[VIDEO] Dziennikarka spytała chińskiego robotnika jak pracuje mu się w Rosji. Takiej odpowiedzi się nie spodziewała!

Azjatyccy robotnicy są bardzo pożądani w wielu różnych branżach, wielu różnych państw. Są tani, solidni, szybko się uczą i łatwo dostosowują. O tym jak łatwo, najlepiej świadczy przykład tego robotnika, który ewidentnie w niejednym kraju już zarabiał na chleb… również w Polsce! 

Dziennikarka rosyjskiej telewizji miała do robotnika z Azji tylko jedno, proste pytanie: jak pracuje mu się w Rosji? Mężczyzna po krótkim namyśle odpowiedział:

 

 

– Haraszo [Dobrze – przyp. red.], zajebiście!

 

Mina dziennikarki mówi wszystko – nie takiej odpowiedzi się spodziewała. Cóż, wszystko można nagrać jeszcze raz, dlatego ta odpowiedź raczej nie została wyemitowana w oficjalnym paśmie!

 

ZOBACZ TEŻ: [VIDEO] Weszli na most, który trzymał się tylko na słowo honoru. Nerwy ze stali czy skrajna głupota?

 

oszukał przeznaczenie skacząc nad przepaścią

[VIDEO] Przeskakiwał nad przepaścią w parku mocnych wrażeń. Wtedy wydarzyło się coś przerażającego!

Wyjątkowo przerażające zdarzenie miało miejsce w parku rozrywki Wansheng Ordovician znajdującym się w Chinach. Odwiedzający go turyści mogą zażyć potężnej dawki adrenaliny na tamtejszych nietypowych instalacjach. Tym razem jednak ktoś lub coś zawiodło i to nad wielką przepaścią!

Jeden z odwiedzających miał do przejścia tzw. Dziurawy most znajdujący się nad ponad 150-metrową przepaścią. Jest on złożony z oddzielonych od siebie płyt, na które należy przeskakiwać – zupełnie jak w grze zręcznościowej. Aby śmiałkom nic złego nie mogło się stać, zostają zabezpieczeni uprzężą i liną.

 

 

 

 

Problem w tym, że – jak widać – jego lina bez żadnego problemu wypięła się z uprzęży! Gdyby mężczyzna spadł, nie byłoby dla niego żadnego ratunku. Na szczęście trafiło na wysportowanego Chińczyka. A co równie ważne – z poczuciem humoru, bo całą sytuację skwitował tylko promiennym uśmiechem.

 

 

ZOBACZ: Poszedł do Aquaparku, po kilku dniach zmarł w męczarniach. To mogło spotkać każdego

 

 

Pewnie dopiero w domu dotarło do niego, co się stało!

samolot-widmo, chińczyk

Chińczyk chciał mieć pewność, że doleci do domu. Prawie zabił siebie i wszystkich w samolocie!

Przesądy, zabobony… jakże bardzo potrafią zatruć nam życie. O ile jeszcze trzykrotne odwrócenie się przez lewe ramię, czy coś takiego raczej nie jest groźne, o tyle zbytnie poleganie na dziwnych zwyczajach może sprowadzić na nas tragedię. Przekonał się o tym pewien Chińczyk który nie ufał lokalnemu transportowi lotniczemu…

28-letni Chińczyk chciał się dostać z Anqing w prowincji Anhui do Kunming w prowincji Junnan. Loty na tej trasie obsługiwał lokalny chiński przewoźnik Lucky Air. Jak widać sama nazwa młodemu zaboboniarzowi nie wystarczyła, bo przechodząc do samolotu postanowił… wrzucić do silnika kilka monet na szczęście!

