samolotu

Pasażerowie samolotu przeżyli prawdziwy koszmar. Wszystko przez niefortunny rejs

Pasażerowie lotu z Barbadosu do Londynu zapamiętają go do końca życia. Tuż po 5:30 na pokład samolotu wpadli przedstawiciele służb medycznych. Wszystko przez to, na pokładzie znajdowały się osoby uczestniczące w rejsie MSC Preziosa, na którym złapały podejrzany wirus. Nagle zaczęły się źle czuć.

W samolocie byli wyłącznie pasażerowie rejsu MSC Preziosa. Choroba wzięła się raczej ze statku, a nie samolotu. Pięciu członków personelu pokładowego zachorowało w trakcie lotu – napisał Trevor Wilson, jeden z pasażerów. Choroba objawiała się mdłościami i uporczywym kaszlem. Rzecznik pogotowia poinformował, że tuż przed 5 rano otrzymali zgłoszenie o tym, że na pokładzie samolotu wiele osób źle się czuje. Działanie polegało na kontroli blisko 30 osób będących pasażerami lotu. Troje z nich przewieziono do pobliskiego szpitala na badania kontrolne. Kwarantanna trwała 90 minut. Najprawdopodobniej nikomu nic złego się nie stało, lecz takie sytuacje w trakcie podróży zawsze napawają strachem. Tym bardziej, gdy tak na prawdę nie wiadomo o co dokładnie chodzi.

 

ZOBACZ:Do wzięcia ślubu nie potrzeba im partnera. Nie uwierzysz z czym związali się ci ludzie!

 

Na szczęście wychodzi na to, że nikt poważnie nie ucierpiał i wszystko dobrze się skończy. Mimo wszystko, zwykły wirus złapany na statku rejsowym spowodował, że w ludziach zapanował strach.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

pracownka, żniwa, potrąciły go trzy samochody

Groźna choroba zbiera swoje żniwa. Liczba ofiar w Polsce wzrosła do 23 osób!

W ciągu ostatnich trzech dni w Małopolsce zmarły trzy osoby z powodu groźnego wirusa. Choroba zbiera swoje żniwa i przez nią nie żyją już 23 osoby. Grypa, która potocznie odbierana jest jako niegroźna, może okazać się tragiczna w skutkach. Eksperci przekonują jednak, że kulminacja zachorowań dopiero przyjdzie na przełomie lutego i marca.

Najbardziej zagrożone są starsze osoby, których wiek i odporność często nie pozwala skutecznie obronić się przed wirusem grypy. W grupie zagrożenia znajdują się również dzieci oraz ludzie z obniżonym poziomem odporności. Najwięcej przypadków do tej pory odnotowano w Małopolsce, gdzie zmarli mężczyźni w wieku 68 i 81 lat oraz 40-letnia kobieta. Grypa często powoduje dodatkowe komplikacje, które zazwyczaj są powodem powikłań przez które nie da się uratować człowieka. Choroba zbiera swoje żniwa przez całą zimę. Od początku roku do lekarzy internistów zgłosiło się około… 900 tysięcy osób. Niebawem możemy się doczekać prawdziwej epidemii – o ile już nie nastała.

 

ZOBACZ:Smutny koniec sióstr GODLEWSKICH. Po tym co zrobiły, pilot musiał zawrócić samolot!

 

Jeżeli wśród waszej rodziny lub znajomych zauważyliście niebezpieczne symptomy grypy, każcie im niezwłocznie udać się do lekarza.

źródło: fakt.pl

fot. ilustracyjne

padłych

Mięso z padłych polskich krów dotarło za granicę. Kolejny kraj zagrożony, minister grzmi!

Wczoraj pisaliśmy o kolejnych dwóch tonach mięsa z padłych krów, które wykryli inspektorzy. Możecie o tym przeczytać TUTAJ. Dzisiaj dotarły informacje z Francji, że do nich również trafiło szkodliwe dla zdrowia mięso. Didier Guillaume użył bardzo mocnych słów.

