instagrama

[WIDEO] Tak okłamują nas dziewczyny z Instagrama. Patrząc na to, aż ciężko w to uwierzyć

Ciężko uwierzyć w to jak okłamują nas dziewczyny z Instagrama. Na zdjęciach różnych modelek często widać znakomitą atletyczną figurę, bajeczne kształty, cudowne czerwone usta i piękny makijaż. Jednak, w temacie ust zabrała ostatnio głos pewna dziewczyna. A raczej zrobiła krótki tutorial na to, jak sobie sprawić duże usta wcale ich nie mając. Oglądając ten film można się zastanawiać jak to wychwycić. Przecież na pierwszy rzut oka wygląda naturalnie, nie?!

Jednak nie jest nawet trochę naturalne. Modelki z Instagrama często oszukują swoich followersów właśnie w ten sposób. A oni biedni dają się łatwo nabrać. Tak nawiasem, trochę to obrzydliwe, co?

ZOBACZ:Mroczne wizje świętego Ojca Pio o TRZECIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ. Co czeka Polaków?!

źródło fot. i wideo: youtube.com

trick

[WIDEO] Jak najeść się ZA DARMO do syta w McDonaldzie? Oto dziecinnie prosty trick

Zastanawialiście się kiedyś jak najeść się do syta za darmo w McDonaldzie? Pewien znany francuski youtuber Remi Gaillard pokazał dziecinnie prosty trick, który nie zawsze może wyjść. Trzeba mieć również twarde sumienie i zimne serce, żeby coś takiego zrobić. Dlaczego? A no dlatego, że osoba, która jedzie za nami w Mc Drive na pewno nie dostanie swojego zamówienia…

Trick polega na tym, że wjeżdża się pomiędzy dwa samochody, a przy kasie mówimy ekspedientce, że nic nie zamawiamy. Jedziemy pod okienko w którym odbiera się jedzenie. Zgarniamy to, co zamówił klient za nami i ot cała filozofia. Wydaje się jednak, że jest to wykroczenie, bo tak jakby kradniemy czyjś produkt, za który ktoś wcześniej zapłacił. Nie fajne zachowanie panie Gaillard.

ZOBACZ:Śląsk: mężczyzna zwrócił uwagę piratowi drogowemu. Ten wyjął broń i zaczął strzelać do niego i jego dziecka

źródło fot. i wideo: youtube.com

9

Przez 9 miesięcy kłamała swojego męża, że jest z nim w ciąży! Kiedy zbliżał się termin „porodu” zrobiła coś okropnego!

Na szokujący pomysł wpadła 37-letnia kobieta z Kolumbii. Przez 9 miesięcy wmawiała swojemu mężowi, że jest z nim w ciąży. Oczywiście była to czysta mistyfikacja, robiła to tylko po to, by wziąć go na litość, ponieważ mężczyzna chciał się z nią rozwieść. Jakby tego było mało pokazała mu fikcyjne zdjęcie USG, które wydrukowała z internetu, a swój brzuch powiększała poduszką, którą przez 9 miesięcy ukrywała pod ciuchami. Najgorsze wydarzyło się jednak kilka dni przed planowanym rozwiązaniem.

Rozwiązania jakie zastosowała Antonela Milena Padilla przekonały nie tylko jej małżonka, ale i jego rodzinę, która prosiła, by nie porzucał jej w tak trudnej sytuacji. Mężczyzna uwierzył w kłamstwo i przez 9 miesięcy nie zorientował się, że 37-latka go oszukiwała. Zawoził ją nawet na badania USG do szpitala, jednak nigdy nie wszedł z nią do gabinetu. Kiedy wreszcie dziecko miało przyjść na świat kobieta zdecydowała się na kolejny szaleńczy krok, wmówiła wszystkim, że została porwana, odurzona silnymi narkotykami, a gdy się obudziła dziecka już nie było!

 

 

 

Kolumbijka twierdziła, że padła ofiarą gangu zajmującego się handlem ludzkimi narządami. Rodzina, jak i mąż również w to uwierzyli. Z błędu dopiero wyprowadzili ich lekarze z miejscowego szpitala, którzy mieli co do tego wiele wątpliwości. Kobieta nie miała na ciele żadnych ran, a kiedy przeprowadzono badania krwi okazało się, że nigdy nie była w ciąży. Prawda okazała się bardzo bolesna dla mężczyzny, który powiedział, że nie chce jej znać. 40-latek jest zszokowany tym co go spotkało, przyznał, że kobieta wyłudziła od niego wiele pieniędzy i zmarnowała 9 miesięcy życia.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

21-letnia kobieta odcięła sobie dłoń piłą tarczową! Powód dla którego to zrobiła jest szokujący!

Szokujący, a zarazem bardzo drastyczny plan zrodził się w głowie 21-letniej mieszkanki Słowenii. Młoda kobieta chcąc wyłudzić duże odszkodowanie postanowiła odciąć sobie dłoń! Niestety pomysł nie był do końca tak idealny jak to sobie zakładała. Mimo, że dziewczyna straciła dłoń, odcięła ją piłą tarczową to policja szybko zorientowała się, że coś tu nie gra.

