narkotyków, akcja, oczku, tragedia

Krwawa tragedia w Szczytnej. Dzieci słyszały jak umiera ich matka!

Nieporozumienia w związkach towarzyszą nam na co dzień. Niestety często kończą się one tragicznie. W Szczytnej rozegrała się krwawa tragedia. Dzieci usłyszały kłótnie rodziców, którzy mieszkali piętro wyżej. Dziewczynki bardzo bały się, że coś może się stać i wezwały na miejsce policję. Okazało się, że słusznie, lecz już za późno. To, co zastali funkcjonariusze po przyjeździe zmroziło im krew w żyłach.

Okazało się, że na miejscu leżały dwa ciała – Małgorzaty i Macieja K. Kobieta miała podcięte gardło i liczne rany cięte ciała. Od razu stwierdzono zgon. Mężczyzna natomiast stracił przytomność. Do czego tak na prawdę tam doszło? Maciej K. postanowił zamordować swoją żoną a potem popełnić samobójstwo. O ile pierwszy krok mu się udał, to drugi już mu nie wyszedł. Został przewieziony do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Aktualnie znajduje się w stanie śpiączki farmakologicznej. Gdy tylko uda się go wybudzić, zostaną mu przedstawione zarzuty o morderstwo żony. Tragedia wstrząsnęła mieszkańcami Szczytnej. Dlaczego Maciej K. zabił? Wielu twierdzi, że od dawna cierpiał on na depresję. Niektórzy uważają, że wszystko wydarzyło się z zazdrości. Jaka była prawda? Wszystko stara się ustalić prokuratura.

 

ZOBACZ:Niesamowite odkrycie działania grzybów na organizm. Tego się nie spodziewaliście!

 

Coś strasznego dzieje się z ludźmi. Dzień w dzień słyszymy o kolejnych tragediach. Parę lat temu przysięgali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, a teraz nie ma już nic…

źródło: se.pl fot. ilustracyjne 

żonę, ogródek, policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

Zabił żonę, a zwłoki ukrył w lesie. Wpadł po kilku latach: „Nie mam żalu do ojca, bez niej było wreszcie normalnie”

Arkadiusz A. utrzymywał, że jego żona Krystyna A. nagle, z dnia na dzień, wyjechała za granicę. Spaliła za sobą mosty i zerwała kontakty. Choć wydawało się to niemożliwym, a jej mąż trafił do aresztu, nie było żadnych dowodów na obalenie tych zeznań. Nagle, po siedmiu latach sytuacja zmieniła się – odnaleziono żonę Arkadiusza – jej zwłoki były zawinięte w dywan!

Wlekącą się przez lata sprawę prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, oraz policjanci z Bielska Podlaskiego, gdzie mieszkała Krystyna A. Przez wiele lat nie udało się ustalić żadnych szczegółów o losie zaginionej.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Zrobił skuterzyście chamski dowcip. Wszyscy ochrzcili go „jednorożcem” – zobacz czemu!

 

Trzy lata temu do aresztu z zarzutem zabójstwa trafił mąż Krystyny. Jednak policjanci nie mieli najważniejszego dowodu – ciała. Dlatego po kilku tygodniach mężczyzna opuścił areszt.

 

Jednak w maju 2018 roku nastąpił przełom w sprawie. W głębi jednego z lasów odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan. Musiały leżeć zakopane w lesie od kilku lat. Sekcja zwłok oraz dokładne badania potwierdziły tożsamość ofiary – to była Krystyna A.!

 

Z wyników sekcji zwłok wynikało, że kobieta została pchnięta nożem. W związku z tym niespodziewanym odkryciem funkcjonariusze znowu zapukali do drzwi mieszkania jej męża. Mężczyzna po raz kolejny trafił do aresztu z zarzutem zabójstwa.

 

ZOBACZ: Radom: Komornik wszedł do domu 90-latka. Odkrył mroczne sekrety starszego pana!

 

Początkowo mężczyzna nie przyznawał się do winy i kilkukrotnie zmieniał wersję wydarzeń. Wreszcie przed sądem przyznał się do zabicia żony. Jednak twierdził, że nastąpiło to w wyniku wypadku. To żona miała go zaatakować, a w wyniku szamotaniny ostatecznie nóż wbił się w jej ciało.

