Wrzuciła na FACEBOOK zdjęcie kuponu z wygraną na LOTERII. Po kilku minutach ktoś „odebrał” za nią wygrane PIENIĄDZE!

Historia 25-letniej Chantelle to idealny przykład na to, że nie wszystkim powinniśmy się chwalić na portalach społecznościowych. Australijka wygrała 825 dolarów na loterii. Zdjęcie szczęśliwego kuponu opublikowała na Facebooku i jak się okazało był to największy błąd jaki popełniła. Ktoś z jej znajomych wypłacił pieniądze z wygranej podając w punkcie (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

źródła: news.com.au, foto youtube.com

list w butelce, plaża, list, butelka

Najstarszy LIST W BUTELCE przypłynął do Australii – jakie informacje zawierała wiekowa butelka po alkoholu? [FOTO]

Historia jak z filmu rozegrała się na jednej z plaż w zachodniej Australii, nieopodal Wedge Island. Pewna para spacerująca brzegiem morza odnalazła piękną i starą butelkę po ginie. Postanowili wziąć ją do domu jako element ozdobny. Wtedy okazało się, że zawiera ona list!

 

Tonya i Kim Illman odnaleźli butelkę na plaży w czasie spaceru. Początkowo potraktowali ją jak śmieć, ale dłuższe oględziny sprawiły, że kształt butelki zaintrygował ich. Uznali, że stary kawał szkła może być fajną dekoracją w ich domu.

 

Gdy wrócili z przechadzki Tonya spostrzegła, że we wnętrzu butelki znajduje się zwój papieru! Był on datowany na dzień 12 czerwca 1886 roku. Kartkę zapisano po niemiecku. Państwo Illman postanowili zgłosić się do West Australia Museum, aby wyjaśnić tajemnicę jaką zawierał list w butelce.

 

Ross Anderson, kurator muzeum, rozwiał ich wszelkie wątpliwości. Butelka została wyrzucona z niemieckiego statku Paula przed 132 laty. Okręt przepływał około 950 kilometrów na zachód od wybrzeży Australii, po Oceanie Indyjskim.

 

 

Okazuje się, że nie był to jednorazowy „wybryk” a element ciekawego eksperymentu prowadzonego wówczas przez Niemców. „Masowo” wyrzucali oni butelki z listami ze swoich okrętów pływających po morzach i oceanach świata. Każdy list zawierał datę wyrzucenia, nazwę statku i jego dokładne koordynaty. W ten sposób zamierzano zbadać kierunki prądów morskich. Eksperyment trwał łącznie 69 lat, ale jak widać ta konkretna butelka „trochę dłużej” pływała po oceanie czekając na znalazców!

 

wprost.pl/facebook.com 

powodzi, skutki, australia, krokodyl, pająk

Przerażające skutki powodzi: KROKODYLE i WIELKIE PAJĄKI w miastach! [FOTO]

Czasem wydaje nam się, że trzeba mieć naprawdę żelazne nerwy, żeby mieszkać w Australii. Zwykła powódź sprawia, że na ulice miast wpływają krokodyle, a potężne pająki usiłują skryć się w wyżej położonych miejscach przed wodą. A potem, cała ta ferajna musi zetknąć się z mieszkańcami!

 

Fala powodziowa w stanie Qeensland w północnej Australii powoli ustępuje. Ale nie oznacza to końca kłopotów dla mieszkańców. W miejscowości Ingham spostrzeżono krokodyle, które wraz z wodą dotarły do miasta i całkiem dobrze się w nim czują!

 

 

Specjaliści od krokodyli uspokajają, że zwierzęta nie powinny stanowić zagrożenia dla ludzi. Ich „podróżowanie” z wykorzystaniem fal powodziowych to zwyczajna praktyka, z której nie należy robić w ich mniemaniu sensacji.

 

ZOBACZ: Celebrytka wytatuowała sobie potężny napis na ciele. Cały Internet się z niej śmieje!

 

 

Ale to nie koniec – poza krokodylami, mieszkańcy Ingham i innych miejscowości w okolicy, odkryli w swoich ogródkach wielkie węże i pająki! Te zwierzęta także szukały ratunku przed wodą w wyżej położonych miejscach. W ten sposób trafiły w okolice ludzkich siedzib.

