narkotyki

Olesno: brał z nią NARKOTYKI, a potem nagrywał jak UMIERA

Przerażające wydarzenie miało miejsce w Mirowszczyźnie koło Olesna w województwie Opolskim. Mariusz Z. wspólnie ze swoją 33-letnią znajomą zażywali narkotyki niewiadomego pochodzenia. Kobieta nie przeżyła. Zaś Mariusz wszystko nagrał na telefonie.

 

Dowodem w stanie jest właśnie nagranie zabezpieczone na telefonie podejrzanego. Widać na nim ostatnie chwile 33-latki, oraz jej śmierć. Jak ustaliła policja, Mariusz Z. podał kobiecie nieznaną substancję psychoaktywną. Potem nie udzielił jej pomocy, ani nie wezwał służb.

 

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Policja wciąż czeka na wyniki badań toksykologicznych, bo nie wiadomo jaką substancję zażywała kobieta przed śmiercią.

 

Podejrzanemu mężczyźnie grozi 5 lat więzienia. Postawiono mu zarzut nieudzielenia pomocy osobie potrzebującej i nieumyślnego spowodowania śmierci. Dodatkowo znaleziono przy nim marihuanę.

 

Ponieważ mężczyzna na stałe mieszka w Holandii, zastosowano wobec niego 2-miesięczny areszt. Istniała groźba, że może chcieć uciec z kraju. Czy w tej sytuacji mieliśmy do czynienia z wyjątkowym pechem, czy może to jakiś dopalacz znowu zebrał krwawe żniwo?

 

o2.pl/ foto: screenshot/tvpolice

kobieta, karambol, wyprzedzanie

Kobieta prawie wywołała KARAMBOL! Jej tłumaczenia były HORRENDALNE! [VIDEO]

58-letnia kobieta mogła spowodować potężny karambol. Wyprzedzała inne samochody w sposób nie brawurowy, a bezgranicznie głupi! Policjanci, którzy odnaleźli ją dzięki nagraniu łapali się za głowy, gdy usłyszeli jej tłumaczenia!

 

Zdarzenie miało miejsce na Drodze Krajowej nr 7 nieopodal miejscowości Kazimierzowo pod Elblągiem. Kobieta kierująca fordem wyprzedzała inne samochody wyjeżdżając na czołówkę! Zupełnie bez zwracania uwagi na jadących z naprzeciwka pruła przed siebie zmuszając ich do gwałtownych manewrów.

 

Jeden z kierowców ratując się przed piratką drogową wjechał do rowu i na chodnik. Co gorsza przewoził w samochodzie swoją matkę, która niedawno przeszła zawał serca. Na szczęście nic jej się nie stało, a po chodniku nikt nie spacerował!

 

Kierowca, który nagrał kobietę też o mało nie przypłacił tego życiem. Kierująca wyjechała wprost przed jego maskę, a w ostatniej chwili skręciła na pobocze. Dobrze, że nagrywający nie pomyślał o tym w tej samej chwili!

 

 

 

Dzięki nagraniu policja szybko namierzyła nieodpowiedzialną kobietę. Odebrano jej prawo jazdy, jednak najlepsze nastąpiło dopiero gdy funkcjonariusze usiłowali dociec dlaczego w ten sposób igrała z życiem swoim i osób postronnych.

 

Kobieta powiedziała, że to inni kierowcy powinni jej ustępować miejsca na drodze, gdy wyprzedza samochody, bo… tego wymaga kultura jazdy!

 

Sami gotujemy się słysząc tak butne i bezczelne tłumaczenia. Mamy nadzieję, że ktoś taki już nigdy więcej nie siądzie za kółkiem.

 

moto.interia.pl/ foto screenshot

skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

W czasie jazdy grzebała w TOREBCE. Omal nie skończyło się TRAGEDIĄ! [FOTO]

O wielkim szczęściu może mówić 29-letnia kobieta, oraz jej niedoszłe ofiary. Kierująca oplem w czasie jazdy poczuła nieodpartą potrzebą przeglądnięcia co ma w torebce. Pech chciał, że w czasie tej czynności zahaczyła kołami o pobocze, co rozpoczęło całą serię groźnych wypadków…

 

Do zdarzenia doszło w Grabowie Nowym niedaleko Kozienic, w województwie mazowieckim. Gdy kierująca schyliła się do torebki, jej auto zjechało na pobocze. Spanikowana kobieta próbowała gwałtownymi manewrami wrócić na asfalt i ustabilizować tor jazdy, ale tylko pogorszyła sytuację.

