kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Szczecin: tajemniczy MORD. Sąsiadów zaalarmował niewyobrażalny FETOR z jednego z mieszkań…

Ta sprawa jest tyleż makabryczna, co tajemnicza. Wszystko odbyło się w jednym z mieszkań przy placu Rodła w Szczecinie 10 lipca. Mieszkańcy budynku, zaalarmowani nieprzyjemnym zapachem z jednego mieszkań wezwali policję, która dokonała wstrząsającego odkrycia.

 

Smród dochodził z mieszkania na 8 piętrze. Drzwi były zamknięte, więc policjanci w asyście strażaków weszli do niego siłą. We wnętrzu odkryli zwłoki starszej kobiety, która musiała nie żyć od kilku dni. Znajdował się tam też 94-letni mężczyzna z ranami zadanymi nożem. Jeszcze żył.

 

Przetransportowano go szybko do szpitala, ale po kilku dniach mężczyzna zmarł. W ten sposób zginął prawdopodobnie jedyny świadek dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się w czterech ścianach.

 

Jak się okazuje Jerzy R. był przez wiele lat prokuratorem, zaś jego żona Anna – ławnikiem. Czy małżeństwo zamordował ktoś z zewnątrz? Sąsiedzi wspominają ich jako miłych i dobrych ludzi. Śledczy nie udzielają zbyt wielu informacji, ale jak mówią nie odrzucają żadnej hipotezy.  Być może było to tzw. rozszerzone samobójstwo, ale to pomogą ustalić dopiero sekcje zwłok i ustalenia biegłych.

piec, piecu, spaliła noworodka

Lubelskie: SPALIŁA noworodka w piecu i poszła na WESELE! Ciążę ukrywała przed rodziną

Niewyobrażalna zbrodnia rozegrała się w Majdanie Kozłowieckim niedaleko Lubartowa na Lubelszczyźnie. Rodzina podejrzewała, że 22-letnia kobieta była w ciąży i ukrywała to. Gdy wyszła z partnerem na wesele, przeszukali jej pokój. Wynik był wstrząsający.W piecu znajdującym się w pomieszczeniu znaleziono zwęglone zwłoki noworodka.

 

Przerażona rodzina od razu wezwała policję. W tym czasie matka dziecka bawiła się na weselu.

 

Policjanci zatrzymali ją jeszcze tego samego dnia. Dziecko prawdopodobnie urodziło się w poprzednią środę lub czwartek. Wstępne informacje przekazane przez prokuraturę mówią także o obrażeniach głowy i klatki piersiowej u noworodka.

 

Wciąż jednak nie ma pewności, czy dziecko urodziło się żywe czy martwe. To wykazać ma dopiero sekcja zwłok.

 

Szkoda, że członkowie rodziny nie zdecydowali się na radykalne kroki przed porodem. Być może wtedy byłaby możliwość zapobieżenia tragedii.

zbrodnia

Świdnica: to miała być ZBRODNIA DOSKONAŁA. Zabrakło kilku minut, aby plan się ziścił

Policjanci ze Świdnicy odebrali jeden z najdziwniejszych telefonów w ostatnich latach. Skontaktowała się z nimi osoba podająca się za siostrę pewnego 54-letniego mężczyzny, który tego dnia miał zostać skremowany w zakładzie pogrzebowym. Kobieta twierdziła, że został zamordowany. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić ten trop i co ciekawe – to byłaby zbrodnia doskonała, gdyby nie szybka reakcja! 

 

28-letni Mariusz W. pokłócił się ze swoim 54-letnim ojcem. Zbrodnia rozpoczęła się od sprzeczki o papierosy. Ojciec miał być agresywny, wyzywał swojego syna. Ten nie wytrzymał – uderzył go w głowę i dusił poduszką. 54-latek zmarł.

 

Mariusz W. raczej nie planował takiego obrotu spraw – spanikowany zadzwonił do przyjaciela informując o swoim czynie. Powiedział, że szybko skremuje ciało ojca. Jednak jego przyjaciel nie zamierzał puścić tego mimo uszu, ani przyłożyć ręki do tego planu– nagrał rozmowę i skontaktował się z ciotką Mariusza W., siostrą zamordowanego.

 

To ona zgłosiła sprawę na policję. Stróże prawa przybyli na miejsce w ostatniej chwili i zatrzymali przygotowaną już kremację. Tym samym uratowali najważniejszy dowód w tej tajemniczej sprawie – zwłoki.

 

Sprawa jest niejasna z kilku powodów – przede wszystkim jak to możliwe, że Mariusz W. uzyskał akt zgonu, w którym lekarz stwierdził śmierć z przyczyn naturalnych?

 

Lekarz przybył do mieszkania, obejrzał zwłoki, po czym wystawił kartę zgonu. Wynika z niej, że przyczyna zgonu jest nieznana, natomiast brak w tym przypadku działania osób trzecich – powiedziała stacji TVN24 prokurator Katarzyna Rusinek.

 

Na niekorzyść mężczyzny świadczy też fakt, że kremacja miała się odbyć w niespełna 24 godziny po śmierci. Teraz prokuratura sprawdzi, czy tak szybki termin nie był próbą zatarcia śladów. Mariusz W. został już aresztowany, a za morderstwo grozić mu może nawet dożywocie.

 

wprost.pl/foto: screenshot/ youtube

kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Rodzinna TRAGEDIA w Kielcach: matka zabiła swoje dzieci i usiłowała popełnić samobójstwo, ojciec nie wytrzymał. Sąd zamyka sprawę

To była wstrząsająca zbrodnia. W mieszkaniu przy ulicy Daszyńskiego w Kielcach mężczyzna znalazł ciała swoich dzieci: 5-letniego chłopca i 15-letniej dziewczynki. Jego żona była w ciężkim stanie, prawdopodobnie usiłowała popełnić samobójstwo. Sąd właśnie wydał decyzję w tej sprawie.

 

Do tzw. rozszerzonego samobójstwa doszło w styczniu ubiegłego roku. 41-letnia Daria D.-S. trafiła do szpitala, gdzie udało się ją uratować. Prokuratura badała różne wątki, m.in., kwestię niepoczytalności kobiety i znęcania się przez męża nad nią i dziećmi.

 

W maju 2017 roku w prokuraturze jako świadek zeznawał mąż kobiety. W pewnym momencie wyskoczył z okna i odniósł poważne obrażenia. Przed kilkoma tygodniami zmarł w szpitalu, co ostatecznie zamknęło wątek znęcania się nad rodziną.

 

W międzyczasie kobieta przyznała się do morderstwa. Jednak zachodziło duże prawdopodobieństwo, że w momencie popełniania zbrodni była niepoczytalna. Podejrzenia te potwierdziły badania biegłych, którzy orzekli o zupełnej niepoczytalności Darii D.-S.

 

Nie oznacza to, że kobieta wyjdzie na wolność. Biegli orzekli, że zagrażać będzie bezpieczeństwu publicznemu i jest wielce prawdopodobne, że podobną zbrodnię może popełnić w przyszłości. Dlatego prokuratura wnioskowała o umorzenie postępowania i skierowanie kobiety do zamkniętego oddziału psychiatrycznego.

 

Sąd przychylił się do tego wniosku, jednak to nie przesądza o tym, że kobieta całe życie spędzi w zamknięciu. Co pół roku będzie sporządzana nowa opinia biegłych i być może za jakiś czas wyjdzie z zakładu psychiatrycznego.

 

Tej potwornej sprawy zapewne nigdy już nie uda się w pełni wyjaśnić. Dzieci nie mogą nic opowiedzieć, podobnie jak mąż. Co tak naprawdę działo się w mieszkaniu przy Daszyńskiego pozostanie mroczną tajemnicą.

 

onet.kielce.pl

telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

HORROR w Ostrowcu: mąż znalazł zwłoki żony i syna. Dziecko próbowało się bronić. Prawda o zbrodni okazała się WSTRZĄSAJĄCA!

To chyba najstraszniejsze, co może spotkać człowieka. 43-letniemu mieszkańcowi Ostrowca Świętokrzyskiego w jednej chwili zawalił się świat. Po powrocie do domu z pracy odnalazł w mieszkaniu zwłoki swoich najbliższych.

 

Policja przybyła na miejsce badała szczegóły dramatu, który rozegrał się w jednym z ostrowieckich bloków. Wszystko wskazuje na to, że 39-letnia kobieta najpierw sama zabiła nożem swojego 11-letniego syna, a potem odebrała sobie życie.

 

Z informacji pozyskanych przez Radio Ostrowiec wynika, że chłopiec usiłował się bronić przed śmiercią. Wskazują na to jego obrażenia, oraz miejsce znalezienia ciała. Mieszkanie było także zamknięte od wewnątrz, co dodatkowo wskazuje na sprawstwo 39-letniej kobiety.

 

To już kolejna tak wstrząsająca zbrodnia w krótkim czasie. Wciąż jeszcze trwają policyjne i prokuratorskie czynności związane ze sprawą, jednak wszystko wskazuje, że w zaciszu czterech ścian od dawna musiał rozgrywać się jakiś rodzinny dramat. Znowu nikt niczego nie widział, nikt nie pomógł, a może – nikt nie szukał pomocy. I po raz kolejny dało to fatalny rezultat.

 

 

fakt.pl

Zabiła męża SIEKIERĄ, a poćwiartowane zwłoki zamurowała – ta zbrodnia wstrząsnęła Kielcami! [VIDEO]

Ludzkie bestialstwo nie zna granic. Lecz są zbrodnie, które w sposób wyjątkowy potrafią wryć się w pamięć i przerazić. Tak jest, gdy słyszymy o brutalnym morderstwie, którego na swoim mężu dokonała żona. Kobieta, która z miłości, kilkanaście lat wcześniej uciekła dla niego z domu i wywróciła swoje życie do góry nogami, zabiła swojego partnera. Dlaczego?

 

Potworną zbrodnię z grudnia 1985 roku postanowili przypomnieć twórcy serii krótkich dokumentów pt. „Krew na rękach”. W swoich nagraniach zamierzają opowiadać o najgłośniejszych sprawach z regionu Kielecczyzny i nie tylko:

 

„O tym brutalnym zabójstwie mówiło się przez lata w Kielcach.Sprawa zabójstwa Edwarda Ch. wywołała żywe zainteresowanie mieszkańców Kielecczyzny. Bulwersował nie sam sposób dokonania przestępstwa lecz fakt, że sprawcą była kobieta a nade wszystko, jak postąpiła ze zwłokami”

– napisali o swoim filmie.

 

Z tą mrożącą krew w żyłach historią możecie zapoznać się tutaj:

 

 

Jest to dopiero ich pierwsza próba zmierzenia się z tak trudnym tematem. Lecz jak zapowiadają – mają sporo pomysłów i planów na przyszłość.

 

„Jest jeszcze dużo do poprawy. Przede wszystkim trzeba uzupełnić braki sprzętowe, poćwiczyć pracę z mikrofonem i naprawiać błędy, które widzimy. Zadowoleni jesteśmy z tego, że udało się odcinek skończyć – przez jakiś czas nie padał śnieg, a wydarzenia miały miejsce w zimowej scenerii. Trzeba było trochę poczekać. Nie najgorzej wyszedł też montaż.”

 

– mówi nam Mateusz, jeden z twórców filmu. Zapewnia, że wkrótce pojawi się więcej nagrań w lepszej jakości:

 

„W kolejnych odcinkach przedstawimy kilka głośnych i tych mniej znanych spraw w trochę innej konwencji. Potem wrócimy w plener i pokażemy zbrodnie, które wstrząsnęły ziemią kielecką. Mamy w planach również tłumaczenie odcinków na język angielski. Morderstwa dzieją się na całym świecie, z czasem chcielibyśmy przedstawić głośne sprawy z zagranicy, ale także podzielić się historiami z naszego kraju.”

 

Trzymamy kciuki za ekipę i liczymy na kolejne produkcje. Taka seria może być ciekawą i wartościową odskocznią od kompilacji śmiesznych kotów, wypadków i innych tego typu produkcji, które zalewają YouTube.

dziecko, wrzątek, zbrodnia, niemowlę, wrzątku

Co za BESTIA! Wyrodna matka włożyła NIEMOWLĘ do WRZĄTKU. Jej tłumaczenia są SZOKUJĄCE!

Pewne wydarzenia dosłownie jeżą włosy na głowie. Jak inaczej zareagować, gdy słyszymy, że ofiarą bestialstwa stało się bezbronne niemowlę? Dramatyzmu dodaje fakt, że sprawcą cierpienia była matka. Zaś jej tłumaczenia są absolutnie wstrząsające.

 

Miranda Dawn Gilbert mieszkająca w Wirginii w USA pozostawiła swoje roczne niemowlę w wannie z niemal wrzącą wodą. To wystarczyło, aby dziecko nabawiło się potężnych poparzeń, które doprowadziły do jego śmierci.

 

„Zostawiłam je tylko na pięć minut, dajcie mi spokój” – mówiła reporterom czekającym pod gmachem sądu.

 

Sąsiedzi kobiety zeznali, że dziecko „wrzeszczało wniebogłosy”. Mimo to nie zareagowała od razu. Dopiero po pewnym czasie zadzwoniła na pogotowie. Gdy na miejsce przybyli policjanci wezwani przez ratowników, woda w wannie wciąż była zbyt gorąca by mógł niej wytrzymać dorosły człowiek – a co dopiero małe dziecko!

 

Niemowlę zmarło w szpitalu. Kobieta upiera się, że nie miała świadomości jak gorąca jest woda i nie zrobiła tego z premedytacją. Prokuratura jest innego zdania i zażąda wobec niej kary wieloletniego więzienia.

 

Miranda Gilbert zostanie oskarżona o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, zaniedbanie dziecka i znęcanie się nad nim. Prokurator uważa, że cała zbrodnia została zaplanowana i przeprowadzona krok po kroku tak, aby dziecko zginęło.

 

Miejmy nadzieję, że kobieta już nigdy nie wyjdzie na wolność. To co zrobiła, to jedna z najokrutniejszych zbrodni o jakiej kiedykolwiek słyszeliśmy.

 

o2.pl/ foto: pixabay

zgwałcił ciężarną

ZGWAŁCIŁ CIĘŻARNĄ na oczach 5-letniego synka! Policja poszukuje zwyrodnialca, cecha szczególna – pogryziony penis!

Ta historia jest wstrząsająca z jednej i przedziwna z drugiej strony. Dwóch gwałcicieli napadło na kobietę w ciąży. Ta jednak nie zamierzała poddać się i jednego z bandytów poważnie zraniła. Teraz policja apeluje do szpitali, by zgłaszały każdego pacjenta z poranionymi genitaliami – to może być poszukiwany bandyta!

 

Do szokującej zbrodni doszło nieopodal miasta White River w Republice Południowej Afryki. Kobieta w ciąży, wraz z 5-letnim synkiem chciała dostać się do szpitala. Do auta zabrało ją dwóch mężczyzn, którzy wkrótce zboczyli z drogi i grożąc pistoletem zmusili kobietę do seksu.

