Popku

SZOKUJĄCE informacje o Popku! Dopuścił się kradzieży p…

Ujawniono szokujące wiadomości na temat życia prywatnego Popka, który dopuścił się kradzieży…

Popek został bohaterem nowego cyklu programu amerykańskiego serwisu Noisey i to właśnie tam raper zdobył się na szokujące wyznanie.

Serwis Noisey rozpoczął emisję nowego cyklu wideo poświęconego najdzikszym raperom na świecie. („The World’s Wildest Rapper”). Jednym z bohaterów stał się właśnie Popek.

 

W kilkunastominutowym reportażu poświęconym Polakowi, już w pierwszych sekundach materiału raper wyznał coś drastycznego. Mianowicie powiedział, że nie szuka inspiracji w innych ludziach, tylko w kokainie i alkoholu.

 

Gospodarz programu, Chuckie przyjechał na kilka dni do Polski, żeby porozmawiać z polską gwiazdą rapu. W materiale pojawiają się artyści zaprzyjaźnieni i współpracujący z Popkiem m.in. Matheo.

Raper zdradził wiele szczegółów ze swojego trudnego środowiska, w którym dorastał. Opowiedział m.in. o dwóch śpiączkach, w których łącznie znajdował się ponad rok.

 

„W wieku 16 lat uciekłem z Polski do Niemiec, gdzie przebywałem przez 3 lata, a następnie pojechałem do Amsterdamu. Tam dwukrotnie zapadłem w śpiączkę. Za pierwszym razem pozostawałem w niej przez 6 miesięcy. Zjadłem 9 tabletek LSD. 10 i 11 umieściłem tutaj [Popek pokazuje na oczy]. Byłem w śpiączce przez 6 miesięcy, a po wybudzeniu się nie mogłem chodzić ani mówić przez 3 lub 4 tygodnie. Kiedy opuściłem szpital, to powiedziałem sobie: „nigdy więcej nie wezmę tego g..na”. Wiesz, co stało się 2 godziny później? Zasnąłem na kolejne 8 miesięcy” – zdradza.

 

ZOBACZ TEŻ:Tak Krupa traktuje DZIECKO, gdy nikt NIE patrzy!

 

Ponadto Popek przyznał się, do kradzieży jakiej dopuszczał się razem z ojcem. Twierdzi, że jego własny ojciec pomagał mu w „interesach”.

„Kradliśmy razem portfele. Moja matka nie mogła tego znieść i odeszła z innym mężczyzną. Ojciec nie żyje, zamordowano go w pokoju hotelowym w Krakowie„- wyznał raper.

 

 

Źródło:wpgwiazdy

Źródło zdjęcia:Instagram

na kolec

Nowa metoda kradzieży: NA KOLEC – strzeż się przestępców!

Pomysłowość przestępców nie zna granic. Dosłownie i w przenośni – oto bowiem w Polsce objawił się gang Gruzinów, którzy wymyślili nowy i jak się okazuje skuteczny sposób kradzieży. Metodą na kolec ukradli rzeczy o wartości ponad 20 tysięcy złotych!

Gruzini działali przez kilka miesięcy na terenie Leszna. Policjanci co i rusz otrzymywali sygnały o o kradzieżach dokonywanych metodą na kolec. O co chodzi? 

 

ZOBACZ TEŻ: Wyciekły wyniki ZŁOTEJ PIŁKI?! Wiemy co z Lewandowskim

 

Sprawa jest bardzo prosta. Złodzieje wyszukują osoby, które przyjechały samochodem i korzystają z bankomatu. Gdy osoba wypłaca pieniądze, ci przebijają jej koło kolcem. Ofiara wraca do auta i rusza w dalszą drogę. Nie wie, że ma „ogon”, który bacznie śledzi jej ruchy.

 

Gdy ofiara orientuje się, że jedzie na kapciu zatrzymuje się i zaczyna szukać pomocy – zmienia koło, wzywa pomoc drogową, czeka na znajomych, itd. Zazwyczaj samochód jest w tym czasie otwarty i złodzieje potrafią niepostrzeżenie wyciągnąć z niego portfel, telefon, torebkę czy inne wartościowe przedmioty.

 

W ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali trzy osoby zaangażowane w ten proceder. Okazało się, że to Gruzini, jeden w wieku 50 lat i  dwóch 41-latków.

 

 Śledczy zgromadzili materiał dowodowy pozwalający na ogłoszenie podejrzanym sześciu zarzutów kradzieży powiązanych z uszkodzeniami mienia i włamań

 

– powiedział przedstawiciel policji.

