odkrycie

Niesamowite odkrycie naukowców na Syberii. Czy ludzie mieli innych przodków o których nie wiedzieliśmy?

Niesamowite odkrycie naukowców nad rzeką Jana w północnej części Rosji. Znaleziono tam ślady pradawnego ludu sprzed 30 tysięcy lat. Konkretnie natrafiono na zęby mleczne. Miały one należeć do dziecka żyjącego w czasach epoki lodowcowej. Badania mówią, że zamieszkiwał on tereny Syberii, gdzie pierwsze ślady ludu mają około 40 tysięcy lat.

Dokładnie zęby 34 osób znaleziono nad rzeką Jana. Poddano je badaniom DNA. Dwa z nich należały do dziecka i liczyły sobie ok. 31 tysięcy lat – napisali badacze w czasopiśmie Nature. Ci ludzie stanowili znaczącą część historii ludzkości. Zróżnicowali się niemal w tym samym czasie, co przodkowie współczesnych Azjatów i Europejczyków oraz prawdopodobnie w pewnym momencie zajęli znaczne tereny na półkuli północnej – twierdzi profesor Eske Willerslev z Uniwersytetu w Cambridge. Badania potwierdzają, że lud ten był bardzo twardy i wytrzymywał ogromne mrozy. Odkrycie udowadnia również pewną ważną rzecz. Bliżej mu było do Europejczyków niż do Azjatów. Mimo tego, że byli tak wytrzymali, to jednak nie udało im się przetrwać strasznej epoki lodowcowej.

Odkryć może być więcej. Naukowcy dodają, że od zębów tak naprawdę zaczęli i nie wiadomo co jeszcze na nich czeka. Jedno jest pewne – może dojść do kolejnych znaczących odkryć.

źródło: o2.pl fot.

źrebak, zwłoki 40 tysięcy lat. truchło

Wydobyli zwłoki źrebaka sprzed 42 tysięcy lat. Po miesiącach badań mają sensacyjne informacje – to może być naukowy przełom!

Syberia i jej specyficzny mikroklimat sprzyja długiemu zachowaniu szczątków organicznych. Naukowcy z uniwersytetu w Jakucku natrafili w sierpniu 2018 roku na truchło źrebaka sprzed 40 tysięcy lat! Jak twierdzą odkrywcy jest ono wyśmienicie zachowane.

Ciało źrebaka odkryto w kraterze Batagaika, 100-metrowej depresji na północnej Syberii. Powstała ona w latach 60-tych z powodu intensywnego wylesiania terenu. Ziemia stała się niestabilna, a wieczna zmarzlina pozbawiona osłony drzew zaczęła rozmarzać. Z roku na rok dochodzi do coraz większych osunięć ziemi, a krater powiększa się. Dzięki temu odsłaniane są warstwy gleby sprzed wielu tysięcy lat, a wraz z nimi – niesamowicie zachowane prehistoryczne rośliny i truchła zwierząt.

 

 

ZOBACZ: Wyrodna babcia miała zaopiekować się wnuczkami. Zamiast tego w narkotycznym szale zrobiła coś strasznego

 

Znalezione źrebię miało około 2-3 miesięcy gdy zdechło. Na jego skórze zachowała się nawet sierść. Jej fragmenty i próbki płynów ustrojowych pobranych z ciała poddano szczegółowym badaniom.

 

 

 

O tym, co odkryli naukowcy i jakie może mieć to znaczenie przeczytasz na kolejnej stronie! 

mamut

Rosjanie chcą zasiedlić Syberię…mamutami. To możliwe w ciągu dekady

Rosyjscy naukowcy we współpracy z Japończykami i Koreańczykami. Chcą przywrócić do życia…mamuty. Planują utworzenie Parku Epoki Lodowcowej. Uważają, że jest to możliwe w ciągu 10 lat.

Projekt przywrócenia do życia mamuta i utworzenie parku z epoki lodowcowej ogłosił Aisen Nikolajew, pełniący obowiązki prezydenta rosyjskiej Republiki Sacha (czyli Jakucji) na Syberii w Rosji. Deklaracja zapadła podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego (EEF) we Władywostoku.

Nikolajew zapowiedział, że „zbliża się wskrzeszenie wymarłych włochatych bestii”. – W 2014 roku wraz z przyjaciółmi zaproponowałem projekt stworzenia Parku Epoki Lodowcowej z mamutami. Wówczas wszyscy się śmiali, ale teraz już nie jest im do śmiechu– przypomniał p.o. prezydenta Republiki Sacha.

W Rosji trwają obecnie próby sklonowania mamuta, koni i lwów jaskiniowych.

Źródło: Najwyższy Czas!

