recydywista, tłuczkiem krystek, demolował

Recydywista był poszukiwany pięcioma listami gończymi. Gdy policjanci przyszli po niego, wybrał nietypową skrytkę…

34-letni recydywista znaczą część swojego życia spędził za kratkami. Gdy wyszedł po ostatniej odsiadce, od razu wrócił na przestępczą ścieżkę. Za rozboje szybko uzbierało mu się 10 lat kolejnych wyroków. Tym razem jednak 34-latek nie zamierzał tak łatwo się poddać i zaczął się ukrywać.

Bandyta pochodzący z Białegostoku na Podlasiu prowadził swój proceder. Za kilka rozbojów tamtejszy sąd wydał za nim 5 listów gończych i 5 nakazów doprowadzenia. Recydywista postanowił się ukrywać i z Białegostoku wyjechał do Lublina.

 

ZOBACZ: Potwór w ludzkiej skórze – obdarł żonę ze skóry, a malutkie dzieci zmusił do pozowania z trupem matki!

 

To niewiele mu pomogło, bowiem na jego trop natrafili policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Wyśledzili jego miejsce zamieszkania i udali się tam w „odwiedziny”. Nie zastali go w żadnym z pokojów, ale nie zamierzali łatwo się poddać.

 

Po krótkiej chwili jeden z funkcjonariuszy natknął się na naszego recydywistę… siedzącego jak trusia za pralką! Widocznie uznał, że tam będzie bezpieczny.

 

Pewnie spodziewaliście się strzałów i pościgów? Jak widać, bycie recydywistą wcale nie oznacza, że jest się gotowym na wszystko, ani nawet wybitnie zmyślnym przestępcą… Łatwiej okradało się bezbronnych niż stawiało uzbrojonym policjantom.

 

wprost.pl/ foto: policja/zdjęcie ilustracyjne

mężczyzna

To polskie miasto, w którym co kilka dni bez śladu znika młody mężczyzna! Powód jest przerażający!

Statystyki pokazują, że Kraków to miasto z największą liczbą zaginięć młodych mężczyzn w Polsce. Średnio co tydzień bez śladu znika tam mężczyzna do 35 roku życia. Wielu może zastanawiać się dlaczego tak się dzieje i które miejsce w mieście należy do najbardziej niebezpiecznych? Według policyjnych statystyk większość tropów urywa się w okolicach Wisły.

Niezwykle tragiczny był w Krakowie ubiegły rok, w którym odnotowano aż 53 zaginięcia mężczyzn do 35 roku  życia. Niemniej tragicznie rozpoczął się rok 2019, w którym do krakowskiej policji wpłynęły już 22 zgłoszenia o zaginięciach. Z raportów wynika, że większość tych przypadków (zaginiony młody mężczyzna) kończy się happy endem i udaje się odnaleźć zaginionego. Są jednak sprawy, które trwają latami, a trop prowadzi zazwyczaj w okolice Wisły. Czemu właśnie tam?

 

ZOBACZ:Myśleli, że zaginął 3 lata temu. Przerażająca prawda właśnie wyszła na jaw!

 

Ostatnio głośno było o poszukiwaniach, 26-letniego i 25-letniego studenta z Japonii i 20-letniego Argentyńczyka. Mężczyźni po raz ostatni widziani byli w okolicach Wisły. Ciała Japończyka i Polaka po kilku dniach wyłowiono z rzeki. Jednak to niejedyne przypadki, w ubiegłym roku głośno było o sprawie Piotra Kijanki, którego poszukiwano przez dwa miesiące. Ciało mężczyzny również znaleziono w nurcie Wisły. To właśnie Bulwary przyciągają najwięcej młodych ludzi i tam najczęściej dochodzi do tragedii. Może monitoring w tym miejscu pozwoliłby rozwiązać tak dużą liczbę niewyjaśnionych zaginięć.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

poroży szukali w beskidach

Beskidy: ruszyli szukać poroży, w lesie dokonali makabrycznego odkrycia

Dwóch mieszkańców okolic Ruskiego Wierchu w Beskidzie Sądeckim ruszyło w góry w poszukiwaniu poroży jeleni. To cenny i drogi surowiec, a wiosna to najlepszy czas na poszukiwania. Jednak zamiast tego dokonali oni makabrycznego znaleziska.