We Francji wykryto dokładnie 795 kilogramów mięsa z padłych polskich krów. Do tej pory zlokalizowano zaledwie 20 procent towaru. Minister rolnictwa liczy na to, że do końca dnia będzie wiadomo gdzie jest pozostała część. To straszne oszustwo, oszustwo gospodarcze, oszustwo sanitarne polskiej rzeźni – skomentował całą sytuację francuski minister. Dodał, że nie ma póki co informacji o tym, czy mięso pozostało w chłodniach, czy trafiło na rynek. Do tej pory ustalono, że do dziesięciu krajów Unii Europejskiej. Do sprzedaży trafiło łącznie prawie 10 ton.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Tak wyglądają mieszkania w jakich żyją Polacy w Holandii. Aż ciężko się na to patrzy…

 

O nowych informacjach będziemy państwa informować na bieżąco.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

superbakterie

Na superbakterie będą umierać miliony osób rocznie. Jest już w każdej części świata!

Naukowcy odkryli superbakterie w 2010 roku w Indiach. Teraz dotarła już na Arktykę i staje się poważnym zagrożeniem dla ludzi na całym świecie. Co o nich wiemy? Są odporne na antybiotyki i nie wynaleziono póki co skutecznego leku, który może je powstrzymać. Szacuje się, że w 2050 roku będzie umierać przez nie 10 milionów osób rocznie.

Specjaliści z Newcastle University zwracają uwagę na to, że superbakterie są już globalnym zagrożeniem. Dowodem na to jest fakt, że pojawiła się na tak dziewiczym terenie. Naukowcy podkreślają, że mogła tam dotrzeć za pośrednictwem turystów, którzy co raz częściej odwiedzają Arktykę. Trwają badania, dzięki którym próbują oni sprawdzić, czy mogły to przenieść również ptaki. W Polsce superbakteria pojawiła się w 2011 roku na terenie Warszawy i Poznania.

 

ZOBACZ:[Wideo] Jego odpowiedź w finale „Koła Fortuny” przejdzie do historii. Tego jeszcze nie grali!

 

Naukowcy od dawna przewidują erę postantybiotykową. To okres, w którym bakterie staną się odporne na istniejące leki. Szacuje się, że przez superbakterie będzie umierać… 10 mln ludzi rocznie.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

pocałunek robaka wywołuje poważną chorobę

„Pocałunek” tego robaka może zabić. Podstępna choroba dotarła do Europy!

Uczeni od kilku dziesięcioleci alarmują, że wraz z postępującą globalizacją, na naszym globie mogą rozprzestrzeniać się rzadkie, tropikalne choroby dotąd kojarzone tylko z konkretnymi jego rejonami. W ostatnich latach proces ten przybrał na sile. Uczeni i lekarze alarmują, że właśnie kolejna groźna choroba, przenoszona przez „całującego” robaka dotarła na Stary Kontynent.

 

Kilka gatunków pluskwiaków żyjących w Ameryce Południowej rozprzestrzenia groźne schorzenie nazywane chorobą Chagasa. Są one blisko spokrewnione z pluskwiakami z Afryki, których ugryzienie może z kolei powodować śpiączkę. Często mówi się na nie „całujące” robaki, bo najczęściej gryzą w okolicach ust.

 

Nieleczona choroba Chagasa często przebiega zupełnie bezobjawowo przez całe dziesięciolecia, jednak w 10-30% przypadków rozwija się ostra odmiana choroby, atakująca jelita i serce. Może prowadzić do zgonu z powodu niewydolności krążeniowej i do zapaleń mięśnia sercowego.

 

Do tej pory choroba atakowała mieszkańców Ameryki Łacińskiej, jednak ostatnio zachorowania na nią coraz częściej odnotowuje się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii, oraz krajach europejskich!

 

Byliśmy zaskoczeni nie tylko tym, że u tak wielu osób testy na chorobę Chagasa wypadły pozytywnie , lecz także liczbą pacjentów z chorobami serca, które wydają się bezpośrednio związane z zakażeniem

 

powiedziała Melissa Nolan Garcia, badająca to zjawisko.

 

Chorobę można wykryć przeprowadzając testy krwi i walczyć z nią specjalną kuracją antypasożytniczą. Jednak świadomość zagrożenia wśród ludzi wciąż jest zbyt niska. Nie ma też odpowiednich środków i woli by wyplenić robaka, który ją rozprzestrzenia.

