zamknęła noworodka w szufladzie

Lublin: Gdy urodziła, zamknęła dziecko w SZUFLADZIE. Umierało bardzo długo – rusza proces wyrodnej matki

Do Sądu Okręgowego w Lublinie trafił akt oskarżenia przeciwko Weronice B., która we wrześniu ubiegłego roku zabiła swoje dziecko dusząc je w szufladzie. Kobiecie grozi dożywocie.

 

Weronika B. ukrywała ciążę przed swoimi rodzicami i bliskimi, w tym przed chłopakiem.  Jednak biegli orzekli, że cały czas była poczytalna i świadoma.

 

Do tragedii doszło we wrześniu ubiegłego roku. Weronika urodziła w łazience, po czym zawinęła noworodka w ręczniki i foliowe torebki, które mocno zawiązała. Następnie schowała makabryczne zawiniątko w szufladzie, a sama poszła sprzątać łazienkę.

 

Zdaniem biegły badających sprawę, dziecko dusiło się przez co najmniej kilkanaście minut. Być może sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie to, że Weronika B. po porodzie źle się czuła. Straciła przytomność, krwawiła.

 

Gdy rodzice zawieźli ją do szpitala, lekarze szybko orzekli, że kobieta musiała niedawno urodzić. Choć ta zaprzeczała, do mieszkania wezwano policję, która odkryła zawiniątko z martwym dzieckiem.

 

Biegli twierdzą, że dziecko urodziło się zdrowie, w ósmym lub dziewiątym miesiącu. Mogło żyć. Weronika zaś była w pełni świadoma swoich czynów i nie przeszła szoku poporodowego. Sama oskarżona zaprzecza, twierdząc, że nie wiedziała, że dziecko urodziło się żywe. Nie wyjaśniła jednak, czemu ukrywała ciążę.

 

Kobieta dzięki poręczeniu majątkowemu nie trafiła do aresztu, a pod dozór policyjny. Teraz, gdy rozpocznie się proces zapewne nie będzie cieszyć się długo wolnością. Za swoje czyny grozi jej nawet dożywocie.

 

lublin.onet.pl/ foto: pixabay/ zdjęcie ilustracyjne

Odry, Muszyna, Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Kto wyrzucił noworodka do Odry? Policja wciąż SZUKA i prosi o POMOC!

Jakiś czas temu pisaliśmy o wędkarzu, który wyłowił zwłoki dziecka z Odry w Nowej Soli [ZOBACZ]. Choć policja cały czas próbuje ustalić jego rodziców, jak na razie się to nie udało. Dlatego funkcjonariusze apelują do ogólnopolskich mediów o pomoc.

 

Wędkarz, który wyłowił torbę ze zwłokami noworodka łowił ryby na wysokości Parku Krasnala w Nowej Soli. W torbie, która wyglądała jak element wózka znajdowało się, poza zwłokami, kilka przedmiotów: damska koszula nocna, podpaski, bielizna i pielucha.

 

Dziecko mogło przebywać w wodzie nawet kilkanaście dni. Było wcześniakiem, znajdowała się przy nim jeszcze pępowina oraz łożysko. Ustalono także, że był to chłopiec.

 

Natomiast wciąż nie wiadomo, kto jest matką dziecka. Dlatego policja zwraca się z prośbą o pomoc do obywateli. Na stronie lubuskiej policji opublikowano komunikat prokuratury w tej sprawie. Zamieszczono tam zdjęcia przedmiotów znalezionych przy dziecku, które mogą pomóc w jego identyfikacji. Możecie zobaczyć je tutaj [ZOBACZ].

 

Policja uważa, że sprawca, który utopił dziecko wcale nie musiał pochodzić z okolic Nowej Soli. Nie ma pewności jak długo zwłoki dryfowały wraz z nurtem Odry. Być może też osoba, która dokonała tego czynu po prostu przyjechała nad rzekę z innej części kraju. Dlatego w tej sprawie pomóc mogą nie tylko mieszkańcy lubuskiego.

