Znęcali się nad 13 swoich dzieci. Sąd nie miał dla nich litości..

Dramat dzieci trwał długo, zdecydowanie za długo. Zapadł wyrok w głośnej sprawie rodziny Turpin ze Stanów Zjednoczonych.

Dzieci Davida i Louise Turpin dorastały w koszmarnych warunkach. Rodzice zamiast zagwarantować im opiekę – znęcali się nad nimi. Postawieni przed sądem Amerykanie przyznali się do stawianych im zarzutów.

 

O sprawie zrobiło się głośno kiedy jedna z córek pary – Jordan – skontaktowała się ze służbami. Młoda dziewczyna zadzwoniła na numer ratunkowy i wezwała pomoc do swojego domu. Zgłoszenie 17-latki zostało upublicznione.

 

„Mieszkam z 15 osób i moimi rodzicami, którzy się znęcają. Znęcają się nad nami i np. w tym momencie moje dwie młodsze siostry są przykute. […] są przykute do swoich łóżek.”. „Nigdy nie byłam na zewnątrz. Nie wychodzę więc nie wiem nic za bardzo o ulicach czy o czymkowiek.”

 

Dowody na winę rodziców tyranów były bardzo mocne. Usłyszeli zarzuty torturowania i stworzenia zagrożenia dla życia. Sąd skazał ich na dożywocie. 57-letni David i 49-letnia Louise Turpin będą mogli ubiegać się o zwolnienie dopiero po odbyciu 25 lat więzienia.

Zobacz też: Córka Michała Wiśniewskiego idzie w jego ślady! Posłuchaj jak śpiewa

Źródło: youtube @inside edition, wprost
Źródło zdjęcia: youtube @inside edition

prostytutki, sąsiad, sądu, męża, para, sąd, polska, śmierć, zmartwychwstanie

Wyrok w sprawie Ewy Tylman! Adam Z. został uniewinniony

Zapadł wyrok w głośnej sprawie Ewy Tylman. Jej znajomy, na którym ciążyło podejrzenie popełnienia przestępstwa został uniewinniony przez poznański sąd.

 

Ewa Tylman ostatni raz widziana była w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku, osiem miesięcy później – w lipcu 2016 – wyłowiono jej zwłoki z Warty. Jej przyjaciel Adam Z. był ostatnią osobą, z którą widziana była młoda kobieta. Mężczyzna twierdzi, że nie pamięta okoliczności w jakich doszło do tragedii.

 

Według oskarżyciela Adam Z. przyczynił się do śmierci Ewy Tylman spychając ją wprost do wody. Prokurator domagał się dla oskarżonego 15 lat więzienia. Mężczyzna utrzymywał przed sądem, że nie popełnił zbrodni. Sprawa początkowo traktowana była jako zabójstwo, jednak w lutym 2017 roku została przekwalifikowana na nieudzielenie pomocy.

 

Wyrok, który zapadł w poznańskim sądzie okręgowym nie jest prawomocny.

 

Zobacz też: Do sieci wyciekły dziecięce zdjęcia Meghan Markle! Co za szkrab!

Źródło: wiadomości.onet
Źródło zdjęcia: wsieci24

krów

Podkarpacie: zgwałcił 11 krów i nie płacił alimentów. Sąd zdecydował jaka spotka go kara!

Od razu zaznaczamy, że nie jest to prima aprilisowy żart. Mężczyzna z Podkarpacia na prawdę zgwałcił 11 krów i uchylał się od płacenia alimentów. Janusz P. pod wpływem alkoholu wszedł do swojej obory. Zwyrodnialec postanowił wyżyć się na biednych zwierzętach. Butelką i drewnianym kołkiem ranił odbyty i narządy rodne krów i cielaczka. Właścicielka bydła zgłosiła sprawę na policję, twierdząc, że gość ranił jej 5 zwierząt.

