telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

Bielsko-Biała: 82-latek zrobił coś PRZERAŻAJĄCEGO, potem wyskoczył z 9. piętra!

Prawdziwy dramat rozegrał się w miniony piątek przy ulicy Goleszowskiej w Bielsku-Białej. 82-letni mężczyzna wyskoczył z okna mieszkania na 9 piętrze, zginął na miejscu. Jak się okazało, wcześniej zrobił coś strasznego.

 

Jak się okazało, staruszek przed samobójstwem zaatakował młotkiem swoją 81-letnią żonę i jej 71-letnią siostrę. 71-latka uciekła z mieszkania i zaalarmowała sąsiadów, którzy wezwali pomoc.

 

Mniej szczęścia miała żona samobójcy. Została bardzo dotkliwie pobita, ratownicy musieli ją reanimować. W ciężkim stanie znajduje się w szpitalu.

 

Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia. Wszystko wskazuje na to, że tak dramatyczne wydarzenia to tylko finał długo trwającej przemocy. Rodzina miała być objęta tzw. Niebieską Kartą. 82-latek podobno znęcał się psychicznie nad swoją żoną.

 

W dniu tragedii mieszkanie odwiedzał dzielnicowy, ale kobiety miały mu powiedzieć, że zachowanie mężczyzny uległo poprawie. Jak widać płonne były to nadzieje.

 

fakt.pl/ foto screenshot

truskawki

Warszawa: ojciec DŹGNĄŁ SYNA nożem. Poszło o… truskawki!

Sezon na truskawki w pełni, nie dziwota więc, że większość z nas objada się teraz tymi słodkimi owocami. Jednak nigdy nie podejrzewalibyśmy, że mogą one być zarazem zarzewiem poważnych rodzinnych konfliktów, z których jeden mógł skończyć się tragicznie!

Do zdarzenia doszło na warszawskich Bielanach. 56-letni mężczyzna potężnie zdenerwował się na swojego syna. Zaczęło się od tego, że w zlewie ich mieszkania od trzech dni leżały nieuprzątnięte przez niego truskawki.

 

Sprzeczka z powodu truskawek w zlewie eskalowała tak bardzo, że ojciec chwycił za nóż i ugodził nim syna! O sprawie poinformowano policję, która aresztowała krewkiego tatę, a syn z kolei trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

Cios nie mógł być bardzo groźny, bo 56-latek usłyszał zarzut naruszenia czynności narządu ciała. Mimo to grozić mu może nawet 5 lat więzienia. Czy truskawki warte były tego, aby zaatakować w taki sposób własne dziecko? Śmiemy wątpić.

 

wprost.pl/ pixabay

żona, mąż, nóż, penis

Szalona żona obcięła byłemu mężowi penisa! Zrobiła to z zemsty za to, że…

47-letnia Lira Płaskina mimo rozwodu wciąż mieszkała w jednym mieszkaniu ze swoim byłym mężem. Jednak ich stosunki nie układały się dobrze. A ponieważ emocje wciąż rosły – w końcu musiało dojść do tragedii. Żona nie miała litości dla swojego byłego ukochanego…

 

To tragiczne wydarzenie miało miejsce w rosyjskim Tatarstanie w październiku ubiegłego roku. Jednak dopiero teraz sąd wydał wyrok w sprawie, po rozpatrzeniu wszystkich dowodów i zrekonstruowaniu całego zdarzenia.

 

Wersja Liry mówiła, że mąż był agresywny, nadużywał alkoholu i mimo rozwodu ciągle domagał się od niej seksu. Feralnego dnia doszło między nimi do kłótni i rękoczynów, które skończyły się tym, że żona broniła się nożem.

 

Zdaniem śledczych było nieco inaczej. Kobieta zemściła się na nim w okrutny sposób dopiero, gdy ten zasnął. Lira upiera się, że do wypadku doszło przypadkiem, w czasie rękoczynów. Ratownicy medyczni, którzy przyjechali na miejsce widząc obrażenia mężczyzny wezwali policję. Krwotok na szczęście udało się opanować.

