Sensacja w Australii: pożary odsłoniły konstrukcje STARSZE OD PIRAMID!

pożar w grecji 26 ciał, Australii

Pożary w Australii spustoszyły spore połacie tego kraju, lecz choć były szeroko komentowane w mediach, to daleko im było do największych znanych nam pożarów w historii tego kontynentu. Co ciekawe, niszczycielski żywioł odsłonił też fragmenty starodawnych konstrukcji, które jak szacują badacze, mogą być starsze od egipskich piramid! 

Nietypowe i wręcz sensacyjne odkrycie miało miejsce w południowo-zachodniej Wiktorii, na terenie obszaru historycznego Budj Bin. Archeolodzy od dawna znajdowali tam ślady życia rdzennych mieszkańców Australii, ale pożary, wbrew pozorom nie zniszczyły obszaru, a wręcz pomogły na odkrycie jego nowych tajemnic. Badacze nie kryją zadowolenia, bowiem ich wiedza na temat aborygeńskiej kultury sprzed 6,6 tysiąca lat znacznie się powiększyła. W wypalonych miejscach dostrzeżono bowiem…

Continue reading „Sensacja w Australii: pożary odsłoniły konstrukcje STARSZE OD PIRAMID!”

Odkryli DNA dziewczynki sprzed 6 TYSIĘCY LAT dzięki… GUMIE DO ŻUCIA! Niebywałe odkrycie w Danii

gumy do żucia

Genetyka wciąż potrafi niesamowicie zaskakiwać. Oto uczeni prowadzący wykopaliska w Danii znaleźli przedziwny kawałek zastygniętej materii. Był on wykorzystywany jako guma do żucia. Odkrycie pozwoliło im na zidentyfikowanie dziecka sprzed 6 tysięcy lat!

Kawałek dziwnej materii okazał się smołą brzozową, czyli dziegciem. Okazało się, że był on przeżuty jak guma do żucia, a to pozwoliło na wyodrębnienie DNA żującego. I tu zaczyna się właściwa część tej historii.

 

ZOBACZ TEŻ: Grzegorz BRAUN ujawnił swój majątek. Kwoty zwalają z NÓG!

 

Badania dowiodły, że bryłka dziegciu była żuta przez młodą dziewczynkę! Uczeni ochrzcili ją Lola, być może dlatego, że odkrycia dokonano na wyspie Lolland w Danii. A może dlatego, że smołę brzozową, którą żuła i wypluła porównali do dzisiejszych gum do żucia?

 

Nie jest to daleko idące porównanie, bowiem smoła brzozowa ma podobne właściwości, co dzisiejsze gumy do żucia. Oczyszcza dziąsła i zęby i pomaga walczyć z infekcjami jamy ustnej. A te faktycznie dziewczynkę trapiły.

 

Lola przed wyrzuceniem dziegciu jadła orzechy i mięso kaczki – ślady po takim pożywieniu odkryto w jego grudce. W jej ślinie odkryto pozostałości po wirusach Epsteina-Barr, który powoduje opryszczkę, mononukleozę i bakterie pojawiające się przy infekcjach dziąseł.

 

Na podstawie badania DNA, które udało się wyodrębnić ze śliny dziecka dowiedziono, że była ona przedstawicielem gatunku homo sapiens, jej grupa pochodziła z Europy Środkowej, a zapewne przywędrowała z południa. Dlatego też dziewczynka miała ciemniejszy odcień skóry, niebieskie oczy i czarne włosy. Zapewne była częścią jednej z wielu grup myśliwych i zbieraczy, którzy w owym czasie penetrowali Europę i zaczynali osiedlać się tu na stałe.

 

Co ciekawe, tylu danych nie udałoby się uzyskać, gdyby uczeni odkryli jej szkielet. W kościach bowiem nie zachowuje się aż tyle informacji genetycznych, co w ślinie. Badania nad grudką dziegciu i DNA prowadzili badacze z Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Holandii, a swoje ustalenia opublikowali na łamach pisma „Nature Communications”.

