Królikowski miał pewne wielkie PRAGNIENIE! Nie zdążył GO zrealizować

Śmierć Pawła Królikowskiego dla wielu było szokiem. Okazuje się, że miał jeszcze jedno wielkie pragnienie. Niestety nie zdążył go zrealizować. O czym marzył Paweł Królikowski? 

 

Śmierć Pawła Królikowskiego była dla wielu szokiem. Aktor przez lata zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Mimo wszystko nie przestawał grać w filmach oraz realizować swoje marzenia i pragnienia. Prawie do końca był także prezesem Związku Artystów Scen Polskich.

 

Jest jednak jedno marzenie, którego aktor serialu „Ranczo” nie zdążył zrealizować. Chciał bowiem otworzyć teatr muzyczny i wspierać młodych ludzi.

 

Moim celem i zadaniem jest to, by ZASP stał się też współorganizatorem produkcji medialnych w Polsce. To jest moje marzenie. Aby aktorzy kojarzyli ZASP z miejscem, w którym interesujemy się naszym zawodem medialnym z punktu widzenia jakości pracy i finansów

-powiedział kiedyś Królikowski w jednym z wywiadów.

 

Aktor był bardzo bliski otwarcia takiego teatru. Wszystko było już ustalone, a ostatnie rozmowy w tej kwestii miały miejsce jeszcze w listopadzie.

 

Wszystko było już ustalone. Ostatnie rozmowy na ten temat odbyły się w listopadzie. Niestety, w grudniu Paweł trafił do szpitala i już nie wrócił do nas.

-poinformował Super Express, który rozmawiał z jednym ze znajomych Pawła Królikowskiego.

 

Paweł Królikowski zmarł 27 lutego. Na jego pogrzeb przybyło wiele znanych osób. Kondolencje złożył sam Andrzej Duda.

 

Źródło: alaluna.pl

Wyszły na jaw nowe fakty! Tuż przed śmiercią Paweł Królikowski był w…

śmiercią

W miniony czwartek zmarł Paweł Królikowski. Aktor przez kilka miesięcy walczył o życie w szpitalu. Właśnie pojawiły się nowe informacje na temat ostatnich dni życia gwiazdora…

Bliski przyjaciel Królikowskiego zdradził, że co tak naprawdę wydarzyło się w szpitalu tuż przed jego śmiercią. Okazuje się, że Królikowski był w… [CZYTAJ DALEJ!]

Z mieszkania sąsiada dochodził cichy pisk. Przerażające odkrycie w (…)!

cichy pisk

Sąsiedzi mężczyzny mieszkającego w jednej z kamienic w Lesznie od kilku dni nie mieli z nim żadnego kontaktu. Kilkukrotnie próbowali się dostać do jego mieszkania jednak nie było żadnej odpowiedzi z jego strony na pukanie i wołanie. Mieszkańcy bloku mocno zaniepokoili się również tym, że mężczyzna nie pojawił się na pogrzebie matki, a zza jego drzwi dochodził cichy pisk.

O niepokojącej sprawie ślusarza z Leszna została powiadomiona policja. Sąsiedzi 64-latka bardzo się zmartwili faktem, że mężczyzna nie wychodzi z domu i nie był na pogrzebie matki, który odbył się w połowie stycznia. Mieszkaniec kamienicy mieszkał sam z psem, a zza drzwi jego mieszkania ciągle dało się słyszeć cichy pisk. Wszystko na to wskazywało, że mężczyźnie mogło stać się coś złego. Kiedy wspomniany patrol przyjechał na miejsce dokonano przerażającego odkrycia.

 

ZOBACZ:Porzucił córkę na wysypisku śmieci. Dziecko przeżyło horror z bezdomnymi

 

Chcąc dostać się do mieszkania mężczyzny policjanci zostali zmuszeni do wezwania strażaków. Ci wyważyli drzwi i weszli do środka. W jednym z pomieszczeń natknęli się na  zwłoki mężczyzny, który nie żył od dobrych kilku dni. Policjanci są przekonani, że gdyby nie skowyt psa, który zaalarmował sąsiadów zmarły mógł zostać znaleziony kilka dobrych tygodni później. Piesek był wycieńczony i przestraszony, na szczęście poradził sobie, ponieważ dostał się do pożywienia, które mężczyzna trzymał za szklaną witryną, dzięki czemu żyje. Bezpośrednią przyczynę śmierci 64-latka wskaże sekcja zwłok.