 

 

 

Funkcjonariusze słoweńskiej policji dość szybko ustalili, że 21-latka zrobiła to tylko po to by uzyskać od państwa duże odszkodowanie, która opiewało na kwotę 400 tysięcy euro! Prócz tego uzyskała by tytuł osoby niepełnosprawnej i każdego miesiąca dostawałaby 3 tysiące euro zasiłku, który przysługuje takim osobom. Kobieta starała się być bardzo wiarygodna, jednak na nic się to zdało.

 

 

 

21-latka na poczekaniu wymyśliła historię o przycinaniu gałęzi w przydomowym ogródku, jednak policjanci nie chcieli jej uwierzyć. Kobieta nie przywiozła również do szpitala odciętej dłoni, grała na zwłokę, ponieważ liczyła że ręka obumrze i lekarze nie zdołają jej przyszyć. Miała nadzieję, że dzięki temu będzie osobą trwale niepełnosprawną. Niestety ratownicy ze szpitala, w którym się znalazła szybko pojechali do jej domu i odnaleźli odciętą dłoń. Później przeprowadzoną natychmiastową operację i przyszyto jej kończynę z powrotem. Kobiecie grozi teraz do 8 lat pozbawienia wolności.

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

Podczas sprzątania hotelowego pokoju znalazła przerażającą wiadomość zostawioną przez 11-latka! Chłopiec napisał, że został sprzedany i (…)!

O tym, że głupie żarty mogą mieć przykre konsekwencje przekonała się pokojówka sprzątająca pokój po gościach, którzy odwiedzili jeden z hoteli w Dźwirzynie (woj. zachodniopomorskie). Kobieta natknęła się na list w butelce pisany ręką dziecka. Jego treść brzmiała bardzo dramatycznie, ponieważ dziecko napisało, ze zostało sprzedane i potrzebuje pomocy!

 

 

 

11-latek, który był autorem krótkiej wiadomości w języku niemieckim napisał „Drogi nieznajomy przekaż to mojemu ojcu, zostałem sprzedany, proszę pomóżcie mi”. Sprawą zainteresowała się policja, a po krótkiej weryfikacji ustalono, że pokój zajmowała rodzina z Niemiec. Finał sprawy okazał się kuriozalny, ponieważ dziecko postanowiło zażartować z osoby, która odczyta wiadomość.

 

 

 

Rodzice chłopca przyznali, że syn uwielbia przepisywać cytaty z książek i list, na który natknęła się pokojówka był jednym z nich. Sprawę skomentował główny winowajca. 11-latek zdradził, że nie przypuszczał iż krótką wiadomością wywoła takie poruszenie.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Chciał wyłudzić pieniądze od rodziców, więc upozorował własną śmierć! Prawda wyszła na jaw w najmniej spodziewanym momencie! (wideo)

Tachawit Janngiw z Tajlandi to prawdziwy półgłówek. Mężczyzna i jego żona chcąc wzbogacić się w łatwy sposób postanowili upozorować jego śmierć. Rodzice Azjaty, którzy są majętnymi ludźmi kiedy zobaczyli zdjęcia „martwego” syna spełnili wszystkie żądania jego małżonki. Plan po części udało się zrealizować, ponieważ zrozpaczona rodzina wysłała pieniądze na jego pogrzeb.

 

 

 

Pomysł jaki wpadł im do głowy miał być perfekcyjny. Kobieta na jednym z portali społecznościowych opublikowała zdjęcie swojego „zmarłego” męża. Tachwit został upozorowany na nieboszczyka, a fotografia była podpisana jako jego „ostatnie zdjęcie”.

 

 

Po dramatycznej publikacji rodzina mężczyzny zaczęła dzwonić do żony syna, która potwierdziła, że Tachwit nie żyje. Mało tego poprosiła jego mamę, by pokryła koszty pogrzebu. Pieniądze miały zostać przeznaczone na trumnę i sprowadzenie zwłok do rodzinnej miejscowości mężczyzny. Niestety ciało nigdy tam nie dotarło, ponieważ mężczyzna żył i miał się dobrze. Kiedy oszustwo zostało zdemaskowane, o tym, że Tachwit żyje bliskich „nieboszczyka” poinformował jego dobry kolega wściekła rodzina wyznała w mediach, że syn został wydziedziczony i nie ma żadnych praw do majątku.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

kwota

Wzrośnie kwota, jaką będziemy mogli wydać bez wpisywania PIN-u. Sprawdź o ile!

Czasy, kiedy płaciło się gotówką, powoli się kończą. Większość z nas posługuje się kartą. Jest to wygodniejsze. Bez wpisywania PIN-u możemy wydać maksymalnie 50 złotych. Kod zabezpieczający jest potrzebny przy wydaniu większych pieniędzy. Niebawem może się to jednak zmienić. Kwota ma wzrosnąć dwukrotnie, lecz i tak w gronie państw europejskich jest ona bardzo niska.

