wódka w zamrażarce

Wódka w zamrażarce? To kardynalny BŁĄD! Zobacz dlaczego

Polska to jedna z potęg jeśli chodzi o produkcję wódki, a i Polacy należą do ludzi pijących naprawdę sporo tego alkoholu. Większość z nas, a zaryzykujemy, że nawet wszyscy, woli zimną wódkę z oszronionej butelki, która odpowiednio długo przebywała w zamrażarce. Według niektórych to wielki błąd!

Dlaczego? Twierdzi tak Francois Thibault, twórca i producent francuskiej wódki Grey Goose. Jego zdaniem wódka zmrożona do bardzo niskiej temperatury… traci smak, a wręcz staje się niedobra! Wódkę możemy bowiem schłodzić znacznie poniżej zera – zamarza dopiero w temperaturze -27 stopni Celsjusza. Dlatego płonne nadzieje, że uda nam się zamrozić wódkę w domowej zamrażarce.

 

ZOBACZ: Łódź: na złość matce wypił pół litra wódki. Gorzko tego pożałował!

 

 

Swoimi rewelacjami Thibault pochwalił się w rozmowie z Business Insider. Jego zdaniem wódka, przynajmniej ta jego produkcji, najlepiej smakuje w temperaturze 0-4 stopnie. Dlatego zaleca aby wódkę chłodzić do tej temperatury w lodówce i ewentualnie dodać do niej kilka kostek lodu.

 

Czy zdanie francuskiego producenta wódki przekona polskich konsumentów? Szczerze wątpimy!

alkohol

Jak smakował alkohol sprzed TYSIĘCY LAT? Uczeni już wiedzą, teraz możesz przekonać się sam!

Dzięki żmudnym badaniom wielu specjalistów przywrócono do życia trunek sprzed epoki wikingów. Teraz każdy z nas może uraczyć się napojem podobnym do tego sprzed wieków! 

 

Wszystko zaczęło się od odkrycia bogatego grobu wojownika nieopodal Nandrup w północnej Danii.  Datowano go na ok. 1500-1300 r. p.n.e. Oprócz bogatego wyposażenia w broń i przedmioty codziennego użytku uczonych zainteresowały resztki czarnej substancji znajdującej się w ceramicznych naczyniach.

 

Podobne ślady odnajdywano także gdzie indziej – na resztkach brązowego sita wydobytego nieopodal Kopenhagi czy w innych pochówkach wojowników z tego obszaru. Skandynawscy archeolodzy postanowili zwrócić się o pomoc w analizie składu substancji do biochemików ze Stanów Zjednoczonych. Wysłane za ocean próbki były poddane wnikliwej analizie.

 

Bez żadnych wątpliwości ustalono, że w naczyniach znajdowały się ślady napoju alkoholowego. Była to dziwna dla nas, współczesnych, mieszanka alkoholu, owoców leśnych, woskownicy europejskiej (aromatycznego krzewu wykorzystywanego powszechnie w piwowarstwie sprzed setek i tysięcy lat), krwawnika, jałowca, żywicy brzozy. W niektórych próbkach odkryto także ślady wina sprowadzanego z południa Europy!

 

To właśnie wino wyparło ten „nordycki grog” jak nazwali go uczeni, a wiele ze składników, które przetrwały dłużej w browarnictwie tego obszaru zniknęło z użycia około XVI wieku. Teraz piwowarzy postanowili przywrócić do życia napój odkryty przez naukowców. Próby podjęto w USA i Szwecji. Amerykanie stworzyli trunek na bazie miodu pitnego, , jęczmienno-pszenicznego piwa oraz wina z borówek i żurawiny, a całość dopełniają woskownica europejska, krwawnik i sok brzozowy.

