koparkę, oskalpowała, ukradł karetkę, łazience, zmarła w czasie kąpieli

Mazowsze: osobówka STARANOWAŁA koparkę. Kierowca zmarł w dziwnych okolicznościach kilka godzin później!

Zdarzenie to pokazuje jak potężna jest siła szoku, adrenaliny i ludzkiego organizmu wystawionego na śmiertelne zagrożenie. W Rogatkach pod Warszawą Honda Civic wyprzedzająca kolumnę aut wbiła się w koparkę skręcającą w lewo. To był dopiero początek dramatu.

 

Osobowe auto uderzyło z tak wielką siłą w ciężki pojazd budowlany, że ten wywrócił się na bok. Kierowca hondy, o dziwo, wyszedł z wraku o własnych siłach. Przybyłe na miejsce pogotowie opatrzyło jego powierzchowne rany, ale kierowca odmówił udania się do szpitala.

 

Ratownicy pogotowia uznali, że nie ma podstaw do tego, aby zatrzymać go w karetce, więc został wypuszczony do domu. Po kilku godzinach jednak w ciężkim stanie przywieziono go na Szpitalny Odział Ratunkowy. Tam zmarł.

 

– Kierujący hondą nie chciał jechać na badania. Twierdził, że jest w szoku i nic mu nie jest. Nie było więc podstaw, by sądzić inaczej. Obaj kierowcy byli trzeźwi. Policjanci cały czas poszukują świadków, którzy jechali za koparką. Osoby, które mają informacje na ten temat, prosimy o kontakt pod numerem 22 756-70-18

 

– powiedział Jarosław Sawicki z policji w Piasecznie.

 

Być może mężczyzna żyłby, gdyby poddał się badaniom w szpitalu. Tak poważny wypadek mógł spowodować poważne obrażenia wewnętrzne, które nie dały o sobie od razu znać.

 

źródło: se.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot/youtube

kobieta, karambol, wyprzedzanie

Kobieta prawie wywołała KARAMBOL! Jej tłumaczenia były HORRENDALNE! [VIDEO]

58-letnia kobieta mogła spowodować potężny karambol. Wyprzedzała inne samochody w sposób nie brawurowy, a bezgranicznie głupi! Policjanci, którzy odnaleźli ją dzięki nagraniu łapali się za głowy, gdy usłyszeli jej tłumaczenia!

 

Zdarzenie miało miejsce na Drodze Krajowej nr 7 nieopodal miejscowości Kazimierzowo pod Elblągiem. Kobieta kierująca fordem wyprzedzała inne samochody wyjeżdżając na czołówkę! Zupełnie bez zwracania uwagi na jadących z naprzeciwka pruła przed siebie zmuszając ich do gwałtownych manewrów.

 

Jeden z kierowców ratując się przed piratką drogową wjechał do rowu i na chodnik. Co gorsza przewoził w samochodzie swoją matkę, która niedawno przeszła zawał serca. Na szczęście nic jej się nie stało, a po chodniku nikt nie spacerował!

 

Kierowca, który nagrał kobietę też o mało nie przypłacił tego życiem. Kierująca wyjechała wprost przed jego maskę, a w ostatniej chwili skręciła na pobocze. Dobrze, że nagrywający nie pomyślał o tym w tej samej chwili!

 

 

 

Dzięki nagraniu policja szybko namierzyła nieodpowiedzialną kobietę. Odebrano jej prawo jazdy, jednak najlepsze nastąpiło dopiero gdy funkcjonariusze usiłowali dociec dlaczego w ten sposób igrała z życiem swoim i osób postronnych.

 

Kobieta powiedziała, że to inni kierowcy powinni jej ustępować miejsca na drodze, gdy wyprzedza samochody, bo… tego wymaga kultura jazdy!

 

Sami gotujemy się słysząc tak butne i bezczelne tłumaczenia. Mamy nadzieję, że ktoś taki już nigdy więcej nie siądzie za kółkiem.

 

moto.interia.pl/ foto screenshot

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Gorlice: Kierowca przekroczył ŚMIERTELNĄ DAWKĘ alkoholu – wpadł w ABSURDALNY SPOSÓB!

Policjanci gorlickiej drogówki nie spodziewali się, że zatrzymując kierowcę opla z niezapiętymi pasami zatrzymują kogoś, kto przekroczył śmiertelną dawkę alkoholu w organizmie.