Mężczyźni przeczesywali las na zboczach Ruskiego Wierchu od strony Doliny Czarnej Wody. W bardziej niedostępnych miejscach jest większe prawdopodobieństwo znalezienia poroży. W pewnym momencie, niedaleko szlaku wiodącego na szczyt o wysokości 935 metrów natknęli się na ludzkie zwłoki w bardzo zaawansowanym stadium rozkładu.

 

ZOBACZ: Urodziła w wannie, dziecko wrzuciła do pieca, a potem uprawiała seks z chłopakiem. Kobieta-bestia przed sądem

 

Jedynie resztki ubioru wskazywały na to, że mają do czynienia z ciałem mężczyzny. Wezwali na miejsce policję i ratowników GOPR. Ci ostatni przetransportowali ciało na quadzie na dół, gdzie przekazano je innym służbom.

 

Tożsamość mężczyzny pozwoli ustalić sekcja zwłok. Wszystko wskazuje jednak na to, że mamy do czynienia z zaginionym od lipca mieszkańcem wsi Czarna Woda, Andrzejem P.

 

fakt.pl/ foto: redakcja/ zdjęcie ilustracyjne

porwanie amelki

BIAŁYSTOK: Czy to na pewno PORWANIE? Poznaj nowe INFORMACJE!

W Białymstoku miało miejsce porwanie 3-letnie Amelki i jej 25-letniej matki. Tak donoszą media, jednak czy jest to cała prawda?

Wyobraźmy sobie, że Polka ma dziecko z Ukraińcem. Nie układa im się jednak i pewnego dnia mężczyzna wywozi, bez wiedzy żony czy partnerki, dziecko na daleką Ukrainę. Matka wtedy zgłasza na Policję, że dziecko zostało zabrane.

 

Mówimy wtedy o porwaniu, a na Ukrainie mówią, że ojciec przywiózł dziecko. Ale jeśli matka zabrałaby je z powrotem do Polski mówilibyśmy, że słusznie je odebrała. Na Ukrainie byłaby poszukiwana za uprowadzenie.

 

Matka mogła wziąć brata, wujka czy też znanego super detektywa, by odebrać dziecko w podobny sposób. A gdyby były możliwości także ująć ojca i doprowadzić na Policję. Na Ukrainie mogliby być poszukiwani z wielką pompą, a w Polsce byliby bohaterami.

 

Jak było z Amelką? Policja na razie nie ujawnia szczegółów prawnych, a są one bardzo istotne dla sprawy. 

Jeśli ojciec miał ograniczone prawa rodzicielskie, to faktycznie mamy do czynienia z uprowadzeniem, które jest przestępstwem zgodnie z zapisem:

 

„Kto, wbrew woli osoby powołanej do opieki lub nadzoru, uprowadza lub zatrzymuje małoletniego poniżej lat 15 albo osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” (Art 211, Kodeksu Karnego)

 

Jeśli jednak ojciec Amelki miał pełne prawa, to mamy do tzw. porwaniem rodzicielskim, które nie jest przestępstwem. Jego konsekwencją może być jednak ograniczenie przez sąd decyzyjności w sprawach dziecka.

 

Odwracając pytanie: jaka była sytuacja prawna matki Amelki? Czy miała pełne prawa rodzicielskie i czy zabrała dziecko w porozumieniu z ojcem?

Być może ojciec zgłosił uprowadzenie dziecka w Niemczech i matka może być poszukiwana przez niemiecki wymiar sprawiedliwości.

