UWAŻAJ NA KOLEJNE OSZUSTWO! Złodzieje podszywają się pod znajomych i kradną pieniądze na Messengerze

Już od jakiegoś czasu w Internecie zrobiło się głośno o kolejnym oszustwie, w którym to złodzieje okradają nas posługując się aplikacją Messenger. Oszuści podają się za naszych znajomych, a następnie proszą o przelanie pieniędzy aplikacją BLIK.

Zazwyczaj chodzi o kwoty rzędu kilkuset złotych, a przestępcy podszywający się pod właściciela konta tłumaczą się np. tym, że właśnie robią zakupy i zapomnieli portfela. Proszą nas o przesłanie danej kwoty za pośrednictwem aplikacji BLIK.

Wiele osób nabiera się na oszustwo kierując się dobrym sercem i chęcią pomocy rodzinie czy znajomym. Jeśli odczytasz taką wiadomość w swoim Messengerze, koniecznie zadzwoń do osoby, od której dostałeś wiadomość. Prawdopodobnie osoba ta padła ofiarą internetowych złodziei.

Zobacz też: Podczas lotu samolotem CHCIAŁA NAKARMIĆ DZIECKO PIERSIĄ! W pewnym momencie…

Złodzieje, którzy posłużą się kodem BLIK mogą niedługo później wypłacić gotówkę z bankomatu, zrobić zakupy internetowe.

Właśnie w taki sam sposób został oszukany 12 lipca 2019 jeden z mieszkańców Nowego Sącza. Na portalu społecznościowym dostał wiadomość od koleżanki z prośbą, by przekazał jej kod BLIK do transakcji. Chciał jedynie pomóc, a finalnie został oszukany. Złodzieje ukradli z jego konta 200 złotych.

UWAŻAJCIE NA OSZUSTWA INTERNETOWE!

Dla dodatkowego bezpieczeństwa warto korzystać z z dwuskładnikowego uwierzytelnienia logowania do kont na Facebooku i innych serwisach mediów społecznościowych. 

Źródło: Business Insider

Zdjęcie: Pixabay

 

bankomatu, bank, plotkę

Uważaj na NOWE oszustwo podczas korzystania z BANKOMATU. Uwagę zwróci Ci jeden szczegół

Oszuści nie przestają nas zaskakiwać i co chwilę czytamy coraz to nowe informacje o tym jak możemy stracić pieniądze. Podczas korzystania z bankomatu warto zwrócić uwagę na jeden szczegół, który być może zaalarmuje nas, że coś jest nie tak. Mianowicie, jest to klej. Oszustwo nazywa się cash trapping. Na czym ono polega? Już wyjaśniamy.

Na portalu „o2.pl” czytamy, że Santander Bank wyjaśnia iż jest to przyklejenie się wypłaconej gotówki do dodatkowo zamontowanej do bankomatu listwy, w miejscu gdzie powinien odbyć się odbiór pieniędzy. Są również specjalne nakładki na kartę, które szczytują nasze dane i w ten sposób złodziej może uzyskać dostęp do konta. Przed tym oszustwem można się ustrzec będąc przezornym i ostrożnym. Wystarczy zobaczyć czy na bankomacie nie ma np. kleju lub dodatkowych – zbędnych elementów, które zwrócą naszą uwagę.

 

ZOBACZ:Z tymi kobietami AWANTURY są na porządku dziennym. Kłótnie nie mają końca

 

Mamy nadzieję, że będziecie ostrożni i liczymy na to, że nigdy nie przydarzy Wam się taka sytuacja. Pamiętajmy! Przezorny zawsze ubezpieczony.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

banku, uważaj

Jak ktoś poprosi Cię o 10 groszy to UWAŻAJ. Nowa metoda OSZUSTÓW polega na…

Codziennie słyszymy informacje, że ktoś został oszukany. Teraz złodzieje mają nową metodę na wyłudzenie pieniędzy. Uważaj i trzymaj rękę na pulsie, gdy staruszka poprosi Cię o 10 groszy. Najprawdopodobniej będzie Ci jej szkoda i wdasz się z nią w dyskusję. Zazwyczaj tak robimy, bo po prostu szkoda nam starszych ludzi. Nie daj się zwieść! Właśnie w tym momencie możesz być okradany.

