policja, łódź, stłuczka kolizje

Łódź: spowodował kolizję, kilka godzin później znaleziono go martwego! Tajemnicze okoliczności

Mroczne i niewyjaśnione jak na razie zdarzenie miało miejsce dzisiejszej nocy w Łodzi. Kierowca przejeżdżający przez skrzyżowanie ulic Przybyszewskiego i Kruczej stracił panowanie nad autem i uderzył w słup sygnalizacji świetlnej, zaparkowany samochód i betonowe ogrodzenie. Po kilku godzinach znaleziono go martwego w tym samym miejscu, gdzie spowodował kolizję!

Kierowca na pierwszy rzut oka nie odniósł żadnych obrażeń w związku ze stłuczką. Wezwał na miejsce drogówkę, dostał 250zł mandatu za kolizję i przepraszał wezwanego na miejsce kierowcę daci, którą uszkodził. Tłumaczył się zmęczeniem.

 

Służby przybyły na miejsce około 3 w nocy, a o 4 rano policjanci odjechali z miejsca kolizji. 38-letni sprawca nie chciał, aby wzywać pogotowie.

 

ZOBACZ: 19-latek w BMW zawstydził alkomat! W pierwszym brakło skali, na drugim wydmuchał aż… 

 

 

Tuż po 6 rano dyspozytor karetek pogotowia ratunkowego dostał wezwanie do osoby śpiącej na chodniku na Przybyszewskiego. Zespół przybyły na miejsce stwierdził zgon. Był to ten sam mężczyzna, który kilka godzin wcześniej spowodował stłuczkę. Leżał na chodniku w pozycji embrionalnej, a obok na lewarku stało jego auto.

 

Wstępne oględziny ciała nie wskazały wprost, że zmarł z powodu obrażeń odniesionych w wypadku. Jednak aby to dokładnie ustalić niezbędna będzie sekcja zwłok. To ona dopiero wykaże, co tak naprawdę spotkało młodego i, wydawałoby się, zdrowego mężczyznę.

 

wp.pl/ foto: screenshoot

niedźiedź niżne tatry

Niżne Tatry: Niedźwiedź wbiegł przed osobówkę. Skończyło się tragicznym wypadkiem!

Koszmarny w skutkach wypadek wydarzył się niedaleko miejscowości Liptovska Osada w Parku Narodowym Niżne Tatry na Słowacji. Pod wyprzedzające tira auto osobowe wbiegł niedźwiedź. Samochód stracił przyczepność i wpadł prosto pod wyprzedzaną ciężarówkę. Wszystko dobywało się w gęstej mgle.

W wyniku wypadku na drodze przez Niżne Tatry śmierć poniósł pasażer siedzący z tyłu samochodu oraz sam niedźwiedź. Żona kierowcy siedząca z przodu auta doznała poważnych obrażeń i została przetransportowana do szpitala.

 

To już kolejny wypadek potrącenia niedźwiedzia w ostatnim czasie. Niedawno padłą niedźwiedzicę odnaleziono w Tatrach, a wszystko wskazuje, że zdechła z powodu obrażeń odniesionych przy zderzeniu z samochodem.

 

 

ZOBACZ:Warszawa: Chciał mieć SELFIE z niedźwiedziami, wpadł na wybieg. NIE UWIERZYSZ, co zrobił potem!

 

 

Służby przypominają kierowcom aby podróżując w górach zachowywali wzmożoną ostrożność przez cały czas. Bliskie spotkanie z dzikim zwierzęciem może się bowiem skończyć tragicznie nie tylko dla niego, ale również dla nas!

 

tatromaniak.pl/ foto: cas.sk/tatromaniak

pies rzucił się, psy, wataha, dzikie, psów

Jej pies rzucił się na 2-latkę. Postanowiła obronić dziecko za wszelką cenę, skończyło się tragicznie!

Dramatyczne zdarzenie miało miejsce w hrabstwie Rocky View w prowincji Alberta w Kanadzie.  Na posesji 50-letniej kobiety pojawiła się mała dziewczynka. Pies kobiety rzucił się na dziecko. Właścicielka postanowiła za wszelką cenę je obronić. Skończyło się tragicznie.

Nie znamy dokładnych okoliczności zdarzenia. Służby nie informują czy kobieta i dziecko były spokrewnione, czy może 2-latka znalazła się na posesji przypadkowo. Niemniej, gdy 50-latka dostrzegła, że jej pies rzucił się na małe dziecko, od razu ruszyła na ratunek.

 

Zwierzę, która jest mieszanką boxera i pit bulla, odciągnięte od dziecka zaatakowało ją samą. Kobieta nie dała rady się obronić i zginęła na miejscu. Dziecko zostało zaś przetransportowane do szpitala w Albercie i jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

 

 

ZOBACZ:MAKABRA na Śląsku: okaleczone ciało mężczyzny i pies wyjedzonymi wnętrznościami! Co tam się stało?