 

W takiej sytuacji – być może – mamy do czynienia z ujęciem sprawcy i zamiarem przekazania matki do niemieckiej Policji.

 

Jeśli jednak chodzi o samo dziecko, to sytuacja jest bardzo skomplikowana i na razie jest za mało informacji, by oceniać, co się naprawdę stało. Uprowadzenie czy porwanie rodzicielskie?

 

Tego jeszcze nie wiemy, natomiast jest kręcona spirala nienawiści wobec ojca. Czy słusznie? – zapewne dowiemy się wkrótce.

 

Jednak bez względu na to, co faktycznie miało miejsce – sytuacja jest dramatyczna. Można tylko mieć nadzieję, że nie dojdzie do tragedii.

 

Więcej o sprawie CZYTAJ TUTAJ

 

fot. policja.pl

Wznowiono poszukiwania Emiliano Sali. Do akcji ruszyły dwa statki.

Dzięki apelowi rodziny oraz Leo Messiego wznowiono poszukiwania zaginionego Emiliano Sali. Samolot z piłkarzem zniknął z radarów 21 stycznia w okolicach kanału La Manche. 

 

 

Przypomnijmy, że poszukiwania piłkarza i brytyjskiego pilota Davida Ibbotsona zakończyły się 24 stycznia. Według policji szansa na przeżycie obu mężczyzn była ekstremalnie mała. Jednak dzięki zbiórce zorganizowanej przez rodzinę zawodnika poszukiwania ruszyły po raz trzeci.

 

Zebrano ponad 300 tysięcy euro, a w akcję zaangażowali się m.in. Adrien Rabiot, Kylian Mbappé czy Dimitri Payet. Dzięki zebranym pieniądzom na poszukiwania Sali ruszyły dwa statki. Siostra piłkarza podziękowała wszystkim ofiarodawcom.

 

Źródło: se

Fot.: insta

 

wędkarze, poszukiwania 12-letniego Daniela

12-letniego Daniela poszukiwano przez trzy dni. Teraz na jaw wyszły wstrząsające powody jego zniknięcia!

Przed kilkoma dniami wszyscy żyliśmy poszukiwaniami 12-letniego Daniela, który zniknął spod domu swojej babci w Izdebkach koło Brzozowa. Teraz, gdy chłopiec jest już bezpieczny, okazuje się że do tego czynu mogła popchnąć go dramatyczna sytuacja w jego domu.

 

Daniela przez trzy dni poszukiwało koło tysiąca osób – policjantów, strażaków, sąsiadów, żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Daniel ma dziewięcioro rodzeństwa i w trakcie czynności w jego domu policjantki dokonujące przeszukania doszły do wniosku, że jedna z jego sióstr mogła zostać zgwałcona.

 

 

ZOBACZ: Modlitwa „Ojcze nasz” z nowym tekstem. „To prawdziwa rewolucja”!

 

 

W związku z tym zatrzymano ojca Daniela, a dzieci skierowano do ośrodka opieki. Matka, która nie mogła się z tym pogodzić i krzyczała, że się zabije została odwieziona do szpitala. Ojciec usłyszał zarzuty doprowadzenia do innej czynności seksualnej osoby poniżej 15 roku życia. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. Ale jak mówi prokuratura, śledztwo toczy się także w kierunku narażenia 12-letniego Daniela na ciężki uszczerbek na zdrowiu i utratę życia.

 

 

ZOBACZ: Nowy Sącz: zgwałcili 14-latkę. Wszystko nagrali i rozesłali po całym mieście!

 

 

Wszystko wskazuje bowiem na to, że Daniel był świadkiem gwałtu na swojej młodszej siostrzyczce, dlatego uciekł z domu. Zresztą nie pierwszy raz – cztery lata temu doszło do podobnej sytuacji. Jego rodzina była w bardzo trudnej sytuacji materialnej dopóki nie wprowadzono programu 500 plus. Jednak i to nie rozwiązało sprawy, bo bez pomocy GOPS rodzina nie radziła sobie z dysponowaniem takimi pieniędzmi. Jak też się okazuje był jeszcze jeden, nieznany dotąd nikomu problem.