Staruszka we Włodawie zaczepiła pewną 45-letnią kobietę we Włodawie. Poprosiła ją o 10 groszy. Pani się nie zastanawiała nawet chwilę i dobrodusznie przekazała banknot o nominale 10 złotych. Starsza kobieta postanowiła, że się odwdzięczy i zaproponowała pobłogosławienie reszty banknotów, które miała mieszkanka Włodawy. Miało ją to uchronić przed nowotworem mózgu. Pech chciał, że Włodawianka pozytywnie zareagowała na tę propozycję i dała się nabrać, bo w przeszłości w jej rodzinie były onkologiczne problemy zdrowotne. Przekazała staruszce 1200 złotych i schowała portfel do torebki. Dopiero na zakupach zorientowała się, że nie ma swoich pieniędzy. Wyłudzenie się powiodło, a oszustki szuka policja. Uważaj na podobne sytuacje, każdy z nas może być ofiarą.

 

ZOBACZ:Chcieli przejechać autem przez RZEKĘ. Nie żyje SZEŚCIORO dzieci

 

Jak widać, w dzisiejszych czasach nie można już nikomu zaufać. Czasami nasze dobre serce może przyczynić się do tego, że zostaniemy oszukani i stracimy nasze pieniądze… Sprytna ta staruszka. Ciekawe ilu ludzi już okradła.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

darmo

Zaproponowali, że podwiozą go za darmo, a on się zgodził! Później zgotowali mu prawdziwe piekło!

Fatalny finał miała podwózka za darmo jaką dwóch mężczyzn zaoferowało 22-letniemu mieszkańcowi Szczerbiec (woj. śląskie). Młody człowiek przystał na propozycję kierowcy, co okazało się ogromnym błędem. Chwilę po tym jak chłopak wsiadł, auto zboczyło z trasy, a przestępcy wywieźli go w odosobnione miejsce. Następnie zaczęli grozić mu śrutówką i paralizatorem żądając, by spłacił im wyimaginowany dług za swoją koleżankę!

Nie tak wyobrażał sobie podwózkę do domu 22 ze Szczerbiec. Chłopak wysiadł z pociągu na stacji Sumina Wieś. Resztę drogi do domu miał pokonać na piechotę. Traf chciał, że na jego drodze stanęło dwóch mężczyzn, którzy zasugerowali mu, że podwiozą go za darmo pod dom. Szczęśliwy mężczyzna zgodził się i wsiadł do samochodu. To był jednak dopiero początek jego koszmaru. Kierowca zjechał z drogi i wywiózł młodego człowieka do lasu, następnie grożąc mu wraz ze swoim kolegą zażądali 2000 zł!

 

 

 

 

Okazało się, że to wymyślony dług, który chłopak miał zwrócić im za swoją koleżankę. Kiedy 22-latek stwierdził, że nie odda żadnych pieniędzy został dotkliwie pobity. Na szczęście udało mu się wyrwać z rąk oprawców i znaleźć pomoc w napotkanej po drodze posesji. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Kilka godzin później policjanci namierzyli sprawców, zostali schwytani kiedy smacznie spali w samochodzie. Teraz grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

wskaźnika, pieniądze i bogactwa

Puławy: za 30 monet oddał im oszczędności swojego życia. Gdy zrozumiał swój błąd, omal nie dostał zawału!

82-latek nie będzie miło wspominał swojej wyprawy do banku by wpłacić oszczędności. Został zaczepiony przez dwóch mężczyzn, którzy tak go wymanewrowali, że za 30 nic niewartych monet oddał swój majątek!

Starszy pan, który zmierzał do banku, został zaczepiony przez mężczyznę mówiącego w obcym języku. Gdy próbował się z nim porozumieć, podszedł do nich drugi mężczyzna, który przedstawił się jako ortopeda. Wyjaśnił 82-latkowi, że chciałby odkupić od „obcokrajowca” kolekcję monet, ale nie ma przy sobie odpowiedniej kwoty.

 

ZOBACZ TEŻ: [VIDEO +18] „Michał, dawaj, k***a!” – Polacy zażywali kąpieli w czasie trekingu w Karakorum. Nagle zeszła na nich lawina!

 

„Ortopeda” zaproponował, że pożyczy od 82-latka jego oszczędności i opłaci monety, które odda mu na przechowanie. Starszy Pan miałby je zabrać i w pobliskim banku poczekać na powrót rzekomego lekarza z odpowiednią kwotą.

 

Każda z monet miała być warta około 100 złotych. 82-latek otrzymał ich na przechowanie 30. Problem w tym, że sam dał oszustom 12 tysięcy złotych! Po długim czasie oczekiwania w banku staruszek zrozumiał że został oszukany.

 

Drogocennymi monetami okazały się… brytyjskie jednopensówki! Oznacza to, że mężczyzna pozbył się swoich oszczędności za jedną złotówkę i 42 grosze. Oszuści zapadli się pod ziemię, a policja apeluje by zachować szczególna ostrożność w tego typu kontaktach z nieznajomymi.

