pomysł

[WIDEO] Gwiazda wpadła na głupi pomysł. Mogło się skończyć tragicznie!

Brazylijska gwiazda Marcella Zoia podczas wizyty w Toronto wpadła na wyjątkowo głupi pomysł. Zatrzymała się w wieżowcu przy 55 Bremmer Boulevard. Zajęła pokój na 45 piętrze. W pewnym momencie stwierdziła, że pokaże swoim fanom na Instagramie jak wysoko się znajduje. Postanowiła… wyrzucić przez okno krzesło – interweniowała policja.

Jak można wpaść na tak głupi pomysł? Policjanci musieli zainterweniować, aby uświadomić gwiazdeczkę, że mogła kogoś zabić. Łatwo policzyć, jak wysoko się znajdowała – mniej więcej 150 metrów nad ziemią. Na logikę – nawet, jakby krzesło nie spadło na żadną osobę, to siła uderzenia mogła być tak mocna, że uszkodziłoby kogoś, kto przechodził parę metrów dalej. Co gorsza, kobieta na co dzień jest influencerką, czyli znacząco wpływa na życie i decyzje swoich fanów. Przez takie zachowanie udowodniła, że nie warto brać z niej przykładu. Sprawę bada policja. Póki co, gwiazda wpłaciła 2 tysiące dolarów kaucji i nie może ruszać się z domu swojej matki do wyjaśnienia sprawy.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Nauczyciel nie dostawał wypłaty i musiał spać w szkole. Uczniowie zrobili mu niespodziankę, coś pięknego!

 

Czasem zastanawiamy się, czy ludzie w ogóle myślą? Jak można być tak skrajnie nieodpowiedzialnym – będąc dodatkowo osobą publiczną.

źródło inf., fot. i wideo: youtube.com , fakt.pl

bracia

Bestie w ludzkiej skórze. To, co ci bracia robili kobietom, przechodzi ludzkie pojęcie!

O Krystianie i Sebastianie Sandulache zrobiło się głośno w całej Hiszpanii. Bracia pochodzą z Rumunii. Hiszpańska policja oskarża ich o handel ludźmi, gwałty, zmuszanie do prostytucji i handel ludźmi. Mężczyźni mieli między innymi zmuszać kobiety w jednym z domów publicznych w Oviedo do jedzenia banknotów. Była to kara za to, że za mało zarobiły.

Mieli grozić kobietom, że następnym razem będą łykać monety. Podczas pobytu w więzieniu, mieli sobie naciąć penisy i wszczepić metalowe kulki. Wszystko po to, aby stosunek z nimi był bardziej bolesny. Bracia swoje ofiary upatrywali w Rumunii. Następnie zapraszali kobiety do Hiszpanii, gdzie miały one zacząć lepsze życie. Niestety ich życie natychmiastowo zmieniało się w koszmar. Pieniędzy nie widziały, a były zmuszane do prostytucji oraz gwałcone. Jedna z kobiet mówiła przed sądem, że młodszy z oskarżonych – Krystian – straszył, że spali jej matkę i babcię. Druga zeznała, że mężczyźni grozili, że zgwałcą jej siostrę. Jeszcze inną z kobiet mężczyźni mieli tak pobić, że przez tydzień nie potrafiła podnieść się z łóżka. Hiszpański sąd skazał ich na astronomiczne kary więzienia – Krystiana na 55 lat pozbawienia wolności, a Sebastiana na 53 lata za kratami.

 

ZOBACZ:Publiczna egzekucja w Korei Północnej. Kim Dzong Una lepiej nie denerwować!

 

Skąd na świecie biorą się takie bestie? To, co musiały przeżyć te kobiety, po prostu nie mieści się w głowie…

źródło: fakt.pl

fot. youtube.com

północnej

Publiczna egzekucja w Korei Północnej. Kim Dzong Una lepiej nie denerwować!

Kim Dzong Un jest jednym z najostrzejszych tyranów w Historii. W Korei Północnej wszyscy się go boją, lecz niektórzy podejmują ryzyko i kradną. Tak było z pracownikiem jednego z rządowych ośrodków w Pjongjangu. Dopuścił się przestępstwa, za które w socjalistycznym azjatyckim państwie grozi kara śmierci.

Mimo iż egzekucja odbyła się w grudniu zeszłego roku, to dopiero teraz usłyszała o tym opinia publiczna. Chodzi o człowieka, który zarządzał pensjonatem Paekhwawon. Podczas wrześniowej wizyty zamieszkiwała w nim para prezydencka. Dyktator zdecydował, że ośrodkowi potrzebny jest remont. Gdy dowiedział się o kwocie, za jaką zrobiono renowację, strasznie się wściekł. Postanowił przeprowadzić dokładną kontrolę kosztów. Na jaw wyszło wtedy oszustwo pracownika. Doniesienia z Korei Północnej mówią o tym, że w jego domu znaleziono… 3 miliony dolarów. To przelało szalę goryczy i mężczyznę ostatecznie stracono.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Gdy myślisz, że wszystko już widziałeś, pojawia się taki filmik. Niemożliwa reklama „Doritos”!

 

Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby u nas obowiązywała kara śmierci… Co prawda, rankingi mówią, że w Polsce spadł wskaźnik korupcji, aczkolwiek… Czy rankingom trzeba zawsze wierzyć?

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

więźniowie

Tak Bartłomieja M. przyjęli w celi więźniowie. Chyba się tego nie spodziewał!

Jak już wiemy z wcześniejszych doniesień, Bartłomiej M. trafił już do aresztu. Wiemy, jak został przywitany przez nowych kolegów w celi. Więźniowie mieli krzyknąć: „Czołem, panie ministrze!”. Były współpracownik Antoniego Macierewicza ponoć ma się dobrze.

Wiadomo, że Bartłomiej M. złożył zażalenie w sprawie trzymiesięcznego aresztu i czeka na odpowiedź sądu. Jak dowiedział się Super Express, czuje on się dobrze i jest w dobrej formie. Dodatkowo, obrońca zdementował plotki o tym, że więźniowie są wrogo nastawieni do M., który ponoć przebywa w celi sam. Jedno co wiadomo na pewno – w tym zakładzie karnym jest ostry rygor oraz słaba kuchnia. Wyżywienie nie należy do najbardziej luksusowych.

 

ZOBACZ:Nie żyje były polski premier. Stracił przytomność i już się nie obudził

 

Na pewno jednak ciężko się przyzwyczaić do takich warunków. Tym bardziej, że wcześniej prowadziło się o wiele bardziej wystawne życie.

źródło: se.pl

fot. youtube.com

więźniowie

Jest decyzja sądu w sprawie Bartłomieja M. Pójdzie do więzienia?!

Sprawą Bartłomieja M. w ostatnich dniach żyje cała Polska. Po tym, jak skomentował sytuację Antoni Macierewicz, twierdząc, że wierzył w niego ojciec Tadeusz Rydzyk, nabrała jeszcze większego rozgłosu. Dziś Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu zadecydował o trzymiesięcznym areszcie. Nic nie dało osobiste poręczenie zakonnika.

Przypomnijmy, że Bartłomiej M. został zatrzymany z powodu powoływania się na wpływy w celu wzbogacenia. Grozi mu za to do 8 lat więzienia. Sprawa zaczęła się z półgodzinnym opóźnieniem. Następnie, długo trwała narada. Być może miała ona związek z osobistym poręczeniem ojca Tadeusza Rydzyka, który twierdził, że podejrzany nie będzie utrudniał śledczym dochodzenia i może przebywać na wolności. Zakonnik ręczył za to swoją reputacją. Nic to jednak nie dało i Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu zadecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Bartłomieja M. Śledztwo dotyczy doprowadzenia Polskiej Grupy Zbrojeniowej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i wyrządzenia znacznej szkody majątkowej. Sam M. miał za 90 tys. zł. doprowadzić do rozstrzygnięcia, na którym PGZ straciła pół miliona zł.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Paker siłuje się z chłopakiem w Białymstoku. Nagle pęka mu ręka. UWAGA! TYLKO DLA ODPORNYCH!

 

Sądząc po materiale dowodowym, którego cały czas przybywa, to nie będą jedyne trzy miesiące spędzone przez Bartłomieja M. w więzieniu.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

straży

[WIDEO] Zwrócił uwagę straży miejskiej. Nie spodziewał się, że do niego wystartują!

W internecie jest ogrom nagrań, gdzie obywatele zwracają uwagę funkcjonariuszom straży miejskiej, policji i innych służb. Tutaj, doszło jednak do dosyć groźnej sytuacji, lecz mężczyzna zachował spokój i nie doszło do rękoczynów. Spięcie nastąpiło z powodu zaśnieżonego auta, którym przyjechali strażnicy.

Pracownicy straży miejskiej, nie należą do ulubionych funkcjonariuszów Polaków. Często wystawiają bezpodstawne mandaty, a nagrań pokazujących różnicę zdań jest w internecie multum. To wideo jest kolejnym przykładem tego, że muszą oni uważać na to, jak postępują, bo Polacy niczego, ale to niczego im nie darują… A wy? Mieliście jakieś spięcia ze strażnikami? Jak się skończyły?

ZOBACZ:Chcesz kupić mieszkanie we Włoszech? Potrzebujesz tylko czterech złotych! [WIDEO]

źródło fot. i wideo: youtube.com , swiatfilmikow.com

kleryk, emeryt, dziewczynę, broniła. policja, wyrok, sąd, ucho, córeczkom

Lublin: zaprosił ją na randkę w piwnicy i tam brutalnie zamordował. Zwyrodnialec skazany

21-letni Jan W. od początku miał wszystko zaplanowane. Na randkę z 19-letnią Marleną przyszedł z dwoma nożami. Wiedział, że w głębokich piwnicach kamienicy w centrum Lublina nikt nie usłyszy jej wołania o pomoc.

Jan i Marlena poznali się w szkole średniej. On nie zdał rok wcześniej i w ten sposób trafił do klasy Marleny. Szybko znaleźli wspólny język – oboje uwielbiali oglądać horrory. Na miłosne schadzki często umawiali się w piwnicach jednego z budynków w centrum Lublina. Jan miał do nich klucze od swojego znajomego. Spędzili tam niejedną randkę.

 

Na ostatnią randkę, zamiast wina, kwiatów lub maskotki Jan W. przyniósł dwa noże. Brutalnie zamordował Marlenę, jej ciało zostawił w najgłębszym miejscu piwnic, a sam wrócił jak gdyby nigdy nic do domu.

 

 

ZOBACZ: Zazdrosna żona zamordowała i ugotowała swojego męża! Wpadła przez zupełny przypadek

 

 

Po trzech dniach Jan W. sam zgłosił się na policję. Rozprawa w jego sprawie została utajniona. Wiemy jedynie, że chłopak zobowiązał się do zapłaty 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzicom Marleny. Prawdopodobnie z racji na wiek sprawcy i jego nieposzlakowaną opinię do momentu zbrodni, sąd wymierzył mu zaledwie 15 lat pozbawienia wolności.

 

wp.pl/ foto: screenshot

erotyczne gadżety, tajniaków, porwaniach, ginekolog, zgwałcił cztery kobiety, tajniacy, gang, zatrzymanie, policja

Uciekając przed policją zatrzymał nieoznakowany radiowóz! To co zrobił potem sprawi, że pękniesz ze śmiechu!