 

Oby ten głos rozpaczy 12-latka stał się okazją do odmiany losu jego rodziny. Być może ta ucieczka to paradoksalnie najlepsze, co mogło spotkać chłopca i jego bliskich – bo pomoże zakończyć dramat, który przez lata rozgrywał się w czterech ścianach.

 

o2.pl/ foto: policja

pauliny dynkowskiej poszukiwania

Łódź: trwają gorączkowe poszukiwania Pauliny Dynkowskiej. Co stało się z dziewczyną?

Od ubiegłej soboty służby i ochotnicy szukają 28-letniej Pauliny Dynkowskiej – mieszkanki Łodzi, która w sobotę o poranku widziana była po raz ostatni. Jak to możliwe, że w biały dzień, w okolicy ruchliwych ulic po prostu rozpłynęła się w powietrzu?

Kobieta wyszła z domu w piątek wieczorem. Była ubrana w czarny płaszczyk i botki. Na Piotrkowskiej spotykała znajomych i całą noc spędziła  w klubie. W sobotni poranek zarejestrował ją jeszcze miejski monitoring. Przechodziła przez skrzyżowanie ulicy Zielonej i Alei Kościuszki. Obok Pauliny Dynkowskiej poruszał się tajemniczy mężczyzna w wieku 40-50 lat.

 

Policja już do niego dotarła, ale ze względu na dobro śledztwa nie udziela żadnych dalszych informacji. Wiemy też, że służby wystąpiły o zapis rejestratorów z miejskich tramwajów, które przejeżdżały w okolicy. Z podobną prośbą zwrócono się także do kierowców aut.

 

Próbowaliśmy dotrzeć do wszystkich lokatorów, zdjęcia zaginionej pokazywaliśmy mieszkańcom i taksówkarzom, przeglądamy zapisy z kamer w tym rejonie miasta. Jeśli ktoś z kierowców posiada w samochodzie rejestrator, a w sobotę rano przejeżdżał w tym rejonie miasta, także prosimy o kontakt.

 

– mówi Marcin Fiedukowicz z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

 

 

ZOBACZ: Świętokrzyskie: zaginął jej brat. Zwłoki znaleziono upchnięte do walizki! Przerażająca sprawa

 

 

Policja prowadzi śledztwo w kierunku porwania. Nieoficjalne informacje podane przez „Super Express” mówią, że jeden z tropów wiódł do hostelu w centrum Łodzi. Mieszkańcy Starego Polesia opowiadali także, że policja bardzo dokładnie przeszukała wszystkie pustostany w okolicy. Wspominali też o grupie gruzińskich robotników, którzy rzekomo często zaczepiali w tym rejonie kobiety. Czy mają jakikolwiek związek ze sprawą?

 

Mamy nadzieję, że mimo upływającego czasu kobietę uda się znaleźć całą  i zdrową!

 

se.pl/ foto: facebook

szukali go na dnie jeziora, modelki

Przez 3 dni szukali go na dnie jeziora. Finał akcji TOTALNIE ZASKOCZYŁ wszystkich!

Ta historia nadaje się na film – piszemy to z całą odpowiedzialnością i pewnością. Tymczasem wydarzyła się naprawdę i co ważniejsze – w Polsce! Gdy nad brzegiem Jeziora Olecko Wielkie na Mazurach odnaleziono ubranie i buty należące do 54-letniego mężczyzny, spodziewano się najgorszego. Strażacy rozpoczęli poszukiwania topielca.

