Koszmar na luksusowym wycieczkowcu. Pasażerowie i załoga zarazili się groźną (…)!

pasażerowie

Niezapomniana podróż luksusowym wycieczkowcem  Norwegian Joy zakończyła się dla 3800 pasażerów i załogi prawdziwym koszmarem. W trakcie wycieczki niemal wszyscy pasażerowie zaczęli chorować. Wybuch epidemii wywołał na statku prawdziwą panikę, a kapitan został zmuszony do jego ewakuacji.

Nikt nie spodziewał się, że niezapomniana podróż ekskluzywnym liniowcem Norwegian Yoy należącym do linii Norwegian Cruise Line zakończy się w najgorszy z możliwych sposobów. Dwa dni po rozpoczęciu podróży pasażerowie zaczęli uskarżać się na przykre dolegliwości żołądkowe. Niestety z każdym dniem przybywało zachorowań, a na statku wybuchła prawdziwa epidemia. Kapitan po 5 dniach podróży został zmuszony przerwać 16-dniowy rejs ze względu na dobro pasażerów i załogi.

 

 

 

 

Falę masowych zachorowań wywołał jeden z pasażerów, który wszedł na pokład wiedząc, że zmaga się norowirusem, który błyskawicznie przechodzi z człowieka na człowieka. Wirusy te zazwyczaj atakują układ pokarmnowy, a chory pierwsze niepokojące objawy odczuwa dwie dobry po zakażeniu. Zaliczają się do nich biegunki, bóle brzucha i wymioty. Na liniowcu Norwegian Joy w bardzo krótkim czasie wybuchła prawdziwa plaga zachorowań, a w 5 dniu rejsu na wirusa cierpieli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi. Kapitan statku został zmuszony zmienić kurs i zacumować w porcie w Los Angeles. Chorymi na miejscu zajęły się służby ratunkowe, kilku pasażerów ze względu na kiepski stan zdrowia trafiło do szpitala.

 

ZOBACZ TAKŻE:Po wejściu na pokład samolotu pasażerowie przecierali oczy ze zdumienia! Na pokładzie maszyny leciał miniaturowy konik, który (…)!

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Dramat na wycieczkowcu. Tajemniczy wirus ZABIŁ…

wycieczkowcu

Rejs po Morzu Śródziemnym zakończył się tragedią dla pewnej rodziny z Niemiec. Niezidentyfikowany wirus zaatakował tuż po ich wejściu na pokład. Wystarczyły zaledwie trzy godziny na wycieczkowcu aby była pierwsza ofiara śmiertelna. 

Dramat rozegrał się na statku MSC Divina, który wypłynął z portu Civitavecchii. Wśród pasażerów była pięcioosobowa rodzina z Niemiec. Jeden z członków rodziny, 12-letni chłopiec, zaczął czuć się źle wkrótce po tym jak znalazł się na wycieczkowcu. Jego stan bardzo gwałtownie pogarszał się z każdą godziną.

 

ZOBACZ TEŻ: Pamiętacie TELEGAZETĘ? Nie uwierzycie, co się tam wyrabia!

 

Po trzech godzinach statek znajdował się u wybrzeży Sardynii. Wówczas chłopiec był już umierający – trwała reanimacja. Niestety, nie udało się go uratować. Lekarze, którzy weszli na statek mogli tylko stwierdzić jego zgon.

 

Ze względów bezpieczeństwa cała rodzina 12-latka została przewieziona do szpitala na kwarantannę. Na razie nie wiadomo, co spowodowało śmierć chłopca – jaki był to rodzaj wirusa i jak bardzo był groźny. Wody w usta nabrały zarówno służby jak i armator, do którego należał wycieczkowiec.

 

Przyczyny tej sprawy nie zostały jeszcze zidentyfikowane, jednak z powodu szacunku dla zmarłego i jego rodziny oraz z uwagi na tajemnicę lekarską nie możemy ujawnić żadnych dalszych szczegółów

– powiedział rzecznik prasowy firmy MSC Cruises.

 

Czy jednak jakikolwiek wirus mógłby się rozwinąć tak szybko, by w trzy godziny powalić, przynajmniej teoretycznie, zdrowego młodego człowieka? Być może chłopiec zaraził się czymś wcześniej. A może to wcale nie była choroba zakaźna? Z dywagacjami musimy poczekać na wyniki sekcji zwłok.

 

Dramat na gigantycznym wycieczkowcu. W akcji musiało wziąć udział 12 karetek!

wycieczkowcu

Statek Norwegian Cruise Line może pomieścić na swoim pokładzie około 6 tysięcy osób. Pasażerowie, którzy byli na ogromnym wycieczkowcu płynącym wzdłuż wschodniego wybrzeża USA przeżyli prawdziwy dramat. Wszystko było tak, jak być powinno. Pili drinki, słuchali pianisty, niektórzy grali w bilard. Aż nagle… zaczęli się ślizgać wśród roztrzaskujących się butelek po jego pokładzie.

