sąd, polska, śmierć, zmartwychwstanie

Sosnowiec: w grudniu uznali go za zmarłego. SĄD zdecyduje czy ZMARTWYCHWSTANIE

Sprawa może brzmieć kuriozalnie, ale jest jak najbardziej prawdziwa. 42-letni Rafał Piotrowski został w grudniu 2017 roku uznany za zmarłego choć nawet nie był w szpitalu. Wszystko za sprawą fatalnej pomyłki, która do dzisiaj komplikuje mu życie. Koszmar być może wkrótce się skończy – formalne zmartwychwstanie jest możliwe dzięki decyzji sądu.

 

Wszystko przez potężny zbieg okoliczności. W jednym z szpitali zmarł mężczyzna o tym samym imieniu, nazwisku i roku urodzenia. Ktoś przez pomyłkę przypisał mu PESEL żyjącego pana Rafała.

 

W ten sposób mężczyzna dla wszelkich instytucji jest w zasadzie martwy, nie może załatwić żadnej sprawy urzędowej. A co jeszcze lepsze, aby „zmartwychwstać” dla państwa, potrzebna jest decyzja sądu, który może cofnąć urzędniczą pomyłkę.

 

Prokurator, który zajmuje się sprawą przyznaje, że to pierwsza taka tego typu sytuacja w jego karierze. Jednak w tej sprawie nie dopatrzono się znamion przestępstwa, dlatego czyjaś pomyłka, która jednego człowieka „uśmierciła” i sprawiała wiele miesięcy problemów, będzie mogła być ukarana wyłącznie na drodze dyscyplinarnej.

 

radiozet.pl/ foto: youtube screenshot

zamknęła noworodka w szufladzie

Lublin: Gdy urodziła, zamknęła dziecko w SZUFLADZIE. Umierało bardzo długo – rusza proces wyrodnej matki

Do Sądu Okręgowego w Lublinie trafił akt oskarżenia przeciwko Weronice B., która we wrześniu ubiegłego roku zabiła swoje dziecko dusząc je w szufladzie. Kobiecie grozi dożywocie.

 

Weronika B. ukrywała ciążę przed swoimi rodzicami i bliskimi, w tym przed chłopakiem.  Jednak biegli orzekli, że cały czas była poczytalna i świadoma.

 

Do tragedii doszło we wrześniu ubiegłego roku. Weronika urodziła w łazience, po czym zawinęła noworodka w ręczniki i foliowe torebki, które mocno zawiązała. Następnie schowała makabryczne zawiniątko w szufladzie, a sama poszła sprzątać łazienkę.

 

Zdaniem biegły badających sprawę, dziecko dusiło się przez co najmniej kilkanaście minut. Być może sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie to, że Weronika B. po porodzie źle się czuła. Straciła przytomność, krwawiła.

 

Gdy rodzice zawieźli ją do szpitala, lekarze szybko orzekli, że kobieta musiała niedawno urodzić. Choć ta zaprzeczała, do mieszkania wezwano policję, która odkryła zawiniątko z martwym dzieckiem.

 

Biegli twierdzą, że dziecko urodziło się zdrowie, w ósmym lub dziewiątym miesiącu. Mogło żyć. Weronika zaś była w pełni świadoma swoich czynów i nie przeszła szoku poporodowego. Sama oskarżona zaprzecza, twierdząc, że nie wiedziała, że dziecko urodziło się żywe. Nie wyjaśniła jednak, czemu ukrywała ciążę.

 

Kobieta dzięki poręczeniu majątkowemu nie trafiła do aresztu, a pod dozór policyjny. Teraz, gdy rozpocznie się proces zapewne nie będzie cieszyć się długo wolnością. Za swoje czyny grozi jej nawet dożywocie.

 

lublin.onet.pl/ foto: pixabay/ zdjęcie ilustracyjne

poznań kamienicy ruiny

Poznań: odciął żonie GŁOWĘ i wysadził w powietrze pół kamienicy. Czy wyjdzie na wolność? Sąd podjął decyzję

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. 4 marca miał miejsce tragiczny wybuch gazu w jednej z budynków w Poznaniu. 5 osób zginęło, 20 osób zostało rannych. Wśród gruzów kamienicy odnaleziono ciało z odciętą głową, a śledczy ogłosili, że cała sprawa może być brutalnym morderstwem i bezwzględną próbą zatarcia śladów!

