turysty śmierć podkarpacie

Podkarpacie: makabryczna śmierć turysty. Lekarze byli bezradni

Rudawka Rymanowska to bardzo popularna miejscowość turystyczna na pograniczu Beskidu Niskiego. Turyści uwielbiają przyjeżdżać tu nad Przełom Wisłoka, który wyróżnia się pięknymi zboczami i urokliwymi miejscami do kąpieli. Niestety, te sielskie krajobrazy potrafią być śmiertelnie niebezpieczne.

50-letni turysta z województwa lubelskiego przybył w to miejsce wraz z rodziną w sobotę. Wszyscy razem zażywali kąpieli słonecznych i w niezwykle czystym Wisłoku. Niestety, w pewnym momencie ze zbocza nad jego głową oderwał się głaz, który z wielką siłą uderzył go w głowę. Mężczyzna stracił przytomność.

 

ZOBACZ TEŻ:Rekin odgryzł nogę jego córce. Gdyby nie bohaterski czyn ojca rozszarpałby ją na strzępy!

W dniu 15.06.2019. OSP SIENIAWA została zaalarmowana do zdarzenia w Rudawce Rymanowskiej, gdzie mężczyzna został…

Gepostet von OSP Sieniawa am Samstag, 15. Juni 2019

Mimo szybkiej pomocy straży pożarnej i pogotowia ratunkowego, życia mężczyzny nie udało się uratować. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja i prokuratura. Zaś okoliczni mieszkańcy zauważają, że to nie pierwszy tego typu wypadek i miejsce to powinno być odpowiednio oznakowane lub zabezpieczone.

 

fakt.pl/ fb.com/ospsieniawa

lwów,nosorożce, lew, lwy, rpa, kłusownik, kłusownika

Jego pasją była hodowla lwów. Przez nielegalne działania źle to się dla niego skończyło…

Mężczyzna, który na swoim podwórku prowadził nielegalną hodowlę lwów szybko tego pożałował. Zwierzę rzuciło się na niego, gdy wchodził do klatki. W czeskiej miejscowości Zdechov, Michał Prasek trzymał dwa lwy – 9-letniego samca oraz ciężarną samicę.

34-latek prowadził nielegalną hodowlę lwów, co w Czechach jest nielegalne. Już wcześniej był za to karany. Ciało mężczyzny znalazł jego ojciec, a na miejscu zdarzenia szybko pojawili się funkcjonariusze. Postanowili ze względów bezpieczeństwa zastrzelić zwierzęta. Pierwszy raz nazwisko Michała Praska pojawiło się w mediach w wakacje, kiedy to postanowił wybrać się na spacer z lwicą, którą prowadził na smyczy. Policja go zatrzymała, a zdarzenie uznano za wypadek drogowy. Był on bardzo nieufny i nikogo nie wpuszczał na teren swojej posesji.

 

ZOBACZ:To co robili spotkanym kobietom nie mieści się w głowie. Okazuje się, że byli…

 

Być może, gdyby posłuchał innych ludzi – na czele ze swoją rodziną, dziś 34-latek by żył. Niestety, zamiłowanie w tego typu hobby doprowadziło do jego śmierci. Zwierzęta które karmił i dbał o nie jak o własne dzieci po prostu go zabiły.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

kremacji

Nieprawdopodobny finał kremacji zwłok! Rozsadziło piec bo nieboszczyk był (…)!

Chwile grozy przeżyli pracownicy spopielarni zwłok w domu pogrzebowym Hillside Chapel w Cincinatti (USA). W czasie procesu kremacji zmarłego mężczyzny doszło do eksplozji pieca. Powodem wybuchu była zbyt duża masa ciała nieboszczyka. Z relacji właściciela domu pogrzebowego, Dona Catchena wynika, że temperatura wewnątrz pieca przekroczyła dozwolone normy i ogień rozprzestrzenił się poza komorę, w efekcie czego doszło do wybuchu.

Mężczyzna przyznał, że zwiększenie mocy było spowodowane tuszą kremowanego mężczyzny, który ważył ponad 200 kilogramów. Sam proces trwał dłużej niż powinien, bo aż 4 godziny co doprowadziło do przegrzania pieca, pożaru i wybuchu. Na szczęście prócz pieca, który został zniszczony żaden z pracowników nie odniósł obrażeń. Według przeprowadzonych analiz powodem pożaru i wybuchu był tłuszcz z ciała nieboszczyka, który rozgrzał się do takiej temperatury, że stopił metalową konstrukcję komory pieca.

