właścicieli

Pies wywołał pożar pod nieobecność właścicieli! Przez przypadek włączył (…)!

Strażacy, którzy zostali wezwani do pożaru domu w maleńkiej miejscowości na południu Anglii byli zszokowani kiedy odkryli kto jest jego sprawcą. Okazało się, że stał za nim pies rasy Husky, który pod nieobecność właścicieli przez przypadek włączył kuchenkę mikrofalową!

Do pożaru doszło w maleńkiej miejscowości Stanford-le-Hope. Pies rasy Husky znajdował się w domu sam i wszystko na to wskazuje, że pod nieobecność właścicieli postanowił poskakać po kuchennych blatach! Wtedy doszło do nieoczekiwanego wypadku. Zwierzę przez przypadek uruchomiło łapą kuchenkę mikrofalową, w której znajdowało się opakowanie z bułeczkami. Chwilę później wybuchł pożar, który rozprzestrzenił się na meble i inne sprzęty. Na szczęście właściciel miał w telefonie aplikację, która poinformowała go o zaprószeniu ognia w domu.

 

 

ZOBACZ:Policja zatrzymała rowerzystę po tym jak przejechał na czerwonym, śpieszył się bo WIÓZŁ… REKINA!

 

Mężczyzna zadzwonił po pomoc i już po kilku minutach na terenie jego posesji pojawiła się jednostka straży pożarnej. Strażacy szybko zlokalizowali pomieszczenie, w którym doszło do zaprószenia ognia. Szczęście w nieszczęściu było takie, że pożar nie rozprzestrzenił się na resztę domu i strażacy ugasili go w kilka minut. Właściciel posesji najadł się strachu i dostał nauczkę, by nigdy nie zostawiać w mikrofalówce jedzenia. Strażacy przyznali także, że zwierzęta, które zostawiamy same w domu są zdolne do rzeczy, o których nawet nam się nie śniło.

 

ZOBACZ TAKŻE:Pies dziwnie się zachowywał. Ukryta kamera nagrała, co dzieje się pod jej nieobecność

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

 

2-latka, pożar, straż pożarna, ogień, kamienicę

Tragiczna śmierć 2-latka w pożarze. Chciał URATOWAĆ…

Tragicznie zakończył się pożar domu jednorodzinnego. Choć wszyscy domownicy przebywali poza budynkiem, nie udało uniknąć się ofiar. Chwila nieuwagi wystarczyła aby dwuletni chłopczyk wbiegł do płonącego domu, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. 

Do tragedii doszło w stanie Arkansas w USA w minioną sobotę, około 17 czasu lokalnego. Kurtis i Caitlin Sharp wraz z dziećmi przebywali na zewnątrz, gdy w ich domu wybuchł nagły i gwałtowny pożar. Rodzice zajęli się wzywaniem pomocy i na moment spuścili z oczu swojego dwuletniego synka.

 

ZOBACZ TEŻ: Uczeń rzucił w niego krzesłem. Nauczyciel zmarł po kilku dniach

 

Lokey był za mały by zrozumieć, że płomienie mogą zrobić mu krzywdę. Wbiegł do domu chcąc uratować swojego szczeniaka. Gdy rodzice zauważyli jego brak, byli wstrząśnięci, ale nic nie mogli zrobić – cały dom stał już w płomieniach.

 

Strażacy w czasie akcji znaleźli zwęglone zwłoki chłopczyka w jego pokoju. Wszystko wskazuje na to, że do pożaru doszło w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Rodzice w emocjonalnym poście w mediach społecznościowych pożegnali swoje najmłodsze dziecko.

 

„Chciałbym w tym miejscu powiedzieć: nigdy nie traktujcie swoich dzieci jak pewnik. Pielęgnujcie każdą chwilę spędzoną razem z nimi. Leć wysoko, chłopczyku. Tęsknimy za tobą. Mama i tata oraz całe twoje rodzeństwo i cała rodzina kochają cię bardzo”

 

 

płonącego domu

Policjanci uratowali ich z płonącego domu. Prosty i genialny pomysł na wagę ludzkiego życia!

Ogień odciął drogę ucieczki ludziom zamieszkującym jednopiętrową kamienicę w Moskwie, rosyjskiej stolicy. Policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce także nie byli w stanie dostać się do płonącego domu. Na szczęście wpadli na świetny pomysł, który uratował życie kilku osób! 

Zdarzenie nagrał rejestrator samochodowy zamontowany w radiowozie, którym przyjechali do akcji policjanci. Byli na miejscu jako pierwsi – straży pożarnej wciąż nie było widać, tymczasem ogień coraz bardziej ogarniał mieszkanie, w którym uwięzienie byli ludzie.

