tłum

Lincz w Peru. Przerażające co zrobił tłum

Do drastycznych wydarzeń doszło w miejscowości Santo Tomas. Ponad 800-osobowy tłum dokonał linczu na 41-latku. Przeraża sposób w jaki go ukarano. 

Informacje dotyczące wtorkowych wydarzeń w Peru są przerażające. Tłum ludzi zgromadzony w miejscowości Santo Tomas dopuścił się tam linczu na mężczyźnie oskarżonym o kradzież samochodu. 41-latek ledwo uszedł z życiem. 

 

Podejrzany o kradzież trafił do miejscowego aresztu. Niedługo po tym w pobliżu posterunku zaczęli gromadzić się ludzie żądający wydania go w ich ręce w celu wymierzenia kary. Według niepotwierdzonych informacji policja przez sześć godzin starała się nie dopuścić do tego, aby mężczyzna trafił w ręce rozwścieczonych ludzi. Gdy jednak tak się stało 41-latka otoczył tłum mieszkańców. Polano go benzyną i podpalono. Na nagraniu oraz filmach, udostępnionych przez niektóre serwisy, widać, że część osób po tym jak mężczyzna stanął w płomieniach próbuje stłumić ogień. Całe zajście wygląda naprawdę przerażająco.  

 

Domniemany złodziej samochodów jakimś cudem przeżył całe zdarzenie. Ma jednak poparzenia trzeciego stopnia na 45 procentach ciała. Póki co nie ma informacji, aby policja aresztowała kogokolwiek z tłumu, który dopuścił się linczu.

 

 

ZOBACZ:Producent popularnych batonów zapowiada zmianę w recepturze. Czy nowe wersje będą tak samo smaczne?

 

 

foto twitter / źródło dailymail.co.uk

młodociani rodzice

Wstrząsające morderstwo. Młodociani rodzice zabili swoje dziecko

Młodociani rodzice zabili swoje dziecko, a następnie spalili jego zwłoki. Zbrodnie potęguje ich motyw.  

To zabójstwa doszło w stolicy Peru, Limie. Policja aresztowała 19-letniego Ronaldo Fernandeza Roce oraz 18-letnią Cirile Ramos Quispe. Młodociani rodzice oskarżeni są o zamordowanie swojego 11-miesięcznego dziecka. 

 

Zbrodnia wyszła na jaw po tym jak parę odwiedziła siostra mężczyzny. Kiedy zapytała co stało się z dzieckiem, usłyszała, że to zmarło z przyczyn naturalnych i zostało pochowane. Kobieta nie uwierzyła w historię i opowiedziała o tym policji. Funkcjonariusze przesłuchali parę. Wątpliwości budziły jednak liczne sprzeczności w ich zeznaniach. Ostatecznie młodociani rodzice przyznali się do winy. 

 

Prawdziwa zgrozę budzi przebieg zbrodni oraz jej motyw. Dziecko zostało bowiem najpierw uduszone rękoma, następnie spalone, a jego szczątki zakopano w ziemi. Szczegóły podała matka dziecka, która zeznała również, że na ten pomysł wpadł jej partner. Kiedy policja zapytała o powód zabójstwa, para odpowiedziała, że nie miała pieniędzy, aby zająć się dzieckiem. 

 

Sprawa wciąż jest w toku. Funkcjonariusze starają się upewnić czy w morderstwo nie był zamieszany ktoś jeszcze. Śledczy sądowi badają także odnalezione szczątki dziecka.

 

 

ZOBACZ:Niecodzienny przepis. Serwowali klientom homary na haju

 

 

foto twitter / źródło dailymail.co.uk / mirror.co.uk

zabili własną matkę

Brutalnie zamordowali własną matkę: „wyłupili oczy, wyciągnęli wnętrzności”. Powód PRZERAŻA

Bestialstwo sprawców i ich motyw dosłownie poraża i przeraża. Oto trójka rodzeństwa z Peru zamordowała swoją 75-letnią matkę, bo jak twierdzą, zamierzali przywołać diabła.