 

wprost.pl/ foto: wsieci

program

Ten program kochało wiele Polaków. Teraz dowiadujemy się, że tak naprawdę…

„Dom nie do poznania” to swojego czasu program, który kochali Polacy. Niestety okazuje się, że nie wszystko było tak, jak widzieliśmy to w telewizji. Dla tych, którzy nigdy go nie oglądali, tłumaczymy na czym polegała istota programu. Biednym ludziom remontowano domy. Trwało to tydzień, a w tym czasie rodzina jechała na ekskluzywne wczasy – najprawdopodobniej jedyne takie w całym swoim życiu. Wszystko wieńczył wielki finał…

I wtedy zazwyczaj były łzy wzruszenia – zarówno u uczestników programu, ekipy remontowej, prowadzącego jak i telewidzów. Okazuje się, że program który kochało wielu Polaków przekłamywał swoich odbiorców. Dlaczego? Po pierwsze – rzadko kiedy ekipie udawało się kończyć remont na czas. W finale pokazywano tylko ukończone części domu, tych nie skończonych się nie pokazywało. Po drugie, rodziny zostawiano z ogromną ilością wydatków, na które nie było ich stać. Ostatecznie zazwyczaj tracili swoje nieruchomości. Po trzecie – po programie ekipa znikała na zawsze i nie pomagała uczestnikom, którzy nie radzili sobie z problemami. Zazwyczaj domy były bardzo duże i wymagały pewnych poprawek lub czasami nawet dokończenia remontu… Po czwarte – nie wybierano tych najbiedniejszych rodzin, tylko te, które poradzą sobie z utrzymaniem dużego domu. Jednak nawet oni sobie z tym nie radzili. Po piąte – jednej z rodzin zamontowano sprzęt dzięki któremu dziecko na wózku inwalidzkim miało możliwość sprawnego poruszania. Z racji że był drogi w utrzymaniu, to rodzina zdecydowała się na sprzedaż nieruchomości po niecałym roku. Po szóste – pomagano spłacać podatki uczestnikom programu, lecz tylko te najmniejsze, z najwyższymi rodziny sobie nie radziły. Po siódme – do niektórych domów włamywano się nawet kilkukrotnie tuż po emisji programu. Po ósme – nie wszystkie rodziny były uczciwe i często oszukiwały tylko dlatego żeby przeprowadzić u nich remont i pojechać na wakacje. Po dziewiąte – Ty Pennington – prowadzący program trafił do aresztu za jazdę pod wpływem alkoholu. Wypuszczono go po wpłaceniu kaucji w wysokości 5 tysięcy dolarów.

 

ZOBACZ:Czy SZLABAN motywuje dziecko do poprawy zachowania? WYNIK BADAŃ CIĘ ZASKOCZY

 

Smutne to, prawda? „Dom nie do poznania” zbierał wielu ludzi przed telewizorami. Łączył ich i doprowadzał do wzruszeń. Niestety, nic nie może być tak piękne, żeby nie było pozbawione wad.

źródło: fakt.pl fot. youtube.com

samochód

Przez dwie godziny naprawiał jej zepsuty samochód, a ona tak się odwdzięczyła! Kobieta oskarżyła go (…)!

36-letni Australijczyk po tym jak pomógł naprawić zepsuty samochód 19-letniej dziewczynie wpadł w poważne tarapaty. Kiedy Kenan tankował pojazd zobaczył, że młoda kobieta nie może poradzić sobie ze swoim autem więc zaproponował jej pomoc. Nastolatka chętnie przystała na tę propozycję, a 36-latek wziął się do roboty. Naprawa usterki zajęła mu dwie godziny, lecz w końcu się z nią uporał. Po wszystkim pożegnał się z dziewczyną, która odjechała. Wtedy nie zdawał sobie sprawy, że w zamian za dobre serce czeka go pobyt w więziennej celi!

Nagranie z monitoringu umiejscowionego na stacji pokazuje jak mężczyzna przez blisko 2 godziny naprawia samochód. Po wszystkim 19-latka, która wygląda na szczęśliwą czule obejmuje 36-latka. Mężczyzna postanawia nawet przejechać się z dziewczyną chcąc sprawdzić czy z autem nie będzie już żadnych problemów. Raptem dwa tygodnie później do mieszkania Australijczyka zapukała policja. Mężczyzna dowiedział się, że 19-latka której pomógł oskarżyła go o prześladowanie i molestowanie seksualne!

