Woźniak-Starak

POTWIERDZIŁY się najgorsze OBAWY!? Piotr WOŹNIAK-STARAK…

Od niedzieli trwały poszukiwania milionera Piotra Woźniak-Starak.

Wiceszef MSWiA przekazał dziś informację na temat Piotra Woźniak-Starak. Dopóki trwały poszukiwania milionera, dopóty była nadzieja na pozytywny finał wypadku motorówki. Dziś jednak pojawiły się dwie informacje.

 

Jedna pochodzi z Policji w Olsztynie. Na twitterowym profilu KWP w Olsztynie napisano:

 

„Dziś rano grupa płetwonurków biorąca udział w działaniach poszukiwawczych na jez. #Kisajno zlokalizowała ciało prawdopodobnie 39-letniego zaginionego mężczyzny. Na miejscu będą wykonywane dalsze czynności z udziałem prokuratora i policyjnych techników kryminalistyki.”

 

Drugą opublikował Jarosław Zieliński – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji:

 

„Potwierdziły się najgorsze obawy. Wszystko wskazuje na to, że ciało Piotra Woźniaka-Staraka zostało odnalezione. Wyrazy współczucia Rodzinie i Najbliższym.”

 

 

fot. instagram.com/aga_wozniak_starak/

2

Policjanci i rodzina szukali go niemal całą noc! Okazało się, że 2-letni chłopiec przez cały czas był w (…)!

2-letni Courtland Barrington-Moss z kanadyjskiej prowincji Sashatchewan omal nie doprowadził bliskich do zawału serca. Chłopiec wymknął się z domu swojej cioci podczas rodzinnego spotkania po pogrzebie swojego pradziadka. Maluch wykorzystał moment nieuwagi i opuścił teren posiadłości udając się na pobliskie pole pszenicy. Kiedy późnym wieczorem rodzice zauważyli, że chłopca nigdzie nie ma wpadli w panikę.

Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania 2-letniego Courtlanda, w które zaangażowali się bliscy i policja. Służby wykorzystały wszelkie dostępne technologie takie jak gogle noktowizyjne, dron czy helikopter. Rodzina i sąsiedzi przeszukiwali całą okolicę na koniach. Po 12 godzinach wyczerpującej pracy jedna z osób usłyszała dziecięcy śmiech dobiegający z przydrożnego rowu. To właśnie w nim znaleziono chłopca.

 

 

 

Courtland jest wielkim wielbicielem koni i to właśnie na widok zwierząt, które chciał pogłaskać zaczął chichotać. Maluch znalazł się w niemałych tarapatach, ponieważ był uwięziony po szyję w błocie. 2-latek trafił do szpitala, jednak oprócz poparzeń słonecznych, zadrapań i ukąszeń komarów nic poważnego mu się nie stało. Mama chłopca przyznała, że tak naprawdę do końca nie zdawał sobie sprawy, że mogło mu się stać coś złego.

 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto facebook.com

 

domu

Wyszła z domu i przepadła bez śladu! Kiedy rodzina zaczęła tracić nadzieję wydarzył się cud!

O prawdziwym cudzie można mówić w przypadku 45-letniej Corine Bastide z Belgii. Kobieta wyszła z domu 23 lipca i przez niemal tydzień nie było z nią żadnego kontaktu. Rodzina zorganizowała akcje poszukiwawczą, która przez pierwsze dni nie przyniosła żadnego efektu. Belgijka zapadła się jak kamień w wodę, a jej telefon ciągle nie odpowiadał. Przełom nastąpił w poniedziałek!

Corine Bastide po opuszczeniu swojego domu wsiadła w samochód. Ostatni raz została zarejestrowana przez kamery monitoringu na stacji benzynowej w Liege. Prawda o zaginięciu kobieta okazała się wręcz zadziwiająca. 45-latka miała wypadek w pobliżu miasteczka Saint-George-sur-Meuse. Jej auto wypadło z drogi i utknęło w gęstych krzakach, tak, ze nikt nie potrafił go dostrzec.

 

 

 

Belgijka została odnaleziona we wraku pojazdu w poniedziałek. Na szczęście nic poważnego się jej nie stało, jednak nie mogła wydostać się z samochodu. Lekarze przyznali, że przeżyła tylko dzięki opadom deszczu jakie po fali upałów nawiedziły Belgię. Dzięki temu mogła napić się wody, która skapywała do rozbitego auta. Bastide trafiła do szpitala, jednak już wkrótce wróci do szczęśliwej rodziny.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto facebook.com

 

zaginęła

W 1982 roku zaginęła jego żona. Policja go aresztowała, bo właśnie odkryła, że…

David Venables to 86-letni mężczyzna, który wiódł spokojne życie został zatrzymany przez policję. W 1982 roku zaginęła jego żona, a teraz odnaleziono jej zwłoki w szambie obok ich starego domu. Początkowo myślano, że zwłoki należą do zaginionej agentki nieruchomości, lecz najprawdopodobniej są to szczątki Brendy Venables.

