mężczyzna, 15-latek

Warszawa: 15-latek zadźgał kolegę. Nowe fakty o przerażającym zabójstwie

15-letni Emil B. będzie sądzony jak dorosły – taką decyzję wydał Sąd Okręgowy dla Pragi-Południe. 10 maja tego roku z zimną krwią zadźgał w czasie przerwy swojego rok starszego kolegę. 

Do zbrodni doszło w Szkole Podstawowej nr 196 w warszawskim Wawrze. Emil B. trafił do ośrodka dla nieletnich oraz przeprowadzono z nim obserwację psychiatryczną. Co istotne, w związku ze sprawą poza nim zatrzymano też czterech innych nieletnich, którzy także trafili do ośrodków zamkniętych.

 

ZOBACZ TEŻ: Rozczłonkowane ciało 18-latki pod blokiem. Głowa leżała kilkanaście metrów dalej

 

Sąd uznał, że chłopak za swój bestialski czyn powinien być sądzony jak dorosły. Wszystko wskazuje na to, że podczas mordu był pod wpływem amfetaminy.

 

Emil B. to dziecko całkowicie zdemoralizowane. Wszyscy uczniowie szkoły podkreślają zgodnie, że bali się go zarówno oni jak i nauczyciele. Wielokrotnie groził Kubie, lecz nikt nie zrobił z tym nic konkretnego. Feralnego dnia dźgnął 16-latka w plecy, a gdy ten uciekł do sali lekcyjnej wszedł za nim i zadał mu kolejne ciosy nożem. Po wszystkim  sam zranił się w rękę i jak gdyby nigdy nic poszedł do pielęgniarki i powiedział, że to Kuba go zaatakował.

 

fakt.pl/ foto: policja/ zdjęcie ilustracyjne

oskarżony

9-letni chłopiec oskarżony za zabójstwo pięciu osób! Nie uwierzysz jak tego dokonał

Aż coś ściska gardło, gdy czytamy takie informacje o poranku. 9-letni chłopiec ze stanu Illinois w Stanach Zjednoczonych został oskarżony o umyślne zabójstwo pięciu osób. Młodzieniec miał specjalnie podpalić domek kempingowy znajdujący się w pobliżu Goodfield. Nie żyje trójka dzieci oraz dwoje dorosłych.

Cała historia wydarzyła się 6 kwietnia tego roku. Po 6 miesiącach sąd podjął bardzo trudną decyzję i chłopiec został oskarżony o pięciokrotne zabójstwo. Niestety, nie mamy informacji czy ofiary były w jakikolwiek sposób z nim spokrewnione. Adwokat postanowił, że nie będzie o tym informował mediów. To była trudna decyzja. To tragedia, bo oskarża się bardzo młodą osobę o jedno z najpoważniejszych przestępstw, jakie istnieją. Myślę jednak, że ostatecznie należało to zrobić – powiedział adwokat hrabstwa Woodford Greg Minger.

Przebieg całej rozprawy będzie skomplikowany, gdyż prokuratorzy będą musieli udowodnić 9-latkowi, że działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa pięciu osób. To nie będzie łatwe. Jeżeli jednak wina zostanie mu udowodniona to otrzyma wyrok w zawieszeniu (minimum 5 lat). Obrońcy młodzieńca twierdzą, że nie wiedział on jakie konsekwencje może przynieść jego zachowanie i nie miał na celu zamordowania kogokolwiek. Dziewięciolatki nie wiedzą, że Święty Mikołaj nie istnieje. Nie wiedzą, że ludzie umierają i nie wracają do życia. Nie wiem, czy 9-latkowie potrafią popełnić zabójstwo – powiedział Chicagowski adwokat Gus Kostopoulos.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Chłopczykowi wyleciała piłka za płot. To co zobaczysz, po chwili skradnie Twoje serce

 

W momencie pożaru, w domku kempingowym przebywało siedem osób. Dwóm z nich udało się uciec, lecz zginęli: roczna Ariel Wall, jej brat Daemeon, kuzyn Rose Alwood, 34-letni ojciec Ariel i Daemeona Jason Wall oraz prababcia Kathryn Murray. Nie wiemy komu udało się uciec, lecz jedno jest pewne – te osoby miały ogromne szczęście, że tak jak pozostali nie zatruli się tlenkiem węgla. To była bezpośrednia przyczyna zgonu pięciu ofiar. Niebawem okaże się co stanie się z chłopcem i jaki wyrok ogłosi sędzia.

