odkrycie, archeologia, tur, polscy naukowcy, sudan

Polscy archeolodzy dokonali NIESAMOWITEGO odkrycia. Dzięki niemu zrozumiemy początki CYWILIZACJI?

Polscy archeolodzy pracujący w Sudanie odnaleźli szczątki zwierzęcia, którego nikt się tam nie spodziewał. Co więcej, jego odkrycie może być pomocne w odpowiedzi na jedno z podstawowych pytań o nasze początki: jak wyglądało udomawianie zwierząt przez ludzi?

Polscy uczeni odnaleźli ślady po obozowisku ludzi sprzed 16 tysięcy lat. Wśród wielu wykopanych artefaktów zainteresowały ich szczególnie szczątki tura – zwierzęcia, które w tym okresie żyło w północnej Afryce. Jednak do tej pory nie znaleziono kości tego zwierzęcia tak daleko na południe!

 

„Nie spodziewaliśmy się odkrycia szczątków tego gatunku tak daleko na południe z czasów plejstocenu, czyli sprzed ponad 16 tys. lat. To spore zaskoczenie, bo do tej pory uważano, że tury zamieszkiwały w tym okresie tylko północną Afrykę”

– powiedział dr Marta Osypińska, kierująca badaniami.

 

To odkrycie może wkrótce dać jeszcze większe korzyści. Być może pozwoli na zrozumieć czy afrykańskie bydło zostało sprowadzone na kontynent z Bliskiego Wschodu, czy może właśnie pochodzi od turów udomawianych na miejscu. Ponieważ w gorącym klimacie DNA ulega degradacji trudno do tej pory było o jednoznaczną odpowiedź na to pytanie.

 

Za tą teorią świadczyć mogą natomiast np. stosunkowo duże rogi bydła afrykańskiego, podobne do tych, które posiadały tury. Kwestia tego, jak przebiegało udomawianie zwierząt jest jedną z najchętniej dyskutowanych w naukowych kręgach. Analiza tego odkrycia i powiązanie go z innymi znanymi stanowiskami może pozwolić na sformułowanie nowych wniosków.

 

 

przebadali mumię

Archeolodzy przebadali 400-letnią MUMIĘ. Takiej przyczyny śmierci się nie spodziewali!

Kilka lat temu archeolodzy pracujący w Korei Południowej natrafili na niesamowite znalezisko. W świetnie zachowanej trumnie odkryli równie dobrze zachowaną mumię mężczyzny. Nadano mu imię Jing Lee i rozpoczęto pogłębione badania.

 

Jing Lee zmarł w 1642 roku, w wieku 63 lat. Został pochowany w rejonie Chengdo, gdzie po niemal 400 latach, w 2014 roku, odnaleźli go badacze. Na badania mumii wydano ponad 80 tysięcy dolarów. Przebadano nie tylko ciało, ale również ubrania, które odnaleziono przy niej.

 

Okazało się, że Jing Lee zmarł z powodu… zapalenia wątroby. Ale nie byle jakiego zapalenia – wywołały je pasożyty znajdujące się często w owocach morza. W XVII wieku jedzenie surowych owoców morza było bardzo popularne. Wierzono m.in., że pomaga w walce z odrą – śmiertelną wówczas, chorobą zakaźną.

 

ZOBACZ: Polscy naukowcy na tropie jednej z najważniejszych bitew świata. Przełom jest na wyciągnięcie ręki!

 

 

W wątrobie mumii odnaleziono ślady po jajeczkach pasożytów. Naukowcy wierzą, że to odkrycie pomoże w teraźniejszej walce z zapaleniem wątroby – chorobą, która może być śmiertelna. Jest to zarazem najstarszy znany medycynie przypadek śmierci z powodu zapalenia wątroby wywołanego przez pasożyty.

 

Mumię przebadali naukowcy z Uniwersytetu w Seulu. Tego typu odkrycie jest ważne nie tylko z medycznego punktu widzenia. Dobrze zachowane ciało wraz z ubraniami pozwala określić w jakich warunkach żyli ludzie przed wiekami. Jaki był stan ich zdrowia, ilu lat mogli dożyć, co jedli, jak się ubierali. Wydaje się więc, że w tym wypadku każde pieniądze wydane na badania były dobrze ulokowanymi środkami.

 

o2.pl/foto pixabay

archeolodzy

Ma ponad 2,3 tysiąca lat i jest „jedyna w Europie”. Archeolodzy znaleźli wyjątkowy przedmiot

Archeolodzy z University of Leicester Archaeological Services w środkowej Anglii wykopali nieopodal tego miasta coś zupełnie niespodziewanego. Tarcza, którą znaleźli, to jedyny taki artefakt zachowany w całej Europie. Ma ponad 2 tysiące lat.