 

Badania te nie tylko pozwoliły na poznanie czym raczyli się nasi przodkowie, ale pozwoliły przywrócić dawno zapomniane receptury do życia. Z pewnością nie są one 100% zbieżne z alkoholami sprzed wieków, ale dają nam wyobrażenie o popularnych wówczas smakach. A co jeszcze istotniejsze – badania te udowodniły, że już trzy tysiące lat temu na tereny Skandynawii docierało wino z południa Europy, a to znaczy, że rozwinięte szlaki handlowe istniały na długo przed Imperium Rzymskim. I sięgały wręcz na same krańce „barbarzyńskiej” części Starego Kontynentu.

antyreklamę

Szokujące zachowanie Polki. Zrobiła rodakom antyreklamę

Jedna z amerykańskich gazet napisała artykuł o polskiej sprzątaczce. Temat szybko podchwyciły media. Kobieta zapewniła nam antyreklamę. 

Pierwszy o Polce napisał ,,New York Post”. Przedstawił historię sprzątaczki, która zamiast wykonywać swoją pracę, wypijała gospodarzom alkohol zostawiając niejednokrotnie jeszcze większy bałagan. Niestety historia wpisuje się w stereotyp Polaków jako osób, które nie stronią od alkoholu. Zawdzięczamy sprzątaczce zbędną antyreklamę.

 

 

Dziennikarze z nowojorskiej gazety opisali sprawę Polki po tym jak zgłosił się do nich Nicholas Gomes. Kobieta, którą zatrudnił do sprzątania nie wywiązywała się jednak ze swoich obowiązków. Mało tego, pewnego dnia po powrocie do mieszkania zastał półnagą sprzątaczkę śpiącą na kanapie. Znalazł również pustą butelkę po brandy oraz leżący na ziemi popsuty sprzęt elektroniczny. Polka miała zapłacić na wyrządzone szkody 2 tysiące dolarów, jednak oddała jedynie 400 dolarów. 

 

 

Okazało się, że podobny problem z Joanną O. miało więcej osób. Za każdym razem znikał alkohol i sprzątaczka, która skutecznie uchybia się od wypłacenia rekompensaty za zniszczenia.  

 

 

 

 

ZOBACZ:Wstrząsające morderstwo. Zabił ją na oczach sąsiadów

 

 

 

 

foto ilustracyjne pixaby / źródło msn.com

strażacy w akcji, straż pożarna

Olsztyn: poniósł ich melanż, wysadzili w powietrze mieszkanie. Nie uwierzysz w jaki sposób!

Gorączka sobotniej nocy nie jedno ma imię. W pewnym bloku w Olsztynie skończyła się eksplozją w jednym z mieszkań, ewakuacją części mieszkańców i zdziwionymi minami strażaków, którzy odkryli powód takiego stanu rzeczy.

 

W mieszkaniu na parterze przy ulicy Iwaszkiewicza. W zasadzie nazywać to efektem gorączki sobotniej nocy to nadużycie, bo do wszystkiego doszło około godziny 15! W wyniku eksplozji poparzony został 31-letni lokator, na szczęście nic nie stało się jego 15-letniemu bratankowi, który w feralnym momencie także był w lokum.

 

 

ZOBACZ: Wracali ze szkolnej wycieczki i uprawiali seks! Ognisty romans nauczycielki i ucznia

 

 

Z budynku ewakuowano 14 mieszkańców. Na miejsce przybyła straż pożarna, policja i pogotowie ratunkowe. Strażacy, którzy weszli do mieszkania by je zabezpieczyć i zbadać źródło eksplozji musieli ogłosić szokującą i komiczną zarazem informację.

 

 

 

Ich zdaniem zapłonowi uległy… opary alkoholu, które zgromadziły się w jednym z pomieszczeń! Nie wiadomo jeszcze co wywołało ich zapalenie, być może próba odpalenia papierosa? Tak czy siak – to z pewnością była jedna z najdziwniejszych interwencji w jakich strażacy brali udział!

 

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

pedofilom, mąż, furia, żona furię, córce

Mazowsze: mąż wrócił do domu i wpadł w furię. To co zrobił nie mieści się w głowie!