 

ZOBACZ TAKŻE:Fanki płaczą! ODSZEDŁ ulubiony aktor „Na Wspólnej”…

 

źródła: fakt.pl, foto: pixabay.com

Gliwice: Mężczyzna umierał na środku ulicy! Żaden z przechodniów mu nie pomógł!

środku ulicy

Do szokującej sytuacji doszło na ruchliwym przejścia dla pieszych w centrum Gliwic. 84-letni mężczyzna upadł na środku ulicy, jednak żaden z przechodniów nie podszedł do niego, by udzielić mu pomocy. Niestety starszy mężczyzna nie przeżył, ponieważ ta przyszła zdecydowanie za późno.

Dramat rozegrał się we wtorek około godziny 11 na Placu Piastów w Gliwicach. Na środku przejścia dla pieszych z sygnalizacją świetlną upadł starszy pan, który chwilę wcześniej trzymał się za serce. Mimo, że wokół przechodziło pełno osób, dosłownie nikt nie zainteresował się losem 84-latka. Znieczulica z jaką spotkał się starszy mężczyzna jest wręcz szokująca, ponieważ mijało go mnóstwo osób, a na światłach stały samochody. Czas jaki można było zyskać mógł uratować mu życie. Kiedy nadeszła pomoc i zaczęto reanimację nieprzytomnego mężczyzny było już za późno.

Dopiero po upływie kilku minut ktoś zdecydował się zadzwonić po służby. Początkowo 84-latkiem próbowały zająć się starsze osoby jednak nie wiedziały jak się do tego zabrać. Dopiero po przybyciu strażników miejskich rozpoczęto reanimację, która trwała aż do przyjazdu zespołu pogotowia ratunkowego. Mimo ogromnych starań życia 84-latka nie udało się uratować. Niestety w tragicznym przypadku z Gliwic zabrakło ludzkiej empatii.
źródła: o2.pl, foto: śląska policja

Śmierć w Tatrach. Znana polska polityk runęła z dużej wysokości

polskiego kina, wiedźmina, geralta, raper, wrestlingu, bramkarz, "Sanatorium Miłości", czy wiemy, że umieramy? partnerka

Śmierć nie wybiera. To była ostatnia jej podróż w Tatry, które tak uwielbiała. Znana polska polityk i działaczka społeczna zginęła w tragicznych okolicznościach. Pomimo szybkiej akcji ratunkowej nie udało się lekarzom przywrócić funkcji życiowych.

 

Ta śmierć w Tatrach wstrząsnęła całym światem polskiej polityki. Znana działaczka społeczna i aktywistka partyjna nie żyje. Katarzyna Macioszek zginęła w tragicznych okolicznościach. Od wielu lat była całym sercem zaangażowana w partię Razem. O jej śmierci napisał poseł Adrian Zandberg (partia Razem, Nowa Lewica) na swoim profilu w mediach społecznościowych. Oto treść tego smutnego komunikatu:

 

Kasia budowała Razem niemal od samego początku. Choć rzadko pojawiała się w mediach, to w organizacji warszawskiej znali ją chyba wszyscy. Bo Kasię spotykało się tam, gdzie potrzebna była pomoc. O sprawiedliwszy świat walczyła bez zadęcia, bez wielkich słów – za to rzetelnie i z troską o innych. Bardzo, bardzo smutna wiadomość…

 

 

 

Z kolei na stronie internetowej partii Razem widnieje taki komunikat:

 

Kasia była otwartą na ludzi, uśmiechniętą, sumienną osobą, zaangażowaną szczególnie w walkę z dyskryminacją. Umiała słuchać i rozmawiać z każdą osobą, niezależnie od przekonań. Walcząc o sprawy, w które wierzyła, nie starała się nigdy o pozycję ani uznanie, chciała po prostu dokładać swoją cegiełkę do wspólnego wysiłku

 

ZOBACZ: Poseł Dobromir Sośnierz nie wytrzymał na wizji: „Ile jeszcze razy pan mnie będzie …” [WIDEO]

 

Źródło: Razem.pl, Onet.pl, Facebook

Joanna Liszowska bardzo przeżyła JEGO śmierć! Smutne słowa gwiazdy…

śmierć

Joanna Liszowska dała się właśnie poznać od bardzo wrażliwej strony. Aktorka opublikowała na swoim Instagramie wzruszający wpis, w którym…

Jego śmierć poruszyła wiele osób. W tym Joannę Liszowską. Mimo iż gwiazda nie znała go osobiście, była zszokowała na wieść o jego tragicznym zgonie.