 

Do rytualnego mordu doszło w niewielkiej wiosce w peruwiańskich górach w prowincji Andabamba .  38-letnia Aurelia Quispe, 41-letni Percy Quispe i 46-letnia Marcelina Suane zabili swoją 75-letnią matkę. Wszystko zaplanowali tak, aby mord wypadł równo o północy.

 

Policja podała wstrząsające szczegóły tej masakry. Jedna z córek wyłupiła matce oczy, a nożem wyciągnęła wnętrzności, które zwyrodnialcy wyrzucili do stawu. Następnie wzięli kąpiel w krwi staruszki.

 

Prowodyrką mordu była Aurelia i to ona powiedziała o co w tym wszystkim chodziło:

 

Pan Ciemności mi nakazał, król demonów jest już z nami, jest nas więcej i z każdym dniem rośniemy w siłę

– miała opowiedzieć policjantom. 

 

To ona też namówiła do zabójstwa swoje rodzeństwo. Całej trójce grozi dożywotnie więzienie – i chyba najlepiej będzie jeśli faktycznie już nie wyjdą zza krat!

archeologów, dzieci, chan, chan, peru, historia, szkielety

MAKABRYCZNE ZNALEZISKO archeologów: 140 dzieci zamordowanych w BESTIALSKI SPOSÓB. Najmłodsze miało 5 lat! [FOTO]

To co przed pół tysiącem lat wydarzyło się na terenie dzisiejszego Peru, mogło być największym i najstraszniejszym religijnym rytuałem tego typu jaki widział świat. Nieopodal Chan Chan – wpisanych na listę UNESCO ruin stolicy indiańskiego imperium Chimu natrafiono na masowy grób. A w nim aż 140 ciał dzieci i ponad 200 lam. Archeologów poraził rozmiar tej niezrozumiałej ofiary.

 

Cywilizacja Chimu jest stosunkowo słabo znana nauce. Więcej wiemy o Majach, Aztekach czy Inkach. Lecz nigdy jeszcze nie natrafiono na pozostałość tak straszliwego rytuału. Nigdy też nie odnaleziono śladów po aż tylu, najpewniej zamordowanych w jednym czasie, ofiarach.

 

Naukowcy badający Chan Chan mówią o sensacji na skalę światową. Do tej pory sądzono, że ofiary bogom starożytne cywilizacje składały z dorosłych. Tu zaś sięgnięto po dzieci w wieku od 5 do 14 lat. Archeolodzy podejrzewają, że był to wyraz desperackiej próby przebłagania bogów.

 

Wszystkie szkielety mają czerwony barwnik na czaszkach, rozcięte mostki i połamane żebra. To każe sądzić, że dzieciom zostały wyrwane serca. Podobnie rzecz się ma z lamami, które również złożono w ofierze.

 

Cywilizacja Chimu rozwijająca się wzdłuż północnych wybrzeży Peru była bardzo podatna na zmiany klimatyczne. Jej rozwój i trwanie uzależnione było od El Ninio. Zjawisko to może powodować np. gigantyczne powodzie i inne katastrofy naturalne.

 

Mimo to naukowcy przyznają, że trudno zrozumieć tak makabryczną ofiarę. Tym bardziej, że z czymś takim, na tak wielką skalę jeszcze się nie zetknięto.

 

 

o2.pl/twitter.com

autokar, peru, wypadek

Autokar pełen pasażerów spadł w 200-metrową OTCHŁAŃ! Na miejscu znaleziono więcej ofiar niż powinno być w pojeździe! [FOTO & VIDEO]

Kolejny tragiczny wypadek na peruwiańskim odcinku Autostrady Panamerykańskiej. Piętrowy autokar, którym według przewoźnika jechało 45 pasażerów wypadł z drogi i spadł z 200-metrowego klifu. Wszystko jednak wskazuje na to, że na pokładzie wozu było znacznie więcej osób.

 

Do zdarzenia doszło wczoraj w godzinach nocnych. Autobus przewożący ludzi na trasie ArequipaChala spadł z klifu ponad rzeką Ocona w prowincji Camana na południu kraju. Pojazd należał do firmy Rey Latino i według przedstawicieli firmy było w nim 45 osób i kierowca.