 

Strażaccy płetwonurkowie przeczesywali dno jeziora, podczas gdy policja prowadziła poszukiwania w innych kierunkach – zawsze istniał cień szansy, że mężczyzna wcale nie utonął. I co najlepsze – to ten trop okazał się prawdziwy!

 

Po trzech dniach poszukiwań strażacy nie znaleźli ani śladu zwłok w jeziorze. Tymczasem do policji dotarła informacja, że poszukiwany człowiek znajduje się w… Niemczech! Nie został tam jednak porwany, ani sam nie zamierzał fingować swojej śmierci.

 

54-latek był prawdopodobnie na bardzo dużym życiowym zakręcie. Nieopodal jeziora Olecko Wielkie w akcie desperacji zatrzymał samochód pewnego ełczanina. Poprosił go, aby ten pomógł mu wyprostować życiowe ścieżki. I co ciekawe – nieznajomy zgodził się!

 

Poszukiwany mężczyzna zatrzymał przejeżdżającego przez Olecko ełczanina z prośbą o pomoc w „doprowadzeniu jego życia do porządku”. Nieznajomy nieoczekiwanie wyciągnął do niego pomocną dłoń i postanowił zabrać go ze sobą do Niemiec

 

– napisała policja w komunikacie

 

A ponieważ 54-letni mężczyzna miał bardzo brudną odzież, nieznajomy podarował mu ubrania, które miał przy sobie, a starą garderobę pozostawili nad brzegiem jeziora.

 

Obecnie mężczyzna przebywa w Niemczech, gdzie podjął pracę i prawdopodobnie dochodzi do siebie. Skontaktował się z krewnymi, których poinformował, że nic mu nie jest i zamierza na razie pozostać za zachodnią granicą.

 

Jak widać tym razem skończyło się dobrze. Trzymamy kciuki, żeby ta niesamowita historia była faktycznie początkiem dużej przemiany dla opisywanego przez nas mężczyzny!

 

 

o2.pl/pixabay

 

 

pyton

Warszawski PYTON to dowcip i słaba MISTYFIKACJA? Znawcy węży nie mają złudzeń! [VIDEO]

Każdy z nas musiał słyszeć o zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach pytona, który rzekomo miał być widziany pod Warszawą. Jednak dni mijają, a wielkiego gada nie udało się jak dotąd znaleźć. Dwaj miłośnicy węży postanowili rozprawić się z medialna histerią. Czy pyton w ogóle istnieje? 

 

Na pierwszych ujęciach widzimy mężczyznę z wykrywaczem metali. Głos zza kadru pyta go o to co robi:

 

Szukam pytona. Jeśli mam szukać kamerą termowizyjną to ma taki sam sens. Szukanie zwierzaka zmiennocieplnego kamerą termowizyjną, puknijcie się w głowę!

 

-mówi Witold Plucik, prowadzący hurtownię terrarystyczną i zajmujący się od wielu lat wężami.

 

Mężczyźni po kolei rozprawiają się ze wszelkimi dziwnymi rzeczami, które mogliśmy usłyszeć i zobaczyć w mediach. Oberwało się wielu osobom, które nie mają pojęcia o tym, co piszą i mówią.

 

pseudo eksperci typu detektyw Rutkowski opowiadają bzdury o pytonie, który już dotarł do Torunia, przeskakując tamę we Włocławku.

 

– napisali mężczyźni w opisie swojego filmu. Swoją drogą obejrzało go już ponad milion ludzi!

 

W kolejnych minutach nagrania autorzy obalają kolejne głupstwa rozpowszechniane przez media. Kończą zaś w sposób, który wielu może uznać, za zawód, bo ich zdaniem… żadnego wielkiego węża nie ma!

 

Nie mamy żadnego dowodu, że ten wąż tam naprawdę jest. Ktoś być może sobie zrobił głupi dowcip, a akcja jest rozpętana na całą Polskę

 

Całe, bardzo ciekawe nagranie możecie zobaczyć tutaj: