jumbo jet

Gdy obudzili się rano, WIELKI JUMBO JET stał na polu. Skąd się tam wziął?!

Czasem życie potrafi zaskoczyć. Oto w sennej i spokojnej prowincji Tajlandii, prości mieszkańcy wstając rano, odkryli na polach pod wsią… wielki pasażerski odrzutowiec Boeinga. Skąd Jumbo Jet wziął się na polu? Sytuacja szybko się wyjaśniła!

 

Dziwne zdarzenie miało miejsce w prowincji Chainat w środkowej Tajlandii. W jednej z niewielkich rolniczych wiosek mieszkańcy przeżyli szok, gdy niedaleko domostw dostrzegli potężnego Boeinga 747, popularnie nazywanego Jumbo Jet.

 

Na początku myślałem, że piloci byli zmuszeni wylądować na polu z powodu braku paliwa. Nigdy nie podróżowałem samolotem, więc nic innego nie przychodziło mi do głowy

 

– powiedział mediom jeden z mieszkańców wioski.

 

Policja wezwana na miejsce zwróciła uwagę, że samolot stoi na betonowych podwyższeniach, a dodatkowo ma wymontowane silniki. Nie mógł więc przylecieć o własnych siłach. Zresztą lądowanie w takich warunkach, bez utwardzanego pasa, nie wchodziło w grę! Dodatkowo był pozamykany na głucho. W środku raczej nikogo nie było.

 

 

Wkrótce okazało się, że samolot jest własnością jednego z mieszkańców wioski! Somchai Phukieow, do którego należał ten teren przyznał, że kupił samolot wycofany z użytkowania.

 

Phukieow zamierza uczynić z niego lokalną atrakcję. Powiedział, że zakupił go w „bardzo okazyjnej cenie” z lotniska w Bangkoku, oddalonego o 100 kilometrów.

 

Na razie właściciel nie zdradza swoich planów względem maszyny, twierdzi jedynie, że ma to być „lokalna atrakcja”.

sprzątali szlak, odkryli wrak

Himalaje: mieli sprzątać szlak, rozwikłali TAJEMNICĘ sprzed 50-lat! „Ramię wystawało z lodu”

Góry najwyższe kryją w sobie wiele sekretów. Począwszy od historii o mitycznym Yeti, po bardziej przyziemne – np. zaginionych tam himalaistów, wspinaczy, ale też samolotów, które w złych warunkach porozbijały się gdzieś na górskich stokach. Gdy grupa wspinaczy sprzątała himalajski szlak natrafiła na szczątki samolotu i ofiar tajemniczej katastrofy sprzed 50 lat!

 

Grupa indyjskich wspinaczy ruszyła w Himalaje aby posprzątać szlak dojściowy do szczytu Chandra Bhaga. Na wysokości 5500 metrów natknęli się na poskręcane kawałki metalowej konstrukcji, a w pewnym momencie niemalże zdeptali ludzkie szczątki!

 

Nie ulegało wątpliwości, ze natrafili przypadkiem na odsłonięte z lodu i śniegu szczątki samolotu. Pozostało jedynie zidentyfikować, co to była za maszyna.

 

Najpierw natknęliśmy się na części rozbitego samolotu, a następnie odkryliśmy zamarznięte ciało żołnierza leżącego głową w dół. Pomimo upływu 50 lat od katastrofy ręka i włosy były prawie nienaruszone

 

powiedział jeden z członków  ekspedycji.

 

Odkrycia dokonano 1 lipca, ale władze wojskowe poinformowano dopiero po jej zakończeniu, 15 lipca. Okazało się, że wspinacze odnaleźli wrak samolotu, który zaginął w 1968 roku w fatalnych warunkach pogodowych. Na jego pokładzie znajdowały się 102 osoby.

 

 

 

Samolot ostatni raz meldował się do bazy 7 lutego. Był to rosyjskiej produkcji An-12. Indyjskie wojsko sprowadziło na dół odnalezione zwłoki, zaś odkrywcy szacują, że szczątki maszyny jak i ciała ofiar są rozrzucone na powierzchni około 2,5 kilometra kwadratowego. Czy kiedyś uda się odnaleźć wszystkie ciała, a rodziny ofiar będą mogły je godnie pochować?

 

o2.pl/ foto: twitter

lotnisko, ufo

Piloci pasażerscy spotkali UFO? Urząd Lotnictwa wszczyna śledztwo w tej sprawie

Piloci latający 9 listopada nad południowo-zachodnim wybrzeżem Irlandii  zetknęli się z niewyjaśnionym jak dotąd zjawiskiem. Twierdzą, że na ich oczach przemieszczał się z ogromną prędkością świetlisty obiekt. Oficjalne śledztwo w tej spawie rozpoczyna Irlandzki Urząd Lotnictwa.

Pierwszym świadkiem niezidentyfikowanych obiektów latających była pilotka linii British Airways, która o 6:47 rano leciała z Montrealu na lotnisko Heatrow. Jak opisuje, dostrzegła „bardzo jasne światło”, które poruszało się z ogromną prędkością.

 

Postanowiła skontaktować się z najbliższą wieżą kontroli lotów z pytaniem, czy w okolicy nie odbywają się ćwiczenia wojskowe. Kontroler zaprzeczył. W tym czasie obiekt skręcił ku północy i zniknął. Jak twierdzi pilotka, nie istniało zagrożenie dla jej maszyny.

 

Kolejnymi świadkami są piloci linii Virgin Atlantic Airways. Jeden z nich opowiedział, że widział dwa jasne światła, które mogły być meteorami, lub innymi obiektami, które wchodziły w ziemską atmosferę.

 

Irlandzki Urząd Lotnictwa wszczął w tej spawie śledztwo. Na razie jednak nikt nie chce tej sprawy komentować. Co tak naprawdę widzieli piloci przelatujący nad Irlandią 9 listopada? Meteory, spadające satelity, a może… to po prostu zwykłe optyczne złudzenie? Musimy poczekać na ustalenia raportu.

 

wprost.pl/ pixabay

 

piloci, oślepił laserem, lądowanie, samolot, airbus, świąteczny prezent, rysunek, radar, emirates. drzwi

Czego nie mówią pasażerom piloci? Gdybyś to wiedział, nigdy nie wsiadłbyś do samolotu!

Na serwisie dyskusyjnym Quora jeden z internautów zapytał pilotów o to, czego nigdy nie mówią swoim pasażerom w trakcie lotu. Pojawiło się sporo odpowiedzi, a spośród nich kilka takich, które wręcz jeżą włosy na głowie. Tych rzeczy nigdy nie usłyszysz od pilotów w trakcie rejsu!

 

Pierwsza i najważniejsza sprawa to turbulencje. Każdy o nich wie, wielu z nas je przeżyło, ale mało kto zdaje sobie sprawę z prawdziwej grozy sytuacji. Turbulencje mogą być groźne nie tylko dla niezapiętych pasami pasażerów, ale także dla całego samolotu jako takiego. Dlatego piloci nie lekceważą tego zjawiska. Z drugiej strony nie chcą wprowadzać wśród swoich pasażerów paniki.

 

W wypadku dużej turbulencji osoba nieprzypięta pasami może wystrzelić aż pod luk bagażowy by następnie opaść na współtowarzyszy, fotele lub inne elementy wyposażenia maszyny. Może się skończyć poważnymi urazami!

 

Prawdopodobnie od pilota nie dowiedzielibyśmy się też, że na pokładzie maszyny może być bomba:

 

Uwierz mi, nie chciałbyś, aby grupa pasażerów zaczęła tracić nad sobą panowanie. Nie chciałbyś również, aby niektórzy próbowali się popisywać swoim sprytem i na własną rękę szukali bomby oraz próbowali ją rozbroić. Nie chciałbyś również pasażerów, którzy w wyniku paniki próbowaliby otwierać wyjścia awaryjne w trakcie lotu

 

– napisał jeden z dyskutantów

 

Zaskoczeniem może być też fakt, że wiele maszyn, którymi latami – szczególnie tych w mniejszych i biedniejszych liniach – jest dość stara. W powietrzu wciąż unoszą się maszyny 20-30, a nawet ponad 40-letnie! Często po wysłużeniu kilkunastu lat u czołowego operatora, samolot jest sprzedawany do taniej linii, lub do przedsiębiorstwa z tzw. drugiego lub trzeciego świata. Strach się bać, choć piloci podkreślają, że to nie wiek jest najważniejszy, a utrzymanie maszyny.

 

 

ZOBACZ: Lot jak z horroru: pasażerom zaczęła płynąć krew z uszu i nosów! Samolot lądował awaryjnie

 

 

Osobna kwestia to czystość samolotów. Piloci przyznają, że personel pokładowy ma zawsze za mało czasu na posprzątanie maszyny dlatego nigdy nie są one idealnie czyste, zarówno jeśli chodzi o przedział pasażerski jak i o toalety…

 

Mimo wszystko, statystycznie, lotnictwo to wciąż najbezpieczniejszy sposób podróżowania. Może więc nie ma co zbytnio się przejmować, choć chyba lepiej mieć świadomość jak naprawdę funkcjonują przewozy lotnicze.

