radiowóz, pirat, rajdowiec, auto, policja, zatrzymanie pirata. alkomat

Lubelskie: nieoznakowany radiowóz upolował… nieoznakowany radiowóz! Kara była sroga

Mówi się, że prawo jest równe dla wszystkich. Jednak zazwyczaj rzadko mamy przykładów, które potwierdzają tą tezę. A jednak, oto mamy dowód, że przed przepisami ruchu drogowego nie ucieknie nawet funkcjonariusz drogówki i jego służbowy radiowóz!

Do bardzo nietypowej kontroli, w której główną rolę odegrał… radiowóz doszło w Łukowie w województwie lubelskim. Przynajmniej o tym świadczy zdjęcie pokazujące wpis do policyjnego systemu, z którego korzysta drogówka.

 

 

Wynika z niego, że funkcjonariusze z komendy powiatowej w Łukowie zatrzymali do kontroli nieoznakowany radiowóz z komendy w Lubartowie. Policjant nim kierujący przekroczył prędkość o 60km/h.

 

Koledzy po fachu byli dla niego bezlitośni. Nie tylko musi zapłacić mandat, ale odebrano mu też prawo jazdy! Dziennikarze wp.pl potwierdzili na komendzie w Łukowie, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce.

 

Cóż, jak widać niektórzy policjanci nie wierzą w zawodową solidarność – może to i lepiej, bo każdy samochód łamiący przepisy tak rażąco stanowi zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

 

fakt.pl/ screenshot

dostawczaka, laweta, dostawczak, auto, itd, policja

UKRAINIEC dał czadu: załadował do dostawczaka 15-RAZY więcej pasażerów niż powinien! Byli ściśnięci jak SARDYNKI

Policjanci z Trzebnicy zatrzymali nieopodal Strzeszowa na Dolnym Śląsku dostawczaka kierowanego przez 21-letniego Ukraińca. Jaki wielki był ich szok, gdy zobaczyli ilu ludzi tłoczy się na pace, możemy się tylko domyślać!

 

Bus miał zaledwie dwa miejsca siedzące i zgodnie z prawem tylko dwie osoby powinny nim podróżować. Tymczasem w skrzyni ładunkowej tłoczyło się 30 osób! Wszyscy musieli jechać na stojąco, nie mając żadnego punktu podparcia poza podłogą dostawczaka i towarzyszami podróży.

 

Ukrainiec tłumaczył się, że wiózł pracowników na zbiór truskawek. To jednak w żaden sposób nie rozgrzeszyło go przed policjantami. Wystarczy dodać, że bus nie miał ani wykupionego OC, ani podbitego przeglądu!

 

Kierowca otrzymał  500 złotych mandatu, oraz zatrzymano mu prawo jazdy. A co z pasażerami? Tego nie wiemy, ale chyba na zbiory musieli dotrzeć pieszo!

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Gorlice: Kierowca przekroczył ŚMIERTELNĄ DAWKĘ alkoholu – wpadł w ABSURDALNY SPOSÓB!

Policjanci gorlickiej drogówki nie spodziewali się, że zatrzymując kierowcę opla z niezapiętymi pasami zatrzymują kogoś, kto przekroczył śmiertelną dawkę alkoholu w organizmie.

5 czerwca około 17:30 patrol drogówki wypatrzył kierowcę opla, który jechał bez zapiętych pasów. Gdy go zatrzymali od razu wyczuli woń alkoholu. Krótka rozmowa potwierdziła przypuszczenia, że mężczyzna pił, ale nic nie wskazywało na śmiertelną dawkę alkoholu!

 

Badanie alkomatem na miejscu wykazało aż 4,2 promila alkoholu w organizmie! Ale to nie był bynajmniej koniec!

 

Mężczyznę przetransportowano na komendę policji, gdzie dokonano powtórnego badania. Tym razem alkomat wskazał aż 5,12 promila! Policjanci stwierdzili, że lepiej będzie wezwać pogotowie niż zamykać mężczyznę w areszcie, bo takie stężenie alkoholu mogło być groźne dla jego zdrowia i życia.

 

Przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili, że życie mężczyzny nie jest zagrożone i zgodzili się na przekazanie go rodzinie. Ale to nie koniec jego kłopotów. Za jazdę po pijaku będzie odpowiadał przed sądem. Grozić mu może 2 letnie więzienie i wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów!