 

Trójka złodziei ukradła przedmioty i pieniądze o łącznej wartości ponad 20 tysięcy złotych. Grozi im do 10 lat więzienia.

matki

Syn nie ufał opiekunce swojej matki. Po zainstalowaniu kamer zobaczył co robiła w rękawiczkach

Życie jest przewrotne. Raz jest z górki a raz pod górkę. Nasze matki, ojcowie i dziadkowie na stare lata potrzebują opieki. Często jednak ciężko podzielić obowiązki zawodowe z pozostawaniem w domu. Wtedy sięga się po opiekunki, które nie raz już okazywały się być oszustkami. Tak było również w tym przypadku.

Mężczyzna zauważył, że zdrowie jego matki strasznie się pogarsza. Praca nie pozwalała mu jednak na to, żeby zapewnił jej należytą opiekę ze swojej strony. Zdecydował się na zatrudnienie opiekunki, która niestety nie okazała się profesjonalistką. Podejrzliwość i mądrość mężczyzny pozwoliła jednak na to, aby zobaczyć czy jest ona godna zaufania.

Pod jego nieobecność panie oglądały razem seriale, opiekunka gotowała obiady i wszystko układało się po najlepszej myśli. Co najlepsze, kobiety naprawdę się polubiły, a starsza pani darzyła swoją pomagierkę ogromnym zaufaniem. Jej syn również był zadowolony z takiego rozwoju wypadków, gdyż pozwalało mu to na normalne funkcjonowanie w pracy. Jednak mama podeszła do niego pewnego dnia i poinformowała, że z jej portfela zniknęły pieniądze. Początkowo mężczyzna to zbagatelizował ze względu na pojawiające się u staruszki zaniki pamięci. Jednak gdy przyszła do niego drugi i trzeci raz, to zaczął coś podejrzewać. Zdecydował się na krok ostateczny – zamontowanie kamer. W dzisiejszych czasach nie jest to nic trudnego, ponieważ są one praktycznie niezauważalne. Oczywiście o ile profesjonalnie się je zamontuje. To co zobaczył zwaliło go z nóg…

 

ZOBACZ:Prawda WYSZŁA na jaw! Rodzina królewska już tego NIE ukryje!

 

Okazało się, że kamera nagrała jak kobieta nakłada rękawiczki i wyciąga pieniądze z portfela. Mężczyzna stwierdził, że wspólnie z matką podliczą ile jej brakuje pieniędzy. Wyszło, że było to około 2500 złotych. Sprawa została zgłoszona na policję i trafiła do sądu. Ze względu na wystarczający materiał dowodowy zebrany przez syna staruszki kobiecie grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Nie zawsze ktoś, kto wydaje się być szczery, taki właśnie jest…

źródło: pikio.pl fot. pixabay.com

pożałował

16-latek umówił się z sexy brunetką przez Internet. Pożałował tego, bo na spotkanie w Parku Praskim przyszli…

Tę historię 16-latek zapamięta do końca życia. Raczej można domniemać, że już nigdy z nikim nie umówi się przez Internet. Pożałował tego naprawdę bardzo szybko. Na spotkaniu zamiast pięknej dziewczyny pojawili się jej koledzy, którzy bezczelnie go oszukali, okradli i pobili. Cała sytuacja miała miejsce w znanym wszystkim Parku Praskim.

Sylwia O. umówiła się z nim przez Internet. 21-latka przekonała go do siebie swoim pięknym wyglądem. Problem się jednak zaczął dopiero wtedy, gdy chłopak stawił się na spotkaniu w Parku Praskim. Zamiast seksownej brunetki na miejsce przyszło dwóch mężczyzn. Bardzo szybko zatem pożałował swojej decyzji. Został uderzony w twarz i brzuch. Mężczyźni zażądali, aby wydał im przedmioty wartościowe. Zastraszony 16-latek oddał  telefon i gotówkę w kwocie 200 złotych. Napastnicy dokonali też kradzieży jego skutera z dowodem rejestracyjnym i dwoma kaskami. Całe szczęście, pokrzywdzony nie odniósł obrażeń. Wartość strat wyniosła ponad 17 tysięcy złotych – powiedziała Paulina Onyszko z policji na Pradze-Północ.

Policji szybko udało się dotrzeć do kobiety, która zaaranżowała całe spotkanie. To 21-letnia Sylwia O. Dzień Później udało się schwytać jej byłego partnera – 22-letniego Patryka M. Wobec kobiety zastosowano zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego, a co do mężczyzny pojawiają się podejrzenia matactwa. W sprawę miał być również zaangażowany 40-letni Marcin K. To on miał pomóc 22-latkowi w wykonaniu założonego przez nich planu.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Wielka obława na polskiego kłusownika. Nie mieli dla niego litości

 

Mężczyzna został zatrzymany na początku października. Jak się okazało, był poszukiwany na podstawie Zarządzenia Sądu Rejonowego w Wołominie celem ustalenia miejsca pobytu oraz zatrzymania i osadzenia w zakładzie karnym, w związku z zasądzoną wcześniej karą 89 dni pozbawienia wolności za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego. Mężczyzna nie przyznał się do udziału w rozboju na 16-latku – dodała Onyszko.