 

Jednak służby przybyłe na miejsce odnalazły znacznie więcej ciał zabitych i rannych pasażerów. Były one rozrzucone na całej długości stromego zbocza. Akcję ratunkową utrudniały ciemności, ale ostateczną liczbę osób oceniono na ponad 60!

 

 

 

Spośród nich co najmniej 36 zginęło, a 24 zostały ranne. Wielu poszkodowanych jest w bardzo ciężkim stanie. Przewieziono ich do trzech szpitali w okolicy. Aktualnie, bilans podawany w południowoamerykańskich mediach to już 44 zabitych i 23 rannych. 

 

 

Przyczyny katastrofy są jak na razie nieznane, ale bardzo możliwe, że do wypadku przyczyniły się trudne warunki nocne i – być może – zmęczenie lub błąd kierowcy. Trudno w tym momencie ocenić, czy autobus był przeładowany i czy miało to wpływ na katastrofę.

 

wprost.pl/o2.pl/ foto: twitter.com 

UNIKALNY ZABYTEK w dziejach ludzkości wytrzymał ponad 2 TYSIĄCE LAT. Teraz został ROZJECHANY przez TIRA…

Zapewne każdy z nas chociaż raz widział lub słyszał o wspaniałych obrazach stworzonych na płaskowyżu Nazca w Peru. Ten niesamowity zabytek, widoczny w pełni wyłącznie z powietrza został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nie uratowało go to przed pewnym nierozsądnym kierowcą ciężarówki…

 

40-letni Jainer Jesus Flores Vigo miał problemy ze swoim ciągnikiem siodłowym. Zignorował znaki zakazu gęsto rozsiane wzdłuż autostrady panamerykańskiej i zjechał swoim wozem wprost na bezcenne geoglify!

 

Choć nierozważny kierowca został zatrzymany, to lokalny sąd zwolnił go z aresztu! Uznano, że nie ma żadnych dowodów na to, że kierowca działał rozmyślnie. Być może, ale jednak zniszczył fragment unikatowych zabytków, to za mało?

 

 

Prokuratura uważa podobnie, dlatego zgłosiła apelację. Żąda 9-miesięcy więzienia i grzywny o równowartości 5 tys. złotych.

 

Ministerstwo Kultury Peru podało, że kierowca swoim ciągnikiem zniszczył fragment geoglifów o wielkości 50 na 100 metrów. W efekcie uszkodził aż trzy odrębne rysunki. Część peruwiańskich mediów podaje także, że kierowca nigdy nie jechał tym fragmentem drogi i nie znał go.

 

Inną możliwością, którą media biorą pod rozwagę jest celowa próba ominięcia fragmentu autostrady panamerykańskiej – kierowcy często tak robią aby uniknąć opłat. Być może i ten szofer liczył, że bocznymi drogami uda mu się przejechać. Zamiast tego uszkodził ważny zabytek.

 

Geoglify Nazca to zdaniem wielu uczonych najwspanialszy przykład tego typu działalności człowieka. Powstawały pomiędzy 500 r. p.n.e., a 500 r. n.e. Rozciągają się na przestrzeni ponad 400 km kw. I stanowią wielką atrakcję turystyczną. Szkoda, że mogą padać tak łatwo ofiarą nieodpowiedzialnych ludzi!

 

o2.pl

hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

Zwłoki Chińczyka w starożytnym pałacu w PERU! Polscy archeolodzy dokonali NIEZWYKŁEGO ODKRYCIA! Skąd on się tam wziął? – uczeni już znają odpowiedź

Tego na pierwszy rzut oka nie można było się spodziewać – a jednak. Wyjaśnienie tej zagadki okazało się stosunkowo proste.

 

Polscy badacze z pod kierunkiem dr. Miłosza Giersza z Instytutu Archeologii UW zajmują się badaniem stanowiska archeologicznego Huarmey od 7 lat. Jest to wzgórze, na którym odkryto pochówki pochodzące z VII-X wieku, kojarzone z kulturą Wari. U podstawy wzgórza Polacy natrafili niedawno na ruiny konstrukcji, którą nazywają pałacem.

 

W owym pałacu ostatnie wykopaliska ujawniły tajemniczy pochówek. W worku znajdującym się płytko pod powierzchnią gruntu odkryto zmumifikowane zwłoki.