 

o2.p/ foto:

Archeolodzy w szoku. W Egipcie znaleźli jeszcze jednego…

Archeolodzy pracujący w prowincji Al-Minja w Egipcie dokonali niesamowitego odkrycia. W piaskach pustyni natrafili na posąg wyglądający jak kopia wielkiego i słynnego Sfinksa! 

Prace archeologiczne były prowadzone w okolicy miejscowości Tuna al-Dżabal, miejscu gdzie wykopaliska prowadzone są od niemal stu lat. Na początku tego roku odkryto tu dwa grobowce, w których znaleziono aż 40 świetnie zachowanych mumii. To odkrycie wydaje się równie doniosłe.

 

ZOBACZ TEŻ: Kaja PASCHALSKA ubiera choinkę PÓŁNAGO. Wrzuciła kuszące zdjęcia na Instagrama!

 

W piaskach pustyni badacze natrafili na figurę będącą prawdziwą kopią wielkiego Sfinksa z Gizy. Głowa tego Sfinksa ma 35 centymetrów wysokości i 55 centymetrów szerokości. Egipscy naukowcy podejrzewają, że okolica musi kryć jeszcze coś istotnego.

 

Archeolodzy podejrzewają, że – tak samo jak w Gizie – sfinks może być czymś w rodzaju strażnika. Jeśli ten mały sfinks miał podobną rolę, to być może w pobliżu znajduje się jakiś znaczący grobowiec?

 

To nie jedyne ciekawe znaleziska z Tuna al-Dżabal z tych wykopalisk. Badacze znaleźli też  amulety i ceramikę, gliniane naczynia o różnych kształtach i rozmiarach oraz butelkę z alabastru.

 

 

Wszystkie te artefakty być może trafią do tworzonego własnie Wielkiego Muzeum Egipskiego w Kairze. Ma ono zostać otwarte w 2020 roku, co daje nam aż pięcioletni poślizg.

To dlatego wyginęli NEANDERTALCZYCY? Sensacyjna teoria

neandertalczycy

Neandertalczycy to nasi kuzyni, którzy długo współistnieli z nami – homo sapiens. Przez długi czas uczeni byli przekonani, że to my sami przyczyniliśmy się do zagłady tego gatunku – poprzez to, że po prostu byliśmy lepsi. Teraz pojawiła się nowa teoria na ten temat.

Badacze przekonywali, że homo sapiens, jako gatunek lepiej rozwinięty wypierał stopniowo neandertalczyka z Europy, tępił i trzebił jego populacje, a w efekcie, wygoniwszy z najlepszych siedlisk przyczynił się do wymarcia tego gatunku. Krist Vaesen z Eindhoven University of Technology przedstawia zupełnie inną teorię. jej zdaniem neandertalczycy wykończyli się sami. 

 

ZOBACZ TEŻ: Wysłała mu 47 TYSIĘCY sms-ów. Młody mężczyzna tego nie wytrzymał

 

Neandertalczycy nie byli dużą populacją. To samo w sobie sprawiło, że mieli pod górkę. Niska populacja przekładała się na małą różnorodność genetyczną, zaś to, wraz z rozmnażaniem się neandertalczyków prowadziło do tzw. kojarzenia krewniaczego. To z kolei osłabiało pulę genów kolejnych pokoleń, a w efekcie prowadziło do wielu groźnych chorób i jeszcze większego i szybszego zmniejszania się populacji.

 

Jak wykazują badania przeprowadzane na szczątkach neandertalczyków, często  cierpieli oni na przewlekłe infekcje ucha i ich powikłania, infekcje układu oddechowego, zapalenia płuc, itp. I tak powstawało błędne koło – chorzy neandertalczycy przekazywali dalej jeszcze słabsze geny w obrębie jeszcze mniejszej populacji…

 

Neandertalczycy wyginęli około 40-24 tysięcy lat temu. To z tego okresu pochodzą najmłodsze znane nam ich szczątki. Jednak część uczonych nie zgodziłaby się z tak postawionym zdaniem. Ich opinia jest taka, że neandertalczyk krzyżował się z homo sapiens i część jego genów jest w nas do dziś.

Odkryli Arkę Noego. Obrazy 3D terenu nie pozostawiają złudzeń

arkę noego

Podejrzana formacja skalna została odkryta już pół wieku temu, ale dopiero ostatnie badania zdają się potwierdzać szaloną teorię – w tym miejscu we wschodniej Turcji być może odkryto Arkę Noego! 

Opowieść o biblijnym potopie nie jest charakterystyczna wyłącznie dla Starego Testamentu i tradycji chrześcijańskiej. Wzmianki o wielkiej powodzi odnajdujemy także w pismach jeszcze starszych, stworzonych przez inne kultury i religie. Dlatego badacze od zawsze poważnie traktują wzmianki o potopie i chcą znaleźć Arkę Noego – koronny dowód, który potwierdziłby tę historię.

 

ZOBACZ TEŻ: Fatalny błąd w czasie przeszczepu. Lekarz do niczego się nie przyznał – koszmarne skutki!

 

Po raz pierwszy formacja skalna ze wschodniej Turcji została dostrzeżona z powietrza w 1959 roku, przez tureckiego lotnika wojskowego, Ilhana Durupinara. Przez wiele lat badacze spierali się o lokalizację legendarnego statku, a teraz kilku z nich twierdzi, że ma niezbite dowody na to, że to właśnie miejsce skrywa Arkę Noego.

 

Takiego zdania jest np. Cem Sertesen, który od 22 lat bada tę tematykę, a w 2017 roku opublikował swój film dokumentalny dotyczący Noego i jego Arki. Teraz chce przygotować kontynuację filmu, która opowie o skanach 3D przeprowadzanych na terenie wschodniej Turcji.

 

 

 

Andrew Jones i John Larsen – inżynier informatyk i archeolog oraz geofizyk, przeprowadzili skanowania terenu, które ich zdaniem dowodzą, że ta formacja skalna jest pozostałością po statku. Jeszcze nie opublikowali swoich zdjęć, jednak zapewniają, że nie ma mowy o pomyłce i o manipulacji.

 

Teraz cała trójka zabiega o zainteresowanie uniwersytetów i rządu Turcji, żeby prowadzić dalsze badanie. Jednak nam jakoś wydaje się, że gdyby kawał skały o faktycznie intrygującym kształcie mógł być czymś więcej niż tylko skałą to od 1959 roku znalazłaby się ekipa naukowa, która przeprowadziłaby solidne badania na miejscu.

 

Arka Noego to legendarny okręt opisany m.in. w Starym Testamencie. Noe na polecenie Boga stworzyć miał wielki statek, na który wprowadził przedstawicieli wszystkich zwierząt świata, aby mogły przeżyć potop. Jednak historie o podobnym wydźwięku pojawiają się też w tekstach z rejonu Mezopotamii, np. w Eposie o Gilgameszu. 

Szok w Kruszwicy. Woda Jeziora Gopło odsłoniła…

gopło

Kruszwica i Jezioro Gopło, to miejsca, które każdemu Polakowi kojarzą się z legendarnymi dziejami naszego kraju. A ponieważ w każdej legendzie jest ziarno prawdy, to naukowcy też od zawsze interesowali się tym rejonem. Teraz niski poziom wód jeziora Gopło pozwolił na odkrycie czegoś naprawdę niezwykłego. 

Archeolodzy badający okolice jeziora Gopło odkryli wystające z wody fragmenty wielkiej, drewnianej konstrukcji, która pochodzi prawdopodobnie sprzed ponad tysiąca lat! Badacze podkreślają, że było to możliwe, dzięki wyjątkowo niskiemu poziomowi wody.

 

Zdarza się, że Gopło ma niższy lub wyższy stan wody, ale tak niskiego nie notowano od lat. Zawsze, gdy jest susza archeolodzy ruszają w teren, bo rzeki i jeziora ujawniają wówczas prawdziwe skarby

– mówi „Faktowi” Robert Wyrostkiewicz, który wraz z żoną Darią dokonał odkrycia.

 

ZOBACZ TEŻ: Ugięły się pod nim nogi, gdy zobaczył TO na zdjęciach lasu

 

Odkrycia dokonano w miejscu, gdzie we wczesnym średniowieczu istniało grodzisko w Mietlicy. Elementy kilkudziesięciometrowej konstrukcji odkrytej przez archeologów to albo fragmenty mostu, albo portu. 