 

Wstrząsające słowa powiedział syn ofiary i mordercy. Stwierdził on, że nie ma żal do ojca za zabójstwo matki, bo „bez niej wreszcie było normalnie. Jak się okazało, kobieta była alkoholiczką, brała pożyczki na alkohol i wynosiła z domu różne rzeczy. Jak widać zbrodnia ta jest podszyta straszną rodzinną tragedią, z którą nikt nie umiał poradzić sobie normalnie.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ policja

pijaku, córkę, prostytutka

Prostytutka ze Szczecina zrobiła coś potwornego. Prawda wyszła na jaw po 12 latach

43-letnia Eleonora Z. przez wiele lat zarabiała swoim ciałem przy drodze ze Szczecina do Stargardu. W 2007 roku prostytutka zaszła w ciążę, najpewniej z jednym z klientów. Niemal do samego porodu dalej świadczyła seksualne usługi. Gdy wreszcie nadszedł czas rozwiązania, kobieta na działkach na Wyspie Puckiej zrobiła coś okropnego.

O tajemnicy Eleonory Z. wiedziały tylko dwie osoby – jej alfons i jeden z klientów. Kobieta urodziła dziecko samodzielnie, do wiaderka. Następnie pozwoliła mu utopić się w wodach płodowych. Zwłoki noworodka wyniosła na śmietnik, szczelnie owinięte w foliowe torebki.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Horror na A4: kobieta spłonęła żywcem w samochodzie. Wszystko przez kierowcę BMW!

 

Policja o sprawie usłyszała po dziesięciu latach. W 2007 roku jeden z informatorów policyjnych przekazał wiadomość o strasznym czynie prostytutki. Zatrzymano ją i przeprowadzono konfrontację. O dziwo, kobieta szybko zmiękła i przyznała się do zbrodni, choć nigdy nie odnaleziono ciała dziecka, a więc koronnego dowodu w sprawie.

 

Proces kobiety rozpoczął się w poniedziałek. Oskarżono ją o dzieciobójstwo, nie zaś o zabójstwo. Różnica między obiema sprawami dotyczy ewentualnej odpowiedzialności – za dzieciobójstwo można trafić do więzienia na zaledwie pięć lat, a nie na np. dożywocie, jak w wypadku oskarżenia o morderstwo.

 

Kobieta przed sądem wyznała wszystko. Wkrótce więc powinniśmy się dowiedzieć, na jaką karę skaże ją sąd.

krwią, ścianą, rowerzystę, rodzinna impreza, szpitala, zemsta, policji, wódkę, policja, łódź, stłuczka kolizje

Krwią dziecka i żony wymazał całe mieszkanie. Wstrząsające szczegóły masakry w Bolesławcu

W ubiegły czwartek 31-letni Sebastian R. zamordował swojego 4-letniego synka i 32-letnią partnerkę. Dziennikarze „Super Expressu” dotarli do przerażających szczegółów tej masakry. Morderca wymazał krwią na ścianach upiorne napisy, znaki i symbole.

Wszystko zaczęło się około 4 rano. Wtedy sąsiedzi usłyszeli pierwsze krzyki. To Sebastian R. mordował właśnie swojego 4-letniego synka. Kilka razy ugodził go nożem, a następnie wziął na ręce i ruszył do okna. Dziecko broniło się – na framugach zostały krwawe ślady jego małych rączek. Wyrodny ojciec wyrzucił ciężko ranne dziecko przed blok.

 

ZOBACZ: Na libacji żłopał denaturat. Zanim zmarł, pobił rekord promili!

 

Wtedy na cel wziął swoją partnerkę. Ją także zaatakował nożem. Kobieta chciał uciec z mieszkania, ale dopadł ja na klatce i tam dobił. Krzyki mordowanej zaalarmowały sąsiadów, którzy wezwali policję i sami zaczęli wyglądać z mieszkań na schody.

 

Wyszedłem na klatkę, bo słychać było przerażające wrzaski. Zobaczyłem, że Sebastian siedzi na schodach. Miał rozłożone ręce i głośno odmawiał modlitwę, kołysząc się przy tym na boki. Krzyczał, że to Bóg mu kazał zabić!

 

– opowiada „SE” jeden z sąsiadów.

 

Na ścianie klatki miał namalować krwią skrót IHA [IHS? – przyp. Red.], który prawdopodobnie chciał odnieść do Boga. Następnie wrócił do mieszkania, przybił na ścianie dwa święte obrazki, które także wymazał krwią. Obok palcem maczanym we krwi napisał „Kocham Cię Wioluś”.

