ufo z australii

[VIDEO] Policja nagrała UFO? To nagranie uruchomiło mnóstwo teorii spiskowych!

Z nagraniami przedstawiającymi rzekome UFO – niezidentyfikowane obiekty latające – jest zawsze jeden i ten sam problem. Mianowicie zawsze są niewyraźne i zawsze są nagrywane byle jak i byle czym. Teraz głos w sprawie zabiera policja z Australii publikując intrygujące nagranie.

Na filmie widzimy nocne niebo rozświetlane wieloma grzmotami. Na horyzoncie trwa burza. Nagle w lewym górnym roku ekranu pojawia się przedziwne światło przypominające kształtem latający spodek UFO!

 

ZOBACZ: Ośmiornice z KOSMOSU? Badacze opublikowali NIEWIARYGODNĄ teorię na temat pochodzenia tych zwierząt!

 

Video opublikowali policjanci z Broome w północnej Australii. Opatrzyli je wiele mówiącym komentarzem:

 

„Po przejrzeniu nagrań monitoringu z miasta przy plaży w trakcie nocnej burzy, wydaje się że nie jesteśmy sami”

 

 

W sieci i to nie tylko australijskiej, zaroiło się od teorii internautów, którzy chcą wyjaśnić przedziwny świetlny obiekt. Według wielu jest to odbite światło samochodu, który przejechał gdzieś poza polem widzenia kamery. Inni sugerują, że może to lampa błyskowa telefonu, którym nagrywane było z monitora to ciekawe video. A Wy, jakie macie pomysły?

 

ZOBACZ TEŻ: Świętoszów: chcieli okraść dom żołnierza. SROGO tego pożałowali! [FOTO]

 

wprost.pl/ foto: twitter.com

muzułmanina

Dziecko musiało całować buty MUZUŁMANINA. Nie uwierzysz dlaczego!

To co się dzieje w ostatnim czasie na świecie można nazwać jedną wielką tragedią ludzkości. Mały chłopiec musiał całować buty Muzułmanina tylko dlatego, że jest Żydem. Zdjęcia rodem z jednej z australijskich szkół szybko obiegły Internet.

Rodzice chłopca wypowiedzieli się w mediach społecznościowych na temat tej sytuacji. Wobec Muzułmanina, który prześladował chłopca nie poniósł do tej pory żadnych konsekwencji swojego antysemickiego zachowania. 12-latek został do tego zmuszony siłą. Został dodatkowo pobity przez napastników.

Drugą z ofiar był zaledwie 5-letni chłopczyk. Wyzywano go od „brudnych Żydów” oraz „żydowskich karaluchów„. Dodatkowo, często wciągano go do łazienki i bito. Wyśmiewano fakt, że jest on obrzezany. Język jakim obrażano obydwóch chłopców w dwóch różnych szkołach mama jednego z nich nazwała językiem HolokaustuDorastałam z ocalałymi z Holokaustu. Chodziłam do synagogi z wujem, który przeżył Holokaust, i to były słowa, którymi był prześladowany, gdy sam miał pięć lat – mówiła ze łzami w oczach. Przewodniczący Komisji Przeciw Zniesławieniu Dvir Abramowicz zwrócił uwagę na to, że wydarzenia z Australii są jedynie wierzchołkiem góry lodowej i do takich sytuacji dochodzi codziennie na całym naszym globie. Żadne dziecko nie powinno być prześladowane tylko ze względu na wiarę, a fakt, że dzieje się to na co dzień, jest wstydliwy i oburzający – powiedział.

 

ZOBACZ:Z OSTATNIEJ CHWILI: Katastrofa samolotu we Lwowie. Ludzie zginęli przez brak paliwa

 

Zapowiedziano już, że wobec oprawców zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje i nie pójdzie im to płazem. Dodatkowo, zapewniono że antysemityzm będzie monitorowany zarówno w szkołach, jak i w innych placówkach i nie będzie niebawem przyzwolenia na takie zachowania. Problem prześladowań na tle rasowym jest problemem globalnym. Wiadomo to nie od dziś. Również w naszym kraju każdego dnia dochodzi do zachowań, które uderzają w godność drugiego człowieka. Każdy człowiek powinien być równy. Co to za różnica, czy jest Żydem, Katolikiem czy Muzułmaninem? Zgadzacie się z tym?

