Mieszkańca Sękowa zatrzymano za posiadanie narkotyków. W mieszkaniu policjanci znaleźli ODCIĘTE GŁOWY!

sękowa, oświadczenie,

Policjanci zatrzymali 26-letniego mieszkańca Sękowa za to, że w lesie obok domu uprawiał marihuanę. Jednak dopiero podczas przeszukania mieszkania mężczyzny wyszło na jaw, że to nie jedyne co ma na sumieniu. Znaleziono tam głowy koźląt sarny wraz z porożami oraz mięso z jelenia. Policja bada sprawę

Funkcjonariusze z Gorlic mieli przypuszczenia, że w lesie na terenie Sękowa doszło do przestępstwa. Znaleziono tam krzaki konopi indyjskich. Śledztwo doprowadziło policjantów do mężczyzny, który stał za przestępczym procederem. Okazało się, że jest to 26-letni mieszkaniec. Tego samego dnia wybrali się oni do niego z niezapowiedzianą wizytą. Podczas przeszukania domu zauważyli suszące się 5 łodyg marihuany oraz znaleziono nielegalną broń i amunicję.

Po przeszukaniu zamrażarek, funkcjonariusze natknęli się na 18 głów koźląt sarny wraz z porożami oraz kilkadziesiąt kilogramów mięsa ze zwierzyny leśnej. 26-latek został zatrzymany i trafił do aresztu. Prokurator postawił mu zarzut nielegalnego posiadania broni i amunicji, nielegalnej uprawy konopi indyjskich, nielegalnego posiadania narkotyków oraz kłusownictwa. Zgodnie z polskim prawem grozi mu za to do 8 lat pozbawienia wolności. Teraz będzie czekał w 3 miesiące w areszcie tymczasowym na wyrok.

 

ZOBACZ:Coś uderzyło w ziemię na terenie Chile. Naukowcy twierdzą, że to nie meteoryt, tylko…

 

Jak to mówią – „po nitce do kłębka”. Mężczyzna chciał zrobić biznes na śmierci niewinnych niczemu zwierząt. Uważacie, że 8 lat więzienia to sprawiedliwy wyrok?

źródło: se.pl fot. ilustracyjne

Ojciec i syn wybrali się na polowanie na dziki. Doszło do tragedii

dzik, skarb, polowanie

34-letni syn i 55-ojciec wyruszyli na polowanie na dziki do jednego z włoskich parków narodowych. Choć jest to nielegalne, postanowili właśnie tam zapolować na grubego zwierza. Jednak ich plan doprowadził do tragedii. 

Mężczyźni polowali nieopodal Postiglione w prowincji Salerno. Rozdzielili się i stracili z oczu licząc na to, że każdy będzie miał szansę coś ustrzelić. W pewnym momencie 34-latek usłyszał szelest liści i zobaczył podejrzany cień między listowiem. Bez zastanowienia i dokładnego mierzenia oddał strzał.

 

ZOBACZ TEŻ: Policjanci zatrzymali „eLkę”. Rutynowa kontrola miała zupełnie niespodziewany przebieg

 

Po chwili zrozumiał, że postrzelił swojego ojca! Mimo wezwania ratowników, mężczyzny nie udało się uratować – zmarł na miejscu. Policja skonfiskowała broń myśliwych, a 34-latek trafił do aresztu z zarzutem zabójstwa. 

 

Władze podkreślają, że polowania na terenie parków narodowych są surowo zabronione. Mimo to kłusowników chętnych na wyjątkowe okazy nie brakuje. Jak widać tym razem jeden upolował drugiego.

 

o2.pl/ foto: pixabay

Głód w polskiej armii. Żołnierze zabijali bobry i przerabiali je na kiełbasy

głód

Bobry to zwierzęta objęte ochroną gatunkową. Można je zabijać tylko dzięki specjalnej zgodzie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Czy w polskiej armii panuje głód? Trzej mężczyźni są podejrzani o kłusowanie na bobry na terenie poligonu w Nowej Dębie na Podkarpaciu. Dwaj z nich to żołnierze. Schwytane zwierzęta mieli przerabiać na wędliny, które  zjadali.

Podkarpacka policja poinformowała, że pułapki na bobry w stawie na terenie poligonu zastawiał 55–latek. Chronione zwierzęta były zabijane i przerabiane na wędliny. Kłusownikami byli też dwaj żołnierze. Czy na prawdę doskwierał im głód?

 

ZOBACZ TEŻ: SZOKUJĄCY cennik za usługi księdza. Gdy płaca mu mało, rwie pieniądze

 

W domu 55-latka podczas przeszukania znaleziono broń pneumatyczną o wzmocnionej sile rażenia, narzędzia do kłusowania oraz blisko 400 sztuk amunicji myśliwskiej, wojskowej i sportowej, która należała do syna właściciela.

 

Policja poinformowała, że: „- Podczas przeszukania na posesji mieszkańca Nowej Dęby przebywało dwóch mężczyzn w wieku 48 i 58 lat. Okazało się, że mają związek z kłusowaniem. Ustalono, że to żołnierze z pobliskiej jednostki wojskowej”.

 

Trzem mężczyznom postawiono zarzuty naruszenia ustawy o ochronie zwierząt oraz prawa łowieckiego. Grozi im do 5 lat więzienia.

 

31-latek, do którego należała amunicja i broń, odpowie za nielegalne ich posiadanie. Grozi mu kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Trwa śledztwo, które dokładnie wyjaśni okoliczności popełnienia przestępstwa.

 

Źródło: TVN24

Fot. Pixabay