Nowy market chce WYMIEŚĆ Lidla i Biedronkę cenami niższymi o nawet 60%! Pierwszy sklep JUŻ DZIAŁA!

Gigant dystrybucji postanowił otworzyć własne sklepy z cenami niższymi niż u konkurencji. I twierdzi, że go na to stać!

 

Big Brands Group, wielkie przedsiębiorstwo robiące biznesy w 92 krajach na świecie rusza z nową działalnością na polskim rynku. Firma dotąd zajmująca się m.in. dystrybucją produktów do wielkich sieci handlowych jak Auchan, Tesco, czy Polo Market otwiera własną sieć sklepów  – Promo Market.

 

Jak zapowiada kierownictwo spółki – czegoś takiego na polskim rynku jeszcze nie było! Jak na razie działa jeden sklep, w Piotrkowie Trybunalskim, ale w ciągu roku ma powstać kolejnych dziesięć placówek.

 

Założenia projektu są bardzo proste i piękne. Promo Market ma być dyskontem o najniższych cenach na rynku i produktach wysokiej jakości. Czy da się to zrobić? Firma zapewnia, że tak. Jako argument podaje swoją ugruntowaną pozycję dystrybutora żywności i innych produktów. De facto więc Big Brands Group będzie samowystarczalne jeśli chodzi o dostęp do towarów. To ma zapewnić Promo Market ceny niższe o 20-60% niż u konkurencji.

 

Kolejnym atutem nowej sieci handlowej ma być dostęp do zagranicznych towarów, których nie ma nigdzie indziej. Będą one stanowić aż 80% asortymentu. Firma zamierza sprzedawać marki popularne na Zachodzie, które z różnych względów nie przyjęły się jak dotąd nad Wisłą. Produkty znane Polakom pojawią się w nowych, „egzotycznych” wersjach, dotąd tutaj nie dostępnych.

 

Czy w dobie rosnącego konsumenckiego patriotyzmu i lansowania haseł typu „swój do swojego po swoje” takie przedsięwzięcie ma szanse powodzenia? Nie ma się co oszukiwać – wciąż jesteśmy krajem na dorobku i naczelną kwestią przy wyborze produktu jest dla nas cena. A jeśli Promo Market będzie w stanie zapewnić dobre jakościowo towary taniej niż konkurencja, to na pewno zdobędzie sobie grono zwolenników.

Turyści nie będą zadowoleni. Tak wysokich cen w Tatrach jeszcze nie było!

Sezon wakacyjny jest idealną porą dla miłośników wędrówek po Tatrach. Pojawiła się jednak kwestia, która może skutkować natychmiastowym popsuciem nastroju. Wzrosły ceny biletów za parkowanie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

 

Za parkowanie w takich miejscach jak Dolina Kościeliska, Wierch Poroniec czy Dolina Małej Łąki turyści zapłacą aż 30 złotych. Dyrekcja TPN tłumaczy, że odpowiada jedynie za ceny na parkingach na Palenicy Białczańskiej i Łysej Polanie. Parkowanie na tych terenach dla samochodów osobowych wynosi 25 złotych za dobę.

 

Za resztę stawek odpowiadają prywatni dzierżawcy placów.

 

kd, źródło: fakt, tpn

Planujesz WAKACJE? Tam znajdziesz NAJTAŃSZY luksusowy wypoczynek!

W tegorocznym sezonie letnim najbardziej korzystnym cenowo kierunkiem podróży dla Polaków jest Las Palmas de Gran Canaria. Najtańszy kierunek podróży poza europejskim kontynentem to Bangkok.

 

Pod względem niskich cen hoteli prym wiodą miasta azjatyckie — tygodniowy pobyt w 4-gwiazdkowym hotelu w Bangkoku, na Phuket lub w Kuala Lumpur kosztuje mniej niż 2 tysięcy zł.

 

Serwis KAYAK.pl sprawdził, gdzie tego lata można najtaniej spędzić tygodniowy urlop, uwzględniając koszty przelotów w obie strony, pobytu w 4-gwiazdkowym hotelu i wynajmu samochodu klasy ekonomicznej, a także ceny wstępu do muzeów, lokalnych pamiątek, a nawet drinków.

 

Jak wynika z tych danych najtańszym miejscem na spędzenie urlopu jest Las Palmas na wyspie Gran Canaria. Co prawda koszt biletu lotniczego w obie strony jest wyższy w porównaniu z innymi europejskimi kierunkami z listy Top 5, ale za to Las Palmas oferuje najniższe ceny na miejscu. Tygodniowy urlop w wyspiarskim klimacie wyniesie nieco powyżej 4 tysięcy zł.

 

Następnym hiszpańskim miastem, które może zaoferować atrakcyjne ceny, jest położona w Katalonii Girona, która sprawdza się jako baza wypadowa do odkrywania Costa Brava. Inne miasta na liście Top 5 to: Porto, Madryt i Mediolan.