źródło: o2.pl fot. screenshot

urządzenia

To rak na własne życzenie! Urządzenia nie spełniają norm!

W niektórych krajach, takich jak Brazylia, Australia czy niektóre stany USA zabrania się ich stosowania na coraz to większą skalę. To rak na własne życzenie!

Naukowcy jednoznacznie udowodnili, że największe ryzyko powikłań zdrowotnych podczas korzystania z solarium dotyczy w szczególności osób poniżej 35 roku życia.

 

W Polsce świadomość tego zagrożenia jest bardzo niska, a większość przetestowanych przez Inspekcję Handlową urządzeń nie spełnia norm bezpieczeństwa w kwestii promieniowania UV.

Wyniki badań Europejskiego Instytutu Onkologii w Mediolanie są przerażające. Co roku diagnozowanych jest na terenie UE blisko 64 tysięcy przypadków nowotworów skóry. Około 3500 przypadków tego typu nowotworów jest wynikiem korzystania z solariów.

 

ZOBACZ TEŻ:Staruszka dostała rachunek od hydraulika. Nie mogła uwierzyć w to co na nim zobaczyła!

 

W Polsce, jak w wielu innych krajach UE, z łóżek opalających mogą korzystać wyłącznie osoby pełnoletnie. Powinniśmy być świadomi, że podczas korzystania z solarium ciało otrzymuje nawet 25 razy silniejszą  dawkę promieniowania UVA  od tej, która pochodzi z naturalnego światła słonecznego. Kolagen i elastyna w skórze ulegają wtedy całkowitemu zniszczeniu.

 

Źródło:zdrowepasje/pixabay

sroka

Agresywna SROKA zabiła rowerzystę. To nie pierwszy tego typu przypadek

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, są na świecie ptaki, które… polują na ludzi! Ich agresja nie jest wprawdzie spowodowana instynktem łownym, a raczej obroną swojego terytorium, niemniej jednak stanowią naprawdę poważne zagrożenie. Do takich ptaków należy sroka australijska.  

76-letni Australijczyk zginął po zderzeniu z płotem, które spowodowała atakująca go sroka australijska. Mężczyzna chciał uniknąć zderzenia z pikującym na niego ptakiem i wjechał wprost w słupek ogrodzenia w Nicholson Park w Wollongong.

 

ZOBACZ TEŻ: Student był gotów zrobić wszystko, by uniknąć spotkania z rodzicami. Teraz srogo pożałuje swojego pomysłu!

 

Mimo szybkiej akcji ratowniczej i zaangażowania śmigłowca do transportu rannego, nie udało się go uratować. Lekarze ze szpitala w St. George musieli stwierdzić po kilku godzinach zgon.

 

Sroki australijskie różnią się od swoich europejskich krewnych. Są większe i znacznie bardziej agresywne. Szczególnie gdy zaczyna się ich okres godowy – wtedy atakują każdego, kto wejdzie na ich terytorium i kogo uznają za zagrożenie. O tym jak bardzo potrafią zatruwać życie niech świadczy decyzja pewnej lokalnej rady z Sydney, która zarządziła odstrzał wyjątkowo agresywnej sroki, która od lata była zagrożeniem dla mieszkańców okolicy. 

 

Atak tego ptaka może nawet zakończyć się wizytą w szpitalu. Zaś jeśli spotka nas pech i np. uciekając przed nią wpadniemy pod samochód, lub tak jak ten nieszczęśny 76-latek wjedziemy w płot, skutki mogą być jeszcze bardziej opłakane.

 

o2.pl/ foto: pixabay 

nogami

Sprawdzał czy woda w morzu nadaje się do pływania. Po wyjściu na brzeg z jego nogami stało się coś strasznego!