Jak widać, co raz mniej opłaca się umawianie z ludźmi przez Internet. Nie wiemy kto może się pojawić na takim spotkaniu i czy na pewno ma w stosunku do nas pozytywne nastawienie. W tym przypadku 16-latek dostał lekcje na całe życie.

źródło: se.pl fot. screenshot

okradli go z hulajnogi

Okradli 15-latka we Wrocławiu. Gdy policjanci złapali szefa gangu, ze zdziwienia zbierali szczeki z podłogi!

Sytuacja jakich wiele na polskich osiedlach i gorszych dzielnicach. Zamaskowana grupa zaatakowała 15-latka, który jechał swoją nową hulajnogą elektryczną. Wciągnęli go do bramy, pobili i okradli. Jednak tym razem policjanci byli w szoku, gdy złapali prowodyra zajścia. 

Do napaści doszło na wrocławskim osiedlu Nowy Dwór. Sprawa była o tyle poważniejsza, że zamaskowana grupa bardzo mocno pobiła 15-latka. Nie dość, że go okradli, to jeszcze chłopak trafił do szpitala z licznymi obrażeniami. Ukradziona hulajnoga była warta około 1500 złotych, więc cała sprawa nie była wcale małym incydentem.

 

ZOBACZ TEŻ: Faszerowała dziecko psychotropami, żeby nie przeszkadzało w igraszkach z kochankiem. Niewierność okupiła tragedią

 

Policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawców. Przejrzenie monitoringu i inne czynności śledcze doprowadziły ich do prawdopodobnych winnych. Najpierw w ręce funkcjonariuszy wpadło dwóch 16-latków. Potem jak po nitce do kłębka dotarli do trzeciego napastnika i wreszcie do prowodyra całego zajścia. Okazało się, że nastolatków do rozboju namówił… ich 13-letni kolega! 

 

Na razie nie wiadomo jaki los spotka nastolatków, ale wiele wskazuje na to, że mogą trafić do ośrodków zamkniętych. Na razie policja i sąd rodzinny gromadzą dowody, zeznania i dokumentację ze szpitala, w którym przebywał okradziony 15-latek.

 

Jeśli młodzi przestępcy zostaną umieszczeni w specjalnych ośrodkach, to mamy spore obawy, że zamiast resocjalizacji tylko nabędą nowych umiejętności rozbójniczych. Oby tak się nie stało, bo wtedy drżyjcie posiadacze elektrycznych hulajnóg we Wrocławiu!

Strzelił szefowi dwa razy w głowę, omal nie zabił kolejnej osoby. Nowe fakty o potwornej zbrodni w Zadowicach

Za 15 tysięcy złotych był gotów odebrać życie. Jak się okazuje, omal nie zabił tego dnia dwóch osób. Krzysztof K. jest już po przesłuchaniu w prokuraturze okręgowej w Kaliszu i usłyszał zarzuty. Na jaw wychodzą też kolejne szczegóły jego okrutnego czynu. 

Z informacji opublikowanych przez Polsat News wynika, że w poniedziałek około 7.30 Krzysztof K. pojawił się w Urzędzie Gminy Godziesze Wielkie. Miał do odpracowania kilkanaście godzin prac społecznych, jednak pracownica urzędu wyczuła od niego woń alkoholu i nie wyraziła na to zgody.

 

ZOBACZ TEŻ: Pijana matka uprawiała seks z konkubentem na oczach syna. 18-latek nie wytrzymał i zrobił coś strasznego

 

Po 53-latka przyjechał jego szef i odwiózł na fermę drobiu. Tam doszło między nimi do kłótni. Krzysztof K. postanowił obrabować swojego przełożonego. Zaczął grozić mu bronią. W ten sposób zabrał mu złoty łańcuch z zawieszką o wartości 15 tysięcy złotych. Ale wciąż było mu mało.

 

Krzysztof K. oddał dwa strzały w głowę 34-letniego biznesmena. Następnie wycelował pistolet w przerażoną żonę mężczyzny, ale gdy pociągnął za spust broń się zacięła. 

 

Za bandytą ruszyła policyjna obława, opublikowano jego wizerunek. Elementem charakterystycznym mężczyzny były wytatuowany policzek z napisem „Kocham cię Beatko”. Jeszcze tego samego dnia schwytano go na jednym z kaliskich pustostanów.

 

53-latek był już karany za rozboje i stosowanie przemocy. Nie przyznał się do kradzieży i próby morderstwa żony 34-latka, ale znaleziono przy nim złoty łańcuch. Za te czyny grozi mu kara od 12 lat pozbawienia wolności do dożywocia.

