tosty

[FOTO] Porządna restauracja serwowała klientom takie TOSTY. AŻ BRZUCH BOLI OD SAMEGO PATRZENIA!

Bar szczycący się zdrowymi potrawami oraz tzw. odżywianiem duszy podał takie tosty. Zdjęcie wrzucił na media społecznościowe jeden z klientów. Od razu pod nim zawrzało. Użytkownicy byli oburzeni i porównywali posiłek do wielu obrzydliwych rzeczy. Nie ma się co dziwić, bo wygląda to po prostu strasznie. Nie wiadomo jak smakuje, ale chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę, że je się również oczami.

Vegemite to popularna w Australii i Nowej Zelandii pasta zrobiona z wyciągu z drożdży z warzywami i przyprawami. Jest używana do smarowania kanapek i tostów, a czasem do gotowania. Na chlebie nie wygląda jakoś pięknie, ale z pewnością to co otrzymał jeden z klientów baru na lotnisku w Sydney nie przypominał tej pasty. Tosty wyglądały ohydnie, a pod zdjęciem rozpoczęła się żywa konwersacja.

„Nie jestem nawet przekonany, czy jest w tym grzanka, a co dopiero Vegemite”.

„Wyglądają, jakby ktoś wytarł sobie nimi ***”.

„Co za świństwo! Psu bym tego nie podał”

Nikt nie wie ile klient zapłacił za kanapki, lecz ile by to nie było, to na pewno nie jest warte swojej ceny.

tosty

 

ZOBACZ:Upychani jak sardynki, cierpieli kilka minut. Mrożące krew w żyłach zapiski Żyda z Auschwitz

Zjedlibyście takie tosty? Przyznamy szczerze, że gdy zobaczyliśmy to zdjęcie, to zrobiło nam się niedobrze…

źródło: fakt.pl fot. screenshot

 

głód

Głód w polskiej armii. Żołnierze zabijali bobry i przerabiali je na kiełbasy

Bobry to zwierzęta objęte ochroną gatunkową. Można je zabijać tylko dzięki specjalnej zgodzie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Czy w polskiej armii panuje głód? Trzej mężczyźni są podejrzani o kłusowanie na bobry na terenie poligonu w Nowej Dębie na Podkarpaciu. Dwaj z nich to żołnierze. Schwytane zwierzęta mieli przerabiać na wędliny, które  zjadali.

Podkarpacka policja poinformowała, że pułapki na bobry w stawie na terenie poligonu zastawiał 55–latek. Chronione zwierzęta były zabijane i przerabiane na wędliny. Kłusownikami byli też dwaj żołnierze. Czy na prawdę doskwierał im głód?

 

ZOBACZ TEŻ: SZOKUJĄCY cennik za usługi księdza. Gdy płaca mu mało, rwie pieniądze

 

W domu 55-latka podczas przeszukania znaleziono broń pneumatyczną o wzmocnionej sile rażenia, narzędzia do kłusowania oraz blisko 400 sztuk amunicji myśliwskiej, wojskowej i sportowej, która należała do syna właściciela.

 

Policja poinformowała, że: „- Podczas przeszukania na posesji mieszkańca Nowej Dęby przebywało dwóch mężczyzn w wieku 48 i 58 lat. Okazało się, że mają związek z kłusowaniem. Ustalono, że to żołnierze z pobliskiej jednostki wojskowej”.

 

Trzem mężczyznom postawiono zarzuty naruszenia ustawy o ochronie zwierząt oraz prawa łowieckiego. Grozi im do 5 lat więzienia.

 

31-latek, do którego należała amunicja i broń, odpowie za nielegalne ich posiadanie. Grozi mu kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Trwa śledztwo, które dokładnie wyjaśni okoliczności popełnienia przestępstwa.

 

Źródło: TVN24

Fot. Pixabay

[ZDJĘCIA] STRASZLIWA ŚMIERĆ w męczarniach. TO czeka wszystkich mieszkańców tego kontynentu

Na zdjęciach udokumentowano straszliwą śmierć w męczarniach. Zmiany klimatu prowadzą do bardzo szybkiego topnienia lodowców w Arktyce. W związku z tym żyjące tam zwierzęta tracą swoje naturalne siedliska i giną z głodu. Wydaje się, że nie ma już dla nich ratunku.

Fiński fotograf przyrody udokumentował ostatnie chwile niedźwiedzia polarnego. Tak wygląda straszliwa, głodowa śmierć wspaniałego, dzikiego drapieżnika, który utracił możliwość zdobywania pokarmu. Fotograf Paul Niklen powiedział:  ” kiedy naukowcy mówią, że niedźwiedzie polarne wyginęły, chciałbym, żeby ludzie wiedzieli, jak to wygląda. I wygląda to dosłownie tak „.

 

ZOBACZ TEŻ: ZAPŁAKANY 6 latek sam w górach! Gdy jego OJCIEC zaczął TO robić, uciekł. Tylko on ocalał

 

Dalej fotograf napisał:

” Tak wygląda niedźwiedź polarny, który umiera z głodu. Słabe mięśnie, utracone z powodu długotrwałego głodu, ledwo trzymają go na nogach. Oglądaliśmy to z daleka po tym, jak został  uwięziony w okolicy opuszczonej wioski rybackiej w nadziei na znalezienie czegoś jedzenia.

Znalazł, jak się wtedy okazało,  tylko kawałek styropianu z siedzenia starego skutera. Niektórzy  nas pytają, dlaczego mu nie pomagamy, dlaczego nie karmimy. Oprócz tego, że karmienie dzikich zwierząt jest nielegalne, niedźwiedzie polarne potrzebują setek kilogramów mięsa.

 

Zazwyczaj plują na foki, ale do tego potrzebują grubej kry lodowej, z której mogą polować. Jeśli nie ma lodu i nie mogą dostać się do otwartego morza, zaczynają głodować.

 

Nie mieliśmy broni, ani jedzenia. Więc  nie mogliśmy mu pomóc Co powinniśmy zrobić? Jedyne, co nam pozostało, to płakać, i wykonać te fotografie w nadziei, że pomogą ludziom z całego świata uświadomić sobie globalny problem .

 

Jeżeli nie zastopujemy emisji dwutlenku węgla do atmosfery, to topienie lodu będzie kontynuowane, a inne niedźwiedzie polarne umrą z głodu. Tymi obrazami staramy się pokazać całą powagę problemu zmian klimatu, ich konsekwencji dla dzikiej przyrody i samych ludzi w nadchodzących latach.”

 

Źródło: Facebook

Fot. Facebook

Myślał, że to dekoracje z Halloween… Matka zagłodziła 3-latka na śmierć

Mężczyzna myślał, że sprząta dekoracje z Halloween.. okazało się, że są to zwłoki 3-letniego Romana. Za koszmar chłopca odpowiada jego własna matka.

Do tragicznej sytuacji doszło w Stanach Zjednoczonych w 2013 roku. 44-letnia Raquel Barreas odseparowała wtedy swojego małego syna od reszty rodzeństwa i zmusiła do mieszkania na dworze bez dostępu do jedzenia i picia. Dziecko w takich warunkach funkcjonowało od wiosny 2013 do stycznia 2014 roku.

 

Osłabiony 3-latek po niemalże roku zmarł przez niedożywienie. Jego okrutna matka schowała jego zwłoki na strychu, które później zostały odkryte przez właściciela posesji podczas sprzątania. Jak podaje TheSun Marl Weisbord początkowo myślał, że sprząta dekoracje z Halloween.

 

Obecnie trwa proces, w którym matka usłyszała zarzuty zabójstwa z premedytacją.

 

Zobacz też: Zmieliło ją na śmierć! 35-latka wpadła do maszyny obrabiającej mięso

Źródło: thesun
Źródło zdjęcia: youtube @News 4 Tucson KVOA-TV

pokoju

Na 9 dni zamknęła swoje dzieci w pokoju. Maleństwa z głodu jadły gips i własne odchody!

Ta historia mrozi krew w żyłach. Choć mijają od niej dwa lata, to właściciele mieszkania i pokoju, w którym doszło do koszmaru, wciąż nie są w stanie go posprzątać i wyremontować. Na ścianach wciąż widać ślady fekaliów i dziecięcych rączek i zębów. Pokój ten przez 9 dni był miejscem gehenny i powolnej śmierci w męczarniach dwojga dzieci.

Do zdarzenia doszło w Kijowie, stolicy Ukrainy. 23-letnia Władysława Trochimczuk zamknęła w pokoju  wynajmowanego mieszkania rocznego Danię i dwuletnią Janoczkę. Pod drzwi podłożyła ręcznik, żeby nikt nie usłyszał krzyków i płaczu dzieci. Nie zostawiła im ani kropli wody, ani kęsa jedzenia.

 

ZOBACZ: Miał niszczyć amerykańskie lotniskowce, a pożera go rdza. Potężny ekranoplan Łuń wciąż robi piorunujące wrażenie! [FOTO]

 

Przez dziewięć dni dzieci walczyły o przeżycie. Usiłowały jeść kawałki tapet, gips ze ścian, zerwały linoleum z podłogi. Rozsmarowane tu i ówdzie fekalia świadczą o tym, że również nimi próbowały zagłuszyć głód.

 

Dlaczego matka zrobiła coś takiego i jak skończyła się ta sprawa oraz co dalej z mieszkaniem z horroru przeczytasz na kolejnej stronie

takie, zakazanych, egzekucję

Dramat w Korei Północnej. Jak Kim Dzong Un mógł do tego dopuścić?!

Ambasador Korei Północnej przy ONZ wydał niepokojące pismo. Okazuje się, że w kraju, którego przywódcą jest Kim Dzong Un rozgrywa się prawdziwy dramat. Chodzi o tragiczną sytuację żywnościową w państwie. Dokument zawiera prośbę o pomoc do instytucji międzynarodowych.

Bardzo rzadko dochodzi do sytuacji, że jakiekolwiek pismo Korei Północnej wychodzi na światło dzienne. Do tego konkretnego dotarli dziennikarze NBC News. Ambasador twierdzi, że na północy rozgrywa się prawdziwy dramat a ludzie cierpią i umierają z głodu. Prosi on o pomoc fundacji humanitarnych i zaznacza, że sytuacja jest na tyle tragiczna, że władze zmniejszyły racje żywnościowe. Mimo, iż były one już bardzo małe. Pracownicy fizyczni dostają dziennie… 300 gramów pokarmów. Do tej pory było to 550 gramów, więc widać, jak ogromna jest to różnica. Sankcje uniemożliwiają Korei Północnej import niezbędnego sprzętu i materiałów do produkcji rolnej – miał skarżyć się ambasador. Nazywa je barbarzyńskimi i nieludzkimi.

 

ZOBACZ:Publiczna egzekucja w Korei Północnej. Kim Dzong Una lepiej nie denerwować!

 

Jeżeli tak dalej pójdzie, to ciężko powiedzieć, co czeka świat w przyszłości. Z jednej strony dramat niewinnych ludzi, którzy umierają z głodu – z drugiej sankcje, które uniemożliwiają polepszenie ich sytuacji…

źródło: o2.pl fot. youtube.com

10 kilogramów

Miał 10 lat i ważył zaledwie 10 kilogramów. Chłopczyk, który stał się symbolem nie żyje

Już w ubiegłym roku pisaliśmy o tym, że Jemenowi, pogrążonemu w wojnie domowej, grozi prawdziwa katastrofa humanitarna. Świat właśnie obiegła informacja, że 10-letni chłopiec ważący zaledwie 10 kilogramów, którego sfotografowano w szpitalu w Hudajdzie, nie żyje. Stał się symbolem agonii tego państwa i ponad 400 tysięcy niedożywionych dzieci.

Mały Adam nie miał już siły wstać z łóżka, gdy w ubiegłym tygodniu zajęli się nim pracownicy humanitarni. W chwili śmierci ważył zaledwie 10 kilogramów, podczas gdy norma dla jego wieku to około 30-40 kilogramów!

 

 

ZOBACZ: Głód, milion chorych na cholerę i brak wody – temu państwu grozi ZAGŁADA. Przewidywania Czerwonego Krzyża są DRUZGOCĄCE

 

 

W szpitalu Al-Thawra, który znajduje się bardzo blisko linii frontu, znajduje się 59 skrajnie niedożywionych dzieci. Prawie połowa z nich znajduje się na oddziale intensywnej terapii.

 

 

Co roku z powodu niedożywienia umiera w Jemenie około 30 tysięcy dzieci. 400 tysięcy jest skrajnie niedożywionych, zaś połowa spośród wszystkich dzieci jest niedożywionych. Czy mały Adam może w jakikolwiek sposób poruszyć wielkich tego świata?

 

Wojna w Jemenie to raczej peryferyjny konflikt, który rozgrywa się głównie między Arabią Saudyjską i Iranem. Mocarstwa raczej nie są w niego zaangażowany bezpośrednio, dlatego to niestety raczej złudne nadzieje…

 

o2/pl/ facebook.com/ unicef

korea północna, dzieci, głód, sankcje

Dramat w Korei Północnej – tysiące zmuszone do KATROŻNICZEJ pracy, umierają w męczarniach!

