black

TAK OSZUKUJE PRZED BLACK FRIDAY popularna sieć sklepów z elektroniką! Nie dajcie się naciągnąć!

Na jednym z popularnych serwisów internetowych wykop pewien użytkownik zamieścił dość kontrowersyjne zdjęcie. Okazuje się, że sieć sklepów z elektroniką Media Markt ewidentnie robi swoich klientów w przysłowiowego „balona”. Sklep podwyższa ceny przed nadchodzącym black friday, aby później móc je obniżyć. 

 

Na zdjęciu po lewej stronie znajduje się cena regularna za nawilżacz powietrza, która obowiązywała do tej pory. Po prawej widzimy jak cena wzrosła aż do 400zł! Sklepy stosują taki zabieg po to by później móc obniżyć ceny. W rezultacie więcej klientów skusi się na dany produkt gdy zobaczy tak wysoką obniżkę. Sklep nic na tym nie straci, ponieważ cena wróci do swojej postaci sprzed podwyżki.

 

ZOBACZ TAKŻE: Zobaczyli PRZERAŻAJĄCE nagranie niczym z HORRORU! Zarejestrowała je kamera w pokoju dziecka [VIDEO]

 

Nie dajcie się zwieść niskim cenom, podczas wyprzedaży róbcie zakupy z głową na karku!

 

 

źródło: wykop.pl / fot. pexels.com

sex shopach

Pracowały w sex shopach. Kobiety wyznały, co je tam spotykało

Dla młodych ludzi sex shopy są niczym relikt poprzedniej, analogowej epoki. Dziś niemal wszystko można znaleźć w internecie i zamówić niemalże anonimowo. A jednak sklepy z erotycznymi gadżetami wciąż funkcjonują, a przychodzą do nich naprawdę różni ludzie. Oto co spotkać może kobiety pracujące w sex shopach.

Kilka relacji zebrały dziennikarki portalu kobieta.wp.pl. I co ciekawe wiele z nich jest pozytywnych, albo traktujących pracę w sex shopach jak w każdym innym sklepie. Nawet jednak w takich opowieściach nie brakuje sytuacji co najmniej chorych, a czasem niebezpiecznych.

 

ZOBACZ TEŻ: Te znaki zodiaku to piekielne teściowe. Dokumentnie zatrują ci życie!

 

Z sex shopów korzystają głównie osoby po 40-tce, które nie obsługują internetu. Statystyki mówią, że większość wśród nich stanowią panowie. I to oni potrafią sprawić największe problemy. Pod jednym ze sklepów dla dorosłych przy Rondzie Daszyńskiego pojawia się np. pan, który ubliża pracownicom i onanizuje się przed wejściem do sklepu. Raz nawet napadł na jedną z kobiet. 

 

 Był taki pan, koło sześćdziesiątki, który kiedyś przychodził do naszego sklepu. Pracowało nas tam wtedy 4 i każda miała z nim jakieś historie. Ja przykładowo nigdy nie zapomnę, jak chciał kupić prezent „dla żony”[…] Dopytywał mnie, czego ja używam, jak ja stosuję te gadżety, czy mam faceta. Kiedy powiedziałam mu, że to nie jego sprawa, stał się jeszcze bardziej natarczywy. Wypytywał mnie, czy założyłabym taką bieliznę, jaka jest na wystawie. Kazałam mu wyp…lać, grożąc, że zawołam ochronę.

– opowiedziała inna kobieta cytowana przez portal kobieta.wp.pl

 

Nie raz i nie dwa mieliśmy klientów, którzy masturbowali się za regałem z filmami pornograficznymi. Od razu zostawali wyrzuceni na zbity pysk. Mąż jest w sklepie na prawie każdej zmianie, to postawny facet, umie zapewnić bezpieczeństwo mi i naszym pracownicom. Bardzo często przychodzą do nas głównie starsi panowie, którzy pozwalają sobie na obleśne komentarze i zaczepki.

 

– powiedziała właścicielka jednego z sex shopu w Katowicach.

