Polak, emeryci

Emeryci i ich narkotykowe tajemnice. Pod pozorem rajskich wakacji robili paskudne rzeczy!

Małżeństwo 72-letniego Rogera Clarke’a i 71-letniej  Sue Clarke przeżywa właśnie chyba najtrudniejsze chwile swojego życia. Oto – na pierwszy rzut oka – przemili emeryci zostali skazani na 8 lat odsiadki. Za co? Wszystko wskazuje na to, że przez lata byli parą dobranych przemytników powiązanych z narkotykowymi kartelami! 

Starszych państwa przyłapano na tym, że usiłowali przemycić kokainę, o wartości miliona funtów. W czasie rejsu po Karaibach mieli je ukryte w podszewkach walizek. Emeryci zostali zatrzymani w grudniu 2018 roku na statku wycieczkowym Marco Polo. Jedna z ich walizek miała w sobie ukryte 9 kilogramów tego drogiego narkotyku.

 

ZOBACZ TEŻ: Biedronki azjatyckie znowu atakują! Uważaj – ich ugryzienia mogą być naprawdę niebezpieczne!

 

Starsi państwo zarzekali się, że nie mieli pojęcia o tym, co przewożą w bagażach. Twierdzili, że walizki dostali od tajemniczego biznesmena imieniem Lee, który poprosił ich o przewiezienie w nich… owoców, które para miała kupić w czasie rejsu.

 

20, karawan

Policjanci zatrzymali karawan do kontroli. Gdy otworzyli jedną z trumien, zamarli!

Śmierć obok podatków to jedna z najpewniejszych rzeczy na tym świecie. I wydawałoby się, że wobec niej nie sposób wymyślić nic innego. Ot, po prostu – śmierć jest i już. A jednak, policjanci mieli nosa i skontrolowany przez nich karawan objawił zupełnie inne oblicze śmierci… 

Kolumbijska policja miała mocne podejrzenia, że krążące po mieście Pamplona samochody pogrzebowe wcale nie wożą zwłok. I choć nie powinno się zakłócać spokoju zmarłym, to jednak funkcjonariusze postanowili skontrolować karawan, którzy po obserwacji wytypowali.

 

ZOBACZ TEŻ: [VIDEO] Babcia chciała przekroić wielkiego arbuza. Takiego finału w życiu się nie domyślicie!

 

Szary renault megane przewoził dwie trumny. Były bardzo ciężkie, jednak unoszący się z nich zapach… był co najmniej podejrzany. Po otworzeniu pierwszej z nich policjantom opadły szczęki. Była po brzegi wyładowana marihuaną. Druga tak samo – zamiast zwłok zawierała susz.

 

 

Łącznie w dwóch trumnach zabezpieczono prawie 300 kilogramów narkotyku. Kierowca tego swoistego rasta-karawanu będzie się musiał srogo tłumaczyć…

rosjanin

Rosjanin próbował dokonać nietypowego przemytu. KANADYJSCY STRAŻNICY NIE WIERZYLI WŁASNYM OCZOM

Niedawno pisaliśmy o kobiecie, która przemycała przez granicę Chin myszoskoczki. Jak widać przewożenie dziwnych towarów stało się modne, gdyż tym razem Rosjanin na lotnisku w Kanadzie próbował przemycić… 4788 pijawek w bagażu podręcznym. Został on ukarany za swój wyczyn karą 15 tysięcy dolarów kanadyjskich, czyli w przeliczeniu na złotówki będzie musiał zapłacić około 43 tysiące złotych.

Ippolit Bodunow leciał z Rosji do Kanady. Na lotnisku w Toronto w Kanadzie chyba się już nie spodziewał, że coś może pójść nie tak. Okazało się, że całą sprawę dosłownie „wyniuchał” jeden z psów, który wyczuł z bagażu podręcznego Rosjanina dziwny zapach. Wyszło na jaw, że pijawki, które przewoził przez granicę to Hirudo verbana, a on stał się pierwszym w historii człowiekiem, którego złapano za nielegalny import. Hirudo verbana są kontrolowane, ponieważ nadmierne zbieranie dzikich pijawek leczniczych jest poważnym zagrożeniem dla tego gatunku – czytamy w oświadczeniu agencji Environment and Climate Change Canada.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Rosjanin daje sobie strzelić z pistoletu w głowę żeby zrobić test hełmu. Efekt jest niesamowity

 

Jak wiemy, ślina pijawek ma właściwości lecznicze. Ippolit Bodunow będzie musiał liczyć się z zapłaceniem gigantycznej kary w wysokości 15 tysięcy dolarów kanadyjskich (jest to równoznaczne z kwotą około 43 tysięcy złotych). Trzeba przyznać, że trafiła mu się naprawdę droga wycieczka.

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne/youtube.com

stewardessa

Podczas lotu samolotem pasażer dostał drgawek i zmarł! Sekcja zwłok odkryła przerażającą prawdę!

