NAUKOWIEC trafi do WIĘZIENIA! Robił genetyczne EKSPERYMENTY na…

naukowiec

Chiński naukowiec trafi do więzienia za to, że przeprowadzał genetyczne eksperymenty na…

W 2018 roku chiński naukowiec zmodyfikował kod DNA dwóch bliźniaczek, aby stały się one bardziej odporne na wirus HIV, przekazany im przez ojca chorego na AIDS.

 

Gdy Jianku zakończył eksperyment 25 listopada 2018 roku poinformował o tym za pośrednictwem serwisu YouTube. Po publikacji materiału w Chinach rozgorzała gorąca dyskusja na temat możliwości i zagrożeń płynących z inżynierii genetycznej oraz bioetyki i moralności postępowania badacza.

 

Jak się okazało, eksperymentalnej metodzie poddane zostały też inne dzieci. Oprócz bliźniaczek, na świat przyszło jeszcze jedno dziecko, którego geny zostały zmodyfikowane tą samą metodą -CRISPR/Cas9.

Wówczas Jiankui został okrzyknięty przez media „chińskim Frankensteinem” i zastosowano wobec niego areszt domowy.

 

30 grudnia 2019 roku zapadł ostateczny wyrok dla naukowca. He Jiunkai został skazany na 3 lata więzienia, 3 mln juanów grzywny i dostał zakaz wykonywania zawodu. Wraz z nim skazano także jego dwóch współpracowników.

 

He Jiankui ma spędzić w więzieniu trzy lata oraz zapłacić 3 mln juanów (ok. 1,64 mln złotych) grzywny za „eksperymenty genetyczne” – zdecydował sąd w Shenzhen.

 

ZOBACZ TEŻ:Ksiądz zebrał 11 tys. zł od PARAFIAN i nazwał ich SKĄPCAMI! Pieniądze wydał na…

 

 

 

Źródło:focus.pl

Źródło zdjęcia:Facebook

 

 

Odkryli DNA dziewczynki sprzed 6 TYSIĘCY LAT dzięki… GUMIE DO ŻUCIA! Niebywałe odkrycie w Danii

gumy do żucia

Genetyka wciąż potrafi niesamowicie zaskakiwać. Oto uczeni prowadzący wykopaliska w Danii znaleźli przedziwny kawałek zastygniętej materii. Był on wykorzystywany jako guma do żucia. Odkrycie pozwoliło im na zidentyfikowanie dziecka sprzed 6 tysięcy lat!

Kawałek dziwnej materii okazał się smołą brzozową, czyli dziegciem. Okazało się, że był on przeżuty jak guma do żucia, a to pozwoliło na wyodrębnienie DNA żującego. I tu zaczyna się właściwa część tej historii.

 

ZOBACZ TEŻ: Grzegorz BRAUN ujawnił swój majątek. Kwoty zwalają z NÓG!

 

Badania dowiodły, że bryłka dziegciu była żuta przez młodą dziewczynkę! Uczeni ochrzcili ją Lola, być może dlatego, że odkrycia dokonano na wyspie Lolland w Danii. A może dlatego, że smołę brzozową, którą żuła i wypluła porównali do dzisiejszych gum do żucia?

 

Nie jest to daleko idące porównanie, bowiem smoła brzozowa ma podobne właściwości, co dzisiejsze gumy do żucia. Oczyszcza dziąsła i zęby i pomaga walczyć z infekcjami jamy ustnej. A te faktycznie dziewczynkę trapiły.

 

Lola przed wyrzuceniem dziegciu jadła orzechy i mięso kaczki – ślady po takim pożywieniu odkryto w jego grudce. W jej ślinie odkryto pozostałości po wirusach Epsteina-Barr, który powoduje opryszczkę, mononukleozę i bakterie pojawiające się przy infekcjach dziąseł.

 

Na podstawie badania DNA, które udało się wyodrębnić ze śliny dziecka dowiedziono, że była ona przedstawicielem gatunku homo sapiens, jej grupa pochodziła z Europy Środkowej, a zapewne przywędrowała z południa. Dlatego też dziewczynka miała ciemniejszy odcień skóry, niebieskie oczy i czarne włosy. Zapewne była częścią jednej z wielu grup myśliwych i zbieraczy, którzy w owym czasie penetrowali Europę i zaczynali osiedlać się tu na stałe.

 

Co ciekawe, tylu danych nie udałoby się uzyskać, gdyby uczeni odkryli jej szkielet. W kościach bowiem nie zachowuje się aż tyle informacji genetycznych, co w ślinie. Badania nad grudką dziegciu i DNA prowadzili badacze z Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Holandii, a swoje ustalenia opublikowali na łamach pisma „Nature Communications”.