 

 

 

 

 

 

 

Władze Queensland twierdzą, że potrzeba kilku tygodni aby dokładnie ustalić wielkość szkód spowodowanych przez powódź. Teren zalany przez wodę jest uznany za „strefę katastrofy”.

 

rmf24.pl/ twitter

ziemi

NAJSZYBSZY CZŁOWIEK NA ZIEMI. Zamienił bieżnię na boisko [WIDEO]

Były olimpijczyk spełnia swoje marzenie. Najszybszy człowiek na ziemi zamienił bieżnię na boisko piłkarskie. W minionym tygodniu Usain Bolt zanotował swoje pierwsze trafienia w profesjonalnej piłce.  

Sportowiec od wielu lat podkreślał w wywiadach swoje zamiłowanie do piłki nożnej. Jego ulubionym klubem jest Manchester United, aczkolwiek póki co musi zadowolić się grą w australijskiej A-League. Jamajczyk strzelił ostatnio dwa gole dla Cental Coast Mariners. Jedna ze zdobytych przez niego bramek pokazała, że sportowiec ciągle należy do najszybszych osób na ziemi.

 

 

 

 

 

 

Klub, w którym gra Bolt zwyciężył 4-0 pokonując zespól złożony z gwiazd drugiej ligi australijskiej. Jamajczyk strzelił obie bramki, gdy Mariners prowadzili już 2:0. Przy pierwszym golu wykorzystał swoją szybkość. Otrzymał podanie na dobieg i pokonał bramkarza strzałem w krótki róg. Drugą bramkę zdobył po błędzie rywali, po którym wpakował piłkę do pustej bramki.   

 

 

 

 

 

 

Mało brakowało, a były olimpijczyk nie zgrałby w tym spotkaniu. Co więcej nie zgrałby w żadnym z meczu Mariners, bowiem władze klubu na początku nie były do niego przekonane. Nie potrafił dokładnie przyjąć piłki oraz był nieskuteczny pod bramką, a to już niedopuszczalne na pozycji napastnika. Jednak kolejne tygodnie treningów z drużyną pokazały, że Bolt poczynił spore postępy.  Jamajczyk występuje w koszulce z numerem 95, co stanowi nawiązanie do jego rekordu świata na dystansie 100 metrów.

 

 

ZOBACZ:Spektakularny wypadek . To zaskoczyło nawet strażaków [WIDEO]

 

 

foto pixaby / źródło si.com

igły w owocach

Ktoś wbija igły w owoce w sklepach. Można się poważnie zranić!

Bardzo niepokojące doniesienia napływają do nas z Australii. Konsumenci, którzy jakiś czas temu znaleźli igły w truskawkach i rozpętali prawdziwą owocową panikę, teraz alarmują, że ostre przedmioty znajdują się w kolejnych owocach.

Mieszkanka Sydney, która robiła zakupy w sklepie sieci Woolworths odkryła igły w jabłku, które zamierzała podać córce. Na szczęście przed podaniem owocu pokroiła go na mniejsze kawałki. To wtedy odkryła niebezpieczeństwo.

 

Wieść lotem błyskawicy obiegła australijskie media i serwisy społecznościowe, bo raptem kilka dni temu podobne przypadki zanotowano w wypadku truskawek. Doniesienia o raniących języki i podniebienia owocach popłynęły z aż 6 australijskich stanów, przy czym warto zaznaczyć, że jest ich tam łącznie zaledwie 8!

 

 

ZOBACZ: To dopiero ANANASY! Zamiast do warzywniaka, trafiły w ręce POLICJI! Owoce posłużyły do POTĘŻNEGO PRZEMYTU [VIDEO]

 

 

Wydaje się więc, że pierwsze informacje na ten temat zmobilizowały sadystów na terenie całego kraju i igielny terroryzm zaczął żyć własnym życiem. A dzieje się to z ogromną szkodą dla australijskiej gospodarki, bo ludzie przestają kupować owoce, a Nowa Zelandia ogłosiła, że wycofuje ze sklepów wszystkie australijskie owoce.

 

Policja w sprawie prowadzi intensywne śledztwo, ale jak na razie nie znaleziono żadnych podejrzanych.

