Samolot pasażerski zapalił się chwilę po starcie! Pilot podjął szokującą decyzję!

Samolot pasażerski zapalił się chwilę po starcie! Pilot podjął szokującą decyzję!

Prawdziwy koszmar przeżyli pasażerowie samolotu United Airlines z New Jersey do Los Angeles. Sekundy po tym, jak maszyna wzniosła się nad płytę lotniska przerażeni pasażerowie zauważyli iskry. Chwilę później jeden z silników stanął w płomieniach i całkowicie przestał działać. Pilot podjął trudną decyzję.

Pasażerowie lotu United Airlines, którzy podróżowali z lotniska Newark w New Jersey do Los Angeles wpadli w panikę kiedy zobaczyli płomienie na jednym z silników Boeinga 777. Kapitan samolotu próbował opanować sytuację jednak nikt nie mógł zrozumieć jego słów, ponieważ na pokładzie zapanował chaos. Do pożaru doszło kilkanaście sekund po tym jaka maszyna wystartowała z płyty lotniska. Pilot podjął jedyną i słuszną decyzję i poprosił wieżę o zgodę na powrót i awaryjne lądowanie. Wcześniej musiał pozbyć się nadmiaru paliwa.

 

 

ZOBACZ:Wielki Boeing powstrzymany przez OWADY. Samolot musiał lądować AWARYJNIE

 

 

Jeden z pasażerów przyznał, że na pokładzie wybuchła panika, a obsługa samolotu nie mogła zapanować nad rozhisteryzowanymi ludźmi. Na szczęście pilot Boeinga do końca zachował zimną krew i prawidłowo wykonał wszystkie procedury. Samolot wykonał kilka kołowań nad lotniskiem i opróżnił zbiorniki z paliwem, trwało to około 15 minut. Ostatecznie awaryjne lądowanie przebiegło bez najmniejszych problemów, a pilot bezpiecznie osadził maszynę na lotnisku. Na płycie czekały zastępy straży pożarnej, które schłodziły uszkodzony silnik. Pasażerowie zostali ewakuowani i po trzech godzinach dostali darmowe bilety na kolejny lot do Los Angeles. Tym razem obyło się bez żadnych przykrych przygód.

 

ZOBACZ TAKŻE:Pasażerowie wyrzuceni z samolotu! Wszystko przez ich…

 

źródła: o2.pl, foto: pixabay.com

Wracali z imprezy sylwestrowej. Dzięki szybkiej reakcji ocalili całą rodzinę!

Wracali z imprezy sylwestrowej. Dzięki szybkiej reakcji ocalili całą rodzinę!

Dwóch braci z maleńkiej miejscowości Żnin (Wielkopolska) wracając z imprezy sylwestrowej zauważyło ogromną chmurę dymu wydobywającą się z jednej z posesji. Mężczyźni nie wahali się nawet sekundy i rzucili ratować z pożaru niczego nieświadomą, śpiącą rodzinę.

Można powiedzieć, że bracia wracający z imprezy sylwestrowej znaleźli się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie. Młodzi mężczyźni zobaczyli ogień i dym wydobywające się z domu jednorodzinnego. Po chwili rzucili się ratować niczego nieświadomych mieszkańców, którzy spali. Obaj panowie początkowo mieli wracać do domu zupełnie inną trasą, jednak jednego z nich coś tknęło by pojechać przez miejscowość Janowiec. Dzięki niesamowitemu instynktowi udało im się ocalić sześcioosobową rodzinę!

 

 

ZOBACZ:Strażacy przyjechali do pożaru auta. Nie spodziewali się tego, co zobaczą

 

 

Dym wydobywał się z dachu domu w miejscowości Dąbrowa. Bracia od razu rzucili się na ratunek i zaczęli dobijać do drzwi posesji sześcioosobowej rodziny, która spała. W międzyczasie jeden z nich zadzwonił po straż pożarną. Gdyby nie szybka reakcja mężczyzn mogło dojść do ogromnej tragedii. Poddasze i dach budynku płonęły. Na szczęście całej rodzinie udało się w porę ewakuować. Bracia znacznie ułatwili akcję straży pożarnej, ponieważ odłączyli w domu energię i wynieśli butlę z gazem. Według wstępnych informacji strażaków przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Mieszkańcy domu są wdzięczni bohaterskim braciom za ratunek.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Cameron Diaz została po raz pierwszy MAMĄ! Znamy imię i płeć dziecka!

