zwierzę

Wody wyrzuciły koszmarne zwierzę na plażę. Co to może być?

Zazwyczaj gdy docierają do nas informacje, że wody wyrzuciły jakieś zwierzę na plażę to chodzi o coś naprawdę dziwnego. Tym razem nie jest inaczej. W Australii w stanie Wictoria znaleziono strasznie wyglądające stworzenie. Napotkano je w rolniczym regionie na Golden Beach w Gippsland.

Eksperci od razu zaciekawili się co to mogło być za zwierzę i szybko udało się ustalić, że należy ono do rodziny rekinowatych. Przedstawiciele tego gatunku żyją zazwyczaj na dnie i żywią się małymi rybami. Co najważniejsze – nie są one groźne dla ludzi. Nie jestem pewien, czy to dobrze, kilka tygodni temu ktoś już widział na plaży innego osobnika. Co takiego dzieje się na głębokościach, że ryby wypływają na powierzchnię? – zastanawiał się jeden z internautów. Ich nazwa to catchart. Dlaczego? Ponieważ mają bardzo podobne oczy do kotów.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Lecisz sobie 200 km/h i nagle trafiasz na… korek. To nie mogło się dobrze skończyć…

 

Dodatkowo, ryby te świecą zielonym światłem. W ten sposób komunikują się z otoczeniem. Jeden z naukowców powiedział, że wyglądają one jak „rodem z science-fiction”. Dziwne jednak jest to, że ryba znalazła się poza swoim naturalnym środowiskiem. Co skłoniło ją do wypłynięcia na brzeg? To budzi najwięcej wątpliwości. Ciężko uzyskać odpowiedź na to pytanie.

źródło: o2.pl fot. screenshot.

lekarze

Lekarze byli przekonani, że nowotwór zaatakował węzły chłonne pacjentki. Byli zszokowani kiedy poznali prawdziwą przyczynę!

O wielkim szczęściu może mówić 30-letnia kobieta z Australii. Mieszkanka Sydney trafiła do szpitala, po tym gdy zdiagnozowano u niej znaczne powiększenie węzłów chłonnych. Wykryto na nich również drobne guzki. Lekarze zajmujący się pacjentką spodziewali się najgorszego i podejrzewali, że kobieta zgłosiła się do szpitala za późno. Wszyscy przewidywali zaawansowany nowotwór.

Zbytnia pewność siebie lekarzy wynikła z ich wiedzy i doświadczenia, ponieważ jak wyjaśnił doktor Christan Bryant, aż 99 na 100 podobnych przypadków okazuje się zmianami nowotworowymi. Tym razem „przypadek” był naprawdę wyjątkowy! Podczas zabiegu usuwania rzekomo zaatakowanych węzłów chłonnych z pachy pacjentki lekarze przeżyli niemały szok. Okazało się, że są wypełnione ciemnym pigmentem i to wcale nie nowotwór!

 

 

Dzięki wnikliwej analizie wycinka dowiedziono, że za stan jej zdrowia odpowiadał tatuaż! Układ odpornościowy 30-letniej kobiety, gromadził czarny pigment w węźle chłonnym przez 15 lat, czyli od momentu, w którym wykonała tatuaż. To właśnie on okazał się przyczyną problemów Australijki. Na szczęście dzięki przeprowadzonemu zabiegowi pacjentka czuje się zdecydowanie lepiej. Podobnych przypadków jest zapewne więcej, jednak jak podkreślają lekarze to pierwszy z jakim mieli do czynienia.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

zabiegu

Horror na sali operacyjnej! Podczas zabiegu mężczyźnie zapaliła się klatka piersiowa!

Do tego szokującego zdarzenia doszło w Australii w sierpniu ubiegłego roku, jednak dopiero teraz fakty na jego temat ujrzały światło dzienne. 60-letni pacjent przechodził zabieg na otwartym sercu. Wtedy ku przerażeniu zespołu chirurgów jego klatka piersiowa stanęła w płomieniach! Dopiero teraz wiadomo co tak naprawdę doprowadziło do samozapłonu mężczyzny podczas zabiegu.

Zabieg był dość skomplikowany, ponieważ chirurdzy musieli otworzyć mostek. Wtedy sprawa się skomplikowała, ponieważ prawe płuco przykleiło się do niego. Mężczyzna zmagał się ponadto POOChp, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, na których pojawiły się pęcherze wypełnione powietrzem. Zadaniem zespołu było ich usunięcie i właśnie wtedy podczas zabiegu zaczęły tworzyć się komplikacje.

