auto

Ukradł auto. Kiedy zorientował się do kogo należy odstawił je pod komendę

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu na jednym z sopockich parkingów. Złodziej ukradł luksusowe auto. Kiedy zorientował się do kogo należy szybko odstawił je pod jedną z trójmiejskich komend.  

Skradziony samochód to warte niemal pół miliona złotych audi Q7. Stanowi ono nie lada kąsek dla złodziei. Dziwi więc fakt, że auto odnalazło się zaledwie parę godzin po tym jak zostało zrabowane. Co więcej rabuś odstawił samochód pod posterunek policji, a nawet powiadomił telefonicznie funkcjonariuszy aby mieć pewność, że zguba na pewno zostanie namierzona.  

 

Sprawca kradzieży zwrócił samochód ponieważ prawdopodobnie przestraszył się do kogo ono należy. Jak ustalili dziennikarze jednej ze stacji telewizyjnych w środku auta znajdowały się dokumenty, z których wynikało, iż jego właścicielką jest Marta Kaczyńska. Z pewnością ta informacja musiała wystraszyć rabusia. Nie ulega bowiem wątpliwości, że policja dołożyła by wszelkich starań aby namierzyć skradzione audi.  

 

Na miejscu zabezpieczono ślady i przeprowadzono oględziny. Po zakończeniu czynności samochód zwrócono pokrzywdzonej – poinformował nadkom. Maciej Stęplewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Obecnie policja stara się ustalić świadków oraz zabezpieczyć monitoringi, które zostaną poddane dalszej analizie.   

 

Jak widać Marta Kaczyńska miała naprawdę dużo szczęścia, z pewnością nazwisko nie każdego z nas budzi aż taki respekt u złodziei.

foto  / źródło wiadomosci.dziennik.pl / tvn24.pl

złodziej recydywista

Lublin: recydywista popełnił błąd jak przedszkolak. Grozi mu 15 lat więzienia!

Ten facet to chyba daleki krewny któregoś z członków Gangu Olsena. Choć nie był to początkujący złodziej, a recydywista, to popełnił błąd rodem z komedii absurdu. Ukradł zaledwie 200 złotych i dwa telefony, a grozi mu aż 15 lat więzienia!

34-letni recydywista obrabował w poprzednią środę jeden z samochodów stojących przy ul. Stadionowej w Lublinie. Dostawszy się do auta znalazł trzy portfele i dwa telefony komórkowe. Rabuś szybko opróżnił portfele z pieniędzy i przezornie odłożył je z powrotem do schowka. Tylko, że wraz z nimi schował też… swój własny portfel z dokumentami w środku!

 

W ten sposób właściciel auta zaparkowanego pod lubelskim stadionem raz dwa zorientował się, kto go obrobił. Pewnie też nieźle się zdziwił znajdując w schowku dodatkowy portfel! Zgłosił sprawę na policję, a mundurowi w niedzielę zatrzymali nierozgarniętego bandytę.

 

ZOBACZ: Szczecin: wyrywał zęby, ucinał palce. Tajemnicza śmierć brutalnego bandyty w więzieniu!

 

 

Tak się składa, że złodziej w kwietniu ubiegłego roku zakończył karę 2 lat pozbawienia wolności za kradzież. Ponieważ ostatnie przestępstwo popełnił w warunkach recydywy, grozi mu nawet do 15 lat więzienia!

 

Jak widać poprzednia odsiadka niczego go nie nauczyła. A może właśnie mężczyzna chciał wrócić do więzienia i dlatego pozostawił po sobie ślad? Aż trudno bowiem uwierzyć, że ktoś mógł zrobić coś takiego przez pomyłkę…

 

o2.pl foto: policja

ukradł 1800 naklejek słodziaków

Gliwice: zaprzedał duszę Gangowi Słodziaków. Nie mógł uwierzyć, gdy policjanci zapukali do jego drzwi!

