ciasto

Zjedli ciasto na stypie i zaczęli czuć się bardzo dziwnie. W środku był…

Taka pomyłka jest godna filmu komediowego, a nie prawdziwego życia, jednak jak widać – czasem życie zawstydza fikcję! Na stypie w Rostocku podano żałobnikom bardzo specyficzne ciasto. 

Do zdarzenia doszło w sierpniu, ale przez szacunek do żałobników policja niemiecka opublikowała dane na temat tego incydentu dopiero teraz. W pewnej restauracji miała miejsce stypa. Żałobnicy mieli zjeść ciasto, wypić kawę, powspominać zmarłego i rozejść się do domów. Zamiast tego trzynastu żałobników trafiło do szpitala.

 

ZOBACZ TEŻ: Gdy zwróciły mu uwagę, że źle zaparkował, rozpętało się piekło. Zwrot w sprawie nożownika z Białegostoku

 

Po spożyciu ciasta ludzie zaczęli skarżyć się na nudności i zawroty głowy. Coś ewidentnie było nie tak. Na miejsce musieli przybyć lekarze. Wkrótce okazało się, że ciasto było świetnej jakości i było świeże, tylko że… dodano do niego haszysz! 

 

Policjanci ustalili, że pracownik restauracji poprosił o upieczenie takiego ciasta swoją 18-letnią córkę. Wylądowało ono w tej samej lodówce, co ciasto na stypę i niestety potem matka dziewczyny pomyliła pojemniki i narko-ciasto trafiło do żałobników!

 

Nikomu nic się nie stało. Za to 18-latka ma problemy, bowiem w jej sprawie niemiecka policja wciąż prowadzi śledztwo. Jakby się tak nad tym głębiej zastanowić, to strach jest w barach i restauracjach – nie wiadomo co jeszcze można „dostać” na talerzu przez pomyłkę obsługi…

 

o2.pl/ foto: pixabay

myślał, że jest jeleniem

Myślał, że 17-latek jest jeleniem. Ta pomyłka kosztowała życie

Polowania na grubego zwierza zawsze są bardzo emocjonujące i adrenalina towarzysząca tropieniu zwierzyny może nieźle zaburzyć postrzeganie rzeczywistości. Stąd już tylko o krok od tragedii. Tym razem nie udało się jej uniknąć, a ofiarą stał się 17-latek. Bo jego kolega pomylił go z jeleniem. 

17-letni Bobby Lane wybrał się ze znajomymi na polowanie w lasach hrabstwa Glynn w stanie Georgia. Byli większą grupą, więc wszystko zapowiadało niezłą zabawę. Bobby zaczaił się w gęstych zaroślach w oczekiwaniu na ewentualny cel. Niestety, jego 32-letni kolega Hector Romero znalazł się w pobliżu. Widząc wielki kształt wśród krzewów pomyślał, że ma do czynienia z jeleniem. Strzelił! 

 

ZOBACZ TEŻ: Długie lata ukrywał się w jaskini w niedostępnych górach. Groźny przestępca oduczył się ludzkiej mowy!

 

Prędko okazało się, że postrzelił swojego nastoletniego kolegę. Bez zwłoki wziął go na ramiona i zaniósł w okolice nieodległej stacji benzynowej, gdzie przybyła wezwana na miejsce karetka. Niestety lekarzom nie udało się uratować chłopaka. Bobby Lane zmarł jeszcze tego samego dnia w szpitalu.

 

W sprawie prowadzone jest dochodzenie, jednak jak na razie Hector Romero nie usłyszał żadnych zarzutów. Za wcześnie jeszcze by oceniać czy sprawy nie przybiorą wkrótce innego obrotu, jednak sam fakt zastrzelenia swojego znajomego może być karą, z którą sumienie tego człowieka będzie zmagać się do końca życia.

 

Pojawia się też pytania o to czy samo polowanie było dobrze zaplanowane i czy przebiegało z dbałością o podstawowe zasady bezpieczeństwa i obycia z bronią?

 

Przepisy łowieckie w Stanach są generalnie regulowane przez prawo stanowe . Różnią się one znacząco w zależności od stanu pod względem wielkości okręgów, listy gatunków łownych, okresów polowań, a także dozwolonych technik i metod łowieckich, z którymi najlepiej osobiście się zapoznać.