 

„To było dla nas bardzo zaskakujące odkrycie. Od razu zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest to pochówek z czasów funkcjonowania założenia pałacowego. Pytanie brzmiało: kiedy złożono zmarłego?”

 

– powiedział dr Giersz.

 

Dobrze zachowane zwłoki dały pierwsze poszlaki do tej tajemniczej sprawy. Zachowane wąsy, owłosienie nóg, oraz skośny kształt powiek kazały zidentyfikować je jako należące do mieszkańca Azji – Indianie zazwyczaj nie mają zarostu. Zachowany ubiór również pozwalał zidentyfikować nieboszczyka jako pochodzącego z Chin.

 

Co Chińczyk robił w starożytnym pałacu? Na pewno nie przybył tam przed setkami lat. Worek, w którym został pochowany nosił na sobie ślady nazwy młyna, który istniał w XIX i XX wieku w Limie. To pozwoliło na zidentyfikowanie ciała, jako jednego z tysięcy Chińczyków, którzy w XIX wieku przybyli do Peru jako tania siła robocza.

 

Warunki ich życia i pracy były bardzo trudne, niewiele różniące się od zniesionego wówczas w tym kraju niewolnictwa. Odnalezione przez Polaków ciało nosi ślady ciężkich warunków bytowych – zmiany grzybicze na stopach, rozwarstwione paznokcie i bardzo skromny ubiór. Najprawdopodobniej Chińczyk umarł z powodu choroby lub przepracowania.

 

Tylko dlaczego jego ciało złożono akurat w takim miejscu?

 

„Chińczycy nie byli chrześcijanami, więc nie mogli zostać pochowani na cmentarzach lokalnej społeczności. Większość przedhiszpańskich nekropolii znajdowała się na wzgórzach – to w takich miejscach preferowali lokalizowanie grobów Chińczycy, co było zgodne również z ich tradycją”

 

– wyjaśnia uczestniczka badań dr Patrycja Prządka-Giersz.

 

Naukowcy zapowiadają przeprowadzenie dalszych badań znalezionych szczątków, co pozwoli lepiej poznać warunki życia i przyczyny śmierci człowieka, do którego należały. Przy tym jest to bardzo ważne odkrycie dokumentujące historię Peru z przełomu XIX i XX wieku.

Podrywał kobietę, okazało się, że to jego matka! (VIDEO)

Na ulicy często możemy zauważyć, że kobiety są zaczepiane przez mężczyzn. Niektóre zaczepki są formą żartu, ale zdarzają się też takie, które ocierają się o napastowanie. Najbardziej zauważalne jest to w Limie peruwiańskiej stolicy, gdzie zaczepianych jest 7 na 10 kobiet. Continue reading „Podrywał kobietę, okazało się, że to jego matka! (VIDEO)”

Atrakcja tylko dla odważnych! Ktoś chętny?

Położony w peruwiańskiej Świętej Dolinie Inków hotel Natura Vive Skylodge to ekstremalne miejsce na nocleg. Na wysokości 400 metrów zawieszone są 3 kapsuły, które mogą pomieścić w sumie 8 osób. Droga do tego nietypowego hotelu prowadzi po metalowych schodkach wbitych w ścianę klifu. Spokojnie, całość zabezpieczona jest liną.

 

Kapsuły wykonane są z aluminium używanego przy produkcji samolotów oraz poliwęglanu. Każda z nich wyposażona jest w łóżka z ekologicznymi materacami, łazienkę z WC oraz umywalką i jadalnię. W każdej znajduje się 6 okien i 4 wentylatory zapewniające wymianę powietrza. Całość zajmuje zaledwie 18 metrów kwadratowych.

 

Koszt spędzenia jednej nocy w tych ekstremalnych warunkach wynosi około 200 funtów od osoby. W cenie jest również kolacja z winem, śniadanie oraz “powrót na ziemię” za pomocą tyrolki.

 

Zobacz zdjęcia z góry:

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”10″ sortorder=”48,46,47,49,50,51″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_imagebrowser” ajax_pagination=”1″ order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]
Źródło/Foto: naturavive.com
kd