 

turystyka.wp.pl/ pixabay

fachu, tragedii

Było blisko tragedii w przestworzach. Na szczęście w odpowiedniej chwili zadziałały systemy wspomagające

Do mediów trafiły informacje o tym jak blisko tragedii było podczas lotu dwóch maszyn należących do linii Ryanair. Do kolizji samolotów nie doszło tylko dzięki systemowi ostrzegania TACS.

O zdarzeniu z początku października poinformowała hiszpańska Komisja Badania Wypadków w Lotnictwie Cywilnym. Na wysokości dziesięciu kilometrów omal nie doszło do tragedii, kiedy okazało się, że dwa samoloty znajdują się na tej samej wysokości. Jeden z nich odbywał podróż z Sewilli do Tuluzy, drugi zaś leciała de Compostela na Majorkę. Prawdopodobnie zawinił kontroler ruchu, który nie zauważył, że trasy obu lotów przecinały się nad Pampeluną.

 

 

Całe szczęście oba Boeingi wyposażone były w system ostrzegania przed kolizją. Dzięki niemu samoloty w odpowiednim czasie zmieniły wysokość swoich lotów. Ostatecznie przy mijaniu się dzieliło je  120 metrów wysokości oraz  cztery kilometry odległości.

 

 

 

Dzięki szczęśliwemu zakończeniu tej historii irlandzki przewoźnik wciąż może chwalić się swoim bilansem w kwestii bezpieczeństwa. Bowiem od początku jego istnienia nie doszło do żadnej katastrofy lotniczej z ofiarami śmiertelnymi. Dodajmy, że system TACS obowiązuje w samolotach linii europejskich oraz linii Stanów Zjednoczonych.

 

 

 

 

 

ZOBACZ:Katastrofa śmigłowca w Anglii. Wśród ofiar jest także Polka

 

 

 

 

foto pixaby / źródło dw.com / wiadomosci.gazeta.pl

lotnisko, ufo

Zachowywała się jak burak podczas lotu. Przez nią samolot musiał zawrócić na lotnisko

Pijana kobieta awanturowała się podczas lotu. Przez jej agresywne zachowanie pełen pasażerów samolot musiał zawrócić na lotnisko, z którego wystartował.

Do zdarzenia doszło na pokładzie samolotu należącego do linii lotniczych United Airlines, który odbywał lot z Anglii do Stanów Zjednoczonych. 43-letnia kobieta będąca pod wpływem alkoholu podczas podróży dopuściła się do napaści słownej oraz fizycznej. Jej zachowanie zmusiło pilotów do zawrócenia na lotnisko Heathrow, skąd wystartowano.

 

 

 

Po powrocie samolotu do Londynu okazało się, że załoga przekroczyła dozwolony przez prawo czas pracy. Dwustu pasażerów musiało czekać do następnego dnia, aby złapać lot do Waszyngtonu. Ponadto kobieta naraziła przewoźnika na straty finansowe. Samo paliwo kosztowało ponad pięć tysięcy dolarów.

 

 

 

Kobieta odpowie teraz przed sądem za  upicie się podczas lotu, napaść na załogę oraz zakłócanie porządku publicznego.

 

 

 

 

 

ZOBACZ:Małoletnia ofiara gwałtu urodziła trojaczki. Tylko dwoje z nich przeżyło

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło newshub.co.nz / foxnews.com

katastrofa lotnicza

Jak wygląda katastrofa lotnicza od środka? PRZERAŻAJĄCE nagranie pasażera! [VIDEO]

Wielokrotnie mogliśmy oglądać wypadki lotnicze – nagrywają je przypadkowi świadkowie i kamery. Ale czy widzieliście kiedyś co dzieje się w spadającym samolocie na chwile przed tragedią i tuż po niej? To nagranie z RPA jest jednym z niewielu, jeśli nie jedynym, które pokazuje jak wygląda prawdziwa, a nie symulowana, katastrofa lotnicza od środka.

 

Katastrofa lotnicza wydarzyła się niedaleko stolicy RPA Pretorii 10 lipca tego roku. Po jakimś czasie opublikowano nagranie jednego z pasażerów. Wiekowy, bo wyprodukowany w 1954 roku, samolot Convair CV-340 przewoził 21 pasażerów biorących udział w prywatnym safari.

 

Nagranie rozpoczyna się gdy samolot znajduje się dość nisko nad ziemią. Prawdopodobnie już wtedy piloci mieli problemy z utrzymaniem maszyny w powietrzu, bo zgodnie z informacjami, zdjęciami i relacjami świadków, maszyna dymiła z lewego silnika tuż po starcie. Wkrótce na silniku pojawia się ogień, a następnie samolot uderza o ziemię.

 

 

 

Z 21 pasażerów 1 zginął w wypadku. Druga ofiara śmiertelna, to pracownik fabryki, na którą spadł samolot. Obaj piloci zostali ciężko ranni i w krytycznym stanie walczą o życie w szpitalu. Maszyna, którą lecieli miała zostać wkrótce odesłana do Muzeum Lotnictwa w Holandii.

 

Specjalna komisja pracuje obecnie nad określeniem przyczyn wypadku. Wydaje się jednak, że jeśli weźmiemy pod uwagę wiek maszyny, to właśnie on mógł być największym problemem.

 

o2.pl/ youtube.com/daily mail

Pasażerowie przeżyli podniebny horror. W wyniku niebezpiecznej sytuacji piętnaście osób zostało rannych [FOTO]

Chwile grozy przeżyli pasażerowie samolotu linii lotniczych Aerolinas Argentinas. Airbus A330 podczas lotu wpadł w silne turbulencje. Ze schowków nad fotelami powypadały nawet maski tlenowe.

Do zdarzenia doszło w miniony piątek kiedy samolot odbywał lot z Miami do Buenos Aires. W pewnym momencie maszyna wpadła w turbulencje. Na zdjęciach, które zrobili pasażerowie widać jak silne były wstrząsy. Wnętrze samolotu wygląda jak gdyby leciał do góry nogami. Można zauważyć powywracane wózki z jedzeniem czy też bagaże, które powypadały ze schowków, podobnie jak maski z tlenem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samolot ostatecznie szczęśliwie wylądował w Argentynie. Na płycie lotniska czekały już karetki. Piętnaście osób zostało rannych, z czego osiem wymagało hospitalizacji. Na pokładzie samolotu znajdowało się 192 pasażerów.

 

 

 

 

ZOBACZ:Opiekuje się nią od ponad dwudziestu lat. Niezwykła historia Stjepana, Maleny i Klepetana [WIDEO]

 

 

 

 

foto twitter  / źródło wprost.pl

pozbawić

Przeleciał pół kraju, żeby pozbawić go męskości. To nie jedyna pamiątka jaką zostawił po swojej wizycie

Mężczyzna przeleciał ponad półtora tysiąca kilometrów, żeby pozbawić przyrodzenia chłopaka swojej byłej. Po wszystkim jak gdyby nigdy nic wsiadł do samolotu i wrócił do domu. 

28-letni Justin Foster odbył długą podróż z Florydy do Chicago, tylko po to, żeby pozbawić męskości partnera swojej byłej dziewczyny. Po brutalnym ataku, mężczyzna wrócił do domu. W ubiegły czwartek sąd wyznaczył mu termin rozprawy. 28-latek do momentu zakończenia procesu może wyjść na wolność, pod warunkiem, że wpłaci milion dolarów kaucji. W przeciwnym wypadku do usłyszenia wyroku będzie przebywał w areszcie. 

 

 

Do konfrontacji obu mężczyzn doszło w Des Plaines. Napastnik najpierw uderzył 26-latka metalowym narzędziem, następnie wyciął mu na nodze swoje inicjały. Na koniec odciął mu penisa i wyrzucił. Rannego znalazł przechodzień, który wezwał pogotowie. Dzięki temu udało się go uratować.  

 

 

Co ciekawe 28-latek po zajściu pojechał na lotnisko Chicago O’Hare International, skąd spokojnie wrócił do domu. Mężczyznę aresztowano pod koniec sierpnia. W ostatni czwartek odbyła się pierwsza rozprawa. Chociaż obrona wnioskowała o możliwość zwolnienia mężczyzny za kaucją nie wyższą niż 250 tysięcy dolarów, to jednak sąd ze względu na brutalność czynu zadecydował o kaucji w wysokości miliona dolarów. 

 

 

 

ZOBACZ:Awantura w programie nadawanym na żywo. Musiała interweniować ochrona [WIDEO]

 

 

 

foto pixaby / źródło vibe.com / metro.co.uk