 

lubuskie.onet.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

piec, piecu, spaliła noworodka

Lubelskie: SPALIŁA noworodka w piecu i poszła na WESELE! Ciążę ukrywała przed rodziną

Niewyobrażalna zbrodnia rozegrała się w Majdanie Kozłowieckim niedaleko Lubartowa na Lubelszczyźnie. Rodzina podejrzewała, że 22-letnia kobieta była w ciąży i ukrywała to. Gdy wyszła z partnerem na wesele, przeszukali jej pokój. Wynik był wstrząsający.W piecu znajdującym się w pomieszczeniu znaleziono zwęglone zwłoki noworodka.

 

Przerażona rodzina od razu wezwała policję. W tym czasie matka dziecka bawiła się na weselu.

 

Policjanci zatrzymali ją jeszcze tego samego dnia. Dziecko prawdopodobnie urodziło się w poprzednią środę lub czwartek. Wstępne informacje przekazane przez prokuraturę mówią także o obrażeniach głowy i klatki piersiowej u noworodka.

 

Wciąż jednak nie ma pewności, czy dziecko urodziło się żywe czy martwe. To wykazać ma dopiero sekcja zwłok.

 

Szkoda, że członkowie rodziny nie zdecydowali się na radykalne kroki przed porodem. Być może wtedy byłaby możliwość zapobieżenia tragedii.

zwłoki noworodka w Odrze

Nowa Sól: MAKABRA nad Odrą. Wędkarz wyłowił ZWŁOKI NOWORODKA!

Nie takich łowów spodziewał się wędkarz, który nad Odrą w Nowej Soli rozłożył się ze swoim sprzętem. W pewnym momencie w rzece zauważył podejrzaną rzecz. Gdy ją wyłowił, okazało się, że są to zwłoki noworodka.

 

Ciało wyłowiono w poniedziałek około 19:00. Policja nie ujawnia zbyt wielu szczegółów. Nie wiemy w jakim stanie były zwłoki noworodka, czy to ofiara zabójstwa, czy może dziecko urodziło się martwe. Na miejscu do późna trwały czynności śledczych.

 

Policja nie podała też do wiadomości informacji o płci dziecka, ani jego dokładnym wieku. Jednak nie trudno się domyślić w jaki sposób znalazło się w rzece. Otwarta pozostaje jedynie kwestia, czy dziecko wyrzucono do rzeki żywe, czy martwe.

 

Miejmy nadzieję, że policji szybko uda się ustalić tożsamość sprawcy.

 

wp.pl/fakt/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

W Meksyku przyszedł na świat „LUDZIK MICHELIN”! Lekarze w SZOKU: 10-miesięczne niemowlę waży już…[VIDEO]

Rodzice mają problemy, by nosić dziecko na rękach i znaleźć dla niego odpowiedni wózek, bo te nie wytrzymują wagi chłopca. Dlaczego maluch z Meksyku tak szybko przybiera na wadze?

 

Luis w dniu narodzin niczym się nie wyróżniał. Ważył 3,5 kg i wszystkie parametry jego organizmu były w normie. Lecz po wypisaniu ze szpitala zaczął bardzo szybko tyć. Po trzech miesiącach ważył już 10 kilogramów, a potem było tylko gorzej.

 

Jego matka, Manuela, początkowo myślała, że to dzięki jej mleku, które jest bardzo wartościowe. Jednak gdy kilkumiesięczny bobas stał się trudny do uniesienia zaczęła szukać pomocy u lekarzy.

 

Ci na razie nie potrafią podać diagnozy. Podejrzewali początkowo zespół Pradera-Williego, który objawia się ciągłym uczuciem głodu, ale Luis nie je więcej niż jego rówieśnicy. Co kilka dni pobierają jego krew do badań, lecz jak na razie medycyna jest bezradna. W tym momencie waga chłopca to 28 kilogramów!

 

Jest jednak pewna nadzieja – wszystko zależy od wyników testów tkanek pobranych od Luisa i wysłanych do USA. Jedna z lekarek ostawiła hipotezę, że waga dziecka wynika z zaburzonego metabolizmu. Mogłoby się tak stać, jeśli jego mama w czasie ciąży niewłaściwie się odżywiała. Jeśli testy potwierdzą te przypuszczenia, to Luisowi powinna pomóc terapia hormonalna.

