urodzinowe, 11-latek

Potworność: 11-latek zamordował swoją babcię, potem popełnił samobójstwo. Powód kłótni jest przerażający!

Niewyobrażalna tragedia wydarzyła się w jednym z domów w Litchfield Park w hrabstwie Maricopa w Arizonie, w USA. 11-latek chwycił za pistolet i strzelił w tył głowy swojej babci, a potem sam odebrał sobie życie. Powód dramatu jest straszny.

Yvonne Woodard przez długi czas kłóciła się z wnukiem o to, by wreszcie posprzątał swój pokój. 11-latek za nic w świecie nie chciał ustąpić. Babcia chyba wreszcie poddała się, bo postanowiła odpocząć przed telewizorem wspólnie z mężem.

 

 

ZOBACZ: Makabryczne samobójstwo na Podhalu: mężczyzna wysadził się w powietrze! „Zostawił list pożegnalny”

 

 

Wtedy 11-latek sięgnął po pistolet należący do dziadka. Na razie nie wiadomo jak zdobył do niego dostęp. Podszedł do babci i strzelił jej w tył głowy. Dziadek początkowo rzucił się za nim w pościg, jednak po kilku krokach zawrócił by ratować małżonkę. Wtedy usłyszał drugi strzał – chłopak popełnił samobójstwo.

 

Policja będzie teraz wyjaśniać dokładne okoliczności zdarzenia. Dziadkowie byli pełnoprawnymi opiekunami wnuka, ale widocznie nie działo się między nimi najlepiej. Jednak tej tragedii na pewno można było uniknąć.

odór, policjanci z archiwum x zatrzymali morderce

Szukano jej 20 lat. Policjanci archiwum X odkryli makabryczną prawdę

Andżelika J. była poszukiwana od października 1998 roku. Pewnego dnia po prostu porzuciła swojego męża i córkę i wyjechała. Podobno najpierw do rodziny w Pile, a potem na Zachód. Jej mąż zażądał rozwodu i zasądzenia alimentów od ukrywającej się żony. Ale sprawa się na tym nie skończyła – akta postanowili przejrzeć policjanci z Archiwum X i to oni odkryli przerażającą prawdę o Andżelice.

 

Daniel M. uzyskał nie tylko rozwód, ale także alimenty na dziecko, które pobierał od słupskiego oddziału ZUS przez dziesięć lat. Uzyskał z tego tytułu prawie 15 tysięcy złotych. Lata leciały, a o Andżelice J. nikt nic nie wiedział, nawet jej rodzina. To sprawiło, że policjanci z tzw. Archiwum X, czyli wydziału, który bada niewyjaśnione sprawy sprzed lat.

 

Szybko doszli do wniosku, że kobietę mógł tak naprawdę zabić jej mąż Daniel M.! Pod jego nieobecność postanowili przeczesać jego dom i posesję, w której zamieszkiwał przed dwudziestoma laty ze swoją żoną i córką. W piwnicy dokonali przerażającego odkrycia.

 

 

ZOBACZ: Podlasie: miała być za granicą, a jej ZWŁOKI odnaleziono zawinięte w dywan! Tajemnica sprzed 7 lat rozwiązana?

 

 

Po skuciu posadzki i warstwy cegieł natrafili na pozostałości starej studni. W niej zaś leżała sportowa torba ze zwłokami Andżeliki. Jak ustalono, kobieta zginęła uduszona 2 października 1998 roku. Daniel zapakował jej ciało do torby i wrzucił do starej studni, która znajdowała się w piwnicy jego domu. Następnie zamurował ją, położył warstwę cegieł i posadzkę. Po kobiecie nie został nawet najmniejszy ślad.

 

Wszystko na temat jej zniknięcia było jego wymysłem. Szczątki Andżeliki znaleziono 24 kwietnia 2017 roku i od tego czasu trwało przeciwko sprawcy postępowanie prokuratorskie. Właśnie się ono zakończyło i akta trafiły do sądu. Danielowi M. za morderstwo i wyłudzenie nienależnych alimentów grozi nawet dożywocie.

policja, oględziny, 18-latek

Co działo się z Pauliną Dynkowską po zaginięciu? Na jaw wychodzą makabryczne szczegóły!

