ŚWINIE Z KARAIBÓW, czyli o najdziwniejszej rajskiej wyspie na Ziemi! Każdy chciałby być na ich miejscu! [VIDEO]

Są takie rzeczy na świecie, które filozofom się nie śniły. Podczas gdy my przerabiamy świnie na boczek i szyneczkę, na Karaibach te bądź co bądź miłe zwierzęta pływają w Oceanie i chrumkają pod palmami.

 

Wyspa Big Major Cay potocznie nazywana Pig Beach to jedna z większych atrakcji na Karaibach. Malutka bezludna wysepka należy do dystryktu Exuma na Bahamach i od jakiegoś czasu przyciąga coraz większe rzesze turystów.

 

Wszystko za sprawą… Świń! Nikt do końca nie wie jak to się stało, ale ten rajski zakątek zamieszkuje stado około 20 zwierząt, które nie miały prawa tam się znaleźć!

 

Jest wiele teorii dotyczących pochodzenia świnek z Pig Beach. Jedna uważa, że to rozbitkowie z jakiegoś okrętu, inna że zostały tam pozostawione „na później” przez marynarzy, którzy zamierzali zabrać je w rejsie powrotnym na posiłek, ale nigdy nie wrócili. Kolejna, że świnie to dezerterzy z chlewa z którejś zamieszkałej wyspy. Ostatnia – że to sprytnie przemyślany ruch marketingowy i zwykły lep na próżnych turystów!

 

Obecnie wyspę zamieszkuje około 20 świń. Żywią się tym, co wyłowią z wody – a potrafią świetnie pływać – i oczywiście tym, co podrzucą turyści!

Każdego dnia na wyspę przybywają setki turystów. Zwierzęta nie muszą się więc martwić o swoją przyszłość. Gdy w taką pogodę jak dziś patrzymy za okno – chcielibyśmy być na ich miejscu! A Wy?

oceanu indyjskiego,

Zeszli na dno Oceanu Indyjskiego, wyłowili setki NIEZNANYCH nauce stworzeń! [FOTO]

Ta ekspedycja to niewątpliwie ogromny sukces. Świadczy o tym chociażby sam fakt, że pełne opisanie jej odkryć potrwa aż do 2020 roku! W ciągu dwóch tygodniu badacze wyłowili ponad 800 różnorodnych okazów, a wśród nich – wiele nieznanych nauce! Oto część tajemnic Oceanu Indyjskiego. 

 

South Java Deep Sea Expedition przeprowadzona została przez 31 naukowców z Indonezji: z Indonezyjskiej Akademii Nauk i Narodowego Uniwersytetu w Singapurze. Próbki pobierano z 63 miejsc w okolicach zachodniej Jawy, z głębokości od 800 do 2100 metrów.

 

 

Wśród setek wyłowionych zwierząt dopatrzono się kilkudziesięciu nieznanych człowiekowi. Wśród nich przedziwna odmiana kraba, czy 30-centymetrowy karaluch morski! Badacze musieli też mierzyć się z wieloma przeciwnościami:

 

Ekspedycja dzielnie stawiła czoło sztormom, psującym się urządzeniom i niedokładnym mapom dna morskiego. Niestety, odnotowano także znaczne zanieczyszczenie oceanu odpadami, głównie z plastiku, choć nie tylko. Np. jeden z wyłowionych krabów okazał się po oczyszczeniu damskimi stringami.

 

Mimo wszystko wydaje nam się, że było warto! A co najważniejsze, to z pewnością nie jedyne sekrety, jakie skrywane są w głębinach Oceanu Indyjskiego.

 

 

kot, monty, zespół downa

Ma Zespół Downa i 800 TYSIĘCY fanów na Instagramie. Oto KOT, który podbił serca internautów! [FOTO]

Internetowe trendy nie zawsze są łatwe do odgadnięcia i zrozumienia. Wydawałoby się, że na Instagramie najpopularniejsi powinni być ludzie znani, lubiani, zwycięzcy. Tymczasem w Danii zdecydowanym numerem jeden na Insta jest… kot! I to nie taki zwyczajny kot…

 

Monty, bo tak wabi się zwierz robiący furorę na Instagramie ma za sobą ciężkie czasy. Kot urodził się z nieprawidłowością chromosomów, bez kości mostka nosa i przez to jego pyszczek ma charakterystyczny wygląd. Dodatkowo kot więcej kicha od swoich pobratymców.

 

 

Poza tym problemy z pęcherzem sprawiają, że zdarza mu się moczyć w nocy. Jego aktualni właściciele natrafili na niego w schronisku dla zwierząt i od razu się w nim zakochali! Teraz twierdzą, że „jest dla nich wszystkim”.