 

Spośród kierunków podróży poza Europą najlepiej cenowo wypada Bangkok, gdzie za tydzień urlopu Polacy zapłacą około 4,6 tysięcy złotych. Na drugim miejscu listy uplasował się Phuket — miasto, które znajduje się na największej wyspie Tajlandii o tej samej nazwie. Kolejne miejsca „światowej” Top 5 zajęły: stolica Malezji, Kuala Lumpur, oferująca najtańsze noclegi w 4-gwiazdkowym hotelu, Denpasar z najtańszymi drinkami i Tel Awiw, który zdecydowanie przoduje zaś w najniższych cenach za połączenia lotnicze.

 

Źródło: PAP Life
kd

ZMIANY W PRAWIE FARMACEUTYCZNYM! Jak odbiją się na pacjentach?

Sejm przyjął nowe zapisy prawa farmaceutycznego, które zakazują otwierania aptek przedsiębiorcom, którzy z wykształcenia nie są farmaceutami. Według drugiej wersji projektu zapis ten został wykreślony. Jednak ostatecznie ponownie znalazł się w projekcie i PiS  wprowadził takie ograniczenia. Zapis nie został zaaprobowany między innymi przez wicepremiera Morawieckiego i przedsiębiorców.

Przedsiębiorcy podkreślają, że zakaz zabije konkurencje, co odbije się na portfelach pacjentów. Marcin Nowacki wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców nie ma wątpliwości, że ceny leków pójdą w górę.

– Zaprzeczenie tego, co jest dla pacjenta i klienta ważne, czyli podstawowej konkurencji na poziomie cen i jakości usług. To jest likwidowane dla zaspokojenia interesów wąskiej grupy zawodowej – podsumował.

 Krytyczny wobec projektu był  również wicepremier Jarosław Gowin i Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów.

Biuro Analiz Sejmowych stwierdziło, że przepisy apteka dla aptekarza są niezgodne z konstytucją.

Źródło Radio ZET

MM

Będzie nowy urząd

Ministerstwo Środowiska powoła nowy urząd, którego zadaniem będzie regulacja cen wody.

To skutek przyjęcia ustawy Prawo wodne, która wejdzie w życie 1 stycznia 2017 roku i wprowadzi dodatkową opłatę środowiskową dla przedsiębiorców. Nowe obciążenie może skłonić firmy wodociągowe do podwyżek i celem powołanego urzędu będzie pilnowanie, aby podwyżki nie były zawyżane.

Przedsiębiorcy zapowiedzieli już, że nowa opłata odbije się na kieszeniach konsumentów. Z kolei wiceminister środowiska Mariusz Gajda twierdzi, że podwyżka nie powinna być znacząca i nie przekroczy 50 groszy za metr sześcienny w największych miastach. Według firm wodociągowych podwyżki mogą wynieść nawet ponad złotówkę za metr sześcienny.

Dlatego właśnie powstaje specjalny urząd, który będzie kontrolował wydatki oraz koszty firm wodociągowych. Dzięki temu władze będą mogły kalkulować, jak koszty operacyjne przedsiębiorstw mogą odbijać się na cenach dla odbiorców.

Wiceminister Gajda zapewnia, że rząd nie pozwoli, aby firmy wykorzystały reformę prawa, jako pretekst do podniesienia cen i zwiększenia swoich zysków kosztem Polaków.

 

BR

Podrożeje “kranówka”

Organizacja Wodociągi Polskie szacuje, że już wkrótce za wodę z kranu zapłacimy aż o 20 procent więcej niż dotychczas.

Dla przeciętnej polskiej rodziny oznacza to, że za “kranówkę” zapłaci rocznie o 100 złotych więcej. Podwyżki cen to skutek nowelizacji Prawa wodnego i zmian stawek za korzystanie ze środowiska. Jak podaje pratel money.pl te wzrosną co najmniej siedmiokrotnie! Dotychczas koszty korzystania ze środowiska dla firm zajmujących się dostawą wody oraz odbiorem nieczystości stanowiły 1-2 procent kosztów działalności. Po zmianie prawa będzie to ponad 16 procent. Wszystko to odbije się na kieszeniach klientów.

Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie precyzuje, że Polacy zapłacą za wodę od 11 do nawet 28 procent więcej. Podwyżka będzie zależała od gminy. Najwięcej zapłacą mieszkańcy Czempini (wzrost o 28,6 procent) oraz Włocławka (24,6 procent). Z kolei w Warszawie podwyżka wyniesie 18,3 procent, w Krakowie 16,4 procent a we Wrocławiu 13,6%. Średni wzrost w skali kraju wyniesie 15-17 procent. Podwyżka cen za “kranówkę” odbije się naturalnie na innych napojach.

