list w butelce, plaża, list, butelka

Najstarszy LIST W BUTELCE przypłynął do Australii – jakie informacje zawierała wiekowa butelka po alkoholu? [FOTO]

Historia jak z filmu rozegrała się na jednej z plaż w zachodniej Australii, nieopodal Wedge Island. Pewna para spacerująca brzegiem morza odnalazła piękną i starą butelkę po ginie. Postanowili wziąć ją do domu jako element ozdobny. Wtedy okazało się, że zawiera ona list!

 

Tonya i Kim Illman odnaleźli butelkę na plaży w czasie spaceru. Początkowo potraktowali ją jak śmieć, ale dłuższe oględziny sprawiły, że kształt butelki zaintrygował ich. Uznali, że stary kawał szkła może być fajną dekoracją w ich domu.

 

Gdy wrócili z przechadzki Tonya spostrzegła, że we wnętrzu butelki znajduje się zwój papieru! Był on datowany na dzień 12 czerwca 1886 roku. Kartkę zapisano po niemiecku. Państwo Illman postanowili zgłosić się do West Australia Museum, aby wyjaśnić tajemnicę jaką zawierał list w butelce.

 

Ross Anderson, kurator muzeum, rozwiał ich wszelkie wątpliwości. Butelka została wyrzucona z niemieckiego statku Paula przed 132 laty. Okręt przepływał około 950 kilometrów na zachód od wybrzeży Australii, po Oceanie Indyjskim.

 

 

Okazuje się, że nie był to jednorazowy „wybryk” a element ciekawego eksperymentu prowadzonego wówczas przez Niemców. „Masowo” wyrzucali oni butelki z listami ze swoich okrętów pływających po morzach i oceanach świata. Każdy list zawierał datę wyrzucenia, nazwę statku i jego dokładne koordynaty. W ten sposób zamierzano zbadać kierunki prądów morskich. Eksperyment trwał łącznie 69 lat, ale jak widać ta konkretna butelka „trochę dłużej” pływała po oceanie czekając na znalazców!

 

wprost.pl/facebook.com 

monety, drelów, rzymskie

Podlasie: spacerując po lesie odnalazł kilka starożytnych monet. Wkrótce odkryto tam NIESAMOWITY SKARB!

Jak widać polska ziemia wciąż skrywa niesamowite tajemnice. Nie tylko z czasów najnowszych, ale również z odległej starożytności. I choć Imperium Rzymskie od naszych ziem było równie odległe, co czasy, w których istniało, to właśnie na Podlasiu odnaleziono pamiątki po tym wspaniałym mocarstwie – kilkadziesiąt bezcennych monet. 

 

Mieszkaniec gminy Drelów w czasie spaceru w lesie natknął się na kilka srebrnych monet. O znalezisku poinformował Konserwatora Zabytków. Gdy zaprowadził go na miejsce odnaleziono kolejnych kilkanaście sztuk. Już na pierwszy rzut oka widać było, że to starożytne, rzymskie monety.

 

Teren postanowiono dokładnie przeszukać. Na miejsce po kilku dniach przyjechali przedstawiciele Urzędu Ochrony Zabytków, Muzeum Południowego Podlasia, koła naukowego „Fibula”, których wsparli leśnicy.

 

Ostateczny efekt poszukiwań budzi podziw – 75 srebrnych, rzymskich denarów, datowanych na II-III wiek naszej ery. Uczeni nie mają wątpliwości, że to absolutnie bezcenna pamiątka!

 

Choć monety są rzymskie, to niemal na pewno nie znalazły się tam dzięki samym Rzymianom. Pracownicy Muzeum Południowego Podlasia uważają, że znalezisko należało to plemienia Gotów, którzy być może nawet przez kilka wieków zamieszkiwali ten obszar. Rok wcześniej, również na terenie gminy Drelów, odnaleziono cmentarzysko Gotów.

 

Odnalezienie rzymskich monet świadczy o tym, że na naszych ziemiach kwitła bujna wymiana handlowa i rozwijała się gospodarka powiązana z centrami ówczesnego świata.

 

Skarb trafi po opisaniu, skatalogowaniu i przebadaniu do Muzeum Południowego Podlasia. Urzędnicy zajmujący się sprawą chcą też uhonorować uczciwego znalazcę. Podkreślą, że jego postawa jest godna naśladowania, dlatego złożą wniosek o ministerialną nagrodę dla niego.

 

CO ZA GIGANT! Mega-diament wykopany w Afryce wkrótce trafi na aukcję! Jest tak dobrej jakości, że cena będzie ZAWROTNA!

Takie znaleziska trafiają się zwykle raz na kilka-kilkanaście lat lub nawet rzadziej. W Lesotho, niewielkim państwie-enklawie we wnętrzu RPA wydobyto właśnie wyjątkowej jakości i wielkości diament. Szacuje się, że może być wart nawet 40 milionów dolarów!

 

Spółka Gem Diamonds, która zarządza kopalnią, w której odnaleziono niezwykły kamień poinformowała, że jest to znalezisko„koloru D, typu IIA”. Oznacza to, przekładając na normalny język, kolor bezbarwny i bez zanieczyszczeń. Innymi słowy, prawdziwa perła wśród diamentów! Takich kamieni jak ten jest zaledwie 1%.

 

Diament ma aż 910 karatów. Poprzedni największy znaleziony w Lesotho miał „zaledwie” 603 karaty. Obecny rekordzista plasuje się na zaszczytnym 5 miejscu wśród największych diamentów znalezionych w historii.

 

 

Największy znaleziony diament wykopano w 1905 roku. Cullinan, bo tak go nazwano ważył aż 3106 karatów i umieszczono go w insygniach królewskich Wielkiej Brytanii. Drugi co do wielkości, Nasze Światło ma 1109 karatów, trzeci jest Excelsior z 995,6 karata, czwarte miejsce zajmuje odkryta nie tak dawno „Gwiazda Sierra Leone” z 969 karatami (ZOBACZ: DIAMENT wielkości KURZEGO JAJA sprzedany za BAJOŃSKIE PIENIĄDZE! )

 

Biorąc pod uwagę rozmiary i jakoś okazu z Lesotho, jego cena naprawdę może być potężna. Wkrótce przekonamy się ile wart będzie dla ewentualnych kupców. Zapewne aukcja  tego „świecidełka” odbije się głośnym echem na świecie.

rybacy znaleźli miniaturowy okręt

Polscy rybacy ZAWSTYDZILI wojskowych! „Złowili” MINIATUROWY OKRĘT, którego NIE POWINNO BYĆ na Bałtyku! Należał do…

Takie rzeczy nie zdarzają się często. Ale dobrze mieć świadomość, że w obronie polskiego wybrzeża możemy liczyć także na wsparcie cywilnych marynarzy!

 

W nocy z 20 na 21 grudnia polscy rybacy pracujący na kutrze Jas-61 z Jastarni natrafili na bardzo nietypowe znalezisko. W ich ręce wpadł niewielki okręt z widocznymi śladami po kulach. Jego burtę zdobił numer 292 i napis… Marine Royal Canadienne (Królewska Marynarka Wojenna Kanady)!

 

Rybacy wzięli go ze sobą niczym łup do macierzystego portu, gdzie okazało się, że jest to mały, bezzałogowy okręt Humpback USV. Ślady po kulach mogą świadczyć o tym, że służył w czasie manewrów jako ruchomy cel.

Rybacy z Jastarni wyłowili zdalnie sterowany wojskowy pojazdW noc z 20 na 21 grudnia rybacy z Jastarni wyłowili…

Publié par polskie-sluzby.pl sur jeudi 21 décembre 2017

Trwają ustalenia jakim cudem jednostka znalazła się na Bałtyku. Pojazdy tego typu służą najczęściej do treningu ogniowego załóg okrętów – jako zdalnie sterowane mogą np. holować tarczę lub same stanowić ruchomy cel. Być może jest to pamiątka po wspólnych ćwiczeniach NATO-wskich, które nie raz odbywały się na naszym morzu?

wprost.pl/facebook.com

To tam podczas II wojny światowej prowadzono testy nad niezwykłą bronią. Potężna bomba leżała na dnie jeziora 74 lata! (FOTO)

Ze szkockiego jeziora Loch Striven wydobyto bombę skaczącą. To tam podczas II wojny światowej przeprowadzono testy nad tą bronią. Takie pociski używane były do niszczenia niemieckich zapór na rzekach.

 

Zrzucane były z brytyjskich bombowców, następnie odbijały się od powierzchni wody, aby następnie bezbłędnie trafić w określony cel.

 

Operacje na jeziorze przeprowadziła grupa entuzjastów przy wsparciu płetwonurków marynarki wojennej. Bombę, którą udało im się wydobyć testowano w 1943 roku. Znajdowała się na głębokości 50 metrów. Eksperci oceniają jej stan na bardzo dobry.

 

Dla historyków to znalezisko jest bezcenne. Od 74 lat po raz pierwszy będą mieli możliwość przebadania tego typu pocisku.

 

 

kd, źródło: rmf24, twitter

Zaskakujące odkrycie w centrum Londynu. Co kryje tajemnicza kamienna skrzynia?

W centrum Londynu, na miejscu budowy na południowym brzegu Tamizy dokonano niecodziennego odkrycia. Okazało się, że jest to rzymski sarkofag. Znalezisko zabezpieczono, planowane są prace badawcze.

 

Sarkofag jest wypełniony ziemią. Według archeologów wewnątrz mogą znajdować się szczątki Rzymianki z dzieckiem. Wieko skrzyni było odsunięte. Można wnioskować, że przed kilkuset laty doszło do jej splądrowania. Trumna z kamienia trafi do lab oratorium, gdzie grupa badawcza pod okiem dr Gillian King przeanalizuje jej zawartość.

 

 

To właśnie nad Tamizą powstawały pierwsze rzymskie osady. Nie tylko w Londynie ale w całej Anglii znajduje się wiele tego typu znalezisk i pozostałości po rzymskich budowlach.

 

Najnowsze znalezisko zostało znalezione w pobliży mostu London Bridge. Deweloperzy budynku, który ma powstać w tamtym miejscu zobowiązani są pokryć koszty związane z badaniami.

 

kd, źródło: rmf24

ZROBIŁO SIĘ NIEBEZPIECZNIE W POLSCE! Ewakuacja stacji benzynowej pod Szczecinem.

Przy autostradzie A6 na stacji benzynowej w Kołbaskowie pod Szczecinem została znaleziona reklamówka z napisem „silna trucizna”. Reklamówkę „ktoś” zawiesił na lusterku samochodu marki Mitsubishi colt. W pobliżu nie ma właściciela, a auto jest zamknięte.

Na miejscu jest już jednostka chemicznej straży pożarnej, która sprawdza torbę pełną pojemników z chemikaliami. Policja próbuje ustalić do kogo należy opuszczony samochód.

Źródło Radio RMF

MM

 

Kupił czołg za 150 tysięcy, został MILIONEREM! W środku znalazł… (VIDEO)

Nick Mead, kolekcjoner czołgów zakupił przez internet kolejny okaz do swoich pokaźnych zbiorów. Czołg T54/69 pochodzi z Iraku. Mead wylicytował na aukcji za 30 tysięcy funtów, czyli około 150 tysięcy złotych.

 

Po odebraniu zakupu i oddaniu go do warsztatu w tajnej skrytce czołgu odkryto niezwykłe znalezisko. Było tam ukryte pięć sztabek złota, po 5,5 kilogramów wagi każda. Mężczyzna prędzej spodziewał się broni z czasów wojennych, a nie złota wartego 2 miliony funtów, czyli około 10 milionów złotych

 

„Nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Nie można tak po prostu zanieść takiego skarbu do banku, więc zadzwoniliśmy na policję.”

 

Funkcjonariusze badają znalezisko, choć Nick Mead podejrzewa, że może ono pochodzić z czasów I Wojny w Zatoce Perskiej.

 

Zobacz relację z niecodziennego znaleziska:

 

Źródło:  dailymail.co.uk/se.pl/youtube.com/twitter.com
kd

Miecze z brązu znalezione na grzybobraniu

Niezwykłego odkrycia dokonano w Nowym Żmigrodzie w Beskidzie Niskim. Dwóch młodych mężczyzn podczas zbierania grzybów natrafiło tam na cztery miecze podchodzące sprzed ponad 3 tysięcy lat. 

Mężczyźni natrafili na miecze podczas zbierania grzybów i od razu powiadomili o tym pracowników skansenu archeologicznego. Według Jana Gancarskiego, dyrektora Muzeum Podkarpackiego w Krośnie, ich postawa zasługuje na uznanie i nagrodę ministra kultury.

– O znalezisku niezwłocznie powiadomili pracowników skansenu archeologicznego Karpacka Troja w Trzcinicy k. Jasła oraz służby konserwatorskie. (…) Znalezione przez nich zabytki mają duże znaczenie dla nauki, a znalazcy zasługują na nagrodę ministra kultury i dziedzictwa narodowego – powiedział Jan Gancarski. Dodał, że miecze w momencie ich zakopania miały z pewnością bardzo dużą wartość dla mieszkańców tych terenów.

– Brązowy skarb prawdopodobnie przez nich został ukryty. Miał wtedy niewyobrażalną wartość. Osoba lub osoby, które je zakopały w ziemi musiały sobie zdawać z tego sprawę – mówił archeolog.

Zdaniem Jana Gancarskiego, miecze należały do ludności kultury pilińskiej lub kultury Gava, którzy na te tereny przenikali z obszarów dzisiejszej Słowacji. Miecze datowane są na lata 1200 – 1050 przed Chrystusem.

– Najdłuższy ma 60 centymetrów, a najmniejszy 40 centymetrów. Trzy z nich należą do grupy mieczy z pełną rękojeścią, a jeden do tzw. mieczy ze sztabą na rękojeści. Datujemy je na lata 1200 – 1050 przed narodzeniem Chrystusa – powiedział Jan Garncarski.

Źr.: Onet.pl

MC