DRAMAT na Okęciu! Samolot z 53 osobami…

okęciu

Dosłownie parę chwil po starcie bombardiera LOT-u, pilot zakomunikował, że widzi podejrzane usterki. Pasażerowie przeżyli dramat, a na Okęciu wylądowano awaryjnie. Na całe szczęście nikomu nic się nie stało, lecz 53 osoby przeżyły prawdziwy dramat. Takie wydarzenia pozostają w naszych głowach na całe życie.

Pilot bombardiera Q400-LOT miał lecieć z Warszawy do Szczecina. Jednak tuż po starcie zgłosił bardzo podejrzane usterki i wylądował awaryjnie na lotnisku Chopina (dawniej Okęciu). Okazuje się, że przyczyną była awaria systemu układu sterowania. Dzięki doświadczeniu pilota samolot osiadł na płycie lotniska. Asystowało mu przy tym 13 zastępów straży pożarnej. Pasażerowie pozostają pod opieką pracowników LOT-u i oczekują na rejs do Szczecina. Podróżnym nie zagrażało niebezpieczeństwo – przekazał rzecznik LOT Michał Czarnecki. Jak podaje portal gazeta.pl, maszyna została poddana kontroli i aktualnie eksperci sprawdzają przyczynę tego niefortunnego zdarzenia, które mogło się skończyć tragicznie.

 

ZOBACZ:Przez 9 lat ukrywali się w piwnicy w oczekiwaniu na KONIEC ŚWIATA. Wstrząsające odkrycie na odludnej farmie

 

I pomyśleć, że mogło się wydarzyć coś naprawdę strasznego. Gdyby nie pilot i fakt, że od razu stwierdził że samolot ma poważną usterkę, to nie wiadomo co by się stało. Pasażerowie zapamiętają ten jakże krótki lot do końca życia. Teraz czas na to żeby ustalić kto był odpowiedzialny za ten niebezpieczny incydent.

źródło: gazeta.pl fot. youtube.com

Tajny samolot USA lądował na Okęciu. Mnóstwo teorii spiskowych

samolot, obronili go przed deportacją

Taki widok nie jest czymś zwyczajnym. Na Lotnisku im. Fryderyka Chopina na warszawskim Okęciu pojawił się samolot, który nieoficjalnie należy do Departamentu Stanu USA. Wokół tego typu maszyn istnieje bardzo dużo teorii spiskowych i podejrzeń, dlatego jej lądowanie w polskiej stolicy także nie pozostało niezauważone.

Tajemniczy samolot był już obiektem zainteresowań brytyjskich mediów. Dziennikarze The Guardian, ustalili, że maszyna Gulfstream N996GA mogła służyć do przewożenia osób podejrzanych o terroryzm, ale takich, którym nie postawiono oficjalnych zarzutów – a więc w świetle prawa nie powinny być przetrzymywane. Takimi samolotami miano np. po 11 września 2001 roku wozić więźniów do bazy Guantanamo na Kubie.

 

ZOBACZ TEŻ: NASA opublikowała zadziwiające zdjęcie. Na pustyni wylądowało UFO?!

 

Brytyjczycy podejrzewali więc, że samolot mógł przylecieć po Juliana Assange’a, który ukrywał się do niedawna w jednej z ambasad w Wielkiej Brytanii. Te rewelacje się jednak nie potwierdziły.

 

Samolot Departamentu Stanu wyleciał z Okęcia 20 czerwca o 11:06. Ani władze lotniska, ani żadna inna instytucja nie zabiera głosu w tej sprawie. Serwisy takie jak Flight Radar i pokrewne także nie mają żadnych informacji o celu wizyty tej maszyny w Polsce. Być może było to zwykłe techniczne międzylądowanie? Przecież mamy wiele baz wojskowych, gdzie tego typu samolot mógłby wylądować z dala od wścibskich oczu niepowołanych osób.

 

 

wprost.pl/ foto: pixabay

79-latka przyleciała z KANADY do Warszawy i… ruszyła PIESZO PRZED SIEBIE! Policja znalazła ją w…

bratem, mężczyzna, 15-latek, skórę

Bardzo nietypowe wydarzenie miało miejsce na lotnisku Fryderyka Chopina w Warszawie. Po 79-letnią kobietę, która przyleciała w odwiedziny do rodziny z Kanady, przybył 30-letni wnuczek. Niestety nie znalazł babci na lotnisku. Jak się okazało, ta zamierzała ruszyć dalej na własną rękę…

 

Mężczyzna czekał na kobietę 4 godziny, usiłując znaleźć ją na terenie Terminala. Gdy mu się nie udało wezwał policję. Funkcjonariusze przejrzeli monitoring lotniska i z łatwością wytypowali prawdopodobną „zgubę”. Jak się okazało kobieta wyszła samodzielnie z portu lotniczego i ruszyła przed siebie.

 

Jak poinformował wnuczek, babcia ma problemy z pamięcią. Dlatego na nogi postawiono wszystkie patrole policji w okolicy. Okazało się, że staruszka trafiła na… trasę ekspresową S2, gdzie raźno zmierzała w kierunku Białegostoku!

 

Na szczęście zagubiona nie zaszła daleko. Wieczorem odnaleziono ją na warszawskich Dawidach, czyli około 6 kilometrów od lotniska. Policję poinformowali spacerowicze, którzy dostrzegli zagubioną kobietę. Ta z kolei przyznała, że przyleciała tego dnia z Kanady i podała swoje nazwisko.

 

Jak widać cała historia zakończyła się szczęśliwie. My zaś, choć współczujemy problemów z pamięcią, to zazdrościmy niezłej formy – 6 kilometrów w tym wieku, to naprawdę niezły dystans! Mamy nadzieję, że teraz wnuczek i reszta rodziny nie spuszczą z kobiety oka,  a po majówce wróci ona bezpiecznie do Kanady!

 

wprost. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ screenshot