 

Lira została skazana przez sąd w Zielonodolsku na 4 lata kolonii karnej. A co ciekawej, jej mąż układa sobie obecnie życie z inną kobietą. Tak przynajmniej twierdzą rosyjskie media.

 

 

wprost. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay. com

napad na nastolatkę

NAPADLI na nastolatkę licząc na łatwy ŁUP! Mocno się PRZELICZYLI! Zobacz jak ich potraktowała! [VIDEO]

Takiego obrotu spraw nie spodziewali się na pewno. Dwóch młodocianych rabusiów z niemieckiego Essen liczyło na łatwy łup. W przejściu podziemnym zaatakowali nastolatkę, która jednak nie zamierzała ot tak oddać im swoich rzeczy.

 

Nagranie z monitoringu opublikowała policja licząc na łatwiejsze odnalezienie sprawców. Napad miał miejsce na stacji metra Vierhofer Platz. Jeden z napastników najpierw uderzył 17-latkę butelką w głowę, a później próbował wyrwać jej plecak i telefon. Po chwili pojawił się jego wspólnik.

 

Mimo przewagi liczebnej, złodzieje nie dali sobie rady z dziewczyną – jednego odpędziła solidnym kopniakiem, a drugi dostał od niej kilka razy łokciem. Po chwili obaj zwiewali gdzie pieprz rośnie!

 

 

Jeden z atakujących już został zatrzymany, a dziewczyna stała się bohaterką!

morderstwo w cerekwicy starej, mord, przestępstwo, zabójstwo

Wiemy DLACZEGO bestia z Cerekwicy Starej chciała wymordować całą rodzinę. Powód jest WSTRZĄSAJĄCY!

Do bestialskiego mordu doszło w nocy z 14 na 15 marca w Cerekwicy Starej. Jest to niewielka miejscowość w Wielkopolsce. 22-letni Eryk J. wszedł do domu swojej byłej dziewczyny z zamiarem zamordowania wszystkich domowników. Wizja lokalna i zeznania rzucają światło na jego motywy. Są po prostu niepojęte!

 

Wynik wizji i najnowsze ustalenia przytacza „Super Express”. Eryk J. natknął się najpierw na rodziców Natalii K., Grażynę i Juliana. Zamordował ich we śnie. Zaraz potem dopadł ich córkę, a swoją byłą partnerkę. Natalia będąca w 9 miesiącu ciąży nie mogła uciec. Zadał jej szereg ciosów w podbrzusze.

 

Kobietę próbowała uratować jej siostra, Beata. Ona także została ranna. Ich krzyki i raban, który narobił sprawca obudziły pozostałych domowników, Annę i Karola B., którzy przyjechali z dziećmi w odwiedziny do rodziców Anny.

 

To Karol spłoszył mordercę obrzucając go przeróżnymi przedmiotami, potem pobiegł po pomoc do sąsiadów. Eryka J. wkrótce schwytała policja. W czasie wizji lokalnej pokazał jak atakował kolejne osoby w domu. Wygląda na to, że dokonał rzezi tylko dlatego, że bał się ojcostwa. To jego dziecko nosiła Natalia.

 

Mieszkańcy Cerekwicy twierdzą, że Eryk był nałogowym graczem komputerowym. Zastanawiają się, czy w swoim szaleństwie nie pomylił rzeczywistości realnej z wirtualną. Mężczyzna przebywa już w areszcie z zarzutem podwójnego zabójstwa i usiłowania zabójstwa. Lekarze wciąż walczą o życie jego syna, który przyszedł na świat w wyniku cesarskiego cięcia. Natalia jest już w lepszym stanie.

 

Czy tragedii dało się uniknąć? Czy były jakiekolwiek sygnały świadczące o zamiarach Eryka? To najpewniej wyjaśni dalsza część śledztwa i postępowanie sądowe.