 

Żyjemy dla Montiego, jest naszym sensem, wszystko co robimy, robimy z Montim. Zmienił trwale nasze spojrzenie na świat

 

– powiedział jego właściciel Michael Bjorn Nielsen.

 

Koci Biznes

 

Teraz Monty nie tylko ma szczęśliwy dom, ale także… stał się swego rodzaju projektem biznesowym!

 

Monty ma także swój sklep internetowy, ale nie możemy jeszcze wyżyć wyłącznie z tego. Na Montim można jednak zarobić mnóstwo pieniędzy, nam się to jeszcze nie udało. Trzeba to rozwijać, w pewnym sensie jest to samo zatrudnienie

 

– dodaje Michael.

 

 

Cóż, cieszy nas, że zwierzę pokrzywdzone przez los znalazło dla siebie dom. Miejmy nadzieję, że jego piękna historia będzie dalej trwać!

 

 

Hi everyone! Today is a very special day for us because today is “purple day” to raise awareness about epilepsy! 💜 As you may know, Monty’s favorite color is purple and as you may also know, Monty just got diagnosed with epilepsy! You can decide whether or not you believe that’s a coincidence 😉 Today we want to encourage everyone we know to wear something purple and spread purple hearts all over the internet! 💜 Today is also day six since we have witnessed any seizures from Monty and we are celebrating every day! He is very tired from the medication but when he is awake he has started to be more like himself again—meowing for attention, wanting to get out in the garden, and purring so loud that everyone on our street can hear it! 😁 Epilepsy can’t keep our boy down, and we hope he can be an inspiration to others with epilepsy. Having it doesn’t make you any less PAWsome! 💜💜💜 ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ #purpleday #epilepsyawareness #epilepsy #epilepsywarrior #purple #wearpurple #wearpurpleday #pawsomepurpleday #catsofinstagram #cats_of_instagram #cats #cats_of_world #catstagram

Post udostępniony przez Monty_Happiness (@monty_happiness)

niedźwiedź

Ale go SUSZYŁO! Niedźwiedź obudził się w dziupli po zimie. ZOBACZ co zrobił najpierw! [VIDEO]

Sen zimowy to dla niedźwiedzi trudny czas. Przez kilka miesięcy nie jedzą, nie piją, nie wydalają, a ich organizm pożera zgromadzone latem zapasy tłuszczu. Nic dziwnego, że po przebudzeniu wczesną wiosną, misie są mocno głodne i spragnione. Ten był wręcz wyjątkowo „zasuszony”! 

 

Nagranie pojawiło się na stronie Galcier National Park, parku narodowego w stanie Montana w USA. Znajduje się on tuż przy granicy z Kanadą i słynie z bogactwa dużych zwierząt, również niedźwiedzi.

 

 

Nie dziwi nas, że pierwsze, co misiek zrobił po przebudzeniu to rzucenie się na wilgotny śnieg okalający jego gawrę zrobioną w dziupli drzewa! Teraz przyjdzie czas na odzyskanie sił i słusznej wagi – wiosna i lato zbliżają się wielkimi krokami!

pies, kot

PIES czy KOT? Uczeni już wiedzą, które z tych zwierząt jest MĄDRZEJSZE! Jeśli miałeś wątpliwości – te dane je rozwiewają

Spór miedzy psiarzami i kociarzami od lat nie ustaje. Uczeni postanowili przyjść z pomocą i odpowiedzieć na podstawowe pytanie – które zwierze jest mądrzejsze: pies czy kot?

 

Czy w wypadku zwierząt w ogóle możemy mówić o czymś takim jak mądrość lub inteligencja? Nie do końca, ale jest pewien wymierny wskaźnik który można zbadać i na tej podstawie wysnuć dość twarde wnioski.

 

Naukowcy postanowili wziąć pod lupę liczbę neuronów w mózgu zwierzęcia. Komórki nerwowe, ich ilość i połączenia między nimi determinują to, jak przebiegają procesy myślowe, planowanie, zapamiętywanie, uczenie się, czy kontrola zachowania – słowem wszystko to, co łącznie możemy określić umownie mianem inteligencji.

 

Jest to więc kwestia liczb. I te zdecydowanie wypadają na korzyść psów. Przeciętnie mają one aż dwa razy więcej neuronów w mózgu od kotów. Średnio jest to około 530 milionów neuronów u psa, kontra 250 milionów u kota. Dla porównania, człowiek ma ich przeciętnie… 16 miliardów!