 

 

źródła: o2.pl, foto facebook.com

 

 

Makabra w HOSPICJUM w Chojnicach. Ludzie PŁONĘLI żywcem!

Makabra w HOSPICJUM w Chojnicach. Ludzie PŁONĘLI żywcem!

W nocy 6 stycznia w hospicjum w Chojnicach doszło do wstrząsającego zdarzenia. Wszystkiemu winny jest najprawdopodobniej jeden z podopiecznych, który palił papierosy. Przez jego nieuwagę doszło do tragedii, w której zginęło kilka osób. 

Do makabrycznego w skutkach pożaru doszło w hospicjum przy ulicy Strzeleckiej w Chojnicach, około godziny 3:10 w nocy. W budynku znajdowało się 24 pensjonariuszy i dwie kobiety z personelu ośrodka. TVN24 podał, że ogień zaprószył jeden z pensjonariuszy, który palił papierosy. Bilans pożaru okazał się wstrząsający.

Continue reading „Makabra w HOSPICJUM w Chojnicach. Ludzie PŁONĘLI żywcem!”

Strażacy przyjechali do pożaru auta. Nie spodziewali się tego, co zobaczą

Strażacy przyjechali do pożaru auta. Nie spodziewali się tego, co zobaczą

W Milanówku pod Warszawą doszło do wstrząsającego zdarzenia. Około 2 w nocy strażacy otrzymali zawiadomienie o pożarze auta na posesji gdzie sprzedawano świąteczne choinki. Nie spodziewali się, że we wraku dokonają tak makabrycznego odkrycia.

Do pożaru doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Na miejsce zadysponowano zastępy straży pożarnej z Grodziska Mazowieckiego. Płonął samochód osobowy marki saab, który stał na placu przy ulicy Królewskiej, gdzie sezonowo sprzedawane są choinki.

 

ZOBACZ TEŻ: Od 200 lat nikt nie umie rozszyfrować tego napisu. Miasto ogłosiło nagrodę!

 

Gdy udało się opanować ogień, który strawił zarówno przedział pasażerski jak i silnikowy auta, strażacy dokonali makabrycznego odkrycia. Na tylnym siedzeniu auta leżały zwęglone zwłoki. Najprawdopodobniej był to mężczyzna. Czy sprzedawał w tym miejscu choinki i został na noc w aucie, próbując się ogrzać?

 

Na to wskazują ustalenia dokonane przez dziennikarzy fakt24.pl. Mężczyzna przebywający w aucie dogrzewał się poprzez jakąś dodatkową instalację i wówczas musiało dojść do zwarcia i zaprószenia ognia. Dlaczego nie udało mu się uciec? Być może spał w momencie wybuchu pożaru, a gęsty, toksyczny dym z płonących elementów auta sprawił, że mężczyzna stracił przytomność.

 

Sprawa jest badana przez biegłych z zakresu pożarnictwa pod nadzorem prokuratury. Śledczy ustalają też tożsamość zmarłego mężczyzny.

21-LATKA UMIERAŁA W MĘCZARNIACH! W kilka sekund jej ciało stanęło w płomieniach

21-LATKA UMIERAŁA W MĘCZARNIACH! W kilka sekund jej ciało stanęło w płomieniach

21-LATKA UMIERAŁA W MĘCZARNIACH! W kilka sekund jej ciało stanęło w płomieniach. Przechodnie ruszyli na pomoc dziewczynie, jednak nikt nie był w stanie pokonać żywiołu.

Alicja od kilku miesięcy pracowała w jednym z hoteli we Wrocławiu przy ulicy Parkowej. Pochodziła z Sanoka na Podkarpaciu. W dniu, w którym doszło do tragedii dziewczyna wykonywała swoje pracownicze obowiązki.

W trakcie dolewania paliwa do ogrzewacza, który znajdował się miedzy hotelem a restauracją, dziewczyna nieszczęśliwie oblała się łatwopalną substancją. Jej ciało i ubranie zaczęły płonąć jak pochodnia.