źródło: o2.pl fot. screenshot

blokiem, 12-latka, piętra, wyskoczył, samobójstwo, blok, nastolatki

Rozczłonkowane ciało 18-latki pod blokiem. Głowa leżała kilkanaście metrów dalej

Przerażająca zbrodnia miała miejsce w mieście Czyta na Syberii. 18-letnią dziewczynę prawdopodobnie zabił 38-letni biznesmen. Jej ciało pod blokiem znalazły bawiące się dzieci. 

Wygląda na to, że mężczyzna wyrzucił zwłoki przez okno na trawnik przed blokiem. Były rozczłonkowane, głowa leżała kilkanaście metrów dalej. Policja ustaliła, że ciało mogło zostać wyrzucone z mieszkania na 12 piętrze, w którym przebywał 38-letni biznesmen Tsyren-Dorzhi Tsyrenżapow.

 

ZOBACZ TEŻ: Śląsk: dziecko zostawiło dramatyczną kartkę i zniknęło. Policja postawiona na nogi

 

Policjanci wyważyli drzwi do mieszkania i zatrzymali mężczyznę. Na razie nie wiadomo co dokładnie łączyło biznesmena i dziewczynę. Sąsiedzi twierdzą, że była ona studentką oraz dorabiała sobie w klubie ze striptizem.

 

Areszt dla Tsyrenżapowa został przedłużony do 11 października. Bliscy 18-latki wciąż nie wiedzą, kiedy będą mogli ją pochować. Na razie ciało znajduje się w zakładzie medycyny sądowej, gdzie jest poddawane szczegółowym badaniom.

 

Zatrzymany Rosjanin od roku miał prowadzić swój biznes w Sankt Petersburgu. Nie stawiał oporu przy zatrzymaniu, ale też, nie przyznał się do winy. W związku z tym bardzo trudno na razie mówić o jego motywach działania czy dokładnym przebiegu zbrodni. Czy doszło tam do jakiejś kłótni pomiędzy kochankami? A może do sceny zazdrości? Być może zaś prawdopodobny morderca po prostu zwabił do siebie ofiarę. To muszą wyjaśnić śledczy.

 

o2.pl/ foto: pixabay. com

kłusownika

[WIDEO] Wielka obława na polskiego kłusownika. Nie mieli dla niego litości

Oto dzisiejsze nagranie dnia. Przedstawiamy udaną obławę na kłusownika w jednym z polskich lasów. Mężczyźni nie mieli dla niego żadnej litości i złapali go na gorącym uczynku. Kłusownictwo to haniebne zachowanie, które powinno się bardzo surowo karać. Jak można zabijać nielegalnie niewinne zwierzęta leśne? Dla pokarmu? Jak by mało go było w sklepach…

Mówi się o ludziach czasami, że zachowują się jak zwierzęta. Jednak tak naprawdę momentami nasze zachowanie jest milion razy gorsze. Dla pokarmu i hobby zabijamy niewinne zwierzęta ie mając dla nich żadnej litości. Mężczyźni złapali tego kłusownika w jednym z polskich lasów. Mimo, że pościg i cała obława trochę trwały, to udało się go zatrzymać. Jak taki człowiek może normalnie spoglądać w lustro? Coś strasznego.

 

ZOBACZ:Wszystko o tegorocznej zimie. Jasnowidz Krzysztof Jackowski kolejny raz wszystko przewidzi?

 

Polowania to w naszym kraju niestety codzienność. Ludzie zastawiają wrogie sidła na zwierzęta tylko po to, żeby później sprzedać ich mięso klientowi lub zrobić sobie z ich głów i skór trofeum. Czy historia zatacza koło i niektórzy zaczynają się stawać ludźmi pierwotnymi? To jakiś powrót do dawnych instynktów? Być może polowania to zabieg mający im wynagrodzić coś, czego nie mają? Kompleksy? My kłusownictwu mówimy stanowcze NIE!

źródło fot. i wideo: youtube.com

magdaleny żuk, szejkowie

Znaleźli winnego śmierci Magdaleny ŻUK? Zaskakujące ustalenia rodzinnego śledztwa

Minęło już prawie 2,5 roku od wciąż niejasnej śmierci Magdaleny Żuk. Polka w kwietniu 2017 roku ruszyła na wakacje do Egiptu, z których nie wróciła. Rodzina do tej pory nie jest pewna dlaczego i jak zginęła ich córka i siostra. Dlatego podjęli próbę samodzielnego śledztwa. Teraz twierdzą, że mogą mieć winnego śmierci kobiety. 