Aura nie sprzyja Korei Północnej. Przedłużająca się susza stanowi poważne zagrożenie dla tegorocznych zbiorów. Prymitywne rolnictwo wymaga zaś ogromnych nakładów pracy, aby uratować resztki plonów. Dlatego Kim Dzong Un bez litości wykorzystuje tysiące swoich obywateli.

 

Pjongjang zarządził, aby skierować dodatkowych pracowników na północnokoreańskie pola. Ogromna rzesza ludzi rozpoczęła na nich przymusowe prace przy podlewaniu roślin, aby uratować je przez uschnięciem. Z braku infrastruktury, często są oni zmuszeni do noszenia wody z oddalonych studni.

 

Ludzie, którzy nie byli odpowiednio odżywieni i wypoczęci, zostali skierowani do ciężkich prac. Ich organizmy nie wytrzymują obciążenia

 

– informują źródła serwisu NK Daily, specjalizującego się w informacjach z tego kraju.

 

Ludzie muszą bez wytchnienia pracować w temperaturach sięgających 40 stopni Celsjusza. Z tego powodu mnożą się przypadki śmierci z przegrzania i ciężkich udarów słonecznych.

 

W ostatnich dziesięcioleciach Koreę Północną kilkukrotnie nawiedzały klęski głodu. W ich wyniku ginęły dziesiątki tysięcy ludzi. Północnokoreańskiej rolnictwo jest bardzo niedoinwestowane. Większość prac wykonują ludzie przy pomocy prymitywnych narzędzi. Mechanizacja produkcji jest naprawdę znikoma, co dodatkowo wpływa negatywnie na wielkość plonów. Czy w tym roku Korei grozi duży niedobór żywności?

korea północna, dzieci, głód, sankcje

Pierwsze umrą DZIECI – nawet dziesiątki tysięcy. Korei Północnej grozi POTWORNA KLĘSKA. „Sytuacja jest poważna”!

O niebezpiecznej sytuacji w Korei Północnej informuje UNICEF – jedna z niewielu organizacji humanitarnych, która funkcjonuje w reżimie Kim Dzong Una. Jej przedstawiciele uważają, że w najbliższym roku kraj ten może dotknąć duża klęska głodu. Ucierpią na niej przede wszystkim dzieci. 

 

UNICEF skarży się na sankcje, które dotknęły Północ. Choć nie dotyczą one pomocy humanitarnej, która udzielana jest najbiedniejszym obywatelom komunistycznego raju, to jednak napięcia międzynarodowe odbijają się na efektywności UNICEF.

 

„Banki, firmy, które dostarczają lub przewożą statkami towary, są bardzo ostrożne. Nie chcą wziąć na siebie żadnego ryzyka, że później będą powiązane z łamaniem sankcji. Dlatego coraz trudniej nam dostarczać pomoc. Zajmuje to więcej czasu, zwłaszcza zdobywanie pieniędzy, ale także przewożenie dóbr do Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Nie ma zbyt wielu linii żeglugowych, które działają na tym obszarze”

 

– powiedział na konferencji prasowej zastępca dyrektora wykonawczego UNICEF Omar Abdi.

 

Organizacja szacuje, że w ciągu tego roku głód dotknie nawet 60 tysięcy koreańskich dzieci. Będzie na tyle dotkliwy, że wiele przypadków niedożywienia może zakończyć się śmiercią.

 

Sytuację pogarsza także klęska nieurodzaju, która w 2017 roku dotknęła Północ. Susze i późniejsze gwałtowne ulewy zniszczyły wiele upraw na terenie kraju. Dlatego pomoc z zewnątrz staje się tym bardziej potrzebna. Ze względu na „niezamierzone skutki sankcji”, jak określa je UNICEF, i ona jest mocno ograniczona.

 

Szacuje się, że w Korei Północnej 2 na 5 obywateli jest niedożywionych, a 70% korzysta z pomocy żywnościowej udzielanej przez państwo. Jeśli sytuacja wokół reżimu Kim Dzong Una zaostrzy się, możemy mieć do czynienia z klęską głodu porównywalną z tą z lat 90-tych, kiedy zginęło kilka milionów Koreańczyków.

 

onet.pl