jeśli

JEŚLI budzisz się w nocy o KONKRETNEJ porze, to NIEZWŁOCZNIE idź do lekarza! Zobacz CZEMU!

Biologiczny zegar narządów reguluje prace całego organizmu człowieka. Ten zegar wyznacza najlepsze godziny na sen, odżywianie, nawet wypróżnianie. A jeśli budzisz się w nocy to…

Możesz mieć problemy z narządami wewnętrznymi! Jeśli w nocy budzisz się między 1:00 a 3:00 to prawdopodobnie masz problem z wątrobą. Ciało w tym czasie powinno znajdować się w głębokim śnie. Wybudzanie w tym okresie może oznaczać również tłumioną złość, gniew czy frustracje.

[ZOBACZ: Nieustannie BOLAŁA ją głowa. Okazało się, że w UCHU miała… OKROPNE!]

Budzenie między 3:00 a 5:00 może oznaczać problemy z płucami. O tym wszystkim opowiada Tradycyjna Medycyna Chińska a więcej możecie dowiedzieć się z poniższej infografiki:

źródło:azjatyckamedycyna.pl

W Meksyku przyszedł na świat „LUDZIK MICHELIN”! Lekarze w SZOKU: 10-miesięczne niemowlę waży już…[VIDEO]

Rodzice mają problemy, by nosić dziecko na rękach i znaleźć dla niego odpowiedni wózek, bo te nie wytrzymują wagi chłopca. Dlaczego maluch z Meksyku tak szybko przybiera na wadze?

 

Luis w dniu narodzin niczym się nie wyróżniał. Ważył 3,5 kg i wszystkie parametry jego organizmu były w normie. Lecz po wypisaniu ze szpitala zaczął bardzo szybko tyć. Po trzech miesiącach ważył już 10 kilogramów, a potem było tylko gorzej.

 

Jego matka, Manuela, początkowo myślała, że to dzięki jej mleku, które jest bardzo wartościowe. Jednak gdy kilkumiesięczny bobas stał się trudny do uniesienia zaczęła szukać pomocy u lekarzy.

 

Ci na razie nie potrafią podać diagnozy. Podejrzewali początkowo zespół Pradera-Williego, który objawia się ciągłym uczuciem głodu, ale Luis nie je więcej niż jego rówieśnicy. Co kilka dni pobierają jego krew do badań, lecz jak na razie medycyna jest bezradna. W tym momencie waga chłopca to 28 kilogramów!

 

Jest jednak pewna nadzieja – wszystko zależy od wyników testów tkanek pobranych od Luisa i wysłanych do USA. Jedna z lekarek ostawiła hipotezę, że waga dziecka wynika z zaburzonego metabolizmu. Mogłoby się tak stać, jeśli jego mama w czasie ciąży niewłaściwie się odżywiała. Jeśli testy potwierdzą te przypuszczenia, to Luisowi powinna pomóc terapia hormonalna.

 

Miejmy nadzieję, że uda się wkrótce pomóc niemowlakowi. W przeciwnym razie, przybierając tak szybko na wadze może mieć potężne zdrowotne problemy.

CO ZA ODKRYCIE! Pracowali nad lekiem na raka piersi, a przypadkiem stworzyli środek, który może uratować MILIONY ludzi chorych na serce!

Czasem medycyna potrafi zaskoczyć w sposób naprawdę niespodziewany. Bo jak inaczej określić sytuację, w której tworząc konkretny lek na konkretną chorobę – raka piersi – wychodzi nam coś zupełnie innego, ale także skutecznego?

 

Naukowcy badający działanie leku Trodusquemine, przygotowanego z myślą o kobietach chorych na raka piersi odkryli, że pojedyncza dawka tego leku może… odwrócić skutki miażdżycy!

 

Początkowo lek testowano na możliwość leczenia cukrzycy i raka piersi, ale prawdziwy szok wywołało jego oddziaływanie na zmiany miażdżycowe. Pojedyncza dawka leku podawana myszom, potrafiła dosłownie „stopić” tłuszcz nagromadzony w tętnicach. W ten sposób likwidowała skutki postępującej choroby.

 

Miażdżyca to bardzo groźna choroba, która może prowadzić m.in. do udaru mózgu i zawału serca. W zasadzie jest to choroba cywilizacyjna – ze względu na zmiany w naszym stylu życia i żywieniu dotyka coraz więcej, coraz młodszych osób. Ryzyko wystąpienia choroby potęguje otyłość, siedzący tryb życia i wysoki poziom stresu. Odkładający się w tętnicach tłuszcz może po pewnym czasie zablokować przepływ krwi.

 

Trodusquemine dodatkowo zatrzymuje enzym PTP1B, typowy dla osób z cukrzycą i otyłością. Co więcej, stymuluje też białko AMPK, które redukuje przewlekłe zapalenia. Tym samym udowodniono, że może on skutecznie hamować choroby sercowo-naczyniowe.