 

W czasie interwencji policji został postrzelony, ale w szpitalu szybko doszedł do siebie i przyznał się do zarzutów. Podejrzewa się, że mógł być pod wpływem dopalaczy. Wkrótce ma trafić do aresztu śledczego.

 

se.pl/ foto:

biegli, zeznania, stefan w.

Jest decyzja sądu w sprawie zabójcy Pawła Adamowicza. Biegli wydali opinię!

Odbyło się jednorazowe badanie Stefana W., który 13 stycznia zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Biegli dzięki niemu mieli ustalić, czy w chwili popełnienia zbrodni był on poczytalny. Zawnioskowali oni jednak o przedłużenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej, ponieważ jedno badanie nie dało im konkretnej odpowiedzi na wszystkie pytania.

Przypomnijmy, że Stefan W. z zimną krwią zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas puszczania światełka do nieba. Biegli przeprowadzili u niego jednorazowe badanie, które miało ustalić, czy w momencie popełnienia zbrodni był on poczytalny.  W sporządzonej opinii biegli zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej podejrzanego Stefana W. Po jednorazowym badaniu nie byli bowiem w stanie wypowiedzieć się co do stanu poczytalności podejrzanego – poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Ustalono, że nie był on pod wpływem alkoholu, ani żadnych substancji psychoaktywnych. Stefan W. nie przyznaje się do winy.

 

ZOBACZ:Kobiety noszące te imiona są najwierniejszymi partnerkami. Sprawdź, czy Twoja wybranka nosi jedno z nich!

 

Po szeregu dalszych badań, być może niebawem dowiemy się, co stanie się z zabójcą Pawła Adamowicza. Jeżeli pojawią się jakieś nowe fakty w tej sprawie, to będziemy państwa informować o nich na bieżąco.

źródło: fakt.pl fot. facebook.com

ciężarną

Lublin: zabił z zimną krwią swoją ciężarną żonę. Wyrok jakiego żąda prokurator to skandal!

Już w piątek poznamy wyrok sądu w sprawie mężczyzny, który kluczem zabił swoją ciężarną żonę. Na jaw wyszło, że swój czyn determinował tym, że kobieta chciała od niego odejść. Monika R. opuściła go już na początku 2014 roku. Jednak po kilku latach zdecydowała się z nim spotkać. Okazało się, że było to ich ostatnie spotkanie…

W lutym ubiegłego roku Piotr R. spotkał się ze swoją żoną w samochodzie. Po długiej rozmowie, kobieta ponoć zdecydowała się do niego wrócić. Po wszystkim Monika R. opuściła jego samochód. Wtedy coś nagle wstąpiło w mężczyznę. Złapał kobietę za pasek od torebki i zaczął katować kluczem. Po kilkunastu ciosach, którymi ostatecznie zabił ciężarną kobietę, odjechał z piskiem opon w stronę Kraśnika. Na drugi dzień w jego samochodzie wybuchł pożar a strażacy w ostatniej chwili uratowali jego życie. W toku śledztwa ustalono, że w międzyczasie kobieta związała się z innym mężczyzną i zaszła z nim w ciążę. Prokurator żąda… 15 lat więzienia. Czy to aby nie za mało?

 

ZOBACZ:Ludzie o tych imionach zdradzają najczęściej. Sprawdź, czy jesteś na liście!

 

Wyrok ma zapaść w piątek 22 lutego. Wtedy dowiemy się, na ile lat Piotr R. trafi do więzienia. A Wy jak oceniacie żądanie prokuratora?

źródło: se.pl

fot. ilustracyjne

 

martwą żonę, pobocze, agresja drogowa, wypadek, droga, policja

TORTUROWALI małe dziecko, zwłoki wyrzucili na pobocze. Wpadli przypadkiem po 31 LATACH!

To potwierdza, że nie ma zbrodni doskonałej. W 1987 roku Francuzi żyli sprawą „męczennicy z A10”. Tak nazwano zmasakrowane zwłoki kilkuletniej dziewczynki, które ktoś wyrzucił na pobocze tej autostrady. Przez wiele lat nie było żadnych śladów, które mogłyby naprowadzić na sprawców. Aż do teraz.

Zwłoki dziewczynki odnaleziono niedaleko Blois. Ślady wskazywały na to, że przed śmiercią ktoś bardzo długo znęcał się nad nią. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną, a policja za punkt honoru postawiła sobie odnalezienie brutalnych sprawców.