Fot. Gazeta Wyborcza

ZOBACZ TEŻ: https://wpolityce24.pl/w-europie-wymieraja-ptaki-odpowiedzialne-unijne-programy-rolne/

jelenia

[WIDEO] Wiara w ludzkość przywrócona! Uratowali jelenia w sytuacji, gdy każdy by już odpuścił.

W obliczu nienawiści i przemocy, która otacza nas każdego dnia, najprostszy gest, potrafi przywrócić wiarę w człowieka. Potwierdzili to syberyjscy myśliwi, którzy w patowej sytuacji, nie zaprzestali walki o życie uwięzionego jelenia. Determinacja i cała otoczka tej akcji ratunkowej, pokazuje, że warto wierzyć w ludzi!

Miejscowi syberyjscy myśliwi ratują wyziębionego jelenia z rzeki Barguzin, niedaleko Ułan Uda, stolicy Buriacji. Materiał ogląda się bardzo ciężko, lecz efekt końcowy jest taki, że zwierzę żyje. Brawo panowie!

ZOBACZ:Zamordował 8-letnią dziewczynkę. Inny więzień postanowił ją pomścić

źródło: swiatfilmikow.pl , youtube.com

fot. youtube.com

 

lasu, drzewko

Zaginął 3 tygodnie temu na grzybach, gdy wszyscy stracili nadzieję okazało się, że żyje. Niesamowita historia!

Rosja ze swoimi przestrzeniami to kraj, który ciężko objąć rozumem i uświadomić sobie jak potężne odległości dzielą jej miasta, wioski i osady, szczególnie za Uralem. Nic więc dziwnego, że wyszedłszy na grzyby do lasu można w nim dosłownie przepaść. Tak stało się i tym razem, ale to jednak historia z happy endem – mężczyzna, który zaginął odnalazł się 200 kilometrów dalej!

 

Wiktor Winogradów, 65-latek ze wsi Podgomy w Kraju Krasnojarskim wyszedł 3 października na grzyby wraz ze swoim psem Thorem. Nie wrócił na noc do domu, dlatego rozpoczęto poszukiwania. Przeczesano las o powierzchni 100 kilometrów kwadratowych, ale nie natrafiono na żaden ślad mężczyzny. Szukało go ponad 200 osób. Wreszcie akcję odwołano.

 

Tymczasem 21 października Winogradów zadzwonił do rodzinnego domu ze wsi Kuskun oddalonej o, bagatela, 200 kilometrów! Jak to możliwe i jak mężczyzna przeżył 3-tygodnie w tajdze?

 

 

ZOBACZ: Wyjechała walczyć z depresją, wkrótce znaleziono jej ZWŁOKI na drzewie. Została potraktowana niewyobrażalnie BESTIALSKO

 

 

Jak opowiada Winogradow, zgubił się z powodu niedźwiedzicy z młody, którą usiłował ominąć szerokim łukiem. Wtedy stracił orientację. Jego pies, Thor, cały czas towarzyszył mu w poszukiwaniach domu. Mężczyzna jadł to co znalazł w lesie, m.in. jarzębinę. Gorzej było z psem, który raczej nie był w stanie zmusić się do diety roślinnej.

 

W dzień Wiktor często niósł psa, który nie miał już siły iść, zaś nocami Thor ogrzewał go i śpiąc z nim nie pozwalał mu umrzeć z wychłodzenia. W lesie znalazł także opuszczoną chatę, a w niej butelkę oleju, która stała się ważnym elementem diety człowieka i psa.

 

Po dotarciu do Kuskun okazało się, że Wiktor schudł 16 kilogramów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie do Thora – psiak zgubił 8-kilogramów, a dodatkowo stwierdzono u niego niedrożność jelit, przez niezbędna była operacja. Mimo wszystko czworonóg przeżył i dochodzi do siebie, chociaż jego stan wciąż jest ciężki. Mamy nadzieję, że obaj dojdą do siebie i jeszcze nie raz wybiorą się do lasu!

 

o2.pl

armia czerwona

Brudna HORDA grabiąca wszystko na swej drodze – tak wyglądała armia sowieckiego IMPERIUM ZŁA we wrześniu 1939 roku

Kradli zegarki i rowery, wypijali perfumy jak najlepszy alkohol, smar do wozów brali za marmoladę, a krem Nivea za aromatyzowany smalec. Zetknięcie się Polaków z sowieckimi żołnierzami, którzy 17 września zaatakowali wschodnie obszary II Rzeczypospolitej należało do traumatycznych i szokujących przeżyć. Armia Czerwona daleka była od zachodnioeuropejskich obyczajów.

 

Czasem brzmią zabawnie i groteskowo, jednak za większością z tych relacji kryją się dramaty naszych przodków.

