pobocze, agresja drogowa, wypadek, droga, policja

TORTUROWALI małe dziecko, zwłoki wyrzucili na pobocze. Wpadli przypadkiem po 31 LATACH!

To potwierdza, że nie ma zbrodni doskonałej. W 1987 roku Francuzi żyli sprawą „męczennicy z A10”. Tak nazwano zmasakrowane zwłoki kilkuletniej dziewczynki, które ktoś wyrzucił na pobocze tej autostrady. Przez wiele lat nie było żadnych śladów, które mogłyby naprowadzić na sprawców. Aż do teraz.

 

Zwłoki dziewczynki odnaleziono niedaleko Blois. Ślady wskazywały na to, że przed śmiercią ktoś bardzo długo znęcał się nad nią. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną, a policja za punkt honoru postawiła sobie odnalezienie brutalnych sprawców.

 

Jednak sama motywacja to za mało. Przez lata nie udało się znaleźć niczego, co mogłoby wskazać winnych. Nie pomogły powtarzające się co jakiś czas apele policji, ani publikowanie rysopisu dziewczynki w mediach.

 

Przełom w sprawie nastąpił niespodziewanie w 2017 roku. W związku z rozbojem zatrzymano młodego mężczyznę. Po pobraniu od niego materiału genetycznego okazało się, że… jest to brat anonimowej ofiary z 1987 roku! Śledztwo nabrało rozpędu.

 

Policjanci wkrótce dotarli do rodziców zatrzymanego mężczyzny i postawili im zarzut morderstwa. Obecnie zwyrodnialcy mają ponad 60 lat, ale mimo to mogą spodziewać się bardzo surowej kary. Policja nie chce na razie ujawniać żadnych szczegółów na temat tego kim są. Wiemy jedynie, że lada dzień zasiądą na ławie oskarżonych.

 

Być może dzięki ich zeznaniom anonimowy grób dziecka przestanie takim być. Czy potencjalni sprawcy zechcą opowiedzieć jaka mroczna tajemnica stoi za wydarzeniami z 1987 roku?

 

o2.pl/ foto: pixabay

potwora, gwałciciel, gwałt,

Przez 40 LAT mieszkali obok POTWORA! Miły i lubiany sąsiad okazał się seryjnym gwałcicielem, na koncie ma dziesiątki ofiar!

Ta historia musi mrozić krew w żyłach. Szczególnie u tych, którzy tego mężczyznę znali jako ciepłego, towarzyskiego i miłego sąsiada. Tymczasem okazuje się, że od lat 80-tych XX wieku prowadził podwójne życie. Jego prawdziwa natura potwora była tak zwyrodniała, że sąsiedzi wciąż nie mogą w to uwierzyć.

 

Miasteczko Pont-sur-Sambre, to pięknie położona, idylliczna miejscowość na prowincji. Czas płynie tu wolniej, a wszyscy wszystkich znają. A jednak – okazuje się, że nie wszystkich. Oto 57-letni woźny szkolny został zatrzymany przez policję, która od 22 lat prowadziła śledztwo w sprawie ataków seryjnego gwałciciela.

 

Mężczyzna przyznał się do winy i wyjawił kilka faktów, które zmroziły policjantów. Jego kariera nie zaczęła się bowiem w 1996, a kilkanaście lat wcześniej. Przez ten czas zgwałcił co najmniej 40 kobiet. Jego najmłodsza ofiara miała zaledwie 13 lat.

 

Wpadł, bo kamery monitoringu uchwyciły jego samochód 5 lutego w Belgii, bardzo blisko miejsca gwałtu, który w tym czasie miał tam miejsce. DNA sprawcy ujawniono w 19 badanych w tej sprawie przypadkach. Jednak śledczy nie wykluczają, że zwyrodnialec może mieć na koncie więcej ofiar niż sam twierdzi.

 

Gwałciciel atakował głównie na pograniczu belgijsko-francuskim. Zazwyczaj działał w godzinach nocnych, tuż przed świtem. Zawsze używał rękawiczek i zakrywał twarz. Ofiary atakował od tyłu.