 

ZOBACZ TEŻ: Ubezpieczyciel nie wierzył, że ich bliski zmarł. By uzyskać wypłatę polisy zrobili coś makabrycznego!

 

Wtedy funkcjonariusze wezwali na pomoc kierowcę auta dostawczego. Wysoki samochód z dużą skrzynią ładunkową sięgał niemalże do wysokości piętra kamienicy! Ludzie, których ogień odciął w mieszkaniu mogli wyskoczyć bezpiecznie, bez ryzyka kontuzji i złamań, a nawet uratować część swojego dobytku. 

 

S

 

Pożar wkrótce rozprzestrzenił się tak, że objął oba piętra budynku. Na szczęście wszyscy, dzięki trzeźwej reakcji policjantów, zostali uratowani. Straży pożarnej pozostało tylko ugasić budynek.

aucie

Strażacy dostali zgłoszenie o płonącym aucie. W przydrożnym rowie dokonali makabrycznego odkrycia!

Makabrycznego odkrycia dokonali strażacy na drodze przebiegającej przez miejscowość Kraszewo Sławęcin nieopodal Płońska (woj.mazowieckie). Jeden z kierowców przejeżdżających tamtędy powiadomił strażaków o płonącym aucie. Kiedy służby przyjechały na miejsce kilka metrów od pojazdu, w przydrożnym rowie natknęły się na nadpalone zwłoki kobiety.

 

 

Zgłoszenie o płonącym Mitsubishi Colt służby otrzymały 20 listopada po godzinie 7 rano. We wskazane miejsce natychmiast przyjechał zastęp straży pożarnej. Oprócz płonącego auta odnaleziono również zwłoki kobiety. O tym, że tragedia rozegrała się kilka minut wcześniej świadczył fakt, że ze zwłok zmarłej 42-latki unosił się dym. Śledczy wyjaśniają sprawę tajemniczej śmierci kobiety. Ciało zmarłej leżało kilka metrów od płonącego samochodu. W aucie leżały tylko dokumenty mieszkanki gminy Raciąż.

 

 

 

Policjanci badający sprawę zatrzymali już podejrzanego o zbrodnię 45-letniego męża zmarłej. Mężczyzna przebywa obecnie w policyjnym areszcie. Śledczy biorą pod uwagę różne wątki tragedii, wykluczono jedynie wypadek, ponieważ nic nie wskazywało na to, że auto w coś uderzyło i zaczęło się palić. Policjanci ustalili, że w rodzinie mogło dochodzić do przemocy domowej, ponieważ miała ona założoną Niebieska Kartę. Mąż miał znęcać się nad 42-latką, która w końcu od niego uciekła. Niewykluczone, że mężczyzna nie mógł się z tym pogodzić i postanowił ją zabić.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Niosła w worku zwłoki spalonego niemowlęcia. Porwała dziecko, bo chciała zemścić się na…

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

.

spalił, pożar i zbrodnia w lubsku

Lubuskie: zabił ją i spalił dom, gdy powiedziała mu TE SŁOWA…

26-letnia Patrycja nie miała lekkiego życia. Co gorsza, zakończyło się ono w sposób bardzo przykry, smutny i niesprawiedliwy. Kobieta została zamordowana przez własnego męża, który potem, by zatrzeć ślady, spalił ich mieszkanie. Na nic mu się to zdało. 

Do tragedii doszło 7 października w Lubsku w województwie lubuskim. Strażacy zostali wezwani do pożaru poddasza kamienicy. Pożar był bardzo poważny – na miejsce zadysponowano siedem zastępów straży. Ewakuowano też mieszkańców trzech okolicznych budynków. Spalił się spory fragment stropu i dachu kamienicy. Podczas akcji strażacy odkryli zwłoki 26-letniej kobiety, matki dwójki dzieci w wieku 4 i 6 lat. Szybko dostrzeżono, że  nie zginęła z powodu pożaru.

 

ZOBACZ TEŻ: Dziwny pakunek uwierał go w plecy. Myślał, że wyrzuca zwykły śmieć, tymczasem pozbył się…

 

Znajomi i sąsiedzi kobiety opowiedzieli dziennikarzom „Faktu” co nieco, na temat życia Patrycji. Kobieta miała od zawsze same kłopoty. Jej rodzeństwo trafiło do domu dziecka. Potem nie było lepiej – jej miłość i mąż, Łukasz P. okazał się agresywnym i okrutnym partnerem, który znęcał się nad nią i dwójką ich dzieci. Rodzina miała przez niego założoną niebieską kartę.

 

W końcu Patrycja nie wytrzymała i chciała od niego odejść. Gdy oznajmiła mu to, wpadł w szał i zamordował kobietę, a następnie podpalił mieszkanie. Policja zatrzymała go już po kilku godzinach.