 

se.pl/ foto: twitter.com/ screenshot

koparką w lidla, lidl, kradzież, atak, śnieżyca, irlandia

Szturm kradzioną KOPARKĄ na Lidla – młodociany gang ZDEMOLOWAŁ pół sklepu! [VIDEO]

Jeśli myślicie, że nic już Was nie zdziwi – oto podrzucamy coś, co może wywołać uniesienie brwi. Szajka kilkunastu młodych ludzi z Dublina skradzioną koparką rozbiła ścianę supermarketu Lidl i zaczęli go plądrować. Liczyli, że w wielkiej śnieżycy jaka paraliżuje Irlandię nikt nie zauważy i nie zainteresuje się ich działaniem…

 

Atak śniegu, który zasypał Irlandię otrzymał wdzięczne imię Emma. Mieszkańcy Zielonej Wyspy mieli problemy aby wyjść z domu, dostać się do pracy, czy kupić produkty w sklepach. Jak donoszą nasi korespondenci – w sklepach brakuje już chleba.

 

Tą sytuację postanowiła wykorzystać dublińska młodzież. Ukradli koparkę, którą wykorzystali do szturmu na supermarket przy Fortunestown Lane. Liczyli, że służby zajęte walką z żywiołem nie przeszkodzą im. Do pewnego momentu ich plan się realizował.

 

Przy pomocy koparki zburzyli jedną ze ścian sklepu, poczym jak szarańcza wpadli do wnętrza wynosząc towary. Tu jednak szczęście ich opuściło. Video z ich wyczynów wręcz na żywo zaczęło obiegać sieć, a to wraz ze zgłoszeniami zmobilizowało służby do akcji.

 

Jak informują przedstawiciele irlandzkiej policji, do tej pory zatrzymano dziewięć osób. Pojawiały się też doniesienia o pożarze, który wybuchł we wnętrzu rozszabrowanego sklepu. Nawet jeśli obyło się bez niego, to na pierwszy rzut oka widać, że straty są niezwykle poważne.

 

 

Zastanawiamy się jak zakwalifikowany zostanie występek młodych złodziei. Kradzież z włamaniem, to trochę za mało patrząc jak wygląda Lidl po ich ataku. Tak czy siak podsumować można krótko – kopara opada…

 

o2.pl/youtube.com

upił, policja, dwulatek, 2-latek, policji

Dramat w Szczecinie: bezdomny kopnął w brzuch kobietę w CIĄŻY. Zaatakował ją gdy…

W stolicy województwa zachodniopomorskiego omal nie doszło do tragedii. Kobieta w ciąży, wracająca do domu z dwójką dzieci zastała pod blokiem mężczyznę. Bezdomny chciał za wszelką cenę dostać się na klatkę schodową.

 

Kobieta nie chciała go wpuścić i zagrodziła mu drogę. Doszło między nimi do szarpaniny i ostrej wymiany zdań. Wtedy bezdomny kopnął kobietę w brzuch i uciekł. Zaatakowana trafiła do szpitala na obserwację, na szczęście ani jej, ani dziecku nic się nie stało.

 

Policjanci z komisariatu na Niebuszewie rozpoczęli poszukiwania podejrzanego. Okazał się nim 43-letni mężczyzna, notowany już za inne przestępstwa. Następnego dnia został zatrzymany przez żeński patrol policji.

 

Za atak na ciężarną i wybryk chuligański grozi mu rok pozbawienia wolności. Na razie trafił na dwa miesiące do aresztu. Jest mu tam zapewne ciepło, ma wikt i opierunek, więc summa summarum pewnie nie jest niezadowolony. Naszym zdaniem tego typu atak należałoby zakwalifikować jako usiłowanie zabójstwa, a przynajmniej spowodowania znacznego uszczerbku na zdrowiu.

 

Z jednej strony potrafimy też zrozumieć rozgoryczenie bezdomnego, który w tak niskich temperaturach szukał miejsca, gdzie mógłby się ogrzać. Ale nic nie usprawiedliwia ataku na bezbronną kobietę w ciąży.  W kraju istnieje wiele miejsc i instytucji, gdzie w sytuacji kryzysowej bezdomni mogą znaleźć pomoc. Jednak zazwyczaj warunkiem jest stan trzeźwości – nie do osiągnięcia dla wielu żyjących na ulicy.