 

29 marca sąd wydał decyzję o 3 miesięcznym areszcie dla Tomasza J. Mężczyzna usłyszał zarzuty morderstwa, znieważenia zwłok i spowodowania częściowego zawalenia budynku mieszkalnego. Odmówił składania zeznań, więc śledczy przystąpili do żmudnej pracy zbierania dowodów, które pozwoliłyby go obciążyć przed sądem.

 

Czas mijał i pojawiła się groźba, że trzy miesiące aresztu nie wystarczą. Sąd musiał zadecydować, czy dotychczas zebrane dowody są wystarczające aby zatrzymać podejrzanego na dłużej.

 

Zdaniem poznańskiego sądu zebrany materiał wskazuje na bardzo duże prawdopodobieństwo winy podejrzanego. Dodatkowo nie posiada on stałego miejsca zamieszkania i pracy na terenie Polski. Mógłby więc usiłować zbiec za granicę, a doświadczenie zebrane przez niego wcześniej w pracy poza Polską ułatwiłoby mu ukrycie się przed organami ścigania.

 

Sąd zwrócił też uwagę na podejrzenia, że Tomasz J. mógłby próbować mścić się na swoim 13-letnim synu, oraz na mężczyźnie, z którym jego żona zaczęła spotykać się na krótko przed tragedią. Jej zeznania złożone na początku 2018 roku wskazywały, że Tomasz J. dążył do zabicia syna.

 

W związku z tym sąd zadecydował o przedłużeniu aresztu do 23 września. Mimo wszystko mamy nadzieję, że ta sprawa szybciej znajdzie się na wokandzie, a zebrane dowody pozwolą bezspornie ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w feralny marcowy dzień na poznańskim Dębcu.

 

onet.pl/ foto: tvp info screenshot

świadek w sprawie Tomasza Komendy nie żyje

Kluczowy świadek w sprawie T. Komendy ZMARŁ W TAJEMNICZYCH OKOLICZNOŚCIACH! Co będzie dalej?

Uniewinniony Tomasz Komenda od kilku tygodni cieszy się wolnością. Jak sam zapowiadał, zamierza doprowadzić do skazania wszystkich tych, którzy wsadzili go niesłusznie do więzienia. Może to być trudniejsze, bo właśnie zmarł bodaj najważniejszy świadek w sprawie, który mógłby rzucić światło na całe postępowanie.

 

Dorota P. była sąsiadką babci Tomasza Komendy. To ona wskazała go policjantom na podstawie bardzo nieszczegółowego portretu pamięciowego. Funkcjonariusze zaufali jej, bo dobrze znała rodzinę Komendów.

 

Pikanterii całej historii dodaje fakt, że u Doroty P. nie raz widywani byli na imprezach… policjanci i prokuratorzy! Śledczy ponownie badający sprawę Tomasza Komendy interesowali się kobietą od ponad roku. Dziennikarze „Faktu” dowiedzieli się, że kilka dni temu Dorota P. zmarła w „tajemniczych okolicznościach” w jednym z wrocławskich szpitali.

 

Bez jej zeznań może nie być możliwe ustalenie dokładnych szczegółów i okoliczności skazania Tomasza Komendy. Nie ulega żadnej wątpliwości, że mając taki udział w sprawie i takie znajomości, kobieta dużo wiedziała. Czy ktoś po prostu pozbył się niewygodnego świadka?

 

Tomasz Komenda został skazany w 2000 roku na 25 lat więzienia za gwałt i morderstwo 15-letniej dziewczyny. Po 18 latach udało mu się wyjść z więzienia i oczyścić z zarzutów przed Sądem Najwyższym. Prokuratura Okręgowa w Łodzi bada teraz sprawę i próbuje ustalić, kto doprowadził do skazania niewinnej osoby mimo braku przekonujących dowodów.

 

wprost.pl/youtube.com

żyła, żona romans, piotr

Piotr ŻYŁA KONTRATAKUJE! Postawił Justynie twarde żądania – czy puści ją z torbami?

Wydawać by się mogło, że konflikt pomiędzy Piotrkiem i Justyną Żyłami powoli ulegnie deeskalacji. Że każde pójdzie w swoją stronę. Tymczasem jak podaje Super Express, Piotr Żyła zamierza walczyć z Justyną o… majątek! Miał od niej zażądać spłacenia domu, który wybudował za swoje pieniądze!

 

Nieruchomość pary w Wiśle jest warta około 1 miliona złotych. Całą budowę sfinansował Piotr, ale to Justyna wraz z rodziną nad nią czuwała.

 

To ona miała na głowie nie tylko dzieci, ale i całą budowę. Od wjazdu pierwszej koparki była tam cały czas, nawet gotowała robotnikom. Zajęła się aranżacją ogrodu, to ona sadziła wszystkie kwiatki i drzewa

– powiedział jeden ze znajomych rodziny, cytowany przez Super Express.