– mówi Wayne Davis, cytowany przez portal tygodnikplus.com, właściciel sklepu mysliwskiego z Nowego Jorku.

ZOBACZ TEŻ: Chciał się OŚWIADCZYĆ W NIETYPOWY SPOSÓB! Kilka minut później już nie żył

 

o2.pl/ foto: pixabay

poczta, 25 tysięcy tabletek

Zamiast dwóch sukienek listonosz przyniósł jej paczkę z 25 tysiącami dziwnych tabletek. Gdy zwróciła ją na poczcie, przyjechała policja!

Pewna 58-letnia Austriaczka oczekiwała niecierpliwie paczki ze sklepu odzieżowego. Zamiast tego listonosz przyniósł kopertę pełną dziwnych tabletek. Kobieta postanowiła zgłosić się do swojego urzędu pocztowego z reklamacją. Gdy pracownicy zobaczyli zawartość paczek, od razu wezwali policję. 

Kobieta widząc setki dziwnych, różowych tabletek wysypujące się z kopert pomyślała, że to ozdoby do ubrań. Coś, co przecież często zamawiają krawcowe i amatorzy wszelakiego rękodzieła. Jednak jej mąż nie miał żadnych wątpliwości. Tym bardziej, że paczka była nadana z Holandii. 

 

ZOBACZ TEŻ: Policjanci zdębieli: koza w różowych skarpetkach i siedem osób, w trzyosobowym busie – zaskakujący finał kontroli!

 

Kobieta z mężem poszła na pocztę w swoim rodzinnym mieście, czyli w Linzu. Pracownicy poczty poparli podejrzenia męża i wezwali policję. Okazało się, że paczka zawierała 25 tysięcy tabletek ecstasy. Szacuje się, że narkotyki miałby na ulicy wartość około pół miliona euro. 

 

Organa ścigania rozpoczęły wyjaśnianie kto i do kogo nadał tą nietypową paczkę. Absurdem w tej sytuacji jest fakt, że adresatem najprawdopodobniej była osoba ze Szkocji. W jaki sposób paczka z Holandii, która miała iść do Szkocji wylądowała w Austrii? Jak widać nie tylko Poczta Polska potrafi zaliczyć spektakularne wpadki!

 

ZOBACZ TEŻ: Ten rodzaj PRZEKĄSKI HAMUJE RAKA! Potwierdzają to liczne eksperymenty!

 

źródło: o2.pl/ foto: pixabay/ zdjęcie ilustracyjne

 

 

pacjentki

Lekarz pomylił pacjentki! Przez przypadek usunięto jej ciążę!

Lekarz dosłownie przeprowadził aborcję niewłaściwej kobiecie. Jak to możliwe, że pomylono pacjentki?

Pielęgniarka myślała, że pacjentka przyszła na zabieg aborcji i nie zapytała jej, by to potwierdzić. Kobieta została uśpiona, a po chwili lekarz przeprowadził zabieg.

 

Do straszliwej pomyłki doszło w klinice ginekologicznej w Seulu w Korei Południowej, gdzie do szpitala na zastrzyk z witaminami zgłosiła się kobieta w 6 tygodniu ciąży.

 

Kobieta nawet nie zdawała sobie sprawy co zaszło i dopiero następnego dnia ponownie zgłosiła się do szpitala, ponieważ zaczęła krwawić. Wtedy wytłumaczono jej, że zaszła pomyłka.

 

Personel medyczny, lekarz oraz pielęgniarka zostali oskarżeni o zaniechanie swoich obowiązków i niedopilnowanie. Oboje przyznali się do popełnionego czynu.

 

Trwa śledztwo mające ustalić dokładne czynniki, które wpłynęły na straszliwą pomyłkę u pacjentki, u której niepotrzebnie wykonano aborcję.

 

ZOBACZ TEŻ:Niania zapomniała o dziecku. Dziewczynka umierała w męczarniach

 

W większości przypadków aborcja w Korei Południowej jest nielegalna, chyba, że powstała ona w wyniku gwałtu. Wyjątek stanowi też choroba genetyczna dziecka lub, gdy płód zagraża życiu matki.

 

Źródło:02/pixabay

nawigacja

Planował pojechać do Rzymu żeby na żywo zobaczyć papieża! Nawigacja zaprowadziła go do (…)!

