Chciała by zawiózł ją do KRAKOWA, ale nie miała czym ZAPŁACIĆ! W zamian za PODWÓZKĘ zaoferowała mu (…)!

Nietypowego zatrzymania dokonali policjanci z Jaworzna. W poniedziałkowy wieczór patrolując ulicę miasta nieoznakowanym radiowozem natknęli się na młodą kobietę, która usilnie próbowała złapać stopa. Kiedy się zatrzymali i zapytali czy mogą jej w jakiś sposób pomóc, 20-latka oznajmiła, że jak najszybciej musi dojechać do Krakowa. Ze względów oczywistych funkcjonariusze (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

źródła: se.pl, foto pixabay.com

kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła, dramat noworodka

Wrocław: trzy razy próbował ZGWAŁCIĆ i zawsze uciekał. Policjanci wytropili go dzięki kilku szczegółom!

Ta sprawa wydawała się trudna do rozwikłania. Zwyrodnialec atakował bez świadków, kobiety nie mogły mu się przyjrzeć, a ewentualne nagrania monitoringu były niewyraźne. Jednak policjanci dostrzegli kilka szczegółów dzięki którym ujęcie mężczyzny, który chciał zgwałcić trzy kobiety stało się możliwe.

 

Bandyta działał w rejonie wrocławskiego Starego Miasta. Pierwszy raz usiłował zgwałcić w połowie kwietnia. Pierwszą ofiarę wypatrzył, gdy wychodziła z bramy jednej z kamienic. Usiłował ją zmusić do seksu. Jednak dzielna kobieta odstraszyła go zdecydowaną obroną i okrzykami. Zwyrodnialec umknął po raz pierwszy.

 

Drugi raz zaatakował w połowie maja. Tym razem za cel wziął kobietę, która przechodziła przez przejście podziemne. Jednak i ona zdołała go odpędzić. Zwyrodnialec umknął po raz drugi, ale… nie zamierzał na tym poprzestać.

 

Jeszcze tego samego dnia zaatakował w okolicach ulicy Legnickiej. Trzecią ofiarę próbował zaciągnąć w zarośla, ale i ona na tyle skutecznie się broniła i na tyle głośno krzyczała, że zwyrodnialec umknął po raz trzeci.

 

Wszystkie sprawy były zgłoszone na policję, a policjanci analizując zdjęcia z monitoringu uznali, że mają do czynienia z jednym i tym samym człowiekiem. Wprawdzie rysopisy podawane przez kobiety różniły się, a zdjęcia z monitoringu były niewyraźne, ale funkcjonariusze dostrzegli dwa ważne detale.

 

Pierwszym był opatrunek na ręce, a drugim bardzo charakterystyczny  chód. Na tej podstawie stróże prawa wytypowali potencjalnego podejrzanego. Po obserwacji zatrzymano go na terenie Szczepina. 33-letni mężczyzna przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Teraz grozi mu nawet 12 lat więzienia.

wiceminister jacek k., po-psl, po, afera hazardowa

Wiceminister rządu PO-PSL ZATRZYMANY przez CBA! Skarb Państwa mógł stracić nawet 21 MILIARDÓW złotych!

Wiceminister finansów Jacek K. został zatrzymany przez CBA w związku z tzw. „Aferą hazardową”. Informację potwierdziły Wiadomości TVP1. W związku z „Aferą hazardową” Skarb Państwa mógł stracić nawet 21 miliardów złotych!

 

Jacek K. pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, był także szefem Służby Celnej. Swoje funkcje przestał pełnić po przegranych przez PO wyborach w 2015 roku. Tą sprawę prowadzić będzie prokuratura białostocka.

 

„Afera hazardowa” dotyczy bardzo silnego lobbingu nad nowelizacją ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych. Wybuchła w październiku 2009, gdy Cezary Gmyz, ówczesny dziennikarz „Rzeczypospolitej” ujawnił stenogramy na których słychać szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego i giganta branży hazardowej Ryszarda Sobiesiaka.