 

o2.p/ foto:

Wyszła wyrzucić śmieci i zaginęła. Rodzice poznali prawdę po 36 LATACH

prawda po 36 latach

Julie Fuller miała 11 lat gdy w 1983 roku wyszła z domu wynieść śmieci. Rodzice już nigdy więcej nie zobaczyli jej żywej. Aż 36 lat musieli też czekać, by tajemnica jej zniknięcia i sprawca zostali ujawnieni.

Rodzina Julie Fuller pochodziła z Wielkiej Brytanii, ale przeprowadziła się do Teksasu. Tego feralnego dnia zatrzymali się w Kensington Motel w Arlington. Julie poszła wynieść śmieci i nie wróciła. Po dwóch dniach policja znalazła jej zwłoki w nieodległym Fort Worth.

 

ZOBACZ TEŻ: Koszmarny finał poszukiwań w Łodzi. Tylko kurtka wystawała spod lodu!

 

Ciało 11-latki znalazł pracownik budowlany. Była rozebrana, oprawca udusił ją i zgwałcił.

 

Policja nie była w stanie znaleźć winnego. Wszystkie tropy urywały się. Zabezpieczono jednak ślady DNA, które wprowadzono do bazy danych i co jakiś czas sprawdzano, czy osoba o tym samym DNA nie trafiła do bazy za inne przestępstwo. Tak mijały kolejne lata i dekady.

 

Niedawno policja skontaktowała się z firmą, która zajmuje się fenotypowaniem DNA. Udało się stworzyć portret zabójcy, w jego różnych wersjach zależnie od wieku. Później kod DNA został wysłany do firmy, która zajmuje się poszukiwanie przodków na jego podstawie. Tak trafiono na krewnego mordercy! Poproszono go o próbkę jego DNA, aby ustalić ponad wszelką wątpliwość tożsamość sprawcy. 

 

Poprzez niego ustalili, że sprawcą zbrodni był James Francis McNichols. Niestety, nie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności – zmarł w 2004 roku, 21 lat po dokonaniu brutalnego mordu i gwałtu.

Szokujące doniesienia mediów. Książę Harry nie jest synem (…)!

harry

Od kilkunastu lat krążą plotki na temat tego, że książę Harry nie jest biologicznym synem księcia Karola. Ostatnio w amerykańskiej prasie pojawiły się nowe informacje na ten temat, które zdaniem wielu ekspertów rozwiewają wszelkie wątpliwości!

Brytyjska rodzina królewska znana jest z licznych skandali, które od lat szargały jej dobre imię. Ostatnio coraz głośniej o konflikcie na linii książę Harry-książę Karol. Nie od dziś wiadomo, że syna i ojca wiązała szorstka nić sympatii i raczej rzadko okazywali sobie czułość. Teraz wychodzą na jaw coraz mroczniejsze tajemnic Pałacu Buckingham jakoby Karol nie był biologicznym ojcem Harry’ego. Miał to potwierdzić sam 70-latek, który podczas jeden z kłótni powiedział to ponoć synowi w twarz.

 

 

 

Wiadomo również, że małżeństwo księżnej Diany z księciem Karolem nie należało do najszczęśliwszych. Księżna Walii była oskarżana o częste zdrady, które doprowadziły do rozpadu małżeństwa. Od lat spekulowało się, że książę Harry jest synem jednego z jej kochanków. Ostatnio miał potwierdzić to sam książę Karol. Doszło do tego podczas kłótni jaka wywiązała się między obu mężczyznami. To właśnie wtedy z jego ust miały paść słowa: „Nie jestem twoim biologicznym ojcem. Po narodzinach twojego brata Williama, twoja matka i ja, rozeszliśmy się, Diana zdradziła mnie i poczęła cię podczas romansu z innym mężczyzną”.  Według osoby związanej z rodziną królewską Karol ma co do tego pewność. Jeżeli spekulacje potwierdziłyby się, to książę Harry znalazłby się trudniej sytuacji i straciłby wszelkie tytuły i prawo do dziedziczenia tronu.

 

ZOBACZ TAKŻE:Polacy planowali zamach na księcia Harry’ego! Powód jest zaskakujący

 

źródła: pomponik.pl, foto youtube.com

Naukowcy już wiedzą czym jest Potwór z Loch Ness. Badania DNA nie pozostawiają złudzeń

loch ness

Potwór z Loch Ness to jedna z tych tajemnic, które od naprawdę dawna rozpalają głowy poszukiwaczy przygód, wielbicieli zjawisk nadprzyrodzonych, czy tzw. kryptozoologów. Naukowcy z Uniwersytetu Otago w Nowej Zelandii pobrali 250 próbek z terenu całego jeziora i twierdzą, że wiedzą już, czym jest słynna bestia z głębin. 

