biegaczka do mety

[VIDEO] Ledwo dobiegła do mety. Kibice pokochali biegaczkę narciarską z Libanu!

Właśnie startują Mistrzostwa Świata w niemieckim Seefeld. To najważniejsza zimowa impreza tego sezonu i nie może dziwić, że pojawią się tam wszystkie tuzy śnieżnych dyscyplin. Może jednak bardziej ciekawe jest to, że przybyli tam też zawodnicy z krajów co najmniej… egzotycznych, którzy ledwo są w stanie dotrzeć do mety!

Ghiwa Fakhry to zawodniczka reprezentująca Liban. Liban to kraj, który raczej nie kojarzy się z zimowymi sportami. I Ghiwa wcale nie zmieniła tych skojarzeń, bo już pierwsze sekundy nagrania pokazały, że w zasadzie nie umie ona biegać na nartach i będzie miała problem by dotrzeć do mety!

 

 

ZOBACZ: OD ZERA DO MILIONERA. Bezdomny grzebiący w śmieciach SKOMPROMITOWAŁ ochronę lotniska. PRZYPADKIEM wyniósł torbę z…

 

Mimo to zawodniczka dzielnie walczyła i mimo wywrotki i skrajnego wyczerpania – dotarła do mety. Wprawdzie bieg na krótkim dystansie najlepszym zawodniczkom zajął raptem 2,5 minuty, a jej 6, ale mimo to kibice nagrodzili ją gromką owacją – za wolę walki i upór.

 

se.pl/ foto: screenshot

Reprezentacja Polski w skokach narciarskich nie wystartuje na mistrzostwach świata!

20 lutego w Seefeld rozpoczną się mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Zawodnicy będą zmagali się w wielu dyscyplinach, zarówno w konkursach indywidualnych, jak i drużynowych. Niestety w jednym konkursie drużynowym zabraknie reprezentacji Polski.

 

Chodzi o drużynowy konkurs w skokach narciarskich kobiet.

 

Myślę, że jeszcze jest dla nas za wcześnie – powiedział portalowi sport.pl Marcin Bachleda, trener żeńskiej kadry skoczkiń.

 

Jak wiadomo do zawodów drużynowych potrzebujemy czterech zawodniczek.

 

Mamy trzy gotowe dziewczyny. No, maksymalnie trzy. To Kamila Karpiel, Kinga Rajda i Anna Twardosz. Jednej nam brakuje, nie ma sensu kogoś narażać na zbyt duży stres i niebezpieczeństwo – dodał Bachleda.

 

Mimo to dwie z wymienionych pań mogą liczyć na udział w konkursie drużynowym, a dokładniej w mikście (dwóch mężczyzn i dwie kobiety).

 

Myślę, że tak, że w mikście się pokażemy. Ale jest jeszcze trochę czasu, zobaczymy, jak wszystko będzie wyglądało – wyznał Marcin Bachleda.

 

Źródło: sport.pl

Fot.: pixabay

stadion w wołgogradzie

Mundial: niepokojące zdjęcia z Wołgogradu. Stadion zaczyna się ROZPADAĆ?

Rosja już odtrąbiła sukces jakim była dla niej organizacja Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Gratulowali wszyscy – nawet Donald Trump. Jednak jeszcze na dobre nie opadł kurz po sportowych zmaganiach, a niektóre mundialowi konstrukcje już mają problemy. Na przykład stadion w Wołgogradzie. 

 

O rosyjskiej prowizorce dużo słyszało się przy okazji igrzysk olimpijskich w Soczi. Teraz wielu komentatorów zwracało uwagę, że Rosjanie odrobili tą lekcję i po czterech latach przygotowali imprezę lepszą od igrzysk.

 

Wydaje się, że faktycznie tak było, mimo że nie osiągnięto wszystkich celów inwestycyjnych, to imprezę można uznać za udaną. Ale zaledwie dzień po finale sieć obiegło video okolic stadionu w Wołgogradzie.

 

Była to jedna z najciekawszych aren wybudowanych na Mundial 2018. Powstała nad samym brzegiem Wołgi i budowniczowie mieli mnóstwo problemów z grząskim gruntem. Teraz po gwałtownej ulewie okazało się, że woda podmywa gigantyczną konstrukcję!