 

gs24.pl

denis urubko

Denis Urubko SAMOTNIE prze na szczyt K2. „Nie ma z nim kontaktu radiowego” – czy desperacki atak ma sens? NOWE INFORMACJE

Nie cichną kontrowersje po wczorajszej wiadomości, zgodnie z którą Denis Urubko, samodzielnie i bez porozumienia z kierownikiem wyprawy ruszył zaatakować szczyt K2. Dziś nad ranem pojawiły się świeże komunikaty dotyczące sytuacji pod ostatnim niezdobytym zimą ośmiotysięcznikiem.

 

Denis Urubko ostatnią noc miał spędzić na biwaku pomiędzy obozami 1 i 2. W obozie 1 spotkał dwóch polskich himalaistów – Marcina Kaczkana i Macieja Bardejczuka. Niestety, co może martwić, odmówił rozmowy radiowej z Krzysztofem Wielickim, kierownikiem wyprawy. A co jeszcze gorsze – odmówił wzięcia ze sobą radiotelefonu!

 

Ta wiadomość musi budzić zaniepokojenie. Choć członkowie ekipy zapewniają, że zrobią wszystko aby ubezpieczyć jego desperacki atak, to bez kontaktu radiowego może być niemożliwe udzielenie mu pomocy i odnalezienie go na czas.

 

Ciekawy jest sam powód, dla którego Denis Urubko zdecydował się na samotny atak na szczyt K2. Według jego opinii zima kończy się 28 lutego, a nie 20 marca. W związku z tym każde wyjście w górę w marcu będzie dla niego wyjściem letnim.

 

Denis zamierza wykorzystać okno pogodowe, które najprawdopodobniej wypadnie 27-28 lutego. Z drugiej strony wielu znawców przyznaje, że marcowe warunki w Karakorum są dalekie od wiosennych i mogą nawet być gorsze niż te w lutym i styczniu.

 

Czy Denis Urubko podjął dobrą decyzję? Przekonamy się za kilka dni. Oby zdołał wrócić bezpiecznie. Jeśli to się uda, być może kontrowersje i skandal zejdą na drugi plan. Jeśli nie wróci, będziemy mieli kolejny odcinek medialnego szału jak po Nanga Parbat. A jeśli wróci, ale bez szczytu – może to być dla niego koniec kariery w narodowych wyprawach Polaków. Choć tym chyba himalaista nie zaprząta sobie głowy.

 

wspinanie.pl

rosjanie, rosja, su-25, syria, zestrzelenie, wojna, idlib

Rosjanie się nie patyczkują. KRWAWY ODWET za zestrzelenie samolotu przez islamistów! [VIDEO]

Choć Rosjanie wycofali znaczą część swoich sił z Syrii, to wciąż wspierają rząd w Damaszku. A co więcej – nie zamierzają odpuszczać nikomu, kto podnosi rękę na ich żołnierzy. Wczoraj nad jedną ze stref deeskalacji w prowincji Idlib stracili samolot Su-25. Jednak sprawcy chyba szybko pożałowali swojego czynu!

 

Su-25 został prawdopodobnie trafiony pociskiem przeciwlotniczym wystrzelonym z ręcznej wyrzutni. Do zestrzelenia maszyny przyznała się organizacja Tahrir al-Sham, fundamentalistyczna grupa islamistów wywodzących się z Al-Kaidy.

 

 

Na nagraniu umieszczonym w sieci widać, że samolot wytrzymał trafienie i przez jakiś czas pilot usiłował utrzymać maszynę w powietrzu. Jednak pożar, który rozprzestrzenił się od trafionego silnika zmusił go do katapultowania się.

 

Rosyjskie dowództwo podało, że terroryści zabili pilota, gdy wylądował na ziemi. W związku z tym Rosjanie zadecydowali o przeprowadzeniu ataków odwetowych na okolicę, w której spadł Su-25. Według źródeł rosyjskich zginęło w nich co najmniej 30 bojowników. Na Idlib spadło co najmniej kilka pocisków wystrzelonych z rosyjskich statków znajdujący się na Morzu Śródziemnym.

 

 

Prowincja Idlib to w zasadzie ostatnia duża enklawa sił walczących z Baszarem al-Asadem. Jej upadek prawdopodobnie będzie oznaczał koniec wojny domowej w Syrii.

 

o2.pl/twitter.com/foto:twitter