 

 

W rozmowach brali udział także inni lobbyści i politycy PO. Sobiesiak twierdził w nich, że rozmawiał m.in. z ówczesnym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. Zmiany, które zostały wówczas wprowadzone do ustawy mogły kosztować Państwo nawet 21 miliardów złotych.

 

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Chciał przetestować motorower. Był tak PIJANY, że kask założył odwrotnie! Za głupotę SŁONO ZAPŁACI…

Historia jak z filmu komediowego przydarzyła się na drodze nieopodal Sierpca. Komendant policji wracający do domu po służbie spostrzegł dziwnie zachowującego się motorowerzystę. Może na sam fakt, że jedzie lekkim zygzakiem można by przymknąć oko. Ale nie sposób było przejść obojętnie wobec faktu, że prowadzący motorower ma kask założony tył na przód! 

 

Policjant cały czas jest na służbie, nawet jeśli oficjalnie skończył swój dyżur na komisariacie. Dlatego komendant powracający do domu, widząc tak nietypowego kierowcę jednośladu zdecydował się na wezwanie swoich podwładnych i powstrzymanie go od dalszej jazdy do czasu przybycia patrolu.

 

Zatarasował drogę motorowerzyście swoim samochodem, powiedział, że jest policjantem i że nie pozwoli mu na dalszą jazdę. Od razu upewnił się też, że zatrzymał pijanego kierowcę – z bliska nie można było mieć już żadnych wątpliwości!

 

Przybyli na miejsce mundurowi z alkomatem ustalili, że mężczyzna miał ponad 2 promile alkoholu we krwi! Jak się okazało, motorower był jego świeżym zakupem. Nie bacząc na upojenie alkoholowe, szczęśliwy kupiec postanowił go wypróbować. Pech (a raczej szczęście!) chciał, że trafił na policjanta po służbie.

 

Jakby tego było mało, motorower nie miał wykupionego OC, a mężczyzna nie posiadał dowodu rejestracyjnego. Dlatego pojazd trafił na policyjny, płatny parking, a jego właściciela czekają zarzuty nie tylko za jazdę pod wpływem alkoholu, ale także za brak niezbędnych do jazdy dokumentów. No i będzie musiał zapłacić za policyjny parking…

 

Podsumowując te wszystkie „niedogodności”, można przyjąć, że zakup motoroweru i jego test, były najgorszymi decyzjami w życiu 44-latka. Ale może dzięki temu nieco zmądrzeje – na to nigdy nie jest za późno. A przynajmniej dowie się jak poprawnie nosić kask!

 

moto.interia.pl

kierowca TIRa

Kierowca TIRa prowadził z nogami na SZYBIE! Po zatrzymaniu okazało się, że to jego najmniejszy wybryk… To co zrobił i jego tłumaczenia zwalają z nóg!

Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego różne rzeczy już widzieli. Ale gdy na ich drodze stanęła ciężarówka, w której zamiast głowy kierowcy widać było jego nogi – na pewno musieli się zdziwić. Okazało się, że nietypowa technika jazdy to najmniejsze przewinienie kierowcy TIRa.

 

Okazało się, że kierowcą jest obywatel Słowacji. Bez ogródek wypalił po zatrzymaniu, że sposób kierowania to najmniejszy jego kłopot, bo przekroczył znacząco limit pracy, jaki mają narzucony kierowcy.  W ciągu ostatnich dwóch tygodni, zamiast 90 godzin wyjeździł ponad 100!

 

Wydaje się jednak, że w ten sposób sprytny Słowak chciał odwrócić uwagę od jeszcze innego wykroczenia. Otóż w toku dalszej kontroli okazało się, że kierowca korzystał w trakcie pracy z karty innego pracownika, w ten sposób dodatkowo fałszując wskazania urządzeń rejestrujących jego czas pracy.

 

Podliczając dane razem, okazało się, że w dzień gdy korzystał z drugiej karty pracował przez… 22 godziny!  Jak powiedział inspektorom, przepisy go nie interesują, bo musi na czas dowieźć ładunek, a za ewentualne „potknięcia” płaci pracodawca. Ciekawy sposób myślenia.