 

o2.pl/ pixabay

festiwal

Śmiertelny festiwal muzyczny. Dwie osoby zmarły, setki poszkodowanych

Dwie osoby zmarły w wyniku zażycia narkotyków, a ponad 700 innych wymagało pomocy medycznej. Tak przedstawia się bilans festiwalu muzyki elektronicznej  Defqon.1, który w miniony weekend odbył się w Sydney, w Australii.  

Zmarli to 23-letni mieszkaniec Sydney oraz 21-letnia mieszkanka Melbourne. Według służb medycznych przyczyną ich zgonu było przedawkowanie narkotyków w postaci tzw. pigułek. 

 

Premier Nowej Południowej Walii Gladys Berejiklian nazwała festiwal niebezpiecznym, zapowiadając przy tym, że zrobi wszystko aby ten już nigdy się nie odbył.  

 

Podczas imprezy policja zatrzymała 10 osób oskarżonych o przestępstwa narkotykowe. Znaleziono przy nich około 120  groźnych pigułek.  

 

Warto dodać, że to nie pierwsze takie zdarzenie związane z tym festiwalem. Podczas poprzednich edycji, które odbywają się  od roku 2009, w International Regatta Centre w Sydney, zabawę swoim życiem przypłaciła dwójka innych imprezowiczów. 

 

Defqon.1 w Australii to organizowany jest przez agencję Q-Dance. Festiwal jest odmianą europejskiej edycji, która swój początek miała w 2003 roku w Holandii. Głównymi gatunkami muzycznymi jakie towarzyszą jej uczestnikom to hardcore techno, house czy trance dance.

 

Foto Pixaby / BBC, Mirror, News.com

ryba, potwór, australia

Ryba-potwór wyrzucona na plażę przeraziła internautów! Specjaliści już wiedzą z czym mamy do czynienia

To miał być kolejny zwykły spacer brzegiem morza nieopodal Bundaberg w Australii. Małżeństwo Johna i Riley Lindhom niemal codziennie odbywało podobną przechadzkę. Ale ta okazała się wyjątkowa – na plaży odnaleźli stwora, który nie przypominał żadnego zwierzęcia, które znali! Tajemnicza ryba przeraziła internautów i zainteresowała uczonych!

 

Ryba na brzeg została wyrzucona w czasie przypływu. Para twierdzi, że dzień wcześniej jeszcze jej nie było. John powiedział lokalnym mediom, że pierwszy raz widział taki okaz. Jego zdaniem ryba mogła ważyć nawet ponad 150 kilogramów.

 

John i Riley sfotografowali znalezisko i umieścili zdjęcia w sieci. Wywołały one potężne zainteresowanie internautów, a tym samym również instytucji zajmujących się rybołówstwem i żeglugą. Geoffrey Fergusson, przedstawiciel takiej instytucji w stanie Quennsland udzielił wyjaśnień jednemu z australijskich portali.

 

Jego zdaniem stan truchła uniemożliwia identyfikacje nie budzącą żadnych wątpliwości. Ale uważa, że mamy do czynienia z rybą nazywaną itajara goliat. Łacińska nazwa stworzenia to Epinephelus lanceolatus. Itajary dorastają do niemal trzech metrów i mogą ważyć ponad pół tony!

 

Ryby tego gatunku bytują na rafach koralowych. Należą do gromady ryb kostnoszkieletowych i jako jedne z nielicznych mogą stanowić zagrożenie dla osób pływających po rafach lub rozbitków.

 

wprost.pl foto: facebook.com/ 

mundial, mundial w rosji, mistrzostwa świata, piłka nożna, sport

Polska ZBOJKOTUJE Mistrzostwa Świata w Rosji?! Brytyjska prasa podaje SENSACYJNE DONIESIENIA!

Sprawa przetacza się przez tak poczytne tytuły jak „The Times” czy „The Sun”. Brytyjczycy mają rzekomo rozważać bojkot Mistrzostw Świata w piłce nożnej, które za niespełna 100 dni dobędą się w Rosji. Jednak poza sobą widzą kilka innych państw gotowych na ten krok, w tym – Polskę!

 

Tydzień temu w Sailsbury otruty został były rosyjski szpieg Siergiej Skripal. Przez lata był pułkownikiem GRU, czyli rosyjskiego wywiadu wojskowego. Ale poza tym miał też drugą twarz – współpracował z wywiadem brytyjskim, za co ostatecznie trafił na 13 lat do rosyjskiego więzienia.