Rejs samolotu meksykańskich linii lotniczych Aeromexico, ze stolicy kraju, Mexico City do Tokio rozpoczął się od ogromnej tragedii. Na pokładzie Boeinga 787 zaraz po starcie z lotniska zmarł japoński turysta. Chwilę przed śmiercią mężczyzna źle się poczuł i dostał drgawek. Pilot maszyny był zmuszony do awaryjnego lądowania w mieście Hermosillo. Ciało mężczyzny zostało przewiezione do kostnicy.

Przeprowadzona autopsja odkryła szokującą prawdę na temat zgonu japońskiego turysty. Okazało się, że mężczyzna zmarł, ponieważ w jego ciele znajdowało się aż 246 opakowań z kokainą! Japończyk chwilę po tym jak maszyna wzbiła się w powietrze dostał silnych drgawek i stracił przytomność. Mimo wysiłków personelu samolotu nie udało się go uratować.

 

 

 

Z ustaleń patologów wynika, że śmierć 42-latka nastąpiła w wyniku obrzęku mózgu. Doprowadziło do tego skrajne nadciśnienie, do którego doszło w wyniku przedawkowania narkotyku. Kokaina, która znajdowała się w kapsułkach przeniknęła do organizmu Japończyka. Z informacji przekazanych przez patologów wynika, że znajdowały się one w  jelitach i żołądku przemytnika.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

zemdleli

Rodzina z Wrocławia zatrzymana przez służbę celną. Strażnicy PRAWIE ZEMDLELI, GDY ZOBACZYLI CO MAJĄ W BAGAŻU

Pracownicy służby celnej nie mają łatwego życia. Można im dogryzać, że sprawiają nam często problemy, ale trzeba doceniać ich pracę. Prawie zemdleli, gdy zobaczyli co próbowała przewieźć rodzina z Wrocławia do Polski. Po otworzeniu bagażu ich oczom ukazały się… czaszki. Początkowo było groźnie, lecz szybko okazało się, że do szczątki zwierząt. Jednak i to jest zakazane w naszym kraju.

Rodzina ma ponieść konsekwencje swojego zachowania. Próbowali przemycić szczątki egzotycznych zwierząt do Polski. Podróżni nie posiadali żadnych dokumentów zezwalających na przewóz z Australii do Unii Europejskiej wyżej wymienionych części zwierząt – mówi w rozmowie z Gazetą Wrocławską Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Nie ma się co dziwić strażnikom, że początkowo prawie zemdleli. Nie codziennie widzi się takie rzeczy. Pojawiły się podejrzenia, że część ze zbiorów może podlegać ochronie Konwencji Waszyngtońskiej (CITES), zbiory zostały zatrzymane – dodaje Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Zapewne rodzina poniesie srogie konsekwencje i odpowiedzą za to co zrobili.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowite zjawisko atmosferyczne. NA JEGO ZOBACZENIE JEST SZANSA JAK NA WYGRANIE W TOTOLOTKA

 

Tylko zwierząt szkoda… Można by rzec. Ludzie nie mają za grosz empatii i dla paru kości potrafią zaryzykować bardzo wiele. Zero zastanowienia. Tak się nie powinno podróżować.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

zemdleli

Kobietą na lotnisku zainteresowali się strażnicy. GDY PODCZAS KONTROLI ZDJĘŁA SPODNIE to nie mogli uwierzyć w to co widzą

Azjatka wzbudziła na lotnisku zainteresowanie służb porządkowych. Postanowili sprawdzić, dlaczego kobieta tak dziwnie się porusza, bo to właśnie jej chód zwracał największą uwagę. Gdy ostatecznie doszło do kontroli osobistej, pracownicy lotniska uświadomili sobie, że to ich najdziwniejszy dzień w pracy w historii.

Kobieta miała przyklejone do nóg 24 żywe myszoskoczki. Chciała je wywieźć do Tajwanu. Obsługa pracująca na lotnisku była w szoku. Dziwnie zachowująca się Azjatka, została zaproszona do kontroli osobistej. Kobieta chodziła w niecodzienny sposób. Gdy strażnicy zobaczyli z bliska, że jej spodnie się ruszają, nie kryli zdumienia z tej sytuacji. Zwierzęta przykleiła sobie do nóg, za pomocą taśmy klejącej.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Oto co musisz zrobić, gdy ktoś otruje Ci psa. KOBIETA URATOWAŁA GO, PODAJĄC MU…

 

Miał to być sposób na zarobek. Sprowadzenie myszoskoczków z Chin do Tajwanu, wydawało się być bardzo opłacalne, ponieważ w Chinach ich cena jest dziesięciokrotnie niższa.

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

worek, niedziele, delikatesów

Pracownicy jednego z polskich sklepów zauważyli podejrzany worek. OKAZAŁO SIĘ, ŻE KRYŁ ON…

Do takich rzeczy dochodzi na prawdę rzadko. Pracownik polskiego sklepu zauważył w bananach podejrzany worek. Gdy okazało się co w nim jest, nie mógł w to uwierzyć. Był on pełny kokainy, więc na miejscu od razu pojawiła się policja. Śledczy ustalili, że ładunek przypłynął z Ekwadoru. Cała sytuacja miała miejsce w Kotuniu koło Siedlec na Mazowszu.