 

Kierowca dostał stosowny do sytuacji mandat, a wobec jego pracodawcy ITD wszczęła postępowanie administracyjne w sprawie wykrytych wykroczeń. Jak widać lata lecą, przepisów i norm przybywa, a praca kierowcy TIRa niemalże się nie zmienia – wciąż wyścig czasu wygrywa z bezpieczeństwem.

ginekolog, zgwałcił cztery kobiety, tajniacy, gang, zatrzymanie, policja

Uciekając przed policją zatrzymał NIEOZNAKOWANY RADIOWÓZ! Co więcej ZWIERZYŁ SIĘ kierowcy ze wszystkich swoich PRZESTĘPSTW! Grozi mu…

Pech i głupota połączone ze sobą mogą dać niesamowity efekt! Przekonał się o tym Polak, który powrócił z Wysp, gdzie ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości i od razu popadł w nowy konflikt z prawem.

 

W ostatni piątek opolska policja otrzymała zgłoszenie o rozbitym samochodzie w rowie nieopodal Olesna. Kierujący BMW zbiegł miejsca zdarzenia. Policjanci z komendy w Oleśnie ruszyli na miejsce zabezpieczyć rozbity wóz, zaś ich komendant wsiadł do nieoznakowanego samochodu i postanowił rozejrzeć się za uciekinierem.

 

Podczas gdy jego podwładni przeprowadzali czynności na miejscu wypadku, samochód komendanta zatrzymał zziębnięty autostopowicz. Poprosił i podrzucenie na najbliższy dworzec.

 

Nie myśląc zbyt wiele opowiedział komendantowi policji ubranemu po cywilnemu o tym jak rozbił niedaleko stąd auto i uciekł. Komendantowi zapaliła się czerwona lampka, ale to nie koniec! Mężczyzna zaczął opowiadać, że kilka lat temu uciekł z Polski, bo został skazany na 6 lat pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe i napaść na policjanta!

 

Komendant zamiast na dworzec zawiózł go na swój posterunek, gdzie trafił prosto do aresztu. Krzysztof D., bo tak zidentyfikowano naiwnego przestępcę teraz z pewnością odbędzie karę, której tak długo unikał w Wielkiej Brytanii. A być może dojdą do niej kolejne zarzuty!

 

Po raz kolejny potwierdza się prawda, że autostop to loteria. Wydaje się, że zazwyczaj to autostopowicz może trafić na niebezpiecznego kierowcę (ZOBACZ: Autostop? Nie po tej historii! ), czasem sytuacja jest zgoła odmienna. W tym wypadku chyba nie mogło stać się nic lepszego.

 

motoryzacja.interia.pl

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

19-latek w BMW ZAWSTYDZIŁ ALKOMAT! W pierwszym brakło skali, na drugim wydmuchał aż…

Jakim cudem był w stanie utrzymać auto w drodze i nie zabił ani siebie, ani postronnych?!

 

W sobotę na terenie świętokrzyskiej gminy Strawczyn miało miejsce niecodzienne zatrzymanie. Choć zanim do niego doszło było trochę problemów. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego komendy w Kielcach postanowili przeprowadzić kontrolę samochodu marki BMW. Młody mężczyzna siedzący w środku zlekceważył znak do zatrzymania. Policjanci ruszyli w pościg.

 

Udało im się zatrzymać BMW w kolejnej miejscowości. Po drodze kierowca auta popełnił szereg wykroczeń, na szczęście bezpośrednio nikomu nie zagroził. Funkcjonariusze od razu wyczuli od kierującego silną woń alkoholu.

 

Po kontroli dokumentów okazało się, że jest to 19-letni mieszkaniec sąsiedniej gminy Piekoszów. Alkomat, który mieli nie wyposażeniu policjanci drogówki przegrał jednak starcie z wydychanym przez młodzieńca powietrzem. Po prostu brakło na nim skali!

 

Konieczne okazało się przewiezienie nastolatka na komendę i zbadanie przy pomocy urządzenia stacjonarnego. Wynik wprawił w osłupienie stróżów prawa – ponad 4 promile alkoholu!