 

#строители #наследиеротора

Post udostępniony przez Дмитрий Бледных (@dmitry.monk)

Bloger Ilja Warłamow, który nagłośnił sprawę uznał, że to wszystko wina zaniedbań, złodziejstwa i korupcji. W jego mniemaniu żaden deszcz nie powinien w taki sposób naruszyć świeżo wybudowanej konstrukcji.

 

Niewątpliwie przy okazji budowy stadionów, dróg i innej infrastruktury, wielu biznesmenów zarobiło krocie na korupcji i machlojkach finansowych. Czy faktycznie odbiło się to na jakości tych projektów? Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące najlepiej nam to pokażą, ale to co widzimy teraz może być zapowiedzią smutnych komplikacji.

 

 

 

 

prezerwatywy

Mundial: kioskarka przekłuwała PREZERWATYWY dla turystów. Jej tłumaczenia WBIJAJĄ W FOTEL!

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to czas, kiedy do państwa-gospodarza zjeżdżają się setki tysięcy turystów z całego globu. Pewna  zmyślna 62-letnia Rosjanka postanowiła to wykorzystać, przekłuwając prezerwatywy. Nie żałuje i jak twierdzi – zrobiła to w najlepszej wierze.

Ludmiła pracowała w sklepie w Niżnym Nowogrodzie. Pracowała, bo gdy afera wyszła na jaw z pracą się pożegnała. Kobieta postanowiła dziurawić prezerwatywy sprzedawane turystom zza granicy, ale nie robiła tego z czystej złośliwości.

 

Jak twierdzi – chciała poszerzyć pulę genów w rosyjskiej populacji! Z mieszanych związków miało się urodzić „nowe pokolenie” Rosjan, a kobiety dzięki nieplanowanej ciąży – w mniemaniu Ludmiły – powinny nawrócić się na drogę czystości.

 

Widzieliście naszych wilkołaków? A widzieliście jacy mężczyźni do nas przyjechali? Jeden przystojniejszy od drugiego. Smukli, silni, wysportowani. Niech się podzielą z nami genami, przecież dla nich to sama przyjemność

 

– miała powiedzieć Ludmiła rosyjskim dziennikarzom

 

Plan był ze wszech miar prosty, ale chyba nie do końca przemyślany. Ludmiła postanowiła bowiem uszczęśliwiać obcych ludzi na siłę, a dodatkowo chyba zapomniała o chorobach przenoszonych drogą płciową. Teraz, zamiast nowej generacji Rosjan może mieć na głowie dziesiątki kobiet rozsiewających różne nieciekawe schorzenia…

 

o2.pl/ foto: pixabay

reprezentacja japonii

Reprezentacja Japonii ZASKOCZYŁA po meczu z Belgią. Zobacz, co zostawili po sobie w szatni! [FOTO]

Reprezentacja Japonii wraz z kibicami była barwnym gościem mistrzostw świata w Rosji. Kibice zasłynęli sprzątaniem sektorów, które zajmowali na trybunach. Teraz w ich ślady poszli piłkarze, którzy przegrali walkę o ćwierćfinał z Belgią 3:2.

 

Mecz obfitował w niesamowite zwroty akcji. W II połowie wydawało się, że Samurajowie wyeliminują Belgię, upatrywaną jako jednego z faworytów mistrzostw, bo wygrywali z nią 2:0. W ciągu kilku minut Belgom udało się jednak wyrównać, a w ostatniej akcji meczu, po błędach japońskiej obrony, strzelić zwycięską bramkę.

 

Japońscy piłkarze po porażce zachowali się z wielką klasą. Udzielali wywiadów, a swoją szatnię… wysprzątali na błysk! Zostawili też karteczkę z „dziękujemy” po rosyjsku! Ewidentnie wzięli przykład ze swoich kibiców!

 

 

 

Jest to tym milszy gest, że przecież Japończycy byli po wyczerpującym meczu, w którym każdy zostawił sporo zdrowia na boisku. Mimo to zadbali, aby oddać szatnię w dobrym stanie. A jak przyznają ekipy sprzątające, te potrafią wyglądać po meczach naprawdę dramatycznie!

 

Dla Japonii przygoda na Mundialu skończyła się. Ale to nie koniec piłkarskich emocji. Dzisiaj o wejście do ćwierćfinału zawalczą Szwecja ze Szwajcarią, oraz Kolumbia z Anglią. Mecze odpowiednio o 16 i 20 na antenie Telewizji Polskiej.

niemcy, mundial

Mundial: cieszył się, że NIEMCY ODPADLI. Sąsiedzi nie puścili mu tego płazem!

Piłkarski mundial jak każda impreza sportowa tej rangi, wywołuje skrajne emocje. Co gorsza, często nawet pomiędzy bliskimi sobie ludźmi budzą się mordercze instynkty. Szczególnie gdy różni nas sympatia do drużyn grających na turnieju. Jednak to, do czego doszło w pewnej małej miejscowości w Libanie jest w dwójnasób przedziwne.

 

Liban, jak dobrze wiemy, nie gra na Mistrzostwach Świata. Ale obywatele tego kraju są wielce zainteresowani tą sportową imprezą. Co ciekawe, większość Libańczyków ma bardzo podobne sympatie. Kibicują bowiem albo Brazylii, albo Niemcom. Na tym tle często dochodzi pomiędzy nimi do ostrych zatargów.

 

W ostatnią środę Niemcy sensacyjnie przegrały z Koreą 2:0 i pożegnały mundial, a Brazylia wygrawszy 2:0 z Serbią zapewniła sobie awans do 1/8 finału.

 

W miejscowości Hay el-Sellom, Mohammed Zaher był wielce kontent z takich rezultatów. Publicznie wyśmiewał się z Niemców, nota bene obecnych mistrzów świata i cieszył się z awansu swoich faworytów – Canarinhos.

 

Problem w tym, że sąsiedzi mieli odwrotne odczucia. Radość Zahera tak mocno ich rozwścieczyła, że dwóch z nich… zadźgało go nożem. Mężczyzna zginął namiejscu.

 

Samo morderstwo pomiędzy sąsiadami spowodowane przez piłkę nożną jest co najmniej dziwne. A już fakt, że doszło do niego między obywatelami kraju, który nie gra na Mistrzostwach Świata, dodaje całej sytuacji kuriozalnego wymiaru. Nie zmienia to jednak faktu, że w czasie imprezy, która powinna jednoczyć kibiców na stadionach i przed telewizorami, zginął człowiek.

 

wprost.pl/ youtube screenshot

sławomir peszko, peszko,

JEDNO zdjęcie Sławomira PESZKI wywołało BURZĘ, piłkarz nie wytrzymał. ZOBACZ, co odpisał jednemu z kibiców [FOTO]

Sławomir Peszko w poprzednim sezonie nie błyszczał. Zaliczył nawet dość spektakularną wpadkę, którą ujawniło radio Weszło. [ZOBACZ]. Mimo to trener Adam Nawałka wziął go na mundial. Niektórzy kibice nie potrafią tego zrozumieć i ostro krytykują obecność Peszki w Soczi.

 

Na profilu instagram Ekstraklasy pojawiło się zdjęcie Sławomira Peszki podczas treningu Kady. Administratorzy profilu zapytali fanów, czy w niedzielę Peszko ma szansę na debiut na Mistrzostwach Świata.

 

Pod postem rozgorzała burzliwa dyskusją, w której wielu zwracało uwagę na złe przygotowanie Peszki i bardzo słaby sezon w Ekstraklasie. Niektórzy wytykali mu, że za samo śmieszkowanie i robienie dobrej atmosfery w zespole nie powinien znaleźć się w kadrze. Inni z kolei zarzucali mu nadmierne przywiązanie do imprez i alkoholu.

 

„Ten chlor? Dajcie spokój…”  – napisał bez ogródek jeden z internautów.

 

Chlor masz na drugie imię – ni stąd ni zowąd odpisał Sławomir Peszko ze swojego profilu. Jak widać zawodnik śledził dyskusję i w końcu nie wytrzymał. Jednak sposób w jaki się do niej włączył jest – mówiąc delikatnie – niefortunny.

 

Naszym zdaniem piłkarze powinni odciąć się od mediów i szumu wokół nich samych i w ciszy przygotowywać do kolejnego meczu. Nie zabraniamy im wyjścia na basen i śmiechu jak niektórzy, ale odrobina skupienia na pewno nie zaszkodzi!

 

wprost.pl/ instagram

maciej szczęsny, wojciech szczęsny

Maciej Szczęsny BEZLITOŚNIE ZGNOIŁ syna za wczorajszy mecz! Zobacz co powiedział na antenie TVP!