 

Mieszkańcy Pont-sur-Sambre są w szoku. Znali mężczyznę jako szkolnego woźnego, wcześniej prowadzącego klub sportowy. Był szanowany i lubiany. Tymczasem okazuje się, że obok siebie mieli jednego z najpaskudniejszych gwałcicieli jakich wydała Francja.

 

Teraz przed francuskim wymiarem sprawiedliwości długi i żmudny proces. Od tego ile gwałtów zostanie mu udowodnionych, zależy ostateczna kara. Miejmy nadzieję, że z więzienia nie wyjdzie aż do śmierci.

 

o2.pl

zgwałcił cztery kobiety, tajniacy, gang, zatrzymanie, policja

Świat stanął na głowie: gang złodziei kradł samochody w Polsce i sprowadzał do Francji! Złodzieje zarobili MILIONY!

Kradzieże samochodów do prawdziwa plaga. Do tej pory raczej słyszeliśmy o grupach, które kradły auta na Zachodzie i sprowadzały do Polski. Tym razem sytuacja była odwrotna. Polscy złodzieje wyłudzali luksusowe auta u nas i dostarczali na Zachód. Gang rozbito dzięki współpracy CBŚP i francuskiej policji.

 

Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji rozbili gang, który w ciągu roku zdążył wyłudzić kilkadziesiąt aut o wartości nawet 10 milionów złotych! Na razie funkcjonariuszom udało się odzyskać piętnaście samochodów wartych 4 miliony złotych.

 

Działanie grupy było bardzo sprytne i przemyślane. Przestępcy na terenie całego kraju wypożyczali samochody wysokiej klasy. Płacili pierwszą ratę i odebrawszy wóz wywozili go do Francji. Tam fałszowali dokumenty, z których wynikało, że pojazd należy do filmy leasingowej i sprzedawali je dalej. Ich łupem padały drogie porsche, mercedesy, audi, bmw i wiele innych aut z górnej półki. Grupa działała od maja 2016 do sierpnia 2017 roku. Wpadła po wytężonym, wielomiesięcznym śledztwie.

 

Grupa była dobrze zorganizowana. Jedna jej część załatwiała formalności w Polsce, kolejna wywoziła skradzione samochody do Francji, a kolejna fałszowała dokumenty i sprzedawała je we Francji. Na razie zaaresztowano dwie osoby, które trafiły do aresztu. Policja szuka teraz kolejnych podejrzanych i zabiega o odzyskanie wszystkich skradzionych w ten sposób samochodów. Piętnaście już ujawnionych wkrótce wróci do kraju.

 

wprost.pl

emmanuel macron

Macron napisał POWIEŚĆ EROTYCZNĄ o swoim romansie z Brigitte? „300 stron, trochę PIKANTNA”!

Związek prezydenta Francji budzi niesłabnące emocje. Częściowo to zasługa samej Brigitte Macron, starszej o 24 lata partnerki Emmanuela. Właśnie ukazała się jej biografia, w której potwierdzenie znalazły gorące plotki na temat ich związku.

 

„Brigitte Macron, wyzwolona” – bo taki tytuł nosi książka o Pierwszej Damie z Pałacu Elizejskiego rozprawia się głównie z  kwestiami związanymi właśnie z romansem młodego ucznia, Emmanuela, ze starszą nauczycielką dramatu.

 

Jej autorka, Maelle Brun, twierdzi, że dotarła do osoby, która miała w rękach powieść przyszłego prezydenta. Jest to znajoma rodziny Macronów z Amiens, którą kilkunastoletni wówczas Emmanuel poprosił o przepisanie na maszynie swojego dzieła:

 

„Znałam go z sąsiedztwa. Któregoś dnia poprosił mnie, bym spisała około 300 stron jego powieści. To była śmiała powieść, trochę pikantna. Imiona były oczywiście zmienione, ale sądzę, że on chciał wyrazić to, co czuł w tamtym czasie”

– opowiada kobita, która pozostaje anonimowa.

