dzieci

Z zimną krwi zabił piątkę swoich dzieci. Podczas rozprawy była żona mu wybaczyła i prosiła sąd o (…)!

Timothy Kyzer z zimną krwią zamordował piątkę swoich dzieci. Mężczyzna od czasu rozwodu ze swoją żoną mieszkał ze swoimi pociechami, ponieważ kobieta według sądu nie spełnia wymogów finansowych i nie mogłaby zapewnić dzieciom godnego funkcjonowania. Amber zgodziła się z tą decyzją, ponieważ zdawała sobie sprawę, że nie podoła utrzymać tak licznej gromadki.

Amerykanka była przekonana, że były mąż robi wszystko by maluchom wiodło się jak najlepiej. Podczas rozmów telefonicznych zapewniał ją, że dzieci są szczęśliwe i niczego im nie brakuje. Prawda okazała się zgoła inna, ponieważ zadanie jakie sobie postawił go przerosło. Pewnego wieczoru Kyzer wpadł w furię, ponieważ bardzo zdenerwował go najstarszy, 8-letni syn. Timothy pobił chłopca na śmierć, a kiedy zorientował się, że nie żyje udusił resztę dzieci.

 

 

Mężczyzna przyznał się do okrutnej zbrodni i ze szczegółami opowiadał jak mordował kolejne maluchy. Część z nich udusił rękami, a część paskiem od spodni. Wyrok sądu w tym przypadku był jednoznaczny, kara śmierci. Ku zaskoczeniu wszystkich sprzeciwiła mu się była żona mężczyzny, Amber. Kobieta błagała sędziów o łagodniejszą karę, ponieważ jak twierdzi „dzieci go kochały”. Ostateczny wyrok ma zapaść za kilka tygodni.

 

 

 

 

źródła: planeta.fm, foto pixabay.com

 

 

Kielcach, 9-latka, bezdomnego, hejterów, 2-latka, ósme, bezdomnego

Podlasie: 29 lat czekali na sprawiedliwość. Tuż przed przedawnieniem zbrodni poznali morderców swoich dzieci!

Cecylia i Józef Faszczewscy przeżyli 29 lat temu potworną tragedię. Na ich dzieciach – 11-letniej Monice i 9-letnim Januszku ktoś dokonał przerażającej zbrodni. Teraz, na rok przed przedawnieniem sprawy, policja złapała podejrzanych o ten potworny czyn.

Dramat przydarzył się 23 października 1989 roku w Jeńkach na Podkarpaciu. Monika i Janusz długo nie wracali do domu, mimo nawoływań rodziców. Dzień był piękny i wszyscy byli przekonani, że bawią się w okolicznych polach. Gdy nie wrócili przed zmrokiem, do akcji wkroczyła milicja, wojsko i mieszkańcy wsi. Jednak po dzieciach nie było śladu.

 

Dopiero po dwóch dniach sam znalazłem ciała. Ten widok wciąż mam przed oczami. Moje kruszynki nie ruszały się. Były przysypane igłami i liśćmi z drzew, przykryte mchem

 

– opowiedział dziennikarzom „Faktu” ojciec.

 

Ustalono, że dzieci zostały uduszony, a Monika dodatkowo wykorzystana seksualnie przed śmiercią. Według jednej z hipotez badanych przez policję i prokuraturę chłopak zginął tylko dlatego, że zobaczył pedofila, który zaatakował jego siostrę.

 

Tuż przed przedawnieniem, które miałoby miejsce w 2019 roku sprawą zajęli się policjanci z Archiwum X – jednostki, która stara się rozwikłać niewyjaśnione sprawy sprzed lat. I dokładnie w 29 rocznicę zbrodni – 23 października 2018 roku – zatrzymali dwóch podejrzanych. 67-letni Jerzy K. i jego 40-letni syn Dariusz K to odpowiednio wujek i kuzyn zamordowanych dzieci!

 

Rodzina jest w szoku, a śledczy na razie nie ujawniają szczegółów zatrzymania. Jaka była rola Dariusza, który w 1989 roku miał zaledwie 11 lat? Być może za jakiś czas zostaną ujawnione dalsze informacje.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

nożem, narkotyki, małżeństwa, 18-latka, więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Masakra w Kramsku: matka rzuciła się z nożem na własnych synów. Dlaczego doszło do tragedii?

Wczoraj w godzinach porannych policjanci z Kramska w Wielkopolsce otrzymali bardzo niepokojące zgłoszenie. Zadzwoniła do nich kobieta, która informowała, że jej siostra właśnie zaatakowałem nożem swoje dzieci i usiłuje popełnić samobójstwo.

Gdy służby przybyły na miejsce okazało się, że kobieta nie przesadzała. To była prawdziwa masakra – 37-letnia matka zadźgała nożem swojego 8-letniego synka Miłosza. Chłopca nie udało się uratować. Ona i drugi, czteromiesięczny syn Patryk, zostali zabrani do szpitala w Koninie z ranami kłutymi.

 

ZOBACZ TEŻ: [VIDEO] Młody łebek chciał zdobyć pieniądze. Nie domyślał się, że ojciec robi go w konia w okropny sposób!

 

Dziennikarze Super Expressu ustalili, że kobieta zajmowała się domem, podczas gdy jej mąż był budowlańcem. Wiadomo też, że kobieta zadała dzieciom po zaledwie jednym ciosie nożem. W wypadku 8-latka tylko ten jeden cios wystarczył by go zabić. Niemowlę miało więcej szczęścia. Anna M. zadała sobie trzy ciosy, ale wszystkie powierzchowne.

 

Sąsiedzi są w szoku. Jak twierdzą była to spokojna rodzina, w której nic złego się nie działo. Przyczyny masakry będą musieli ustalić śledczy.

prostytutki, sąsiad, sądu, męża, para, sąd, polska, śmierć, zmartwychwstanie

Zbrodnia miłoszycka zostanie wreszcie rozwikłana? Pomóc w tym może… woda utleniona!

Ta zbrodnia w wyjątkowy sposób zniszczyła życie wielu ludzi. Nie tylko bliskich 15-letniej Małgosi, ale również Tomasza Komendy i jego bliskich, który niesłusznie odsiedział 18 lat, będąc uznanym za winnego morderstwa. Teraz na ławie oskarżonych siedzą inni podejrzani. Być może ich winę uda się ustalić dzięki dwóm niewielkim szczegółom…

Do głośnej zbrodni doszło w Sylwestra 1996/97 roku w Miłoszycach na Dolnym Śląsku. 15-letnia Małgosia została brutalnie zgwałcona i zamordowana. Śledztwo zostało wznowione po tym jak udowodniono, że dotychczasowy skazany, Tomasz Komenda, jest niewinny. Teraz na ławie oskarżonych zasiadł m.in. Ireneusz M., który tego dnia bawił się w Miłoszycach.

 

ZOBACZ TEŻ: Przerażające morderstwo – udusili ciężarną, a z jej brzucha wyjęli dziecko!

 

Prokurator wyliczał ostatnio, że na wielu próbkach są ślady DNA zbieżne z tym należącym do Ireneusza M. On jednak twierdzi, że nigdy nie był w tamtej części posesji, gdzie znaleziono zwłoki. Oskarżyciel zadał też podchwytliwe pytanie, czy Ireneusz M. kiedykolwiek gryzł kogoś w czasie seksu. Ireneusz M. potwierdził. To istotne, bo na ciele Małgosi znajdowały się ślady od ugryzień gwałciciela!

 

Kolejny szczegół to kwestia… wody utlenionej. Czytaj dalej na kolejnej stronie

pedofil, list

Molestowana 8-latka napisała straszny list. Jego treść mrozi krew w żyłach

Cała sprawa dotyczy pedofilskich wybryków 73-letniego Desmonda Gore. Mężczyzna z Australii został oskarżony o popełnienie ponad 20 zbrodni na tle seksualnym, w tym gwałtu na trzech ośmioletnich dziewczynkach. Na jaw wyszedł list jednej z nich. Jego treść dosłownie mrozi krew w żyłach. Należy dodać, że Desmond był dla nich… opiekunem zastępczym, czyli osobą za nie odpowiedzialną. To się nie mieści w głowie.

Desmond Gore mieszkał w Perth. To właśnie tam dopuszczał się większości swoich zbrodni. Zarówno molestowania, jak i gwałty wydarzyły się w latach 2007-2010. O gwałtach na małoletnich dziewczynkach dowiedziano się przypadkowo, kiedy to jeden z pracowników socjalnych znalazł pudełko z zapiskami jednej z nich. Był tam między innymi list w którym 8-latka pisała co się naprawdę działo. Napisała w nim, że „czuje się bezpieczna, kiedy jest kochana, ale jest smutna, gdy dziadek uprawia z nią seks”. Krzywdzenie dziewczynki, której wiadomość znaleziono w domu pedofila, miało miejsce dwa lata po tym, jak Departament Ochrony Dziecka otrzymał zgłoszenie dotyczące innego pokrzywdzonego dziecka, które poskarżyło się żonie mężczyzny. Nie został on jednak wtedy skazany, a 8-latkę przeniesiono pod opiekę innych rodziców zastępczych – donosi gazeta Daily Mail cytowana przez portal „o2.pl”.

Ostateczny wyrok Desmond Gore usłyszy w piątek, jednak broni się on tym, że w ciągu tych lat cierpiał on na zaawansowaną impotencję i nie mógł się dopuścić tych czynów. Poinformujemy Was o tym jak potoczyła się rozprawa.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

fetor, zgwałcił, nieznajomi, Bolesławcu, nastolatek, noworodka, salonie kosmetycznym, wołominie, zgwałcona, tablet, dzieci, mieszkanie, processąsiadkę, zmiażdżył, dożywocie, podpalił, skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Zgwałcił 9-letnią dziewczynkę i ledwie żywą schował w wersalce. Na jaw wychodzą wstrząsające szczegóły zbrodni.

W ubiegłym tygodniu media obiegła przerażająca informacja o 24-letnim Mateuszu K., który w brutalny sposób zgwałcił 9-letnią córkę swojej znajomej. Teraz na jaw wychodzą szczegóły, które świadczą o tym, że do tej zbrodni tak naprawdę nigdy nie powinno dojść. Niestety znów zawinił niedoskonały system.

Okazuje się, że Mateusz K. był pedofilem, który spędził 5 lat w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym w Gorzowie za to, że brutalnie pobił i zgwałcił 10-letniego chłopca w Gliwicach! To właśnie w zakładzie psychiatrycznym poznała go matka zgwałconej dziewczynki.

 

Poznałam go, jak odwiedzałam narzeczonego w szpitalu psychiatrycznym. Mateusz nas okłamał, mówiąc, że przebywa tam, bo nie chciał iść do więzienia po pobiciu kogoś. Mówił, że uznają go za chorego, bo niewyraźnie mówi. Mój syn mu zaufał

– opowiedziała dziennikarzom magazynu „Uwaga”.

 

ZOBACZ TEŻ: 9-latka zgwałcona i zamknięta w wersalce uratowana przez brata. „Nie przeżyłaby nocy”

 

W rzeczywistości mężczyzna miał orzeczoną niepełnosprawność umysłową w stopniu lekkim oraz zaburzenia osobowości. W momencie popełniania poprzedniego czynu, według biegłych, był niepoczytalny. W czerwcu ubiegłego roku uznano go za niegroźnego i wypuszczono. Niestety, szybko stracono go z oczu.

 

Czytaj dalej na następnej stronie

nożem, wykorzystywał, gehennę, dziecko, dziecka, niemowlę,

Lubelskie: chodził z zakrwawionym nożem po ulicy. W jego domu dokonano wstrząsającego odkrycia

Wczoraj około godziny 18 policjanci z Biłgoraja na Lubelszczyźnie otrzymali wezwanie do młodego mężczyzny, który chodzi po ulicy z nożem.  Gdy przybyli na miejsce i go zatrzymali, okazało się, że 24-latek dopuścił się okrutnego mordu.

Nie znamy póki co wielu szczegółów zdarzenia. Wiemy jednak, że w domu rodzinnym mężczyzny znaleziono zakrwawione zwłoki jego matki i ledwo żywego ojca. Śmigłowcem przetransportowano go do szpitala w Lublinie. Jego stan jest bardzo ciężki.

 

ZOBACZ TEŻ:Dramatyczna sytuacja na Mount Everest. Wspinacze umierają stojąc w kolejkach na szczyt. Tragiczny bilans to już…

 

Policjanci ustalają co kierowało 24-latkiem oraz czy był pod wpływem środków odurzających. Jedna z osób, które zgłosiły na policję podejrzane zachowanie mężczyzny powiedziała, że w przeszłości leczył się on psychiatrycznie.

 

wp.pl/ wprost.pl/ foto: policja/ zdjęcie ilustracyjne 

pedofil, list

Pedofil namawiał w Kłodzku 8-letnie dziewczynki na seks. Chciał ich przekupić, dając im…

Tylko i wyłącznie czujność i zapobiegliwość małych dziewczynek najprawdopodobniej zapobiegła tragedii. Pedofil namawiał w Kłodzku 8-letnie dziewczynki na seks. 65-latek zapukał do ich drzwi, gdy były same w domu i zaproponował by udały się do jego mieszkania. W zamian miał im obiecać, że dostaną czekoladę. Nie chce się aż wierzyć, że to wszystko wydarzyło się w naszym kraju.

65-letni mieszkaniec Kłodzka złożył propozycje seksualne dwóm 8-letnim dziewczynkom. Najpierw pukał do drzwi mieszkania w budynku wielorodzinnym. Następnie składał przez nie propozycje seksualne i zapraszał do swojego mieszkania, oferując czekoladę – tłumaczyła podinsp. Wioletta Martuszewska z kłodzkiej policji. Okazało się, że dziewczynki były bardzo dojrzałe i uświadomione, gdyż nie otworzyły drzwi za którymi krył się pedofil. Gdy matka wróciła do domu postanowiły, że o wszystkim jej powiedzą. Parę chwil po tym mężczyzna został ujęty przez policję i oskarżony o usiłowanie doprowadzenia małoletnich poniżej 15. roku życia do obcowania płciowego. Najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie, a za przestępstwo grozi mu 12 lat więzienia.

 

ZOBACZ:[FOTO] Piłkarz złożył aktorce porno nietypową propozycję! Jej odpowiedź rozbawiła internautów do łez!

 

W takich sytuacjach widać, jak bardzo ważną sprawą jest rozmowa z naszymi dziećmi. Mówienie im co jest dobre, a co złe. Jak powinny się zachowywać w konkretnych sytuacjach, chociażby w tej, gdy mężczyzna, którego nie znają puka do ich mieszkania. Brawo dziewczynki! Jednego pedofila mniej.

źródło: fakt.pl fot. pixabay.com

3

Ojciec spalił 3-letnią córeczkę w aucie! W ten okrutny sposób chciał zamanifestować swoją (…)!

Przerażającej zbrodni dopuścił się 33-letni Martin Pereira z Nowego Jorku. Amerykanin z zimną krwią zamordował swoją 3-letnią córeczkę. Mężczyzna zamknął się z dziewczynką w aucie, a następnie je podpalił chcąc zginąć razem z nią w płomieniach. Zbrodnia miała być zemstą na byłej narzeczonej, a zarazem matce maleńkiej Zoey, która postanowiła się rozstać z mężczyzną.

Wersja wypadków które potoczyły się feralnego wieczoru była zupełnie inna niż ta jaką chwilę przed utratą przytomności podał Pereira. Oskarżony tłumaczył, że po wypadku uciekł z płonącego auta w ostatniej chwili i nie miał już szans na wyciągnięcie z auta 3-letniej córki. Zupełnie innego zdania są świadkowie i ludzie, którzy znają mężczyznę. Miał on w ten sposób zamanifestować swoją złość na byłej narzeczonej. Poparzenia jakim uległa dziewczyna okazały się śmiertelne. Mężczyzna również ucierpiał w pożarze i został ciężko ranny.

 

 

 

Póki co śledczy nie są w stanie przesłuchać 33-latka. Mężczyzna ma poparzone 70 procent ciała i znajduje się w śpiączce. Z relacji byłej narzeczonej Pereiry, Cherone Coleman wynika, że planował  popełnić rozszerzone samobójstwo. Chciał uśmiercić siebie i córeczkę, ponieważ nie godził się z decyzją sądu, która opiekę na dzieckiem przyznała matce. Kobieta nie spodziewała się, że 33-latek posunie się do tak potwornej zbrodni. Jeśli mężczyzna przeżyje czeka go proces i dożywotnie więzienie.

 

 

źródła: se.pl, youtube.com, foto youtube.com