 

Wkrótce powinny rozpocząć się testy leku na ludziach. Być może z kilka lat stanie się on prawdziwą rewolucją ratującą życia milionów ludzi na całym świecie. A to wszystko dzięki zwykłemu przypadkowi!

 

zdrowie.radiozet.pl/pixabay

organ, anatomia

NIESAMOWITE! Naukowcy uważają, że odkryli w nas… JESZCZE JEDEN ORGAN WEWNĘTRZNY!

Wydawałoby się, że anatomia człowieka nie może mieć przed nami tajemnic. A już na pewno nie przed naukowcami. Tymczasem grupa badaczy z New York University School of Medicine uważa, że w naszym ciele jest jeszcze jeden organ, o którym nie mamy pojęcia.

 

Badacze twierdzą, że za organ powinniśmy uznać tzw. tkankę śródmiąższową. Jest ona oczywiście znana medycynie od dawna, ale ich zdaniem błędnie interpretowaliśmy jej rolę i w rzeczywistości nie jest zwykłą tkanką, a pełnoprawnym organem.

 

Tkanka śródmiąższowa wyścieła nasz przewód pokarmowy, moczowy, znajduje się także pod skórą i w układzie oddechowym. Jest silnie ukrwiona i może zawierać w sobie nawet 1/5 wszystkich płynów organizmu człowieka. I według najnowszych badań jej funkcjonowanie odpowiada za stan całego organizmu, a nawet rozprzestrzenianie się nowotworów!

 

Naukowcy z Nowego Jorku doszli do tego wniosku po obserwacji tkanki w przewodzie pokarmowym. Za pomocą mikrokamer stwierdzili, że w „naturalnym środowisku” zachowuje się ona zupełnie inaczej niż na preparatach anatomicznych. Jest jak poduszka chroniąca przed wstrząsami, a nie sztywna i sucha osłona.

 

Tkankę śródmiąższową budują włókna kolagenowe i elastynowe. Mogą się one kurczyć i rozszerzać, oraz wypełniać płynem, dzięki czemu chronią organy wewnętrzne i zapewniają właściwy przepływ krwi i pracę mięśni.

 

Zdaniem uczonych dokładniejsze przebadanie tkanki śródmiąższowej pomoże w diagnostyce nowotworów, może też mieć wpływ na naszą wiedzę o procesach starzenia. Jeśli przyjąć interpretację naukowców z Nowego Jorku, to mamy do czynienia z odkryciem największego organu w organizmie człowieka!

CHOROBY ZAKAŹNE znów będą zabijać MILIONY? Sami doprowadzamy do wyczerpania możliwości medycyny, wszystko przez…

Jeśli tak dalej pójdzie, gruźlica, czy zapalenie płuc będą nas dziesiątkować jak niegdyś.Część lekarzy i naukowców bije na alarm – kończy się pewna epoka w medycynie. Konkretnie – epoka antybiotyków.

 

Nasze niefrasobliwe obchodzenie się z nimi, zarówno jeśli chodzi o decyzje lekarzy jak i podejście do leczenia antybiotykowego pacjentów, wkrótce może doprowadzić do tego, że wszystkiego tego typu leki staną się bezużyteczne.

 

Od pewnego czasu słychać głosy o odkrywaniu coraz to nowych, odpornych na działanie antybiotyków szczepów bakterii. Nie jest to wyłącznie wynik postępu w nauce. Niestety, sami tworzymy super bakterie, które stają niewrażliwe na coraz to nowe medykamenty.

 

Dzieje się tak z kilku przyczyn. Po pierwsze w ostatnich latach lekarze zupełnie bez pomyślunku przepisywali antybiotyki niemal wszystkim jak leci. Czerwone gardło – antybiotyk. Karar i gorączka – antybiotyk. Wiele z tych infekcji nie było nawet pochodzenia bakteryjnego, toteż terapia antybiotykowa nie przynosiła rezultatów, a jedynie osłabiała organizm, a zarazem wpływała na to, że zamieszkujące go bakterie stawały się odporne na działanie konkretnej substancji.

 

Jednak wina jest także po naszej stronie. Otrzymując antybiotyki często przerywamy kurację zbyt wcześnie, bo np. uznajemy, że czujemy się lepiej. W ten sposób nie zabijamy wszystkich bakterii, które nas zaatakowały, a jedynie te najsłabsze. Reszta uodparnia się i atakuje nas, albo inne osoby, które uda nam się zarazić, ze zdwojoną siłą.