Profesor Neil Gemmell wraz ze swoją ekipą przeanalizowali ćwierć tysiąca próbek wody pobranych z różnych rejonów jeziora Loch Ness. Chcieli w ten sposób ustalić czym jest mityczny stwór, który pojawia się w jeziorze od XX wieku.

 

ZOBACZ TEŻ: 22-latek wziął ślub z 10-LATKĄ. Ślub unieważniono, ale z kuriozalnego powodu!

 

Do dzisiaj udokumentowano świadectwa około tysiąca osób, które twierdzą, że widziały potwora. Zazwyczaj opisywały go jako długiego jaszczura, lub zwierzę wężopodobne o długim i smukłym ciele.

 

Zespół profesora Gemmella po przeprowadzeniu testów DNA stwierdził, że potwór z Loch Ness może być..wielkim węgorzem! We wszystkich z 250 próbek odkryto bowiem ślady biologiczne tych ryb. Gemmell twierdzi, że analizując próbki oraz świadectwa ludzi, teoria z wielkim węgorzem wydaje się wielce prawdopodobna, bowiem potwór faktycznie mógłby go przypominać.

 

Zespół ekspertów opublikuje pełen raport ze swoich badań jeszcze w tym miesiącu. Cokolwiek by jednak w nim nie napisano, opornych zapewne to nie przekona do uwierzenia w istnienie potwora. My też wolelibyśmy jeden dobrej jakości materiał video lub foto niż nawet najbardziej zaawansowane badania opierające się na hipotezach i poszlakach.

 

o2.pl/ foto: screenshot

Kiedy się urodził rodzice zostawili go w toalecie na lotnisku. Po 33 latach odnalazł ich i powiedział, że są (…)!

lotnisku

Historia Steve’a Heydes’a z Wielkiej Brytanii napawa optymizmem i wlewa nadzieję w serca osób, który znalazły się w takiej sytuacji jaką przeżywał on sam. Kiedy dorosły dziś 33-letni mężczyzna był niemowlakiem został porzucony przez swoich rodziców na lotnisku Gatwick pod Londynem. Maleńkie dzieciątko zostało odnalezione przez jednego z pasażerów i przekazane obsłudze portu lotniczego. Niestety nikt nie zgłosił się po chłopca.

Steve trafił później do rodziny zastępczej przez którą był wychowywany. Kiedy dorósł i poznał swoją prawdziwą historię robił wszystko by odnaleźć swoich rodziców za którymi tęsknił. Brytyjczyk szukał ich blisko 15 lat. Po wielu długich latach w końcu udało mu się ich odnaleźć. 33-latek dowiedział się kim są rodzice, którzy zostawili go na lotnisku dzięki przeprowadzeniu badań DNA. To właśnie żmudna analiza  naukowców pozwoliła mu odkryć prawdę.

 

 

 

Mężczyźnie udało się zdobyć numer telefonu do rodziców i po kilku dniach namysłu postanowił do nich zadzwonić. Steve dowiedział się, że jego mama zmarła, jednak tata nadal żyje. To właśnie z nim udało mu się skontaktować. Ojciec zdradził mu, że ma rodzeństwo, które do tej pory nie zdawało sobie w ogóle sprawy o jego istnieniu. Mimo szoku jaki przeżył, 33-latek nie ma pretensji do swoim rodziców. Steve chciał ich tylko odnaleźć by móc się z nimi spotkać i dowiedzieć się trochę więcej o sobie i swoich korzeniach.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

Pochowali go 2-miesiące wcześniej. Gdy stanął w drzwiach swojego domu, jego córka prawie umarła z przerażenia!

pochowali, szczątki, pogrzebie, zakładu pogrzebowego

Ajgali Supygaliew z Kazachstanu zginął tragicznie w pożarze. Taka przynajmniej była oficjalna wersja, potwierdzona zresztą przez służby państwowe. Jakże nie uwierzyć mając tak mocne dowody? Bliscy pochowali więc mężczyznę, ale ten… powrócił z „zaświatów” dwa miesiące po pogrzebie! 

Pewnego dnia Ajgali po prostu otworzył drzwi swojego domu i wszedł do środka. Nie potrafił zrozumieć skonsternowanych i przerażonych min swoich bliskich. Nie widzieli go łącznie cztery miesiące, a od dwóch byli w żałobie po tym jak go pochowali!

 

Pan Supygaliew tymczasem stwierdził beztrosko, że przecież dostał pracę w niedalekiej wiosce i cały czas przebywał właśnie tam! Gdy pracy zabrakło wrócił do rodzinnego domu we wsi Tomarly niedaleko Atyrau.