5 czerwca około 17:30 patrol drogówki wypatrzył kierowcę opla, który jechał bez zapiętych pasów. Gdy go zatrzymali od razu wyczuli woń alkoholu. Krótka rozmowa potwierdziła przypuszczenia, że mężczyzna pił, ale nic nie wskazywało na śmiertelną dawkę alkoholu!

 

Badanie alkomatem na miejscu wykazało aż 4,2 promila alkoholu w organizmie! Ale to nie był bynajmniej koniec!

 

Mężczyznę przetransportowano na komendę policji, gdzie dokonano powtórnego badania. Tym razem alkomat wskazał aż 5,12 promila! Policjanci stwierdzili, że lepiej będzie wezwać pogotowie niż zamykać mężczyznę w areszcie, bo takie stężenie alkoholu mogło być groźne dla jego zdrowia i życia.

 

Przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili, że życie mężczyzny nie jest zagrożone i zgodzili się na przekazanie go rodzinie. Ale to nie koniec jego kłopotów. Za jazdę po pijaku będzie odpowiadał przed sądem. Grozić mu może 2 letnie więzienie i wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów!

 

Najśmieszniejsze jest to, że gdyby nie niezapięte pasy, kierowca być może dojechałby do punktu docelowego nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Aż strach pomyśleć ilu jeszcze może poruszać się w ten sposób po naszych drogach!

 

źródło: wp. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot/ youtube. com

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Wstał od stołu i wsiadł za kierownicę. Wynik na alkomacie ZSZOKOWAŁ policjantów!

Seat Toledo mknący przez teren zabudowany 104 kilometry na godzinę musiał wzbudzić zainteresowanie policjantów, którzy w Wilkowie Polskim na Mazowszu przeprowadzali kontrolę prędkości. Gdy auto zostało zatrzymane okazało się, że 28-letni kierowca nigdy nie powinien wsiadać za kółko!

 

Kierowca nie tylko przekroczył o 50 km/h prędkość w terenie zabudowanym. Okazało się tez, że wydmuchał aż… 2,5 promila alkoholu! Był kompletnie pijany, co nie przeszkadzało mu w brawurowej jeździe. Żeby było jeszcze ciekawiej kontrola odbyła się o 9 rano, a więc za kierującym musiała być naprawdę intensywna noc…

 

Kierowca od razu stracił prawo jazdy, a za prowadzenie na podwójnym gazie czekają go problemy przed sądem. To on zadecyduje o dalszym losie nieodpowiedzialnego kierowcy.

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Lubelskie: CZARNOSKÓRY kierowca uderzył po pijaku w drzewo. Twierdził, że to przez ANTYLOPĘ – wydmuchał aż…

Pijani kierowcy to plaga polskich dróg, na równi z dziurami i wlekącymi się remontami i przebudowami. Ale gdy pojawia się u nas pijany kierowca z dalekiego kraju, może być nie tylko straszno, ale i śmieszno! Pewien czarnoskóry miał naprawdę ciekawy pomysł na wytłumaczenie swojego wypadku…

 

Do zdarzenia doszło w miejscowości Michów w województwie lubelskim w sobotę po godzinie 13. 34-letni obywatel Tanzanii stracił najprawdopodobniej panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo. Okoliczni mieszkańcy widzieli jak wysiada z auta, zabiera alkohol i oddala się od samochodu!

 

Gdy na miejsce przybyła policja, czarnoskóry zaczął uciekać. Jednak z racji na stan, w którym się znajdował – nie był w stanie zbiec daleko.

 

Jak oświadczył funkcjonariuszom, rozbił auto, gdyż przed pojazd wbiegła mu… antylopa i chcąc uniknąć zderzenia ze zwierzęciem, wykonał gwałtowny manewr, zjeżdżając do przydrożnego rowu, a następnie uderzając w drzewo

 

– powiedziała sierż. szt. Ewelina Skorupska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie.

 

Policjanci oczywiście nie uwierzyli w te mętne tłumaczenia. Okazało się też, że mężczyzna nie ma prawa jazdy, samochód pożyczył od koleżanki, a dodatkowo w przeszłości był skazywany za przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i mieniu. Za swoją przejażdżkę odpowie wkrótce przed sądem. Mamy też nadzieję, że już żadna koleżanka nie pożyczy mu więcej samochodu!

 

źródło: onet.pl/ lublin foto: zdjęcie ilustracyjne/ źródło: youtube.com/ screenshot 

łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja

Tragiczny wypadek na DK19 – ŁOŚ kontra BMW, kierowca nie miał żadnych szans!