Pewien mieszkaniec Gliwic uległ manii zbierania naklejek na nową serię maskotek Biedronki – Gangu Słodziaków. Problem w tym, że postanowił zrobić to nielegalnie i naklejki po prostu ukradł. Jakież było jego zdziwienie, gdy po dwóch tygodniach do drzwi nagle zapukali mu policjanci…

38-letni Gliwiczanin postanowił wykorzystać moment nieuwagi pracownika dyskontu. Gdy ten odwrócił się na chwilę, złodziej-amator schował za pazuchę rolkę naklejek Słodziaków leżącą przy kasie. Nie wziął jednak pod uwagę tego, że w Biedronce są kamery!

 

Jego łupem padło aż 1800 naklejek. Mógł je wymienić na 30 maskotek jednak przez okres dwóch tygodni między kradzieżą a zatrzymaniem zdobył zaledwie jednego Słodziaka.

 

 

ZOBACZ:Zawstydził WSZYSTKICH ZŁODZIEI: ukradł 800 metrów drogi i sprzedał za 2 tysiące złotych. Jego wyjaśnienia są ROZBRAJAJĄCE!

 

 

Mundurowi, którzy zidentyfikowali złodzieja i zapukali do jego mieszkania, wprawili go w niemałe osłupienie! Mężczyzna nie umiał wytłumaczyć, czemu ukradł rolkę naklejek. Ale dowody świadczyły przeciwko niemu – w mieszkaniu wciąż miał znaczą większość skradzionych naklejek!

 

Najciekawsze, że mężczyzna nie był nigdy notowany przez policję. Zapewne był normalnym, spokojnym obywatelem. A teraz przez chwilową słabość i głupotę będzie musiał ponieść niemiłe konsekwencje!

 

wp.pl/ foto: sprzedajemy.pl

transformator

Chciał rozkraść transformator, prawie spłonął żywcem!

Tym razem głupota nie skończyła się najtragiczniej, choć nierozważny złodziej znajduje się w bardzo ciężkim stanie i wciąż walczy o życie. Do dramatycznego zdarzenia doszło w miejscowości Zakręt.

 

20-letni mężczyzna wszedł około 1 w nocy do stacji transformatorowej. Zaczął majstrować przy urządzeniach, które najprawdopodobniej chciał rozmontować i ukraść. W pewnym momencie doszło do zwarcia i eksplozji – pechowy złodziej został wyrzucony kilka metrów poza budynek transformatorów, a jego ubranie zapaliło się. W całej okolicy zgasły światła.

 

Policja została powiadomiona o fakcie przez mieszkańców. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, 20-latek leżał w płonącym ubraniu. Jeden z policjantów przeskoczył na teren stacji z gaśnicą i ugasił go. Następnie przeprowadził reanimację w oczekiwaniu na pogotowie ratunkowe.

 

Nie ma pewności, czy po tak elektryzującym wypadku, złodziej dojdzie do zdrowia. Nawet jeśli – to nie będzie to koniec ego problemów.

okradli nowożeńców

Podlasie: dramat nowożeńców. Ktoś zepsuł im najpiękniejszy dzień w życiu!

Bardzo nietypowe zgłoszenie odebrali podlascy policjanci. Oto w miejscowości Korycina doszło do kradzieży wszystkich kopert, jakie para nowożeńców zebrała przy okazji ślubu i wesela!

 

Niestety, ale można powiedzieć, że sami młodzi skusili los. Zostawili bowiem pieniądze… w samochodzie, który zaparkowany został pod restauracją, gdzie odbywało się wesele. Co gorsza stał on w miejscu, którego nie obejmował monitoring lokalu.

 

Państwo młodzi „zabezpieczyli” koperty kwiatami i innymi prezentami, które zostały położone na wierzchu w bagażniku. Ktoś jednak prawdopodobnie od dłuższego czasu ich obserwował i nie dał wywieść się w pole.

 

Złodziej (lub złodzieje) wybili szybę w bagażniku i spod prezentów wyciągnęli wszystkie koperty. Nowożeńcy nie wiedzą nawet ile pieniędzy stracili, bo nie zdążyli ich przeliczyć. Wiadomo jednak, że na weselu bawiło się 150 osób, więc kwota mogła być znaczna.

 

Jak widać dla złodziei nie ma żadnych świętości, dlatego szczególnie w taki dzień jak wesele warto nie tracić zimnej głowy i dobrze zabezpieczyć wszelkie prezenty i upominki otrzymane od gości. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć!