Wybiegła na chodnik przed bramę, błagając przechodniów o pomoc. Świadkowie zdarzenia próbowali opanować sytuację poprzez gaszenie płomieni swoimi kurtkami. Ogień był zbyt silny. Dopiero strażacy, którzy przybyli na miejsce byli wstanie ugasić pożar.

Zobacz: TO prawdziwe zagrożenie internetu! Badania dowodzą, że…

21-letnia Alicja trafiła do pobliskiego szpitala. Była w krytycznym stanie. Poparzenia III stopnia pokrywały 80 procent jej ciała. Mimo zaangażowania lekarzy, dziewczyny nie udało się uratować. Zmarła w piątek.

Była absolwentką technikum hotelarskiego. Jedna z jej koleżanek uważa, że nie wybrała tej szkoły bez powodu.

– Nie wybrała tej szkoły przez przypadek. Wiedziała, co chce w życiu robić. Czuła się taka szczęśliwa, poznając nowych ludzi i świat. Była bardzo towarzyska i miała wielu przyjaciół. Nie sposób się pogodzić, że nasza Alusia odeszła… – przyznała znajoma Alicji.

 

Płonęła jak pochodnia i błagała o pomoc. Horror 21-latki we Wrocławiu

Płonęła jak pochodnia i błagała o pomoc. Horror 21-latki we Wrocławiu

Dramatyczny w skutkach wypadek miał miejsce kilka dni temu przed jedną z restauracji we Wrocławiu. 21-letnia dziewczyna, która wyszła by uzupełnić paliwo w piecyku olejowym nieoczekiwanie stanęła w płomieniach. Lekarze walczą o jej życie. 

21-latka pochodzi z powiatu sanockiego, we Wrocławiu mieszka i pracuje w restauracji GrapeRestaurant przy ulicy Parkowej we Wrocławiu. 10 grudnia dziewczyna wyszła przed bramę wjazdową by uzupełnić paliwo w piecyku olejowym, który się przed nią znajdował.

 

ZOBACZ TEŻ: Co robi Kasia z 13 Posterunku? Aktorka wywróciła swoje życie do góry nogami!

 

Prawdopodobnie 21-latka ochlapała się paliwem i w tym momencie ogień przeniósł się na jej odzież. Momentalnie całe ubranie dziewczyny stanęło w płomieniach, a ona biegajając po ulicy i krzycząc szukała pomocy. Przypadkowi przechodnie usiłowali ugasić ją swoimi kurtkami i torbami z zakupami.

 

Portal fakt24.pl podał, że 21-latka ma poparzone 80% powierzchni ciała. Większość z nich to poparzenia 3. stopnia. Policja badająca sprawę przekazała, że jest to stan, który bezpośrednio zagraża życiu pokrzywdzonej.

 

21-latka do szpitala trafiła Śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a lekarze robią wszystko, żeby uratować jej zdrowie i życie. Kilka najbliższych dni będzie decydujących o tym, czy organizm młodej kobiety przetrwa bardzo poważne obrażenia.

Pies wywołał pożar pod nieobecność właścicieli! Przez przypadek włączył (…)!

Pies wywołał pożar pod nieobecność właścicieli! Przez przypadek włączył (…)!

Strażacy, którzy zostali wezwani do pożaru domu w maleńkiej miejscowości na południu Anglii byli zszokowani kiedy odkryli kto jest jego sprawcą. Okazało się, że stał za nim pies rasy Husky, który pod nieobecność właścicieli przez przypadek włączył kuchenkę mikrofalową!

Do pożaru doszło w maleńkiej miejscowości Stanford-le-Hope. Pies rasy Husky znajdował się w domu sam i wszystko na to wskazuje, że pod nieobecność właścicieli postanowił poskakać po kuchennych blatach! Wtedy doszło do nieoczekiwanego wypadku. Zwierzę przez przypadek uruchomiło łapą kuchenkę mikrofalową, w której znajdowało się opakowanie z bułeczkami. Chwilę później wybuchł pożar, który rozprzestrzenił się na meble i inne sprzęty. Na szczęście właściciel miał w telefonie aplikację, która poinformowała go o zaprószeniu ognia w domu.

 

 

ZOBACZ:Policja zatrzymała rowerzystę po tym jak przejechał na czerwonym, śpieszył się bo WIÓZŁ… REKINA!

