Janusz Korwin-Mikke opowiedział kawał! Pękniecie ze śmiechu!

janusz korwin mikke

Janusz Korwin-Mikke to jeden z najbardziej cytowanych postaci w polskiej polityce. Poseł Konfederacji tym razem opowiedział kawał. Pękniecie ze śmiechu!

 

 

Janusz Korwin-Mikke zdążył nas już przyzwyczaić do swoich zachowań i wypowiedzi. Dlatego ten kawał dla wielu nie był czymś „ważnym”, a jedynie pstryczkiem zadanym lewicowym środowiskom.

 

Poseł Konfederacji w polsatowskim programie „Skandaliści” u Agnieszki Gozdyry powiedział: „Po czym poznać, że się wjechało do Holandii? … Że krowy są ładniejsze od kobiet”. Niektórzy z publiczności nie byli zadowoleni z kawału Korwin-Mikkego. Od razu pojawiły się głosy: „a pana żona też by się z tego śmiała?”.

 

ZOBACZ TEŻ: Dorota Szelągowska mówi OTWARCIE o swoim UZALEŻNIENIU! „Moja terapeutka powiedziała…”

 

Polityk wytłumaczył, że ten dowcip nie obraża Holenderek, a jedynie mówi o tym, że holenderskie krowy są najpiękniejsze na świecie!

 

ZOBACZ TEŻ: Korwin wygwizdany w Sejmie! Poszło o akcyzę!

 

Źródło: Polsat

Św. Mikołaj natknął się na IMIGRANTÓW. Długo tego nie zapomni… [VIDEO]

św. mikołaj

Tradycje świąteczne na zachodzie Europy powoli odchodzą do lamusa. Nie tylko za sprawą laicyzujących się i kosmopolityzujących się społeczeństw, ale również dzięki imigrantom, którzy zaczynają „dbać” o to, żeby rdzennym Europejczykom nie przyszło nawet do głowy obchodzić swoich świat i kultywować zwyczajów. Przekonał się o tym ten św. Mikołaj.

Nagranie pochodzące z Holandii pojawiło się w sieci jeszcze 6 grudnia. Widzimy na nim grupę czarnoskórych migrantów, którzy lżą i popychają mężczyznę przebranego w strój Mikołaja. Św. Mikołaj w Holandii nazywany jest  Sinterklaas. Być może złość migrantów wywołała sama postać związana z chrześcijańską tradycją, ale możliwe, że rozsierdziło ich co innego – mianowicie pomocnik, którego miał przy sobie św. Mikołaj.

 

 

ZOBACZ TEŻ: Wyłowili pamiątkę po Hitlerze. Osiągnie astronomiczną kwotę na aukcji!

 

W krajach niderlandzkich oraz w niektórych byłych koloniach, Sinterklaas ma do pomocy Zwarte Piet – to pomalowany na czarno tzw. „Czarny Piotruś”. Pomocnik zazwyczaj ma pomalowaną na czarno twarz, złote kolczyki w uszach i nosie, pomalowane na czerwono wargi i jaskrawy strój nawiązujący do mody XVII wieku.

 

Środowiska lewicowe i migranckie upierają się przy tym, że Zwarte Piet jest symbolem „kolonializmu, rasizmu i pogardy dla czarnych”, ponieważ jego wygląd nawiązuje do karykaturalnych wizerunków czarnoskórych.

 

Sprawa w Holandii jest głośna co roku, pojawiają się też przeróżne karykatury nawiązujące do sporu o Zwarte Piet i Sinterklaa

Żeby uniknąć dyskusji, w tym roku zostawiłem w domu Zwarte Piet i zabrałem ze sobą Polaków

– głosi napis nad karykaturą.

 

Cóż, taka grupa Polaków z pewnością holenderskiego Sinterklaasa by ochroniła, ze sporą szkodą dla miejscowego multikulti…

9-lat żyli w piwnicy w Holandii. Policja pokazała straszne zdjęcia

siedzieli w piwnicy w holandii

Wciąż głośno jest o kilkuosobowej rodzinie, która żyła przez 9 lat zamknięta w piwnicy na farmie Ruinerwold w Holandii. Policja zdecydowała się ujawnić więcej informacji i zdjęć dotyczących tej sprawy. 

Przede wszystkim śledczy skupili się na postaci 67-letniego Gerrita-Jana van Dorstena, człowieka, który doprowadził do zamknięcia w piwnicy całej rodziny. On w tym czasie korzystał z życia i nic nie robił sobie z rewelacji, które wtłaczał do głowy naiwnym sąsiadom.