W piątek po południu policja odnalazła zapakowane w torbę zwłoki, które najpewniej należały do zaginionej od 20 października kobiety. W sprawie zatrzymano już trzy osoby. Powoli poznajemy wstrząsające szczegóły na temat tego, co stało się z Pauliną Dynkowską po zaginięciu.

W sobotę rano kobieta wracała z imprezy. Około 6:30 wraz z Pauliną Dynkowską wyszedł jej kolega, jednak szybko zatrzymał się w jednym z lokali gastronomicznych. Ona poszła dalej – rejestrowały ją kolejne kamery na Piotrkowskiej.

 

Monitoring wychwycił też mężczyznę w wieku 40-50 lat, który wyglądał jakby obserwował Paulinę. Około 8 rano kamery zaobserwowały ich idących razem przez skrzyżowanie ulic Zielonej i Alei Kościuszki. Kolejne kamery nagrały ich o 8:19 w okolicach kamienicy przy ulicy Żeromskiego, w której mieszkała duża grupa imigrantów zarobkowych.

 

 

ZOBACZ: Gwałcili własne dzieci i oddawali je innym zboczeńcom! Zwyrodniała para z Krapkowic usłyszała śmieszny wyrok!

 

Policja nie ujawniła roli mężczyzny z monitoringu, ani tego czy to on jest wśród zatrzymanych. Mniej-więcej wiemy już jednak jaki los spotkał Paulinę. W mieszkaniu przy Żeromskiego, które policja wytypowała jako miejsce zbrodni, obchodzono się z nią niezwykle brutalnie. Na jej ciele znaleziono wiele śladów bicia, oraz rany kłute szyi.

 

Tego samego dnia jej zwłoki zapakowano w foliowy worek i niebieską sportową torbę, po czym wywieziono około 18 w rejon Stawów Jana. Torbę wyrzucono niedaleko ścieżki prowadzącej z Kosynierów Gdyńskich do Stawów Jana.

 

 

ZOBACZ: Chcieli rozprawić się z mitem przerażającej staruszki z lasu. Dokonali strasznego odkrycia! [VIDEO]

 

Dzisiaj prokuratura postawi trójce zatrzymanych – dwóm Gruzinom i Białorusince – zarzuty, a sąd zdecyduje o ich tymczasowym aresztowaniu. Osoby te miały wiedzieć o zbrodni i nie poinformowały służb. Morderca zaś jest wciąż na wolności!

 

ZOBACZ TAKŻE:

 

Łódź: makabryczny finał poszukiwań Pauliny Dynkowskiej. Zatrzymano troje IMIGRANTÓW, ale nie mordercę!

 

Łódź: trwają gorączkowe poszukiwania Pauliny Dynkowskiej. Co stało się z dziewczyną?

fakt.pl/ foto: łódzka policja/ twitter.com

pauliny dynkowskiej poszukiwania

Łódź: makabryczny finał poszukiwań Pauliny Dynkowskiej. Zatrzymano troje IMIGRANTÓW, ale nie mordercę!

Wczoraj około 15 policja otrzymała informację o dziwnym pakunku znalezionym w okolicy ulicy Kosynierów Gdyńskich. Po wstępnych oględzinach stwierdzono, że znajdują się w nim zwłoki ludzkie, które zidentyfikowano jako ciało Pauliny Dynkowskiej. W związku ze sprawą zatrzymano troje obcokrajowców.

Pakunek ze zwłokami Pauliny Dynkowskiej znajdował się przy Stawach Jana  – parku w Górnej Łodzi. Zatrzymani obcokrajowcy to dwóch Gruzinów w wieku 41 i 38 lat, oraz 44-letnia Białorusinka. Postawiono im zarzuty, o tym, że wiedziały o zbrodni, lecz nie poinformowały służb.