 

Mężczyzna zadzwonił po pomoc i już po kilku minutach na terenie jego posesji pojawiła się jednostka straży pożarnej. Strażacy szybko zlokalizowali pomieszczenie, w którym doszło do zaprószenia ognia. Szczęście w nieszczęściu było takie, że pożar nie rozprzestrzenił się na resztę domu i strażacy ugasili go w kilka minut. Właściciel posesji najadł się strachu i dostał nauczkę, by nigdy nie zostawiać w mikrofalówce jedzenia. Strażacy przyznali także, że zwierzęta, które zostawiamy same w domu są zdolne do rzeczy, o których nawet nam się nie śniło.

 

ZOBACZ TAKŻE:Pies dziwnie się zachowywał. Ukryta kamera nagrała, co dzieje się pod jej nieobecność

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

 

Tragiczna śmierć 2-latka w pożarze. Chciał URATOWAĆ…

Tragiczna śmierć 2-latka w pożarze. Chciał URATOWAĆ…

Tragicznie zakończył się pożar domu jednorodzinnego. Choć wszyscy domownicy przebywali poza budynkiem, nie udało uniknąć się ofiar. Chwila nieuwagi wystarczyła aby dwuletni chłopczyk wbiegł do płonącego domu, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. 

Do tragedii doszło w stanie Arkansas w USA w minioną sobotę, około 17 czasu lokalnego. Kurtis i Caitlin Sharp wraz z dziećmi przebywali na zewnątrz, gdy w ich domu wybuchł nagły i gwałtowny pożar. Rodzice zajęli się wzywaniem pomocy i na moment spuścili z oczu swojego dwuletniego synka.

 

ZOBACZ TEŻ: Uczeń rzucił w niego krzesłem. Nauczyciel zmarł po kilku dniach

 

Lokey był za mały by zrozumieć, że płomienie mogą zrobić mu krzywdę. Wbiegł do domu chcąc uratować swojego szczeniaka. Gdy rodzice zauważyli jego brak, byli wstrząśnięci, ale nic nie mogli zrobić – cały dom stał już w płomieniach.

 

Strażacy w czasie akcji znaleźli zwęglone zwłoki chłopczyka w jego pokoju. Wszystko wskazuje na to, że do pożaru doszło w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Rodzice w emocjonalnym poście w mediach społecznościowych pożegnali swoje najmłodsze dziecko.

 

„Chciałbym w tym miejscu powiedzieć: nigdy nie traktujcie swoich dzieci jak pewnik. Pielęgnujcie każdą chwilę spędzoną razem z nimi. Leć wysoko, chłopczyku. Tęsknimy za tobą. Mama i tata oraz całe twoje rodzeństwo i cała rodzina kochają cię bardzo”

 

 

Policjanci uratowali ich z płonącego domu. Prosty i genialny pomysł na wagę ludzkiego życia!

Policjanci uratowali ich z płonącego domu. Prosty i genialny pomysł na wagę ludzkiego życia!

Ogień odciął drogę ucieczki ludziom zamieszkującym jednopiętrową kamienicę w Moskwie, rosyjskiej stolicy. Policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce także nie byli w stanie dostać się do płonącego domu. Na szczęście wpadli na świetny pomysł, który uratował życie kilku osób! 

Zdarzenie nagrał rejestrator samochodowy zamontowany w radiowozie, którym przyjechali do akcji policjanci. Byli na miejscu jako pierwsi – straży pożarnej wciąż nie było widać, tymczasem ogień coraz bardziej ogarniał mieszkanie, w którym uwięzienie byli ludzie.

 

ZOBACZ TEŻ: Ubezpieczyciel nie wierzył, że ich bliski zmarł. By uzyskać wypłatę polisy zrobili coś makabrycznego!

 

Wtedy funkcjonariusze wezwali na pomoc kierowcę auta dostawczego. Wysoki samochód z dużą skrzynią ładunkową sięgał niemalże do wysokości piętra kamienicy! Ludzie, których ogień odciął w mieszkaniu mogli wyskoczyć bezpiecznie, bez ryzyka kontuzji i złamań, a nawet uratować część swojego dobytku. 

 

S

 

Pożar wkrótce rozprzestrzenił się tak, że objął oba piętra budynku. Na szczęście wszyscy, dzięki trzeźwej reakcji policjantów, zostali uratowani. Straży pożarnej pozostało tylko ugasić budynek.