 

 

 

Pies, który zaatakował, jak i drugi pies zmarłej kobiety poddano kwarantannie. O ich losie zadecyduje rodzina lub policja, która ma możliwość zawnioskowania do sądu o uśpienie zwierzęta. Co ciekawe, wszyscy kojarzyli psa mordercę jako zwierzę bardzo spokojne i dobre. Jak widać – do czasu.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

12 latek wpadł pod wywrotkę

Warszawa: 12-latek wpadł pod wywrotkę. Jej kierowca zemdlał, gdy zobaczył, co się stało

Przerażający wypadek wydarzył się wczoraj około 14 u zbiegu ulic Kolorowej i Tomcia Palucha. Kierowca prowadzący wywrotkę potrącił 12-letniego chłopca na hulajnodze. Dziecko zginęło na miejscu. Widok był tak przerażający, że kierowca zemdlał po wyjściu z kabiny.

Jak poinformowali przedstawiciele policji, kierowca ciężarówki był trzeźwy, a ustalanie okoliczności i przyczyn zdarzenia wciąż trwa. Z relacji świadków wynika, że do wypadku mogło dojść przy przejściu dla pieszych, na które 12-latek miał wjechać na hulajnodze. Niestety prosto pod wywrotkę.

 

ZOBACZ: Polski kierowca tira znaleziony martwy w Niemczech. Tajemnicza śmierć [FOTO]

 

Według jednego ze świadków, do którego dotarli dziennikarze Radia Eska, kierowca gdy wysiadł z kabiny i zobaczył potrącone dziecko, po prostu zemdlał. Kto zawinił w tej sytuacji?

 

We wtorek kierowca ciężarówki usłyszał prokuratorskie zarzuty:

 

We wtorek prokurator przedstawił kierowcy ciężarówki zarzut spowodowania wypadku drogowego, w wyniku którego śmierć poniósł 12-letni chłopiec, przechodzący przez przejście dla pieszych. Zgodnie z treścią zarzutu kierowca ciężarówki marki Scania zbliżając się do przejścia dla pieszych nie zachował szczególnej ostrożności i nie ustąpił pierwszeństwa znajdującemu się na pasach pieszemu

– powiedział Łukasz Łapczyński z prokuratury okręgowej w Warszawie. Kierowca przyznał się do winy.

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

spędziła noc z martwym mężem

Makabryczny wypadek. Kobieta była uwięziona całą noc w aucie z martwym mężem.

W sobotę niedaleko miejscowości Bytnica, woj. lubuskie, doszło do tragicznego wypadku. W wyniku zdarzenia śmierć na miejscu poniósł kierujący pojazdem mężczyzna. Drugą ofiarą wypadku była jego żona, która spędziła z martwym mężem całą noc.

Ok. godz. 23. kierujący fordem mondeo 27-latek stracił prawdopodobnie panowanie nad kierownicą i uderzył w jedno ze stojących przy drodze drzew. Siła uderzenia była na tyle duża, że mężczyzna poniósł śmierć na miejscu.  

 

To jednak dopiero połowa dramatu. Autem podróżowała z mężem jego 26-letnia żona, która przeżyła wypadek. Niestety z powodu zakleszczenia się samochodu na drzewie nie mogła się wydostać z wraku. Przytomna kobieta spędziła obok zwłok swojego męża prawie całą noc.  

 

Pomoc przyszła dopiero w niedzielę rano, kiedy auto znalazł przypadkowy grzybiarz. To po jego zgłoszeniu do akcji ruszyli zawodowi strażacy ze Świebodzina i Krosna Odrzańskiego oraz jednostki OSP Bytnica, Dąbie i Bobrowice.  Dzięki użyciu specjalistycznego sprzętu hydraulicznego udało im się rozciąć karoserię samochodu. Kobietę następnie przetransportowano helikopterem ratownictwa medycznego do szpitala.

 

Foto Facebook / OSP Bytnica

rekin

Rekin ludojad zaatakował. To pierwszy taki przypadek od kilkudziesięciu lat

W miniony weekend u wybrzeży półwyspu Cape Cod, w wyniku ataku rekina śmierć poniósł 26-letni mężczyzna. To pierwszy raz od 1936 roku kiedy doszło do takiej sytuacji w stanie Massachusetts. 