Z tej okazji wrzuciła do sieci bardzo poruszający wpis… [CZYTAJ DALEJ!]

Idiotyczna ŚMIERĆ. Kobieta ZMARŁA z powodu CIASTA!

ciasta

Wszyscy wiemy, że jedzenie ciasta, ciasteczek czy czekoladek nie jest zdrowe.

Jednak śmierć spowodowana kawałkiem ciasta wydaje się idiotyczna i zupełnie bezsensowna.

Wszystko przez lamingtona

Konkretnie chodziło o kawałek ciasta o nazwie lamington. Co to jest lamington? To tradycyjne australijskie ciastka. Przygotowane z ciasta biszkoptowego, pokrojonego na kawałki. Następnie kostki oblewa się czekoladą i obtacza w wiórkach kokosowych. I właśnie przez takie ciastko zmarła mieszkanka Australii.

Zabawa zmienia się w dramat

Do tragedii doszło w hotelu Beach House Hotel in Scarness (Queensland). W hotelowym pubie organizowano szereg imprez z okazji Dnia Australii.

Jedną z atrakcji był konkurs jedzenia lamingtonów na czas. Każdy z zawodników otrzymał porcję ciasta i wodę do popijania. Wygrywał ten, kto swoją porcję zjadł najszybciej.

W pubie panowała radosna atmosfera. Jednak do czasu, gdy jedna z uczestniczek dostała ataku!

Z ciastem w ustach…

Jak mówią świadkowie, 60-letnia kobieta włożyła ciastko do ust i prawdopodobnie wciągnęła nosem kokos. Być może to stało się przyczyną ataku i zadławienia.

Bardzo szybko wezwano pomoc, przyjechała karetkę i kobietę reanimowano przez około pół godziny:

„Zasłonili ją prześcieradłem i próbowali ją ratować przez co najmniej kolejne pół godziny. Kilka razy robili elektrowstrząsy i nadal wykonywali resuscytację. Następnie około 30 do 40 minut później zabrali ją do szpitala.” /cyt. news.comau/

Niestety kobieta zmarła.

Zobacz też: Żona Janusza Korwin – Mikke przyznała: Mąż BIJE…

Żal po zabawie

Na stronie hotelu pojawił się wpis dotyczący tej tragicznej sytuacji:

„Kierownictwo i pracownicy hotelu Beach House składają najszczersze kondolencje przyjaciołom i rodzinie po tragicznym wydarzeniu w naszym miejscu w Dniu Australii.

Dziękujemy naszym wspierającym patronom, pracownikom i pogotowiu ratunkowemu Queensland za ich szybką i profesjonalną reakcję w czasie trwania tego tragicznego incydentu.”

 

fot. https://www.facebook.com/sweetlayers1

Małopolskie: Ciało ministranta zostało …

autem

Na terenie województwa małopolskiego to już kolejna taka tragedia. W sobotę nad ranem przechodzień dokonał makabrycznego znaleziska. Ciało ministranta …

 

W okolicy Małopolskiego aż huczy od samobójstwa ministranta. Ciało 19-latka zostało znalezione w sobotni poranek. Młody mężczyzna, który był bardzo związany z Kościołem popełnił samobójstwo. To już kolejny przypadek, kiedy młoda osoba odbiera sobie życie. Szok jest tym większy, że chłopak był bardzo związany z życiem parafii. Od wielu lat był ministrantem i lektorem w swojej parafii.