Wiało z prędkością 185 km/h, co znacząco przechyliło statek. Rannych zostało kilku podróżujących oraz parę osób z załogi. Na ogromnym wycieczkowcu rozegrał się prawdziwy dramat, którego nikt nie mógł się spodziewać. W porcie Canaveral na Florydzie czekało na poszkodowanych 12 karetek. Funkcjonariusze nie zdradzili ile dokładnie osób zostało rannych oraz jak ciężkie mają obrażenia. Sam statek nie uległ żadnemu uszkodzeniu i niebawem wypłynie w swój kolejny rejs na Bahamy.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Pijany Polak postanowił, że weźmie ACHTUNGA do ręki. Ten koleś jest hardkorem!

 

Pasażerowie mieli i tak ogromne szczęście, że wszystko się dobrze skończyło. Mogło dojść do niewyobrażalnej tragedii, której skutki byłyby opłakane. Siła przyrody jest ogromna!

źródło: o2.pl fot. youtube.com

Na ogromnym wycieczkowcu rozegrał się prawdziwy dramat. Na brzegu czekało… 12 karetek!

wycieczkowcu

Statek Norwegian Cruise Line może pomieścić na swoim pokładzie około 6 tysięcy osób. Pasażerowie, którzy byli na ogromnym wycieczkowcu płynącym wzdłuż wschodniego wybrzeża USA przeżyli prawdziwy dramat. Wszystko było tak, jak być powinno. Pili drinki, słuchali pianisty, niektórzy grali w bilard. Aż nagle… zaczęli się ślizgać wśród roztrzaskujących się butelek po jego pokładzie.

Wiało z prędkością 185 km/h, co znacząco przechyliło statek. Rannych zostało kilku podróżujących oraz parę osób z załogi. Na ogromnym wycieczkowcu rozegrał się prawdziwy dramat, którego nikt nie mógł się spodziewać. W porcie Canaveral na Florydzie czekało na poszkodowanych 12 karetek. Funkcjonariusze nie zdradzili ile dokładnie osób zostało rannych oraz jak ciężkie mają obrażenia. Sam statek nie uległ żadnemu uszkodzeniu i niebawem wypłynie w swój kolejny rejs na Bahamy.

 

ZOBACZ:Kobiety o tych imionach są najbardziej kłótliwe. Nie ma z nimi łatwego życia

 

Pasażerowie mieli i tak ogromne szczęście, że wszystko się dobrze skończyło. Mogło dojść do niewyobrażalnej tragedii, której skutki byłyby opłakane. Siła przyrody jest ogromna!

źródło: o2.pl fot. youtube.com

 

EPIDEMIA na wycieczkowcu! Setki chorych pasażerów, dramatyczne relacje z pokładu: „brakowało wody i żywności”. Wirus zamienił rajski rejs w KOSZMAR!

epidemia na wycieczkowcu royal caribbean

Rejs po rajskich zakątkach globu zmienił się w horror godny scenariusza filmowego. Sprawa przerosła obsługę ogromnego statku.

 

W poniedziałek 5,5 tysiąca osób zaokrętowało się na rejs Royal Caribbean, który miał wypłynąć z Florydy na Labadee i Jamajkę. 5 dniowy rejs miał być prawdziwym spełnieniem marzeń setek ludzi. Niestety, skończył się bardzo źle.

 

Po kilku dniach pasażerowie zaczęli skarżyć się na dolegliwości żołądkowe. Liczba chorych rosła wręcz lawinowo. Armator zapewniał, że choruje 220 osób, ale pasażerowie kwestionowali tą liczbę.

 

Na statku najprawdopodobniej zaatakował norowirus, odpowiedzialny za zatrucia pokarmowe często potocznie nazywane grypą żołądkową. Choć na statku znajdowała się obsługa lekarska i eksperci ds. higieny, nie udało im się zapanować nad epidemią. Wkrótce liczba chorych przekroczyła 300.

 

Pasażerowie malowali prawdziwie przerażający obraz tego, co ich spotkało. Lekarze na statku leczyli ich tylko lekami bez recepty, na pokładzie zaczęło brakować wody, żywności i innych podstawowych produktów. Ponieważ wiele osób w tym samym czasu cierpiało na problemy żołądkowe istniały coraz większe problemy z higieną na pokładach wycieczkowca. Na pomoc lekarską trzeba było oczekiwać nawet cztery godziny!

 

Tego rejsu nikt nie będzie wspominał dobrze – ani załoga, ani chorzy pasażerowie. Armator zapewnił, że cały statek przejdzie dodatkowe procedury oczyszczania i dezynfekcji przed kolejnym rejsem. Mimo to obawiamy się, że widmo feralnego rejsu będzie jeszcze długo unosiło się nad jednostką, nawet jeśli uda się pozbyć nieprzyjemnego zapachu…

wprost.pl