 

Przedstawiono mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Po kilku dniach Łukasz P. przyznał się do winy. Wkrótce ruszy jego proces.

 

Tymczasem pomocy wciąż potrzebują pogorzelcy z kamienicy przy ulicy Krakowskie Przedmieście, bowiem w wyniku pożaru ucierpiało kilka rodzin. Pomoc potrzebna jest też dwójce dzieci Patrycji i Łukasza w wieku 4 i 6 lat. Być może będą mogły zostać u swojej babci.

 

ewakuacja

[PILNE] EWAKUACJA w USA! Zagrożone TYSIĄCE osób!

To nie jest najlepszy okres w historii Stanów Zjednoczonych. Właśnie dowiedzieliśmy się o tym, że na terenie Ameryki Północnej odbywa się ewakuacja z powodu pożarów, które po raz kolejny trapią Kalifornię. Około dwóch tysięcy osób zostało ewakuowanych, a ponad 300 tysięcy domostw jest już odciętych od prądu. Niestety, nie zapowiada się, że będzie lepiej.

Na południu stanu podmuchy mogą osiągać prędkość dochodzącą prawie do 90 kilometrów na godzinę. Na niektórych obszarach przy wybrzeżu ich prędkość będzie jeszcze większa, do 120 kilometrów na godzinę. Taka pogoda nie osłabnie do końca weekendu – mówił meteorolog Marc Chenard, przedstawiciel Narodowej Służby Pogodowej. Jeżeli pojawiłyby się tylko pożary, to ewakuacja nie dotyczyłaby aż tylu osób. Niestety, w tym wszystkim ogromną rolę odgrywa wiatr, który przekracza 120km/h. Przez to pożar rozprzestrzenia się bardzo szybko i zagraża co raz większej ilości osób.

 

ZOBACZ:Pokazywał jak użyć GRANATU. Prawie doszło TRAGEDII…

 

Wśród osób, którym nakazano się ewakuować są również takie, które same gaszą pożary. O dziwo, natura nie dotknęła kataklizmem m.in. stolicy McDonald’s San Bernardino, Venturzy czy Geyserville. Należy wspomnieć, że od początku miesiąca pożary strapiły już ok. 2000 hektarów ziemi. Jeżeli sobie wyobrazimy jakich rozmiarów jest ten teren, to widzimy całkowitą skalę tego dramatu. Ogień co chwilę z roku na rok trapi Kalifornię…

źródło: o2.pl fot. [PILNE]

oskarżony

9-letni chłopiec oskarżony za zabójstwo pięciu osób! Nie uwierzysz jak tego dokonał

Aż coś ściska gardło, gdy czytamy takie informacje o poranku. 9-letni chłopiec ze stanu Illinois w Stanach Zjednoczonych został oskarżony o umyślne zabójstwo pięciu osób. Młodzieniec miał specjalnie podpalić domek kempingowy znajdujący się w pobliżu Goodfield. Nie żyje trójka dzieci oraz dwoje dorosłych.

Cała historia wydarzyła się 6 kwietnia tego roku. Po 6 miesiącach sąd podjął bardzo trudną decyzję i chłopiec został oskarżony o pięciokrotne zabójstwo. Niestety, nie mamy informacji czy ofiary były w jakikolwiek sposób z nim spokrewnione. Adwokat postanowił, że nie będzie o tym informował mediów. To była trudna decyzja. To tragedia, bo oskarża się bardzo młodą osobę o jedno z najpoważniejszych przestępstw, jakie istnieją. Myślę jednak, że ostatecznie należało to zrobić – powiedział adwokat hrabstwa Woodford Greg Minger.

Przebieg całej rozprawy będzie skomplikowany, gdyż prokuratorzy będą musieli udowodnić 9-latkowi, że działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa pięciu osób. To nie będzie łatwe. Jeżeli jednak wina zostanie mu udowodniona to otrzyma wyrok w zawieszeniu (minimum 5 lat). Obrońcy młodzieńca twierdzą, że nie wiedział on jakie konsekwencje może przynieść jego zachowanie i nie miał na celu zamordowania kogokolwiek. Dziewięciolatki nie wiedzą, że Święty Mikołaj nie istnieje. Nie wiedzą, że ludzie umierają i nie wracają do życia. Nie wiem, czy 9-latkowie potrafią popełnić zabójstwo – powiedział Chicagowski adwokat Gus Kostopoulos.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Chłopczykowi wyleciała piłka za płot. To co zobaczysz, po chwili skradnie Twoje serce

 

W momencie pożaru, w domku kempingowym przebywało siedem osób. Dwóm z nich udało się uciec, lecz zginęli: roczna Ariel Wall, jej brat Daemeon, kuzyn Rose Alwood, 34-letni ojciec Ariel i Daemeona Jason Wall oraz prababcia Kathryn Murray. Nie wiemy komu udało się uciec, lecz jedno jest pewne – te osoby miały ogromne szczęście, że tak jak pozostali nie zatruli się tlenkiem węgla. To była bezpośrednia przyczyna zgonu pięciu ofiar. Niebawem okaże się co stanie się z chłopcem i jaki wyrok ogłosi sędzia.