Najciekawsza jest sama budowa i materiały, z których wykonano tarczę. Za główny budulec posłużyła… Kora! Prawdopodobnie z olchy, wierzby, lub topoli. Następnie całą konstrukcję wzmocniono drewnem z jabłoni, gruszy, lub głogu. Dodatkowo tarcza była pomalowana.

 

ZOBACZ TEŻ: Miał 3 promile i chciał ruszyć autostradą pod prąd. Policjanci zdębieli, gdy usłyszeli dlaczego!

 

To pierwsze takie znalezisko, które dowodzi, że do budowy tarcz używano kory. Do tej pory znajdywano tylko naczynia z tego surowca. Dodatkowo, dalsze analizy broni wykazały, że została poważnie uszkodzona przez grot włóczni, lub inną ostrą broń. Ale, być może, uratowała życie noszącego ją wojownika?

 

Uczeni z Leicester są tym szczęśliwsi ze znaleziska, że to najpewniej jedyny taki artefakt w całej Europie, który przy tym daje ogromną wiedzę nt. technologii wojennej stosowanej przez ludy żyjące w starożytności na terenie dzisiejszej Anglii.

 

wp.tv / foto: ULAS/screenshot

historia danii wisiorki

Przez trzy wisiorki trzeba pisać historię na nowo. To archeologiczna sensacja!

Wikingów kojarzymy z krwiożerczymi poganami, którzy bez skrupułów łupili chrześcijańskie klasztory i kościoły, bezczeszcząc wszystko, co tylko stanęło im na drodze. Nie jest to pogląd do końca słuszny, ale odnalezione w wikińskiej osadzie chrześcijańskie wisiorki wywracają naszą wiedzę o tym ludzie do góry nogami!

Zupełnie niespodziewane odkrycie stało się udziałem duńskich uczonych, którzy pracowali na stanowisku archeologicznym Ribe, mieście uznawanym za stolicę duńskich wikingów. Wykopali oni z ziemi trzy ołowiane wisiorki z krzyżami św. Andrzeja, bardzo popularne około IX wieku w Europie. Uczeni datę ich powstania określili na około 800 rok.

 

Jest to zupełnie nowa wiedza na temat wczesnego chrześcijaństwa w Danii. Jesteśmy przyzwyczajeni do przypisywania Haraldowi Sinozębemu ochrzczenia Duńczyków około 960 roku. Ale to znalezisko pokazuje, że ludzie w Ribe nosili chrześcijańskie ozdoby ponad 150 lat przed tą datą

 

– mówi profesor Soren Sindbaek z uniwersytetu w Arhus.

 

Skąd takie ozdoby w osadzie wikingów? Przeczytasz o tym na kolejnej stronie

głowy, czaszka, czaszki, rytuał, archeologia, historia, wykopaliska

Torturowany noworodek i ludzkie głowy na tyczkach. To co działo się w tym miejscu jeży włosy na głowie

Szwedzcy uczeni odkopali nieopodal miejscowości Kanaljorden wstrząsające pozostałości po pradawnym rytuale. W torfowisku, które powstało w miejscu niewielkiego jeziora znaleźli głowy osób dorosłych i szkielet niemowlęcia. Wszystkie odkryte szczątki noszą ślady brutalnych tortur.

Szacuje się, że odkryte szczątki mogą mieć nawet osiem tysięcy lat. Głowy należały zarówno do kobiet jak i mężczyzn i z wszystkimi obchodzono się wręcz bestialsko. Co ciekawe, dzięki specyficznym warunkom torfowiska są w świetnym stanie – w jednej z czaszek zachowały się nawet resztki tkanki mózgowej!

 

Wszystkie szczątki znajdowały się wewnątrz drewniano-kamiennej konstrukcji o wymiarach 12 na 14 metrów. Naukowcy z Uniwersytetu w Sztokholmie mówią, że głowy były zatknięte na drewnianych żerdziach. Nosiły ślady zarówno zagojonych ran jak i świeżych obrażeń, które powstały tuż przed śmiercią.

 

Niektóre miejsca na czaszkach były ranione wielokrotnie. Uczeni na razie nie potrafią rozstrzygnąć dlaczego osoby te poddano takim mękom. Jest to też pierwsze tak stare tego typu odkrycie w Europie.

 

ZOBACZ: Przez trzy wisiorki trzeba pisać historię na nowo. To archeologiczna sensacja!