 

o2.pl/ foto: policja

galerii

Kraków: Obcokrajowiec zgubił fortunę w galerii handlowej! Polak, który ją odnalazł ma teraz spore problemy, bo (…)!

Obywatel Bośni i Hercegowiny, który wybrał się na wakacje do Polski najadł się niemało strachu, na szczęście w jego przypadku przykra przygoda skończyła się happy endem. Mężczyzna wraz ze swoją żoną wybrał się do jednej z podkrakowskich galerii. W sklepie odzieżowym przymierzał bluzę i pech chciał, że wychodząc zapomniał o saszetce z pieniędzmi, którą zostawił na wieszaku. W środku znajdowało się 18 tysięcy euro.

Zawartość saszetki szybko znalazła nowego właściciela. Kiedy turysta wrócił do sklepu w środku nie było już pieniędzy. Jak się później okazało zabrał je 54-letni Polak, który narobił sobie przez to sporo problemów. Mężczyzna zamiast poinformować o znalezisku policję postanowił przywłaszczyć sobie pieniądze. Pech chciał, że namierzyły go kamery dzięki czemu funkcjonariuszom szybko udało się go zidentyfikować. 54-latek ze Śląska niezbyt długo cieszył się pieniędzmi, które znalazł w galerii, ponieważ kilka godzin później do jego domu zapukali policjanci.

 

 

Zaskoczony mężczyzna nie spodziewał się takiego obrotu spraw i niemal od razu przyznał się, że ukrył pieniądze w przydomowym warsztacie. 54-latek został przewieziony na komendę, gdzie usłyszał zarzut kradzieży. Grozi mu za to nawet do pięciu lat więzienia. Turysta z Bośni i Hercegowiny nie krył szczęścia, że polskim policjantom udało się tak szybko odnaleźć jego pieniądze i początkowo nie mógł w to uwierzyć. Na całe szczęście finał tej historii okazał się pozytywny.

 

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

miód

58-letni mężczyzna próbował ukraść miód z pasieki. Skończyło się to dla niego tragicznie!

Tragicznym finałem zakończyła się próba kradzieży miodu z pasieki w Kraśniku. 58-letni mężczyzna zamierzał ukraść miód z jednej z lokalnych pasiek. Niestety łakomstwo przypłacił własnym życiem. Na jego ciało natknięto się następnego dnia, mężczyzna zmarł od licznych użądleń pszczół. W tym przypadku chęć zjedzenia miodu przysłoniła zdrowy rozsądek.

Ciało 58-latka odnaleźli jego bliscy, którzy zmartwili się, że zbyt długo nie wraca do domu i nie odbiera telefonu. Rodzina  mężczyzny znalazła go dzięki dźwiękowi jego komórki, po którym udało im się zlokalizować ciało nieszczęśnika. Widok był tragiczny, niemal całe ciało mężczyzny było pożądlone przez pszczoły, które broniły się przed „intruzem”, który próbował ukraść miód.

 

 

 

 

Z wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 58-letni mieszkaniec Kraśnika zmarł w wyniku wstrząsu anafilaktycznego po użądleniu pszczół. Wiadomo również, że mężczyzna znalazł się na terenie prywatnej pasieki, z której próbował ukraść miód. Przy jego zwłokach znajdowały się ramki, które wyjął z kilku uli.

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

garażu, śląska, przemyślu, pielęgniarz, policja, noworodka, asfalt, pieca

Babci z Dolnego Śląska zginęło prawie 90 tysięcy złotych. Nie spodziewała się, że ZŁODZIEJ TO…

Pewna babcia z Dolnego Śląska zgłosiła kradzież wszystkich swoich oszczędności. Było to 86 tysięcy złotych. Policjanci z Kłodzka ustalili tożsamość złodzieja. Okazało się, że to jej 15-letni wnuczek. Skradzione pieniądze rozdawał na lewo i prawo swoim kolegom. Kupował za nie słodycze i telefony komórkowe.

80-letnia staruszka z Dolnego Śląska zgłosiła funkcjonariuszom z Kłodzka, że zginęły jej wszystkie oszczędności opiewające na 86 tysięcy złotych. Prawda okazała się być bardzo bolesna. Złodziejem był jej 15-letni wnuczek. Policjanci dostali od kobiety informację, że o jej skrytce wie tylko najbliższa rodzina. To sprowadziło ich na trop nastolatka. Proceder zaczął się w kwietniu tego roku. Pomagała mu w tym dwójka kolegów. Za gotówkę kupowali drogie telefony, żywność oraz finansowali różnego rodzaju przyjemności – poinformowali policjanci.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Kobieta spuściła swoje maleńkie dziecko w sedesie. Nagrano akcję ratunkową, która skończyła się…

 

Nastolatek wraz z jednym z kolegów staną przed sądem rodzinnym. Natomiast ich 17-letni kolega będzie odpowiadał jak dorosły. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne