Chce poślubić więźnia skazanego na śmierć! Twierdzi, że jest (…)!

bezwzględnego mordercę

46-letnia Dawn Arguello ma zamiar poślubić więźnia skazanego na śmierć. Jej wybranek, niejaki Nikko Jenkins jest oskarżony o zabicie czterech osób. Wszystkich mordów dokonał w przeciągu 10 dni! Rodzina kobiety jest zszokowana jej wyborem i nie chce utrzymywać z nią kontaktu, mimo to 46-latka nie zmieni swojej decyzji.

35-letni Nikko Jenkins przebywa obecnie w więzieniu. Mężczyzna została skazany na karę śmierci za zamordowanie czterech osób. Okazuje się, że mimo wielu grzechów na sumieniu znalazł miłość swojego życia. Więźnia skazanego na śmierć chce poślubić 46-letnia Dawn Arguello. Kobietę nie obchodzi to, że mężczyzna jest chory psychicznie i groźny dla ludzi. 35-latek podczas procesu powiedział, że do morderstw nakłaniał go egipski wężowy demon Apofis, który kazał mu składać „ofiary z ludzi”.

 

 

 

ZOBACZ:Nastolatki wrzuciły na Snapchat filmik z wycieczki. Nie wiedziały, że nagrywają swojego mordercę!

 

 

O tym, że z osadzonym jest źle dowiodły badania psychiatryczne. Już podczas procesu Jenkins zachowywał się bardzo dziwnie. Przeciął sobie język, by przypominał język węża, przeciął sobie również przyrodzenie. Później wyciął sobie na czole znak 666, czyli cyfrę szatana. 46-latka, która chce go poślubić przed wykonaniem wyroku poznała mordercę w więzieniu. Arguello pracowała jako wolontariuszka w organizacji wspierającej więźniów z długimi wyrokami i jak twierdzi Nikko jest bardzo wrażliwy. Na dowód miłości mężczyzna wytatuował sobie na twarzy jej imię!

 

ZOBACZ TAKŻE:Kupujesz dziecku TE PRODUKTY? Uważaj, ZABURZAJĄ prawidłowy rozwój i powodują wadę wymowy!

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

 

Zabiła swojego męża na oczach dzieci, bo chciał ją zgwałcić.

wnuczka, rozchodniaka, 6-latkę

W piątek w Sądzie Okręgowym w Kielcach rozpoczął się proces kobiety, która jest podejrzewana o zabicie swojego męża. Anita W. 28-letnia mieszkanka Ostrowca Świętokrzyskiego zabiła męża, ponieważ chciał ją zgwałcić.

 

Zabiła na oczach swoich dzieci. Anita W. ma 28 lat, wykształcenie gimnazjalne i nie wykonuje żadnego zawodu. Pracowała jakiś czas w pralni w Holandii. Gdy wróciła z zagranicy, chciała odejść od swego męża, z którym była 8 lat. Ostatnimi czasy, jak zeznaje kobieta, „nie układało się między nimi”. Znalazła sobie nowego partnera, z którym się nawet zaręczyła!

 

W dniu zabójstwa doszło między Anitą W. a jej mężem do rodzinnej awantury. Powodem było to, że kobieta chciała od niego odejść. Awantura skończyła się tragedią.

 

Chciał mnie rozebrać i zgwałcić, więc broniłam się. Próbowałam go nawet odepchnąć, ale nie zadziałało. Chciałam go nastraszyć i sam jakość docisnął się na ten nóż. (…) Ja już miałam tego dosyć. Nic mu nie zrobiłam, żeby mnie tak traktował. Nikt mi nie chciał pomóc, a to był nieszczęśliwy wypadek. – mówiła w Sądzie oskarżona.

 

Anita W., kiedy wbiła nóż w klatkę piersiową męża, to mężczyzna upadł. „Wszędzie była krew. Prosiłamm dzieci, aby wyszły do innego pokoju. Zaczęłam krzyczeć. Próbowałam go ratować. Zadzwoniłam do mam, a potem na numer 112”. Zanim przyjechały służby ratunkowe i policja, kobieta umyła nóż w kuchni i odłożyła na swoje miejsce. Ciało męża, ułożyła w taki sposób, aby upozorować, że śmierć mężczyzny spowodował jego kolega. Zanim przyjechała policja kobieta miała przygotowaną swoją wersję morderstwa.

 

ZOBACZ TEŻ: To jest najmłodszy biskup na świecie! Ma tylko (…) lat!

 

Ojciec mężczyzny, teść Anity W. wspomniał w czasie śledztwa o zachowaniach synowej. Jego zdaniem kobieta nie była dobrym materiałem na żonę. „Nie zajmowała się dziećmi ani domem. Nawet nie gotowała. Tylko ona się liczyła. Ona nie interesowała się niczym. Zabrała się i wyjechała. Zostawiła syna z dziećmi. On musiał zrezygnować z pracy, żeby opiekować się pociechami”.

 

Kolejna rozprawa 5 grudnia w Kielcach. Anicie W. grozi dożywocie.

 

Źródło: Radio Kielce

Tragedia rodziny! Morderca zaskoczył ich kiedy oglądali mecz z przyjaciółmi!

morderca

Prawdziwym dramatem zakończyło się oglądanie meczu futbolu amerykańskiego z przyjaciółmi dla rodziny mieszkającej w kalifornijskim mieście Fresno (USA). Impreza odbywała się w ogrodzie, a skupionych na boiskowych wydarzeniach biesiadników zaatakował zamaskowany morderca.

Policja, która o masakrze została zaalarmowana przez sąsiadów na miejscu zastała makabryczny widok. Ciała zamordowanych biesiadników leżały w różnej części ogrodu. Póki co nie podano ostatecznej liczby ofiar, ponieważ kilka osób w bardzo ciężkim stanie zostało przetransportowana do szpitala. Według wstępnych danych mówi się nawet o 9 osobach. Morderca, który zaatakował dom rodziny był bezwzględny i zaczął strzelać bez ostrzeżenia. Póki co nie wiadomo jakie motywy kierowały sprawcą, który nadal jest poszukiwany.

 

 

Masakra miała miejsce w domu jednorodzinnym na ulicy Caser Avenue. 4-osobowa rodzina zorganizowała wspólne oglądanie meczu futbolu amerykańskiego w ogrodzie, na którego zaprosiła przyjaciół. Kilka minut po godzinie 15 żywiołowo dopingujący swoją drużynę ludzie zostali zaatakowani przez nieznanego sprawcę, który ostrzelał ich z karabinu. Bliscy zamordowanych i ciężko rannych są w szoku po dramacie jaki wydarzył się w spokojnej okolicy. Policja nadal szuka sprawcy masakry i ostrzega innych, że może być bardzo niebezpieczny i mieć przy sobie broń.

 

ZOBACZ TAKŻE:ROZPRUŁ JEJ BRZUCH i wrzucił do morza. Kolejna martwa foka odnaleziona nad polskim wybrzeżem. Kim jest tajemniczy morderca?

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Nowe fakty o Tulipanie z Kołobrzegu. Tak uwiódł i zamordował trzy kobiety!

zbrodnia w turku, tulipanie, szefowi, palce, emeryta, benzyną, walizki, zadusił matkę i 3-letniego synka kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Polskie media żyją sprawą 43-letniego Mariusza G., który jak się okazało stoi za zniknięciem trzech mieszkanek Kołobrzegu na przestrzeni ostatnich trzech lat. Z dnia na dzień wiemy coraz więcej o Tulipanie, który rozkochiwał w sobie kolejne panie. 

O Mariuszu G. wiemy już całkiem sporo. Był morsem, miał swoją manufakturę słodyczy, był niezależny finansowo, przystojny i często zmieniał partnerki. To dzięki temu nikt nie zwracał uwagi, gdy jedną kobietę zastępował kolejną. Gdy rozkochał w sobie panią, potrafił przejąć jej majątek, a potem, żeby pozbyć się niewygodnej przeszkody, mordował ją, a zwłoki ukrywał. O tajemniczym Tulipanie z Kołobrzegu krążyły miejskie legendy.

 

ZOBACZ TEŻ: Tragedia pod Łodzią. W beztlenowej chłodni znalazł zwłoki…

 

Mieszkańcy miasta od kilku lat przekazywali sobie plotkę o seryjnym mordercy, który działa w mieście i zabija niewinne kobiety, które znikają bez śladu. Aż dziw, że przez ten czas nikt nie połączył Mariusza G., z zaginięciami jego trzech partnerek!

 

Tulipan, jak nazwali go policjanci i media, wpadł 9 czerwca w związku z podejrzeniami o oszustwo przy przejęciu majątku swojej byłej partnerki, 34-letniej Anety D. Za trzy dni miał wziąć ślub z kolejną kobietą. 

 

W sprawę zaangażowano policjantów z Archiwum X i Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Połączono ze sobą kilka pinezek i wyszło na to, że to Mariusz G. musi odpowiadać za zniknięcia wszystkich trzech kobiet: Anety D. w 2018 roku, Iwony K. w 2016 i Bogusławy R. w czerwcu tego roku. 

 

Dziennikarze dotarli do rodziny pierwszej ofiary Mariusza, Iwony K. Bliscy opowiedzieli, że kobieta wyjechała do Kołobrzegu za lepszym życiem, a pod Bydgoszczą zostawiła bliskich i swoją 8-letnią córkę. Gdy przestała się odzywać, od razu zrozumieli, że coś jest nie tak.

 

Nie wierzyłam, że mogłaby zapomnieć o nas, o córce. To nie Iwonka. Od kiedy kontakt z nią się nagle urwał, podejrzewaliśmy, że coś złego się stało

– powiedziała „Super Expressowi” siostra zamordowanej.

 

Zszokowani są też sąsiedzi Mariusza G., którym ciężko uwierzyć w jego winę. Mieli go za miłego i pomocnego człowieka.

 

Mariusz G. wpadł, gdy odkryto zwłoki Bogusławy R. W czasie przesłuchania pękł i dał ponieść się emocjom. Wtedy wyznał wszystko nt. kolejnych dwóch morderstw i miejsc ukrycia zwłok. Grozi mu teraz dożywocie za zabójstwa z pobudek zasługujących na szczególne potępienie.

27 lat czekał na wykonanie kary śmierci. Jego ostatnie słowa zszokowały wszystkich

ostatnie słowa mordercy

63-letni Charles Rhines został skazany na śmierć za to, że w 1992 roku zamordował pracownika pączkarni. Przez 27 lat czekał na wykonanie wyroku w celi śmierci. Gdy wreszcie do tego doszło, wygłosił szokującą mowę. 

Wyrok wykonano 4 listopada o godzinie 19:39 czasu lokalnego w więzieniu w Sioux Falls, w stanie Dakota Południowa. Mężczyzna został zabity przy pomocy zastrzyku zawierającego truciznę. Zmarł w ciągu minuty.

 

ZOBACZ TEŻ: Chińczycy już wiedzą jaka będzie zima w Polsce! Nadchodzą ciężkie czasy…

 

Przed egzekucją Rhines miał prawo do wygłoszenia mowy pożegnalnej. I to dzięki niej zostanie przede wszystkim zapamiętany. Przede wszystkim podziękował w niej swoim adwokatom, którzy walczyli o zmianę decyzji wymiaru sprawiedliwości.

 

Dziękuje zespołowi, który mnie bronił. Kocham was wszystkich, do widzenia. Zaczynajmy. To wszystko, co mam do powiedzenia. Do widzenia

– zakończył swoją mowę Rhines.

 

Jednak nie to wywołało największe kontrowersje. Mężczyzna we wcześniejszej części przemówienia zwrócił się bezpośrednio do bliskich zamordowanego przez siebie mężczyzny. Powiedział im, ze wybacza im ich gniew i nienawiść, które wobec niego żywią:

 

Modlę się do Boga, aby przebaczył wam wasz gniew i nienawiść do mnie

 

Mimo to bliscy Donnivana Schaeffera stwierdzili, że poczuli ulgę po egzekucji. Ich 22-letni krewny zginął od ciosu nożem, który zadał mu Rhines. Morderca dokonał napadu rabunkowego na sklep z pączkami, w którym pracował 22-latek.

2 miliony policjantów szukało go przez 30 lat. Najgroźniejszy seryjny morderca w historii złapany

rachunki, seryjnego mordercy, seryjny morderca

W latach 1986-1991 zamordował co najmniej 9 kobiet i dziewczynek w wieku 13-71 lat. Swoje ofiary zawsze zostawiał nagie i skrępowane. W Korei Południowej panowała prawdziwa psychoza, bowiem przez dziesiątki lat nie udawało znaleźć się choćby podejrzanego. Aż do teraz. 

Morderca grasował w przemysłowej dzielnicy miasta Hwaseong leżącego na południe od Seulu. Była to jedna z największych, jeśli nie największa sprawa kryminalna w tym kraju. Przez 30 lat pracowało nad nią w taki czy inny sposób aż 2 miliony policjantów, a przesłuchanych i sprawdzonych zostało 21 tysięcy osób. Poszukiwania te często porównuje się do poszukiwań Zodiaka – seryjnego mordercy z USA. 

 

ZOBACZ TEŻ: Odkopali średniowieczny szkielet. Ten człowiek przeżył piekło przed śmiercią – tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

 

Jak zwykle w takich sprawach pomógł rozwój techniki. Najnowocześniejsze badania DNA pozwoliły na wyodrębnienie materiału genetycznego domniemanego sprawcy i dopasowanie go do posiadanych w bazach danych wyników.

 

DNA znalezione w próbkach z ciał ofiar i miejsc zbrodni należy najprawdopodobniej do… mordercy, który od 1994 roku przebywa w więzieniu i odbywa karę dożywocia. Otrzymał ją za zamordowanie swojej szwagierki. Jeśli więc ustalenia te nie zostaną podważone, to była ona jego dziesiątą ofiarą.

 

Na bazie tej historii rozwijała się także kultura i branża rozrywkowa. W 2003 roku powstał film pt. „Wspomnienia Mordercy” w reżyserii Bong Joon-ho, który był kasowym hitem. Teraz, gdy sprawa zostanie zamknięta z pewnością znów zainteresują się nią twórcy!

 

o2.pl/ foto: pixabay

Żona Trynkiewicza ZGŁUPIAŁA? Uważa, że jego ofiary same były sobie winne!

Mariusz Trynkiewicz to polski seryjny morderca oraz gwałciciel ze skłonnościami pedofilskimi, nazwany przez prasę „Szatanem z Piotrkowa”. Za zabójstwo czterech chłopców został on skazany na karę śmierci, jego wyrok zmieniono jednak później na karę 25 lat pozbawienia wolności.

Po wyjściu z więzienia Trynkiewicz trafił do specjalnego ośrodka dla osób stwarzających zagrożenie w Gostyninie.  31 lipca 2015 roku został skazany na 5,5 roku pozbawienia wolności za posiadanie dziecięcej pornografii. 

Co ciekawe, w tym samym roku Trynkiewicz wziął ślub z kobietą, która jak dotąd nie zdradziła swoich personaliów. Żona mordercy i gwałciciela opowiedziała o swojej miłości i przemyśleniach w wywiadzie udzielonym redaktorce Justynie Kopińskiej. Przeraża nas fakt, że kobieta uważa, że ofiary jej męża same były sobie winne…

Zobacz też: [WIDEO] Dziecko uderzyło z całej siły kota. Jego reakcja PODZIELIŁA INTERNAUTÓW!

 

Mieli czas, aby ochłonąć, zastanowić się i uciec. Nie zrobili tego. To była ich decyzja, że nie żyją (…) No i nie wiadomo, kim obecnie byłyby te dzieci. Może wyrosłyby na zabójców i złodziei. Kto włóczy się samotnie przy rzece w wieku kilkunastu lat? – twierdzi żona Trynkiewicza.

 

Kobieta jest w mordercy bardzo zakochana. Opowiada o nim z ogromną czułością. Uważa również, że mężczyzna wniósł w jej życie wiele czułości i opieki.

 

Uwielbiam, gdy u niego jestem, a Mariusz całuje mnie w czółko. On jest teraz takim grubaskiem, więc ma trochę niezdarne ruchy, które mnie rozczulają. Dużo mnie przytula, gładzi po włosach. Mówi, że jestem jego aniołem, cudem i nigdy nie myślał, że spotka go takie szczęście. W listach rysuje dla mnie pocałunki, pisze bajki o Kubusiu i Zosi, które tak naprawdę pokazują nasz związek. Niedawno Kubuś się objadł i bolał go brzuch. To było wtedy, gdy zawiozłam Mariuszowi jego ulubiony serniczek. Nigdy nie byłam przez nikogo tak kochana. Zanim poznałam Mariusza, miałam pustkę w duszy, której nic nie potrafiło zapełnić. Teraz jestem bezpieczna.

Żona Trynkiewicza czuje się szczęśliwa i chciałaby, by jej mąż był już na wolności. Przyznaje, że marzy o założeniu z Mariuszem rodziny. Jak dotąd ich związek nie został jeszcze skonsumowany…

 

Teraz planujemy dziecko z Mariuszem. Na razie widzenia są w obecności strażników, więc nie mogliśmy skonsumować związku w pełny sposób, ale to jest wisienka na torcie.

