Odtworzono twarz człowieka sprzed 600 lat. Wiele wycierpiała…

twarz

Twarz mężczyzny, który żył 600 lat temu została zrekonstruowana przez ekspertów. Badania i prace nad projektem trwały ponad 4 lata, lecz dzięki temu dowiadujemy się wielu ciekawych szczegółów. Na przykład tego, że bardzo wiele wycierpiał on za życia. Szczątki jego oraz 60 innych osób odnaleziono w 2015 roku podczas przebudowy Aberdeen Art Gallery.

Trwające po wykopaliskach prace szczegółowo analizują szczątki i dostarczą nam niesamowitych informacji na temat pochowanych tutaj ludzi, w tym ich wieku, płci, zdrowia i stylu życia – mówi dr Paula Milburn z AOC Archaeology. Nowoczesna technologia pozwoliła na rekonstrukcję i zobaczyliśmy twarz tego człowieka. Ponadto, wiadomo że miał on około 46 lat i ok. 157-165 cm wzrostu. Na pewno cierpiał na poważną chorobę zębów oraz stawów. Widać, że wiele wycierpiał w swoim życiu.

twarz

Naukowcy informują, że nie pochodził on wcale z Aberdeen. Miał on dorastać w północno-zachodniej części Highlands lub na archipelagu Hebrydy Zewnętrzne. Oczywiście w Szkocji.

ZOBACZ:Makabryczny wypadek jak w „Oszukać Przeznaczenie”! Tego nie dało się przeżyć, a jednak…

Jedno jest pewne, dawniej ludzie cierpieli na przeróżne choroby, które zazwyczaj skutkowały ich śmiercią. Jak mówią eksperci, miał on poważną chorobę zębów oraz stawów. Wyobrażacie sobie żeby żyć w tamtych czasach? Szczerze powiedziawszy, nie mamy czego zazdrościć osobom, które przeszły przez ciężkie czasy średniowiecza.

źródło: o2.pl fot. screenshot

To był zwykły wypad na grzyby. Pan Bartosz nie spodziewał się, że odkryje skarb!

grzyby, bartosz

O takich wydarzeniach mówi się, że są bez precedensu. Pan Bartosz z województwa pomorskiego poszedł na grzyby. Zwykły wypad zamienił się jednak w taki, którego nie zapomni już do końca swojego życia. Pod ściółką nieopodal Słupska odkrył skarb, który jest wręcz bezcenny.

Okazało się, że coś co przykuło uwagę to arabskie monety. Pan Bartosz dojrzał je pod ściółką. Było to kilkaset srebrnych monet z VIII i IX wieku oraz dwie perskie z VII wieku. Mężczyzna jest miłośnikiem historii i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co ma z nimi zrobić. Powiadomił on odpowiednie służby, które zajęły się wydobyciem drachm i dirhamów. Jak wskazują eksperci, znalezisko to najprawdopodobniej pieniądze kupca, który podróżował około IX wieku do Gdańska lub Szczecina.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Mężczyzna obmacywał piękną dziewczynę w windzie. Bardzo szybko tego pożałował

 

To niesamowite znalezisko trafi niebawem do Muzeum w Lęborku. Znalazca wykazał się niesamowitą odpowiedzialnością i zachował się wręcz wzorowo. Zapewne nie każdy by postąpił tak godnie jak on. Bardzo możliwe, że zostanie za to nagrodzony. Krystyna Mazurkiewicz-Palacz – konserwator ze Słupska już złożyła w tej sprawie stosowne pismo do ministra kultury. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że nagroda zdecydowanie mu się należy. Trzymamy kciuki żeby takową dostał. Takie znalezisko zdarza się bardzo rzadko.

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne 

W czasie budowy dokonali niesamowitego odkrycia. Trzymali je w sekrecie przez 5 LAT!

spodenkach, celnicy, budowy

W czasie prac budowlanych bardzo często dochodzi do niesamowitych odkryć. Ziemia skrywa bowiem naprawdę bardzo wiele. Czasem są to rzeczy bezwartościowe, czasem makabryczne, a czasem naprawdę cenne! Tak cenne, że znalazcy ukrywali się ze swoim odkryciem z budowy przez 5 lat! 

Roger Mutel w 2014 roku pomagał swojemu przyjacielowi w rozkopywaniu gruntu na jego działce w Vareilles we Francji. W pewnym momencie jego koparka zaczęła wysypywać nie tylko ziemię, ale i złote monety. 

 

ZOBACZ TEŻ: Warszawa: straciła córkę w wypadku. Kilka godzin później zrobiła coś strasznego

 

W krótkim czasie dwaj panowie wykopali skarb składający się z 14 tysięcy monet pochodzących z X – XIII wieku! Wiele z nich pochodzi z okresu panowania Ryszarda Lwie Serce. 

 

Numizmatycy, którzy widzieli skarb przyznają, że tego typu znalezisko to prawdziwa rzadkość. Nieczęsto bowiem udaje się znaleźć aż tyle monet w jednym miejscu. Bardzo trudna do ustalenia jest wartość skarbu. Najdroższe z monet są warte do 100 euro za sztukę. 

 

Obaj panowie rozporządzają więc skarbem o naprawdę sporej wartości. Jaki będzie jego dalszy los – ciężko orzec. Skoro znalazcy pięć lat ukrywali ten fakt przed opinią publiczną, to być może kolejne pięć będziemy musieli czekać, aby dowiedzieć się, co się stało z monetami?

Wszedł do Bałtyku i stanął na dziwny kamień. Po chwili okazało się, że jest to…

mężczyzna, zagrożenie nad bałtykiem

Wakacje nad Bałtykiem – od kilku lat nabierają one naprawdę zupełnie innego wyrazu i zmienia się ich postrzeganie. Coraz częściej stać nas na dalekie wojaże, dlatego czasem gardzimy naszym swojskim morzem z zapachem starego oleju ze smażalni i krzykiem dziesiątek dzieciaków. Tymczasem w Bałtyku można znaleźć prawdziwe skarby!

Pan Tomasz zabrał swoją rodzinę do Jastarni. Któregoś dnia bawiąc się razem z córką wszedł do wody, a jego noga natknęła się na dziwny, spory ślad. Był to jeden, jedyny kamień w promieniu co najmniej kilku metrów. A przynajmniej tak wydawało się mężczyźnie.

 

ZOBACZ TEŻ: Jego ciężarówka stanęła w ogniu po wypadku. Kierowca w szoku chciał zrobić coś potwornego

 

Gdy pan Tomasz go podniósł, doznał szoku – był to ogromny kawał bursztynu wielkości pięści dorosłego człowieka!  Mężczyznę ogarnęła taka radość, że cała plaża rychło dowiedziała się o znalezisku.

 

Specjalista z Jastarni, który miał wycenić kamień uznał, że jest on warty kilkaset złotych. Jednak pan Tomasz nie zmierzał go sprzedawać. Bursztyn został oszlifowany, a wtedy okazało się, że w jego wnętrzu zatopiony jest owad sprzed tysięcy lat! To podniosło wartość kamienia do około 2,4-4 tys złotych. Tym samym znalezisko zwróciłoby z naddatkiem koszta wakacji nad Bałtykiem.

 

Jednak nawet to nie przekonało szczęśliwego znalazcy do sprzedaży bursztynu. Teraz stoi on na jednej z półek z pamiątkami z wycieczek w mieszkaniu mężczyzny. W tym samym czasie Jastarnię ogarnęła zaś gorączka bursztynu, ale nikt nic więcej ponad niesamowite znalezisko pana Tomasza nie znalazł!

 

fakt.pl/ foto: pixabay

Lubuskie: przekopywał ogródek i znalazł średniowieczny skarb. Nikt nie ma pojęcia, skąd mógł się tam wziąć

ogródek

Pan Józef z Kunowic w województwie lubuskim przekopywał swój ogródek. Standardowa praca przekształci się chyba w wykopaliska archeologiczne, bowiem znalezisko, którego dokonał pod warstwą ziemi jest co najmniej niezwykłe!