 

Młody mężczyzna nie umiał policjantom powiedzieć skąd, gdzie i po co jechał. Możliwe, że sam tego nie wiedział. Co jeszcze lepsze, nie posiadał prawa jazdy, więc nawet nie ma mu czego skonfiskować. Sprawa trafi wkrótce do sądu.

 

„Usłyszy zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu kara do dwóch lat więzienia oraz kilkuletni zakaz prowadzenia pojazdów. Ponadto nie uniknie odpowiedzialności za popełnione wykroczenia”

 

– powiedział oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach, starszy sierżant Karol Macek.

 

Dobrze, że policjanci znaleźli się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Gdyby nie to, prawdopodobnie podróż 19-latka mogłaby skończyć się tragicznie. I to nie tylko dla niego, ale dla wielu niewinnych ofiar jego głupoty.

 

kielce.onet.pl
foto: youtube

Austria: Polski bezdomny podejrzany o popełnienie brutalnej zbrodni

W nocy z soboty na niedzielę na wyspie Donauinsel w Wiedniu bezdomnemu mężczyźnie zostało zadanych kilka śmiertelnych ran kłutych nożem. W skutek doznanych obrażeń 29-letni Słowak zmarł około godziny 2 nad ranem w niedzielę w szpitalu.

 

Policję zaalarmowali w sobotę krótko po godzinie 23 w sobotę świadkowie, którzy zauważyli zakrwawioną ofiarę w pobliżu mostu Reichsbruecke. Austriacka policja poinformowała, że w sprawie został zatrzymany 49-letni bezdomny Polak. Mężczyzna odmawia zeznań.

 

Narzędzia zbrodni póki co nie znaleziono. Według policji na winę podejrzanego wskazują liczne dowody. Obecni tam inni bezdomni jednoznacznie i zdecydowanie wskazywali na Polaka jako na sprawcę. Mężczyzna miał na sobie ślady walki, w tym zadrapania i ranę tłuczoną na twarzy oraz zakrwawioną odzież.

 

Jak wynika z pierwszych ustaleń na miejscu zbrodni do pierwszej kłótni między podejrzanym i ofiarą doszło około godziny 20.

 

Z przeprowadzonych na miejscu zbrodni wstępnych przesłuchań wynika, że pierwsza kłótnia między podejrzanym i jego późniejszą ofiarą wywiązała się już około godziny 20. Motyw zabójstwa pozostaje nadal nieznany.

 

kd, źródło: polsatnews

Mały Antoś z akcji #BojeSieCiemnosci rzeczywiście istnieje! Prokuratura zatrzymała organizatora zbiórki. Wyjaśniamy jak było naprawdę

Niedawno pisaliśmy o fałszywej zbiórce pieniędzy na leczenie Antosia cierpiącego na nowotwór oczu. W inicjatywę włączyło się wiele osób, również gwiazdy, sportowcy i dziennikarze. O oszustwie pisaliśmy w poniedziałek TUTAJ. Tymczasem organizator zbiórki został zatrzymany przez policję.

 

Marcin S. prowadził zbiórkę przez jeden z portali internetowych. Udało mu się wyłudzić 500 tysięcy złotych. Został zatrzymany w środę, dziś ma złożyć zeznania. Prokuratura we Wrocławiu, która prowadzi sprawę ustaliła, że rzeczywiście istnieje dziecko o podanym imieniu i nazwisku. Zgadza się rok i miesiąc urodzenia. Dziecko jest jednak zdrowe, a jego rodzice nigdy nie prosili o pomoc.

 

O możliwym oszustwie w sobotę na Facebooku zaalarmowała fundacja „Siepomaga”. „Kilka miesięcy temu otrzymaliśmy zgłoszenie na siepomaga.pl. Po weryfikacji zostało ono odrzucone. I na dzień dzisiejszy (…) również byśmy je odrzucili. Według nas jest to oszustwo.”

 

Prokurator Małgorzata Klaus poinformowała, że wstępnie oszacowano, iż podczas tej zbiórki wyłudzono nie mniej niż 200 tysięcy złotych.

 

kd, źródło: rmf24, facebook