Historia jaką przeżył 16-letni Sam Kanizay to idealny materiał dla twórców horrorów. Chłopak spędzał swój wolny czas z rodziną na plaży nieopodal australijskiego miasta Brighton. Młodzieniec postanowił sprawdzić temperaturę wody i przez niemal pół godziny brodził w niej nogami zanurzonymi po kolana. Kiedy znudziła mu się ta zabawa wyszedł na brzeg i wtedy poczuł dziwne mrowienie w nogach. Początkowo myślał, że to efekt zimnej wody.

Po chwili ku przerażeniu nastolatka jego stopy pokryły się krwią. Co gorsze kiedy jego tata i siostra próbowali zatamować krwawienie nie przynosiło to żadnego efektu. Zaniepokojona nogami rodzina  nie czekała ani chwili dłużej i udała się do pobliskiego szpitala. Początkowo podejrzewano, że poraniły go kamienie, które znajdowały się w wodzie, jednak po bliższej diagnozie stwierdzono, że jego nogi pokrywa  tysiące wesz morskich. Są to małe pasożyty, które stanowią ogromne zagrożenie dla człowieka.

 

 

 

 

 

Stworzenia żywią się zazwyczaj „morską padliną” jednak tym razem zaatakowały żywy organizm. Mikroskopijne ranki na ciele, z których sączyła się krew to efekt ich „uczty” jaką urządziły sobie na ciele bezradnego nastolatka. Na szczęście historia Sama zakończyła się happy endem i po kilku dniach spędzonych w szpitalu i zażyciu odpowiednich antybiotyków został wypisany do domu.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

zemdleli

Rodzina z Wrocławia zatrzymana przez służbę celną. Strażnicy PRAWIE ZEMDLELI, GDY ZOBACZYLI CO MAJĄ W BAGAŻU

Pracownicy służby celnej nie mają łatwego życia. Można im dogryzać, że sprawiają nam często problemy, ale trzeba doceniać ich pracę. Prawie zemdleli, gdy zobaczyli co próbowała przewieźć rodzina z Wrocławia do Polski. Po otworzeniu bagażu ich oczom ukazały się… czaszki. Początkowo było groźnie, lecz szybko okazało się, że do szczątki zwierząt. Jednak i to jest zakazane w naszym kraju.

Rodzina ma ponieść konsekwencje swojego zachowania. Próbowali przemycić szczątki egzotycznych zwierząt do Polski. Podróżni nie posiadali żadnych dokumentów zezwalających na przewóz z Australii do Unii Europejskiej wyżej wymienionych części zwierząt – mówi w rozmowie z Gazetą Wrocławską Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Nie ma się co dziwić strażnikom, że początkowo prawie zemdleli. Nie codziennie widzi się takie rzeczy. Pojawiły się podejrzenia, że część ze zbiorów może podlegać ochronie Konwencji Waszyngtońskiej (CITES), zbiory zostały zatrzymane – dodaje Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Zapewne rodzina poniesie srogie konsekwencje i odpowiedzą za to co zrobili.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowite zjawisko atmosferyczne. NA JEGO ZOBACZENIE JEST SZANSA JAK NA WYGRANIE W TOTOLOTKA

 

Tylko zwierząt szkoda… Można by rzec. Ludzie nie mają za grosz empatii i dla paru kości potrafią zaryzykować bardzo wiele. Zero zastanowienia. Tak się nie powinno podróżować.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

stacji

Niecodzienny wypadek na stacji benzynowej. W trakcie tankowania „wyleciała” w powietrze bo (…)!

Do niecodziennej sytuacji doszło w australijskim miasteczku Mount Warren Park na przedmieściach Brisbane. Para, które pojawiła się na stacji  próbowała ukraść paliwo, co nie uszło uwadze pracującej tam kobiecie. Kiedy ta wyszła przed budynek i podeszła do „klientów” korzystających z dystrybutora doszło do niecodziennego zdarzenia.