Do zdarzenia doszło w sobotnie popołudnie. Arthur Medici, wraz ze swoją dziewczyną korzystał z uroków plaży Newcomb Hollow w Wellfeet. Mężczyzna znajdował się w wodzie, kiedy nagle zaatakował go rekin. Według jednego ze świadków cała sytuacja wyglądała niemal jak ze słynnego filmu Szczęki Stevena Spielberga. Podczas uprawiania boogie boarding ( sport podobny do surfowania, z tą różnicą, że tu leży się na desce ) rekin uderzył w deskę 26-latka, w wyniku czego ten stał się łatwym celem dla drapieżnika.

 

Niestety rany jakie odniósł podczas ataku okazały się śmiertelne. Na nic zdała się natychmiastowa pomoc jakiej próbowali udzielić ofierze przypadkowi świadkowie oraz przybyłe na miejsce służby medyczne. Mężczyzna po przewiezieniu do szpitala zmarł. 

 

W wyniku tego zajścia władze Wellfleet  umieściły na plaży znak informujący o tym, że wody na których doszło do ataku są miejscem żerowania żarłaczy białych przybywających tam, aby polować na foki. Należy więc zachować szczególną ostrożność podczas kąpieli oraz trzymać się blisko brzegu. 

 

Do podobnego zdarzenia w lipcu tego roku w pobliżu wyspy Fire Island. Wtedy jednak skończyło się na pogryzieniu. Młoda dziewczyna zeznała, że została zaatakowana przez rekina kiedy stała w wodzie na plaży Sailors Haven.

Żona odmówiła mu seksu, zabił ich syna, dziecko, seksu, syna,

Żona odmówiła mu seksu.  Potwornie zemścił się na ich 6 miesięcznym synku!

Przerażającego czynu dokonał 25-letni Maycon Salustiano Silva z Brazylii. Mężczyzna domagał się seksu od swojej 20-letniej żony. Gdy ta odmówiła, Silva skierował swój gniew przeciwko ich 6-miesięcznemu dziecku.

Silva mieszkał z żoną w mieście Luziana. Gdy 12 września rano obudził się, od razu zażądał od żony seksu. Kobieta nie miała jednak ochoty na zbliżenie, tłumacząc się zmęczeniem.

 

Mężczyzna wpadł w furię. Wstał z łóżka i wyszedł z sypialni. Po chwili wrócił z pistoletem w dłoni, który wymierzył w swoją partnerkę. Jeniffer błagała go aby odłożył broń i się uspokoił. To jeszcze bardziej rozwścieczyło Silvę. Podszedł do łóżeczka ich dziecka, przyłożył malcowi pistolet do piersi i strzelił.

 

 

ZOBACZ: Legnica: matka PODCIĘŁA GARDŁO 4-letniej córeczki! Dziecko zmarło po miesiącu męczarni

 

 

Sąsiedzi, którzy opowiadali o zajściu mówili, że słyszeli na początku tylko krzyki Jeniffer i nic ponad to. Policja i karetka została wezwana do domu Silvów dopiero po dwóch godzinach.

 

Mężczyzna tłumaczył, że pił alkohol, palił marihuanę i nie pamięta nic, z tego, co rzekomo miał robić. Matka dziecka wyjaśniała zaś, że zadzwoniła po służby po dwóch godzinach, ponieważ była w szoku.

 

W tej sprawie poraża bestialstwo i bezwzględność Maycona. Ale z drugiej strony zastanawia też dwugodzinna zwłoka z wezwaniem pomocy przez jego żonę. A może sprawa ta ma jeszcze jakieś drugie dno?

 

wprost.pl/ foto: pixabay

raper mac miller

Nie żyje popularny raper. Miał zaledwie 26 lat

Amerykańskie media poinformowały wczoraj, że Mac Miller – 26 letnie raper, który mimo młodego wieku przebojem zdobył sobie miejsce w hip-hopowej czołówce – nie żyje. Nieoficjalne informacje mówią o przedawkowaniu narkotyków.

Rodzina w wydanym oświadczeniu nie porusza kwestii przyczyn śmierci, jednak policja z Los Angeles gdzie mieszkał raper prowadzi dochodzenie w sprawie.

 

Mac Miller nazywał się Malcolm McCormick i pochodził z Pittsburgha. To tam debiutował wydając mixtape’y. W oficjalnym obiegu zadebiutował w 2012 roku albumem „Blue Side Park”. Miał wtedy zaledwie 20 lat. Jego album był też pierwszym od 16 lat debiutem, wydanym niezależnie bez dużej wytwórni, który zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboardu.

 

Mac Miller przez dwa lata spotykał się z piosenkarką Arianą Grande, z którą stworzył wiele hitów. Para rozstała się w maju tego roku, a miesiąc temu Miller wydał swój piąty, bardzo dobrze przyjęty, album. Niestety, wygląda na to, że jest kolejnym artystą, który przegrał z narkotykami.

 

wprost.pl/ foto: instagram.