 

Czy za kilka-kilkanaście lat będziemy w Europie zmagać się z chorobami, które znamy jedynie z programów przyrodniczych? Wydaje się, że ten proces trwa już na naszych oczach!

epidemia ebola

EBOLA znów zaatakowała, sytuacja WYMYKA SIĘ SPOD KONTROLI! UE wysyła specjalne samoloty

Demokratyczna Republika Konga znowu zmaga się z falą zachorowań na wirusa gorączki krwotocznej, popularnie nazywanego ebola. W ostatnim czasie na tą chorobę zapadło najprawdopodobniej 44 osoby, spośród nich 23 zmarły.

 

Unia Europejska uruchomiła specjalne środki finansowe, które mają wspomóc działania Czerwonego Krzyża w Demokratycznej Republice Konga (DRK). Wysłano samoloty, które mają ułatwić logistykę w tamtym rejonie – dowieźć na miejsce leki i specjalistów. UE jest też gotowa wysłać na miejsce lekarzy z Europejskiego Korpusu Medycznego, jeśli zajdzie taka potrzeba.W tym momencie najważniejsze jest, aby ebola nie rozprzestrzeniła się na większe terytoria.

 

Na piątkowej konferencji prasowej podano, że w ostatnich dnia odnotowano 44 przypadki choroby podobnej do eboli. Jednak na potwierdzenie trzeba poczekać, dopóki nie pojawią się dokładne wyniki badań. Póki co ebolę potwierdzono u 3 osób. Z 44 chorych 23 zmarło, co bardzo źle wróży na przyszłość.

 

Kolejnym zagrożeniem jest fakt, że jedno z zachorowań miało miejsce w 250-tysięcznym mieście Mbandaka. Duże skupiska ludzkie są bardzo podatne na rozprzestrzenianie się epidemii.

 

To już dziewiąta epidemia eboli w DRK, od czasów odkrycia choroby w 1976 roku. Ebola przenosi się poprzez bezpośredni kontakt z krwią i innymi wydzielinami chorych, może przenosić się więc drogą płciową. Nie przenosi się natomiast drogą kropelkową.

 

Największa do tej pory epidemia eboli wybuchła w 2013 roku w Gwinei, skąd rozprzestrzeniła się na Sierra Leone i Liberię. Śmiertelność wśród zarażonych w tych trzech krajach wynosiła aż 99%. Łącznie ebola rozprzestrzeniła się na 26 państw, zapadło na nią ponad 27 tys. osób, z których niemal 12 tys. zmarło. Jak będzie tym razem? Miejmy nadzieję, że epidemię uda się szybko opanować.

szpitalu, choroba, szpital, łóżko, epidemia, gruźlicy, szpitalu

GROŹNA CHOROBA w Czechach, do akcji wkroczyli lekarze wojskowi! „Epidemia przyszła do nas z Ukrainy”

Czechy to kolejny kraj w naszym sąsiedztwie, który boryka się ze znacznym wzrostem ilości zachorowań na odrę. Choroba, o której zdążyliśmy już niemal zapomnieć znów wraca i zaczyna straszyć.

 

Szacuje się, że w Czechach jest około 150 chorych na odrę. Jedna z praskich klinik zamknęła swój oddział ratunkowy po tym, jak jej pracownik zaraził się tą chorobą od pacjenta. Braki kadrowe w czeskich szpitalach łatają lekarze wojskowi, którzy mają pomóc w walce z odrą.

 

Odnotowaliśmy duży wzrost zachorowań na odrę w naszym kraju. Myślę że na tym etapie możemy już użyć stwierdzenia, że mamy do czynienia z epidemią. Jest wiele przyczyn wzrostu zachorowań na odrę, jedną z nich jest spadek odporności wynikający z rosnących oporów przed szczepieniami. W całej Europie wzrósł odsetek zachorowań na odrę. Do nas epidemia przyszła z Ukrainy

 

– powiedział profesor Roman Prymula, czeski wiceminister zdrowia.

 

Przypomnijmy, że również w naszym kraju odnotowano już wzrost zachorowań na odrę. Od początku roku jest to ponad 60 przypadków, podczas, gdy w ubiegłych latach zgłaszano około 30-40 przypadków na cały rok. Podobnie jak u naszych południowych sąsiadów, odra przywędrowała do nas z Ukrainy, która walczy z potężnym wzrostem zakażeń. Choruje tam około 9 tysięcy osób.[ZOBACZ: Groźna choroba powróci do Polski? Na Ukrainie szaleje epidemia!] 

