biedronki azjatyckie

Biedronki azjatyckie znowu atakują! Uważaj – ich ugryzienia mogą być naprawdę niebezpieczne!

Jesień to najgorszy okres, jeśli chodzi o spotkania z biedronkami azjatyckimi. Chłód i coraz gorsza pogoda skłania te owady do poszukiwania ciepłych i bezpiecznych schronień na zimę. Dlatego często naprawdę tłumnie szturmują nasze domy, a co gorsza – są agresywne i potrafią naprawdę dać popalić! Poniżej przeczytasz czym jest biedronka azjatycka, jak ją rozpoznać i jak się przed nią bronić. 

Biedronki azjatyckie znacznie różnią się od naszej, polskiej, biedronki siedmiokropki. We wrześniu i październiku stają się szczególnie widoczne, bowiem chłód skłania je do poszukiwania ciepłych zimowisk. W ten sposób trafiają do naszych domów, a tam potrafią narobić niezłych szkód…

 

>>>>>CZYTAJ DALEJ<<<<<<

ślimaki

Ślimaki w rozmiarach XXL paraliżują europejskie miasto! „Ślimak wielkości małego kotka”

Ślimaki luzytańskie to gatunek, który od połowy XX wieku zaczął niesamowicie szybko rozprzestrzeniać się po Europie. Znajduje się w pierwszej setce najbardziej szkodliwych gatunków występujących w Europie, a tego lata dosłownie sparaliżował życie w samym centrum Moskwy. 

Ślimaki luzytańskie rozmnożyły się na niesamowitą skalę w centralnych częściach Moskwy. Spotkać je można na skwerach, w parkach, ogródkach, a nawet tuż pod murami Kremla!

 

ZOBACZ TEŻ: Łódź: W pijackim widzie zamordował partnerkę. Policjanci dokonali przerażającego odkrycia w domku

 

Co więcej, ślimaki luzytańskie mogą też być groźne dla ludzi. Poza tym, że pożerają dosłownie wszystko – od zieleniny po padlinę – to roznoszą też szereg bakterii i nicienie, które mogą zagnieździć się w ludzkim organizmie i dokonać sporych spustoszeń. Wystarczy zjeść niedomyte warzywa lub owoce z przydomowego ogródka, w którym bytowały ślimaki.

 

Jeden ślimak może złożyć jednocześnie nawet 400 jaj. Z tego powodu rozmnażają się naprawdę szybko i są trudne do zwalczenia. Co więcej, dorosłe ślimaki dorastają do potężnych rozmiarów, bo mogą mieć nawet 15 centymetrów długości. 

 

 

Centrum Moskwy, 15 minut spacerem od Kremla. Ślimak wielkości małego kotka. Ukrył się obok miseczki dla zwierząt, chroniąc się przed deszczem. Był gigantyczny

– tego typu zdjęcia i opisy pojawiają się w rosyjskich mediach społecznościowych.

 

Ślimaki luzytańskie mogą pojawić się wszędzie, również w Polsce. Jak na razie na szczęście nie mieliśmy z nimi jeszcze tak wielkich problemów. Ale kto wie gdzie następnym razem namnożą się te szkodniki?

 

o2.pl/ foto: o2.pl

Wymioty, ataki astmy, podrażnienia oczu – to może cię spotkać po kontakcie z tymi gąsienicami. Są szalenie niebezpieczne

Zazwyczaj o tej porze roku nie powinniśmy mieć takich problemów, ale przyroda nieco zwariowała i dlatego nasi zachodni sąsiedzi borykają się teraz z groźnymi gąsienicami, które wciąż jeszcze nie przekształciły się w motyle. Spotkanie z nimi nie należy do przyjemnych!

Korowódka dębówka to gąsienica, która jak sama nazwa wskazuje żywi się liśćmi dębu. Rzadko występuje masowo, co więcej o tej porze roku powinna już być przeobrażona w motyla! Tymczasem gąsienicami i ich wielkimi kłębowiskami nie mogą poradzić sobie niemieckie parki, skwery, czy wręcz całe miejscowości.

 

ZOBACZ TEŻ: Tuż przed ślubem dowiedziała się, że narzeczony ją zdradzał. Przed ołtarzem upokorzyła go w niesamowity sposób!

 

Dlaczego małe gąsienice są groźne dla ludzi? Wszystko za sprawą toksycznych włosków, którymi pokryta jest korowódka. Wiatr często zrywa część z nich ze zwierzęcia i unosi w powietrzu. W ten sposób mogą się one dostać do naszych dróg oddechowych i oczu.

 

Co zrobić w wypadku kontaktu z korowódką i jakie są objawy zatrucia włoskami? Przeczytasz na kolejnej stronie

plaga

Plaga fake newsów. Kłamstwo i manipulacja bezkarne

Media elektroniczne są zdominowane przez tzw. farmy trolli. Są to firmy, które zajmują się produkcją nieprawdziwych informacji. Ewentualnie informacje są zmanipulowane tak, aby przykuć uwagę czytelnika i wpłynąć na jego opinię. W Polsce około 50% internautów twierdzi, że jest ofiara manipulacji i nadużyć ze strony firm produkujących nieprawdziwe lub zmanipulowane informacje. To prawdziwa plaga.

Plaga fake newsów i zmanipulowanych informacji ma na celu uzyskanie jak największych dochodów z klikania takich informacji. W rzeczywistości wiąże się to z ogromną szkodliwością społeczną. Im więcej kłamstw i manipulacji tym trudniej rozpoznać co jest istotne a co nie. Ponadto serwowane treści są zwykle uproszczone, prymitywne i bazują na podgrzewaniu skrajnych emocji co prowadzi do pogłębiania podziałów społecznych, konfliktów i niechęci oraz szerzenia tzw. mowy nienawiści.

 

ZOBACZ TEŻ: SZOKUJĄCY RAPORT ONZ: czy ZAGŁADA LUDZKOŚCI jest nieodwracalna?

 

Prymitywne treści serwowane przez farmy trolli systematycznie i znacząco wpływają na obniżenie krytycyzmu czytelników. nie potrafią oni rozróżniać treści ważnych od nieistotnych, mądrych od głupich, wartościowych od śmieci intelektualnych.

 

Długofalowo proceder ten wpływa na  otępienie i zidiocenie społeczeństwa. Można oczywiście zapytać, komu na tym zależy i kto za to płaci? Otóż odpowiedź jest prosta. W większości chodzi o najzwyklejszy, prosty zysk. Jesteście drodzy czytelnicy „czarnuchami”, którzy klikają bez opamiętania w bzdury, które tylko otępiają Was i czynią z Was jeszcze głupszych niż byliście dotąd.

 

W Polsce jest to ciągle legalne. Robienie z Was idiotów jest zgodne z prawem.

 

Tymczasem np. w Singapurze rząd postanowił zadbać o swoich obywateli. Parlament przyjął tam projekt przepisów mających skutecznie walczyć z szerzeniem dezinformacji w internecie. Nowe regulacje przewidują że publikowanie i udostępnianie szczególnie szkodliwych fake newsów będzie zagrożone grzywną w wysokości 734 tys. dolarów lub karą więzienia do 10 lat.

Życzę Wam więcej rozumu.

 

Źródło: własne, Wirtualne Media

Fot. Pixabay

kleszczami

Eksperci ostrzegają: już w lutym może nas czekać inwazja kleszczy! Potężny problem w polskich lasach?

Bardzo niepokojąco brzmią informacje przekazane przez pewnego użytkownika Twittera. Szczególnie, gdy zestawimy je z długoterminowymi prognozami pogody. Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie może nas czekać prawdziwa plaga kleszczy.

Michał Kaczerowski to specjalista ds. środowiska. Na swoim koncie na Twitterze pokazał zdjęcie kleszcza – jednego z ośmiu(!), które znalazł na ubraniach swoich i dzieci po spacerze po lesie w Wawrze.

 

 

ZOBACZ: [FOTO] Znaleźli pod wodą kość większą od pontonu. Do jakiego stwora należała?

 

Wszystko przez to, że od kilku dni panują bardzo korzystne warunki. Temperatury w ciągu dnia osiągają nawet kilkanaście stopni w słońcu, zaś po zmroku rzadko spadają poniżej zera. To sprawia, że kleszcze, które zazwyczaj zaczynały być aktywne w kwietniu lub maju, budzą się już w lutym!

 

Dodatkowo, amerykańska agencja meteorologiczna NOAA zapowiada, że w tym roku szykują się temperatury o 1-2 stopnie wyższe, niż wieloletnia średnia. Oznacza to, że kleszcze będą żerować od wczesnych tygodni wiosennych, być może aż do początku zimy.

 

Mimo to nie będziemy Was odwodzić od wizyt w lesie. Należy jednak pamiętać o odpowiednim ubiorze i dokładnie obejrzeć ciało i ubiór po powrocie do domu. Kleszcze mogą przenosić wiele groźnych chorób, dlatego nie warto ich lekceważyć.

modliszka zwyczajna, modliszki, owady

MODLISZKI coraz częściej w Polsce – wszystko przez upały! [FOTO]

Modliszka zwyczajna to owad, który choć występuje w Polsce, to kojarzy nam się z tropikami. Do niedawna, ze względu na klimat, widywaliśmy je bardzo rzadko, raczej tylko na południu Polski. Jednak w ostatnich latach, modliszki pojawiają się coraz częściej i jest ich coraz więcej. Spotykają je nawet mieszkańcy dużych miast!

Dotychczas modliszki bytowały głównie w silnie nasłonecznionych miejscach, np. na skrajach lasów. Były aktywne od sierpnia do października, kiedy występowały najwyższe temperatury. Obecnie spotkać możemy je już w lipcu i to nie tylko na południu kraju!

 

W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej zdjęć i doniesień o modliszkach. Spotykają je mieszkańcy Łodzi, czy Warszawy, Kielc i wielu, wielu innych miejsc. Modliszki są w blokach, na chodnikach i ścianach. I wywołują naprawdę spore zainteresowanie!

 

 

Warto w tym momencie nadmienić, że modlisz są w Polsce objęte ścisłą ochroną gatunkową! Nie wolno ich zabijać – wcale nie są szkodnikami. Jeśli natkniemy się na jakąś w swojej okolicy, warto przenieść ją w bezpieczne miejsce, np. na trawnik.

 

 

Wygląda na to, że wraz z pogodą zaczyna zmieniać nam się lokalna fauna i flora. Strach pomyśleć jakie zwierzęta i owady będziemy spotykali w Polsce za 5-10-15 lat! Oby tylko nie były zbyt jadowite.

 

 

źródło: facebook.om/ wawalove.wp.pl/ foto: scyzoryk się otwiera – satyryczna strona kielce/ nadleśnictwo daleszyce/ sylwester szałas

szczury

SZCZURY opanowały polskie miasto! „Jest ich więcej niż mieszkańców”  – alarmują eksperci. Taka plaga może spotkać KAŻDE miasto w kraju!

Biegają po ulicach w środku dnia i nie boją się ludzi, a co gorsza jest ich coraz więcej – relacje mieszkańców Szczecina nie napawają optymizmem. Podobne opinie wyrażają deratyzatorzy, którzy walczą z plagą szczurów od wielu lat. Niestety, niewłaściwe zwyczaje ludzi bardzo przyczyniają się do rozprzestrzeniania gryzoni.

 

Szczególnie dużo jest ich na szczecińskim Niebuszewie, w okolicach skweru, szkoły i ulicy Zamoyskiego. O sprawie informowali mieszkańcy dzielnicy, a o problemie jako pierwszy pisał „Głos Szczeciński”.

 

Specjaliści walczący ze szczurami zauważają rosnącą liczbę tych zwierząt. Mówią nawet, że jest ich już więcej niż ludzi w mieście! Ale nie pozostawiają także złudzeń, co do winowajców tego stanu rzeczy – sami mieszkańcy przyczynili się do tego.

 

„Człowiek jest głównym pomagającym dla szczurów czy karaluchów. Pozostawiane jedzenie, niezabezpieczone śmieci. To wszystko powoduje, że szczurów przybywa”

– mówi Wiktor Protas, który deratyzacją zajmuje się od 30 lat.

 

Miasto wydaje rocznie zaledwie 19 tysięcy złotych na walkę ze szczurami. Dotyczy to wyłącznie miejsc publicznych i gmachów w zarządzie miasta. Za prywatne budynki odpowiadają ich właściciele. Zdaniem ekspertów z tej branży to zdecydowanie niewystarczające działania. Dodatkowo często są bagatelizowane.

 

Szczury mogą przenosić wiele bardzo groźnych dla ludzi chorób – gorączkę krwotoczną, tyfus plamisty, czy pasożyty takie jak pchły. Walka z nimi jest niezbędna ze względu na zagrożenie jakie kontakt z nimi stanowi dla ludzi.