 

Opel całkowicie wymknął jej się spod kontroli, przeleciał przez pole żyta, skosił ogrodzenie posesji i wbił się w dom, który stanął na jego drodze! Na szczęście wewnątrz nie było nikogo. Co równie istotne, także sama winowajczyni nie odniosła niemal żadnych obrażeń. To się nazywa szczęście w nieszczęściu!

 

torebce

 

Ponieważ kobieta była trzeźwa otrzymała jedynie mandat i punkty karne. Przy tej okazji policja apeluje abyśmy w czasie jazdy jak najmniej rozpraszali się grzebaniem w swoich rzeczach, odbieraniem telefonu i rozmową za kółkiem, albo innymi tego typu czynnościami.

 

Jak widać po tej historii wystarczą ułamki sekund aby doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji na drodze.

selfie

Za to SELFIE ZNIENAWIDZIŁY GO MILIONY! Postanowił zrobić sobie zdjęcie na tle UMIERAJĄCEJ kobiety [FOTO]

Im dłużej trwa moda na selfie, tym więcej głupich pomysłów przychodzi ludziom do głowy. Pisaliśmy już o wypadkach śmiertelnych z powodu selfie. Teraz zaś czas na coś jeszcze gorszego – fotografowanie się na tle tragedii i cierpienia postronnych.

 

Burza z tego powodu rozpętała się we Włoszech. 26 maja doszło do tragicznego wypadku na stacji kolejowej w Piacenzie. Pociąg potrącił i okaleczył kobietę. Na miejscu pojawili się przedstawiciele prasy i fotografowie. Jeden z nich uchwycił przedziwną scenę.

 

Pewien młody mężczyzna robił sobie selfie na tle ciężko rannej kobiety. Wprawdzie zaraz został zatrzymany przez policję, która zmusiła go do wykasowania zdjęcia, to jednak nie uspokoiło to Włochów.

 

Zdjęcie, które obrazuje tą pożałowania godną scenę udostępniono opinii publicznej. Włosi kipią z oburzenia z powodu zachowania mężczyzny, który nie tylko nie był skłonny udzielić służbom jakiejkolwiek pomocy, ale jeszcze próbował zaistnieć dzięki tragicznemu wypadkowi.

 

Fotograf, który wykonał zdjęcie skwitował krótko:

 

Całkowicie straciliśmy poczucie etyki.

 

Nie sposób się z tym nie zgodzić. Zachowanie chłopaka krytykują też publicyści i osobistości mediów. I choć nie jest on w świetle prawa przestępcą, to zdecydowanie stał się w Italii antybohaterem. A ofiara wypadku? Na szczęście udało się ją uratować, niestety lekarze musieli amputować jej nogę.

 

 

 

o2.pl/ pixabay/ twitter

policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

Podlasie: miała być za granicą, a jej ZWŁOKI odnaleziono zawinięte w dywan! Tajemnica sprzed 7 lat rozwiązana?

Rodzina utrzymywała, że Krystyna A. nagle, z dnia na dzień, wyjechała za granicę. Spaliła za sobą mosty i zerwała kontakty. Choć wydawało się to niemożliwym, a jej mąż trafił do aresztu, nie było żadnych dowodów na obalenie tych zeznań. Nagle, po siedmiu latach sytuacja zmieniła się – odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan!

 

Wlekącą się przez lata sprawę prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, oraz policjanci z Bielska Podlaskiego, gdzie mieszkała Krystyna A. Przez wiele lat nie udało się ustalić żadnych szczegółów o losie zaginionej.

 

Dwa lata temu do aresztu z zarzutem zabójstwa trafił mąż Krystyny. Jednak policjanci nie mieli najważniejszego dowodu – ciała. Dlatego po kilku tygodniach mężczyzna opuścił areszt.

 

Jednak w ostatnich dniach nastąpił przełom w sprawie. W głębi jednego z lasów odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan. Musiały leżeć zakopane w lesie od kilku lat. Sekcja zwłok, oraz dokładne badania potwierdziły tożsamość ofiary – to była Krystyna A.!

 

Z wyników sekcji zwłok wynikało, że kobieta została pchnięta nożem. W związku z tym niespodziewanym odkryciem funkcjonariusze znowu zapukali do drzwi mieszkania jej męża. Mężczyzna po raz kolejny trafił do aresztu z zarzutem zabójstwa, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem tak szybko się nie wywinie.

 

Podejrzany nadal nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, a także odmówił składania zeznań. Czy po tylu latach uda się bezspornie odwieść, że to on jest mordercą? To już w rękach prokuratury, a następnie sądu.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ policja

zgwałcili, kobieta o tym opowiedziała

Imigranci porwali ją i BRUTALNIE ZGWAŁCILI. „To były bestie” – kobieta opowiedziała o swoim koszmarze

Czytając takie relacje, cisną się na usta najgorsze słowa. Ale może właśnie takie świadectwa są potrzebne by przełamać zabójczą poprawność polityczną jaka ochrania dzisiejszą politykę imigracyjną UE. Kobieta porwana przez bandę imigrantów opowiedziała o tym, co ją spotkało.

 

Dramat zaczął się w Rzymie na jednej ze stacji metra. 44-letnia Włoszka została z niej porwana przez czterech uchodźców z Bangladeszu, którzy wywieźli ją za miasto. Kobieta nie miała żadnych szans.

 

Złapali mnie za nogi, ściągnęli spodnie, bili i miażdżyli twarz. Chciałam się bronić, ale było ich czterech. Ten potwór gryzł mnie w wargi, twarz, ręce, plecy, nogi, zachowywał się jak głodny lew. Śmierdział piwem. Zwymiotowałam, ale nie dbał o to. Klął i mówił „zwymiotuj jeszcze raz, to cię zabiję

 

– relacjonuje włoskim mediom kobieta.

 

Mężczyźni nagrywali gwałt na telefonie komórkowym. Żeby jeszcze bardziej zastraszyć ofiarę pokazywali jej filmy z innymi kobietami, które wpadły w ich ręce. Grozili, że opublikują nagranie z gwałtu, albo po prostu ją zabiją, jeśli komuś powie o tym, co się wydarzyło.

 

Jak na razie gwałcicieli poszukuje policja, która podejrzewa ich o to, że dopuścili się znacznie większej ilości napaści na kobiety. Zeznania ostatniej ofiary zdają się to potwierdzać.

 

Czy złapanie czwórki gwałcicieli zmieni coś w postrzeganiu problemu jaki wywołał masowy napływ nielegalnych imigrantów? Obawiamy się, że na to jest już i tak za późno.

 

o2.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne 

skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Gorzów Wielkopolski: pierwsza OFIARA sezonu komunijnego – MASAKRA na przyjęciu rodzinnym!

Jedno z przyjęć komunijnych w Gorzowie Wielkopolskim zakończyło się prawdziwym dramatem. Dzień, który miał jednoczyć rodzinę wokół dziecka przyjmującego po raz pierwszy ten sakrament, zakończył się makabrycznym morderstwem.

 

W ostatnią sobotę policja w Gorzowie otrzymała informację, że w jednym z mieszkań na osiedlu Słonecznym doszło do awantury rodzinnej. Gdy przybyli na miejsce okazało się, że trwa w nim przyjęcie komunijne, zaś awantura to tak naprawdę usiłowanie zabójstwa!

 

Jak ustalili policjanci, w czasie krojenia tortu 34-letnia kobieta pokłóciła się ze swoim 43-letnim partnerem. Doszło między nimi do tak ostrej wymiany zdań, że w pewnym momencie kobieta zaczęła dźgać 43-latka nożem, którym przed chwilą kroiła tort dla gości! Zadała mu kilka ciosów w okolice szyi.

 

Mimo szybkiej reakcji służb, mężczyzny nie dało się uratować. Zmarł dwa dni później w szpitalu. Kobietę jeszcze na miejscu zbrodni przebadano alkomatem, okazało się, że jest pod wpływem alkoholu. Zastosowano wobec niej 3-miesięczny areszt.

 

Prokurator postawił jej zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który zakończył się zgonem. Za to grozi jej kara 25 lat więzienia lub nawet dożywocia.

 

Nie mieści nam się w głowie, jak złe stosunki musiały panować w tej rodzinie, że scysja nad komunijnym tortem stała się kroplą, która przelała czarę goryczy i to w tak tragiczny sposób.