 

ZOBACZ TEŻ:9 lat myśleli, że są ostatnimi ludźmi na Ziemi. Nowe fakty szokują

 

Van Dorsten miał swój profil na Facebooku, na którym występował jako „Johny Eagles”. Publikował tam swoje zdjęcia i  filmy. Np. taki, na którym chwali się własnoręcznie zbudowaną, drewnianą maszyną do ćwiczeń.

 

Zamieścił też np. zdjęcie jak trenuje tai-chi. Przeprosił, że „nie wygląda zbyt czysto”, ale tłumaczył się, że to wina pracy w ogrodzie i jego trzech psów.

 

 

W wolnych chwilach szalony van Dorsten pisał też swoją własną encyklopedię, „Eagle Rock Wiki”. Opisywał w niej swoje wizje na budowę nowego, lepszego świata. Miało do tego prowadzić m.in., ogrodnictwo, pisanie poezji i modlitwa.

 

Śledczy badający sprawę podkreślają, że jest w niej wciąż wiele znaków zapytania. Nie wiadomo np. czy piątka rodzeństwa była przetrzymywana w piwnicy wbrew swojej woli. W związku z tym pojawi się zapewne problem w klasyfikacji karnej tego czynu – bo kto i za co miałby w tej sytuacji odpowiadać? Za niewywiązywanie się dzieci z obowiązku z szkolnego? A może znajdzie się jakiś inny zarzut? Organa ścigania będą miały twardy orzech do zgryzienia.

9 lat myśleli, że są ostatnimi ludźmi na Ziemi. Nowe fakty szokują

koniec świata na farmie, ludźmi na ziemi

Kilka dni temu po mediach gruchnęła wieść o rodzinie, która przez 9 lat mieszkała zamknięta w piwnicy, myśląc że są ostatnimi ludźmi na ziemi. Teraz na jaw wychodzą nowe, szokujące fakty. M.in. poznaliśmy winnego tej gehenny.

Przerażająca historia rozgrywała się na odludnej farmie w miejscowości Ruinerwold w Holandii. Poznaliśmy ją dzięki 25-latkowi, który uciekł z terenu farmy i o wszystkim opowiedział barmanowi z pobliskiego pubu. Wraz z innymi osobami żył tam w zamknięciu czekając na koniec świata. Grupka myślała, że są ostatnimi ludźmi na ziemi.

 

ZOBACZ TEŻ: Przejechał po pijaku trzy kobiety traktorem, dostał wyrok jak za stłuczkę

 

Służby przybyłe na miejsce znalazły tam 58-letniego ojca i grupkę dzieci w wieku 18-25 lat. Najmłodsi z tej grupy niemalże nie umieli mówić, stworzyli coś na wzór własnego języka i mieli trudności z komunikowaniem się. Nigdy też nie chodzili do szkoły. Żyli w przekonaniu, że są ostatnimi ludźmi na ziemi.

 

Policja ujawniła też prawdopodobnego winnego tego stanu rzeczy. Okazał się nim 68-letni sąsiad, Josef B. To najprawdopodobniej on zmanipulował 58-letniego ojca rodziny i jego dzieci i sprawił, że dali się zamknąć na dziewięć długich lat.

 

Josef B. należał najprawdopodobniej do sekty Moona, założonej w latach 50-tych XX wieku przez Koreańczyka  Sun Myung Moona. Poza nim aresztowano również 58-letniego ojca dzieci, który choć chory, to odpowie za współuczestnictwo w przestępstwie.

 

Służby podały, że mężczyzna jest z pochodzenia Austriakiem, a farmę wynajmował od 9 lat. Nikt nie wiedział, że na farmie znajduje się ktokolwiek poza nim. Mężczyzna utrzymywał się z tego, co sam wyhodował, miał też kilka zwierząt gospodarskich.

 

Oskarżenia zaczynają padać też w kierunku lokalnych władz, które przez tyle lat nie zainteresowały się farmą i wynajmującym ją człowiekiem. Nikt nigdy nie widział całej jego rodziny. Nikt nie zainteresował się też dziećmi 58-latka, choć obejmował je obowiązek szkolny.

 

Teraz instytucje państwowe będą musiały zająć się nimi ze zdwojoną siłą, bowiem dzieci nie są socjalizowane, nic nie wiedzą o świecie, nie posiadają praktycznie żadnej wiedzy i umiejętności, które pozwoliłyby im żyć w społeczeństwie.

Przez 9 lat ukrywali się w piwnicy w oczekiwaniu na KONIEC ŚWIATA. Wstrząsające odkrycie na odludnej farmie

koniec świata na farmie, ludźmi na ziemi

Ta historia nie wyszłaby na jaw gdyby nie odważna postawa 25-letniego mężczyzny. Uciekł z terenu farmy w Ruinerwold w Holandii i o wszystkim opowiedział barmanowi z pobliskiego pubu. Wraz z innymi osobami żył tam w zamknięciu czekając na koniec świata. 

