ducha

[WIDEO] Kamery nagrały ducha dziecka na placu zabaw. FILM JEST PRZERAŻAJĄCY

Film jest skierowany tylko do ludzi o mocnych nerwach. Dziś pokażemy Wam ducha dziecka uchwyconego na kamerze. Cała historia ma swój początek w tym, że na miejscu przeznaczonym dla dzieci zginął mały chłopiec, wtedy trwała tam budowa. Właśnie od tego momentu z huśtawką zaczęły się dziać rzeczy nadprzyrodzone. Samoistnie się bujała dosłownie tak jakby było na niej małe dziecko.

Co o tym myślicie? Film pochodzi od przestraszonych mieszkańców, którzy postanowili podzielić się z innymi tym co im się przydarzyło. Kamery nagrały ducha dziecka, który nawiedza plac zabaw i korzysta z huśtawki. Jak myślicie? Czy to w ogóle możliwe?

ZOBACZ:Większego pecha niż ta pani nie dało się mieć. Zginęła na miejscu, bo…

źródło fot. i wideo: youtube.com

plac zabaw

68-latka miała dość dzieci na placu zabaw. Przygotowała dla nich okrutną karę

Ośmioro dzieci zostało poszkodowanych w czasie zabawy na placu zabaw przy ulicy Malcherka w Jastrzębiu-Zdroju. 68-letnia kobieta, która miała dość ich głośnego zachowania przyszła na miejsce z gazem pieprzowym.

Policję poinformowali rodzice dzieci. Wszystkie miały zaczerwienienia oczu, twarzy, skarżyły się na pieczenie skóry, łzawiły im oczy. Czworo z nich wymagało przewiezienia do szpitala. W tym czasie mundurowi ustalili adres, pod którym mieszka domniemana sprawczyni i udali się na miejsce. Kobieta przyznała się do rozpylenia gazu.

 

ZOBACZ TEŻ: Oto najgorszy fake news w historii. Z jego powodu zginęło co najmniej 20 osób!

 

Jak stwierdziła kobieta, użyła gazu pieprzowego, bowiem dzieci były wobec niej złośliwe i jej dokuczały. Za narażenie ich zdrowia grozi jej kara do 3 lat więzienia.

 

Trudno oceniać całokształt tej sytuacji nie znając dokładnego tła wydarzeń, niemniej jednak jakikolwiek atak na dzieci, nawet niegrzeczne, jest nie do zaakceptowania. Od wymierzania jakichkolwiek kar są rodzice.

plac zabaw

Kobieta poszła na PLAC ZABAW. Tam znalazła coś…

Kobieta poszła na plac zabaw. To, co tam znalazła, wydało jej się niepokojące.

Pani Ewa przyjechała z rodziną nad morze. Pierwszego dnia rano poszła z synkiem na plac zabaw. To, co zobaczyła, wydało jej się niepokojące. Jak mówi:

„Na placu były wszystkie typowe urządzenia: zjeżdżalnia, huśtawki, mała karuzela i piaskownica. A w niej…”

 

W piaskownicy i obok niej, też na piasku, leżały porzucone zabawki.

fot. wsieci24.pl
wsieci24.pl

Czytaj także: Po zjedzeniu cukierka, zaczął się dusić bo…

Pani Ewa zaniepokoiła się, czy nie stało się tu coś złego. Pomyślała, że może ktoś porwał dziecko, a zabawki zostały?

„Nie chciałam jednak panikować, więc zaczęłam pytać przechodniów, czy coś może wiedzą. Dlaczego te zabawki tu są?”

 

Jak się okazało, wyjaśnienie było całkiem prozaiczne. Po prostu w tej miejscowości ludzie tak robią, że zostawiają zabawki na placu zabaw, tak aby inne dzieci też mogły się nimi bawić.

„Węszyłam tragedię, a tu takie coś… coś jak book crossing!” – śmieje się pani Ewa.

 

Jak widać i w naszym społeczeństwie zachodzą pozytywne zmiany w kierunku otwartości i zaufania społecznego.

 

fot. pixabay, wsieci24.pl

Nastolatek zaatakował młotkiem na placu zabaw

Do zdarzenia doszło 26 maja na jednym z placów zabaw na olsztyńskim Zatorzu. 16-latek zaatakował młodszego chłopca z młotkiem w ręku i ukradł mu przenośny głośnik. Nastoletni napastnik trafił do Policyjnej Izby Dziecka. Policjanci znaleźli przy nim woreczek z białym proszkiem.

 

Po otrzymaniu zgłoszenia policjanci natychmiast udali się na miejsce zdarzenia. Z ustaleń wynika, że 14-letni chłopiec siedział na ławce i bawił się swoim przenośnym głośnikiem. 16-latek uderzył młotkiem w ławkę tuż obok chłopca, ten pozostając bezbronnym oddał mu urządzenie.

 

Zostaną przeprowadzone badania odnoście substancji, którą znaleziono przy nieletnim napastniku. Sprawa trafi do sądu rodzinnego. Tam zostanie podjęta decyzja o jego dalszym losie.

 

Źródło: olsztyn.policja.gov.pl
kd