 

ZOBACZ: Leciał i sypał ZŁOTEM! Rosyjski samolot zgubił kilka ton złota i kosztowności [FOTO]

 

Obsługa naziemna na szczęście zauważyła, że coś nie gra w trakcie końcowej procedury boardingu. Ze względu na duże ryzyko, że któraś z monet mogła dostać się głębiej, zdecydowano o odwołaniu lotu. Wszyscy pasażerowie musieli spędzić 24 godziny w hotelach lub na lotnisku w oczekiwaniu aż samolot zostanie drobiazgowo sprawdzony.

 

Przesądny 28-latek spędzi za to siedem dni w areszcie, a dodatkowo Lucky Air prawdopodobnie obciąży go kwotą równowartości 80 tysięcy złotych, która wynikła z powodu opóźnienia i nieplanowanych prac przy samolocie. To się nazywa… pech!

mogiły, eliksir, hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

Zwłoki Chińczyka w starożytnym pałacu w PERU! Polscy archeolodzy dokonali NIEZWYKŁEGO ODKRYCIA! Skąd on się tam wziął? – uczeni już znają odpowiedź

Tego na pierwszy rzut oka nie można było się spodziewać – a jednak. Wyjaśnienie tej zagadki okazało się stosunkowo proste.

 

Polscy badacze z pod kierunkiem dr. Miłosza Giersza z Instytutu Archeologii UW zajmują się badaniem stanowiska archeologicznego Huarmey od 7 lat. Jest to wzgórze, na którym odkryto pochówki pochodzące z VII-X wieku, kojarzone z kulturą Wari. U podstawy wzgórza Polacy natrafili niedawno na ruiny konstrukcji, którą nazywają pałacem.

 

W owym pałacu ostatnie wykopaliska ujawniły tajemniczy pochówek. W worku znajdującym się płytko pod powierzchnią gruntu odkryto zmumifikowane zwłoki.

 

„To było dla nas bardzo zaskakujące odkrycie. Od razu zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest to pochówek z czasów funkcjonowania założenia pałacowego. Pytanie brzmiało: kiedy złożono zmarłego?”

 

– powiedział dr Giersz.

 

Dobrze zachowane zwłoki dały pierwsze poszlaki do tej tajemniczej sprawy. Zachowane wąsy, owłosienie nóg, oraz skośny kształt powiek kazały zidentyfikować je jako należące do mieszkańca Azji – Indianie zazwyczaj nie mają zarostu. Zachowany ubiór również pozwalał zidentyfikować nieboszczyka jako pochodzącego z Chin.

 

Co Chińczyk robił w starożytnym pałacu? Na pewno nie przybył tam przed setkami lat. Worek, w którym został pochowany nosił na sobie ślady nazwy młyna, który istniał w XIX i XX wieku w Limie. To pozwoliło na zidentyfikowanie ciała, jako jednego z tysięcy Chińczyków, którzy w XIX wieku przybyli do Peru jako tania siła robocza.

 

Warunki ich życia i pracy były bardzo trudne, niewiele różniące się od zniesionego wówczas w tym kraju niewolnictwa. Odnalezione przez Polaków ciało nosi ślady ciężkich warunków bytowych – zmiany grzybicze na stopach, rozwarstwione paznokcie i bardzo skromny ubiór. Najprawdopodobniej Chińczyk umarł z powodu choroby lub przepracowania.

 

Tylko dlaczego jego ciało złożono akurat w takim miejscu?

 

„Chińczycy nie byli chrześcijanami, więc nie mogli zostać pochowani na cmentarzach lokalnej społeczności. Większość przedhiszpańskich nekropolii znajdowała się na wzgórzach – to w takich miejscach preferowali lokalizowanie grobów Chińczycy, co było zgodne również z ich tradycją”

 

– wyjaśnia uczestniczka badań dr Patrycja Prządka-Giersz.

 

Naukowcy zapowiadają przeprowadzenie dalszych badań znalezionych szczątków, co pozwoli lepiej poznać warunki życia i przyczyny śmierci człowieka, do którego należały. Przy tym jest to bardzo ważne odkrycie dokumentujące historię Peru z przełomu XIX i XX wieku.