Sceny jak z horroru rozegrały się w Mościskach niedaleko Grodziska Mazowieckiego. 45-letni mężczyzna wrócił do domu pijany. Szybko rozpoczął awanturę z żoną, a potem wpadł w prawdziwą furię. 

45-latek zaczął krzyczeć na żonę i wyzywać ją. W końcu  wpadł w taką furię, że chwycił za butelkę z benzyną i oblał kobietę łatwopalną cieczą. Groził, że ją podpali. Na szczęście jego żona zdołała wezwać policję. Funkcjonariusze nie zwlekali i bardzo szybko przybyli na miejsce.

 

Pijany mąż nie zdecydował się na szczęście na podpalenie partnerki. Mundurowi raz-dwa go obezwładnili i zawieźli do aresztu. Okazało się, że w organizmie miał aż 2 promile alkoholu. Gdy wytrzeźwieje, zostaną mu postawione zarzuty.

 

 

 

ZOBACZ: Dzidno: matka nie dała mu pieniędzy, więc urządził jej dwugodzinne piekło. W mieszkaniu było pełno krwi!

 

 

Kobieta przyznała policjantom, że mąż bywał agresywny i wybuchowy już wcześniej. Jednak z powodu strachu nigdy nie wzywała pomocy. Dobrze, że tym razem przełamała się i nie doszło do tragedii.

 

se.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

 

Cokolwiek by nie ZJADŁ jego organizm zamienia to w ALKOHOL! Ten mężczyzna cierpi na niespotykaną chorobę i jest non stop PIJANY!

Wszyscy do tej pory myśleli, że Ray Lewis jest nałogowym alkoholikiem i bezpodstawnie oskarżali o to mężczyznę. Prawda jest jednak bardzo smutna. Organizm Amerykanina sam wytwarza alkohol z pożywienia. Chociaż Lewis unika mocnych trunków non stop jest pijany. Wszystkiemu winna niespotykana i bardzo rzadka choroba o (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

matka dziecko synek

Piła wódkę, a jej synek płakał. Postanowiła go uciszyć raz na zawsze

Przerażające informacje dobiegają do nas z rosyjskiego Tatarstanu. Adelina Chajrnasowa mieszkająca w Urussu została zatrzymana. Jej synek płakał, więc zaatakowała go nożem. Wszystko odbywało się na alkoholowej libacji.

Na pozór dobra, kochająca mama – tak Adelina kreowała się w mediach społecznościowych. Jej profile wypełniały zdjęcia z Tolikiem i wpisy o tym jak bardzo kochany jest jej synek.

 

W jej mieszkaniu odbywała się alkoholowa libacja. Oprócz niej pił jej partner, oraz ich koleżanka. Tolik spał w łóżeczku. W pewnym momencie Adelina zaczęła kłócić się ze swoim chłopakiem. Krzyki były tak głośne, że obudziły chłopca, który zaczął płakać.

 

ZOBACZ: Miała być rutynowa kontrola. W bagażniku policjanci dokonali MAKABRYCZNEGO odkrycia!

 

Zdenerwowana Chajrnasowa przerzuciła swoją uwagę z partnera na dziecko. Chwyciła za nóż, podeszła do płaczącego w głos malca i zadała mu kilka ciosów nożem, m.in. w szyję i brzuch.

 

Jej partner i ich koleżanka, widząc to natychmiast ją powstrzymali, obezwładnili i wezwali pomoc. Na miejscu szybko zjawiły się służby. Adelina trafiła do aresztu, a Tolik do szpitala. Jego życiu na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

fakt.pl/ foto: screenshot

szpitala, zemsta, policji, wódkę, policja, łódź, stłuczka kolizje

Warszawa: 13-latki poszły pić wódkę ze starszymi. Dla jednej skończyło się tragicznie: „rozebrana, miała drgawki i wymiotowała”

Przerażającą interwencję zaliczyli 22 września strażnicy miejscy w Warszawie. Późną porą, na jednej z ulic natknęli się na 13-letnią dziewczynkę, od której wyczuli wódkę. Opowiedziała im straszliwą historię, która zmusiła strażników do pilnej interwencji.