 

„Byli brudni, czasem płaszcze się za nimi wlokły – tacy byli mali. To była populacja wielkiego głodu na Ukrainie i w Rosji. Robili wrażenie hordy, masy robactwa, mrówek z karabinami. Wynędzniali, szli nie jak armia, ale powoli, bez rytmu, pokrzykując, no i śmierdząc.”

 

– wspomina Adam Macedoński, artysta plastyk, który w 1939 roku miał 9 lat i mieszkał we Lwowie. Na własne oczy widział wkroczenie Krasnoarmiejców do swojego miasta i ich niecodzienne zwyczaje wynikające z braku obycia i wiedzy o świecie poza „komunistycznym rajem” :

 

–  Bardzo poszukiwane były lepy na muchy, bo jakiś dowcipny batiar (awanturnik) lwowski powiedział im, że to jest luksusowy przysmak panów. Szukali po sklepach lepów, i te lepy panie oficerowe lizały na ulicy. Lep na muchy był robiony na miodzie czy na cukrze.

 

Wspomnienia w tym samym tonie nie należą do rzadkości:

 

Oddział piechoty w brudnoszarych szynelach przepasanych parcianymi paskami, z karabinami na sznurkach nie wytrzymywał w moich oczach porównania z dziarskimi i barwnymi ułanami

– pisze w swej książce Mieczysław Kumorek. Za żartobliwy komentarz pod adresem żołnierzy został złapany i po brutalnym śledztwie skazany na 8 lat łagru.

 

Armia Czerwona na dobre zadomowiła się na kresach, a jej żołnierze rozpoczęli nierzadko trudne zapoznawanie się z dobrodziejstwami świata, który jak dotąd nie zaznał komunizmu.

 

Kupował chłop smar do wozu. Po jego wyjściu dwóch bolszewików zażądało tego, co brał chłop, dwa kilogramy. Wyszli ze sklepu i nie zważając na to, że to ulica zaczęli palcami próbować smaru. […] Tak próbowali po trzy razy, aż potem mówi jeden do drugiego, że polska marmelada niesmaczna i całą paczkę ze złością rzucili na chodnik”

– relacjonowała mieszkanka Grodna.

 

Szok kulturowy

 

Szok kulturowy przeżywali szczególnie żołnierze z azjatyckich części ZSRS, oderwani od życia, które w ich rejonach nie zmieniło się praktycznie od setek lat:

 

 

„Przyłapani na patrzeniu na coś z zainteresowaniem, uśmiechali się protekcjonalnie i mówili: ‘Mamy tego pod dostatkiem w Związku Sowieckim’. Trudno to było pogodzić z ich nienasyconym głodem zegarków, brzytw, latarek, scyzoryków, piór wiecznych”

 

– opisywał swoje zetknięcie z Sowietami Aleksander Topolski. I choć trafił na bardziej karne oddziały gdyż w jego rodzinnym mieście „nie było żadnych kradzieży, żadnych gwałtów”, a  nawet „przekleństwa należały do rzadkości” ostatecznie również skończył na Syberii i miał okazję poznać system komunistyczny od najmroczniejszej strony.

 

Przytoczone powyżej wspomnienia to tylko skromny wycinek tego, co Polacy zapamiętali z sowieckiej inwazji w 1939 roku. Nic dziwnego, że ci, którzy zetknęli się z nią wtedy, 5 lat później wcale nie uważali Armii Czerwonej za wyzwolicieli.

 

Na podstawie:

Mieczysław Kumorek, Z Kresów do peczorskich łagrów, Warszawa 1990

Aleksander Topolski, Biez Wodki. Moje wojenne przeżycia w Rosji, Poznań 2011

ciekawostkihistoryczne.pl

TVP.info

źrebak, zwłoki 40 tysięcy lat. truchło

To truchło czekało 40 tysięcy lat na odkrywców. „Jest świetnie zachowane”

Syberia i jej specyficzny mikroklimat sprzyja długiemu zachowaniu szczątków organicznych. Naukowcy z uniwersytetu w Jakucku właśnie natrafili na truchło źrebaka sprzed 40 tysięcy lat! Jak twierdzą odkrywcy jest ono wyśmienicie zachowane.

 

Ciało źrebaka odkryto w kraterze Batagaika, 100-metrowej depresji na północnej Syberii. Powstała ona w latach 60-tych z powodu intensywnego wylesiania terenu. Ziemia stała się niestabilna, a wieczna zmarzlina pozbawiona osłony drzew – rozmarzać. Z roku na rok dochodzi do coraz większych osunięć ziemi, a krater powiększa się. Dzięki temu odsłaniane są warstwy gleby sprzed wielu tysięcy lat, a wraz z nimi – niesamowicie zachowane prehistoryczne rośliny i truchła zwierząt.