 

Można więc powiedzieć, że klienci czasem myślą, że znajdują się w agencji towarzyskiej i że z ekspedientką takiego sklepu można sobie pozwolić bardziej niż w innym punkcie. Tymczasem jak mówią same panie: „To praca jak w mięsnym, sprzedaje się towar i tyle”.

 

Czasem dochodzi też do bardziej nieprzyjemnych sytuacji, w których pojawia się przemoc wobec sprzedawczyń: 

 

Na szczęście ochronę musieliśmy ich wzywać tylko raz, kiedy klient spoliczkował jedną z dziewczyn, bo ta nie chciała pokazać mu, jak działa wibrator. Na sobie!

– mówi ta sama właścicielka.

 

Inne kobiety np. były terroryzowane nożem, albo stalkowane przez zwyrodnialców po godzinach pracy, np. w internecie. W takiej sytuacji mężczyzna otrzymał sądowy zakaz zbliżania się do niej.

 

Mimo wszystko kobiety pracujące w sex shopach nie chcą być traktowane inaczej niż zwyczajne ekspedientki np. supermarketu. Po prostu chcą szacunku i poczucia bezpieczeństwa – i jak każdemu człowiekowi po prostu im się to należy!

szczękę

Warszawa: Zaskakujący finał sprzeczki pod monopolowym! Złamał mu szczękę, bo zbyt długo pakował zakupy!

Policjanci z Warszawy, którzy otrzymali zgłoszenie o bójce klientów sklepu monopolowego na warszawskim Mokotowie nie przypuszczali, że doszło do niej z tak błahego powodu. 26-letni Mateusz O. nie wytrzymał ciśnienia i pokłócił się z mężczyzną robiącym zakupy przed nim. Nie podobało mu się, że zbyt wolno pakuje je do torby. Słowna przepychanka przerodziła się w bójkę, w efekcie której 26-latek złamał swojej ofierze szczękę!

Do zdarzenia doszło przy kasie sklepu monopolowego na Mokotowie. Zniecierpliwiony Mateusz O. wściekł się na klienta robiącego zakupy tuż przed nim. 26-latek uważał, że mężczyzna zbyt wolno pakuje swoje zakupy i posłał w jego kierunku kilka obraźliwych słów. Klient nie pozostał mu dłużny i od słowa do słowa skończyło się na rękoczynach pod sklepem. Efekt bójki okazał się fatalny dla opieszałego klienta, ponieważ Mateusz O. złamał mu szczękę.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Seba fikał na klatce do bezbronnego człowieka. Złamał sobie nogę!

 

 

Poszkodowany trafił do szpitala, a krewki 26-latek do policyjnego aresztu. Na miejscu okazało się, że to nie pierwsza bójka w karierze Mateusza O, który był już karany za podobne przewinienia. Na jego usprawiedliwienie pozostaje fakt, że przyznał się do winy. W chwili popełnienia przestępstwa nie potrafił nad sobą zapanować, ponieważ był pod wpływem alkoholu. Teraz grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

 

gessler

ZGORSZONA Magda GESSLER! Tym razem zszokowało ją zachowanie KLIENTÓW restauracji, którzy zamiast…

W Kuchennych Rewolucjach Magdę Gessler „gorszy” wiele rzeczy. Tym razem jednak zszokowali ją nie nieudolni restauratorzy, a klienci!

 

Magda Gessler to nie tylko osoba gotująca, ale przede wszystkim smakosz życia i jedzenia. Na wiele sytuacji reaguje żywiołowo, także jedzenie jest jej wielką pasją.

Dlatego nie jest przesadą stwierdzenie, że zgorszyło ją zachowanie klientów restauracji. Dlaczego?

 

Otóż ludzie ci, w oczekiwaniu na posiłek, zamiast rozmawiać ze sobą, wpatrują się w swoje komórki – wszyscy bez wyjątku!