Prawdziwą wpadkę zaliczył 81-letni Włoch mieszkający na co dzień w Wielkiej Brytanii. Mężczyzna dawno nie był w ojczystej ziemi, więc z sentymentu postanowił ją odwiedzić. Starszy pan za cel podróży obrał stolicę słonecznej Italii, Rzym. Włoch wpadł na pomysł, że zaoszczędzi na biletach, a przy okazji pozwiedza Europę więc wybrał się w podróż samochodem. W dotarciu do Rzymu miała mu pomóc nawigacja.

Niestety starszy pan nie przewidział, że nawigacja źle odczyta jego intencje i zamiast do Rzymu poprowadzi go w zupełnie inne miejsce. Stało się tak z prostego powodu. Mężczyzna pomylił nazwy i zamiast Rome wpisał nazwę „Rom”. Mimo, że jest to niemiecka nazwa Rzymu to nawigacja była brytyjska i źle zrozumiała polecenie. Tym sposobem Włoch wylądował w niemieckiej wiosce o zbieżnej nazwie ze stolicą Italii.

 

 

 

Kiedy 81-latek dotarł na miejsce był mocno skonsternowany, ponieważ nie tak wyobrażał sobie piękny Rzym, z  którego wyjechał 40 lat temu. Mężczyzna zachodził w głowę, gdzie podziały się wszystkie atrakcje, tj jak Koloseum czy Bazylika św. Piotra. Zafrasowany mężczyzna tak bardzo się przejął, że kiedy opuścił auto zapomniał o zaciągnięciu hamulca i pojazd stoczył się uderzając w tabliczkę z nazwą miejscowości. W wyniku wypadku auto zostało dość poważnie uszkodzone, a próbujący je zatrzymać je 81-latek upadł i złamał sobie rękę! Starszy pan na pewno nie będzie miło wspominał podróży w rodzinne strony, a następnym razem na pewno wybierze samolot.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

butelki miodu

Przywiózł z wakacji trzy butelki miodu. To zniszczyło jego życie

Leon Haughton z Maryland w USA  spędził bardzo udane wakacje na Jamajce. Do domu przywiózł ze sobą trzy butelki lokalnego miodu, który kupił od ulicznego handlarza. Butelki schowane w walizce z bagażem wzbudziły zainteresowanie celników. A co więcej, stały się początkiem potężnych i absurdalnych wręcz kłopotów pechowego turysty.

46-letni Haughton spędzał ostatnie święta Bożego Narodzenia na Jamajce. To stamtąd pochodził i tam ma swoich bliskich. Po powrocie na lotnisko w Baltimore został zatrzymany przez służby, które… oskarżyły go, że trzy butelki w walizce zawierają płynną metaamfetaminę! 

 

ZOBACZ TEŻ: Makabryczne odkrycie w domku. Syn znalazł zwłoki swoich rodziców!

 

Jakby tego było mało, badania miodów dały pozytywny wynik na obecność narkotyków! W tej sytuacji służby miały podstawę by zamknąć Leona na niemal 3 miesiące do więzienia. Po 82 dniach, w marcu tego roku powtórzone testy laboratoryjne dały negatywny wyniki. Miody faktycznie były miodami i nie było w nich ani krzty substancji niedozwolonych.

 

 „Wyszedłem na wolność, ale moje ubezpieczenia przepadły, moja zdolność kredytowa została zniszczona. Straciłem pracę, a oni zostawili mnie z tym bałaganem”

 

– opowiada mężczyzna.

 

Służby stoją na stanowisku, że wszystkie procedury zostały zachowane i nie mają sobie nic do zarzucenia. Innego zdania jest Jamajczyk i jego pełnomocnik, którzy zapowiadają pozew w sprawie. Co zaś z butelkami miodu? Haughton mógłby je odebrać, ale stracił na nie ochotę!

 

turystyka.wp.pl/ foto: screenshot

szlifierką

[WIDEO] Pracownik operował szlifierką kątową. Nie miał pojęcia, ŻE ZARAZ WYDARZY SIĘ…

Zasady BHP to podstawa i powinny się przestrzegać związanych z nimi przepisów. Nie każdy jednak się do nich stosuje. Ten pracownik operował szlifierką kątową i zapomniał o jednej, kluczowej rzeczy. Zapomniał dokręcić tarczy. Ten błąd jest niewybaczalny i zazwyczaj dramatyczny w skutkach. Tak było i tym razem. Tarcza spadła i uderzyła go w okolice brzucha. Nie wiemy jednak co było dalej i czy coś mu się stało.

Najważniejsze, że żyje, bo mogło wydarzyć się naprawdę wszystko. W pracy ze szlifierką kątową trzeba przestrzegać podstawowych zasad BHP i wszystko sprawdzić kilka razy. Kto wie, być może uratuje Ci to życie, zdrowie czy chociażby palce.

ZOBACZ:[WIDEO] Młody chłopak całuje na ulicy dziewczyny przy ich facetach. MAGIA PIENIĄDZA W PEŁNEJ KRASIE

źródło fot. i wideo: youtube.com

dynamit

Rosja: pomylili dynamit z parówkami. Część zdążyli zjeść jako zagrychę do wódki!

Rosja to stan umysłu. Jeśli ktokolwiek miał jeszcze co do tego jakieś wątpliwości – to wydarzenie musi sprawić, że zmieni zdanie. Oto trzech alkoholików na głodzie włamało się do jednego z magazynów. Byli święcie przekonani, że kradną pudełka wyładowane pysznym jedzeniem! Tymczasem… ukradli dynamit!

Trzej rabusie włamali się do magazynu w Kraju Nadmorskim. Nie wiedzieli, że należy on do firmy zajmującej się rozbiórką budynków. Stąd dynamit, zapakowany w folie wzięli za… serdelki. Licząc, że część zjedzą, a resztę sprzedadzą następnego dnia, zakosili pudła z 37 kilogramami materiałów wybuchowych.

 

Rosyjskie władze wszczęły alarm – z taką ilością terroryści mogliby dokonać potężnego zamachu. Szybko jednak okazało się, że tym razem to nie terroryści są sprawcami. Śledczy wpadli na trop trzech lokalnych pijaczków. Ustalili ich adresy zamieszkania i urządzili nalot.

 

ZOBACZ: Udusili 19-letnią Darię, a zwłoki w walizce wyrzucili na śmietnik. Sprawcy poszukiwani

 

W jednym z mieszkań zastali złodziei i poszukiwane materiały wybuchowe. Problem w tym, że nie wszystkie – część mężczyźni zdążyli skonsumować! Ich przekonanie o tym, że ukradli serdelki było tak silne, że nie zastanowił ich nawet dziwny smak tych wybuchowych „serdelków”…

 

Złodzieje zaczęli zastanawiać się dopiero gdy pojawiły się bóle głowy, nudności i wymioty. Jednak nadal uważali, że to wódka była trefna, a nie parówki! Z błędu wyprowadził ich dopiero „eksperyment”: jedną z „parówek” dali psu,  który rzekomo pożerał wszystko. Gdy burek materiał wybuchowy zwymiotował, postanowili pozbyć się trefnego jedzenie. Ale na to było już za późno.

 

Za kradzież z włamaniem grozi im nawet 7 lat więzienia.

 

uczestniczka

[WIDEO] Takiej wpadki po Tadeuszu Sznuku nikt się nie spodziewał. Przez niego uczestniczka musiała…

Uczestniczka programu „Jeden z Dziesięciu” musiała przedwcześnie pożegnać się z programem, gdyż źle odpowiedziała na pytanie. Okazało się jednak, że to nie ona popełniła błąd, a prowadzący – legenda polskiej telewizji – Tadeusz Sznuk. Kazał on uszeregować wagi w boksie od najlżejszej do najcięższej. Kobieta odpowiedziała poprawnie i powinna grać dalej. Tak się jednak nie stało… Dlaczego?

Tadeusz Sznuk powiedział, że pytał o kolejność od najcięższej do najlżejszej. Jednak jak przewinie się filmik o chwilę wstecz, to słychać wyraźnie, że pyta w odwrotnej kolejności. Zatem uczestniczka powinna zostać w programie, a tak odpadła…

ZOBACZ:Mężczyźni zachwycają SIĘ JEJ BRZUCHEM! Ich zdaniem właśnie tak wygląda ideał kobiety

źródło fot. i wideo: youtube.com