 

Co istotne – nie zachowała dla siebie kopii tej erotycznej historii. Z tego powodu nie wiemy nawet, czy do dziś zachował się chociaż jeden jej egzemplarz. Jeśli kiedykolwiek dzieło to ujrzy światło dzienne, to na pewno wywoła ogromny skandal. Tym bardziej, że państwo Macron w kampanii prezydenckiej utrzymywali, że ich miłość w początkowym okresie znajomości była czysto platoniczna.

 

Czy młody Emmanuel opisywał swoje seksualne przygody z ponad dwa razy starszą nauczycielką? Wygląda na to, że tak. Czy kiedyś poznamy jakieś detale tego romansu? Tego nie wiadomo i szczerze mówiąc – chyba wolelibyśmy ich nie poznawać…

wprost.pl

emmanuel macron

Tak EMMANUEL MACRON dba o policjantów strzegących jego PUSTEJ REZYDENCJI! Pracują w FATALNYCH WARUNKACH i są ciągle KARANI!

Człowiek, który ma na ustach piękne hasła i frazesy, jak śmieci traktuje ludzi, którzy narażają swoje zdrowie i życie by strzec jego majątku. Co więcej wygląda na to, że policjanci zamiast na poprawę mogą liczyć tylko na kary.

 

Emmanuel Macron jako francuski prezydent mieszka obecnie w Pałacu Elizejskim. Mimo to, 40 policjantów non-stop strzeże jego prywatnej rezydencji w Le Touquet na północy Francji! I jak sami policjanci przyznają – prezydent praktycznie w ogóle się tam nie pojawia.

 

Co gorsza, dla strażników nie przewidziano żadnego miejsca odpoczynku. Nie mają budek strażniczych, ogrzewania, czy słońce, czy deszcz – stoją pod gołym niebem. Mogą też pomarzyć o toaletach – o potrzeby fizjologiczne muszą dbać we własnym zakresie!

 

Skandal wybuchł po tym, jak jeden z policjantów został ukarany za to, że w czasie potężnej ulewy, zamiast stać i moknąć pod bramą schował się w radiowozie, który zaparkowany był tuż obok. Policyjni związkowcy biorą go w obronę twierdząc, że miał prawo to zrobić i nie złamał regulaminu.

 

Jeśli prezydent Macron tak bardzo potrafi martwić się o zarobki polskich kierowców ciężarówek i forsuje wprowadzenie jednolitej płacy dla tzw. pracowników delegowanych, to powinien też zadbać o tych, którzy chronią jego majątek. Praca francuskiego policjanta jest i tak wyjątkowo niewdzięczna, a warunki w jakich pracują ci stróże prawa urągają wszelkim standardom!

rmf24.pl

policjantka bita przez migrantów

SYLWESTER PO FRANCUSKU: płonące samochody i młoda policjantka MASAKROWANA BUTAMI imigrantów! [VIDEO]

Na Zachodzie bez zmian. O tym jak niebezpieczne mogą być francuskie noce sylwestrowe przekonała się policjantka wysłana na interwencję do grupy awanturujących się, czarnoskórych migrantów.

 

Filmy z tego zajścia odbijają się echem w Internecie nie tylko we Francji, ale na całym świecie. Champigny-sur-Marne, podparyska miejscowość stała się areną brutalnego ataku na dwuosobowy patrol policji.

 

Funkcjonariusze przyjechali na miejsce w związku z wezwaniem do około 300-osobowej, agresywnej grupy czarnoskórych chuliganów, którzy chcieli wtargnąć na zamkniętą imprezę. Ci gdy tylko zobaczyli policję rzucili się do ataku. Policjantka została powalona na ziemię i brutalnie skopana, jej kolega z patrolu także ucierpiał.

 

Tylko cudem udało im się wyrwać z tej masakry. Rozszalały tłum skakał po samochodach, niszczył znaki, rzucał kamieniami i butelkami. Dziś na miejsce uda się minister spraw wewnętrznych Francji, a prezydent Emmanuel Macron zapowiedział surowe rozprawienie się ze sprawcami.