Wydawać by się mogło, że w starciu samochód-zwierzę, to drugie nie ma żadnych szans. Zazwyczaj tak jest, ale to nie oznacza, że pasażerowie i kierujący w wypadku takiej kolizji mogą czuć się bezpiecznie. Szczególnie gdy przed maskę wychodzi potężny, kilkusetkilogramowy łoś.

 

Tragiczne zdarzenie miało miejsce na Drodze Krajowej nr 19 pomiędzy Kraśnikiem a Janowem Lubelskim, w niedzielę po godzinie 22. 19-letni kierowca BMW zginął na miejscu, gdy przed jego samochód wszedł łoś. W samochodzie podróżowała jeszcze jedna osoba, która została zabrana do szpitala. Na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

Krew kierującego została pobrana do badań pod kątem zawartości alkoholu. Utrudnienia na DK 19 trwały przez kilka godzin. Ruch odbywał się wahadłowo. Przejazd dwoma pasami jezdni udrożniono dopiero po uprzątnięciu wraku auta i truchła łosia.

 

Historia ta jest prawdziwą przestrogą dla kierujących, którzy poruszają się przez zalesione tereny. Znaki ostrzegawcze umieszczone w takich miejscach nie są dla ozdoby. Warto zdjąć nogę z gazu i wzmóc czujność. W wypadku uderzenia w jelenia, dzika, sarnę czy łosia możemy nie tylko poważnie uszkodzić samochód, ale też narazić własne życie.

 

Takich wypadków będzie też prawdopodobnie więcej – liczebność zwierzyny w naszych lasach rośnie, podobnie jak ilość samochodów na drogach. Miejmy jednak nadzieję, że nie będą się kończyły aż tak tragicznie.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ youtube.com/

danii, tir, parking, ciężarówka, ciężarówce,

Polski kierowca TiRa w Danii: chciał oszukać znanym sposobem, mandat duńskiej drogówki PUŚCIŁ GO Z TORBAMI!

Co jakoś ujdzie w Polsce, niekoniecznie w ten sam sposób przebiegnie na Zachodzie. Nasze mandaty są oględnie mówiąc do przełknięcia dla zawodowych kierowców i przewoźników. Stąd czasem gra jest warta świeczki i korzyści z oszustwa są większe niż ewentualna kara. Niestety dla polskiego kierowcy inaczej rzecz się ma w Danii – pozornie „niewinne” wykroczenie sprowadziło na niego astronomiczny mandat…

 

Kierowca ciężarówki przemierzał półwysep Jutlandzki. W jego południowo-wschodniej części został zatrzymany przez duńską drogówkę. Kierowca od razu wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy, bo był wyraźnie podenerwowany kontrolą.

 

Policjanci zdecydowali się na dokładniejsze oględziny wozu. Prawda szybko wyszła na jaw. Pod tachograf podłożony był silny magnes fałszujący jego wskazania. W zasadzie tego typu oszustwo uniemożliwia odczytanie jak długo kierowca pracował i czy robił wymagane prawem przerwy.

 

U nas taki występek jest zagrożony karą do 2 tysięcy złotych. W Danii sprawa ma się inaczej – na kierowcę, który przyznał się do winy nałożono mandat w wysokości 275 tysięcy koron duński, co jest równowartością… 150 tysięcy złotych!

 

Jako że kierowca nie miał jak zapłacić – w ramach egzekucji mandatu skonfiskowano całą ciężarówkę! Co gorsza, sprawa przeciwko kierowcy trafi do duńskiego sądu. Może się ona skończyć zakazem prowadzenia ciężarówek na terenie Danii.

 

Jak widać więc, karę poniesie nie tylko kierowca, ale również przewoźnik. I to chyba dobre rozwiązanie, bo zapewne kierowca z własnej woli nie fałszowałby wskazań tachografu i nie jechał ponad obowiązujące normy. Być może tego typu historie nauczą przewoźników większego rozsądku.

 

autoswiat.pl

drogówki, policja, drogówka, kontrola

Według drogówki jechał tak SŁABO, że wymyślili dla niego NIECODZIENNĄ KARĘ. Odwołania na nic się zdały – czy to sposób na niedzielnych kierowców?