 

 

 

Właściciel oszacował zniszczenia na ponad 30 tysięcy dolarów. Jak przyznał, szczęście w nieszczęściu, że budynek jest odporny na ogień, ponieważ wszystko mogło skończyć się zdecydowanie gorzej. To  nie pierwszy tego typu przypadek zanotowany na świecie. Podobne sytuacje miały miejsce w krematoriach w Anglii, Niemczech czy Austrii.
źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com
pomyłka kontrolera lotów

(WIDEO) Przerażająca katastrofa samolotu. Jego śmigła zrobiły masakrę wśród świadków

Na porcie lotniczym Lukla we wschodnim Nepalu Samolot Summit Air 9N AMH (L410) wypadł z pasa i zderzył się z zaparkowanym helikopterem Manang Air. Katastrofa miała miejsce 6 czerwca 2019 r. około godz. 9.

Dyrektor Generalny lotniska raportuje, że zginęły 3 osoby, w tym drugi pilot samolotu, Asystent Podinspektora Policji (ochrona na lotnisku), a także w trakcie akcji ratowania życia ciężko ranny Podinspektor Policji (ochrona na lotnisku). Katastrofa spowodowała oprócz ofiar śmiertelnych także 3 osoby ranne, które od razu przetransportowano do szpitala. Niektóre ofiary zostały rozcięte przez śmigła samolotu lub zostały uderzeni odłamkami

 

Miejscowa policja ustaliła, że zdarzenie miało miejsce z powodu obrania złego kierunku przez samolot, który lądował wraz z załogą na pokładzie, bez pasażerów. Samolot i kilka helikopterów zostało całkowicie zniszczone. Uważa się, że lotnisko Lukla jest jednym z najbardziej niebezpiecznych na świecie.

 

Zobacz nagranie z katastrofy:

 

 

ZOBACZ:Wojownicy Maryi z mieczami w kościele. Zapowiadają walkę z grzechem

owoc liczi

Ten owoc zabija setki dzieci każdego roku! Można kupić go w Polsce

Choć brzmi to nieprawdopodobnie, jest taki owoc, który choć jadalny, to w niesprzyjających warunkach może stanowić śmiertelne zagrożenie. W ostatnich dniach w Indiach zmarło co najmniej 31 dzieci, a kolejne 40 przebywa na oddziałach intensywnej terapii.

Wszystkie z dzieci cierpią na ostre zapalenie mózgu. Choroba może mieć wręcz piorunujący przebieg i początkowo objawia się bardzo nagłym spadkiem poziomu glukozy we krwi. Wszystkie zachorowania miały miejsce w okolicach i samym mieście Muzzafarpur. Jaki owoc odpowiada za tak tragiczne zachorowania? Liczi!

 

ZOBACZ TEŻ: Jest decyzja sądu w sprawie bestii z Chełmży. Na jaw wyszły mroczne fakty z przeszłości sadysty

 

Muzzafarpur słynie z plantacji liczi. I co roku w jego okolicach giną kolejne dzieci, które jedzą ten owoc. Szczególnie niebezpiecznie robi się w trakcie fal upałów, które obecnie w Indiach przekraczają 40 stopni Celsjusza. Najczarniejszy pod tym względem był rok 2014, kiedy po zjedzeniu liczi zmarło 150 osób.

 

Dlaczego liczi zabija? – czytaj na kolejnej stronie

fetor, zgwałcił, nieznajomi, Bolesławcu, nastolatek, noworodka, salonie kosmetycznym, wołominie, zgwałcona, tablet, dzieci, mieszkanie, processąsiadkę, zmiażdżył, dożywocie, podpalił, skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Kłodzko: z mieszkania starszej pani unosił się fetor. Gdy policjanci wyważyli drzwi, przerazili się

Makabryczne zdarzenie miało miejsce w jednym z bloków przy ulicy Wiosennej w Kłodzku, w województwie dolnośląskim. Jeden z sąsiadów poczuł na początku tygodnia silny fetor dochodzący z mieszkania 87-letniej kobiety. Gdy ta nie odpowiadała na jego wezwania, postanowił zawiadomić służby.

Mężczyzna najpierw próbował zapukać do kobiety, a następnie dzwonił do niej domofonem. Ani jeden, ani drugi sposób kontaktu się nie udał. Do wieczora fetor stał się tak intensywny, że zaczęli interesować się nim inni sąsiedzi. Wezwano policję i straż pożarną.

 

ZOBACZ TEŻ: Zwłoki zniesione z Mount Everest bardzo trudne do identyfikacji. „Nie mają twarzy, ani żadnych…”

 

Kobieta nadal nie otwierała drzwi. Dlatego do akcji wkroczyli strażacy, którzy wyważyli drzwi, by do środka mogli wejść policjanci. Okazało się, że źródłem fetoru są zwłoki mężczyzny, który od co najmniej kilkunastu dni nie żył i powoli rozkładał się w mieszkaniu kobiety.

 

Zidentyfikowano go jako 67-letniego syna właścicielki mieszkania. Prokuratura zleciła sekcję zwłok, by wyjaśnić przyczynę jego śmierci. Staruszką zaopiekowała się pomoc społeczna , a spółdzielnia zapowiedziała przeprowadzenie dezynfekcji w całym budynku.

