Okradli mężczyznę, który spał na ławce! Chwile później spotkała ich przykra niespodzianka!

okradli

Zuchwałość złodziei nie zna granic o czym świadczy przypadek pary z Zielonej Góry, która w niedzielny poranek natknęła się na mężczyznę śpiącego na ławce. Do zdarzenia doszło na deptaku w centrum miasta, nieopodal miejskiego ratusza. Złodzieje na pewno zdawali sobie sprawę, że w pobliżu znajdują się kamery monitoringu, jednak pokusa okazała się ogromna. Chwilę później spotkała ich przykra niespodzianka.

Sytuacja miała miejsce w niedzielny poranek. Złodzieje zauważyli śpiącego na ławce mężczyznę. Kiedy zorientowali się, że w pobliżu nie ma nikogo postanowili go okraść. Kobieta i mężczyzna wykorzystali sytuację, że 24-latek smacznie spał i przeszukali mu kieszenie. Gdy znaleźli to co chcieli spokojnie sobie odeszli. Para nie zdawała sobie sprawy, że wypatrzył ich operator miejskiego monitoringu.

 

 

 

Mężczyzna o zdarzeniu powiadomił najbliższy patrol policji, który ulicę dalej zatrzymał zaskoczoną parę. Oboje zupełnie nie spodziewali się tak szybkiej reakcji i byli mocno zaskoczeni. Okazało się, że para skradła 24-letniemu mężczyźnie kartę bankomatową, jednak jeszcze nie zdążyła jej użyć. Oboje staną wkrótce przed sądem, grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto policja

Umyślnie wysadziły blok w powietrze? Policja w Zielonej Górze szuka szalonej matki i córki

straż pożarna, blok, wybuch gazu w zielonej górze

3 lipca doszło w jednym z bloków w Zielonej Górzej do wybuchu gazu. Dziesiątki osób musiały zostać ewakuowane, trzy wymagały pomocy lekarskiej. Kilka lokali wciąż jest wyłączonych z użytkowania. Wszystko wskazuje na to, że do tragedii celowo doprowadziły dwie kobiety.

Zdjęcia Moniki i Danuty P. zostały rozesłane zielonogórskim policjantom i taksówkarzom. Wiele wskazuje na to, że to one celowo odkręciły gaz w swoim mieszkaniu i uciekły. Sąsiedzi twierdzą, że wielokrotnie groziły, że wysadzą blok w powietrze.

 

ZOBACZ TEŻ: Wyglądał jakby wyszedł z piekła. Ten Rosjanin cudem przeżył swoją przygodę!

 

To, że nikt nie zginął to prawdziwy cud – siła wybuchu była tak duża, że powybijała szyby z okien i zerwała jedną z wind w bloku. Trzy osoby trafiły do szpitala z atakiem paniki, zawałem serca i zatruciem dymu.

 

Poszkodowani mieszkańcy bloku, którzy całą noc spędzić musieli poza domem od razu oskarżyli swoje sąsiadki o celowe wysadzenie mieszkania. Już nie raz groziły, że coś takiego zrobią. A co więcej – po wypadku rozpłynęły się w powietrzu.

 

Policja przyznaje, że miała wiele zgłoszeń dotyczących sąsiadek, ale zawsze reagowała. Nie ma więc sobie nic do zarzucenia. Tymczasem cztery rodziny wciąż nie mogą wrócić do swoich lokali.

 

o2.pl/ foto: screenshot/ radio zielona góra

Lubuskie: zagroził dziewczynce śmiercią i zaciągnął do altanki. Ujawniono wstrząsające szczegóły

altanki, działki, gwałt

Prokuratura w Zielonej Górze przygotowała akt oskarżenia wobec 29-letniego mężczyzny, który w lutym tego roku zaatakował dziewczynkę poniżej 15-roku życia wracającą ze szkoły. Grożąc jej śmiercią zaciągnął ją do altanki na ogródkach działkowych i zgwałcił. Wyszły na jaw wstrząsające szczegóły zbrodni.