Po dwóch fatalnych błędach naszego zespołu Senegal w zasadzie dostał bramki na tacy. Przy jednej z nich winę częściowo ponosi Wojciech Szczęsny. Jego ojciec Maciej skrytykował go chyba najostrzej ze wszystkich!

 

Wczorajsza porażka 2:1 z Senegalem była jak kubeł zimnej wody dla reprezentacji i zapatrzonych w nią kibiców. Mało kto słuchał bardziej wyważonych opinii ekspertów, którzy uważali, że remis z drużyną z Czarnego Lądu będzie dużym sukcesem. Tymczasem nie ma nawet tego.

 

Pierwszą bramkę możemy w zasadzie wybaczyć Cionkowi. To w dużej mierze zwykły pech, że piłka akurat tak odbiła się od jego nogi. Ale przy drugim golu cała nasza reprezentacja zdawała się spać. Fatalne podanie Krychowiaka, błąd Bednarka, który nie zauważył wracającego na boisko Senegalczyka i… no właśnie. Interwencja Wojtka Szczęsnego, co do której opinie są podzielone.

 

Jego ojciec powiedział wprost, co myślisz o wyczynie syna:

 

Dopełnieniem wszystkiego była przebieżka naszego bramkarza. Chyba do kiosku z napojami wyskokowymi. Senegalczyk strzelił bramkę, nie mając z tym żadnego kłopotu. Do pustej.

 

 

Skąd tak bezlitosny ton ojca o własnym synu? Wydaje się, że źródłem może tu być dziwny konflikt, który jest między panami. Od 2013 roku w zasadzie nie utrzymują oni ze sobą kontaktu.

 

Maciej Szczęsny twierdzi w wywiadach, że nie zna przyczyn tego nagłego zwrotu akcji, gdyż wcześniej miał rzekomo świetny kontakt z synem. Sugerował jedynie, że konflikt pojawił się, gdy Szczęsny junior zaczął spotykać się z Mariną Łuczenko.

 

Cóż, jakie by nie były relacje pomiędzy ojcem a synem, w naszym odczuciu publicznie nie powinni sobie okazywać braku szacunku. A tak sformułowana krytyka chyba zasługuje na określenie cios poniżej pasa.

mundial, żona, bus z meksyku

Żona nie pozwoliła mu jechać na MUNDIAL! Jego przyjaciele i tak zabrali go ze sobą… ZOBACZ JAK!

Piłkarski Mundial to czas bardzo ciężki dla par i małżeństw. Gdy brzydsza połowa chciałaby cały popołudnia i wieczory okupować telewizor, w piękniejszej połowie rodzą się krwiożercze instynkty. A co dopiero gdy mężczyzna postanawia jechać na Mistrzostwa do Rosji i to w sposób… bardzo nietypowy! Żona musi reagować!

 

Grupka przyjaciół z Meksyku już w czasie Mistrzostw Świata w Brazylii umówiła się, że za cztery lata, w 2018 roku stawią się na Mundialu w Rosji. Ale nie chcieli tam lecieć – uznali, że przy okazji mistrzostw odbędą podróż życia.

 

Kupili busa, którego wymalowali w narodowe barwy i wysłali statkiem do Hiszpanii. Tam doleciawszy samolotem mieli się w niego przesiąść i przez całą Europę przejechać aż do Rosji!

 

Gdy zbliżał się dzień upragnionego wyjazdu, jeden z przyjaciół o imieniu Javier oznajmił, że nie pojedzie, bo… nie pozwoliła mu żona! Nie będziemy tu rozwodzić się nad decyzją żony i postawą Javiera jako mężczyzny. Ważne są działania jego przyjaciół!

 

Otóż czterej pozostali panowie postanowili, że…  zabiorą ze sobą tekturową podobiznę Javiera! Wydrukowali jego zdjęcie w naturalnym rozmiarze i zapakowali do busa! Smaczku dodaje fakt, że Javier na zdjęciu ma koszulkę z napisem „Żona nie puściła mnie na mundial”.

 

 

Weseli Meksykanie swoją podróż dokumentowali na Facebook. Przed Mistrzostwami zawitali też do Krakowa. Ich pomysł zdobył sobie potężną rzeszę fanów w mediach społecznościowych, a ich wyczynem zaczęły interesować się media!

 

 

Ciekawe jak z tym wszystkim czuje się Javier…?