 

 

ZOBACZ: Łódź: trwają gorączkowe poszukiwania Pauliny Dynkowskiej. Co stało się z dziewczyną?

 

 

Według informacji przekazanych dzisiaj przez policję mord miał miejsce w jednej z kamienic przy ulicy Żeromskiego. Sprawca wciąż jednak wciąż jest na wolności. Pełna sekcja zwłok odbędzie się w poniedziałek 29 października. Jednak służby nie mają wątpliwości, że ciało należało do zaginionej 28-latki.

 

Kobieta wyszła z domu w ubiegły piątek wieczorem. Była ubrana w czarny płaszczyk i botki. Na Piotrkowskiej spotykała znajomych i całą noc spędziła  w klubie. W sobotni poranek zarejestrował ją jeszcze miejski monitoring. Przechodziła przez skrzyżowanie ulicy Zielonej i Alei Kościuszki. Tam ślad się urwał.

 

dzienniklodzki/wsieci24.pl/ foto: facebook

więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Szatan kazał mu zamordować mu dziewczynę i porzucić na mrozie. Sąd był dla niego łagodny

Tragedia wydarzyła się w grudniu 2016 roku. 28-letni Paweł S. wywiózł swoją partnerkę do lasu niedaleko Bisztynka i skatował niemal na śmierć. 19-letnia Dominika W. zmarła w drodze do szpitala. Sprawca twierdził, że to szatan kazał mu ją zabić. Prokuratura żądała dla niego 25-lat więzienia, ale pogląd sądu na sprawę był zgoła inny.

 

W ciemny i zimny grudniowy dzień do drzwi pana Waldemara załomotał Paweł S. Był roztrzęsiony i zakrwawiony, wykrzyczał jedynie, że chyba zamordował swoją dziewczynę. Pan Waldemar wziął latarkę i po jego śladach ruszył w las. Głęboko między drzewami znalazł zmasakrowaną dziewczynę, więc wezwał policję i pogotowie.

 

Karetka utknęła i lekarze musieli pieszo przedzierać się do kobiety. Reanimacja powiodła się, ale Dominika i tak zmarła w drodze do szpitala. Piotr S. cały czas mówił, że szatan kazał mu zamordować swoją partnerkę.

 

ZOBACZ: Wawer: gdy policjanci weszli do tej piwnicy zbierali szczęki z podłogi! Tego się nie spodziewali [FOTO]

 

 

W trakcie sprawy wyszło na jaw, że mężczyzna jest uzależniony od narkotyków. Brał też dopalacze przez co miał częste problemy z koncentracją, zwidy i halucynacje.

 

Prokurator zażądał dla niego kary 25-lat pozbawienia wolności, ale sąd nie poparł argumentacji prokuratury. Uznał bowiem, że mężczyzna działał z zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednią chęcią zamordowania partnerki i skazał go na 15 lat więzienia. Dodatkowo, z racji uzależnienia będzie odbywał karę w warunkach terapeutycznych.

 

Jestem w szoku, że ten śmieć odsiedzi trochę w więzieniu i wyjdzie na wolność. Mojej córeczki już nie ma, pozostaje w sercu jedynie pustka i poczucie niesprawiedliwości

– powiedział dziennikarzom „Super Expressu” ojciec Dominiki. Miejmy nadzieję, że prokuratura złoży odwołanie i sąd apelacyjny ponownie rozpatrzy sprawę.

 

se.pl/ foto: screenshot

dziewczynę, broniła. policja, wyrok, sąd, ucho, córeczkom

Rybnik: zamordował 17-latkę. „Broniła się dzielnie, ale był silniejszy” – rusza proces zwyrodnialca

W środę na wokandzie pojawiła się sprawa 22-letniego Adriana P., który oskarżony jest o zamordowanie 17-letniej Alicji F. Do zbrodni doszło w lutym tego roku przy garażach na ulicy Łokietka w Rybniku. Dziewczyna broniła się, ale nie miała szans.