 

 

 

Kiedy jeden z nich niespodziewanie pękł doszło do wydostania się powietrza na zewnątrz. By ratować życie mężczyzny medycy musieli zwiększyć przepływ tlenu przez respirator aż do 100 procent. Jakby tego było mało blisko otwartej klatki piersiowej znajdowała się sucha chusta chirurgiczna, którą zapaliła iskra z urządzenia! Dramatyczna sytuacja została opanowana, a pożar ugaszony. Na szczęście żaden z organów pacjenta nie uległ poparzeniu, a zabieg zakończył się powodzeniem.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

pedofil, list, dziecięcą

Molestowana 8-latka napisała straszny list. Jego treść mrozi krew w żyłach

Cała sprawa dotyczy pedofilskich wybryków 73-letniego Desmonda Gore. Mężczyzna z Australii został oskarżony o popełnienie ponad 20 zbrodni na tle seksualnym, w tym gwałtu na trzech ośmioletnich dziewczynkach. Na jaw wyszedł list jednej z nich. Jego treść dosłownie mrozi krew w żyłach. Należy dodać, że Desmond był dla nich… opiekunem zastępczym, czyli osobą za nie odpowiedzialną. To się nie mieści w głowie.

Desmond Gore mieszkał w Perth. To właśnie tam dopuszczał się większości swoich zbrodni. Zarówno molestowania, jak i gwałty wydarzyły się w latach 2007-2010. O gwałtach na małoletnich dziewczynkach dowiedziano się przypadkowo, kiedy to jeden z pracowników socjalnych znalazł pudełko z zapiskami jednej z nich. Był tam między innymi list w którym 8-latka pisała co się naprawdę działo. Napisała w nim, że „czuje się bezpieczna, kiedy jest kochana, ale jest smutna, gdy dziadek uprawia z nią seks”. Krzywdzenie dziewczynki, której wiadomość znaleziono w domu pedofila, miało miejsce dwa lata po tym, jak Departament Ochrony Dziecka otrzymał zgłoszenie dotyczące innego pokrzywdzonego dziecka, które poskarżyło się żonie mężczyzny. Nie został on jednak wtedy skazany, a 8-latkę przeniesiono pod opiekę innych rodziców zastępczych – donosi gazeta Daily Mail cytowana przez portal „o2.pl”.

Ostateczny wyrok Desmond Gore usłyszy w piątek, jednak broni się on tym, że w ciągu tych lat cierpiał on na zaawansowaną impotencję i nie mógł się dopuścić tych czynów. Poinformujemy Was o tym jak potoczyła się rozprawa.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

szczegół

Kiedy spojrzała na zdjęcie córeczki jej uwagę przykuł pewien szczegół! Okazało się, że była to oznaka strasznej choroby!

Kiedy Kellie Perren robiła zdjęcie swojej maleńkiej córeczki w życiu nie spodziewała się, że jej córka jest śmiertelnie chora. Kobieta była przekonana, że dziewczynka jest zdrowa jak ryba, ponieważ do tej pory nie zdradzała symptomów jakiejkolwiek choroby. Isabelle rozwijała się prawidłowo i była bardzo pogodnym bobasem. Wszystko zmieniło się po tym jak jej mama oglądała zdjęcie córki i dostrzegła na nim pewien szczegół, który rzucał się w oczy.

Australijkę zaniepokoiła biała, błyszcząca plamka na lewym oku dziecka. Co dziwne była ona tylko widoczna na zdjęciach. Początkowo myślała, że odbijało się w nim światło. Mimo to, dziwny szczegół nie dawał jej spokoju przez kilka nocy. Kellie postanowiła w końcu, że zabierze córkę na badania. Ich wynik okazał się przerażający. Lekarze powiedzieli, że Isabelle cierpi na siatkówczaka (wewnątrzgałkowy nowotwór złośliwy oka u dzieci).

 

 

Nowotwór okazał się na tyle agresywny, że zaatakował oba oczka dziewczynki. Lekarze byli zmuszenie do usunięci lewego oka Isabelle i wstawienia protezy. Mała Australijka zmaga się z śmiertelną chorobą od 4 lat, mimo to dziecko funkcjonuje w miarę normalnie. Mama 5-latki zaapelowała do wszystkich rodziców na świecie by zwracali uwagę na to czy z ich dziećmi nie dzieje się nic złego.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

REKLAMA
REKLAMA

kuponu

Wrzuciła na Facebook zdjęcia kuponu z wygraną na loterii. Kilka minut później ktoś „odebrał” za nią pieniądze!

Historia 25-letniej Chantelle to idealny przykład na to, że nie wszystkim powinniśmy się chwalić na portalach społecznościowych. Australijka wygrała 825 dolarów na loterii. Zdjęcie szczęśliwego kuponu opublikowała na Facebooku i jak się okazało był to największy błąd jaki popełniła. Ktoś z jej znajomych wypłacił pieniądze z wygranej podając w punkcie numery wygranego losu.

Lokalni dziennikarze, którzy zajęli się sprawą ustalili, że ktoś przepisał dobrze widoczny numer kuponu i odebrał nagrodę. Oczywiście nie zaniósł pieniędzy zrozpaczonej Chantelle, a przywłaszczył je sobie. Dziewczyna wygrała 825 dolarów australijskich stawiając wcześniej 20 na konia, który brał udział w cotygodniowej gonitwie koni organizowanej na torze w Melbourne. „Książę Penzance”, tak nazywało się zwierzę przyniósł jej szczęście, które nie trwało zbyt długo.

