policja bez mandatu, ulicy

Częstochowa: pijana kobieta przejechała po pijanym mężczyźnie leżącym na ulicy! Rusza proces

2 kwietnia na ulicy 7 Kamienic doszło do przedziwnego zdarzenia. Kobieta jadąca fordem przejechała po mężczyźnie leżącym na jezdni i ruszyła dalej jak gdyby nigdy nic, nawet nie zwalniając. Widzący to kierowca audi ruszył w pościg.

 

Dzięki jego interwencji kobieta nie uciekła. Udało mu się zajechać jej drogę i zmusić do powrotu na miejsce wypadku. Przybyła na miejsce policja przebadała ją alkomatem – miała 0,6 promila alkoholu we krwi.

 

Mężczyzna przewieziony w ciężkim stanie do szpitala zmarł. Badania wykazały, że sam był bardzo pijany. Kobiecie postawiono zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia.

 

Dodatkowym czynnikiem obciążającym jest prowadzenie pojazd pod wpływem alkoholu. Za takie przestępstwo łącznie grozić jej może nawet 12 lat. Okazało się też, że poza alkoholem, oskarżona przyjmowała też leki psychotropowe.

 

Biegli nie mieli wątpliwości, że wypadku można było uniknąć, gdyby kobieta zdecydowała się na hamowanie i ominięcie człowieka na jezdni. Tym bardziej, że kierowca audi jadący z naprzeciwka, a który potem ją zatrzymał, ostrzegał ją sygnałami świetlnymi przed niebezpieczeństwem.

 

Karolina B. częściowo przyznała się do zarzucanych czynów. Nie przyznała się do kierowania pod wpływem środka odurzającego i ucieczki z miejsca wypadku. Ale w zasadzie to niewiele zmienia. Przed odpowiedzialnością już i tak nie ucieknie.

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Kurier na PODWÓJNYM GAZIE zawstydził alkomat! „Włączał wycieraczki choć nie padał deszcz”

Kurier zawsze walczy z czasem. Nawet na trzeźwo wyrobienie się z przesyłkami bywa trudne, a co dopiero po pijaku? Tym bardziej, że ten kierowca dosłownie zawstydził alkomat, a dodatkowo raczej nie był już w stanie kontynuować jazdy.

 

Drogówka dokonała niecodziennego zatrzymania w województwie świętokrzyskim na trasie Skarżysko-Kamienna – Bliżyn. Policjantów zaalarmowali inni kierowcy, których zaniepokoiło dziwne zachowanie kierowcy w dostawczym samochodzie firmy kurierskiej. Miał on włączać wycieraczki i światła awaryjne mimo, że pogoda była dobra.

 

Po zatrzymaniu okazało się, że funkcjonariusze mają do czynienia z kompletnie pijanym, 35-letnim mężczyzną. Kurier miał cały samochód wyładowany przesyłkami, zaś we krwi sowity ładunek alkoholu! Po badaniu okazało się, że wydmuchał aż 5 promili!

 

Powtórne badanie zmniejszyło stężenie do około 4 promili. Policjanci zabronili mu dalszej jazdy i zawieźli na posterunek. Dostawczak z przesyłkami został zaś przekazany przełożonemu mężczyzny.

 

Kurier może spodziewać się sprawy przed sądem, bo za jazdę na podwójnym gazie grozi mu do dwóch lat więzienia.

 

To nie jedyny tego typu przypadek w ostatnich dniach. W Łodzi policja zatrzymała kuriera, który był pod wpływem narkotyków. Jak wykazały badania, zażył amfetaminę. Co ciekawe po tym pobudzającym narkotyku znaleziono go… śpiącego w aucie!

 

Jak widać nie zawsze nasze przesyłki trafiają w odpowiednie ręce!

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

plaga pijanych mew

Plaga pijanych mew. Wakacje im nie służą? „Potwornie cuchną alkoholem kiedy je ratujemy”

Wielka Brytania boryka się z bardzo nietypowym problemem – tamtejsze mewy coraz częściej paradują chwiejnym krokiem po plażach i wymiotują na turystów lub w ich okolicy. Choć brzmi to śmiesznie, to problem jest dość poważny, bo część mew zdycha.