 

o2.pl/pixabay

pijany nastolatek ukradł samochód

Pijany ukradł auto i zrobił sobie wycieczkę. To jeden z młodszych piratów drogowych!

Pijani kierowcy to prawdziwa plaga naszych dróg. Co gorsza gdzieniegdzie dobrych wzorców próżno szukać. Bo to chyba ich brak sprawił, że pewien 15-letni jegomość ukradł  samochód i zrobił sobie przejażdżkę po okolicy. I to na podwójnym gazie!

 

Policjantów zaalarmował telefonicznie jeden ze świadków wyczynów nastolatka. Zgłosił, że kierowca samochodu marki skoda jest prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Jednak zanim policjanci dotarli na miejsce, wydarzyło się jeszcze dużo ciekawych rzeczy…

 

15-letni złodziejaszek wypatrzył wóz z kluczykami w stacyjce niedaleko Płonek w województwie lubelskim. Wsiadł do środka i ruszył do sąsiedniej gminy, gdzie niemalże zaparkował w rowie, niedaleko agrocentrum.

 

Stamtąd chłopak usiłował wynieść wielką belkę… folii ogrodniczej! Po co? Nie wiadomo. Udało mu się ją przerzucić przez płot, ale nie miał siły dociągnąć jej do samochodu. Gdy postanowił wrócić z pustymi rękami, zatrzymała go policja, która przybyła na miejsce.

 

Młodociany pirat drogowy został odstawiony do mamy. Po drodze okazało się, że ma 1,2 promila w wydychanym powietrzu. Za swoje wybryki odpowie przed sądem rodzinnym.

 

Wydaje nam się, że jest to jeden z najmłodszych pijanych kierowców, jakich zatrzymała nasza drogówka. Na szczęście tym razem obyło się bez wielkiej tragedii, a przejścia chłopaka z policją być może nauczą go czegoś na przyszłość.

 

źródło moto. interia.pl/ foto: screenshot/ materiały policyjne 

koparkę, oskalpowała, ukradł karetkę, łazience, zmarła w czasie kąpieli

Po pijaku UKRADŁ KARETKĘ i ruszył w siną dal! Zatrzymał go dopiero wypadek i policja- wydmuchał aż…

Ma dopiero 20 lat, a już pokaźne problemy z prawem. Młody mężczyzna, pracujący w dyspozytorni karetek wpadł na bardzo głupi pomysł. Wypiwszy dla kurażu wziął kluczyki do jednego z ambulansów i ruszył na przejażdżkę. Zakończyła się dla niego niemal najgorzej jak mogła.

 

Właściciel taboru karetek złożył zawiadomienie, że jego pracownik biurowy bez jego wiedzy wpisał kod, wziął klucz z pomieszczenia socjalnego do karetki i nią odjechał. A potem, w stanie nietrzeźwości, spowodował kolizję

 

– powiedział TVN Warszawa Robert Koniuszy, rzecznik prasowy policji z Mokotowa.

 

Do wypadku karetki prowadzonej przez pijanego młodego człowieka doszło na skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Czarnomorskiej. Karetka uderzyła samochód osobowy i dachowała, jedna osoba została ranna. 20-latek wydmuchał ponad 3 promile alkoholu!

 

Mężczyzna został przesłuchany w czwartek, przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, prowadzenia pod wpływem alkoholu, ale to prawdopodobnie nie koniec. Może usłyszeć jeszcze zarzuty kierowania pojazdem bez uprawnień i spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym. Grozi mu do 10 lat więzienia.

 

Niewinna przejażdżka za plecami swojego szefa mogła skończyć się jeszcze gorzej. Mimo wszystko jakoś nam go nie żal – kto po pijaku wsiada za kółko nie zasługuje na współczucie.

 

źródło: o2. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne, screenshot/ youtube. com/klodzko needs batman

Polak zamordowany w Anglii

Młody Polak ZAMORDOWANY w Anglii. Chcieli ukraść mu samochód, nie mieli litości! Kim byli sprawcy?