 

Teoretycznie zawsze w odwodzie mamy inny antybiotyk, jednak od 30 lat odkryto zaledwie jedną nową substancję tego typu, która jeszcze nie wyszła z fazy wstępnych badań. To nie wróży nic dobrego, dlatego część środowiska medycznego przewiduje, że do 2050 roku zginie nawet 10 milionów ludzi, z powodu braku skutecznych antybiotyków i nowych, odpornych bakterii.

Antykoncepcja hormonalna jest GROŹNIEJSZA NIŻ MYŚLISZ! Rok stosowania może mieć POWAŻNE KONSEKWENCJE! Wieloletnie badania nie pozostawiają złudzeń

11 lat badań i niemal 2 miliony obserwowanych kobiet. Te liczby robią wrażenie i sprawiają, że wyniki z pewnością są bardzo miarodajne.

 

Duńscy lekarze wzięli pod lupę negatywne skutki stosowania antykoncepcji hormonalnej. O wielu z nich wiemy od dawna – tycie, spadek libido, wahania nastroju. Okazuje się jednak, że poza tym tabletki antykoncepcyjne mogą także aż o 20% podnosić ryzyko zachorowania na raka piersi!

 

Szczególnie zabójcze może być połączenie antykoncepcji hormonalnej z innymi czynnikami ryzyka – paleniem tytoniu, obciążeniami rodzinnymi czy nawet wskaźnikiem BMI. Wtedy ryzyko kumuluje się do jeszcze wyższego poziomu.

 

Co gorsza, samo odstawienie tabletek może nie wystarczyć. Ryzyko zachorowania na nowotwór zwiększa się już w ciągu pierwszego roku stosowania, zaś im dłużej ono trwa – tym jest wyższe. Powyżej 5 lat stosowania pigułek ryzyko zachorowania może już nigdy nie spaść poniżej wcześniejszego poziomu!

 

Tak długie i przeprowadzone na szeroką skalę badania potwierdzają tezę głoszoną od jakiegoś czasu. Niektórzy zwracają uwagę na to, że antykoncepcja hormonalna zarazem zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory jajników i jelita grubego. Tylko co to za pocieszenie jeśli zamiast jednych nowotworów kobieta może nabawić się innego?

 

W dobie nowoczesnej medycyny istnieje coraz więcej sposobów zabezpieczania się przed niechcianą ciążą, które mają mniej skutków ubocznych, a zarazem ich skuteczność jest coraz wyższa. Być może w ciągu kolejnych lat zupełnie zrezygnujemy z antykoncepcji hormonalnej, która niesie ze sobą szereg negatywnych skutków.

kobieta.onet.pl

GRYPA ATAKUJE! Tak źle nie było jeszcze nigdy – w tych województwach jest NAJGORZEJ! Lekarze przewidują REKORDOWĄ liczbę chorych. Jak się zabezpieczyć?

Niechlubny rekord sprzed 40 lat zostanie najprawdopodobniej pobity.

 

Krajowy Ośrodek ds. grypy podał bardzo niepokojące informacje. Wszystko wskazuje na to, że w obecnym sezonie grypowym padnie rekord zachorowań na tą chorobę. Takiego wyniku nie było jeszcze nigdy w historii!

 

Takie obawy istnieją przez bardzo ciężki początek sezonu. Liczba odnotowanych zachorowań pod koniec listopada była wyjątkowo duża. Tylko w ostatnim tygodniu zanotowano aż 127 tysięcy przypadków zachorowań lub podejrzeń zachorowania.

 

Najgorzej jest w województwie pomorskim – tam choruje aż 25 tysięcy osób i grypa najszybciej się rozprzestrzenia. Podobnie ma się sytuacja na Mazowszu – tu odnotowano 24 tysiące grypowiczów, zaś to niechlubne podium zamyka lubelskie z 18 tysiącami chorych.

 

Nie w całym kraju sytuacja jest aż tak dramatyczna. Niektóre rejony trzymają się bardzo dzielnie. Najmniej zarażonych grypą mamy w województwie opolskim – zaledwie 1,3 tys. przypadków. Niemal równie dobrze jest na Podkarpaciu i w województwie lubuskim – tam stwierdzono 1,8 tys. chorych.

 

Eksperci spodziewają się, że przez cały sezon (a jest on liczony do końca wakacji 2018) na grypę zapadnie aż 5 milionów Polaków! To liczba nienotowana nigdy w historii. Ubiegły sezon grypowy – 2016/2017, zbliżył się do rekordowego wyniku, ale brakło wówczas 100 tysięcy chorych do jego pobicia – odnotowano 4 miliony 800 tysięcy chorych. Zaś rekord, niepodzielnie od ponad 40 lat dzierży sezon 1974/75 kiedy chorych było 4,9 miliona obywateli.