Okazało się, że ucierpiały wszystkie 10 krów oraz cielaczek. Pięć z nich było w bardzo ciężkim stanie. Zwyrodnialec stanął przed Sądem Rejonowym w Przeworsku. Uznano go winnym znęcania się nad zwierzętami oraz postawiono mu drugi zarzut – niepłacenia alimentów. Mieszkańcy twierdzą, że Janusz P. to mężczyzna który nie para się żadną pracą. Często wystaje pod sklepami i prosi ludzi o drobne na piwo. Bramka na podwórko była otwarta, drzwi do stajni też. Jak poszedłem do krów to o mało nie dostałem zawału. Od razu zauważyłem jak te zwierzęta są zmęczone, jak zużyte! Takie wymięte! Jak podnosiłem im ogony ogarniało mnie przerażenie. Rany były okropne. Najgorsze to chyba u cielnej krowy. Nie wiem jakie żądze opętały tego łajdaka, ale żeby tak postępować z krowami, tak je zbezcześcić! Od raz zadzwoniłem na 997. Przyjechała policja i weterynarz, żeby opatrzyć krowy. Najpierw zgłosiłem, że „zgwałconych” było pięć, ale teraz jak już na spokojnie im się przyjrzałem, to widzę, że on musiał majstrować przy wszystkich jedenastu! Nie wiem jak to wpłynie na psychikę tych zwierząt. To dla kogoś może jest zabawne, jednak proszę uwierzyć straszną tragedię wyrządził tym krowom ten pijak – przytoczył „Super Express” słowa załamanego rolnika. Mężczyzna pójdzie na rok i dwa miesiące do więzienia.

 

ZOBACZ:To, co internauci piszą o zmarłej Paulinie z Pabianic przechodzi ludzkie pojęcie. Jak tak można?!

 

Skąd na świecie biorą się tacy zwyrodnialcy? Co trzeba mieć w głowie, prócz jednej, wielkiej próżni, żeby dopuścić się takiego czynu?! Wyrok według nas jest zbyt niski.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

biegli, zeznania, stefan w.

Jest decyzja sądu w sprawie zabójcy Pawła Adamowicza. Biegli wydali opinię!

Odbyło się jednorazowe badanie Stefana W., który 13 stycznia zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Biegli dzięki niemu mieli ustalić, czy w chwili popełnienia zbrodni był on poczytalny. Zawnioskowali oni jednak o przedłużenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej, ponieważ jedno badanie nie dało im konkretnej odpowiedzi na wszystkie pytania.

Przypomnijmy, że Stefan W. z zimną krwią zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas puszczania światełka do nieba. Biegli przeprowadzili u niego jednorazowe badanie, które miało ustalić, czy w momencie popełnienia zbrodni był on poczytalny.  W sporządzonej opinii biegli zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej podejrzanego Stefana W. Po jednorazowym badaniu nie byli bowiem w stanie wypowiedzieć się co do stanu poczytalności podejrzanego – poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Ustalono, że nie był on pod wpływem alkoholu, ani żadnych substancji psychoaktywnych. Stefan W. nie przyznaje się do winy.

 

ZOBACZ:Kobiety noszące te imiona są najwierniejszymi partnerkami. Sprawdź, czy Twoja wybranka nosi jedno z nich!

 

Po szeregu dalszych badań, być może niebawem dowiemy się, co stanie się z zabójcą Pawła Adamowicza. Jeżeli pojawią się jakieś nowe fakty w tej sprawie, to będziemy państwa informować o nich na bieżąco.

źródło: fakt.pl fot. facebook.com

postrzelił

Pies postrzelił myśliwego w Niemczech. Jak on mógł do tego dopuścić?!

Do kuriozalnej, a za razem groźnej sytuacji doszło w Niemczech. Pies postrzelił tam myśliwego, a ten od razu stracił pozwolenie na broń oraz licencję. Do wydarzenia doszło w niemieckiej miejscowości Ossling (Saksonia) w 2016 roku. Wszystko zdarzyło się przypadkowo, więc dlaczego odebrano myśliwemu najważniejsze dla niego dokumenty?

A no dlatego, że zgodnie z obowiązującym prawem u naszych zachodnich sąsiadów, myśliwemu nie wolno przewozić naładowanej broni w aucie. Niestety, sytuacja wyglądała tak, że zostawił on naładowaną broń w samochodzie i wyszedł porozmawiać z kolegą. Wtedy pies przypadkowo nacisnął spust i go postrzelił. Myśliwy odwołał się od decyzji sądu, lecz ten postanowił jej nie zmieniać, ze względu na to, że zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie. Mężczyzna zamierza jednak walczyć i nie ustępować.