Adrian P. był niesamowicie brutalny. Uderzał głową Alicji o ścianę garażu i dusił ją. Zadał jej także szereg innych obrażeń – uszkodził kości przy tchawicy, złamał szczękę. Mnogość obrażeń wynika też z tego, że zdaniem śledczych Alicja bardzo dzielnie się broniła. Jednak nie miała szansy z silniejszym mężczyzną.

 

Po odczytaniu zarzutów Adrian P. nie przyznał się, a co więcej odwołał swoje zeznania ze śledztwa. Stwierdził, że został zmuszony do nich przez policjantów. Złożył nowe zeznania wedle których miał spotkać Alicję pod dyskoteką i odprowadzić kawałek w kierunku przystanka autobusowego. W pewnym momencie dziewczyna wróciła w okolice dyskoteki po zostawiony szalik.

 

 

ZOBACZ: Studentka pedagogiki utopiła swoje dziecko. Zbrodnię planowała od dawna!

 

 

Według jego wcześniejszych zeznań, tego wieczora dużo wypił, brał też narkotyki. Po sprzeczce z Alicją zaczął ją bić, ale „wyłączył się” po pierwszych ciosach. Policjanci zabezpieczyli na jego ubraniach ślady krwi Alicji, więc raczej nie ma wątpliwości, co do jego winy.

 

W dzieciństwie Adrian P. był leczony psychiatrycznie. Za zabójstwo pod wpływem alkoholu i narkotyków grozi mu nawet dożywocie. I to chyba najodpowiedniejsza kara.

 

wp.pl foto: zdjęcie ilustracyjne/screenshot youtube

granicy

Mężczyźni wpadli na granicy podczas kontroli. NIE DO WIARY co próbowali przemycić

Do nietypowej sytuacji doszło na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Dociekliwy celnik zapobiegł próbie przemytu. Dwóch mężczyzn próbowało przewieźć zwłoki kobiety.

W miniony wtorek podczas kontroli na granicy niedaleko Charkowa zatrzymano dwóch mężczyzn. Jeden ukraińskich z celników sprawdzając samochód spostrzegł w nim kobietę, która wyglądała jakby spała. Wydało mu się to jednak na tyle podejrzane, że poprosił o to, aby ją obudzić. Mężczyźni próbowali przekonać strażnika, że nie jest to konieczne. Gdy ten nie chciał zmienić zdania, kierowca auta wyznał, że kobieta jest martwa.

 

 

Okazało się, że autem podróżował ojciec z synem. Zatrzymani posiadali przy sobie akt zgonu kobiety. Tłumaczyli, że chcieli przewieźć zwłoki przez granicę i pochować je w obwodzie zaporoskim na Ukrainie. Twierdzili, że nie mieli funduszy na pokrycie kosztów transportu ciała zgodnie z obowiązującymi przepisami, które nakazują przewozić zwłoki w zamkniętej trumnie cynkowej.

 

 

Teraz policja prowadzi śledztwo w tej sprawie. Nie jest bowiem wykluczone, że wersja przedstawiona przez mężczyzn jest nieprawdziwa. Funkcjonariusze starają się upewnić czy kobieta nie została zamordowana.

 

 

 

ZOBACZ:Strzała przebiła jego twarz. Strażnik zamiast martwić się o swoje życie ruszył w pościg

 

 

 

foto pixaby / źródło niezalezna.pl / gazeta.pl / se.pl

Studentka pedagogiki utopiła swoje dziecko. Zbrodnię planowała od dawna!

Przed sądem w Lublinie zakończył się proces 24-letniej Anety P., którą oskarżono o zamordowanie swojej nowonarodzonej córeczki. Studentka pedagogiki przez długi czas planowała jak pozbyć się swojego dziecka.

Zabójstwo miało miejsce 15 października 2017 roku w Krzesimowie. Aneta P. przez trzy godziny rodziła dziecko w domu. Śpiący domownicy niczego nie słyszeli. Następnie studentka zawinęła cicho płaczącą dziewczynkę w koszulę i wyszła z domu. Wyrzuciła noworodka do pobliskiej rzeki. Jego zwłoki odkrył kolejnego dnia przypadkowy spacerowicz.