29-latek zaatakował dziewczynkę 7 lutego. Zagroził, że jeśli z nim nie pójdzie, to ją zabije. Następnie wciągnął ją do najbliższej altanki i pod groźbami zmusił do dotykania swoich miejsc intymnych. Następnie zmusił ją do stosunku seksualnego.

 

Zwyrodnialec szybko wpadł w ręce policji. Przyznał się do winy, a jego wyjaśnienia są zbieżne z materiałem zebranym przez policjantów w toku śledztwa. Tłumaczył się, że w czasie gwałtu był pod wpływem amfetaminy. Badania toksykologiczne nie potwierdziły tego, ale biegli orzekli, że oskarżony jest narkomanem.

 

 

ZOBACZ: Lublin: zbiorowy gwałt w wagonie. Gehenna ofiary trwała wiele godzin

 

 

Za swoje czyny grozi mu nie mniej niż 3 lata odsiadki. Mamy jednak nadzieję, że za kratami spędzi znacznie więcej czasu, a inni więźniowie odpowiednio „umilą” mu pobyt.

 

fakt.pl/ foto: youtube screenshot

Zielona Góra: Tomek wyszedł na rozpoczęcie roku szkolnego i zniknął. Rodzina błaga o pomoc!

tomek dudkiewicz

19-letni Tomek Dudkiewicz wyszedł 3 września na rozpoczęcie roku szkolnego. Jednak do szkoły nigdy nie dotarł – rodzina rozpoczęła dramatyczne poszukiwania.

O zaginięciu chłopaka poinformowała na Facebook jego mama Iwona. W dniu zaginięcia był ubrany w niebieski t-shirt, zarzuconą na wierzch ciemnoszarą koszulę z długim rękawem oraz charakterystyczne czerwone buty z białą podeszwą. Tomek ma 185 centymetrów wzrostu i włosy sięgające ramion. Czasem wiąże je w kitkę. Jednak kobieta podkreśla, że Tomek mógł zmienić wygląd.

 

 

Tomasz wybierał się na rozpoczęcie roku szkolnego. Wyszłam przed nim i wtedy widziałam go ostatni raz

 

– powiedziała portalowi zielonagora.naszemiasto.pl Iwona Dudkiewicz, mama zaginionego.

 

 

ZOBACZ: Po tej historii już nigdy nie przymierzysz butów na gołą stopę! 

 

Rodzina prosi samego syna o kontakt, jak i wszystkie osoby, które mogły go widzieć. Podejrzewa, że syn mógł uciec z domu.

 

Odezwij się daj znać że jesteś cały.

 

– napisała na Facebook.

 

Wszelkie ważne informacje na temat Tomka można przekazywać na numery telefonów: 791926975 lub 534046273.

Zielona Góra: jeże umierały w męczarniach. Policja złapała bestialskiego zwyrodnialca!

spalone jeże, zabójca jeży znaleziony

Ta sprawa zbulwersowała internautów jeszcze na początku lipca. W Zielonej Górze ktoś celowo podpalał jeże. Małe zwierzęta ginęły w strasznych męczarniach. W ten sposób życie straciło co najmniej 13 zwierząt, ale sprawca znalazł się już w rekach policji.

 

Ostatni raz podpalacz jeży zaatakował 15 lipca, kiedy odnaleziono trzy spalone zwierzaki. Tydzień wcześniej odkryto aż dziewięć spalonych jeży, a 4 lipca jednego. Śmierć pierwszego jeża nagrał miejski monitoring.

 

Bestia w ludzkiej skórze po prostu oblała go łatwopalną substancją i podpaliła żywcem. Zapewne podobnie działał z pozostałymi ofiarami.

 

Sprawa zbulwersowała Zielonogórzan, którzy nagłośnili ją w mediach. Dzięki temu policja ze zdwojoną siłą wzięła się za poszukiwanie sadysty. 24 lipca dowiedzieliśmy się, że podejrzany o te karygodne czyny mężczyzna znalazł się w rękach policji.