 

Miejmy nadzieję, że uda się wkrótce pomóc niemowlakowi. W przeciwnym razie, przybierając tak szybko na wadze może mieć potężne zdrowotne problemy.

dramat na porodówce, lekarka

DRAMAT na porodówce: lekarka WYRWAŁA dziecku główkę! „Nigdy jej tego nie wybaczę”

10 maja przed brytyjskim trybunałem medycznym stanęła lekarka Vaishnay Laxman, oskarżona o to, że z powodu jej horrendalnego błędu doszło do makabrycznej śmierci noworodka. Na porodówce działy się dantejskie sceny. Sprawa jeży włosy na głowie!

 

Dramat rozegrał się w 2014 roku w szkockim Dundee. 30-letnia kobieta będąca w 9 miesiącu ciąży trafiła do szpitala dwa tygodnie przed planowanym terminem rozwiązania. Doszło u niej do pewnych komplikacji. Odeszły jej wody płodowe, a dziecko było ułożone w złej pozycji – nóżkami do dołu.

 

Dodatkowo pacjentka posiadała bardzo małe rozwarcie – około 2-3 centymetrów, zamiast wymaganych 10. Wydaje się więc, że spełniała wszelkie warunki, aby poród odbył się poprzez cesarskie cięcie. Jednak doktor Laxman zadecydowała inaczej.

 

Pacjentka rozpoczęła poród siłami natury. Dziecko oczywiście zakleszczyło się w miednicy. Wtedy doktor Laxman próbowała wyciągnąć je na siłę, co skończyło się rozerwaniem szyjki i kręgosłupa. Główka maleństwa została w łonie matki. Dopiero wówczas lekarze przeprowadzili cesarkę, aby wyjąć głowę. Całą historię opisał dziennik „Independent”.

 

Po cesarce główkę dołożono do ciałka, aby niedoszła matka mogła pożegnać się ze swoim wyczekiwanym dzieckiem. Na rozprawie kobieta pojawiła się z pluszowymi maskotkami i powiedziała, że nigdy nie wybaczy lekarce jej błędów. Trybunał przed wydaniem werdyktu zamierza przesłuchać jeszcze kilka osób.

 

Nie potrafimy sobie wyobrazić skali dramatu, do jakiego doprowadziła ta lekarka. Wygląda jednak na to, że nie tylko nasza służba zdrowia boryka się z dużymi problemami.

 

 

fakt.pl/foto: pixabay

noworodka, noworodek, dziecko, zwłoki, szpital

Warmińsko-mazurskie: MAKABRA w szpitalu. 16-latka przyniosła MARTWEGO NOWORODKA. W sprawę zamieszany 17-letni partner

Do tragicznego zdarzenia doszło w Nowym Mieście Lubawskim. 16-letnia dziewczyna przyniosła do szpitala martwego noworodka. Śledczy wyjaśniają okoliczności sprawy, ale co istotne już postawili zarzuty 17-letniemu chłopakowi młodocianej matki. Cała sprawa jest bardzo tajemnicza.

 

Według dziewczyny poród miał nastąpić 7 marca w jej domu w gminie Kurzętniki. Dziecko urodziło się martwe. Jednak biegły sądowy ma inne zdanie na ten temat i uważa, że dziecko mogło żyć w momencie narodzin – miała to już potwierdzić sekcja zwłok noworodka. W związku z tym dziewczynie został postawiony zarzut zabójstwa, ale ze względu na wiek jej sprawę rozpatrzy sąd dla nieletnich. Dziewczyna przebywa obecne w zakładzie wychowawczym.

 

Odmiennie ma się sprawa z 17-letnim partnerem dziewczyny, który został zaaresztowany na 3 miesiące. Jemu także postawiono zarzuty. Ma odpowiadać za przerwanie ciąży za zgodą kobiety, w momencie, w którym dziecko było zdolne do przeżycia poza organizmem kobiety. Co ważne, o ciąży dziewczyny wiedzieli jej rodzice. Rodzina zaś nie była objęta opieką pomocy społecznej lub innych instytucji.

 

Czy postawione zarzuty, do których dotarli dziennikarze radia RMF oznaczają, że młodzi rodzice sami przyczynili się do porodu i zabili dziecko? Jeśli zarzuty znajdą odzwierciedlenie w faktach, to mamy do czynienia z potworną zbrodnią, która częściowo wynikać może z braku zainteresowania i odpowiedniej pomocy ze strony otoczenia.

 

rmf24.pl/ foto: zdj. ilustracyjne pixabay

martwe dziecko alkoholowej libacji

Mazowsze: urodziła dziecko w czasie alkoholowej LIBACJI. Wyrzucili je na ŚMIETNIK i pili dalej?

Trudno znaleźć słowa opisując tak bulwersującą i wstrząsającą sprawę. Doszło do niej w niedzielę wieczorem, w Brwinowie. Jak donoszą media, policjanci natrafili na martwe dziecko nieopodal kontenera na śmieci w samym centrum miasta. Okoliczności tego zdarzenia mrożą krew w żyłach – najprawdopodobniej wszystko wydarzyło się w czasie alkoholowej libacji.

 

Rodzicami noworodka byli 35-letni mężczyzna i 27-letnia kobieta. Aktualnie są przesłuchiwani przez policję. Według informacji podawanych przez portal se.pl kobieta miała urodzić już w piątek!

 

Wyrodni rodzice owinęli noworodka w materiał i podrzucili koło kontenera na odzież używaną. Najpewniej alkoholowa impreza trwała dalej.

 

W niedzielę, gdy zaalarmowani przez kogoś z otoczenia małżeństwa policjanci znaleźli zwłoki dziewczynki i zatrzymali jej rodziców, ojciec wciąż był pijany. Miał 1,5 promila w wydychanym powietrzu. Kobieta była trzeźwa.

 

Prokuratura nie zdradza na razie w jakim charakterze zostaną przesłuchani rodzice i czy grozi im postawienie jakiś zarzutów. Otwarta pozostaje też sprawa czy na pewno dziecko urodziło się martwe – to najpewniej ustali sekcja zwłok.

 

Czy rodzice mogli przyczynić się do śmierci dziecka? Jeśli oboje byli pod wpływem alkoholu to nie jest to wykluczone. Tak samo jak to, że jego przedwczesny poród mógł być spowodowany niewłaściwym trybem życia matki. To wszystko wkrótce ustalą śledczy. Szkoda jednak, że nikt losem rodziny nie zainteresował się przed tragedią!

se,pl/wp.pl

piec, piecu, spaliła noworodka

Miała piątkę dzieci, szóste SPALIŁA W PIECU? Policja bada MAKABRYCZNE doniesienia ze Stargardu!

Ta sprawa nie miała prawa się wydarzyć. A jednak wiele wskazuje na to, że miała miejsce.

 

Wstrząsające informacje jako pierwsze podało Radio Szczecin. 36-letnia mieszkanka Stargardu Szczecińskiego została oskarżona przez sąsiadów o to, że po porodzie spaliła swoje szóste dziecko w piecu kaflowym.

 

„To był bardzo mały chłopiec, był różowy, nie siny. Nie wiadomo, czy urodził się żywy. Mówiła, że poroniła w ubikacji. Potem płakała i przyznała się, że spaliła to dziecko w piecu kaflowym” – mówili portalowi GS24.pl sąsiedzi kobiety.

 

Według wstępnych informacji matka dzieci była w złym stanie psychicznym. Jej partner opuścił ją, gdy dowiedział się, że po raz szósty zaszła w ciążę. Miała duże trudności z utrzymaniem rodziny i wszystkie jej dzieci trafiły wcześniej do rodzin zastępczych.

 

Wcześniej prosiła sąsiadkę, by zamówiła dla niej przez internet tabletki poronne, ale ta odmówiła. Była już w 6 miesiącu ciąży”

 

opowiadali dalej sąsiedzi, którzy podejrzewają o najgorsze kobietę. Prawdopodobnie sama zdobyła niezbędne środki.

 

Policja prowadzi obecnie czynności w domu kobiety, a prokuratura nie ujawnia żadnych szczegółów na ten temat. Oby ta sprawa okazała się tylko wydumaną przez nieprzychylnych sąsiadów plotką. Niestety, nic nie wskazuje na to, że tak się stanie.

 

o2.pl/se.pl