Wielu Polaków przyzwyczaiło się do płatności zbliżeniowych. Jest to bardzo wygodne, lecz często niebezpieczne. Głównie wtedy, gdy karta zostanie skradziona. Wtedy taki delikwent może wydać maksymalnie 50 złotych jednorazowo. Przy większych płatnościach musi już użyć PIN-u. Kwota ma niebawem ulec zmianie. Wzrośnie najprawdopodobniej do stu złotych. W innych krajach europejskich można wydawać więcej bez używania kodu zabezpieczającego. Na przykład w Wielkiej Brytanii jest to 30 funtów, we Francji 30 euro, a na Litwie 25 euro.

 

ZOBACZ:Mężczyźni o tych imionach są najlepsi w łóżku. Ich partnerki to prawdziwe szczęściary!

 

Chcielibyście takiej zmiany? Uważacie, że zwiększyłoby to nasz komfort? Czy może mimo wszystko byłoby to bardziej niebezpieczne i narażałoby nas na kradzież?

źródło: se.pl fot. pixabay.com

instruktorowi

Uganda przez 11 lat płaciła rosyjskiemu instruktorowi. Był tylko jeden, zasadniczy problem…

Ugandyjskie siły powietrzne przez 11 lat korzystały z usług rosyjskiego instruktora Walerija Keritska. Był to świetny specjalista pilotażu, który znał się jak mało kto na śmigłowcach Mi-24 i Mi-17. Przez te wszystkie lata wypłacono instruktorowi ponad 700 tysięcy dolarów. Problem był tylko jeden – Walerij Keritsk nigdy nie istniał!

Sprawa przed ugandyjskim Sądem Najwyższym rozpoczęła się w 2016 roku, ale jak dotąd nie wyszło to poza ten kraj. Pewien oficer oraz kadrowa jednostki szkoleniowej stworzyli fikcyjnego rosyjskiego specjalistę, który rzekomo miał szkolić tamtejszych pilotów. Od 2005 roku wypłacali instruktorowi sowite wynagrodzenia.

 

ZOBACZ: Wstrząsające wyznanie Wiśniewskiego o ostatnich latach życia Violetty Villas: „nie miała zębów i ciągle…”

 

Pensje wypłacano najpierw na konto ugandyjskiego oddziału banku Barclays, zaś potem przez cały system różnych innych rachunków trafiały wreszcie do oficera i sprytnej kadrowej.

 

Przez 11 lat wyłudzili w ten sposób 618 tysięcy dolarów wynagrodzenia regularnego, oraz 120 tysięcy dolarów premii i dodatków! Jak to możliwe, że przez ponad dekadę nikt nie zauważył tego oszustwa? Jak widać, są na świecie państwa jeszcze bardziej teoretyczne niż nasze. To pocieszające, choć to raczej śmiech przez łzy!

 

tech.wp.pl/ foto: wikipedia

kurier

Do łódzkiego kebaba mięso przywiózł… kurier. Lokal natychmiast został skontrolowany!

Do dziwnej sytuacji doszło w jednym z kebabów w Łodzi. Kurier zauważył, że jedna z paczek uległa zniszczeniu. Postanowili to sprawdzić. W przesyłce miały być głośniki. Okazało się jednak, że było w niej… 30 kilogramów mięsa. Nadawca bardzo prosił o dyskrecję a paczkę odebrał pracownik restauracji.

Paczka się rozdarła, gdy kurier ją niósł – donosi „Express Ilustrowany”. Wtedy kurier zauważył, że wcale nie wystają z niej głośniki, tylko mięso. Od razu postanowił zadzwonić do nadawcy, ponieważ w Polsce nie wolno wysyłać w paczce jedzenia, które może się zepsuć w ciągu 7 dni. Odbiorcą był lokal gastronomiczny z dzielnicy Bałuty. Powiadomiono Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Łodzi. Natychmiast udaliśmy się do wskazanej restauracji. Na miejscu stwierdziliśmy obecność zgłoszonej przesyłki. Było to około 30 kilogramów baraniny. Nie miała ona właściwego listu przewozowego ani dowodu uboju – powiedziała w rozmowie z Radiem Eska Aleksandra Pawlicka, kierownik oddziału higieny żywności łódzkiego sanepidu. Właściciel miał się tłumaczyć tym, że mięso zamówił na własny użytek. Podczas kontroli nie wykryto więcej uchybień.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Nawaleni jak bombowce udali się na spacer z dzieckiem. Cud, że nie skończyło się tragicznie!

 

Wierzycie właścicielowi? Baranina puszczona kurierem brzmi na prawdę paradoksalnie… Ciężko powiedzieć, co miało się z nią stać w przyszłości.

źródło: o2.pl, Express Ilustrowany, Radio Eska

fot. pixabay.com