 

Jak to możliwe, że zwierzęta masowo zatruwają się alkoholem? Okazuje się, że winni nie są nieodpowiedzialni turyści, a… lokalne browary! Mewy nauczyły się żyć w symbiozie z ludźmi i chętnie wykorzystują resztki pozostawiane przez nas do urozmaicania swojej diety.

 

Najwyraźniej mewy z brytyjskiego wybrzeża dostały się do odpadków, które powstają przy produkcji piwa i wyjadając je przy okazji upijają się! W takim stanie nie są zdolne do latania, ledwo powłóczą łapkami, a w najgorszym scenariuszu umierają z powodu zatrucia alkoholem.

 

Sprawę nagłośniło Królewskie Towarzystwo Przeciwdziałania Okrucieństwu Wobec Zwierząt(RSPCA), które z pijanymi mewami ma nie lada problem.

 

Potwornie cuchną alkoholem kiedy je ratujemy. Teraz nasze samochody śmierdzą jak puby

– narzekają pracownicy RSPCA

 

Towarzystwo zaapelowało do producentów piwa o lepsze zabezpieczanie odpadków poprodukcyjnych. Wystarczy, że trujemy zwierzęta tonami śmieci i plastiku, po co jeszcze dodatkowo je rozpijać?

 

o2.pl/ foto: pixabay

niedźwiedź, wybieg z niedźwiedziami

Warszawa: Chciał mieć SELFIE z niedźwiedziami, wpadł na wybieg. NIE UWIERZYSZ, co zrobił potem!

Każdy Ogród Zoologiczny musi mierzyć się z naprawdę nieodpowiedzialnymi zwiedzającymi. Ludzie często zapominają, że wciąż mają do czynienia z groźnymi zwierzętami. Zdecydowanie zapomniał o tym mężczyzna, który koniecznie chciał mieć selfie z niedźwiedziami.

Do zdarzenia, które omal nie zakończyło się tragicznie, doszło na warszawskiej Pradze w tamtejszym Ogrodzie Zoologicznym. Pewien mężczyzna chciał mieć oszałamiające selfie na tle wybiegu z niedźwiedziami.

 

Pech chciał, że w pewnym momencie mężczyzna zachwiał się na barierce i runą wprost do wody, która okala wybieg dla niedźwiedzi! To jednak nie był koniec zdarzenia. Fotograf amator poddany przymusowej kąpieli nic sobie nie robił z niedźwiedzi będących w pobliżu. Wykorzystał tą okazję, żeby… popływać w fosie, z której te same niedźwiedzie chętnie korzystają!

 

Gdy wyciągnięto go z wody okazało się, że mężczyzna nie jest po prostu głupi, ale… pod wpływem alkoholu. Dlatego został przewieziony na izbę wytrzeźwień. Policja rozważa teraz, czy skierować wniosek o jego ukaranie.

 

Gdyby mężczyzna miał mniej szczęścia, mógł skończyć podwieczorek dla niedźwiedzi. Na szczęście nie obudził się w nich instynkt łowcy, więc gość będzie mógł poprawić swoje zachowanie – może czegoś go to wszystko nauczy?

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

zauważył podglądacza, wydarzyłą sie tragedia

Uprawiali SEKS za sklepem. Gdy nakryli podglądacza, wydarzyła się TRAGEDIA!

Przed krakowskim sądem zakończył się proces 24-letniego mieszkańca Nowej Huty, który śmiertelnie ugodził nożem 33-letniego mężczyznę. Ten chwilę wcześniej zauważył, że 24-latek bawi się w podglądacza i obserwuje jego miłosne wyczyny na tyłach sklepu.

 

Dramat rozegrał się ubiegłego lata na Wzgórzach Krzesławickich. 24-letni Dominik P. miał pic z kolegami piwo po pracy. W pewnym momencie zauważył parę uprawiającą seks na tyłach osiedlowego sklepu. Jak twierdzi, zaczął się z nich śmiać, ci zaś krzyczeli na podglądacza. Wtedy Dominik miał się oddalić z tego miejsca.

 

Gdyby na tym się skończyło, nie doszło by do zabójstwa. Jednak kilkanaście minut później 33-letni mężczyzna, który został zdemaskowany przez Dominika, spotkał się z nim na ulicy. Sam był pijany i postanowił zemścić się na podglądaczu.

 

Między mężczyznami doszło do szamotaniny, pojawił się nóż. Sąd nie ustalił, kto go wyciągnął, faktem jednak jest, że to Dominik zadał 33-latkowi śmiertelne ciosy. Potem uciekł z miejsca zdarzenia, przez jakiś czas ukrywał się, aż wreszcie zgłosił sam na policję.

 

Oskarżony utrzymywał, że jedynie bronił się przed 33-letnim mężczyzną. Jednak sąd nie miał wątpliwości, co do jego winy i wymierzył mu karę 9 lat pozbawienia wolności. Ma także zapłacić 15 tysięcy zadośćuczynienia matce zmarłego. Wyrok nie jest prawomocny.

 

Po raz kolejny potwierdza się zasada, że pewnych rzeczy lepiej nie widzieć. Lato sprzyja miłosnym uniesieniom, dlatego uważajcie na spacerach – nigdy nie wiadomo co i kto może czaić się za krzakiem. A ta historia pokazuje, że od namiętnej miłość do nienawiści i śmierci jest bardzo krótka droga. Szczególnie, gdy w tle pojawia się alkohol.

 

wp.pl/foto: pixabay

kurier, śmiertelną dawkę alkoholu, czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Miał zeznawać w sprawie jazdy pod wpływem. Na przesłuchanie przyjechał… na podwójnym gazie!

Instynkt samozachowawczy u niektórych ludzi zaniknął zupełnie. Oto 59-letni kierowca został zatrzymany z 3-promilami alkoholu w organizmie i zabrano mu prawo jazdy. Mimo to wkrótce wsiadł w auto i pojechał na przesłuchanie, znów trafiając na ten sam patrol drogówki!

 

Policjanci z Woli Uhruskiej w województwie lubelskim zobaczyli na drodze znajomy im wóz marki Land Rover. Znajomy, bo nie tak dawno zabrali jego właścicielowi prawo jazdy za to, że kompletnie pijany wsiadł za kółko. Wtedy miał 3 promile alkoholu!

 

Policjanci pojechali za nim i zatrzymali auto tuż pod posterunkiem. Okazało się, że za kierownicą siedzi znany im 59-letni pirat drogowy! Mężczyzna bez krępacji przyznał, że 2-miesiące temu zabrano mu prawo jazdy ,ale musiał pojawić się na posterunku, by złożyć zeznania w tej sprawie.

 

Jakby tego było mało funkcjonariusze wyczuli od niego woń alkoholu. Badanie wykazało, że mężczyzna ma niemal promil alkoholu w wydychanym powietrzu!

 

Ponieważ nie było mu już czego zabierać, po prostu zabroniono mu dalszej jazdy, a za swoje występki odpowie przed sądem. Patrząc optymistycznie można skonstatować, że kierujący zaliczył postęp – złapany za pierwszym razem miał 3 promile, teraz „zaledwie” jeden. I to nie cały!

 

A już zupełnie poważnie, mamy nadzieję, że ten pan więcej za kierownicę nie wsiądzie.

 

źródło: www. moto. interia.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

 

pijany nastolatek ukradł samochód

Pijany ukradł auto i zrobił sobie wycieczkę. To jeden z młodszych piratów drogowych!

Pijani kierowcy to prawdziwa plaga naszych dróg. Co gorsza gdzieniegdzie dobrych wzorców próżno szukać. Bo to chyba ich brak sprawił, że pewien 15-letni jegomość ukradł  samochód i zrobił sobie przejażdżkę po okolicy. I to na podwójnym gazie!

 

Policjantów zaalarmował telefonicznie jeden ze świadków wyczynów nastolatka. Zgłosił, że kierowca samochodu marki skoda jest prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Jednak zanim policjanci dotarli na miejsce, wydarzyło się jeszcze dużo ciekawych rzeczy…

 

15-letni złodziejaszek wypatrzył wóz z kluczykami w stacyjce niedaleko Płonek w województwie lubelskim. Wsiadł do środka i ruszył do sąsiedniej gminy, gdzie niemalże zaparkował w rowie, niedaleko agrocentrum.

 

Stamtąd chłopak usiłował wynieść wielką belkę… folii ogrodniczej! Po co? Nie wiadomo. Udało mu się ją przerzucić przez płot, ale nie miał siły dociągnąć jej do samochodu. Gdy postanowił wrócić z pustymi rękami, zatrzymała go policja, która przybyła na miejsce.

 

Młodociany pirat drogowy został odstawiony do mamy. Po drodze okazało się, że ma 1,2 promila w wydychanym powietrzu. Za swoje wybryki odpowie przed sądem rodzinnym.

 

Wydaje nam się, że jest to jeden z najmłodszych pijanych kierowców, jakich zatrzymała nasza drogówka. Na szczęście tym razem obyło się bez wielkiej tragedii, a przejścia chłopaka z policją być może nauczą go czegoś na przyszłość.

 

źródło moto. interia.pl/ foto: screenshot/ materiały policyjne 

ZAKAZ sprzedaży ALKOHOLU w polskich KURORTACH! Wiemy, GDZIE obowiązują takie przepisy!

W coraz większej ilości polskich miast nie kupimy alkoholu po godzinie 22. Nocną prohibicję postanowiły zastosować nawet wakacyjne kurorty, które od dawna uchodziły za typowo „imprezowe”. Wygląda na to, że nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest strzałem w dziesiątkę!

Wiele samorządów zadecydowało, że ograniczy sprzedaż napojów alkoholowych w godzinach 22-6 rano.

Zakaz obowiązuje już m.in. w Bytomiu, czy Tychach, a nawet w Sopocie i Mielnie, które zasłynęły, jako „imprezowe” kurorty. Urzędnicy z Mielna zdecydowali się na taki, krok ponieważ pijani turyści zakłócali ciszę nocną oraz przeszkadzali rodowitym mieszkańcom miasta.

– Nie chcemy mieć wizerunku polskiej Ibizy. Stawiamy na rozwój turystyki rodzinnej – powiedzieli dla „Super Expressu”.

 

Niektóre z miast wprowadziły prohibicję tylko na części swoich terenów. Takim przykładem jest np. Poznań, gdzie alkoholu nie można kupić wyłącznie na Starym Mieście. A to z uwagi na nocne wyczyny imprezowiczów, które nie przynoszą Poznaniowi chluby.

 

Nad wprowadzeniem nocnej prohibicji zastanawiają się samorządy kolejnych miast m.in. Wrocławia, Katowic czy Krakowa. Sklepy, które złamią zakaz sprzedaży czekają ogromne kary, z cofnięciem koncesji włącznie. Są też miasta przeciwne nowelizacji. Należą do nich Kielce, Łódź, czy Rzeszów, gdzie mieszkańcy mogą kupować alkohol bez ograniczeń.

 

Źródło: se.pl, Fot.: pixabay

alkoholu

Władze zadecydowały – w nocy ALKOHOLU NIE KUPISZ! OD 24 do 6 rano sklepy z zakazem sprzedaży trunków

Kolejne miasta korzystają z furtki, którą daje nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Radni w Tychach przegłosowali właśnie zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach od 24 do 6 rano.

 

Ustawa daje możliwość, aby samorządy same określały strefy z zakazem sprzedaży alkoholu lub jego czasowe ograniczenia. Na Śląsku z tego prawa skorzystał już Bytom, teraz jego śladem idą Tychy. W Katowicach trwają konsultacje społeczne.

 

Zakaz nocnej sprzedaży będzie obowiązywał na terenie całego miasta. Wprowadzono też limity w ilości zezwoleń na sprzedaż trunków oraz na ich spożywanie w miejscach sprzedaży.

 

Czy zakaz rozwiąże jakiekolwiek problemy? Naszym zdaniem nie. Historia już niejednokrotnie pokazywała, że ograniczenia w sprzedaży alkoholu są pożywką dla różnych nielegalnych działań i dla pomysłowości samych ludzi. Zamiast rozwiązania problemu może pojawić się kilka nowych. A poza tym, lepsza od zakazów jest edukacja!