 

Dziś zwyrodnialec ma usłyszeć prokuratorskie zarzuty. Grozi mu nawet do 5 lat więzienia, choć na razie służby nie ujawniają zbyt wielu danych na jego temat. Wiemy jedynie, że to „młody” mieszkaniec Zielonej Góry.

 

Jeż europejski jest objęty w Polsce częściową ochroną. Zazwyczaj możemy spotkać je wieczorami i w nocy w miejskich parkach, oraz przydomowych ogrodach. Jeże to bardzo pożyteczne zwierzęta, dlatego jeśli spotkamy jakiegoś na swojej drodze, nie róbmy mu krzywdy. Może nam pomóc w eliminacji owadów-szkodników, dlatego z jego obecności warto cię cieszyć!

Zielona Góra: Pijany mężczyzna ZASZOKOWAŁ lekarzy. Znacznie przekroczył DAWKĘ ŚMIERTELNĄ ALKOHOLU – miał aż…

pijany mezczyzna, bezdomnych, zwłoki

Policjanci w Zielonej Górze dostali zgłoszenie o nieprzytomnym 32-letnim mężczyźnie leżącym na jednej z ulic. Gdy dotarli na miejsce stwierdzili, że jest kompletnie pijany. Poprosili więc o pomoc lekarzy, którzy po zbadaniu krwi wpadli w niezły szok – dawka alkoholu, którą przyjął ich pacjent powinna go zabić!

 

Przyjmuje się, że śmiertelne stężenie alkoholu we krwi wynosi 4,5 promila. Tymczasem bohater tej opowieści miał we krwi aż 7 promili! Zamiast do aresztu trafił na oddział ratunkowy, gdzie zaopiekowali się nim lekarze.

 

Dzień później o godzinie szóstej rano policjanci pojechali do szpitala po raz kolejny. Mężczyzna odzyskał przytomność, dzięki czemu można było potwierdzić jego tożsamość. O tej godzinie w jego organizmie wciąż było pięć promili alkoholu

 

– powiedziała Małgorzata Barska, rzecznik prasowy policji w Zielonej Górze.

 

Gdy dane mężczyzny zostały potwierdzone, okazało się, że jest poszukiwany za dokonane wcześniej przestępstwa. Więc gdy tylko „odparuje” do reszty w szpitalu – trafi za kratki. Można więc powiedzieć, że choć oszukał śmierć – to nie udało mu się oszukać organów ścigania!

 

7 promili, to wynik budzący zdziwienie, ale warto wiedzieć, że nie rekordowy. W maju 2012 roku kierowca z powiatu ostrołęckiego, który czołowo zderzył się z TiRem miał we krwi… 22,3 promila alkoholu! Są to oficjalne dane policji, choć istnieje ryzyko, że wynik został zafałszowany z powodu zanieczyszczenia próbki.

 

o2.pl

ZIELONA GÓRA! MATKA DWÓCH DZIEWCZYNEK ODPOWIE ZA SWOJĄ GŁUPOTĘ. Policjanci i strażacy zaalarmowani, w porę przybyli na miejsce.

Wczoraj w Zielonej Górze matka rocznej i czteroletniej dziewczynki wykazała się niewyobrażalną głupotą.

Zostawiła swoje dzieci w aucie, a sama poszła na zakupy do galerii.

Wezwani na miejsce strażacy i policjanci wybili szybę w aucie i uratowali dziewczynki.

Służby zaalarmowali przechodnie. Wg. świadków zdarzenia dzieci przebywały w aucie ponad pół godziny, podczas gdy temperatura na zewnątrz wynosiła ponad 30 stopni C.

 

Kobieta może odpowiadać za narażenie maluchów na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Media i policja alarmują, aby nie zostawiać, ani dzieci, ani zwierząt w zamkniętym aucie w czasie fali upałów, jednak to najwyraźniej nie wystarcza. Czego jeszcze potrzeba, aby przemówić do ludzi?

 

Lekarstwa na głupotę jeszcze nie wynaleziono.

 

Źródło Radio RMF FM, pixabay

MM