 

wprost.pl/

katar

Miała uporczywy KATAR. Po latach okazało się, że wysmarkiwała PŁYN MÓZGOWO-RDZENIOWY! Jak to możliwe?!

Po tej informacji każdemu, kto ma się za alergika i przeszkadza mu katar, może zrobić się nieprzyjemnie. Dlatego już na wstępnie zaznaczymy – wcale nie tak łatwo o tego typu przypadłość. A teraz, po kolei, opowiemy jak do tego doszło, że Kendra Jackson nabawiła się tak niecodziennej dolegliwości.

 

Kobieta przez wiele lat nie była w stanie zwalczyć kataru. Jak mówi, cały czas jej nos był jak „wodospad”. Nie pomagały leki, choć lekarze twierdzili, że zapewne jest alergiczką. Po kilku latach bezowocnej walki zaczęła niepokoić się, że dolega jej coś poważniejszego.

 

W końcu lekarze z Nebraska Medicine w Omaha ustalili, że jej katar, to wcale nie wydzielina z nosa, a płyn mózgowo rdzeniowy! Wynikało z tego, że każdego dnia Kendra smarkała cieczą, która oblewa i chroni mózg każdego człowieka.

 

Dzieje się tak, gdy czaszka człowieka ulega jakiemuś urazowi. Wtedy płyn może spływać do uszu, lub nosa. Zazwyczaj jednak potrzebny do tego jest np. wypadek komunikacyjny, albo powikłania po leczeniu medycznym.

 

Dzięki szczegółowemu wywiadowi okazało się, że kilka lat wcześniej Jackson przeżyła wypadek samochodowy, w którym uderzyła dość mocno głową o deskę rozdzielczą.

 

Lekarze podjęli się już zabiegu, który miał zatamować wypływ płynu. Według nich codziennie Kendra traciła nawet pół kufla płynu mózgowo-rdzeniowego. Obecnie kobieta przyjmuje leki, a rokowania na przyszłość są „bardzo obiecujące”.

 

wprost.pl/ pixabay

klauna, 19-letnią

Strój klauna i dźgnięcia NOŻEM – tak wyglądał SEKS z 19-letnią matką. „Nie przeżyłbym kolejnej randki”

Zoe Adams to 19-letnia matka wychowująca samotnie dziecko. Jednak poza twarzą matki miała też drugą, znacznie mroczniejszą – bestialskiej sadystki, która dla lepszego orgazmu była gotowa zamordować swojego partnera i upokarzać go w stroju klauna.

 

Adams mieszkała w Crown Court w Wielkiej Brytanii. Od jakiegoś czasu spotykała się z 2 lata młodszym Kieronem Bewickiem. 17-letni chłopak był dla niej jedynie seksualną zabawką, którą Zoe zamierzała upokorzyć i wykorzystać do granic.

 

W lipcu ubiegłego roku przeszła samą siebie. Powitała chłopaka w stroju klauna, choć wiedziała, że ten panicznie się ich boi. W czasie seksu najpierw podduszała go poduszką, a wreszcie zadała mu pięć ciosów nożem.

 

Nie były to na szczęście rany śmiertelne, a raczej draśnięcia. Jednak kolejnego dnia Kieron dostał od Zoe smsy, w których jawnie groziła mu śmiercią. Pisała, że morderstwa są jak worek żetonów i nie można poprzestać na jednym, a mężczyzna to tylko przedmiot do zużycia.

 

Przerażony chłopak powiadomił policję. Zoe wszystkiego się wyparła, mówiąc że nie pamięta tej feralnej nocy, a smsy były jedynie żartem. Jednak śledczy jej nie uwierzyli. Doszli do wniosku, że mogła planować morderstwo – w jej sypialni znaleziono m.in. komplet noży.

 

Bałem się, że kolejnej randki mogę już nie przeżyć. Po tamtej feralnej nocy trafiłem do szpitala, mam uraz nerek

 

– mówił Bewick w sądzie.

 

Sąd nie dał wiary tłumaczeniom Zoe Adams i wymierzył jej właśnie karę 11 lat więzienia. Uznano ją za niebezpieczną dla otoczenia i niestabilną emocjonalnie. Dziewczyna zapowiedziała odwołanie, ale osobiście mamy nadzieję, że nie wyjdzie na wolność nawet po tych 11 latach!