Źródło: Justyna Kopińska – „Polska odwraca oczy”

Zdjęcie: Youtube

 

Pedofil i kanibal karmił 12-letnią dziewczynkę zwłokami. PRZERAŻAJĄCE SZCZEGÓŁY JEGO ZBRODNICZEJ DZIAŁALNOŚCI

kanibal

Tego nawet nie można nazwać zezwierzęceniem. Zwierzęta w porównaniu do takich bestii to wspaniałe istoty. Pedofil i kanibal dodatkowo karmił swoją 12-letnią ofiarę… zwłokami mężczyzny, którego wcześniej z zimną krwią zamordował. 22-letni Arkady Zwerew nie dość, że zabił tego człowieka, to jeszcze zmuszał dziewczynkę do jedzenia jego zwłok. Zmarł w oczekiwaniu na proces.

Wreszcie nadeszła Karma. I podjęła decyzję – powiedziała dla „Daily Mail” matka jego ofiary, Galina Popovich. Arkady Zwerew zmarł w szpitalu po przebyciu czteromiesięcznej śpiączki spowodowanej próbą samobójczą. W szpitalu przebywał pod nadzorem uzbrojonej straży więziennej. Wcześniej bestia przyznała się do popełnienia okrutnej zbrodni. Okazało się, że był kanibalem i pedofilem w jednym. Powiedział, że  że ugotował i zjadł gałkę oczną, serce i mózg 21-letniego mężczyzny, u którego mieszkał. Głowę umieścił w kuchence mikrofalowej, a zdecydował się na ten masakryczny krok po tym jak zobaczył zwłoki swojej byłej dziewczyny, która wyskoczyła z okna. Okazało się, że 12-letnia dziewczynka była w związku z Arkadym. Przyznała się do zadania ran kłutych Popovichowi oraz do tego, że usmażyła na patelni jego serce. Wyznała również, że… mózg był o wiele smaczniejszy. Według jednej z wersji Aleksander Popovich miał zwrócić uwagę Zwerewowi, że 12-latka jest za młoda do współżycia – to miało być motywem zbrodni. Jeszcze inna teoria głosi, że mężczyzna domagał się większej opłaty za mieszkanie.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Zmieszali go z błotem w „Mam Talent”. Po trzech latach wrócił i ZSZOKOWAŁ WSZYSTKICH

 

Cokolwiek by było motywem zbrodni, to i tak jej nie rozumiemy. Połączenie takich dwóch zwyrodniałych zachowań jest totalnie niezrozumiałe. A zamieszanie w całą sprawę 12-letniej dziewczynki to już całkowite wynaturzenie. Przebywa ona w ośrodku dla nieletnich.

źródło: o2.pl fot. screenshot

Tak makabrycznej zbrodni ŚWIAT nie widział. Poćwiartowane zwłoki, szatański rytuał i…

makabrycznej

Całe Peru żyje historią makabrycznej zbrodni, której ofiarą stała się 23-letnia Sharoom Leon Jary. Wyszła ona na spotkanie z ukochanym i już nigdy nie wróciła. Poćwiartowane ciało pięknej kobiety znaleziono w jaskini. Leżało wśród martwych zwierząt, a wszystko początkowo przypominało jakiś rytuał. Okazało się jednak, że za zbrodnią stał jej wybranek. W domu czekał na nią synek. Niestety, swojej matki już nigdy nie zobaczy.

Zdjęcie pięknej Sharoom pojawiło się we wszystkich peruwiańskich mediach. Kobieta wyszła na spotkanie z ukochanym. Jak się później okazało, stała się ofiarą makabrycznej zbrodni. Zaginęła 12 marca. Dziecko trafiło do swojego ojca, który skontaktował się z jej siostrą, gdyż myślał, że ta może wie coś więcej. Udała się ona do partnera 23-latki Nicka Brayana Leona Chumpitaza. Okazało się, że miał podrapaną twarz, co skierowało podejrzenia właśnie na niego. Po kilku dniach na ciało leżące w jaskini wpadli policjanci. Zwłoki były poćwiartowane i spalone a obok nich znajdowały się martwe zwierzęta i satanistyczne przedmioty. W telefonie kobiety znaleziono wiadomość, w której Nick jej się odgrażał. Postanowiono zatrzymać mężczyznę, a ten przyznał się do winy. Nie powiedział jednak jaki był motyw tej straszliwej zbrodni.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Dziunie odbierają AUTO od mechanika. Ich głupota nie zna granic

Nie do pomyślenia… Ciężko uwierzyć w to, że ta tragedia na prawdę się rozegrała. Brzmi to bardziej jak scenariusz jakiegoś filmu lub książki o tematyce fantastycznej. Jednak, na prawdę do tego doszło – w Peru… mrocznym Peru.

źródło: fakt.pl fot. youtube.com