 

wp.pl/ foto: screenshot/ zdjęcie ilustracyjne

 

Przyczyna śmierci tego mężczyzny jest wstrząsająca! Zabolało go gardło, kilka godzin później już nie żył!

Mark Bramley cierpiał na dokuczliwy ból gardła, który pojawił się kilka dni po powrocie z podróży do Amsterdamu. Brytyjczyk zbagatelizował objawy, ponieważ wydawały mu się niegroźne. Jak się później okazało były bezpośrednią przyczyną jego śmierci. Sekcja zwłok dała odpowiedź na pytanie co zabiło mężczyznę. Kiedy bliscy Marka poznali prawdę byli wstrząśnięci.

34-latkę zmarł, ponieważ cierpiał na anginę, która była bezpośrednią przyczyną śmierci! Choć jego historia wydaje się banalna to mężczyzna zmarł tak naprawdę na własne życzenie. Z relacji narzeczonej Brytyjczyka wynika, że po powrocie do domu Mark zmagał się z poważną infekcją górnych dróg oddechowych. Mimo to nie chciał iść do lekarza, ponieważ sądził, że wyleczy się sam. 34-latek nie myślał o śmierci i snuł plany na przyszłość. Niestety kiedy był sam w domu, upadł na podłogę i stracił przytomność. Przybyły na miejsce lekarz mógł jedynie stwierdzić jego zgon.

 

 

 

 

 

Bezpośrednią przyczyną śmierci Marka Bramley’a był poważny obrzęk gardła wywołany infekcją. Mężczyzna nie mógł przez to normalnie oddychać i się udusił. 34-latek osierocił narzeczoną i 11-miesięczną córeczkę. Śmierć Brytyjczyka była ogromnym ciosem dla jego rodziny. Lekarze podkreślają, że historia Brytyjczyka to ostrzeżenie dla wielu osób, którzy często leczą się na własną rękę, tak jak to robił Mark.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

truskawki

Podlewali truskawki jak w każdy normalny dzień. Tym razem doszło do niewyobrażalnej tragedii

Tragedia to zbyt małe słowo żeby określić to do czego doszło w tym przypadku. Dwóch kolegów podlewało sobie spokojnie truskawki. Dzień był zwykły, jak każdy inny. Niestety, skończyło się tragicznie. Podlewanie ogródka zamieniło się w koszmar. W wodzie zanurzona została pompa, która odmówiła posłuszeństwa i zamiast działać to zabiła obydwóch mężczyzn na miejscu. Śledztwo będzie miało na celu wyjaśnienie tego czy zawinił sprzęt czy człowiek.

Wszystkie okoliczności wskazują na to, że zostali porażeni prądem, ale by to potwierdzić, czekamy jeszcze na wyniki sekcji zwłok – wyjaśnia Grzegorz Kryszpin, nadzorujący śledztwo w tej sprawie szef Prokuratury Rejonowej w Wysokiem Mazowieckiem cytowany przez „Super Express”. 42-letni Adam M. był kawalerem i kilka lat temu odziedziczył po swoich dziadkach gospodarstwo. Starał się mu przywrócić dawną świetność i uprawiał ogród, szklarnie oraz prowadził przydomową pasiekę. Remontował też dom, a o pomoc poprosił swojego kolegę Cezarego. To właśnie on w tym feralnym momencie był razem z Adamem. Gdy już skończyli wszystkie zajęcia, to postanowili jeszcze na koniec podlać ogródek. Niestety, to właśnie wtedy gdy podlewali truskawki zawiódł sprzęt i poraził śmiertelnie obu mężczyzn.

 

ZOBACZ:Apel twórców serialu „Czarnobyl” do fanów serialu. Błysnęli niesamowitą klasą

 

Aż nie wiadomo co powiedzieć. Kolega Adama M. osierocił trójkę dzieci, tylko dlatego że chciał pomóc. Składamy najszczersze kondolencje rodzinom ofiar.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

wiary, rower

16-latek nie żyje po upadku z roweru. Naśladował film z YouTuba

Nieobce jest nam oglądanie filmów na stronie YouTube, jednak w przypadku dzieci trzeba uważać. Często szukają wzorów do naśladowania lub chcą zaimponować innym tak samo spektakularnym wyczynem, jaki zobaczyli w internecie. Zdarza się, że film może zawierać niebezpieczne scenki, które komuś szczęśliwym trafem udało się wykonać.

Tak było tez w przypadku 16-latka, który zobaczył na YouTubie film o chłopaku, który skoczył na rowerze z murku. W jego przypadku skończyło się tylko bólem i lżejszymi obrażeniami. 16-latek nie miał tyle szczęścia i naśladowanie skoku skończyło się dla niego śmiercią.

 

Oryginał filmu:

 

ZOBACZ: (WIDEO) Nożownicy zaatakowali polski sklep w Holandii! Zranili właściciela lokalu