tybecie

[WIDEO] W Tybecie natrafiono na zwłoki SMOKA. Czy to dowód na to, że one rzeczywiście istnieją?!

W Tybecie odnaleziono zwłoki zwierzęcia, które łudząco przypomina smoka. Możliwe, że jest to dowód na to, że one na prawdę istnieją. Z naukowego punktu widzenia jest to pewna nowość. Ludzie w Internecie się podzielili na dwie strony. Jedni wierzą w autentyczność nagrania, drudzy natomiast twierdzą, że jest to bardzo dobrze wykonana atrapa, która łudząco przypomina zwierzę.

Z definicji, smok to fikcyjne stworzenie, najczęściej rodzaj olbrzymiego, latającego gada. Występuje w licznych mitach i legendach oraz w literaturze, filmach i grach. Według wielu mitów smoki obdarzone były dużą inteligencją, potrafiły posługiwać się magią, znały ludzką mowę, a także ziały ogniem. Poza tym posiadały lub strzegły rozmaitych skarbów. Jednak w Tybecie natrafiono na takie coś. Ludzie mówią, że to szczątki smoka… Fejk czy prawdziwe? Piszcie w komentarzach!

ZOBACZ:[VIDEO] Pędził rosyjskim transportem opancerzonym przez las. Ten kierowca jest w czepku urodzony!

źródło fot. i wideo: youtube.com

Chiny

70 rocznica Chińskiej Republiki Ludowej. Terror i ludobójstwo w Tybecie

Komunistyczne Chiny przygotowują w Tybecie obchody 70 rocznicy tworzenia  Chińskiej Republiki Ludowej.

Tybet to kraj położony na Wyżynie Tybetańskiej. Utracił niepodległość na skutek chińskiej agresji w 1951. Od tego czasu naród tybetański, jego kultura i przyroda są eksterminowane i wynaradawiane. Metody Chińczyków w niczym nie różnią się od największych zbrodni Stalina i Hitlera oraz Pol Pota.

Oto kilka z ostanich wydarzeń w Tybecie:

Rządowe media informują, że Tybetańczycy uczczą siedemdziesięciolecie Chińskiej Republiki Ludowej gigantyczną „thangką” – czyli tradycyjnym malowidłem sakralnym – przedstawiającą dokonania przewodniczącego Mao Zedonga. Diaspora szacuje, że rządy Mao kosztowały życie szóstej części narodu tybetańskiego. Przyjmuje się, że Mao ma na sumieniu od 40 do 70 milionów ofiar – prawdopodobnie więcej niż Hitler i Stalin razem wzięci.

Tybet – tuż przed Syrią, z jednym punktem na sto możliwych – zamyka „światowy ranking wolności” organizacji Freedom House.

Komendantura więzienia Dongchuan w Silingu (chiń. Xining), w prowincji Qinghai uniemożliwiła adwokatowi widzenie z Taszim Łangczukiem – społecznikiem skazanym na pięć lat pozbawienia wolności za upominanie się o poszanowanie konstytucyjnych praw Tybetańczyków i próbującym złożyć w terminie odwołanie od wyroku.

Telewizja w Lhasie wyemitowała czteroodcinkowy film propagandowy, opowiadający o karaniu tybetańskich aparatczyków za naruszanie partyjnej dyscypliny – między innymi „czczenie ukrytych w jaskini przedmiotów związanych z Dalajlamą”.

Władze okręgu Nangczen (chiń. Nangqian) w prowincji Qinghai zakazały klasztorom buddyjskim organizowania wakacyjnych kursów języka tybetańskiego dla młodzieży (strasząc duchownych m.in. „odebraniem statusu personelu religijnego”)

Chińska policja zatrzymuje i poddaje kilkudniowym przesłuchaniom – pytając głównie o „zagraniczne kontakty” – tybetańskich ekologów, którzy walczą z kłusownikami nielegalnie łowiącymi ryby w jeziorze Kuku-nor.

Źródło: Stowarzyszenie Studenci dla Wolnego Tybetu

Fot. Facebook

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/zydowski-premier-zapowiada-w-polsce-wojne-z-iranem-czy-bedziemy-ginac-za-izrael/

 

 

Tybet

Tego nie ma w mediach. Chiny mordują cały naród. Świat milczy

O 1951 roku trwa nieprzerwanie okupacja chińska w Tybecie. Ten wspaniały kraj o unikalnej tradycji i przyrodzie, jest niszczony i pacyfikowany. Ludność jest mordowana i wynaradawiana a przyroda dewastowana. Świat jest obojętny wobec działań Chin w Tybecie.

W ostatnich dniach Chińczycy wzmagają swój terror w Tybecie.

Władze okręgu Nangczen (chiń. Nangqian) w prowincji Qinghai zakazały klasztorom buddyjskim organizowania wakacyjnych kursów języka tybetańskiego dla młodzieży (strasząc duchownych m.in. „odebraniem statusu personelu religijnego”).