Policja ustaliła, że owoce dostarczono z hurtowni w Siedlcach. Ta z kolei zaopatruje się w firmie w podwarszawskim Płochocinie – można było usłyszeć w RMF FM. Pracownik sklepu zauważył w bananach worek. Okazało się, że była w nim kokaina. Śledczy ustalili, że ładunek przypłynął z Ekwadoru. Przypomnijmy, że to już nie pierwsza taka sytuacja, gdy w owocach z polskiego sklepu znaleziono narkotyki. Ostatnio wydarzyło się to w listopadzie. Wtedy zabezpieczono aż 220 kg narkotyków o łącznej wartości kilku milionów złotych. Służby robią co w ich mocy żeby ustalić gdzie konkretnie miał trafić towar. Rozwiązanie tej sprawy nie będzie jednak proste, gdyż nielegalne kanały transportowe są ściśle chronione i policja walczy z nimi od lat. Północ Ekwadoru leży nad Pacyfikiem i graniczy z największym obszarem produkcji koki w południowej Kolumbii. Po podpisaniu pokoju przez kolumbijski rząd i partyzantkę FARC, ten teren jest zdominowany przez różne grupy przestępcze – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską dr Carlos Jijón, redaktor naczelny portalu „La Republica”.

 

ZOBACZ:Oto najpopularniejsze dania kuchni polskiej. KTÓRE Z NICH LUBICIE NAJBARDZIEJ? JAKIEGOŚ BRAKUJE?

Trzeba się spodziewać, że takich sytuacji będzie jeszcze więcej. I tak dochodzi już do nich dosyć często, a policja w tej sprawie załamuje ręce.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

złoto, złota

Próbował ukryć „tam” złoto warte fortunę i wpadł! Lekarze musieli wyciągać mu je z (…)!

Na dość zaskakujący pomysł wpadł mężczyzna, który próbował przemycić złote kulki na lotnisku w stolicy Uzbekistanu, Taszkiencie. Podczas kontroli pasażerów okazało się, że w jego ciele znajduje się prawie pół kilograma cennego kruszcu! Służby były w szoku kiedy odkryły, gdzie jest złoto! Prześwietlenie wykazało, że w żołądku mężczyzny.

Mężczyzna myślał, że przechytrzy lokalne służby jednak szybko się przejechał. Turysta próbował przemycić drogocenny towar z Taszkientu do New Delhi. Niestety do samolotu się nie dostał, ponieważ nie przeszedł pomyślnie kontroli na bramkach. Strażnicy zaprosili go do pokoju, gdzie przeskanowali jego ciało. Okazało się, że w jego żołądku znajdowało się 14 złotych kulek wartych ok. 70 tysięcy złotych!

 

 

Przemytnik przyznał się później, że połknął towar sądząc, że nikt nie będzie go sprawdzał aż tak szczegółowo. Jak się później okazało bardzo się zdziwił. Ostatecznie obywatel Indii trafił do szpitala. Lekarze wyciągnęli z jego żołądka prawie pół kilograma złotych krążków. Według obowiązującego w Uzbekistanie prawa turyści mogą przewozić maksymalnie 30 gramów różnego rodzaju kosztowności.

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

lądować

W czasie podróży samolotem dostał drgawek i zmarł! Sekcja zwłok odkryła szokującą prawdę!

Rejs samolotu meksykańskich linii lotniczych Aeromexico, ze stolicy kraju, Mexico City do Tokio rozpoczął się od ogromnej tragedii. Na pokładzie Boeinga 787 zaraz po starcie z lotniska zmarł japoński turysta. Chwilę przed śmiercią mężczyzna źle się poczuł i dostał drgawek. Pilot maszyny był zmuszony do awaryjnego lądowania w mieście Hermosillo. Ciało mężczyzny zostało przewiezione do kostnicy.

Przeprowadzona autopsja odkryła szokującą prawdę na temat zgonu japońskiego turysty. Okazało się, że mężczyzna zmarł, ponieważ w jego ciele znajdowało się aż 246 opakowań z kokainą! Japończyk chwilę po tym jak maszyna wzbiła się w powietrze dostał silnych drgawek i stracił przytomność. Mimo wysiłków personelu samolotu nie udało się go uratować.

 

 

 

Z ustaleń patologów wynika, że śmierć 42-latka nastąpiła w wyniku obrzęku mózgu. Doprowadziło do tego skrajne nadciśnienie, do którego doszło w wyniku przedawkowania narkotyku. Kokaina, która znajdowała się w kapsułkach przeniknęła do organizmu Japończyka. Z informacji przekazanych przez patologów wynika, że znajdowały się one w  jelitach i żołądku przemytnika.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com