26-latka wyruszyła do Marsa Alam 25 kwietnia 2017 roku. Miała lecieć wspólnie z partnerem, jednak przed wylotem okazało się, że mężczyzna ma nieważny paszport. Na miejscu kobieta zaczęła dziwnie się zachowywać. Miała stany lękowe, euforyczne, popadała w odrętwienie, a potem była niezwykle aktywna. Na zmianę płakała i śmiała się. Jej stan z dnia na dzień się pogarszał. Podjęto decyzję o tym, że kobieta powinna wrócić wcześniej do Polski.

 

ZOBACZ TEŻ: Wściekli imigranci podłożyli ogień. W płomieniach zginęła matka z dzieckiem!

 

Niestety, kobieta nie zdążyła wsiąść do samolotu. Jej stan był na tyle poważny, że odmówiono jej podróży i skierowano do szpitala. Tam, w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach wyskoczyła z okna i zmarła z powodu odniesionych obrażeń. 

 

Rodzina Magdy krytykowała polską prokuraturę za opieszałość i złe prowadzenie śledztwa. Po dwóch latach jej siostra i ojciec sami udali się do Egiptu. Ustalenia, które tam poczynili są szokujące i narzucają poważne wątpliwości na temat prowadzenia śledztwa.

 

Niosła w worku zwłoki spalonego niemowlęcia. Porwała dziecko, bo chciała zemścić się na…

Makabrycznego odkrycia dokonali rosyjscy policjanci z Zawodoukowska w obwodzie tiumeńskim. Zatrzymali 23-letnią kobietę, którą oskarżono o porwanie 6-miesięcznego niemowlęcia. Jak się okazało nie tylko je porwała, ale dopuściła się okrutnej zbrodni z zemsty. 

23-letnia kobieta pokłóciła się ze swoim partnerem. Postanowiła udać się do jego domu i zabrać swoje rzeczy. Natrafiła tam na rodziców swojego chłopaka, którzy szykowali się by iść na pogrzeb. Nic nie wiedzieli o scysji pomiędzy ich synem, a 23-latką. Poprosili ją, aby popilnowała ich drugiego dziecka – 6-miesięcznego niemowlęcia. 

 

ZOBACZ TEŻ: Policjanci zdębieli: koza w różowych skarpetkach i siedem osób, w trzyosobowym busie – zaskakujący finał kontroli!

 

Kobieta zgodziła się, a gdy tylko rodzice opuścili dom, zamordowała dziecko. Następnie uciekła z domu i usiłowała spalić zwłoki.  Rodzice malca szybko wszczęli alarm i po kilku godzinach policjanci znaleźli w lesie 23-latkę błąkającą się po lesie z workiem. W środku znajdowało się zwęglone ciałko dziecka. 

 

Kobieta została zatrzymana i wkrótce usłyszy zarzuty. Wszystko wskazuje na to, że jej czyn motywowała zemsta na byłym chłopaku. Chcąc się na nim odegrać, zamordowała jego malutkiego braciszka.

zadźgał ojca, "Kuba Rozpruwacz", trójkąt kanibali, głową, zazdrosna żona, romansu, potworną tragedią samoobronie, przyniósł głowę żony w reklamówce, miesiąc

Stanął w obronie mamy i zadźgał swojego ojca. 17-latkowi grozi dożywocie!

40-letni mężczyzna od dawna znęcał się nad swoją żoną i synem. Pił i bił. W końcu jego 17-letni syn nie wytrzymał i gdy dostrzegł jak wyrodny ojciec znów bije jego mamę, zadał mu śmiertelne ciosy. Teraz będzie sądzony jak morderca. 

Do tragicznego zdarzenia doszło w Międzyrzecu Podlaskim na Lubelszczyźnie 23 sierpnia, jednak dopiero teraz sprawa ta przebiła się do mediów. W tej rodzinie źle się działo. 40-letnia głowa rodziny brutalnie znęcała się nad bliskimi. 17-letni syn kilka dni przed feralnym zdarzeniem widział jak ojciec dusi jego matkę. Groził, że ich oboje zabije. 