 

 

Restauratorka napisała:

Jak myslicie po co oni przyszli ?wygral #aifon z zarciem#czy wygra z miłością ??? 

instagram.com/magdagessler_official

Fani pani Magdy także oburzyli się na takie zachowanie:

„Ciekawe co by zrobili bez tych telefonów smutne ze teraz ludzie zamiast ze sobą rozmawiać wolą gapić się w telefon

 

Omg! Tragedia. Ale tak właśnie jest w Azji. Przychodzą całymi rodzinami na szamkę. Mają wspaniałe zastawione stoły począwszy od homarów do szpinaku wodnego. A każdy siedzi z nosem w telefonie. Smutny widok,bo przecież nie ma nic wspanialszego niż wspólne biesiadowanie przy stole:)) pozdrawiam Panią cieplutko🍀🦄🧚🏼‍♀️🌺

 

Oni robia zdjecia dla wszystkich i wszystkiego, a pozniej je udostepniaja… wiem bo pracowalam swego czasu w restauracji gdzie przychodzili non stop i bylo to czasem zabawne, bo robili zdjecia nawet dla pustego stolika zanim usiedli przy nim… za to nigdy nie dziekuja i malo kiedy zwaracaja uwage na kelnera”

 

Tak… być może klienci tej restauracji nie delektowali się posiłkiem, ale na pewno wstawili fotki na facebooka czy instagram! 🙂

 

fot. instagram.com/magdagessler_official

Nowy market chce WYMIEŚĆ Lidla i Biedronkę cenami niższymi o nawet 60%! Pierwszy sklep JUŻ DZIAŁA!

Gigant dystrybucji postanowił otworzyć własne sklepy z cenami niższymi niż u konkurencji. I twierdzi, że go na to stać!

 

Big Brands Group, wielkie przedsiębiorstwo robiące biznesy w 92 krajach na świecie rusza z nową działalnością na polskim rynku. Firma dotąd zajmująca się m.in. dystrybucją produktów do wielkich sieci handlowych jak Auchan, Tesco, czy Polo Market otwiera własną sieć sklepów  – Promo Market.

 

Jak zapowiada kierownictwo spółki – czegoś takiego na polskim rynku jeszcze nie było! Jak na razie działa jeden sklep, w Piotrkowie Trybunalskim, ale w ciągu roku ma powstać kolejnych dziesięć placówek.

 

Założenia projektu są bardzo proste i piękne. Promo Market ma być dyskontem o najniższych cenach na rynku i produktach wysokiej jakości. Czy da się to zrobić? Firma zapewnia, że tak. Jako argument podaje swoją ugruntowaną pozycję dystrybutora żywności i innych produktów. De facto więc Big Brands Group będzie samowystarczalne jeśli chodzi o dostęp do towarów. To ma zapewnić Promo Market ceny niższe o 20-60% niż u konkurencji.

 

Kolejnym atutem nowej sieci handlowej ma być dostęp do zagranicznych towarów, których nie ma nigdzie indziej. Będą one stanowić aż 80% asortymentu. Firma zamierza sprzedawać marki popularne na Zachodzie, które z różnych względów nie przyjęły się jak dotąd nad Wisłą. Produkty znane Polakom pojawią się w nowych, „egzotycznych” wersjach, dotąd tutaj nie dostępnych.

 

Czy w dobie rosnącego konsumenckiego patriotyzmu i lansowania haseł typu „swój do swojego po swoje” takie przedsięwzięcie ma szanse powodzenia? Nie ma się co oszukiwać – wciąż jesteśmy krajem na dorobku i naczelną kwestią przy wyborze produktu jest dla nas cena. A jeśli Promo Market będzie w stanie zapewnić dobre jakościowo towary taniej niż konkurencja, to na pewno zdobędzie sobie grono zwolenników.

Było GORĄCO! Kobietę w CIĄŻY wyproszono z RESTAURACJI bo…

Charisha Gobin jest w 7 miesiącu ciąży z bliźniakami. W ten gorący wrześniowy wieczór kobieta postanowiła wybrać się ze znajomymi do restauracji Buzz Inn w Marysville (Waszyngton), by spędzić miło czas.

 

Jednak Charisha nie zdążyła nawet usiąść, gdy ktoś z obsługi wyprosił ją z lokalu ze względu na nieodpowiedni strój. A ubrana była tak:

 

 

Wciekła Charisha wpuściła do sieci informację o tym, jak ją potraktowano. I spotkała się z wieloma słowami poparcia – szczególnie od kobiet także będących w ciąży.

Restauracja wystosowała przeprosiny, pod którymi pojawiły się setki komentarzy.

 

We sincerely apologize for the misunderstanding and will cover with all staff as to how to not overly enforce a rule…

Publié par Buzz Inn Marysville sur lundi 4 septembre 2017

 

W tym taki:

 

„Nie macie za co przepraszać. To nie było oburzające. Bo to nie jest w porządku wybierać się do restauracji z odsłoniętą klatą czy brzuchem. Nieważne czy jesteś w ciąży czy nie.”

 

To, że Charisha czuła się komfortowo w swoim stroju, nie znaczy, że inni klienci czuli się komfortowo patrząc na nią!

 

(ms), źródło/fot: facebook, twitter

 

 

AFERA W NIEMIECKIEJ SIECI DYSKONTÓW LIDL! Klienci są wściekli. Sklep do promocji jednego ze swoich produktów wykorzystał grecką świątynię, niestety z jej kopuły postanowił usunąć znak krzyża.

 

Niemiecka sieć dyskontów Lidl rozwścieczyła klientów. Powodem krzyże, które za pomocą obróbki cyfrowej zostały usunięte z opakowań produktów z greckiej serii Eridanous.

 

Niemiecki dyskont wykorzystał zdjęcie greckokatolickiej świątyni Anastatsis znajdującej się na wyspie Santorini, którą umieścił na sprzedawanych produktach, jednak najwidoczniej przeszkadzał mu krzyż znajdujący się na kopule, dlatego sieć zdecydowała się na jego usunięcie.

 

Ingerencję w zdjęcie z opakowań dostrzegli klienci sieci handlowej, którzy nie kryli swojego niezadowolenia.

Po samych komentarzach można wyciągnąć wnioski, że dyskont sobie nagrabił:

 

„Po co używać obrazu kościoła do sprzedaży produktów, ale retuszować go tak, aby krzyże zniknęły?” – napisał jeden z użytkowników Twittera

 

„Jestem naprawdę zły i smutny, to jest jedno z najbardziej żałosnych posunięć” – napisał kolejny.

 

Byli i też tacy internauci, którzy zasugerowali z ironią, że ta poprawność polityczna doprowadzi wkrótce do zastąpienia kościołów meczetami, a chrześcijańskiego krzyża, muzułmańskim księżycem.

 

Sieć dyskontów Lidl w Wielkiej Brytanii dostrzegła swój błąd i w odpowiedzi na rozsierdzenie klientów napisała:

 

„Bardzo nam przykro z powodu wszelkich następstw złego odbioru artystycznej kreacji. Dołożymy wszelkich starań, aby wszystkie opinie były brane pod uwagę przy projektowaniu przyszłych opakowań” – powiedział rzecznik Lidl w UK

 

Produkty z serii Eridanous są dostępne również w polskich sklepach Lidla. Sieć promuje je na swojej stronie w internecie.

Portal o2 poprosił o komentarz biuro prasowe polskiego oddziału sieci. Jednak nadal nie otrzymał w tej sprawie odpowiedzi.

 

Źródło o2, pixabay, Twitter

 

MM

 

ANNA LEWANDOWSKA STAWIA NA NAJWYŻSZĄ JAKOŚĆ I WYKAZUJE LUDZIOM WŁAŚCIWE NAWYKI ŻYWIENIOWE! NIESTETY NAJWYŻSZA JAKOŚĆ KOSZTUJE.

ANNA LEWANDOWSKA STAWIA NA NAJWYŻSZĄ JAKOŚĆ!