W minioną sobotę pub w Ruinerwold miał bardzo niecodziennego gościa. 25-letni, zaniedbany i zdezorientowany mężczyzna wszedł do środka i zamówił pięć piw. Miał brudne włosy i brodę, zniszczone ubrania i zepsute zęby. Barman zainteresował się nim i nawiązał rozmowę. Wtedy poznał przerażającą prawdę o grupie ludzi oczekujących na koniec świata.

 

ZOBACZ TEŻ: Rolnicy boją się wyjeżdżać w pola. Tajemniczy Śrubiarz grasuje na Pomorzu

 

25-latek powiedział, że w nocy uciekł z farmy nieopodal miejscowości, gdzie spędził ostatnie 9 lat życia. Mieszkał tam razem ze swoim rodzeństwem i ojcem. Nigdy nie chodził do szkoły, a od 9 lat nie odwiedził fryzjera. Nie do końca umiał odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości, ale wiedział, że musi pomóc sobie i bliskim i skończyć z takim życiem. . Barman postanowił wezwać policję.

 

Funkcjonariusze dotarli na opisywaną farmę i za szafą w salonie odkryli tajemne schody prowadzące do piwnicy. Tam doznali prawdziwego szoku. W podziemiach znaleźli młodych ludzi w wieku 18-25 lat i 58-letniego mężczyznę. Młodzież nic nie wiedziała o otaczającym świecie zewnętrznym, ani gdzie znajduje się ich matka. Niejasne jest też ich pokrewieństwo z 58-latkiem.

 

Służby podały, że mężczyzna jest z pochodzenia Austriakiem, a farmę wynajmował od 9 lat. Nikt nie wiedział, że na farmie znajduje się ktokolwiek poza nim. Mężczyzna utrzymywał się z tego, co sam wyhodował, miał też kilka zwierząt gospodarskich.

 

Sąsiedzi mieli go za uprzejmego i miłego człowieka. Nikt nie znał jego mrocznej tajemnicy. Teraz służby muszą ustalić w jaki sposób młodzi ludzie znaleźli się z nim w piwnicy, kim dokładnie są i jaka jest ich historia.

 

Burmistrz Roger de Groot twierdzi, że grupa ukrywała się w piwnicy czekając na koniec świata. Czy faktycznie tak było, wykaże śledztwo.

 

źródło o2. pl/ źródło foto: youtube. com/ ruptly/ screenshot 

Oto najbogatszy władca świata. Będziecie bardzo zaskoczeni!

władca

Gdy ktoś słyszy stwierdzenie „najbogatszy władca świata”, to od razu wyobraża sobie jakiegoś szejka. Wcale tak nie jest. Dla wielu może być to ogromne zaskoczenie, ale aktualnie największy majątek ma król Tajlandii. O władcach z Wielkiej Brytanii, Brunei czy Dubaju można śmiało powiedzieć, że są biedni w porównaniu z nim.

Gdy czytamy o tym, że królowa Elżbieta II ma wiele pałaców, ogrodów, muzeów i innych nieruchomości (o gotówce już nie wspominając), to ciężko sobie wyobrazić większe bogactwa. W rankingu władców zajmuje ona jednak 11 miejsce… To samo można powiedzieć o szejkach z Dubaju. Ropa płynie tam strumieniami, a oni sami nie wiedzą co robić z pieniędzmi. I pomyślcie, że na świecie jest ktoś o wiele zamożniejszy. To po prostu się nie mieści w głowie.

Jest to władca Tajlandii oraz jego cała rodzina królewska. Maha Vajiralongkorn posiada majątek, który wycenia się na około 43 miliardy dolarów. Jest to… 80 razy więcej niż ma brytyjska rodzina królewska!

 

ZOBACZ:Syn nie ufał opiekunce swojej matki. Po zainstalowaniu kamer zobaczył co robiła w rękawiczkach

 

Drugie miejsce zajmuje sułtan Brunei. Natomiast najbogatszym europejskim monarchą nie jest wbrew wszelkim przekonaniom król Hiszpanii czy chociażby Holandii. Jest nim książę Hans-Adam II z Liechtensteinu, który na swoim koncie zebrał 7,2 miliarda dolarów. Aż się kręci w głowie…

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

 

[WIDEO] Nietypowa lekcja anatomii. Nauczycielka weszła na ławkę i się rozebrała

nauczycielka

O ile każdy nauczyciel i nauczycielka mają swoje metody nauczania, o tyle niektóre są nie do zaakceptowania. Lekcja anatomii w jednej z holenderskich szkół potoczyła się w taki sposób, jakiego nikt się nie spodziewał. Pani weszła na ławkę i się rozebrała. Na sobie miała ubranie na którym widać narządy człowieka.