O takiej sytuacji chyba jeszcze nie słyszeliśmy. Funkcjonariusze drogówki z Częstochowy twierdzą, że natknęli się na kierowcę, którego technika jazdy pozostawiała wiele do życzenia. Uznali, że mandat to za mało i skierowali do starosty powiatowego bardzo niecodzienny wniosek.

 

Policjanci twierdzą, że sposób jazdy kierowcy był „chaotyczny”. Zaszły wątpliwości, co do jego znajomości przepisów drogowych. Dodatkowo mężczyzna nie reagował na sygnały świetlne wysyłane przez radiowóz, bo ich nie znał.

 

W związku z tym do starosty powiatowego nadano wniosek o… przeprowadzenie ponownego egzaminu na prawo jazdy! Starosta zapoznawszy się z argumentami policji, do decyzji się przychylił! Uznał bowiem, że policja ma prawo skierować na ponowny egzamin nie tylko w wypadku przekroczenia dopuszczalnej ilości punktów karnych.

 

Mężczyzna, którego dotyczy sprawa usiłował odwołać się od tej decyzji. Broni się, że ma prawo jazdy od kilku lat i nigdy nie spowodował żadnej kolizji. Gdy odwołanie nic nie dało, złożył skargę. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Jednak sąd po rozpatrzeniu skargi oddalił ją.

 

Sąd argumentował sprawę następująco: „organ uprawniony do wydawania uprawnień do prowadzenia pojazdów czuwa nie tylko nad tym, aby otrzymały je osoby mające odpowiednie kwalifikacje, ale także kontrolował, czy nie utraciły one wymaganych umiejętności. Podstawą wystąpienia z wnioskiem o sprawdzenie kwalifikacji może być zarówno jedno, jak i wielokrotne naruszanie przez kierującego przepisów ruchu drogowego, nawet jeżeli w określonym czasie nie przekroczył on dopuszczalnego limitu punktów karnych”

 

Być może w sytuacji rażących błędów na drodze jest to pomysł na ukaranie kierowców. Czasem, gdy widzimy, co niektórzy wyczyniają za kółkiem wydaje się, że ponowny egzamin nie byłby taki głupi. Jeśli jednak ktoś przez kilka lat nie nauczył się odpowiednich zachowań, to żaden kurs, ani egzamin go tego nie nauczy.

 

wprost.pl/ fot: screenshot yutube.com

mandatów, ukrainiec, tir, alkohol, cieżarówka

Pijany Ukrainiec w Tirze ZAWSTYDZIŁ wszystkie alkomaty: zatrzymano go gdy… chciał dokupić więcej alkoholu! Wydmuchał aż…

36-letni Ukrainiec przemierzał swoim ciągnikiem siodłowym województwo lubuskie. Postanowił zatrzymać się na stacji benzynowej w Starym Kurowie i dokupić nieco alkoholu, żeby podróż „raźniej” szła. Jednak pracownicy nie dali się nabrać i wykazali się dużą dozą rozsądku.

 

Kierowca już przy wjeździe na stację wzbudził podejrzenia, bo zignorowawszy zakaz wjazdu wcisnął się w przejazd, na którym uszkodził koło w swojej ciężarówce. Nie przejął się tym zbytnio, tylko poszedł do sklepu.

 

Pracownicy stacji od razu zauważyli, że mężczyzna jest pijany. Jak się okazało chciał kupić więcej alkoholu. Gdy wracał do ciężarówki obsługa stacji postanowiła go zatrzymać i wezwać policję. Akcja się udała – Ukrainiec został obezwładniony i grzecznie czekał na przyjazd mundurowych.

 

Badanie alkomatem dało wręcz przerażający wyniki. Mężczyzna jechał 30-tonową ciężarówką mając 3,5 promila alkoholu w organizmie! Taki wynik zadziwił nawet policjantów, którzy przecież z kierowcami na podwójnym gazie mają do czynienia codziennie.

 

Ukrainiec trafił do aresztu, a gdy wytrzeźwieje otrzyma stosowne zarzuty. To potężne szczęście, że kompletnie pijany kierowca nie spowodował żadnego wypadku. Być może faktycznie dla ludzi ze Wschodu należałoby wprowadzić nieco inne widełki określające stany upojenia alkoholowego? Nie wydaje się, żeby 3,5 promila robiło na nim bardzo piorunujące wrażenie, kto wie czy gdyby nie – paradoksalnie – trzeźwa reakcja sprzedawcy na stacji, Ukrainiec nie jechałby dalej?

 

wprost.pl