 

ZOBACZ:Wygrała w zdrapce fortunę. Rok później siedziała już w więzieniu

 

Dziewczyna wrzuciła fotkę, aby pochwalić się znajomym, a kiedy podeszła do kasy, by odebrać należną nagrodę okazało się, że ktoś to zrobił  minut wcześniej… Kiedy Australijka dowiedziała się, że ktoś zwyczajnie ukradł jej wygraną opublikowała rozpaczliwy wpis. „Do świni, która jest wśród moich znajomych, a ukradła moją wygraną. Jesteś skończonym ch***em.” Sprawą zajęła się lokalna policja, która obiecała odszukać złodzieja.

 

 

źródła: news.com.au, foto youtube.com

stacji

Niecodzienny wypadek na stacji benzynowej. W trakcie tankowania „wyleciała” w powietrze bo (…)!

Do niecodziennej sytuacji doszło w australijskim miasteczku Mount Warren Park na przedmieściach Brisbane. Para, które pojawiła się na stacji  próbowała ukraść paliwo, co nie uszło uwadze pracującej tam kobiecie. Kiedy ta wyszła przed budynek i podeszła do „klientów” korzystających z dystrybutora doszło do niecodziennego zdarzenia.

Mężczyzna przebywający w aucie tak się przestraszył pracownicy stacji, że postanowił szybko uciec nie bacząc na to, gdzie stoi jego partnerka i czy wyjęła już wąż paliwowy ze zbiornika auta. W tym momencie kobieta trzymająca gumowy przewód niczym ciśnięta z procy „wyleciała w powietrze”. Siła ciążenia była tak duża, że Australijka przeleciała dobrych kilka metrów.

 

ZOBACZ:Przerażający finał kremacji zwłok! Piec wybuchł, bo nieboszczyk był zbyt (…)!

 

Oczywiście nie obyło się bez strat. Kabel został wręcz wyrwany z dystrybutora, z którego wylało się praktycznie całe zgromadzone w nim paliwo. Pracownica pobiegła zaalarmować policję, natomiast wspomniana para złodziejaszków uciekła z miejsca zdarzenia. Jednak dzięki zainstalowanemu na stacji monitoringowi szybko zostali schwytani. Za  idiotyczny pomysł grozi im kara więzienia i pokrycie szkód, które wyrządzili na stacji.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

ocean

[VIDEO] Nagrywali z drona ocean. W pewnej chwili uchwycili coś niesamowitego!

Pracownicy pewnej specyficznej aplikacji dla surferów, która monitoruje ocean, ruchy rekinów i bezpieczeństwo u wybrzeży Australii tym razem nagrali coś zgoła innego. Ich dron uchwycił przedziwne kształty unoszące się na wodzie. Gdy podlecieli bliżej zrozumieli, że patrzą na coś wyjątkowego.

Video powstało niedaleko Bondi Beach w Australii. Ten dziwny deseń, wyglądający jak ułożone w kratkę kafelki, to nic innego a spora ławica płaszczek karbogłowych! Każda z nich ma około 80 centymetrów i waży 12-16 kilogramów. Zasiedlają one właściwie każdy ocean, od Atlantyku, przez Pacyfik po Ocean Indyjski.

ZOBACZ:  Warszawa: koszmar na porodówce. Pacjentce rozerwało krocze

 

Trzeba przyznać, że video robi piorunujące wrażenie!

 

wp.tv/ wikipedia/ facebook.com/ Drone Shark App 

2

[VIDEO] 2-letnia dziewczynka wbiegła na boisko i omal nie została staranowana! Uratował ją piłkarz, który w ostatniej chwili zrobił coś niesamowitego!

Na prawdziwego Anioła Stróża trafiła 2-letnia dziewczynka, która podczas meczu rugby w Australii znienacka wbiegła na boisko. Jeden z zawodników w ostatniej chwili zorientował się, że dziecko znajduje się między potężnymi rugbystami i wziął ją na ręce. O tym, że sytuacja wyglądała naprawdę dramatycznie świadczą reakcję kibiców. Mimo to nikt z nich nie zdecydował się wbiec na murawę.

Do tej niecodziennej sytuacji doszło podczas meczy między St Bernard’s i Old Melburnians w Australii. 2-letnia dziewczynka postanowiła pograć w rugby i pędem ruszyła na płytę boiska. Jej szalony rajd mógł zakończyć się uderzeniem przez jednego z zawodników lub piłkę. Na szczęście tragedii zapobiegł jeden z piłkarzy gospodarzy, Alex McLeod który złapał dziewczynkę w „locie” i odniósł wprost w ręce sędziego.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Kuriozalna sytuacja podczas wykonywania rzutu karnego! Strzelił gola, a po chwili zwijał się z bólu, bo (…)

 

To co zrobił zawodnik spotkało się z ogromnym uznaniem publiczności. Rugbysta dostał owację na stojąco. Rodzice dziewczynki osobiście podziękowali zawodnikowi  i nazwali go jej prawdziwym „Aniołem Stróżem”. Trzeba przyznać, że Alex McLeod wykazał się prawdziwym refleksem i mimo, że jego drużyna przegrywała postanowił przerwać akcję i znieść dziecko z boiska.

 

 

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com