 

W 2010 roku wyszedł jednak na wolność i został wymieniony z Brytyjczykami na rosyjskich szpiegów złapanych na Wyspach. Ale najpewniej zainteresowanie nim w rosyjskich służbach nie minęło. Nie tak dawno umarł jego syn i żona. Teraz został otruty wraz z córką i oboje w stanie krytycznym leżą w szpitalu. Wszyscy politycy w Wielkiej Brytanii uważają, że to sprawka Rosji.

 

Szef MSZ Boris Johnson, powiedział na konferencji prasowej o możliwym bojkocie Mundialu w Rosji. Słowa te zelektryzowały opinię publiczną w kraju. Dyplomaci brytyjscy tłumaczyli potem, że premier raczej miał na myśli bojkot polityczny, a nie niewysyłanie piłkarz. Ale fala spekulacji ruszyła!

 

Brytyjskie media już rozważają, kto poza ich krajem mógłby zbojkotować Mistrzostwa Świata. Wśród potencjalnych kandydatów widzą Japonię, Australię i… Polskę! Skąd te pomysły – ciężko stwierdzić. Ale angielska prasa podchwyciła i grzeje temat.

 

Wydaje się, że jak mocne nastroje antyrosyjskie w Polsce by nie były, to kibice nie pozwoliliby na bojkot największej imprezy piłkarskiej świata. Tym bardziej teraz, gdy nasza kadra jest naprawdę nieźle przygotowana i może walczyć nie tylko o honor, ale o najwyższe laury.

 

eurosport.interia.pl 

uss lexington, lotniskowiec, wojna, wrak, zatopienie, historia

Potężny lotniskowiec ODNALEZIONY po 76 latach! Podwodne zdjęcia wraku zapierają dech w piersiach! [FOTO]

USS Lexington był pierwszym dużym lotniskowcem, który wszedł na wyposażenie marynarki wojennej USA. To także pierwszy lotniskowiec, który został zatopiony w czasie II Wojny Światowej. Wraz z nim na dno poszło kilkadziesiąt samolotów i około 200 członków załogi.

 

USS Lexington należał do floty walczącej z Japonią na Pacyfiku. W maju 1942 roku brał udział w bitwie na Morzu Koralowym, która zatrzymała ekspansję Japonii w południowej części Oceanu Spokojnego. Starcie to było w zasadzie pierwszym dużym zwycięstwem US Navy nad flotą i lotnictwem Kraju Kwitnącej Wiśni.

 

USS Lexington został jednak drugiego dnia bitwy poważnie uszkodzony, na jego pokład spadły trzy bomby lotnicze, a w burty uderzyły dwie torpedy. Mimo to okręt cały czas utrzymywał się na wodzie, a co ciekawsze – załodze udało opanować się pożary, rozwinąć prędkość 25 węzłów, a także wznowić przyjmowanie i wysyłanie samolotów!

 

Po kilku godzinach nagromadzone opary benzyny zaczęły eksplodować, co zmusiło załogę do opuszczeniu „Lady Lex”, jak pieszczotliwie nazywała swoją jednostkę. Losu okrętu dopełniły dwie torpedy wystrzelone przez amerykański niszczyciel.

 

 

Po 76 latach natrafiono wreszcie na wrak legendarnej wręcz jednostki. Znajdował się na głębokości 3 kilometrów, około 800 kilometrów na wschód od wybrzeży Australii. Na wraku i wokół niego odnaleziono także wiele samolotów, które poszły na dno razem z okrętem.

 

 

USS Lexington odnalazł zespół sponsorowany i kierowany przez współzałożyciela Microsoftu Paula Allena. Jego firma, Vulcan, pół roku poszukiwała śladów słynnego okrętu. W 2017 roku wsławiła się odnalezieniem innego znanego, amerykańskiego okrętu, ciężkiego krążownika USS Indianapolis.

 

 

US Navy nie planuje wydobycia wraku lotniskowca. Został on uznany za grób wojenny. Ale sam fakt jego lokalizacji umożliwi oddanie honorów wszystkim bohaterskim marynarzom i obsłudze, którzy zginęli na okręcie.