 

Jednak sama motywacja to za mało. Przez lata nie udało się znaleźć niczego, co mogłoby wskazać winnych. Nie pomogły powtarzające się co jakiś czas apele policji, ani publikowanie rysopisu dziewczynki w mediach.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Lew chciał przejąć łup swoich lwic. Co za fail Króla Dżungli!

 

Przełom w sprawie nastąpił niespodziewanie w 2017 roku. W związku z rozbojem zatrzymano młodego mężczyznę. Po pobraniu od niego materiału genetycznego okazało się, że… jest to brat anonimowej ofiary z 1987 roku! Śledztwo nabrało rozpędu.

 

Policjanci wkrótce dotarli do rodziców zatrzymanego mężczyzny i postawili im zarzut morderstwa. Obecnie zwyrodnialcy mają ponad 60 lat, ale mimo to mogą spodziewać się bardzo surowej kary. Policja nie chce na razie ujawniać żadnych szczegółów na temat tego kim są. Wiemy jedynie, że lada dzień zasiądą na ławie oskarżonych.

 

Być może dzięki ich zeznaniom anonimowy grób dziecka przestanie takim być. Czy potencjalni sprawcy zechcą opowiedzieć jaka mroczna tajemnica stoi za wydarzeniami z 1987 roku?

 

o2.pl/ foto: pixabay

Holocaust

Polak napadł 100 letnią kobietę, która przeżyła Holocaust. Modliła się za niego

40 latek z Polski napadł na 100 letnią kobietę. Była ocaloną z Holocaustu. Ofiara zmarła na skutek obrażeń i powikłań po napadzie. Został uznany za winnego i usłyszy wyrok.

Do zdarzenia doszło w Normanton w hrabstwie Derbyshire pod koniec maja 2018 roku. 40 letni Polak napadł na ulicy na 100 latkę. Został uznany przez ławę przysięgłych za winnego. Sąd wyda wyrok w czwartek.

Napastnik poszukiwał łatwego celu ponieważ potrzebował około 20 funtów na zakup heroiny. Wybrał 100 letnią Zofię Kaczan. Wyrwał jej torebkę i poturbował. Kobieta doznała obrażeń szyi. W szpitalu na skutek obrażeń zapadła na zapalenie płuc po czym zmarła.

Kobieta to Polka, która przeżyła hitlerowski obóz śmierci. Po wojnie, w 148 roku osiadła w Anglii. Była tu znaną i szanowaną obywatelką. Wszyscy ją lubili.

Policja wspomina, że Zofija Kaczan gdy dowiedziała się, że jej  oprawca została złapany, modliła się za niego.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/zydowski-premier-zapowiada-w-polsce-wojne-z-iranem-czy-bedziemy-ginac-za-izrael/

 

emerytki

Przerażające odkrycie w domu emerytki. Bestia ukryta w ciele spokojnej staruszki!

W domu emerytki we wsi Berezowka dokonano makabrycznego odkrycia. Ze staruszką walczyło… pięciu policjantów, gdyż nie chciała się oddać dobrowolnie w ich ręce. Powodem było to, że zamordowała, a następnie rozczłonkowała ciało swojego współlokatora. Śledczy po wstępnych ustaleniach uważają, że ofiar mogło być znacznie więcej.

Cała sprawa wyszła na jaw dzięki dzieciom, które bawiły się na dworze. W pewnym momencie zauważyły, że psy rozszarpują coś w śmietniku. Nagle, jedno ze zwierząt wybiegło z ludzką ręką w pysku. Dzieci od razu poinformowały o tym policję. Trop zaprowadził do mieszkania 80-letniej emerytki. W jej domu znaleziono kolejne części ludzkiego ciała oraz krew. Ze wstępnych ustaleń wynika, że należały one do 52-letniego Ukraińca, który mieszkał ze staruszką – był on dozorcą. Kobieta nie miała zbyt dobrej opinii wśród mieszkańców. Ponoć nadużywała alkoholu i lubiła wszczynać awantury. Dodatkowo, okazało się, że w przeszłości była… rzeźnikiem. W ostatnich latach w Berezowce zaginęło 7 osób.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Tak TVP robi sobie oglądalność. Dziennikarka wypina się przed kamerą!

 

Policjanci wiążą sprawy zaginięć właśnie z 80-latką. Jedna z osób, które zaginęły wynajmowała od niej mieszkanie, a druga mieszkała w tym samym bloku…

źródło: o2.pl

fot.