 

 

wprost.pl/ foto: pixabay

szpitalu, choroba, szpital, łóżko, epidemia, gruźlicy, szpitalu

GROŹNA CHOROBA powróci do Polski? Na Ukrainie szaleje EPIDEMIA, coraz więcej chorych pojawia się u nas!

Odra – choroba, o której praktycznie zdążyliśmy zapomnieć znów puka do naszych drzwi. Choć nie występuje niemal w ogóle w krajach wysoko rozwiniętych, to tam gdzie stosowanie szczepień jest ograniczone, potrafi nadal siać spustoszenie. Z epidemią odry borykała się np. Serbia, a obecnie także Ukraina. Wraz z obywatelami Ukrainy przybywającymi do Polski, odra pojawia się znowu w Polsce.

 

W ciągu trzech pierwszych miesięcy roku odnotowano 35 przypadków zachorowań na odrę. W całym 2017 roku było ich 65. Zachorowania dotyczą przede wszystkim obywateli Ukrainy pracujących w Polsce.

 

Większość z tych przypadków została odnotowana w Nidzicy w województwie w woj. warmińsko-mazurskim. Zachowało jednak także kilku Polaków, którzy zarazili się od Ukraińców.

– powiedział rzecznik Sanepidu, Jan Bodnar.

 

Na Ukrainie odra rozwija się z powodu niskiego odsetka szczepień wśród dzieci. Dlatego sytuacja groźna jest również dla Polaków. Coraz więcej osób w naszym kraju nie szczepi bowiem swoich dzieci. Tym samym stają się one bardziej narażone na zachorowanie.

 

Na Ukrainie od początku 2018 roku zachorowało ponad 8 tysięcy osób. Siedem z nich zmarło. Odra objawia się wysypką, zapaleniem błon śluzowych dróg oddechowych i spojówek i wysoką gorączką.

 

Zarazić możemy się drogą kropelkową, a co gorsza odra niesie za sobą wiele groźnych powikłań, m.in. zapalenie opon mózgowych, zapalenie płuc, krtani, biegunki.

szpitalu, choroba, szpital, łóżko, epidemia, gruźlicy, szpitalu

Epidemia GRUŹLICY zagraża Polsce? Nasz sąsiad przegrywa z nią walkę: „Jest coraz bardziej widoczna, nie wiemy ile osób choruje”

Epidemia gruźlicy na Ukrainie zdaje się wcale nie słabnąć. Liczba chorych nie spada, a nawet wydaje się, że zarażonych przybywa. Co gorsza, ukraińska służba zdrowia nie jest w stanie nawet skutecznie monitorować sytuacji na wielu obszarach. Czy w takim razie istnieje zagrożenie dla Polski?

 

Najgorsza sytuacja jest na wschodzie Ukrainy, a więc na obszarach objętych, lub zagrożonych działaniami wojennymi. Na tych terenach działa Polski Zespół Humanitarny, który wspiera Ukraińców w walce z gruźlicą. Szpitalom przede wszystkim brakuje nowoczesnych leków i sprzętu. Polski Zespół Humanitarny przyjąłby chętnie nawet sprzęt starszej generacji, ponieważ nawet takiego brakuje na Ukrainie.

 

Specjaliści zapewniają, że Polsce nie grozi epidemia gruźlicy na pełną skalę, ale przyznają też, że zachorowań jest więcej niż przed rokiem.

 

„Czekamy na Narodowy Program Profilaktyki Przeciwgruźliczej. Dowiadujemy się, że lekarze rodzinni nie zawsze potrafią skierować na diagnostykę gruźlicy, zbyt mało pacjentów trafia do leczenia poprzez pierwsze sito, jakim jest lekarz rodzinny”

 

– powiedział Krzysztof Grzesik, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu. W jego szpitalu zajęte są niemal wszystkie miejsca – około 78 pacjentów.

 

W naszym kraju każdego roku około 6,5 tysiąca osób dowiaduje się o tym, że ma gruźlicę. I według ekspertów nie ma ryzyka, że liczba ta znacząco się zwiększy.

 

rmf24. pl/ foto: pixabay