 

Najśmieszniejsze jest to, że gdyby nie niezapięte pasy, kierowca być może dojechałby do punktu docelowego nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Aż strach pomyśleć ilu jeszcze może poruszać się w ten sposób po naszych drogach!

 

źródło: wp. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot/ youtube. com

śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Wstał od stołu i wsiadł za kierownicę. Wynik na alkomacie ZSZOKOWAŁ policjantów!

Seat Toledo mknący przez teren zabudowany 104 kilometry na godzinę musiał wzbudzić zainteresowanie policjantów, którzy w Wilkowie Polskim na Mazowszu przeprowadzali kontrolę prędkości. Gdy auto zostało zatrzymane okazało się, że 28-letni kierowca nigdy nie powinien wsiadać za kółko!

 

Kierowca nie tylko przekroczył o 50 km/h prędkość w terenie zabudowanym. Okazało się tez, że wydmuchał aż… 2,5 promila alkoholu! Był kompletnie pijany, co nie przeszkadzało mu w brawurowej jeździe. Żeby było jeszcze ciekawiej kontrola odbyła się o 9 rano, a więc za kierującym musiała być naprawdę intensywna noc…

 

Kierowca od razu stracił prawo jazdy, a za prowadzenie na podwójnym gazie czekają go problemy przed sądem. To on zadecyduje o dalszym losie nieodpowiedzialnego kierowcy.

alkomat, policja, drogówka, policjanci

Alkomat ZWARIOWAŁ gdy w niego dmuchnął – policjanci w szoku. Pijany kierowca przegrał z warunkami na drodze i alkoholem…

Z takim stężeniem alkoholu w organizmie, 47-letni mężczyzna powinien leżeć nieprzytomny. Po raz kolejny okazuje się jednak, że my Polacy, mamy wybitne zdolności do znoszenia wysokich stężeń napojów wyskokowych we krwi. Kto wie, być może gdyby nie trudne warunki drogowe, pijany kierowca dojechałby nawet do celu nie wzbudzając niczyich podejrzeń?

 

Do zdarzenia doszło w gminie Głubczyce, niedaleko Raciborza. Policja została wezwana do zdarzenia, w którym brał udział samochód marki Peugeot.  Jego kierowca stracił panowanie nad autem i uderzył w barierki mostu.

 

Na miejscu okazało się, że 47-latek jest najprawdopodobniej pijany. Wprawdzie w tych warunkach nawet trzeźwy kierowca mógłby mieć problemy, ale zachowanie mężczyzny wzbudziło podejrzenia mundurowych.

 

Badanie alkomatem dało zaskakujący rezultat. Mężczyzna miał ponad 4 promile alkoholu w organizmie! Powinien więc, przynajmniej teoretycznie, leżeć pijany do nieprzytomności!

 

Odebrano mu prawo jazdy i zabrano do izby wytrzeźwień. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności i nawet 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. I może faktycznie lepiej by było, gdyby przez dłuższy czas nie siadał za kierownicą?

 

interia.pl/ foto: policja

drogówki, policja, drogówka, kontrola

Według drogówki jechał tak SŁABO, że wymyślili dla niego NIECODZIENNĄ KARĘ. Odwołania na nic się zdały – czy to sposób na niedzielnych kierowców?

O takiej sytuacji chyba jeszcze nie słyszeliśmy. Funkcjonariusze drogówki z Częstochowy twierdzą, że natknęli się na kierowcę, którego technika jazdy pozostawiała wiele do życzenia. Uznali, że mandat to za mało i skierowali do starosty powiatowego bardzo niecodzienny wniosek.

 

Policjanci twierdzą, że sposób jazdy kierowcy był „chaotyczny”. Zaszły wątpliwości, co do jego znajomości przepisów drogowych. Dodatkowo mężczyzna nie reagował na sygnały świetlne wysyłane przez radiowóz, bo ich nie znał.

 

W związku z tym do starosty powiatowego nadano wniosek o… przeprowadzenie ponownego egzaminu na prawo jazdy! Starosta zapoznawszy się z argumentami policji, do decyzji się przychylił! Uznał bowiem, że policja ma prawo skierować na ponowny egzamin nie tylko w wypadku przekroczenia dopuszczalnej ilości punktów karnych.