 

Do podobnych zamieszek doszło na terenie całej Francji. Spłonęło ponad 1000 samochodów. Z kolei policyjny związek zawodowy skomentował, że policjanci zostali rzuceni na pożarcie.

 

Faktycznie wysłanie 2-osobowego patrolu na grupę rozszalałych chuliganów wygląda na czystą głupotę i wręcz sadyzm. Miejmy nadzieję, że te straszne wydarzenia każą francuskim władzom z nową energią zawalczyć z tym rosnącym problemem.

ćwierć miliona napaści seksualnych

PONAD ĆWIERĆ MILIONA NAPAŚCI SEKSUALNYCH. W jednym mieście, w dwa lata, tylko w komunikacji miejskiej. WSTRZĄSAJĄCY RAPORT!

Żeby było jeszcze śmieszniej jest to jedno z czterech najbezpieczniejszych miast Francji. Przy tym liczba napaści seksualnych jest największa w kraju.

 

Tą niechlubną statystyką może pochwalić się Paryż. Z raportu Biura ds. Monitorowania Przestępczości wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat ofiarami napaści seksualnych w środkach komunikacji miejskiej padło aż 267 tysięcy osób!

 

85% tej liczby to kobiety. Do ataków dochodziło w metrze, autobusach, pociągach. W raport włączone są zarówno przypadki obmacywania, całowania, obelżywego traktowania jak i gwałty.

 

„Chociaż uwaga opinii publicznej skupia się przemocy domowej, zjawisko molestowania w transporcie publicznym lub innych miejscach uczęszczanych przez ludzi również jest poważne”

– możemy przeczytać na początku raportu.

 

Jest to pierwszy raz gdy Biuro ds. Monitorowania Przestępczości publikuje tego typu raport. Wychodzi z niego, że choć Paryż to ogółem czwarte najbezpieczniejsze miasto we Francji, to z problemem napaści seksualnych zupełnie sobie nie radzi.

 

Do większości opisanych ataków dochodziło, gdy środek transportu poruszał się. Przestępca mógł liczyć dzięki temu, że ofiara nie ucieknie, w pobliżu nie pojawi się policja, a wystraszeni pasażerowie – jeśli w ogóle byli w okolicy – zachowają obojętność. Dla własnego bezpieczeństwa.

 

Życzylibyśmy Francuzom, żeby nadchodzący wielkimi krokami rok 2018 przyniósł spadek tych dramatycznych statystyk. Jednak na horyzoncie nie widać żadnych pomysłów i działań, które mogłyby przynieść realny spadek seksualnej przestępczości.

wprost.pl

najdroższa posiadłość

Oto NAJDROŻSZA posiadłość na świecie! TAJEMNICZY WŁAŚCICIEL dał za nią FORTUNĘ, ale teraz wszystko WYSZŁO NA JAW!

Podziemny klub nocny, sala balowa, kinowa, ogromny ogród i wiele innych atrakcji – to musi mieć swoją niewyobrażalną cenę. Choć właściciel chciał pozostać anonimowy – nie udało się.

 

Chateau Louis XIV to rezydencja wybudowana przed zaledwie 6 laty – w 2011 roku. W 2015 roku sprzedano ją za zawrotną kwotę 300 milionów dolarów anonimowemu kupcowi. Jak się okazało jest nim następca tronu Arabii Saudyjskiej, książę Muhammad ibn Salman.

 

Pałac wart po przeliczeniu ponad miliard złotych został kupiony przez skomplikowaną sieć pośredników, aby jeszcze bardziej utrudnić identyfikację faktycznego właściciela. New York Times dotarł jednak do informacji,  że firma, która kupiła nieruchomość należy do saudyjskiego księcia. Te rewelacje potwierdził już zresztą saudyjski dwór królewski.

 

Ibn Salman cały czas zaskakuje coraz to nowymi kosztownymi wydatkami. Pałac za 300 milionów to nic wobec 450 milionów dolarów wydanych na dzieło Leonarda da Vinci Salvator Mundi.  Dwa lata temu firma Salmana kupiła także super luksusowy jacht należący do rosyjskiego miliardera Jurija Szeflera, właściciela marki „Stolichnaya”. Łódka kosztowała bagatela 500 milionów dolarów!