 

Im więcej żywności będziemy wyrzucać, tym problem szczurów i innych pasożytów stanie się większy. I to nie tylko w Szczecinie – każde polskie miasto jest tak samo narażone.

 

onet.pl

Plaga kleszczy na komisariacie. Co czwarty funkcjonariusz na zwolnieniu

Problem z kleszczami w komisariacie stwierdzono oficjalnie pod koniec kwietnia. Funkcjonariusze poinformowali swoich przełożonych o śladach pogryzień na ciele. Po ustaleniu, że w obiekcie pojawił się obrzeżek gołębień, została zarządzona dezynsekcja.

 

Co czwarty funkcjonariusz  z komisariatu na poznańskiej Wildzie jest na zwolnieniu lekarskim po pogryzieniu przez obrzeżka gołębnia, kleszcza występującego między innymi w miejscach gniazdowania gołębi. W komisariacie trwa dezynsekcja.

 

W związku z pogryzieniami na zwolnieniach lekarskich przebywa obecnie 23 funkcjonariuszy między innymi z prewencji i pionu kryminalnego. Jak dodał, nieobecność takiej liczby funkcjonariuszy na razie nie skutkuje większymi utrudnieniami w funkcjonowaniu jednostki. W związku z prowadzoną dezynsekcją, szef poznańskiej policji zdecydował w ubiegłym tygodniu o zamknięciu należącego do komisariatu budynku B. Policjantów tymczasowo przeniesiono do innych obiektów. Dla petentów został wystawiony mobilny komisariat.

 

Na razie nie wiadomo, kiedy policjanci będą mogli wrócić do nieczynnych obecnie pomieszczeń. Piotr Garstka podał, że wyspecjalizowana firma cały czas stara się usunąć kleszcze.

 

„Funkcjonariusze mają kontakt do firmy, która w razie potrzeby, na koszt policji, przeprowadzi dezynsekcję także w ich mieszkaniach. Jeżeli jest taka potrzeba, mogą też korzystać z finansowanej przez policję pomocy medycznej”.

 

Zamknięty obecnie obiekt jeszcze w tym roku czeka modernizacja. Jednym z jej celów będzie między innymi uniemożliwienie bytowania gołębiom.

 

Obrzeżek gołębień to gatunek kleszcza atakującego przede wszystkim gołębie, ale może być też bardzo groźny dla ludzi. Ślina tego pasożyta to bardzo silny alergen, kleszcz może być też nosicielem groźnych chorób. Na inwazję obrzeżka są narażone osoby mające kontakt z gołębiami i miejscami, gdzie często przebywają te ptaki. Obrzeżki boleśnie kłują, a ich ofiara długo odczuwa ból i świąd. Zmiany skórne mogą się utrzymywać nawet do półtora roku.

 

PAP
kd

PAPIEŻ przestrzega przed plagą w kościele: „Diabeł zawsze wchodzi przez kieszeń”.

Papież Franciszek zaapelował do księży, aby unikali pogoni za karierą. „Uciekajcie przed karierowiczostwem, to prawdziwa plaga Kościoła” – oświadczył podczas sobotniego spotkania z delegacją Papieskiego Kolegium Hiszpańskiego.

W czasie audiencji z okazji 125-lecia placówki dla hiszpańskich księży w Rzymie Franciszek mówił też: „Diabeł zawsze wchodzi przez kieszeń”. W improwizowanym przemówieniu, wygłoszonym podczas spotkania w Sali Klementyńskiej w Watykanie, przypominał kapłanom o potrzebie tego, by „kochać całym sercem”. „To oznacza – wyjaśnił – czynić to bez żadnej rezerwy i bez zastrzeżeń, bez fałszywych interesów i myślenia o osobistym sukcesie”.

Franciszek podkreślił, że miłość duszpasterska polega na wychodzeniu naprzeciw drugiej osobie, rozumieniu jej, akceptacji i przebaczaniu. Jest to, jak wskazał papież, „stałe wyzwanie, by pokonać indywidualizm”.

„Nie można zadowalać się tym, że ma się uporządkowane i komfortowe życie, które pozwala funkcjonować bez trosk, bez odczuwania potrzeby pielęgnowania ducha ubóstwa” – zauważył Franciszek.

„Dobrze jest nauczyć się dziękować za to, co mamy rezygnując wielkodusznie i dobrowolnie z tego, co powierzchowne, po to, by być blisko ubogich i słabych” – wskazał papież.

Źródło PAP