 

 

W jednej chwili życie Kenana rozpadło się niczym domek z kart. 36-latek spędził dwa tygodnie w więzieniu, stracił pracę, a żona postanowiła się z nim rozwieść. Dopiero wtedy skruszona 19-latka opowiedziała w sądzie, że zmyśliła całą historię. Dziewczyna została oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Mimo to Kenan nie czuje satysfakcji z wyroku, jak przyznał w rozmowie z dziennikarzami jego życie rozpadło się na kawałki i stracił zaufanie do ludzi.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com

telefon

Oszuści podają się za kurierów. Proszą o dopłatę złotówki

W dobie nowoczesnych technologii oszuści też idą za nowinkami i ciągle wymyślają nowe, sprytne rozwiązania. Ostatnimi czasy wielu Polaków padło ofiarą szczególnego oszustwa. Złodzieje podają się za kurierów lub InPost i wysyłają SMS-y, w treści których proszą o dopłatę złotówki. Jako powód podają np. odbiór przesyłki z paczkomatu.

Popularne obecnie przesyłki kurierskie mogą być niebezpieczne. Trzeba wypatrywać oznak i uważać na fałszywe wiadomości, bo można stracić znacznie więcej niż złotówkę. Oszuści przesyłają link, przez który powinno się zapłacić złotówkę, jednak to dobrze znane oszustwo. Link prowadzi bowiem do strony, która przybiera fałszywą tożsamość PayU lub innej platformy płatniczej. Następnie złodziej dodaje swoje konto do zaufanych odbiorców ofiary. W momencie gdy ona dostaje wiadomość z banku o akceptacji przelewu, bez patrzenia zatwierdza zlecenie, myśląc, że to tylko złotówka.

Co może nam pomóc w odkryciu złodziei? Przede wszystkim fałszywy adres strony, który różni się od oryginalnej. Trzeba także dokładnie czytać wiadomości. Często rzekomy operator, bank albo firma kurierska robi literówki i błędy w SMS-ach.

ZOBACZ:Takich truskawek lepiej nie jeść. Może to grozić nowotworem

Źródło: wp.pl

zakonnice przepuściły fortunę w kasynach

Zakonnice ukradły prawie 2 miliony złotych i przepuściły wszystko w kasynach! Ich proceder trwał przez lata

Dwie zakonnice z Torrance w Kalifornii przez cale lata nie wzbudzały niczyich podejrzeń. Marry Margaret była dyrektorką szkoły st. James, zaś siostra Lena Chang jej wierną towarzyszką. Kobiety przez lata wykradły ze szkolnej kasy co najmniej 500 tysięcy dolarów i przepuściły w czasie swoich potajemnych eskapad do Las Vegas!

Sygnały, że zakonnice, a szczególnie siostra Mary Margaret mogą mieć wiele za uszami powinny zostać wyłapane przez rodziców już kilka lat wcześniej. Jeden z mężczyzn wspomina np. festyn szkolny z 2011 roku, kiedy to rodzice mogli wziąć udział w turnieju pokerowym. W finale został tylko on i dyrektorka szkoły. Był przekonany, że wygra. Ale siostra Mary Margaret zagrała w ciemno va banque i wyłożyła na stół fulla!

 

ZOBACZ TEŻ: Dolny Śląsk: gwałcił 18-miesięczne dziecko. Matka malucha o wszystkim wiedziała?

 

Przez całe lata rodzice nie mogli też doprosić się niektórych inwestycji finansowych w szkole. Zawsze na coś brakowało pieniędzy. Jak się okazuje, wszystko dlatego, że w wolnych chwilach zakonnice wymykały się do Las Vegas, gdzie nałogowo grały w kasynach. Podobno częściowo ich eskapady sponsorował wujek siostry Leny. Jednak gdy w listopadzie ubiegłego roku władze kościelne prześwietliły finanse szkoły, okazało się, że w kasie brakuje pół miliona dolarów!

 

Co więcej, gdy afera wybuchła obie sprytne siostrzyczki uciekły i zapadły się pod ziemię. Teraz nie wiadomo ani czy  poniosą odpowiedzialność, ani czy szkoła odzyska utracone pieniądze. Co najbardziej absurdalne – tak naprawdę nie wiadomo ile szkoła straciła. Kwota 500 tys. dolarów wynika z zachowanych rachunków od 2012 roku. Ale ten rachunek bankowy działał od 1997 roku. A siostra Mary Margaret pracowała w st. James Shool jeszcze dekadę dłużej! Strach pomyśleć ile pieniędzy mogła wyciągnąć ze szkolnego budżetu na boku!

 

fakt.pl/ gq/ foto: pixabay