 

Przy tak wystawnym trybie życia nie może dziwić, że zainteresowanie księcia wzbudziła rezydencja wybudowana w stylu epoki „Króla Słońce” – Ludwika XIV, który zasłynął wystawnym trybem życia i budową Wersalu.

 

Chateau Louis XIV nawiązuje do potęgi absolutnego władcy Francji z XVII wieku. Rezydencja posiada salę balową, kinową, piwnicę win z klimatyzacją, a nawet miniaturę Kaplicy Sykstyńskiej, a na 250 hektarach działki znajduje się wspaniały ogród, także wzorowany na ogrodach wersalskich. Wszystko kipi od złota i marmuru – prawdziwy barok XXI wieku!

 

Ciekawe jak dużo czasu książę będzie spędzał w swojej posiadłości – obowiązki państwowe mogą nie pozwolić mu na częste podróże do Francji. Ale co to za problem – jeśli tylko zechce, będzie zapewne w stanie przenieść ją całą do Arabii Saudyjskiej…

 

… bo kto bogatemu zabroni?

ADOPTUJ ZAMEK ZA 50 EURO! Ma 800 lat i ostatnią szansę by przetrwać drugie tyle! W Internecie trwa NIESAMOWITA akcja!  

Jeśli jednej osoby nie stać na utrzymanie zabytku, a państwo też nie wyraża zainteresowania, to czemu by nie połączyć sił?

 

La Mothe-Chandeniers to zamek znajdujący się w zachodniej Francji, nieopodal miasteczka  Les Trois-Moutiers. Jego wspaniała historia sięga XIII wieku, ale od tego czasu bardzo wiele się zmieniło. Zamek przechodził z rąk do rąk, był niszczony – m.in. w czasie rewolucji francuskiej – i odbudowywany.

 

Ostatnią solidną renowację przeszedł w 1870 roku kiedy stał się własnością doradcy cesarza Francji, Napoleona III. Później było tylko gorzej – w 1932 roku, tuż po zainstalowaniu centralnego ogrzewania zamek spłonął. Runął wspaniały dach nad większością zabudowań, ogień strawił meble i wyposażenie, w tym bezcenną zamkową bibliotekę.

 

W 1982 roku ruinę przejął były nauczyciel matematyki, Marc Deyemer, ale nie poradził sobie z odbudową twierdzy. Zamek niszczał coraz bardziej.

 

Budowlą zainteresowała się platforma crowdfoundingowa Dartagnans , czyli portal zbierający przez Internet pieniądze na zachowanie francuskiego dziedzictwa narodowego. Uruchomiono zbiórkę funduszy na odkupienie i uratowanie zamku.

 

Potrzeba było pół miliona euro – czy to dużo? Może, ale akcja odniosła niespotykany sukces! W 40 dni zebrano aż 700 tys. euro, a zbiórka cały czas trwa. Minimalna kwota wpłaty to 50 euro i to właśnie tyle wystarczy by mieć swoją cząstkę średniowiecznej fortalicji. Do tej pory zaangażowało się ponad 11 tysięcy  osób z całego świata, a kwota zbiórki przekroczyła zawrotny 1 milion euro!

 

Każdy kto wziął udział w zbiórce będzie mógł liczyć na możliwość wejścia do zamku, ulgi podatkowe i udziały w przedsiębiorstwie, które powstało by odremontować zabytek, a także dyplomy i certyfikaty pamiątkowe.

 

Dartagnanas podejmuje także wiele innych działań na rzecz ochrony francuskiej historii i kultury. W kraju gdzie zabytkowe kościoły burzy się z powodu braku wiernych takie oddolne inicjatywy są tym cenniejsze.

 

W ciągu kilku miesięcy powinny być pierwsze efekty prac renowacyjnych za zebrane pieniądze. Oby zabytek odzyskał swój dawny blask!