 

Justyna po odejściu męża podjęła dorywczą pracę jako sprzedawczyni. Zarobiła też 40 tysięcy złotych za sesję w Playboyu. To jednak zaledwie ułamek tego, co powinna spłacić, gdyby zamierzała spełnić życzenie Piotra.

 

Tylko czy Justyna zamierzaj je spełnić? Wydaje się, że nie. To ona zajmuje się dwójką dzieci, które ma z Piotrem, dlatego nie dziwota, że zamierza walczyć przed sądem o uznanie wyłącznej winy męża. Wtedy otrzymałaby na oboje dzieci alimenty.

 

Wygląda na to, że medialny serial o rodzinie Żyłów prędko się nie skończy. O ile Piotr jest bardzo stonowany w opiniach i wyrażaniu zdania publicznie, o tyle nie jesteśmy pewni z czym wkrótce wyskoczy Justyna.

 

gwiazdy.wp.pl

telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

Poznań: słabo szło mu w grze, więc ODEPCHNĄŁ swoją 2-letnią córeczkę. Skończyło się TRAGICZNIE!

Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rusza właśnie proces matki i ojczyma 2-letniej Liliany. Ojczym przegrywając w grze komputerowej odreagował na dziecku, które nieopatrznie podeszło do niego. Odepchnął ją na tyle mocno, że dziewczynka wkrótce zmarła.

 

2-latka trafiła do szpitala w marcu ubiegłego roku. Miała złamania czaszki i krwiaki. Choć lekarze robili wszystko aby ją uratować, zmarła na stole operacyjnym. Być może sprawa ta zakończyłaby się mniej dramatycznie, gdyby rodzice nie ukrywali przed lekarzami jak doszło do obrażeń i jak bardzo mogą być rozległe.

 

Policja wkrótce zatrzymała jej ojczyma, Szymona O. i matkę Angelikę B. Ojczymowi postawiono na początku zarzut znęcania się, który w toku śledztwa przemianowano na morderstwo z zamiarem ewentualnym. Jak się okazało, grając w grę komputerową popchnął dziewczynkę wprost na metalową framugę drzwi.

 

Angelice B. postawiono zarzut nieudzielenia pomocy. Obojgu może grozić nawet dożywocie. Tym bardziej, że Szymon O. był już oskarżany o znęcanie się nad rodzeństwem. Miał też problemy z narkotykami i bił swoją żonę. Rodzina była pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, ale jak widać na niewiele się to zdało.

 

Oboje – Szymon i Angelika – nie przyznają się do winy i odmawiają składania zeznań. Kobieta wycofała też swoje wcześniejsze zeznania twierdząc, że zostały na niej wymuszone przez policjantkę. Miejmy nadzieję, że poniosą zasłużoną i sprawiedliwą karę.

 

wp.pl

gwałt, gwałciciel, ojciec gwałcił swoją córkę

ZWYRODNIAŁY OJCIEC GWAŁCIŁ swoją córkę i jej koleżanki! Jego tłumaczenia to istne WARIACTWO

Nawet na 45 lat więzienia może zostać skazany Javier G-D., którego oskarżono o regularne gwałcenie swojej córki i jej dwóch koleżanek. Ojciec miał bardzo oryginale wytłumaczenie dla swojej dewiacji, jednak śledczy nie dali mu wiary.

 

O sprawie pisały hiszpańskie media, ale także np. BBC. Dramat trzech nastolatek rozgrywał się w latach 2012-2014 w miejscowości Baix Llobregat w Katalonii. Javier w tym czasie regularnie odbywał wymuszane stosunki seksualne z 15-letnią córką i jej koleżankami. O wszystkim wiedziała mama dziewczynki i żona Javiera. Według dziennikarzy, po jednym z gwałtów, których dokonał ojciec, pytała córkę, czy jej się podobało.

 

Gdy sprawa wyszła na jaw, a Javier trafił do więzienia miał bardzo oryginalne wytłumaczenie dla swoich czynów. Otóż powiedział on, że należy do „Zakonu Odyna”, a jego reguła wymaga od niego seksu z nastolatkami. W przeciwnym razie na rodziny młodych dziewczyn mogą spaść różne nieszczęścia. Ich bliscy i przyjaciele mogliby na przykład zostać opętani przez złe duchy. Seks miał je „odpędzać”.