Anna Lewandowska stworzyła markę „Foods by Ann”, ponieważ wg. niej to istniejące nie spełnia jej oczekiwań funkcjonalnych i jakościowych. Na jedzenie Anny składają się między innymi batony Power Bar, które są dostępne online, w sieci Piotr i Paweł, a niedługo trafią również na stacje benzynowe Shell.

 

Sportsmenka doszła również do porozumienia z siecią Żabka, a to oznacza, że w ramach specjalnej akcji sprzedażowej „in – out” batony będzie można kupić w tym dyskoncie jeszcze do 25 lipca (akcja rozpoczęła się 12).

 

Oprócz batonów Anna stworzyła również wysokiej jakości musli, smoothie, szejki, ekologiczne białko i masło i inne produkty związane ze zdrowym żywieniem, które można zakupić w jej sklepie internetowym.

Anna Lewandowska chce wskazać ludziom właściwe nawyki żywieniowe i stawia przede wszystkim na jakość:

 

Moim celem jest wskazanie ludziom właściwych nawyków żywieniowych oraz pokazanie, że produkt zdrowy nie musi się kojarzyć z wyrzeczeniem. Ponadto chcę, aby sygnowany przeze mnie produkt kojarzył się z najwyższą jakością. Nie pozostawiam moich klientów samych z niewiele mówiącym produktem. Moi odbiorcy są świadomi w jaki sposób używać moich produktów oraz jakie one niosą za sobą korzyści. Wszystko to dzięki wsparciu płynącemu z mojego bloga – pisze Lewandowska.

 

Batony Lewandowskiej kosztują: 3.79 mały (35 g) i 5.99 duży (60 g). Trzeba przyznać, że znacznie więcej niż inne tego typu zdrowe food (przeciętna cena batonu fit nie sygnowanego nazwiskiem Lewandowskiej to ok. 2.66) no, ale jak się okazuje „najwyższa jakość” jest w cenie.

Źródło GAZETA.PL

MM

 

Lidl obraził katolików? Po tym wpisie zawrzało w sieci

Slogan informujący o promocyjnej cenie cukru został odebrany przez internautów za obraźliwy w stosunku do chrześcijan. Post z napisem „Słodki jeżu” naraził markę Lidl na krytykę ze strony klientów.

 

Grafika opatrzona napisem „Słodki jeżu” informowała o środowej promocji cukru po okazyjnej cenie 1,99 złotych. Lidl umieścił na Facebooku posta o treści:

 

Słodki jeżu! Tylko w środę 28.06 cukier w Lidlu w cenie tak słodko niskiej, że aż nie wierzymy 😉

 

Portale internetowe Wirtualne media oraz Fronda przytoczyły niektóre wypowiedzi internautów:

 

„Jestem ogromnie oburzony Państwa ostatnią akcją reklamową dotyczącą cukru. Naśmiewanie się z Jezusa Chrystusa pod postacią gry słownej wywołuje zdecydowany protest.”

„drwiny z religii, z Tego, kto jest „Sercem chrześcijaństwa”

 

Reakcja ze strony firmy była natychmiastowa. Lidl usunął kontrowersyjnego posta i przeprosił wszystkich urażonych internautów. Jak wyjaśnili administratorzy strony:

 

„Specyfiką naszej komunikacji jest lekki język, często wykorzystujący wspomnianą grę słów czy, jak w tym przypadku, młodzieżowe powiedzenia, dzięki czemu możemy z Wami prowadzić swobodny, bezpośredni dialog. Naszą ofertę chcieliśmy zaprezentować w sposób nieformalny, tak jak często to robimy na naszym profilu. Nie chcieliśmy w ten sposób nikogo urazić. Jak często podkreślamy, opinie naszych Klientów są dla nas bardzo ważne, dlatego, aby nie budzić wątpliwości co do naszych intencji, zdecydowaliśmy się usunąć post.”

 

kd, źródło: fakt, wirtualne media