źródło: o2.pl fot. screenshot

escape room pożar, escaperoomu

Nastolatki spłonęły w escape roomie w Koszalinie. Rodzice rozklejają plakaty z prośbą o pomoc

Od tragicznego pożaru w escape roomie w Koszalinie minęło już 10 miesięcy. Tragedia ta wywołała wielką dyskusję w kraju nt. przepisów przeciwpożarowych i ich respektowania. Tymczasem rodzice zmarłych dziewczynek proszą o pomoc wszystkich świadków tragicznego zdarzenia. 

W całym Koszalinie pojawiły się plakaty opracowane przez rodziców piątki zmarłych nastolatek. Proszą oni o pomoc wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje na temat tragedii, do której doszło w escape roomie przy Piłsudskiego 88.

 

 

ZOBACZ TEŻ: Ojciec z kolegami potwornie krzywdzili 7-latka. Zapadł wyrok w sprawie bandy zwyrodnialców

 

Pożar wybuchł tuż po godzinie 17. Zależy nam na dokumentacji przebiegu zdarzeń od godziny 16.30 do godziny 18.30. Wiemy, że świadkowie gromadzili się od początku przy ogrodzeniu od strony biura podróży. Później również wzdłuż ulicy Piłsudskiego. Znaczenie ma dla nas każdy drobiazg, który państwu może wydawać się mało istotny. Wszystkie informacje – te udokumentowane na zdjęciach i nagraniach, ale też te, o których możecie nam opowiedzieć

– mówi Adam Pietras, jeden z rodziców zmarłych dziewczynek.

 

Podobną prośbę wystosowała jakiś czas temu prokuratura, jednak Pietras podkreśla, że jeśli ktoś wolałby zachować anonimowość, to może przekazać informację bezpośrednio do rodziców.

 

Do pożaru doszło 4 stycznia 2019 roku. W jego wyniku zginęło pięć 15-latek: Amelia, Karolina, Małgosia, Wiktoria i Julia. Dziewczyny nie mogły opuścić pokoju ponieważ nie rozwiązały zagadki. W pomieszczeniu nie było klucza awaryjnego, ani wyjścia ewakuacyjnego, którym mogłyby się wydostać. Zmarły z powodu zatrucia dymem.

 

Rodzice podkreślają, że każde nagranie, zdjęcie i relacja są dla nich bardzo ważne. Dlatego proszą o przekazywanie im nawet najmniej znaczących informacji.

spalił, pożar i zbrodnia w lubsku

Zabił żonę i podpalił kamienicę. Tragedia w Lubsku

Strażacy zostali wezwani w poniedziałek do pożaru poddasza jednej z kamienic w Lubsku w województwie lubuskim. Po ugaszeniu pożaru okazało się, że nie był to zwykły wypadek, a w mieszkaniu dokonano makabrycznego odkrycia. 

Pożar był bardzo poważny – na miejsce zadysponowano siedem zastępów straży. Ewakuowano też mieszkańców trzech okolicznych budynków. Podczas akcji strażacy odkryli zwłoki 26-letniej kobiety, matki dwójki dzieci w wieku 4 i 6 lat. Nie zginęła z powodu pożaru.

 

ZOBACZ TEŻ: To koniec ZOMBIE Angeliny? Słynna Iranka trafiła do więzienia!

 

Na miejsce przyjechała policja, technicy, prokurator. Służby nie chcą ujawniać żadnych szczegółów zbrodni, jednak wiadomo, że obrażenia na ciele kobiety musiały powstać przy udziale osób trzecich. 

 

Policja zatrzymała w sprawie męża 26-latki. Najprawdopodobniej zamordował żonę, a potem podpalił mieszkanie i uciekł. Dziennikarze „Faktu” dowiedzieli się, że w mieszkaniu pary policja bywała bardzo często. Założona też była niebieska karta.

 

Rodzina miała założoną niebieską kartę z powodu męża, który po pijanemu znęcał się nad żoną i dziećmi. 26-latka była wychowanką domu dziecka. Miała ciężkie życie. Osierociła dwoje małych dzieci. W chwili tragedii były u dziadków

– powiedział dziennikarzom świadek pożaru, cytowany przez portal fakt24.pl