 

ZOBACZ:Kobiety noszące te imiona są najwierniejszymi partnerkami. Sprawdź, czy Twoja wybranka nosi jedno z nich!

 

Zrobił Wam kiedyś psikusa Wasz psiak? Jeżeli tak, to na pewno nie takiego, jak temu gościowi.

źródło: wp.pl , fot. youtube.com

okraść, żywcem zakopali, kleryk, emeryt, dziewczynę, broniła. policja, wyrok, sąd, ucho, córeczkom

Zgwałcił i zakatował 3-latka. Sąd bezlitosny dla zwyrodnialca zza granicy!

Prokuratura Rejonowa w Wieluniu i Sąd w Sieradzu nie mieli wątpliwości, co do winy 27-letniego Steve’a V., który przez kilka dni września 2017 roku maltretował 3-letniego chłopca, dziecko swojej partnerki. Mężczyzna miał za to zupełnie odmienną wersję wydarzeń.

Dramat rozgrywał się w Wieruszowie w województwie Łódzkim. Steve V. miał od 20 do 29 września 2017 roku znęcać się nad dzieckiem. Przynajmniej raz zgwałcił go, powodując ciężkie obrażenia. 3-letniego chłopca przewieziono do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, gdzie zmarł na początku października.

 

Steve V. był partnerem matki dziecka. Ma portugalskie i kanadyjskie obywatelstwo. Po zatrzymaniu znaleziono przy nim także środki odurzające.

 

ZOBACZ: Kolejny bohater „CHŁOPAKÓW DO WZIĘCIA” w tarapatach! Pójdzie do więzienia za PRÓBĘ GWAŁTU na własnej BABCI!

 

Mężczyzna utrzymywał, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, co brzmi wręcz kuriozalnie. Dodatkowo jego wersję wydarzeń obaliły ustalenia biegłych z wielu różnych dziedzin.

 

Początkowo oprócz niego zatrzymano także 23-letnią matkę dziecka, ale śledztwo wykazało, że nie było jej przy dziecku gdy dochodziło do znęcania i gwałtu. Jak widać młoda kobieta zaufała zdecydowanie złemu mężczyźnie.

 

ZOBACZ: Uganda przez 11 lat płaciła rosyjskiemu instruktorowi. Był tylko jeden, zasadniczy problem…

 

Proces Steve’a V. ruszył w czerwcu ubiegłego roku. Sąd właśnie skazał go na 25 lat więzienia. O przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się najwcześniej po 20 latach odsiadki.

 

 

O2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne. screenshot

ONR

Jeśli nazywasz ONR faszystami, masz do tego prawo. Wyrok sądu

Obóz Narodowo – Radykalny (NR) to organizacja odwołująca się do tradycji nacjonalistycznych, narodowych ale także faszystowskich. Jego członkowie posługują się symboliką, stylistyką, językiem i światopoglądem mającym swoje źródło w faszyzmie. Zapadł właśnie wyrok sądu, zgodnie z którym nazywanie ONRu organizacją faszystowską, jest w pełni uprawnione.

 

Członkowie ONR pozwali lewicowego działacza za to, że nazywa ich faszystami. Zapadł właśnie wyrok, który uniewinnił pozwanego.

 

Sąd stwierdził, że publiczne nazywanie Obozu Narodowo-Radykalnego organizacją „odwołującą się do faszystowskich, antysemickich, rasistowskich i ksenofobicznych korzeni” nie jest przestępstwem.  Sędzia Maciej Rutkiewicz stwierdził, że nie można dopatrywać się przestępstwa w zachowaniu oskarżonego, bo „nie dopuszcza się zniesławienia ten, kto mówi prawdę”.