 

ZOBACZ TEŻ: Mieszkańcy skarżyli się na odór wydobywający ze starej studni. Na jej dnie dokonano makabrycznego odkrycia

 

Krótki czas spokoju zakończyła nagle i boleśnie kolejna awantura. Gdy 17-latek usłyszał wołanie o pomoc swojej matki, od razu pobiegł do drugiego pokoju. Coś w nim pękło, chwycił po drodze nóż i wbił go dwa razy w szyję i kark szarpiącego się z matką ojca. Mężczyzna mimo reanimacji swojej żony i syna, który go zranił, a potem ratowników, zmarł.

 

Jak podają lokalne media, zabity przez syna 40-latek był znany policji. Kilkukrotnie trafiał na odwyk, był także skazywany za kradzieże, siedział w więzieniu. Tymczasem prokuratura postawiła 17-latkowi zarzut zabójstwa, za który grozi mu dożywocie. 

 

Obrona Michała P. chce zmiany kwalifikacji czynu na zabójstwo w afekcie, za które grozi do 10 lat i maksymalnego złagodzenia kary. Chłopak przyznał się do winy. To przykre, że żadna instytucja nie przyszła mu z pomocą zanim sięgnął po rozwiązania ostateczne. Teraz można liczyć tylko na to, że znajdą się faktyczne okoliczności łagodzące.

 

se.pl/ foto: pixabay

Strzelił szefowi dwa razy w głowę, omal nie zabił kolejnej osoby. Nowe fakty o potwornej zbrodni w Zadowicach

Za 15 tysięcy złotych był gotów odebrać życie. Jak się okazuje, omal nie zabił tego dnia dwóch osób. Krzysztof K. jest już po przesłuchaniu w prokuraturze okręgowej w Kaliszu i usłyszał zarzuty. Na jaw wychodzą też kolejne szczegóły jego okrutnego czynu. 

Z informacji opublikowanych przez Polsat News wynika, że w poniedziałek około 7.30 Krzysztof K. pojawił się w Urzędzie Gminy Godziesze Wielkie. Miał do odpracowania kilkanaście godzin prac społecznych, jednak pracownica urzędu wyczuła od niego woń alkoholu i nie wyraziła na to zgody.

 

ZOBACZ TEŻ: Pijana matka uprawiała seks z konkubentem na oczach syna. 18-latek nie wytrzymał i zrobił coś strasznego

 

Po 53-latka przyjechał jego szef i odwiózł na fermę drobiu. Tam doszło między nimi do kłótni. Krzysztof K. postanowił obrabować swojego przełożonego. Zaczął grozić mu bronią. W ten sposób zabrał mu złoty łańcuch z zawieszką o wartości 15 tysięcy złotych. Ale wciąż było mu mało.

 

Krzysztof K. oddał dwa strzały w głowę 34-letniego biznesmena. Następnie wycelował pistolet w przerażoną żonę mężczyzny, ale gdy pociągnął za spust broń się zacięła. 

 

Za bandytą ruszyła policyjna obława, opublikowano jego wizerunek. Elementem charakterystycznym mężczyzny były wytatuowany policzek z napisem „Kocham cię Beatko”. Jeszcze tego samego dnia schwytano go na jednym z kaliskich pustostanów.

 

53-latek był już karany za rozboje i stosowanie przemocy. Nie przyznał się do kradzieży i próby morderstwa żony 34-latka, ale znaleziono przy nim złoty łańcuch. Za te czyny grozi mu kara od 12 lat pozbawienia wolności do dożywocia.

 

o2.pl/ foto: policja

córkę, 14-latek, pistolet

14-latek dokonał masakry rodziny. Z zimną krwią zamordował pięć osób

Przerażająca zbrodnia w Elkmont w Stanach Zjednoczonych. 14-letni chłopiec zastrzelił swojego ojca, macochę oraz troję rodzeństwa. Następnie sam zadzwonił po policję i inne służby. 

Ratownicy przybyli na miejsce stwierdzili zgony trzech osób. Dwoje poszkodowanych przewieziono do szpitala, jednak lekarzom nie udało uratować się ich życia. 14-latek broń, z której strzelał wyrzucił, jednak po przybyciu policji złożył zeznania i pomagał w jej zlokalizowaniu.

 

ZOBACZ TEŻ: Strażacy pojechali do pożaru KATEDRY w Poznaniu. Na miejscu dokonali zadziwiającego odkrycia

 

Jak na razie nie wiadomo skąd chłopiec miał broń i dlaczego w ogóle zdecydował się na tak dramatyczny i straszny krok jak egzekucja na rodzinie. Zapewne sprawa ta stanie się kolejnym elementem w burzliwej dyskusji na temat dostępu do broni w USA.

 

wprost.pl/ foto: pixabay