Mężczyzna przebywający w aucie tak się przestraszył pracownicy stacji, że postanowił szybko uciec nie bacząc na to, gdzie stoi jego partnerka i czy wyjęła już wąż paliwowy ze zbiornika auta. W tym momencie kobieta trzymająca gumowy przewód niczym ciśnięta z procy „wyleciała w powietrze”. Siła ciążenia była tak duża, że Australijka przeleciała dobrych kilka metrów.

 

 

 

Oczywiście nie obyło się bez strat. Kabel został wręcz wyrwany z dystrybutora, z którego wylało się praktycznie całe zgromadzone w nim paliwo. Pracownica pobiegła zaalarmować policję, natomiast wspomniana para złodziejaszków uciekła z miejsca zdarzenia. Jednak dzięki zainstalowanemu na stacji monitoringowi szybko zostali schwytani. Za  idiotyczny pomysł grozi im kara więzienia i pokrycie szkód, które wyrządzili na stacji.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

kolegami

Założył się z kolegami, że zje żywego gekona! Następnego dnia zrobił się zielony i zmarł w strasznych męczarniach!

David Dowell z Brisbane w Australii przez głupi zakład z kolegami stracił życie. Mężczyzna spędzał czas ze znajomymi na piciu alkoholu w pubie. W pewnym momencie 34-latek wpadł na przerażający pomysł. Mężczyzna zapowiedział kolegom, że zje żywego gekona. Jak obiecał tak zrobił, jednak kiedy obudził się kolejnego dnia czuł się tragicznie.

David początkowo sądził, że za złe samopoczucie odpowiada zbyt duża ilość alkoholu jaką wypił z kolegami. Niestety samopoczucie mężczyzny nie poprawiło się. Australijczyk czuł się coraz gorzej. Kiedy obudził się kolejnego dnia, był cały zielony i dostał silnych drgawek. Przerażona rodzina niemal natychmiast zawiozła go do szpitala. Tam okazało się, że David przez bakterie zgromadzone w gekonie zaczął gnić od środka!

 

 

Stan Dowella pogarszał się z godziny na godzinę, a wysiłek lekarzy szedł na marne. Niestety wieczorem zmarł w strasznych męczarniach. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że organizm mężczyzny został zatruty bakterią salmonelli, która znajdowała się w jelitach gada. Organizm 34-latka w krótkim czasie został przez nią zaatakowany i mężczyzna zmarł podczas operacji z powodu niewydolności narządów.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

dom

[FOTO] Ten niepozorny dom jest wart fortunę! To co jest w środku kompletnie was zaskoczy!

Ten z pozoru nieciekawie wyglądający dom położony na jednym z osiedli w australijskim Sydney wyceniono na prawie 4 miliony złotych! Wielu zadaje sobie zapewne pytanie skąd taka wygórowana cena za chatkę z rozpadającymi się ścianami. Wszystko przez ogromne zainteresowanie ze strony ludzi, którzy prześcigają się, aby ją kupić. Co tak naprawdę skłoniło ich do walki o zrujnowaną ruderę jest owiane tajemnicą.

Dom z zewnątrz wygląda fatalnie, rozpadające się ściany, zniszczona elewacja i przeciekający dach na pewno nie są jego dobrą wizytówką. Może więc wewnątrz czekają nas luksusy nie z tej ziemi. Niestety nic z tych rzeczy, a ci, którzy tak myślą muszą się rozczarować. Wnętrze jest równie obskurne, a jedyne co będzie mógł zrobić nowy właściciel to zburzyć nieruchomość i w jego miejsce postawić nowy dom.

 

 

 

 

Mimo, że potencjalni nabywcy zdają sobie z tego sprawę to wręcz biją się o ruderę. Z informacji agenta nieruchomości Chalres’a Bailey’ea z firmy Urbane Property, która wystawiła dom na sprzedaż aukcja, która rozpocznie się 24 sierpnia już cieszy się ogromną popularnością. Firma liczy więc na duży zysk. Na pytanie w czym tkwi tajemnica zniszczonego domku w Sydney agent nie potrafi odpowiedzieć.

 

 

źródła: whatsnew2day.com, foto screen