 

Sędzia uzasadniał wyrok: „– ONR sam na siebie ukręcił ten bicz. Nawiązuje do organizacji przedwojennej, która była jawnie organizacją faszystowską, stosuje te same symbole i nazwy. Przykładem niech będzie falanga, która na dodatek była symbolem faszystowskich bojówek z Włoch. Według sędziego faszyzm to nie jest pojęcie dotyczące tylko przedwojennych Niemiec i Włoch, bo ludzie o tych poglądach mieszkali też w wielu innych krajach, niestety, także w Polsce.

Dalej w uzasadnieniu sędzia powiedział:– Istnieje tam zapis o „homogeniczności etnicznej”, a to przecież nic innego jak nacjonalizm, który z kolei jest istotnym elementem poglądów faszystowskich”.

 

Wyrok jest nieprawomocny, ONR-owiec który oskarżał został obciążony całymi kosztami postępowania sądowego.

 

Źródło: Wyborcza

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/krzyczal-w-auschwitz-czas-uwolnic-polske-od-zydostwa-rybakowi-postawiono-zarzuty/

 

 

Przez 5 lat spuszczała synowi pół litra krwi tygodniowo. Krew trafiała do…

36 letnia pielęgniarka z duńskiego Herning spuszczała przez 5 lat po pól litra krwi tygodniowo swojemu synowi. Sąd rzekł, że jest chora psychicznie ale może odbyć karę 4 lat pozbawienia wolności.

Pielęgniarka spuszczała synowi przez pięć lat po pól litra krwi na tydzień. Krew wylewała do sedesu. Proceder rozpoczął się gdy chłopiec miał 11 miesięcy.

Chłopiec niemal od urodzenia cierpiał na chorobę jelit. Znajdował się pod stałą opieką lekarską. Lekarze zwrócili uwagę, że ma niezwykle mało krwi w organizmie. Aby uzupełnić braki lekarze wykonali chłopcu 110 transfuzji krwi. Kiedy nic nie pomagało, rozpoczęli poszukiwania przyczyny tego stanu. Wreszcie ich podejrzenia padły na matę chłopca. Zgłosili sprawę na policję.

Psychiatrzy stwierdzili, że kobieta cierpi na rzadki zespół Munchhausena, tzw. zaburzenia pozorowane. Objawia się on tym, że osoba, zwykle matka, wywołuje objawy choroby u osoby od niej zależnej i niepotrzebnie poddaje ją leczeniu.

Kobieta została skazana na 4 lata więzienia i pozbawienie praw wykonywania zawodu pielęgniarki. Zapowiedziała, że nie będzie się odwoływać od wyroku.

Skazana matka zapowiedziała, że nie odwoła się od wyroku, wydanego przez sąd okręgowy w Herning.

„- To nie jest decyzja, którą podjąłem świadomie, Nie wiem, kiedy zacząłem robić to, czego robić nie miałam prawa. To przychodziło stopniowo – spuszczałam krew do toalety i wrzucałam strzykawkę do śmieci” – powiedziała przed sądem.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. TVP Info

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/dziadek-gwalcil-wnuczki-spotkala-go-kara/

więźniowie

Tak Bartłomieja M. przyjęli w celi więźniowie. Chyba się tego nie spodziewał!

Jak już wiemy z wcześniejszych doniesień, Bartłomiej M. trafił już do aresztu. Wiemy, jak został przywitany przez nowych kolegów w celi. Więźniowie mieli krzyknąć: „Czołem, panie ministrze!”. Były współpracownik Antoniego Macierewicza ponoć ma się dobrze.

Wiadomo, że Bartłomiej M. złożył zażalenie w sprawie trzymiesięcznego aresztu i czeka na odpowiedź sądu. Jak dowiedział się Super Express, czuje on się dobrze i jest w dobrej formie. Dodatkowo, obrońca zdementował plotki o tym, że więźniowie są wrogo nastawieni do M., który ponoć przebywa w celi sam. Jedno co wiadomo na pewno – w tym zakładzie karnym jest ostry rygor oraz słaba kuchnia. Wyżywienie nie należy do najbardziej luksusowych.

 

ZOBACZ:Nie żyje były polski premier. Stracił przytomność i już się nie obudził

 

Na pewno jednak ciężko się przyzwyczaić do takich warunków. Tym bardziej, że wcześniej prowadziło się o wiele bardziej wystawne życie.

źródło: se.pl

fot. youtube.com