 

 

Co jeszcze ciekawsze, napastnicy inaczej traktowali głowy kobiet, a inaczej mężczyzn. Bito je w inne miejsca i z inną intensywnością.

 

Na całym stanowisku archeologicznym Kanaljorden odkryto jak na razie 400 drewnianych żerdzi  – czy na wszystkich były kiedyś zatknięte głowy? Taka wizja jest naprawdę przerażająca, ale póki co nie można jej ani potwierdzić, ani wykluczyć.

 

 

ZOBACZ: PRZERAŻAJĄCE odkrycie archeologów: dwie dziury w czaszce i szczątki dziecka między nogami. Tajemniczy pochówek

 

 

Być może dalsze badania i wykopaliska pozwolą ustalić więcej szczegółów tego bestialskiego rytuału sprzed tysięcy lat. Tego typu wydarzenia wiązano zazwyczaj z triumfem wojennym, gdzie zwycięzcy znęcali się w ten sposób nad pokonanymi wrogami. Być może znalezisko z Kanaljorden jest mroczną pozostałością jakiejś prehistorycznej rozprawy z pokonanym wrogiem?

 

rp.pl

szkielet

Znaleźli szkielet ułożony w dziwacznej pozycji. Może skrywać mroczną tajemnicę

Do tego typu odkryć bardzo często dochodzi w trakcie prac budowlanych. Tym razem archeolodzy wkroczyli na teren budowy wodociągu w Oxfordshire w Anglii i natrafili na ślady osady z epoki żelaza. Zabytki i pozostałości po chatach są niezwykle cenne dla badaczy, ale jeszcze większe zainteresowanie wzbudziły zwłoki odkryte nieopodal. Szczególnie jeden szkielet skrywa prawdopodobnie niezwykle mroczny sekret.

Poza szkieletami, natrafiono na wiele glinianych naczyń, ozdób i innych przedmiotów codziennego użytku. Zaś same szkielety, jak ustalili archeolodzy, zostały wrzucone do dołów i zakopane. Taki sposób pochówku z epoki żelaza na terenie Anglii jest jednoznacznie kojarzony ze składaniem ofiar bogom.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Żołnierz zasnął na poligonie. Jego koledzy zrobili mu okrutną pobudkę!

 

Szczątki są zachowane w dobrym stanie i na pewno pomogą archeologom na lepsze zrozumienie zwyczajów panujących na terenie Wielkiej Brytanii w epoce żelaza. Szczególnie intrygujący jest szkielet ułożony w grobie z rozchylonymi nogami i rękoma złożonymi pod głową. Uczeni podejrzewają, że mogą to być szczątki kobiety, ale to będzie mógł orzec dopiero antropolog.

Nieco makabryczności tej sprawie dodaje fakt, że kobieta jedną ze stóp miała ułożoną koło głowy – tak jakby ktoś specjalnie ją odciął. Dodatkowo, bardzo blisko natrafiono na pochówek malutkiego dziecka. Czy oba te ciała mają ze sobą coś wspólnego?  To wyjaśnią badania DNA. Ale zapewne nawet dzięki nim nigdy nie dowiemy się, co dokładnie wydarzyło się w tym miejscu ponad dwa tysiące lat temu. Czy dorosły i dziecko stali się ofiarami jakiego mrocznego rytuału?

czaszka psa z grobowca

Zrekonstruowali głowę psa sprzed tysięcy lat. Widok jest zaskakujący [FOTO]

Mówi się, że pies to jedno z najwcześniej udomowionych przez człowieka zwierząt. Najlepszy przyjaciel człowieka pochodzi w prostej linii od wilka i został udomowiony przed tysiącami lat. Teraz uczeni ze Szkocji, przy pomocy czaszki psa sprzed 4 tysięcy lat, zrekonstruowali wygląd tego czworonoga. Widok może nieco zaskakiwać.

Czaszka psa została wykopana w Orkney w 1901 roku wraz z 23 innymi czaszkami psów. Teraz po latach, badacze wrócili do tych szczątków i przy pomocy najnowocześniejszej techniki postanowili jeszcze raz je przebadać. Wybrali też jedną z czaszek do rekonstrukcji psiej głowy.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Od kilku dni bolało go ucho. Gdy lekarz zajrzał do środka przeraził się!

 

Samo znalezienie w jednym miejscu tylu psich czaszek sprawiło, że badacze zaczęli zastanawiać się nad symboliką tego pochówku. Odkrycia dokonano na wzgórzu Cuween, na którym znajdował się grobowiec sprzed 4,5 tysiąca lat. Pochówek psów był najprawdopodobniej o 500 lat młodszy.