 

Lekarze stwierdzili, że dziecko żyło około trzydziestu minut i zmarło z powodu utonięcia. Natomiast urodziło się w pełni zdrowe i gdyby nie matka-bestia, miało szanse na przeżycie.

 

 

ZOBACZ: Siedlce: ojciec-bestia gwałcił synka i pożyczał go innym pedofilom! Sąd wydał wyrok

 

 

Co gorsza Aneta P. wszystko dokładnie przemyślała. W sieci wyszukiwała informacji o tym, jak najlepiej pozbyć się dziecka, zaś po wszystkim poszła do lokalnej poradni, gdzie postarała się o zaświadczenie, że nie jest w ciąży. Następnie zgłosiła się na policję i złożyła zawiadomienie o pomówieniach, że rzekomo jest w ciąży!

 

Wyrachowanie jednak na nic się zdało. Policjanci po otrzymaniu informacji o zwłokach dziecka od razu powiązali to z przedziwnym zgłoszeniem Anety P. i zatrzymali ją. Kobieta nie przyznała się do zabójstwa, a jedynie do wyrzucenia dziecka do rzeki. Sąd wymierzył jej karę 12 lat pozbawienia wolności.

 

Prokurator domagał się 25 lat. Wkrótce zapadnie decyzja, czy odwoła się od wyroku sądu. Naszym zdaniem 12 lat za zamordowanie bezbronnego dziecka to zdecydowanie za mało.

romansu, potworną tragedią samoobronie, przyniósł głowę żony w reklamówce, miesiąc

Fatalny koniec internetowego romansu 16-latków. Doszło do makabrycznej zbrodni!

Poznali się na forum o anime. 16-letnia Kristina Kamrajewa i jej rówieśnik Kiril Wolski korespondowali ze sobą przez Internet. Wreszcie postanowili się spotkać i skończyć etap internetowego romansu. Kiril wydał całe swoje oszczędności aby polecieć samolotem z Chabarowska do Moskwy i spędzić tam nieco czasu w wynajętym mieszkaniu. Gdy Kristina odrzuciła jego względy doszło do tragedii.

Kiril chciał, żeby Kristina spędzała z nim jak najwięcej czasu, był przy tym chorobliwie zazdrosny. A co gorsza – miał już jasno sprecyzowane plany na wspólną przyszłość z Kristiną. Oczywiście nie skonsultował tego z nią.

 

Kiril zamierzał odbyć służbę wojskową, a potem wziąć ślub z dziewczyną i założyć rodzinę. Jednak 16-latka nie zamierzała się z nim wiązać i mówiąc krótko dała mu kosza. Zraniony tym Kiril zwabił ją do swojego mieszkania, a tam zamordował ją przy użyciu noża.

 

 

ZOBACZ: Wracali ze szkolnej wycieczki i uprawiali seks! Ognisty romans nauczycielki i ucznia

 

 

Ciało Kristiny Poćwiatował i wyrzucił do kilku śmietników na terenie Moskwy. Rodzina przez dwa miesiące rozpaczliwie szukała zwłok córki. Policja od samego początku widziała 16-latka w gronie podejrzanych, ale ten wszystkiego się wypierał.

 

Sprawa nabrała rozpędu, gdy Kiril przestał odbierać telefony od moskiewskich funkcjonariuszy. Postanowili wtedy przylecieć do Chabarowska i przebadać go wariografem. Wtedy chłopak przyznał się do zabójstwa i opowiedział wszystko.

 

Znowu potwierdza się, że w wypadku internetowych znajomości warto być wstrzemięźliwym i stosować zasadę ograniczonego zaufania. Zazwyczaj jednak nie wychodzi z nich nic dobrego, choć skutki nie są też aż tak opłakane jak w tym wypadku.

 

o2.pl/ foto: pixabay/ zdjęcie ilustracyjne