 

 

ZOBACZ TEŻ: Nowa teoria nt. tajemnicy lotu MH370. „Pasażerowie mieli łagodną śmierć”

 

 

Cała pomyłka była winą speców od kryminalistyki. Przeprowadzili oni rzekomo testy DNA, które z 99,2% pewności potwierdziły tożsamość zwłok jako należących do Ajgali. Odbył się więc pogrzeb, rodzina zwróciła emeryturę Ajgali, którą niesłusznie pobierała przez dwa miesiące, a urzędnicy wystawili akt zgonu.

 

Teraz rodzina Supygaliewa rozważa wniesienie sprawy o odszkodowanie, wszak pogrzeb naciągnął ich na spore koszta finansowe, że nie wspomnieć o stratach duchowych! Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że wszystko dobrze się skończyło. A pomnik i miejsce na cmentarzu i tak się kiedyś przyda…

 

o2.pl foto: youtube. 

Zwłoki zniesione z Mount Everest bardzo trudne do identyfikacji. „Nie mają twarzy, ani żadnych…”

dramat na evereście, everest

W ostatnich tygodniach nepalska ekspedycja zniosła z najwyższej góry świata zwłoki 4 wspinaczy i 11 ton śmieci pozostawionych przez himalaistów. Niestety, istnieją spore problemy z identyfikacją zniesionych z Mount Everest ciał.

Zwłoki, które udało się zebrać leżały pierwotnie między obozem bazowym pod Mount Everest a Przełęczą Południową (7906 m. n.p.m.). Ekspedycja nie pokusiła się więc o znoszenie zwłok z najwyższych partii góry, ale zapewne tylko te, które znajdowały się wyjątkowo blisko szlaku i mocno rzucały się w oczy wspinającym himalaistom.

 

ZOBACZ TEŻ: Odkryli tajny właz w kwaterze głównej Hitlera. To za nim ukryta jest bursztynowa komnata?

 

Zwłoki przewieziono do kostnicy szpitala uniwersyteckiego w Katmandu, stolicy Nepalu. Jednak żadnego ciała nie udało się jak dotąd zidentyfikować – nie znaleziono przy nich żadnych rzeczy osobistych ułatwiających identyfikację, a warunki panujące na górze sprawiły, że ciała uległy znacznemu rozkładowi.

 

Ciała są nie do poznania, niemal szkielety. Nie mają twarzy, żeby je zidentyfikować. Poleciliśmy szpitalowi pobranie próbek DNA do porównania z rodzinami zmarłych wspinaczy, które się mogą zgłosić

 

– mówi oficer policji Phanindra Prasai.

 

Na zboczach Everestu wciąż spoczywają setki ciał. Część z nich wprost na szlakach wspinaczkowych, o czym opowiadali wspinacze, którzy powrócili niedawno z Everestu:

ZOBACZ:Filmowiec opowiedział, co dzieje się na Mount Everest: „Śmierć. Masakra. Chaos. Nigdy więcej tam nie wrócę”

 

Warto jednak pamiętać, że nie każdy ze zmarłych chciał „wracać” z Everestu. Ostatnią wolą wielu wspinaczy było aby pochować ich na zboczach góry, która odebrała im życie.

 

onet.pl/ foto: wikipedia

Wydobyli zwłoki źrebaka sprzed 42 tysięcy lat. Po miesiącach badań mają sensacyjne informacje – to może być naukowy przełom!

źrebak, zwłoki 40 tysięcy lat. truchło

Syberia i jej specyficzny mikroklimat sprzyja długiemu zachowaniu szczątków organicznych. Naukowcy z uniwersytetu w Jakucku natrafili w sierpniu 2018 roku na truchło źrebaka sprzed 40 tysięcy lat! Jak twierdzą odkrywcy jest ono wyśmienicie zachowane.

Ciało źrebaka odkryto w kraterze Batagaika, 100-metrowej depresji na północnej Syberii. Powstała ona w latach 60-tych z powodu intensywnego wylesiania terenu. Ziemia stała się niestabilna, a wieczna zmarzlina pozbawiona osłony drzew zaczęła rozmarzać. Z roku na rok dochodzi do coraz większych osunięć ziemi, a krater powiększa się. Dzięki temu odsłaniane są warstwy gleby sprzed wielu tysięcy lat, a wraz z nimi – niesamowicie zachowane prehistoryczne rośliny i truchła zwierząt.

 

 

ZOBACZ: Wyrodna babcia miała zaopiekować się wnuczkami. Zamiast tego w narkotycznym szale zrobiła coś strasznego

 

Znalezione źrebię miało około 2-3 miesięcy gdy zdechło. Na jego skórze zachowała się nawet sierść. Jej fragmenty i próbki płynów ustrojowych pobranych z ciała poddano szczegółowym badaniom.

 

 

 

O tym, co odkryli naukowcy i jakie może mieć to znaczenie przeczytasz na kolejnej stronie!