Małżeństwo mieszkało w Kempsey. W 1982 roku zaginęła Brenda Venables, czyli żona 86-letniego Davida. Ten mieszkał w dalszym ciągu w okolicy, dom sprzedał w 2014 roku za 467 tysięcy funtów i zamienił je na bungalow. Tego typu odkrycia są rzadkie i chciałbym uspokoić wszystkich, że robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zidentyfikować szczątki – aby rodzina mogła pochować ukochaną osobę – mówił inspektor Carl Moore. Dodał, że może to trochę potrwać, ale na pewno sprawa zostanie rozwiązana do końca. Poinformował również, że głównym podejrzanym jest David Venables i został on już aresztowany. Sam podejrzany nie chce się publicznie wypowiadać na ten temat. Nie wiadomo jednak czy za morderstwem nie stoi jeszcze ktoś inny. Trwają poszukiwania agentki nieruchomości i możliwe, że te sprawy się ze sobą łączą.

 

ZOBACZ:[WIDEO] PILNE! Samolot wojskowy runął na dzielnicę. Mnóstwo OFIAR i RANNYCH!

 

Jednak funkcjonariusze skłaniają się ku temu, że to David Venables zabił swoją żonę. Jaka okaże się prawidłowa wersja? Będziemy o tym informować.

źródło: the sun, fot. screenshot

kawalerski

Tragiczny finał wieczoru kawalerskiego! 27-latek oddalił się na chwilę od kolegów i przepadł bez śladu!

Tragicznym finałem zakończył się wieczór kawalerski w Okunince nad Jeziorem Białym (woj.lubelskie). Grupa mężczyzn świętowała tam ostatnie dni „wolności” swojego kolegi. Nikt z nich nie spodziewał się, że dobra zabawa zakończy się dramatem. Jeden z mężczyzn, 27-letni Przemysław odłączył się od grupy i przepadł bez śladu. Poszukiwania mężczyzny miały smutny finał.

27-latek, który zaginął w trakcie wieczoru kawalerskiego był poszukiwany od 19 lipca. Grupa mężczyzn uczestniczących w imprezie początkowo bawiła się w klubie „Kotwica” w Okunince nad Jeziorem Białym. W pewnym momencie Przemysław na chwilę oddalił się od kolegów i przepadł bez śladu. Żaden z nich nie mógł się z nim później skontaktować.

 

 

Mężczyźni zaginięcie kolegi zgłosili na policję. Od momentu jego tajemniczego zniknięcia trwały nieustanne poszukiwania. Niestety wczoraj po godzinie 13 strażaccy nurkowie wydobyli ciało 27-latka z Jeziora Białego.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

watykanu, watykanie,

Na Watykanie znów znaleziono kości. Śledczy na tropie rozwiązania wielkiej kryminalnej zagadki?

Emanuela Orlandi zaginęła w 1983 roku, była córką urzędnika pracującego na Watykanie. Przez ponad 30 lat nie udało się wyjaśnić tej tajemnicy. Teraz jednak policja bada kolejne tropy.

Pierwszego przerażającego odkrycia dokonali pod koniec października 2018 roku pracownicy, którzy prowadzili prace konserwatorskie na Watykanie. Znaleźli ludzkie szczątki, a policja podejrzewała, że mogły one należeć do zaginionej przed laty Orlandi.

 

ZOBACZ: Przełom w sprawie „łowcy nastolatek” – zgwałcona przez niego 14-letnia dziewczyna popełniła samobójstwo. Nowe dowody

 

Stolica Apostolska wydała w tej sprawie stosowne oświadczenie. Włoski prokurator, który zajmował się sprawą zwłok znalezionych na Watykanie zlecił specjalistyczne badania, które pozwoliły na określenie wieku zwłok, ich płci i przyczyny śmierci. Okazało się, że są to zwłoki mężczyzny, zmarłego w latach 60-tych XX wieku, a więc ten trop okazał się zupełnie mylny i rozpoczął zupełnie inne śledztwo!

 

Co do Orlandi, to niegdyś podejrzewano, że jej zniknięcie mogło być związane z grupą ludzi, która chciał doprowadzić do uwolnienia Alego Agcy – zamachowca, który w 1981 roku omal nie zabił papieża Jana Pawła II.

 

W 2005 roku anonimowy informator powiązał zaginięcie Orlandi z rzymskim bossem mafii Enrico „Renatino” De Pedisem, jednak śledczy nie znaleźli żadnych dowodów, które mogłyby połączyć gangstera z tą zbrodnią. Przeszukali nawet jego grobowiec, ale i tak nie natrafili na żaden ślad.

 

O tajemniczych kościach znalezionych na terenie Watykanu przeczytasz na kolejnej stronie

sekcji, zaginięciu, psycholog, dawid żukowski, żukowskiego

PILNE! Ostatni SMS ojca Dawida Żukowskiego do żony. Treść mrozi krew w żyłach

„Wirtualna Polska” dotarła do ostatniego SMS-a jakiego wysłał ojciec Dawida Żukowskiego do swojej żony. Przypomnijmy, że wydarzeniami z Grodziska Mazowieckiego żyje ostatnio cała Polska. Mężczyzna uprowadził swojego synka, popełnił samobójstwo, a poszukiwania dziecka trwają. Niestety, treść wiadomości wskazuje na to, że może nie być happy endu tej historii.