 

Strażnicy natknęli się na nastolatkę przy ulicy Targowej na Pradze. Dziecko wyjaśniło, że mieszka po drugiej stronie Wisły. Strażnicy wyczuli od niej alkohol i zaczęli dopytywać, co robi tak późno w tym miejscu. 13-latka wyjaśniła, że na Pradze znalazła się z koleżanką, która według jej słów miała leżeć przy nasypie kolejowym.

 

„Druga 13-latka leżała na ziemi, miała drgawki i wymiotowała, a jej ubranie było porozpinane. Czuć było od niej alkohol. Strażnicy miejscy nakryli ją kocem termicznym i monitorowali jej funkcje życiowe”

 

– opisuje warszawska straż miejska

 

Nastolatka, która doprowadziła ich na miejsce opowiedziała całą historię. Około 20 wypiła z koleżanką po setce wódki. Następnie zaczepiły dwóch mężczyzn siedzących na murku niedaleko Targowej i poprosiły o papierosy. Ci poszli z nimi za pawilony i częstowali alkoholem.

 

 

ZOBACZ: Wołomin: nastolatka spacerowała z psem. Dokonała MAKABRYCZNEGO odkrycia!

 

Jeden z nich miał potem całować się z jej koleżanką, a gdy pijana zasnęła, wykorzystał ją. Dziewczynka podała ich dokładne rysopisy i po chwili poszukiwań jeden ze sprawców znalazł się niedaleko tego miejsca.

 

Drugiego z mężczyzn ujęto następnego dnia rano. Przyznał się do molestowania nieletniej i podobnie jak jego kolega został przekazany policji.

 

Zastanawiamy się, gdzie byli rodzice dziewczynek, skoro pozwolili im na włóczenie się po Warszawie o tak późnej porze?

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

wypadek, osierociła trójkę dzieci

Pojechała z pijanym mężem, w potwornym wypadku osierociła trójkę dzieci!

W niedzielę doszło do tragicznego wypadku w Rudnie pod Lubartowem. W jego wyniku zginęła 26-latka, która osierociła trójkę dzieci. Policja ku przestrodze ujawniła szczegóły tego szokującego wydarzenia.  Z przykrością stwierdzamy, że ten wypadek można podsumować krótko – na własne życzenie.

Kierowca, a zarazem mąż ofiary miał we krwi aż 2,5 promila alkoholu! Żeby było jeszcze ciekawiej, prawo jazdy stracił kilka dni wcześniej za… jazdę pod wpływem. Dodatkowo kilka miesięcy temu skoczył odsiadywanie wyroku za rozboje i wymuszenia. Za spowodowanie tak fatalnego wypadku grozi mu zaś aż 12 lat. Jest to jednak niczym wobec faktu, że jego żona osierociła trójkę dzieci.

 

Ponad 20-letni opel vectra, który uległ wypadkowi, był własnością 26-latki. Kupiła go niedawno. Jak się okazało auto miało odłączone poduszki powietrzne, co może świadczyć o tym, ze było wcześniej uszkodzone.

 

ZOBACZ:Lublin: recydywista popełnił błąd jak przedszkolak. Grozi mu 15 lat więzienia!

 

 

Dodatkowo, ani 26-latka, ani jej mąż nie zapieli pasów. Ich auto z wielką prędkością weszło w łuk drogi. Wypadło z niej i uderzyło w pień ściętego drzewa. W czasie wypadku ona wyleciała z auta, on zaś zakleszczył się we wraku.

 

Według nieoficjalnych informacji para wracała razem z imprezy. Czy był jeszcze jakiś czynnik, który można było w tej historii zrobić źle? Niestety, ale wydaje nam się, że limit błędów został wyczerpany, z największą szkodą dla trójki osieroconych dzieci.