bez ofiar. 

 

Wszystko zaczęło się około 6:30. Wtedy, z powodu niedostosowania prędkości do warunków zderzyły się pierwsze samochody. W mgnieniu oka, efektem domina dołączyły do nich kolejne. Czarny bilans zatrzymał się na 24 uszkodzonych samochodach.

 

„Wiedziałem, że jest ślisko, jechałem wolno. Co z tego, skoro w tył mojego samochodu wpadła jadąca za mną kobieta”

– opowiada jeden z uczestników kolizji. Kierowcy biorący udział w zdarzeniu nie kryją złości na służby miejskie:

„To nie droga, tylko cholerne lodowisko! Jak można było dopuścić, żeby w pobliżu najważniejszego dworca w ścisłym centrum były takie warunki?”

 

Przez cały poranek kierowcy w Łodzi mieli nieco utrudnione zadanie – Aleja Scheiblerów była zablokowana w jednym kierunku i  policja kierowała samochody na objazdy.

 

Zimowa aura, mimo że bez śniegu, potrafi być bardzo niebezpieczna dla kierowców. Pamiętajmy o tym i nie lekceważmy warunków drogowych, szczególnie rano, gdy nawierzchnia potrafi być solidnie zmrożona. Jak widać w takich warunkach nawet stosunkowo niewielkie prędkości jakie rozwijamy w miastach mogą być wystarczające do tego, by stracić nad autem panowanie i nie wyhamować na czas.

tvn24.pl