Już nigdy nie zobaczysz syna – tak brzmi treść ostatniego ostatniego SMS-a jakiego wysłał ojciec Dawida Żukowskiego do swojej żony. 5-letniego chłopca nadal nie udało się znaleźć, a mężczyzna popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Paweł Ż. w środę zabrał synka z domu w Grodzisku Mazowiecki o godzinie 17:00. Miał go zawieźć do Warszawy – tam przebywała jego matka. Jechał szarą skodą fabią, której numery rejestracyjne to WGM 01K9. Do żony jednak nie dotarł. O 18:00 małżonkowie rozmawiali przez telefon, a później mężczyzna wysłał ostatnią wiadomość. Wtedy kontakt się urwał.

 

ZOBACZ:Rekord jednorazowych zakupów w BIEDRONCE. Nie uwierzysz ile wydał ten facet!

 

Poszukiwania prowadzone są wielotorowo: w miejscach, gdzie ojciec poruszał się samochodem, gdzie logował się jego telefon, w lesie, na łąkach. Przeszukiwane są również okolice Okęcia. Istnieje podejrzenie, że mężczyzna mógł pokazywać chłopcu startujące samoloty – mówił dzisiaj w TVN24 rzecznik polskiej policji Mariusz Ciarka. Miejmy nadzieję, że poszukiwania Dawidka Żukowskiego przyniosą efekt i chłopiec żyje… Pozostaje nadzieja.

źródło: o2.pl fot. screenshot

3

[VIDEO]Przez 3 lata szukała swojego zaginionego męża! Była w szoku kiedy zobaczyła go na tym nagraniu!

Prawdziwego szoku doznała mieszkanka Indii, która od 2016 roku, przez 3 lata bezskutecznie poszukiwała swojego zaginionego męża. Kobieta przeglądała, krótkie nagrania w popularnej nad Gangesem aplikacji TikTok. Ku swojemu zdziwieniu na jednym z nich zobaczyła swojego ukochanego! Hinduska wzięła sprawy w swoje ręce i udało się jej go namierzyć!

Mieszkanka Indii poszła ze wspomnianym nagraniem na policję, gdzie pokazała je stróżom prawa. Krótkie poszukiwania przyniosły efekt. Mężczyzna został odnaleziony w miejscowości Hosur oddalonej 200 kilometrów od miasta, w którym przebywała jego żona. Tym sposobem po 3 latach rozłąki Suresh wrócił do domu i spotkał się ze swoją żoną!

 

 

 

 

Mężczyzna, który był poszukiwany od 2016 roku przyznał się, że uciekł z domu, ponieważ nie potrafił sprostać wyzwaniom związanym z prowadzeniem domu. W Hosur znalazł się zupełnie przypadkowo, gdzie zatrudnił się jako mechanik samochodowy. Prócz tego mieszkał z transpłciową kobietą, z którą byli parą. Na szczęście historia skończyła się happy endem, a żona wybaczyła Susherowi wszystkie grzeszki. Ostatecznie małżeństwo pogodziło się i znów zamieszkało razem.

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

 

 

 

straż pożarna, blok, wybuch gazu w zielonej górze

Umyślnie wysadziły blok w powietrze? Policja w Zielonej Górze szuka szalonej matki i córki

3 lipca doszło w jednym z bloków w Zielonej Górzej do wybuchu gazu. Dziesiątki osób musiały zostać ewakuowane, trzy wymagały pomocy lekarskiej. Kilka lokali wciąż jest wyłączonych z użytkowania. Wszystko wskazuje na to, że do tragedii celowo doprowadziły dwie kobiety.

Zdjęcia Moniki i Danuty P. zostały rozesłane zielonogórskim policjantom i taksówkarzom. Wiele wskazuje na to, że to one celowo odkręciły gaz w swoim mieszkaniu i uciekły. Sąsiedzi twierdzą, że wielokrotnie groziły, że wysadzą blok w powietrze.

 

ZOBACZ TEŻ: Wyglądał jakby wyszedł z piekła. Ten Rosjanin cudem przeżył swoją przygodę!

 

To, że nikt nie zginął to prawdziwy cud – siła wybuchu była tak duża, że powybijała szyby z okien i zerwała jedną z wind w bloku. Trzy osoby trafiły do szpitala z atakiem paniki, zawałem serca i zatruciem dymu.

 

Poszkodowani mieszkańcy bloku, którzy całą noc spędzić musieli poza domem od razu oskarżyli swoje sąsiadki o celowe wysadzenie mieszkania. Już nie raz groziły, że coś takiego zrobią. A co więcej – po wypadku rozpłynęły się w powietrzu.

 

Policja przyznaje, że miała wiele zgłoszeń dotyczących sąsiadek, ale zawsze reagowała. Nie ma więc sobie nic do zarzucenia. Tymczasem cztery rodziny wciąż nie mogą wrócić do swoich lokali.

 

o2.pl/ foto: screenshot/ radio zielona góra