 

 

Znalezione źrebię miało około 2-3 miesięcy gdy zdechło. Na jego skórze zachowała się nawet sierść. Jej fragmenty i próbki płynów ustrojowych pobranych z ciała poddano szczegółowym badaniom.

 

 

Źrebię znacznie różni się genetycznie od koni występujących w Jakucji obecnie. Naukowcy chcą teraz zbadać zawartość jelit źrebaka, a potem przeprowadzić sekcję zwłok. Przyczyną śmierci źrebaka było najprawdopodobniej utonięcie.

 

Badacze uważają, że są to najlepiej zachowane szczątki konia z tak odległego okresu. Zresztą, ich wyprawa była udana także z innych powodów – poza źrebakiem natrafili także na szkielet mamuta. Krater Batagaika z pewnością skrywa jeszcze setki innych ciekawych okazów.

witim most na rzece w syberii

Poznajcie NAJGORSZY MOST NA ŚWIECIE – żeby go przejechać trzeba mieć NERWY ZE STALI! [VIDEO]

Takie rzeczy tylko w Rosji – chciałoby się rzec. To jedna z najbardziej ekstremalnych przepraw jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Przedstawiamy wam most na rzece Witim na Syberii. Przejechanie go wymaga niesamowitej wprawy, żelaznych nerwów i takich samych jaj. Jeden błąd może poskutkować katastrofą.

 

Witim to jeden z dopływów Leny na Dalekim Wschodzie Rosji w obwodzie irkuckim. Patrząc na most, który jest przez niego przerzucony, największym błogosławieństwem tej krainy jest to, że Witim pozostaje zamarznięty od listopada do maja. Dzięki temu przez niemal połowę roku można ominąć tą potworną konstrukcję jadąc bezpośrednio po lodzie.

 

Most powstał ponad 30 lat temu jako most tymczasowy. Obok wybudowano solidny most kolejowy, ale ta konstrukcja to wciąż jedyna przeprawa dla samochodów zmierzających tą trasą w kierunku Magadanu i Jakucka.

 

 

Dlatego lokalni mieszkańcy sami dbają o to, żeby był jako tako przejezdny i ewentualne braki i większe usterki uzupełniają własnym sumptem. Konstrukcja ma 570 metrów długości i wisi – ale tylko na słowo honoru – 20 metrów nad lustrem wody. Ma nieco ponad 2 metry szerokości – akurat tyle ile ciężarowe Kamazy i Urale. Pojazdy niemal idealnie mieszczą się na zmurszałych podkładach kolejowych będących nawierzchnią mostu.

 

 

Podziwiamy każdego, kto choć raz przejechał po tej konstrukcji. Sami raczej zdecydowalibyśmy się na przejście po nim pieszo – a i to wymagałoby nie lada odwagi. A Wy – skusilibyście się na przejażdżkę nad rzeką Witim?

potężne mrozy w Ojmiakonie

POTĘŻNE mrozy nawet jak na Syberię! Było tak zimno, że zepsuły się termometry – być może padł nowy rekord ujemnych temperatur!

Ojmiakon to wieś często uznawana za najzimniejszą zamieszkiwaną stale przez ludzi osadę na ziemi. Mrozy w okolicach -50 stopni Celsjusza nie są tam niczym nadzwyczajnym. Ale ostatnie temperatury były tak niskie, że wysiadły nawet elektroniczne termometry!

 

Ojmiakon słynie nie tylko z mrozów, ale także gorących źródeł – to właśnie dzięki nim ludzie mogą i chcą mieszkać tam nawet w ciągu zimy. Aby przetrwać tą porę roku przez kilka tygodni gromadzi się zapasy żywności, paliwa i innych niezbędnych przedmiotów.

 

Mrozy w ostatni weekend dały się jednak we znaki nawet zaprawionym w takich warunkach mieszkańcom. Termometr stojący w centrum wsi – atrakcja turystyczna znana na całym świecie – zepsuł się tuż po tym jak wskazał -62 stopnie Celsjusza! Dlatego bardzo możliwe, że temperatura spadła później jeszcze bardziej.

 

Niektóre źródła twierdzą, że przed II Wojną Światową zanotowano tutaj i w pobliskiej wiosce Tomotor najniższe temperatury w miejscu stala zamieszkiwanym przez ludzi: -72 stopnie Celsjusza! Tym samym miejsce to jest także terenem o największej amplitudzie temperatur rocznych wynoszącej ponad 100 stopni! Lato, które jest krótkie może przynosić temperatury nawet powyżej +30 stopni.

 

To bardzo specyficzne miejsce. Mieszkańcy, jeśli słyszą o „zimie tysiąclecia” w USA zapewne uśmiechają się pod nosem. -20 stopni to dla nich prawie wiosna! Dość powiedzieć, że dzieci chodzą do szkoły dopóki temperatura nie spadnie poniżej -52 stopni!

o2.pl