 

Obecna dynamika zachorowań każe podejrzewać, że rekord ten zostanie pobity. Szczyt zachorowań wypadnie, jak zwykle, w okresie ferii. Jednak co najgorsze wzrasta także odsetek chorych hospitalizowanych z powodu grypy. Rok temu było to już 14 tys. osób, w tym sezonie liczba ta może sięgnąć nawet 20 tysięcy! A to oznacza, że wirusy grypy stają się coraz groźniejsze, zaś nasza czujność z tego powodu wcale nie wzrasta. Groźniejsze od samej choroby są powikłania, które mogą po niej nastąpić.

 

Niestety nie ma też idealnego sposobu obrony przed grypą. Musimy dbać o siebie – ciepło cię ubierać, jeść dużo owoców i warzyw, starać się wysypiać i odpoczywać. Zmęczenie i stres prowadzą do osłabienia i ułatwiają wirusom atak. Lekarze zalecają także profilaktyczne szczepienia, ale te aby były skuteczne trzeba powtarzać każdego roku.

To może DOTYCZYĆ RÓWNIEŻ CIEBIE! Naukowcy zbadali mózgi osób nadużywających SMARTFONÓW – wyniki są PORAŻAJĄCE!

Od dawna było jasne, że uzależnienie od smartfonów jest bardzo groźne. Te badania dobitnie pokazują jak bardzo. Na szczęście jest też iskierka nadziei.

 

Dr Hyung Suk Seo z Uniwersytetu Koreańskiego w Seulu przedstawił wyniki swoich badań na dorocznym zjeździe Towarzystwa Radiologicznego Ameryki Północnej. Wraz ze swoim zespołem przy pomocy spektroskopii rezonansu magnetycznego badał skład chemiczny mózgów nastolatków uzależnionych od smartfonów.

 

W ten sposób przebadano 19 osób o średniej wieku 15,5 roku. Ich wyniki porównano z wynikami nieuzależnionych nastolatków. Następnie 12 osób z grupy uzależnionych poddano specjalnie opracowanej terapii behawioralnej.

 

Już pierwsze testy mające określić poziom uzależnienia od Internetu i smartfonów dały ciekawy rezultat. U osób uzależnionych zawyżona była punktacja dotycząca poziomu depresji, lęków i stresu, bezsenności i impulsywności.

 

Spektroskopia rezonansu magnetycznego pozwoliła natomiast ustalić jak wygląda skład chemiczny substancji w mózgach nastolatków. Osoby uzależnione miały zupełnie zaburzoną równowagę chemiczną tego najważniejszego ludzkiego organu!

 

Wykryto u nich wysoki poziom kwasu y-aminomasłowego, który jest neuroprzekaźnikiem hamującym lub spowalniającym sygnały mózgowe, ale także glutaminianu i glutaminy, które pobudzają neurony elektrycznie.

 

Zaburzenia ilości tych substancji prowadzą do bezsenności i lęków, to zaś prosta droga do zaburzeń poznawczych i emocjonalnych. Ale jak wspomnieliśmy na początku – badanie ma też pozytywny wydźwięk. Osoby poddane terapii behawioralnej wracały do równowagi, a przynajmniej ich stan ulegał znaczącej poprawie.

 

W ciągu najbliższych lat problem uzależnienia od Internetu, smartfonów i nowoczesnych technologii może urosnąć do rangi choroby cywilizacyjnej. Tym lepiej, że już teraz bada się zgubny wpływ nadużywania nowinek technicznych i opracowuje skuteczne sposoby radzenia sobie ze szkodami, jakie mogą wywołać.

 

znz

Kolejny ODLOT Ministerstwa Zdrowia! Były króliki zachęcające do posiadania dzieci, teraz edukuje nas CZŁOWIEK-KOŃ!  [VIDEO]

Resort zdrowia idzie dalej wytyczoną ścieżką i kontrowersyjnymi spotami zwraca uwagę na ważne problemy zdrowotne.

 

Człowiek-koń to nawiązanie do słynnego i przysłowiowego końskiego zdrowia. Tym razem pomysł wydaje się bardziej trafny i mniej kontrowersyjny niż powiązanie kopulujących na potęgę królików ze zwiększaniem dzietności wśród Polaków.

 

Bohater z głową konia zachęca nas do aktywniejszego trybu życia, profilaktyki i częstszego odwiedzania lekarzy.

 

„Chcemy w ten niekonwencjonalny sposób namówić młodych dorosłych do tego, żeby zmienili styl życia, byli bardziej aktywni fizycznie, ograniczyli spożycie alkoholu i nie palili papierosów. Zwracając się do ludzi młodych w kwestiach zdrowia chcemy zasygnalizować, że troszczymy się o nich i że są dla nas ważni

 

– mówi wiceminister zdrowia Piotr Gryza.

 

Trafiają do Was poniższe spoty? Czujecie się zaopiekowani i ważni?