Z jednej strony sprytne, z drugiej niedopuszczalne. Wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko idzie do szkoły i nauczycielka robi takie coś. Szczerze? To nie mieści się w głowie i nie powinno do czegoś takiego dochodzić. Kobieta zdjęła z siebie ubrania, a pod spodem miała strój na którym widać wszystkie narządy.

 

ZOBACZ:Żonę niepokoiło zachowanie męża. Zamontowała w kuchni ukryte kamery i zobaczyła coś strasznego

Metoda naprawdę bardzo nowoczesna. W Holandii można się spodziewać wiele rzeczy, ale czegoś takiego raczej nie przypuszczaliśmy. Ciekawe jak zareagowali rodzice, gdy chłopiec, który nagrał ten film pokazał im co pani robi na zajęciach. Dla niej zapewne też to się dobrze nie skończyło. Podejrzewamy, że po prostu straciła pracę.

W polskich szkołach również często dochodzi do dziwnych incydentów z udziałem nauczycieli, ale zazwyczaj wina jest po stronie ucznia. W tym przypadku wyczuwamy zdecydowane przegięcie i uważamy, że tak lekcji nie powinno się prowadzić. A Wy? Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie.

źródło fot. i wideo: youtube.com

W czasie jazdy samochodem wychylał się przez okno. Kiedy jego kolega gwałtownie skręcił stało się coś strasznego!

głowę

Do makabrycznego wypadku doszło w czwartek nad ranem na jednej ulic Rotterdamu w Holandii. Dwóch nastolatków szalało na pustych o tej porze ulicach miasta. W pewnym momencie 18-letni pasażer postanowił wystawić głowę za okno rozpędzonego samochodu. Wtedy kierowca gwałtownie skręcił w prawo i wjechał na chodnik. Nastolatek, który się wygłupiał uderzył głową w stojącą na nim latarnię!

Siła uderzenia i prędkość z jaką jechali chłopcy była ogromna. Po uderzeniu w słup auto zatrzymało się dopiero po 200 metrach! Niestety na pomoc poszkodowanemu 18-latkowi było już za późno. Chłopak zginął na miejscu. Wezwane do wypadku służby medyczne były bezradne i nie miały żadnych szans na uratowanie młodego Holendra, który wystawił głowę przez okno samochodu.

 

 

 

Kierowca został zatrzymany przez policję i przesłuchany na komisariacie. Chłopak usłyszał już pierwsze zarzuty. Jednym z nich jest brawurowa, niebezpieczna jazda przez którą doszło do tragicznego w konsekwencjach wypadku i śmierci pasażera. Śledczy chcą teraz ustalić z jaką prędkością w momencie uderzenia w latarnię poruszało się auto.

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

Polski kierowca zaliczył wpadkę roku! Pokazał środkowy palec mężczyźnie, którego wyprzedzał, okazało się, że był to (…)!

kierowca

Ogromną wpadkę w Holandii zaliczył kierowca z Polski. Mężczyzna poruszający się Audi na dolnośląskich numerach rejestracyjnych przejeżdżał przez miejscowość Ijmuiden położoną na północy kraju. Polak chciał wyprzedzić innego uczestnika ruchu jednak robił to w miejscu niedozwolonym. Kiedy już mu się to udało pokazał kierowcy tamtego auta środkowy palec. Wtedy nie zdawał sobie sprawy, że był nim nieumundurowany policjant.

Przez swoje bezmyślne zachowanie Polak poniósł surowe konsekwencje. Mężczyzna zapewne nie zdawał sobie sprawy, że spotka go taka niespodzianka. Kiedy Holender chciał żeby polski kierowca zjechał na pobocze ten zaczął uciekać. Policjant po służbie postanowił ścigać jego samochód i przy pomocy wsparcia swoich kolegów w końcu udało mu się go zatrzymać.

 

 

 

 

 

Funkcjonariusze postanowili skontrolować prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu Polaka. Początkowo mieli tylko upomnieć mężczyznę i pouczyć, że za to co zrobił mógł ponieść surowe konsekwencje. Wszystko zmieniło się kiedy sprawdzili jego dokumenty. Policjanci musieli zatrzymać mu prawo jazdy i dowód rejestracyjny, ponieważ mężczyzna miał na sumieniu liczne wykroczenia drogowe i nieopłacone mandaty. Teraz na pewno nie ominie go kara.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com