Pech i głupota połączone ze sobą mogą dać niesamowity efekt! Przekonał się o tym Polak, który powrócił z Wysp, gdzie ukrywał się przed naszym wymiarem sprawiedliwości i od razu popadł w nowy konflikt z prawem. Zaś uciekając wpadł z deszczu pod rynnę! 

 

Opolska policja otrzymała zgłoszenie o rozbitym samochodzie w rowie nieopodal Olesna. Kierujący BMW zbiegł miejsca zdarzenia. Policjanci z komendy w Oleśnie ruszyli na miejsce zabezpieczyć rozbity wóz, zaś ich komendant wsiadł do nieoznakowanego samochodu i postanowił rozejrzeć się za uciekinierem.

 

Podczas gdy jego podwładni przeprowadzali czynności na miejscu wypadku, samochód komendanta zatrzymał zziębnięty autostopowicz. Poprosił i podrzucenie na najbliższy dworzec.

 

Nie myśląc zbyt wiele opowiedział komendantowi policji ubranemu po cywilnemu o tym jak rozbił niedaleko stąd auto i uciekł. Komendantowi zapaliła się czerwona lampka, ale to nie koniec! Mężczyzna zaczął opowiadać, że kilka lat temu uciekł z Polski, bo został skazany na 6 lat pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe i napaść na policjanta!

 

Komendant zamiast na dworzec zawiózł go na swój posterunek, gdzie trafił prosto do aresztu. Krzysztof D., bo tak zidentyfikowano naiwnego przestępcę teraz z pewnością odbędzie karę, której tak długo unikał w Wielkiej Brytanii. A być może dojdą do niej kolejne zarzuty!

 

Po raz kolejny potwierdza się prawda, że autostop to loteria. Wydaje się, że zazwyczaj to autostopowicz może trafić na niebezpiecznego kierowcę (ZOBACZ: Autostop? Nie po tej historii! ), czasem sytuacja jest zgoła odmienna. W tym wypadku chyba nie mogło stać się nic lepszego.

 

motoryzacja.interia.pl

prostytutki, sąsiad, sądu, męża, para, sąd, polska, śmierć, zmartwychwstanie

Gwałcili własne dzieci i oddawali je innym zboczeńcom! Zwyrodniała para z Krapkowic usłyszała śmieszny wyrok!

Dwa miesiące temu pisaliśmy o procesie, który toczył się przed opolskim sądem. [ZOBACZ] Izabela S. i Jarosław W. byli oskarżeni o wielokrotne gwałty i molestowanie czwórki swoich dzieci. Co gorsza para zboczeńców urządzała sobie wspólne orgie ze znajomymi, na których wykorzystywali swoje pociechy! Właśnie zapadł wyrok w sprawie.

Izabela i Jarosław wpadli po zeznaniach znajomych, którzy jako pierwsi zasiedli na ławie oskarżonych. Zygmunt Z. i Mariusz D. opowiedzieli bardzo dokładnie o udziale jaki para miała w orgiach, podczas których upijano się i gwałcono ich dzieci.

 

Sprawa dotyczy czwórki małoletnich – 16 letniej Karoliny, 8-letniego Kamila, 6-letniej Amelii i 5-letniego Jakuba. Dzieci opowiedziały o dramacie w 2016 roku, gdy trafiły do rodziny zastępczej. Odebrano je rodzicom z powodu pijaństwa. Dzieci jednak wspomniały tylko o Zygmuncie Z. i Mariuszu D.

 

ZOBACZ: Od obgryzania paznokci prawie umarł! Paskudny nawyk poskutkował miesiącami cierpień w szpitalu

 

 

Prokurator zażądał dla obojga kary 15 lat pozbawienia wolności – maksymalnej dopuszczalnej przez kodeks karny. Jednak sąd wymierzył im zaledwie 8 lat, 50 tysięcy grzywny i zakaz zbliżania się do dzieci. Czy to naprawdę wystarczająca kara?

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/screenshot