 

Przez dwa lata Javier wykorzystywał seksualnie nastolatki, strasząc jej tymi bredniami. Prokurator nie dał wiary jego tłumaczeniom i zażądał 45 lat więzienia. Śledczy argumentują swój wniosek tym, że mężczyzna w bezwzględny i cyniczny sposób wykorzystywał pozycję ojca, członka zakonu i wymuszał seks strasząc dziewczynki krzywdą, która spotka jej bliskich.

 

Dla jego żony prokuratura zażądała 9 lat pozbawienia wolności.

 

wprost.pl

Odry, Muszyna, Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Szczecin: 55-latek UMÓWIŁ SIĘ z 18-letnią Alicją! Gdy nie spełniła jego fantazji potraktował ją po BESTIALSKU!

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. W lipcu 2016 roku zaginęła 18-letnia Alicja. Gdy nie wróciła na noc do domu, rodzina powiadomiła policję. Wkrótce okazało się, że przyczyną nieszczęścia jest 55-letni mężczyzna. Właśnie zapadł wyrok w jego sprawie.

 

Alicja i Zdzisław poznali się na portalu randkowym. Ala uwielbiała motocykle, planowała wyprawę w Polskę na jednośladzie. Zdzisław wykreował się na kogoś o podobnej pasji, kto pomoże młodej adeptce zgłębić tajniki motorów.

 

6 lipca Alicja wyszła z domu i już nie wróciła. Policjanci badający sprawę natrafili na jej komputerze na rozmowy ze Zdzisławem W. Zatrzymano go jako podejrzanego, zaś zwłoki Alicji odnaleziono po tygodniu w krzakach nad Odrą. Miała wiele ran kłutych.

 

Zdzisław umyślnie zwabił ją w ustronne miejsce. Zażądał seksu. Młoda dziewczyna odmówiła, wtedy mężczyzna wyciągnął nóż, zadźgał ją i okradł. Nigdy nie przyznał się do morderstwa twierdząc, że jedynie okradł dziewczynę.

 

Sąd nie dał wiary zeznaniom zwyrodnialca i nie miał litości dla zwyrodnialca – oczywiście według polskiego prawa. Wymierzył mu najwyższy możliwy wymiar kary – dożywocie. O przedterminowe zwolnienie morderca będzie mógł się ubiegać dopiero po 30 latach, a więc gdy będzie miał 85 lat. Ale nawet wtedy nie wyjdzie na wolność, a w najlepszym razie zostanie zamknięty w zakładzie psychiatrycznym.

 

Czy jednak warto żebyśmy przez trzy dekady utrzymywali kogoś takiego ze swoich podatków?

śmierć nastolatka w ciecierzycy

Miał 15 lat i ponad 3 PROMILE alkoholu we krwi. Impreza tego nastolatka skończyła się TRAGICZNIE. Zarzuty usłyszeli starsi koledzy

Nieprzytomnego 15-latka znaleziono w styczniu tego roku przy drodze w lubuskich Ciecierzycach. Niestety, nie udało się go uratować, zmarł. Okazało się, że był pod wpływem alkoholu. Teraz poznaliśmy więcej szczegółów tej wstrząsającej sprawy i okoliczności śmierci nastolatka.

 

Sekcja zwłok nie wykazała udziału osób trzecich w śmierci nastolatka. Jednak nie można zarazem powiedzieć, że nikt poza nim samym nie jest winny. Jak pokazały dodatkowe badania toksykologiczne, we krwi nastolatka były ponad 3 promile alkoholu. Dla młodej osoby taka dawka może być śmiertelna. Tak niestety było tym razem.

 

Postępowanie w tej sprawie wykazało, że 15-latek pił alkohol z dwoma 18-letnimi kolegami. Po imprezie starsi kompani zostawili go bez opieki. Wtedy musiała wydarzyć się tragedia. Dlatego prokurator postawił im zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia.

 

Ponieważ obaj są pełnoletni, a ich młodszy kolega nie, dodatkowo doszedł zarzut rozpijania nieletnich. 15-letnia ofiara nie powinna przecież w ogóle pić alkoholu, a co dopiero w tak potężnych ilościach!

 

Obu 18-latkom grożą kary do 5 lat pozbawienia wolności. Być może proces przed sądem ujawni więcej szczegółów tej bardzo smutnej sprawy. A przy tym jest to historia, która chyba w najlepszy sposób (o ironio!) pokazuje, dlaczego niepełnoletni nie powinni spożywać alkoholu. Brak rozsądku i odpowiedzialności rekompensowany brawurą, co wynika z młodego wieku, może być tragiczny w skutkach.

 

lubuskie.onet.pl