 

 

Rekonstrukcję głowy psa zobaczysz na kolejnej stronie! 

mogiły, eliksir, hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

Archeolodzy odkryli chiński eliksir nieśmiertelności. Jego skład jest zaskakujący!

Skoro archeolodzy odkryli dzban z tajemną substancją w grobie, to zapewne nie zdziwi Was fakt, że raczej nie spełniła ona swojego zadania. Niemniej jednak odkrycie w zaplombowanym naczyniu mikstury sprzed 2 tysięcy samo w sobie jest wielkim wydarzeniem. Teraz uczeni poznali skład substancji opisanej jako eliksir nieśmiertelności.

Odkrycia dokonano w listopadzie 2018 roku w chińskim mieście Luoyang na wschodzie kraju. Archeolodzy odkopali sarkofag zamożnej chińskiej rodziny żyjącej w czasach dynastii Han, która władała Chinami w latach 202 r. p.n.e. – 8 r. p.n.e.

 

ZOBACZ: Archeolodzy przebadali 400-letnią MUMIĘ. Takiej przyczyny śmierci nikt się nie spodziewał!

 

W grobowcu wśród wielu różnych przedmiotów znaleziono 3,5l dzban, który wyglądał na szczelnie zamknięty. Wszystko wskazywało na to, że zawiera jakiś magiczny eliksir . Archeolodzy wydobyli go z największą ostrożnością i przewieźli na dalsze badania.

 

Po otworzeniu dzbana okazało się, że w środku faktycznie znajduje się ciecz o silnie alkoholowym zapachu! Przez dwa tysiące lat tkwiła ona w dzbanie czekając na odkrycie. Badacze zdecydowali się na dalsze pogłębione badania nad składem tajemniczej mikstury.

 

ZOBACZ: Sławno: wędkarze zobaczyli w wodzie coś okropnego. Na miejsce przybyła policja

 

Pierwsze przypuszczenia okazały się błędne – ciecz nie powstała wcale na bazie samego alkoholu. Dzięki badaniom udało się wyodrębnić  ałunit i azotan sodu. Nie są to substancje trujące dla ludzi, a co więcej, w starożytnych tekstach chińskich często określa się je jako składniki eliksirów mających zapewnić nieśmiertelność.

 

Ten płyn ma wielką wartość dla badań nad zrozumieniem dążenia starożytnych Chińczyków do nieśmiertelności i ewolucji tamtejszej cywilizacji

– wytłumaczył  Shi Jiazhen, szef Instytutu Reliktów Kulturowych i Archeologicznych w Luoyangu.

 

Chińczycy sprzed tysięcy lat bardzo chcieli odkryć tajemnicę wiecznego życia. W tym celu prowadzili przeróżne badania. Czasem np. z użyciem arsenu i rtęci, które z pewnością nikomu nie pomogły wydłużyć żywota…

majów

Niebywałe odkrycie Polaków. Odnaleźli zaginiony skarb Majów!

Polacy dokonali niesamowitego odkrycia. Odnaleźli oni zaginiony skarb Majów. Chodzi o ponad pół tysiąca zabytków, które leżały na dnie jeziora Peten Itza znajdującego się nieopodal stolicy Nojpeten w Gwatemali. Jest to wielki przełom w dziedzinie archeologii.

Przedmioty odkryte przez Polaków, były używane głównie do wykonywania rytuałów religijnych. Polacy wydobyli z dna jeziora między innymi naczynia ceramiczne, w tym kadzielnicę w kształcie ludzkiej głowy. Kierowniczka projektu, archeolog Magdalena Krzemień poinformowała, że łudząco podobne rzeczy znajdowano do tej pory również na lądzie. W jednej z mis, Polacy zauważyli ślady przypalonego drewna oraz oksydianu, co jednoznacznie wskazuje na obrzędy religijne związane ze złożeniem ofiary. Magdalena Krzemień dodała, że jeziora w kulturze Majów uchodziły za miejsca święte. Uważano je za medium, przez które zmarli przechodzą do świata podziemnego.

 

ZOBACZ:Zgwałcił kobietę w stanie wegetatywnym. Po 9 miesiącach personel szpitala przeżył szok

 

Łącznie, efektem sierpniowych badań jest znalezienie ponad pół tysiąca przedmiotów związanych z tamtejszą kulturą. Jednak, to nie zadowala polskich archeologów i zapowiadają oni powrót do tego miejsca, gdyż na pewno jeszcze na coś natrafią.

źródło: o2.pl