 

Mężczyzna, którego dotyczy sprawa usiłował odwołać się od tej decyzji. Broni się, że ma prawo jazdy od kilku lat i nigdy nie spowodował żadnej kolizji. Gdy odwołanie nic nie dało, złożył skargę. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Jednak sąd po rozpatrzeniu skargi oddalił ją.

 

Sąd argumentował sprawę następująco: „organ uprawniony do wydawania uprawnień do prowadzenia pojazdów czuwa nie tylko nad tym, aby otrzymały je osoby mające odpowiednie kwalifikacje, ale także kontrolował, czy nie utraciły one wymaganych umiejętności. Podstawą wystąpienia z wnioskiem o sprawdzenie kwalifikacji może być zarówno jedno, jak i wielokrotne naruszanie przez kierującego przepisów ruchu drogowego, nawet jeżeli w określonym czasie nie przekroczył on dopuszczalnego limitu punktów karnych”

 

Być może w sytuacji rażących błędów na drodze jest to pomysł na ukaranie kierowców. Czasem, gdy widzimy, co niektórzy wyczyniają za kółkiem wydaje się, że ponowny egzamin nie byłby taki głupi. Jeśli jednak ktoś przez kilka lat nie nauczył się odpowiednich zachowań, to żaden kurs, ani egzamin go tego nie nauczy.

 

wprost.pl/ fot: screenshot yutube.com

pobocze, agresja drogowa, wypadek, droga, policja

71-letni kierowca wjechał POD PRĄD na A2. Jego tłumaczenia zmroziły policjantów drogówki!

Mylić się jest rzeczą ludzką. Ale robić to zupełnie bezrefleksyjnie, trwać w błędzie i narażać życie swoje i postronnych, to już wyjątkowa przewina. Wydawałoby się, że głupota i brak rozsądku to domena młodych, nieopierzonych. Tym razem jednak „popis” dał 71-letni kierowca, który na autostradzie A2 wybrał zły wjazd, ale nie przejął się tym zbytnio… 

 

Starszy mężczyzna zamierzał jechać w kierunku Poznania. Pomylił jednak wjazdy i znalazł się na pasie autostrady prowadzącym do granicy z Niemcami. Niezrażony tą pomyłką wcisnął hamulec, zaczął zawracać i… ruszył tym samym pasem, ale pod prąd!

 

Warto dodać, że manewr zawracania na autostradzie, co samo w sobie jest horrendalnie głupie, wykonywał nieomal przed maską tira, który jechał za nim. Na szczęście inni kierowcy wyhamowali i od razu wezwali policję.

 

Zatrzymany staruszek tłumaczył, że na jazdę do kolejnego węzła, na którym mógłby bezpiecznie zmienić kierunek jazdy „szkoda mu było czasu” i nie chciał „nadrabiać kilometrów”. Genialne wytłumaczenie.

 

Zastanawiamy się, gdzie tak śpieszył się szanowny 71-latek? Biorąc pod uwagę wiek i zachowanie to chyba tylko i wyłącznie do grobu! Policjanci, którzy usłyszeli takie tłumaczenia, nie mieli żadnych skrupułów. Zamiast dać mandat, skierowali sprawę bezpośrednio do sądu.

 

Żeby 71-letni pirat drogowy nie wpadł na pomysł dalszego jeżdżenia autem, mundurowi zatrzymali mu prawo jazdy. I mamy nadzieję, że decyzją sądu już go nie odzyska!

 

wp.pl

traktor, traktorem, policja, ucieczka, pościg, drogówka

SZYBCY I WŚCIEKLI po polsku: brawurowy pościg policji za… TRAKTOREM! Rolnicy zawzięcie uciekali, bo…

Cóż, gdyby nie pech – być może krewcy traktorzyści zdołaliby umknąć karzącym rękom sprawiedliwości, w postaci patrolu drogówki. Jednak pełna nagłych zwrotów akcji ucieczka traktorem po gruntowych drogach, polach i miedzach zakończyła się, gdy ich maszyna uległa awarii.

 

Policjanci z Nowego Tomyśla spostrzegli na jednej z dróg ciągnik rolniczy bez świateł do jazdy dziennej. Dodatkowo, na tylnej belce pojazdu, poza kabiną, znajdował się „pasażer”, którego zdecydowanie nie powinno tam być.

 

Prawo jest prawem – i choć zapewne krzywda by się nikomu nie stała, a i widok tego typu na polskiej wsi nie jest niczym niezwykłym – mundurowi postanowili zadziałać. Jednak na dawane sygnały do zatrzymania traktorzysta nie reagował, tylko skręcił w boczną drogę i zaczął „uciekać”!