Mężczyzna nigdy nie spodziewał się, że jego ogródek może skrywać jakiekolwiek tajemnice. Tymczasem w trakcie pracy dostrzegł wśród ziemi dziwny owalny przedmiot. Szybkie oczyszczenie go z ziemi ujawniło łacińskie litery, które dla przeciętnego człowieka nie składały się w nic konkretnego. Niemniej jednak Pan Józef wraz z synem od razu zrozumieli, że musi być to cenny zabytek.

 

ZOBACZ TEŻ: Znaleźli na plaży list w butelce sprzed pół wieku. Teraz szukają jego autora!

 

Panowie opublikowali zdjęcia znaleziska na jednej z grup na portalu społecznościowym. W ten sposób dotarli do nich specjaliści, którzy zidentyfikowali przedmiot jako bullę papieża Mikołaja III, który władał tronem piotrowym w latach 1277-1280! 

 

Znalezisko to przedmiot wykonany z ołowiu o średnicy 3,5 cm. Na jego rewersie znajduje się przedstawienie dwóch medalionów ze zwróconymi ku sobie głowami mężczyzn oraz napis kapitałą: SPASP. Na awersie umieszczono napis uncjalny: NICO:/ LAUS: / PP: III: (nad literami PP umieszczono znak kontrakcji). Bulla poza zarysowaniami znajduje się w dobrym stanie.

– powiedział Błażej Skaziński, pracujący w urzędzie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

 

Bulla to słowo pochodzące z łaciny, oznaczające bańkę lub inną okrągłą rzecz. Przyjęło się, że bullami określano złote lub ołowiane (ewentualnie wykonane z innego metalu) pieczęcie papieży, rzadziej władców, którymi ozdabiano najważniejsze dokumenty wychodzące z kancelarii. W ten sposób określenie „bulla” przechodziło na cały dokument.

 

Jak na razie nie wiadomo w jaki sposób bulla znalazła się w ogródku pana Józefa i do jakiego dokumentu była przytwierdzona. Najbardziej prawdopodobna wersja to taka, że została skradziona, z którego z pobliskich kościołów, a następnie ukryta lub zgubiona przez jednego z bandytów, którzy dokonali napadu.

 

Pan Józef może teraz liczyć na nagrodę za swoją uczciwą postawę, a być może jego działkę zechcą jeszcze sprawdzić archeolodzy – wszak gdzieś głębiej w ziemi mogą kryć się jeszcze inne ciekawe przedmioty!

Jak widać warto być poszukiwaczem skarbów. Węgrowie dokonali niesamowitego odkrycia

poszukiwaczem

Bycie poszukiwaczem skarbów jest zapewne bardzo interesujące, lecz za razem często mało opłacalne. Pewni Węgrowie udowodnili jednak, że czasem czas i wytrwałość przynoszą zamierzone efekty. Odkryli tzw. Węgierskie Stonehenge. Turyści przechodzili przez jaskinię Baradla i nie spodziewali się, że pod ich stopami znajduje się skarb sprzed 3,2 tysiąca lat. Naukowcy odkryli tam około 59 przedmiotów z epoki brązu.

Znalezisko z epoki brązu odkryto niedaleko jaskiniowego potoku, pod skałami w kształcie chatki. Właśnie w takich miejscach ludzie wyobrażają sobie ukryte skarby. Oczywiście zwykle niczego w nich nie znajdujemy, ale tym razem mieliśmy szczęście – cieszy się dr Gábor Szabó, odkrywca, który z zamiłowania jest poszukiwaczem skarbów. Wśród nich znajdują się m.in. wykonane z brązu okrągłe ozdoby i wisiory w kształcie ogona jaskółki. Wśród wszystkich rzeczy znaleziono również ludzkie szczątki oraz szczątki zwierząt, które najprawdopodobniej były tam składane w ofierze. Dziś ściany jaskini są okopcone, ale kiedyś były śnieżnobiałe. Nawet teraz ma świetną akustykę, to niezwykłe, mistyczne miejsce – wyjaśnia dr Szabó. Naukowcy wspominają również, że mogli tam pielgrzymować ludzie, że mogło być to miejsce mistyczne, uznawane przez lud za święte. Nazwali je „węgierskim Stonehenge”.