Aktualnie statystyczny Polak zużywa około 35 metrów sześciennych wody rocznie, co kosztuje go około 144 złotych. Po zmianie przepisów kwota ta wzrośnie do nawet 166 złotych.

 

BR

Leki stanieją?

Komisja zdrowia Parlamentu Europejskiego chce, aby obywatele Unii Europejskiej mieli łatwiejszy dostęp do najnowocześniejszych leków. Poza tym sugerują obniżenie cen farmaceutyków.

Europosłowie chcieliby, aby ceny leków były regulowane odgórnie przez Brukselę. Obecnie bowiem koszt medykamentów w poszczególnych krajach członkowskich jest różny. Zdaniem eurodeputowanego Bolesława Piechy z PiS dostęp do leków powinien być „równy i solidarny” w całej UE. Podobną opinię ma europosłanka Soledad Cabezon Ruiz z grupy unijnych socjalistów, która powiedziała, że w Unii „potrzebna może być odgórna regulacja cen leków”. Jeśli takie rozwiązanie nie byłoby możliwe w przypadku regularnych leków, to zastosowano by je odnośnie ich zamienników, czyli leków generycznych.

Pomysł europarlamentarzystów nie podoba się oczywiście sektorowi farmaceutycznemu, który broni się przed obniżką cen. Producenci leków tłumaczą, że nie można schodzić z cen, gdyż pieniądze są im potrzebne na innowacje i badania nad nowymi środkami.

Europosłowie zapewniają, że ostateczny raport i postulaty w sprawie lekow będzie gotowy 29 września. Niewykluczone, że trafi on pod głosowanie europarlamentu już na początku października, ale nawet w razi jego przyjęcia nie będzie miał mocy wiążącej. Będzie tylko stanowiskiem politycznym, gdyż inicjatywa ustawodawcza w UE należy się tylko Komisji Europejskiej.

 

BR

GUS: Coraz taniej, ale wciąż niepewnie

W czerwcu ceny były niższe o 0,8 procent w porównaniu z sytuacją rok wcześniej podał Główny Urząd Statystyczny. W porównaniu do maja wzrosły o 0,2 procent.

Ze spadkiem cen mamy do czynienia od lipca 2014 roku, czyli od niemal 2 lat.

Deflacja jest zgodna z oczekiwaniami ekonomistów, którzy spodziewali się spadku cen właśnie w wysokości 0,8 procent. Natomiast resort rozwoju prognozował wcześniej, że w czerwcu roczny wskaźnik inflacji wyniesie minus 0,7 procent.

„Największy wpływ na ukształtowanie się wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych na tym poziomie miały obniżki opłat związanych z transportem (o 6 procent), niższe ceny odzieży i obuwia (o 4,1 procent) oraz w zakresie mieszkania (o 0,9 procent)” – napisano w komunikacie GUS, opisującym deflacje w ujęciu rok do roku .0

W porównaniu z majem GUS odnotował podwyżki opłat związanych z transportem (o 1,6 procent), wyższe ceny żywności i napojów bezalkoholowych (o 0,2 procent) oraz w zakresie rekreacji i kultury (o 0,7 procent). Spadły natomiast ceny odzieży i obuwia (o 0,6 procent).

„Ceny w zakresie transportu były wyższe niż w maju br. o 1,6 procent, głównie w wyniku podwyżek cen paliw do prywatnych środków transportu (przeciętnie o 2,8 procent, w tym oleju napędowego – o 4,5 procent, benzyny – o 2,4 procent, przy spadku cen gazu ciekłego – o 0,6 procent)” – wynika z analizy GUS.

Wszyscy mogą się zgodzić, że jest coraz taniej?

Katarzyna B.

Łukaszenka: Oderwę głowę tym, którzy podniosą ceny

Aleksander Łukaszenka, prezydent Białorusi, powiedział, że denominacja rubla nie wpłynie na podwyżki cen w sklepach. Aby przekonać obywateli, że nigdy tak się nie stanie, wypowiedział się dosyć ostro.

— Nie będzie wzrostu cen w związku ze zmianą nominałów. Sam to gwarantuję. Będziemy odrywać głowy tym, którzy spróbują wykorzystać ten techniczny proces – zapowiedział prezydent Białorusi.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, prezydent Łukaszenka dodał, że ceny będą kontrolowane.

— Nie będziemy jednak przesadzać, za bardzo naciskać – uspokoił.

1 lipca 2016 roku na Białorusi do obiegu wejdą nowe ruble. Denominacja oznaczać będzie zmniejszenie nominału dotychczasowych banknotów o 4 zera. Wymiana będzie się więc odbywała w stosunku 10 000:1.

Zobacz także: BIAŁORUŚ PODNOSI WIEK EMERYTALNY

Natalia W.