260

[VIDEO] Sekundy przed śmiercią nagrał jak pędzi 260 km/h! Chwilę później dochodzi do makabrycznego wypadku!

Do tragicznego wypadku z udziałem byłego kierowcy rajdowego Andrew Turnbull’a doszło w RPA. Mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń jakich doznał w wypadku samochodowym, do którego doszło w miejscowości Port Alfred. Rajdowiec chwilę przez makabryczną kolizją z innym samochodem pędził aż 260 km/h. Jego popisy nagrywał 19-letni pasażer, który chwilę przed swoją śmiercią opublikował film na Instagramie.

Z informacji podanych przez miejscową policję wynika, że Turnbull, który prowadził Jaguara XJ ścigał się z innym pojazdem. Chwilę później samochód byłego rajdowca jadący 260 km/h uderzył w Mercedesa prowadzonego przez 87-letnią kobietę. W wypadku śmierć na miejscu ponieśli 87-letnia staruszka i 19-letni pasażer z auta  Turnbull’a. Były kierowca rajdowy w stanie krytycznym został zabrany do szpitala, gdzie zmarł następnego dnia.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Przerażający wypadek przy 200 km/h BMW M3. Kierowca stracił obie nogi!

 

Do wypadku doszło na publicznej, dość ruchliwej drodze. Zdaniem świadków Andrew Turnbull dał się sprowokować i zaczął ścigać z innym kierowcą. Swoją brawurową i niebezpieczną jazdę przypłacił życiem. Nagranie z samochodu byłego kierowcy rajdowego zostało opublikowane w sieci. Widać, że licznik pojazdu wskazuje aż 260 km/h. Przy takiej prędkości nawet najbardziej doświadczony kierowca nie ma szans na jakąkolwiek reakcję.

 

 

źródła: se.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

[VIDEO] Nurek został połknięty przez kilkutonowego wieloryba! Zobacz nagranie, które mrozi krew w żyłach!

Chwile grozy podczas nurkowania w Oceanie Indyjskim przeżył 51-letni Rainer Schimpf. Mężczyzna miał niewiarygodnego pecha, ponieważ kiedy nagrywał przepływającą u wybrzeży RPA ławicę sardynek został połknięty przez kilkutonowego wieloryba! Olbrzymi ssak żerował w pobliżu poszukując pożywienia. Traf chciał, że na jego drodze stanął człowiek!

 

 

 

Na szczęście dla Schimpfa spotkanie z wielorybem zakończyło się happy endem. Mężczyzna przyznał później, że było to coś przerażającego, a zarazem niezwykłego. Kiedy 51-latek znalazł się w ogromnej paszczy ssaka zdawał sobie sprawę, że jego sytuacja nie jest zbyt dobra, jednak zachował zimną krew. Strachu najedli się również jego koledzy, którzy widzieli, jak po „zjedzeniu” nurka wieloryb zanurza się w czeluściach oceanu.

 

 

Ku ponownemu zaskoczeniu wszystkich kilka sekund później ogromny ssak wynurzył się z wody i po prostu „wypluł” niedoszłą ofiarę. Mimo tak bliskiego spotkania z ogromnym stworzeniem 51-latek nie doznał żadnych obrażeń ciała. Jedynego co go interesowało to fakt, czy koledzy nagrali całą sytuację!

 

 

źródła: thesun.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

lwy

[VIDEO] Lwy zatarasowały im drogę. Jeden wpadł na bardzo głupi pomysł…

Lwy z Parku Narodowego Krugera to bardzo wdzięczny temat tekstów i nagrań samych w sobie. Tym razem stado tych zwierząt zatarasowało drogę turystom i zaczęło psocić. Jeden z lwów jednak trochę przesadził…

Zwierzęta leniwie przechadzały się między autami lub po prostu leżały plackiem na ciepłym asfalcie. Jednak jeden z młodych osobników bardzo zainteresował się oponą jednego z aut. Lwy to zresztą ogólnie bardzo ciekawe zwierzęta, o czym już mogliście się przekonać.

 

ZOBACZ: [VIDEO] W czasie safari zatrzymał ich lew. To co zrobił przerosło ich najśmielsze oczekiwania!

 

 

W pewnym momencie lew postanowił podgryźć kawałek opony jednego z aut. Skończyło się dość widowiskową eksplozją, która przepłoszyła ciekawskie zwierzęta i zakończyła ich zabawy na drodze. Dopiero wtedy turyści mogli wyjść z samochodów, aby pomóc pechowcom w wymianie przegryzionej opony.

 

youtube.com. krugersightings 

nosorożce, lew, lwy, rpa, kłusownik, kłusownika

Chciał zapolować na LWY, ale to lwy upolowały jego. Makabryczny los pechowego kłusownika!

Szczątki kłusownika odnaleziono na terenie Parku Narodowego Krugera w Republice Południowej Afryki. Nie ma praktycznie żadnych wątpliwości, że mężczyzna nielegalnie zamierzał odstrzelić zwierzęta, dla których ostoją miał być ścisły rezerwat.

 

Moatshe Ngoepe, rzecznik policji w prowincji Limpopo poinformował o zdarzeniu media. Ciało nieszczęśnika było niemalże całkowicie pożarte – pozostały tylko największe kości i głowa. Obok szczątek leżała naładowana broń i amunicja.

 

Kim był pechowiec na razie nie wiadomo. Stan zwłok w zasadzie uniemożliwia identyfikację. Rzecznik policji i lokalne władze zwracają uwagę, że w ostatnich latach liczba kłusowników wzrasta. Wiele zwierząt afrykańskich jest wykorzystywanych w przeróżnych dziwnych rytuałach z pogranicza medycyny i magii. Do tego celu wykorzystuje się np. rogi nosorożca, ale też kości rzeczonych lwów.

 

Tym razem to natura wygrała w nierównym starciu z uzbrojonym człowiekiem. Byłoby dobrze gdyby smutny los kłusownika skłonił jego kolegów po fachu do zmiany zajęcia. Czy tak się stanie – raczej płonne nadzieje. Wciąż zysk z takiej działalności jest zbyt duży. Konsekwencje, nawet tak tragiczne nie odstraszą rzeszy ludzi, dla których brak innego zajęcia.

 

 

 

źródło: rp. pl, foto: zdj. ilustracyjne/ pixabay. com

Duma i Nowoczesność

Polscy nacjonaliści ogłosili zbiórkę pieniędzy na rzecz mordercy. Ile zebrali?

Janusz Waluś w 1993 roku zamordował czarnoskórego lidera partii komunistycznej w RPA. Morderca odsiaduje wyrok w RPA. Nacjonalistyczna organizacja Duma i Nowoczesność ogłosiła zbiórkę publiczną aby wesprzeć przestępcę. Po roku zbiórki uzbierali…0 zł.

Janusz Waluś wyemigrował „za chlebem” do Republiki Południowej Afryki w 1981 roku. W 1986 roku przyjął obywatelstwo RPA. Zaangażował się w politykę. Udzielał się w rządzącej Partii Narodowej, potem w Partii Konserwatywnej, wreszcie trafił do Afrykanerskiego Ruchu Oporu. Jego poglądy były coraz bardziej skrajnie nacjonalistyczne, neofaszystowskie i rasistowskie.

W 1990 roku kiedy uwolniony został lider czarnoskórej części mieszkańców RPA . Przez lata czarnoskórzy mieszkańcy RPA byli dyskryminowani, więzieni i mordowani.

Po uwolnieniu Mandeli w RPA zalegalizowano organizacje lewicowe i inne opozycyjne. Powstała m.in. Południowoafrykańska Partia Komunistyczna a biali afrykanerzy zradykalizowali się.

Punktem kulminacyjnym stało się morderstwo popełnione przez Walusia. 10 kwietnia 1993 roku – w Wielki Piątek – Janusz Waluś zastrzelił Chrisa Haniego, czarnoskórego lidera partii komunistycznej. Zamordował go przed jego własnym domem.

Ten polityczny mord postawił RPA na skraju przepaści. Na ulicę wyszło 1,5 mln ludzi. Kraj otarł się o wojnę domową. Waluś stał się natychmiast symbolem apartheidu i rasizmu. Sprawa była opisywana na całym świecie.

W styczniu 2018 roku skrajnie nacjonalistyczna  organizacja Duma i Nowoczesność zorganizowała zbiórkę publiczną aby wesprzeć Walusia. Duma i Nowoczesność zasłynęła organizacją urodzin Adolfa Hitlera.

Szokujące jest, że organizacja, która prowadzi działalność zakazaną polskim prawem uzyskała wsparcie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które jest kierowane przez Joachima Brudzińskiego z PiS. Zbiórka została zarejestrowana na ministerialnym Portalu Zbiórek Publicznych.

Ministerstwo nigdy nie powinno wspierać inicjatywy organizowanej przez neofaszystów. Tym bardziej, że mogło ono odmówić rejestracji zbiórki.

Kilka dni temu, rok po ogłoszeniu zbiórki, Duma i Nowoczesność ogłosiło, że udało się uzbierać…0 zł. Za ten stan rzeczy członkowie organizacji obciążają media, które krytycznie odniosły się do inicjatywy.

 – Nie zebraliśmy ani złotówki – przyznaje Wyborczej lider stowarzyszenia, Mateusz S., ps.Sitas. – Powód: kłamstwa i oszczerstwa mediów wobec stowarzyszenia DiN – tłumaczy.
To, że zbiórka skończyła się całkowitą klapą, napawa nadzieją i daje wiarę w zdrowy rozsądek Polaków.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice, naTemat
Fot. Duma i Nowoczesność
jacht

Morze wyrzuciło opuszczony jacht. Wewnątrz dokonano makabrycznego odkrycia

Widok rodem z filmu grozy zobaczyli spacerowicze, którzy 15 grudnia o poranku przechadzali się po plaży Southboom w Republice Południowej Afryki. Tuż przy brzegu leżał uszkodzony jacht. Z wnętrza nie dochodził nawet jeden dźwięk…

Świadkowie nie byli w stanie samodzielnie dostać się na jacht, wobec tego wezwali policję i straż przybrzeżną. Podejrzewano, że jacht mógł paść łupem piratów. Niewiadomą pozostawał natomiast los załogi.

 

Funkcjonariusze, którzy weszli na pokład jednostki odkryli rozkładające się zwłoki jednego mężczyzny. Znaleziono przy nim dokumenty, dlatego policja mogła go zidentyfikować jako 69-letniego obywatela Francji. Na razie jednak nie podano jego personaliów do publicznej wiadomości.

 

 

ZOBACZ: Kaszuby: zamknął żonę w piwnicy i karmił chlebem ze spermą. Jej gehenna trwała cztery lata!

 

Na podstawie dziennika pokładowego ustalono, że wyruszył on przed trzema dniami z Port Elisabeth. Nie wiadomo jednak dlaczego zmarł. Zdaniem śledczych w grę wchodzą najprawdopodobniej przyczyny naturalne – zawał serca lub podobna śmiertelna dolegliwość. Jednak okoliczni mieszkańcy nie wykluczają morderstwa lub właśnie ataku piratów. Prawdę pomoże ustalić sekcja zwłok.

 

fakt.pl/ foto: twitter.com

urodziny

Miały być urodziny ze snów i wymarzone zdjęcie, skończyło się tragicznie!

Jolandi i Andrew le Roux przebywali na wakacjach w Republice Południowej Afryki. Kobieta obchodziła właśnie 31 urodziny i wyjazd miał być elementem urodzinowego prezentu. Para postanowiła uwiecznić też swój wypad nad klify, co niestety nie skończyło się dobrze.

Para urządziła sobie piknik na klifach niedaleko Kapsztadu. Jolandi poprosiła męża, aby zrobił jej zdjęcie na punkcie widokowym. Chciała zapozować tak, jakby przeskakiwała nad zachodzącym słońcem. Stworzyć idealne zdjęcie na urodziny.

 

Traf chciał, że straciła równowagę i runęła z ponad 100-metrowego klifu. Zrozpaczony mąż rzucił się na ratunek i z narażeniem życia zszedł niemal do podnóża klifu. Aby dostać się do umierającej żony brakowało mu zaledwie 9 metrów.

 

ZOBACZ: Dał córce srogą nauczkę, którą obejrzało już prawie 20 milionów ludzi. Zobacz za co! [VIDEO]

 

Ratownicy wezwani na miejsce potrzebowali aż trzech godzin aby dotrzeć do poszkodowanej. Niestety wtedy 31-latka już nie żyła.

 

Przybywa historii, gdy ktoś ginie w zupełnie niepotrzebny sposób z powodu brawury lub nieostrożności przy robieniu zdjęć.  Pamiętajmy, że lepsze od super zdjęcia z wakacji jest z tych wakacji wrócić do domu i najbliższych!

 

o2.pl/ foto: facebook: 

katastrofa lotnicza

Jak wygląda katastrofa lotnicza od środka? PRZERAŻAJĄCE nagranie pasażera! [VIDEO]

Wielokrotnie mogliśmy oglądać wypadki lotnicze – nagrywają je przypadkowi świadkowie i kamery. Ale czy widzieliście kiedyś co dzieje się w spadającym samolocie na chwile przed tragedią i tuż po niej? To nagranie z RPA jest jednym z niewielu, jeśli nie jedynym, które pokazuje jak wygląda prawdziwa, a nie symulowana, katastrofa lotnicza od środka.

 

Katastrofa lotnicza wydarzyła się niedaleko stolicy RPA Pretorii 10 lipca tego roku. Po jakimś czasie opublikowano nagranie jednego z pasażerów. Wiekowy, bo wyprodukowany w 1954 roku, samolot Convair CV-340 przewoził 21 pasażerów biorących udział w prywatnym safari.

 

Nagranie rozpoczyna się gdy samolot znajduje się dość nisko nad ziemią. Prawdopodobnie już wtedy piloci mieli problemy z utrzymaniem maszyny w powietrzu, bo zgodnie z informacjami, zdjęciami i relacjami świadków, maszyna dymiła z lewego silnika tuż po starcie. Wkrótce na silniku pojawia się ogień, a następnie samolot uderza o ziemię.

 

 

 

Z 21 pasażerów 1 zginął w wypadku. Druga ofiara śmiertelna, to pracownik fabryki, na którą spadł samolot. Obaj piloci zostali ciężko ranni i w krytycznym stanie walczą o życie w szpitalu. Maszyna, którą lecieli miała zostać wkrótce odesłana do Muzeum Lotnictwa w Holandii.

 

Specjalna komisja pracuje obecnie nad określeniem przyczyn wypadku. Wydaje się jednak, że jeśli weźmiemy pod uwagę wiek maszyny, to właśnie on mógł być największym problemem.

 

o2.pl/ youtube.com/daily mail

przyrody

Makabryczne znalezisko w rezerwacie przyrody. Nieludzkie zachowanie kłusowników [FOTO 18+]

Przerażająca zbrodnia miała miejsce w rezerwacie przyrody w Afryce. Zamordowano tam pięć lwów. Ciało jednego z nich było rozczłonkowane. 

Do zdarzenia doszło w rezerwacie przyrody Akwaaba Predator Park w Limpopo. W nocy z poniedziałku na wtorek włamali się tam kłusownicy. Napastnicy otruli pięć lwów. Jednemu z nich odcięli łapy oraz pysk. Prawdopodobnie to samo spotkałoby resztę zwierząt, gdyby nie patrolujący teren strażnicy, którzy ich wystraszyli. Według władz rezerwatu odcięte części ciała lwa mogą trafić na czarny rynek między innymi jako kolekcjonerskie trofea.

 

 

 

 

 

 

 

Pracownicy rezerwatu są zdruzgotani tym co odkryli. Zabite lwy były pod ich opieką niemal od urodzenia.  Za informacje mogące pomóc w schwytaniu oprawców zwierząt wyznaczono nagrodę w wysokości 100 tys. rand (waluta obowiązująca w RPA), czyli ponad 25 tys. złotych.

 

 

ZOBACZ:Auto zderzyło się z dzikim zwierzęciem. Wstrząsające zdjęcia z wypadku [FOTO]

 

 

foto facebook / źrodło foxnews.com / akwaabalodge.co.za