 

Wszystko działo się na oczach jej syna. Mimo zagrożenia kobieta broniła się i udało jej się ugryźć jednego z napastników w intymną część ciała. Wtedy obaj zwyrodnialcy uciekli.

 

„Apelujemy do wszystkich placówek medycznych, jeżeli trafi do was mężczyzna z przegryzionym narządem płciowym należy ten fakt zgłosić funkcjonariuszom”

– prosi policja z prowincji Mpumalanga, gdzie doszło do zdarzenia.

 

Jak widać za bestialstwo jeden z gwałcicieli już poniósł bardzo dotkliwą karę. Drugiego powinna spotkać podobna – wtedy świat na pewno stanie się odrobinę bezpieczniejszy. Kobiecie gratulujemy odwagi i determinacji, a policji w RPA życzymy udanych łowów. Nie mają zbyt wiele czasu – z taką raną wkrótce szlag może trafić pechowego zwyrodnialca.  Czego zresztą też szczerze mu życzymy.

 

wprost.pl

z kochankiem zabiła partnera

Lubelskie: ZABIŁA z kochankiem swojego partnera, ciała nigdy nie odnaleziono. Policja ujawnia MAKABRYCZNE szczegóły mordu!

Do zbrodni doszło w Ciechankach w województwie lubelskim. Kobieta wraz z kochankiem dokładnie zaplanowała wszystko. Choć ciała nie odnaleziono, obojgu grozi dożywocie.

 

33-letnia Marta K. poznała Mariusza Ś. w 2016 roku. Pracował za granicą, dobrze zarabiał i jak twierdzi wielu świadków, kobieta traktowała go jako źródło utrzymania. W tym samym czasie spotykała się z innym mężczyzną – Dariuszem M.

 

Żeby historia stała się bardziej dramatyczna trzeba dodać, że obaj panowie wiedzieli o sobie, wielokrotnie grozili sobie nawzajem, toteż prędzej czy później musiało stać się coś strasznego. Tym bardziej, że Mariusz Ś., był w kobiecie zakochany i nie widział w jej zachowaniu nic złego. Raczej skupiał się na osobie konkurenta, Dariusza M.

 

Jednak nie stał się oprawcą, a ofiarą. 12 kwietnia Mariusz Ś. miał spotkać się z Martą w Ciechankach, na Lubelszczyźnie. Nie wiedział, że kobieta wraz z kochankiem opracowali już plan pozbycia się go.

 

Para spotkała się w pobliskim lesie. Na Mariusza Ś. oprócz Marty oczekiwał Dariusz z pałką teleskopową i nożem. Zaatakował go i dotkliwie pobił. W pewnym momencie Marta podała mu pistolet pneumatyczny. Następnie trzymała głowę Mariusza, gdy jej kochanek wpakował w nią co najmniej cztery kule.

 

Kochankowie pozbyli się ciała ofiary wrzucając je do rzeki Wieprz. Do tej pory nie zostało odnalezione. Mimo to kobieta nie uniknie odpowiedzialności.

 

Policjanci, którzy zajmowali się sprawą usłyszeli od niej, że jej chłopak został porwany. Jednak na tyle sprawnie przycisnęli ją na przesłuchaniu, że ta szybko opowiedziała im prawdę, wsypując przy okazji swojego kochanka, Dariusza M. Dlatego mimo braku ciała, parze grozi dożywocie. Wyrok w tej sprawie wyda Sąd Okręgowy w Lublinie.

 

To nie pierwsza i nie ostatnia zbrodnia z miłości. Przerażające, że ludzkie uczucia mogą przerodzić się w nienawiść tak głęboką, że doprowadzającą do śmierci. Dlaczego zamiast rozstania i zerwania kontaktu para kochanków zdecydowała się zabić konkurenta? Miejmy nadzieję, że to wyjaśni postępowania sądowe, a kara będzie surowa i sprawiedliwa.

interia.pl