 

Jak mówi jedna z mieszkanek Łostówka (woj. małopolskie), gdzie doszło do tragedii: „Nie wiem dlaczego on to zrobił. Ja go znałam od dziecka, zawsze był taki grzeczny, uśmiechnięty i radosny. Od tylu lat przecież był blisko ołtarza, księży. W każdą niedzielę służył do Mszy i tak  pięknie czytał z ambony. Po prostu nie mogę w to uwierzyć, że jego już nie ma z nami. To wielka strata nie tylko dla rodziców, ale także dla całej naszej wsi”.

 

Funkcjonariusze jednak cały czas badają tę sprawę. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że nikt nie przyczynił się do jego śmierci. 19-latek sam miał się targnąć na swoje życie.

 

ZOBACZ: Prof. Śpiewak: „To powinno się to odbywać w Auschwitz, a nie w Jerozolimie”

 

Przypominamy, że działa Linia Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Celem Centrum Wsparcia dla Osób w Stanie Kryzysu jest: „prowadzenie działań na rzecz zapobiegania depresji, samobójstwom i innym zachowaniom autodestrukcyjnym w populacjach o zwiększonym ryzyku. Zakres działań obejmuje przygotowanie i prowadzenia Centrum Wsparcia w ramach, którego udzielana jest całodobowa pomoc poprzez telefon, czat i email, osobom znajdującym się w stanie kryzysu psychicznego” – piszą na swojej internetowej. Więcej informacji tutaj.

 

ZOBACZ TAKŻE: Watykan: Obradom konklawe będzie przewodniczył kard. Giovanni Battista Re. „Nowy papież…”

 

Źródło: o2.pl

Wstrząsająca śmierć dziennikarza TVP! JEGO CIAŁO ZNALEZIONO W….

dziennikarza

Nie żyje dziennikarz TVP, a okoliczności jego śmierci są wstrząsające!

Od dłuższego czasu dziennikarz nie dawał znaków życia, ponieważ nie kontaktował się ze swoją rodziną.

 

Mężczyzna został znaleziony martwy krótko po ubiegłorocznych świętach Bożego Narodzenia. Rodzina nie może pogodzić się ze stratą mężczyzny, co więcej jego ciało wymaga sprowadzenia do kraju. W związku z tym bliscy zaapelowali o pomoc do wszystkich znajomych i internautów.

 

Przerażający jest fakt, że nikt nie zorientował się, że mężczyzna nie żyje. Polak od 2 lat mieszkał w Chinach, gdzie również pracował. Kiedy rodzina nie mogła od dłuższego czasu nawiązać kontaktu ze swoim bliskim, zgłosili jego zaginięcie chińskiej policji.

 

27 grudnia 2019 roku na schodach budynku, w którym mieszkał Sebastian Furtak znaleziono jego ciało. Zmarł na skutek upadku z tych schodów, policja wykluczyła udział osób trzecich.

 

Na popularnej stronie, która pozwala zbierać pieniądze na różne cele, powstała zbiórka pt. „Ostatnia podróż Sebka„. Rodzina chce zebrać pieniądze, aby godnie sprowadzić ciało bliskiego do Gdańska, skremować go i pochować w rodzinnych stronach. Jak napisała organizatorka zbiórki: „Według wstępnych wyliczeń transport i kremacja wynosi  27 tysięcy, nie wliczając dodatkowych kosztów”.

 

„Żył z pasją. Miał ogromne poczucie humoru. Wszędobylski i ciekawski. Nie znamy drugiej osoby o tak otwartym umyśle. W jego towarzystwie zapominaliśmy o wszystkich troskach, a jego uśmiech rozjaśniał nam dzień”– można przeczytać na stronie zbiórki.

 

Rodzina prosi i apeluje o dopłaty do zaproponowanej kwoty 40 tysięcy złotych, która ma pokryć wszelkie formalności i transport. W ciągu 3 dni udało zebrać się ponad 32 tysiące złotych. Cały czas można wesprzeć zbiórkę.

 

ZOBACZ TEŻ:Kinga Rusin wspiera Tomasz Lisa! SPROWADZIŁA DLA NIEGO…

 

Sebastian Furtak miał 39 lat i pracował m.in. w TVP Info, lokalnym oddziale Superstacji, w przeszłości pracował również w biurze prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, a także zajmował stanowisko PR managera w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych również w Gdańsku.

 

 

Źródło:pikio/pixabay