Fabian K. skończył 19 lat miesiąc temu. Od niedawna jeździł też nowym samochodem i to właśnie ten wóz stał się przyczyną dramatu. Trójka złodziei postanowiła za wszelką cenę odebrać mu własność. Polak bronił się i to go zgubiło.

 

Do dramatu doszło w Southend w południowo-wschodniej Anglii. W poniedziałek około 21, niedaleko kampusu University of Essex czterech napastników w wieku 17, 18 i 20 lat zaatakowało Fabiana.

 

Najprawdopodobniej celem ataku był samochód Polaka, który sprawcy chcieli zdobyć. Posługując się nożem zadali mu szereg ciosów, w tym co najmniej jeden w klatkę piersiową. Chłopak zmarł krótko po przybyciu na miejsce pogotowia ratunkowego.

 

Jak na razie policja w związku ze sprawą zatrzymała trzech podejrzanych. Nie znamy ani ich personaliów, ani żadnych innych szczegółów. We wtorek w Southend odbył się marsz przeciwko przemocy. Wzięło w nim udział około stu osób. Mieszkańcy przyznają, że ostatnio okolica ta stała się bardziej niebezpieczna.

 

Bandy dzieciaków i starszych kręcą się tutaj całymi dniami. Jeden z naszych klientów mówił, że widział zdarzenie – grupa próbowała ukraść chłopakowi nowy samochód. Przez to stracił życie. Nie jestem tchórzem, ale czasami boję się przechodzić koło tych band”

 

– powiedział jeden z nich.

 

Miejmy nadzieję, że wszyscy sprawcy trafią na ławę oskarżonych, a tam otrzymają surowy wyrok.

 

fakt.pl/foto: screenshot/facebook

porshe 911

Kalisz: ukradł Porshe 911 i chciał zatankować na KRECHĘ, ale NAJGORSZE wydarzyło się później…

Mężczyźni… któremu z nich nie przyśpiesza bicie serca, gdy widzi jakiś świetny wóz? Niewielu jest naprawdę odpornych na ich czar. Lecz o ile samo marzenie, lub dążenie do zdobycia legalną drogą auta marzeń nie jest złe, czasem niektórzy są skłonni zrobić zbyt wiele. Tak stało się w wypadku tego Porshe 911.

 

Piąta rano, Garbów nad Prosną. Huk i łomot giętej stali. Mieszkańcy jednej z posesji z przerażeniem stwierdzają, że w ich płot wbiło się, jeszcze pół minuty temu piękne, Porshe 911. Po kierowcy nie było jednak śladu.

 

Przybyła na miejsce policja szybko ustaliła do kogo należy auto, jednak nie figurowało ono w rejestrach aut skradzionych. Z właścicielem spróbowano więc skontaktować się telefonicznie.

 

Teraz do grona osób przerażonych, wściekłych i zrozpaczonych z powodu szkód dołączył… właściciel Porshe! Okazało się, że pozostawił je w profesjonalnej myjni samochodowej, a sam wyjechał poza miejsce zamieszkania. Miał odebrać auto po powrocie.

 

Z tymi informacjami, niczym po nitce do kłębka, policjanci dotarli do 30-letniego Roberta G., pracownika profesjonalnej myjni samochodowej w Kaliszu. Robert wiedział, gdzie szef trzyma klucze od zakładu, oraz gdzie szukać kluczyków do pozostawionych mu aut.

 

Podebrawszy klucze do myjni, w nocy dostał się na jej teren i wsiadł do upragnionego Porshe. Problemy zaczęły się szybko – bak był niemal pusty.  Podobnie jak portfel Roberta. Namowy na tankowanie „na krechę” na nic się zdały, ale podejrzliwi pracownicy stacji nie wszczęli alarmu. Po trzech godzinach Robert wrócił zresztą z pieniędzmi. Niestety.

 

Prując przez okoliczne miejscowości stracił panowanie nad autem i zakończył przejażdżkę na płocie w Garbowie. Uciekając wstąpił trzeci raz na tą samą stację benzynową i… kupił sobie piwo.

 

Policja szybko go zatrzymała, odpowie za kradzież z włamaniem, oraz kierowanie pomimo zakazu sądowego. Grozi mu 10 lat więzienia. Tylko tego Porshe żal…

 

I płotu!