 

Dalej akcja była już jak w fimie. Gdy radiowóz usiłował wyprzedzić i zatarasować drogę ciągnikowi, jego kierowca gwałtowanie skręcał i taranował policyjne auto! W ten sposób niemal pozbawił je zderzaka. Dodatkową bronią okazały się nogi pasażera z tylnej belki, który zawzięcie kopał w zbliżający się policyjny wóz.

 

Karkołomna przejażdżka po rozmiękniętych drogach i polach powinna zakończyć się zakopaniem radiowozu, ale niespodziewanie ten lepiej poradził sobie z warunkami niż leciwy traktor, któremu… odpadła opona.

 

Nie był to jednak koniec problemów, bo zawzięci uciekinierzy nie słuchali policjantów i byli agresywni. Gdy udało się ich zatrzymać, okazało się, że powód ich ucieczki był zgoła prozaiczny. Nie przewozili szmuglowanych diamentów, albo kokainy. Nie mieli też przy sobie broni. Ot, ich narzędzie pracy nie posiadało OC, ani nie było zarejestrowane.

 

Teraz, oprócz mandatu za te wykroczenia, kierowca traktora odpowie za przestępstwo jakim jest niezatrzymanie się do kontroli. A obaj traktorzyści razem bekną za uszkodzenie radiowozu. Wydaje się, że w tej sprawie obie strony – i drogówka i rolnicy – wykazali się nadgorliwością. Jedni w egzekwowaniu przepisów, a drudzy w dosłownej próbie ich ominięcia. Niestety, ale racja jest po stronie policji.

 

moto .interia. pl/ foto: policja / 

radiowóz, pirat, rajdowiec, auto, policja, zatrzymanie pirata. alkomat

NIETYPOWY PIRAT DROGOWY: chciał uciec drogówce, gdy został zatrzymany policjanci przecierali oczy ze ZDUMIENIA!

Praca w drogówce nie należy do nudnych. Szczególnie, gdy trafi się jakiś pościg i to z takim zakończeniem! Policjanci musieli być w niezłym szoku, gdy zobaczyli, kto próbował im zwiać – pirat drogowy w ogóle nie powinien znajdować się za kierownicą!

 

W weekend policjanci drogówki przeprowadzali kontrolę prędkości nieopodal Sulęcina w województwie lubuskim.  Pomiar prędkości jednego z aut wykazał 72km/h w miejscu gdzie obowiązuje ograniczenie do 40km/h. Funkcjonariusz dał więc sygnał do zatrzymania, jednak auto ominęło go i pomknęło dalej!

 

Policjanci rozpoczęli pościg. Po uruchomieniu sygnałów dźwiękowych i świetlnych samochód posłusznie zatrzymał się na poboczu drogi – czyli sam pościg w żadną dramaturgię nie obfitował. Ciekawie zaczęło robić się dopiero później…

 

Kierowca nie miał żadnych dokumentów. I w ogóle jakoś podejrzanie wyglądał za kierownicą. Nic dziwnego, jeśli weźmiemy pod uwagę, że miał 14 lat! Zaś na miejscu pasażera siedziała jego matka!

 

Okazało się, że kobieta pozwoliła synowi przejechać się swoim autem. Co więcej – to ona nakazała mu nie zatrzymywać się do kontroli policyjnej. Tłumaczyła, że dzieciak już wielokrotnie siadał za kółkiem i „umie jeździć”. Przejażdżka miała być rodzajem wynagrodzenia mu długiej rozłąki z kobietą.

 

Kobieta upierała się, że „nic się nie stało”. Niestety, mundurowi byli innego zdania. Uznali, że mama chłopca popełniła wykroczenie pozwalając mu prowadzić auto i sprawę skierowali do sądu. Zaś sam młodociany także będzie miał sprawę w sądzie, ale rodzinnym – policjanci dopatrzyli się w całej sytuacji możliwości demoralizacji młodego obywatela bez prawa do posiadania prawa jazdy.

 

Może sam fakt zasiadania 14-latka za kierownicą nie jest straszny – któż w ten sposób nie uczył się jeździć – ale to, że młody pirat prowadził auto na publicznej drodze i dodatkowo znacznie przekraczał prędkość musi już budzić niepokój i niesmak.

 

interia.pl