 

ZOBACZ:Z tymi kobietami AWANTURY są na porządku dziennym. Kłótnie nie mają końca

 

Niesamowite ile skarbów jeszcze przed nami skrywa świat. Bycie poszukiwaczem musi być ekscytujące…

źródło:o2.pl fot. screenshot

Straszne ZNALEZISKO w Bałtyku! Myślałem, że to KĘPKA WŁOSÓW, a to było… (aktualizacja)

znalezisko

Znalezisko w Bałtyku: Nastolatek zobaczył na plaży w Gdyni coś, co go zaniepokoiło.

Na początku myślał, że to kępka włosów jednak znalezisko okazało się być martwym zwierzęciem. O sprawie pisaliśmy TUTAJ.

Zapytaliśmy Straż Miejską w Gdyni, co było przyczyną śmierci zwierzęcia – prawdopodobnie -wydry morskiej?

nastolatek, który znalazł zwierzę – fot. wsieci24.pl
fot. wsieci24.pl

Rzecznik Prasowy Straży Miejskiej w Gdyni p. Leonard Wawrzyniak udział nam takiej odpowiedzi:

„martwe zwierzęta z plaż są przekazywane do firmy Delta. Przyczyna śmierci nie jest znana.”

 

A miejscowi mieszkańcy mówią, że być może wydra zaplatała się w sieci rybackie…

Polacy dokonali niemożliwego. Odnaleźli zaginiony skarb Majów

majów

Polacy dokonali niesamowitego odkrycia. Odnaleźli oni zaginiony skarb Majów. Chodzi o ponad pół tysiąca zabytków, które leżały na dnie jeziora Peten Itza znajdującego się nieopodal stolicy Nojpeten w Gwatemali. Jest to wielki przełom w dziedzinie archeologii.

Przedmioty odkryte przez Polaków, były używane głównie do wykonywania rytuałów religijnych. Polacy wydobyli z dna jeziora między innymi naczynia ceramiczne, w tym kadzielnicę w kształcie ludzkiej głowy. Kierowniczka projektu, archeolog Magdalena Krzemień poinformowała, że łudząco podobne rzeczy znajdowano do tej pory również na lądzie. W jednej z mis, Polacy zauważyli ślady przypalonego drewna oraz oksydianu, co jednoznacznie wskazuje na obrzędy religijne związane ze złożeniem ofiary. Magdalena Krzemień dodała, że jeziora w kulturze Majów uchodziły za miejsca święte. Uważano je za medium, przez które zmarli przechodzą do świata podziemnego.

 

ZOBACZ: Samolot runął na ruchliwą drogę i stanął w płomieniach! Po chwili wydarzył się prawdziwy cud!

 

Łącznie, efektem sierpniowych badań jest znalezienie ponad pół tysiąca przedmiotów związanych z tamtejszą kulturą. Jednak, to nie zadowala polskich archeologów i zapowiadają oni powrót do tego miejsca, gdyż na pewno jeszcze na coś natrafią.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

[WIDEO] W Tybecie natrafiono na zwłoki SMOKA. Czy to dowód na to, że one rzeczywiście istnieją?!

tybecie, smoka

W Tybecie odnaleziono zwłoki zwierzęcia, które łudząco przypomina smoka. Możliwe, że jest to dowód na to, że one na prawdę istnieją. Z naukowego punktu widzenia jest to pewna nowość. Ludzie w Internecie się podzielili na dwie strony. Jedni wierzą w autentyczność nagrania, drudzy natomiast twierdzą, że jest to bardzo dobrze wykonana atrapa, która łudząco przypomina zwierzę.

Z definicji, smok to fikcyjne stworzenie, najczęściej rodzaj olbrzymiego, latającego gada. Występuje w licznych mitach i legendach oraz w literaturze, filmach i grach. Według wielu mitów smoki obdarzone były dużą inteligencją, potrafiły posługiwać się magią, znały ludzką mowę, a także ziały ogniem. Poza tym posiadały lub strzegły rozmaitych skarbów. Jednak w Tybecie natrafiono na takie coś. Ludzie mówią, że to szczątki smoka… Fejk czy prawdziwe? Piszcie w komentarzach!

ZOBACZ:[VIDEO] Pędził rosyjskim transportem opancerzonym przez las. Ten kierowca jest w czepku urodzony!

źródło fot. i wideo: youtube.com