Setki osób podpisały petycje w obronie Anji Sengdry, działacza społecznego, który naraził się lokalnym aparatczykom oskarżeniami o nadużycia i korupcję, został pobity i zatrzymany przez policję we wrześniu zeszłego roku, a następnie wywieziony do odległego aresztu śledczego z zarzutem „wszczynania awantur”

Chińska policja zatrzymuje i poddaje kilkudniowym przesłuchaniom – pytając głównie o „zagraniczne kontakty” – tybetańskich ekologów, którzy walczą z kłusownikami nielegalnie łowiącymi ryby w jeziorze Kuku-nor (tyb. Co Ngyn, chiń. Qinghai).

Według niezależnych źródeł władze chińskie w Czamdo (chiń. Changdu), w Tybetańskim Regionie Autonomicznym – nie zostawiając wyboru i każąc za to płacić – przenoszą do miast rolników i koczowników, których wcześniej przymusowo osiedlono.

Niezależne źródła informują o nowej kampanii chińskich władz, które każą Tybetańczykom zastępować religijne wizerunki na domowych ołtarzach portretami przywódców partii komunistycznej i „oddawać im cześć”, strasząc utratą świadczeń.

Schorowany i okaleczony Czokji – mnich z Sertharu (chiń. Seda) w Sichuanie, skazany w czerwcu 2015 roku na cztery lata pozbawienia wolności za chodzenie w koszulce z napisem „Osiemdziesiąte urodziny”, w czym sąd domyślił się hołdu dla Dalajlamy i „separatystycznego podżegania” – został warunkowo zwolniony z więzienia.

Indyjskie media, powołując się na dane agend tybetańskiej diaspory, informują o gwałtownym spadku liczby Tybetańczyków, którym udaje się dotrzeć do Indii. Władze chińskie przypisują zasługę sobie. Rządowe media podają dane straży granicznej Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, która twierdzi, że dzięki uruchomionemu w lipcu programowi „uszczelniania”, w drugim półroczu liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy spadła o 79 procent. Władze miały też „zmotywować 16 tysięcy funkcjonariuszy policji do złożenia wizyt w 21 tysiącach gospodarstw w pasie przygranicznym oraz spisania 48 tysięcy przybyszów z innych regionów”

Najstarsza tybetańska uczelnia w Chinach – Tybetański Uniwersytet Minzu (we wcześniejszych oficjalnych przekładach „Mniejszości Etnicznych” albo „Narodowości”) w Xianyangu, w prowincji Shaanxi – przestaje prowadzić zajęcia w języku tybetańskim, nauczając po chińsku nawet tybetańskiej medycyny i zostawiając tylko jeden lektorat tybetańskiego (jako drugiego języka).

To tylko kilka przykładów działań Chin w Tybecie ze stycznia 2019 roku.

Świat nie reaguje w obawie przed potęgą Chin.

Źródło: Stowarzyszenie Studenci dla Wolnego Tybetu

Fot. Facebook, Gazeta Wyborcza

ZOBACZ TEŻ: https://wpolityce24.pl/rosjanie-obawiaja-sie-wybuchu-iii-wojny-swiatowej-sa-pewni-ze-zwycieza/

PILNE! Ponad 100 ofiar! 40 rodzin zostaje bez dachu nad głową!

 

 

Lawina błota i kamieni zeszła na wieś Xinmo  w prowincji Syczuan, w środkowo-zachodniej części Chin. Szacuję się, że spowodowała zniszczenie 40 domostw i śmierć ponad 100 mieszkańców. Continue reading „PILNE! Ponad 100 ofiar! 40 rodzin zostaje bez dachu nad głową!”

SZWAJCARSCY agenci SZUKAJĄ…

Od dwóch lat w Szwajcarii rośnie liczba konfiskat nielegalnych szali z cennej wełny tybetańskich antylop chiru i szwajcarscy agenci celni te poszukiwania stawiają sobie jako jeden z ważnych celów. Otulają się nimi najbogatsze elegantki świata, zmierzające do alpejskich kurortów. Mimo że zakaz szali z szahtuszu obowiązuje od 1979 roku.

 

Jeden szal kosztuje 20 tys. dolarów i dlatego chiru nieprzerwanie są zagrożone przez kłusowników, którzy w 90 procentach już wytrzebili ich populację w ubiegłym stuleciu. W Nepalu już ich nie ma.

 

Szahtusz to tkanina z delikatnego jedwabistego podszerstka z brzucha chiru. Również sam szal jest tak nazywany. Popyt na szahtusz wcale nie gaśnie wśród najbogatszych. Co najmniej od czasów Wielkich Mogołów szahtusz jest symbolem statusu.

 

Szwajcarscy agenci celni w ostatnich dwóch latach skonfiskowali 131 szahtuszy, podczas gdy w poprzednich pięciu latach tylko 89.

 

W zeszłym roku Szwajcaria zawarła porozumienie z Interpolem i utworzono specjalną siatkę antyprzemytniczą rozciągającą się od Chin, Indii i Pakistanu – gdzie szahtusze są tkane – po Włochy, Hiszpanię, Niemcy i Wielka Brytanię, gdzie wciąż znajdują zbyt.

 

Mimo światowego zakazu mającego na celu ochronę tybetańskich antylop, szahtusz nadal szmuglowany jest z Tybetu przez Nepal do Indii. „Jak długo szahtusz będzie przemycany, w Kaszmirze będą wyrabiane szale” – twierdzą handlarze w Śrinagarze. 

 

Czy tybetańskie chiru skazane są na wymarcie?

 

(PAP)