 

Czy te badania cokolwiek zmienią w postrzeganiu zwierząt przez ich opiekunów? Na pewno nie. Często można usłyszeć opinie, że psy są mądrzejsze, a koty sprytniejsze – choć powyżej przedstawione wyniki raczej i tej tezie zdają się przeczyć. Z czego zaś wynika tak duża różnica w ilości neuronów? Wbrew pozorom nie z rozmiarów samego mózgu. Jest to w dużej mierze kwestia „trybu życia”. Psy jako zwierzęta społeczne w toku ewolucji wykształciły sobie bardziej pojemne mózgu niż samotni łowcy – koty. Choć to dla miłośników tych zwierząt na pewno kwestia drugorzędna!

 

se.pl

spotkanie z trzema niedźwiedziami, bieszczady, góry, las, zima

 Stanął OKO W OKO Z TRZEMA NIEDŹWIEDZIAMI! Niespodziewane spotkanie w Bieszczadach skończyło się WYJĄTKOWO [VIDEO]

Wielokrotnie słyszeliśmy w tym roku, że łagodna zima sprawiła, że niedźwiedzie nie zapadły w sen zimowy. Przekonał się o tym boleśnie pewien mężczyzna, który miał bardzo niemiłą przeprawę z niedźwiedziami (ZOBACZ: DRAMAT w Bieszczadach: turysta  wpadł na NIEDŹWIEDZICĘ z młodymi.). Tym razem doszło do podobnego spotkania, ale świadek miał przy sobie kamerę i więcej szczęścia.

 

Ta przygoda spotkała jednego z leśniczych Nadleśnictwa Baligród, Kazimierza Nóżkę. Mężczyzna wielokrotnie dzielił się w Internecie swoimi nagraniami, w których ukazuje piękno bieszczadzkich lasów. Zdarzyło mu się także nagrywać z daleka tamtejsze niedźwiedzie.

 

Raz udało mu się nawet udokumentować atak watahy wilków na niedźwiedzicę z młodymi. W pewnym momencie zdecydował się wkroczyć do akcji i odstraszył wilki osaczające młode niedźwiadki.

 

 

Tym razem jednak historia była o wiele bardziej niebezpieczna. Pan Kazimierz nie znajdował się na „z góry upatrzonej pozycji”, tylko dosłownie wpadł na grupę niedźwiedzi.

 

Doświadczony leśnik nie stracił zimnej krwi, zastygł w bezruchu i wyciągnął kamerę. Niedźwiedzica tylko przez chwilę przypatrywała mu się i ruszyła w dalszą drogę. Podobnie dwa młodsze niedźwiadki. Może to ta sama para, którą ostatnio Kazimierz Nóżka uratował przed wilkami? Jest to wielce prawdopodobne, może więc dzikie zwierzęta poznały swojego wybawcę?

 

 

 

Nagranie robi piorunujące wrażenie, ale nie radzimy próbować tego samemu. Osoba bez doświadczenia i pewnej dozy szczęścia może skończyć o wiele gorzej. A wybierając się na zimowe wycieczki w góry pamiętajmy, że jesteśmy tam gośćmi.

 

 

wprost.pl/facebook.com

niebieskie smoki, ślimaki, australia, ślimak

Niebieskie SMOKI znalezione na plaży! Piękne bestie mogą być ŚMIERTELNIE niebezpieczne! [FOTO & VIDEO]

Przyroda potrafi zaskakiwać. Kto wpadłby na to, że tak przedziwnie wyglądający stwór to… gatunek ślimaka? Zwierzęta zostały odnalezione na plażach wokół Sydney przez turystkę z Alaski i tak zaczęła się ich medialna kariera. Poznajcie niebieskie smoki!

 

Miranda Atkinson otwarcie przyznaje, że te zwierzęta to jedna „najfajniejszych rzeczy” jakie widziała w Australii. Jednak ich bajkowy wygląd nie powinien mylić – mogą być bardzo niebezpieczne dla ludzi.

 

Ale czym właściwie jest to przedziwne zwierzę? Otóż jest to ślimak z gatunku glaucus atlanticus, często nazywany „niebieskim smokiem”. Jest to nieduże, kilkucentymetrowe, drapieżne stworzenie, które z lubością żeruje na jadowitych i groźnych dla ludzi meduzach – żeglarzach portugalskich.

 

 

Ślimak nic sobie nie robi z toksyn zawartych w parzydełkach żeglarza. Konsumując go odrywa parzydełka i… umieszcza na własnym ciele! W ten sposób sam staje się potwornie niebezpiecznym przeciwnikiem. Dotknięcie go może zakończyć się poważnymi poparzeniami, a w bardzo skrajnych przypadkach – śmiercią.

 

 

O tej porze roku niebieskie smoki często lądują na plażach z powodu północno-wschodnich wiatrów, które wyrzucają je na brzeg. Tu bardzo szybko umierają. Jednak cały czas mogą być groźne, ze względu na parzydełka podkradzione żeglarzom portugalskim!

 

 

Trzeba przyznać, że ślimak robi piorunujące wrażenie. Mimo wszystko wolelibyśmy pozostać przy oglądaniu go na zdjęciach i nagraniach. Możliwość dotknięcia kradzionych parzydełek nie budzi w nas entuzjazmu!

 

kurczak - strzykwa

„Bezgłowy kurczak” – tak tego STWORA ochrzcili operatorzy podwodnych robotów badających dno oceanu. Tymczasem jest to… [VIDEO]

Stworzenie zostało nagrane przy okazji jednej z podwodnych misji badawczych. Wielu jego wygląd i sposób poruszania skojarzył się z tym jak wygląda kurczak biegający po odcięciu głowy. Uczeni mają jednak inne zdanie na ten temat i zwracają uwagę na nie zwykłe cechy tego zwierzęcia.

 

Nagranie wykonano przy okazji misji statku Okeanos Explorer w Zatoce Meksykańskiej. Kamery zarejestrowały stworzenie niezbyt zgrabnie poruszające się w morskiej toni. Uczeni tłumaczą, że jest to przedstawiciel jednego z gatunku strzykw – Enypniastes eximia, który faktycznie bardzo rzadko odrywa się od dna.

 

Ten gatunek strzykw preferuje osiadły tryb życia, z rzadka zmieniając miejsce żerowania. Wszystko dlatego, że w czasie podróży łatwo może paść ofiarą drapieżników. W wypadku zagrożenia strzykwa momentalnie wyrzuca z siebie zawartość układu pokarmowego i usiłuje zbiec w bezpieczne miejsce.

 

 

Gdy przyjrzymy się płynącej strzykwie, faktycznie jej ciało może przypominać ciało kury pozbawionej głowy. W tym porównaniu jest też ziarnko prawdy z tego powodu, że… strzykwy nie posiadają jako takiego mózgu!

 

Roboty podwodne badały dno Zatoki Meksykańskiej od 30 listopada do 20 grudnia. Kto konkretnie wymyślił „drobiowe” przezwisko dla strzykwy – nie wiadomo. Ale sama misja zlecona przez NOAA dała naukowcom wiele bardzo ciekawego materiału do analizy!

Te zwierzęta mogą ŻYĆ I ROZMNAŻAĆ SIĘ NA MARSIE – zaskakujące odkrycie uczonych! To dzięki nim kolonizacja Czerwonej Planety będzie możliwa?

Okazuje się, że nie tylko bakterie, ale również większe stworzenia znane nam na Ziemi mogłyby przetrwać na Marsie.

 

Holenderscy naukowcy udowodnili, że dżdżownice nie tylko mogłyby przeżyć w marsjańskiej glebie, ale co więcej, mogą się w niej rozmnażać! Uczeni w specjalnej kapsule zasymulowali warunki marsjańskiej gleby i zamierzali sprawdzić czy dżdżownice w ogóle w niej przeżyją. Rezultaty badania przeszły ich najśmielsze oczekiwania!

 

„Na początku eksperymentu, umieściliśmy w glebie jedynie dorosłe dżdżownice, aby sprawdzić, czy przetrwają w trudnych warunkach. Ogromną niespodzianką okazało się zakończenie eksperymentu, kiedy znaleźliśmy dwa młode robaki w symulatorze.”

– powiedział Wieger Wamelink z Wageningen University & Research.

 

Aby umożliwić zwierzętom przetrwanie w „marsjańskiej glebie” została ona nawieziona świńskim obornikiem. Okazało się to prawdziwym strzałem w dziesiątkę, bo – zdaniem uczonych – w ten sposób użyźniona gleba przewyższyła jakością ziemskie piaski.

 

Dżdżownice są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania środowiska, m.in. użyźniają glebę żywiąc się materią organiczną i napowietrzają ją drążąc swoje tunele. Potwierdzenie przeżywalności dżdżownic w warunkach marsjańskich oznacza, że wykonaliśmy kolejny krok w kierunku założenia i wyżywienia stałej kolonii na Czerwonej Planecie.  Uczeni już teraz twierdzą, że są w stanie wyhodować w marsjańskiej ziemi więcej niż 12 gatunków roślin, które będą bezpieczne do spożycia. Jak na razie tylko szpinak nie chce poddać się wysiłkom naukowców.

Otwarte pozostaje tylko jedno, ale podstawowe pytanie: skąd na Marsie wziąć świński obornik? Być może pierwszymi kolonizatorami tej planety nie będą ludzie, a… świnie? Bo dowożenie nawozu z Ziemi na Marsa brzmi… dziwnie.

znz