 

Badacze podkreślają jednak, że stuprocentową pewność co do funkcji tego miejsca będą mieli dopiero po przeprowadzeniu badań wykopaliskowych. Zwracają jednak uwagę na złożoność i stopień skomplikowania całej konstrukcji, na którą składa się drewniana palisada, rynna kłodowa i pale.

 

Małżeństwo archeologów od niedawna mieszka zaledwie kilkaset metrów od jeziora Gopło. Oboje mają nadzieję, że niski stan wody utrzyma się przez jakiś czas, chociaż żeby udało się przeprowadzić wykopaliskowe badania sondażowe.

 

Badania te być może pomogą na lepsze poznanie grodu w Mietlicy, który często nazywa się stolicą państwa Goplan. Mimo to nie powstało o nim żadne opracowanie historyczne i miejsce to, wraz z całą okolicą jest jedną wielką tajemnicą. Archeolodzy mówią, że okoliczne pola są często nawiedzane przez poszukiwaczy-amatorów. Więc coś musi być na rzeczy!

 

Marzeniem małżeństwa badaczy jest przeprowadzenie zakrojonych na szeroką skalę wykopalisk na całym okolicznym terenie. Tylko takie działania mogłyby odsłonić całość niesamowitych sekretów skrytych pod poziomem gruntu.

Arabski kupiec zostawił pod Słupskiem prawdziwą fortunę. To sensacja archeologiczna!

arabski kupiec

Na początku października pisaliśmy o znacznym odkryciu niedaleko Strzelinka pod Słupskiem. Grzybiarz natrafił tam na wysypujące się spomiędzy korzeni monety. Zostawił je prawdopodobnie arabski kupiec. Przybyli na miejsce archeolodzy nie mogli wyjść z podziwu widząc, co odkryła ziemia. Teraz okazuje się, że miejsce to skrywało znacznie większy skarb niż początkowo przypuszczano. 

24-letni pan Bartosz 5 października dokonał niesamowitego odkrycia, o którym od razu poinformował archeologów. Na miejsce przybyli pracownicy Urzędu Ochrony Zabytków w Słupsku, Muzeum w Lęborku i członkowie Słupskiego Stowarzyszenia Eksploracyjno – Historycznego „Gryf”. Wyglądało na to, że jakiś kupiec zostawił swój skarb i po niego nigdy nie wrócił.

 

ZOBACZ TEŻ: Lekarze myśleli, że to rak. Tymczasem jego mózg był ZJADANY przez…

 

Początkowo znaleziono 200 całych srebrnych i posrebrzanych arabskich dirhemów (VII-X w.n.e.), nieco starszych drachm perskiej dynastii Sasanidów (IV-VI w.n.e) oraz licznych (ok 500) fragmentów czyli tzw. siekańców. 

 

Dalsze poszukiwania ujawniły, że głębsze warstwy gleby skrywały jeszcze większą ilość monet i ich fragmentów. Łącznie odkopano ich już ponad 800! Skompletowano tez całe gliniane naczynie, w którym właściciel fortuny ją zakopał.

 

Nasze muzeum wzbogaciło się o kolejny unikatowy skarb! W okolicach Strzelinka, w ubiegłą sobotę zgłoszono odkrycie kilku…

Gepostet von Muzeum w Lęborku am Montag, 7. Oktober 2019

 

Wszystko wskazuje na to, że monety zostały zakopane w tym miejscu około X-XI wieku, w czasach, gdy polskim wybrzeżem biegł szlak handlowy z wyspy Wolin, Szczecina aż do Pucka i Gdańska. Właścicielem monet mógł być arabski kupiec, którzy wbrew pozorom całkiem często docierali tutaj i ubijali interesy z naszymi przodkami.

 

W ciągu setek lat teren ten zmieniał się. Po starym szlaku handlowym nie został ślad. Zmienił się układ cieków wodnych, a nieco nawet i ukształtowanie terenu. Rosnące w tym miejscu drzewa w końcu rozbiły garniec ze skarbem i częściowo wypchnęły go na zewnątrz.  Gdyby nie to, być może do dzisiaj nie mielibyśmy o nim pojęcia.

 

 

 

 

Leśnicy znaleźli to pod ściółką. Od razu wezwali archeologów

leśnicy i ich skarb

Leśnicy pracujący przy zalesianiu terenu nieopodal Józefowa na Podlasiu dokonali bardzo niecodziennego odkrycia. Ich znalezisko znajdowało się tuż pod leśną ściółką. Gdy je spostrzegli, od razu postanowili wezwać archeologów. 

Nietypowe znalezisko pochodzi z nadleśnictwa Waliły w województwie podlaskim. Leśnicy natknęli się na 30-40 centymetrowy, podłużny metalowy przedmiot. Zdecydowanie wyglądał jak co najmniej kilkuset letni grot włóczni lub innej podobnej broni. Na miejsce wezwano więc konserwatora zabytków i archeologów.

 

ZOBACZ TEŻ: Wyszedł na grzyby, a znalazł arabskie monety sprzed tysiąca lat! Niesamowite odkrycie pod Słupskiem

 

„Żelazny grot włóczni okazał się bardzo cennym znaleziskiem szczególnie w kwestii badań nad uzbrojeniem wczesnośredniowiecznym na terenie Podlasia. Przedmiot został przekazany do Muzeum Podlaskiego w Białymstoku gdzie zostanie poddany kolejnym analizom”

– napisano w komunikacie na stronie nadleśnictwa Waliły.

 

 

Przedstawiciele Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków nie znaleźli poza grotem włóczni żadnego innego artefaktu. Skąd więc ten jeden grot? Być może ten las kilka wieków temu był świadkiem pojedynku na śmierć i życie? Rabunkowego napadu? A może po prostu jakiś wojownik zgubił go w czasie swej podróży. Prawdy na ten temat raczej się już nie dowiemy, ale sam grot zapewne wiele jeszcze powie badającym go specjalistom.

 

Polskie lasy, pola, ale też tereny zabudowane wciąż skrywają wiele tajemnic. Pokazują to najlepiej odkrycia, których co i rusz dokonują bardziej lub mniej przypadkowi poszukiwacze. Dlatego największe emocje wciąż mogą być przed nami!

Ugięły się pod nim nogi, gdy zobaczył TO na zdjęciach lasu

lasu

Lasy mają w sobie wciąż bardzo wiele tajemnic. Na szczęście rozwój techniki sprawia, że coraz więcej z nich jesteśmy w stanie stosunkowo szybko i nieinwazyjnie odkryć. Ten archeolog prawie spadł z krzesła gdy przyjrzał się swoim laserowym zdjęciom lasu. 

Jon Hoyle przeglądał zdjęcia z laserowego skaningu Forest of Dean w Anglii. W pewnym momencie dostrzegł przedziwny owalny kształt obramowujący coś w środku. Początkowo myślał, że ma do czynienia z wrakiem np. starej armaty pozostawionej w stanowisku bojowym. Jednak wyprawa w to miejsce sprawiła, że odkrycie przeszło jego najśmielsze oczekiwania. 

 

ZOBACZ TEŻ: Szalony pediatra zniszczył życie setkom dzieci. Robił coś niewyobrażalnego

 

Okazało się, że w środku lasu znajduje się kurhan pierścieniowy, mogący mieć nawet 4 tysiące lat!  Ma on około 25 metrów średnicy i wystaje z niego 10 około metrowych, podłużnych kamieni. Gdyby nie one, bardzo trudno byłoby zlokalizować kurhan z poziomu gruntu. Co może skrywać w sobie ten zabytek?

 

Hoyle nie chce spekulować przed przeprowadzeniem dokładnych badań, niemniej jednak chwali się, że przy okazji analizy tych zdjęć odkrył kolejne 100 kopców, które mogą być kopcami pogrzebowymi. Teoretycznie w każdym z nich mogą znajdować się bezcenne z punktu widzenia nauki zabytki. 

 

Technika skanowania laserowego polega na usuwaniu ze zdjęć drzew i roślinności przy pomocy algorytmu, który pozwala na stworzenie trójwymiarowego obrazu gruntu. Dzięki temu badacze są w stanie stosunkowo szybko wypatrzeć na zdjęciach pozostałości murów, wałów i innych konstrukcji.