Zostawił auto z włączonym silnikiem. Po chwili ZROBIŁO SIĘ ZAMIESZANIE, bo…

włączonym

W środę wieczorem w okolicy Parku Fontann na ul. Bugaj w Warszawie mężczyzna zostawił auto z włączonym silnikiem. Już to było dosyć dziwne, bo samochód nie dość, że był odpalony to miał włączone światła i był gotowy do rozruchu. Strażnicy, którzy patrolowali teren myśleli, że ktoś wyskoczył na chwilę i zaraz wróci.

Tak się jednak nie stało. Auto z włączonym silnikiem stało jeszcze paręnaście minut. Po paru chwilach przyszedł jego właściciel i był bardzo zdziwiony zamieszaniem jakie zrobiło się koło jego Opla. Na miejscu była już policja i sporo osób. Każdy zastanawiał się w jakim celu ktoś zostawia w środku nocy odpalony samochód w miejscu, w którym dodatkowo nie wolno parkować.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Zauważyli TO na Bali! Wiecie co to może być?!

 

Kierowca przyszedł i wytłumaczył to w jednej prostej kwestii. Zostawiłem samochód odpalony, gdyż ładował mi się telefon. Jakbym go zgasił to by się nie ładował. Kiedy wyłączam zapłon w gniazdku nie ma napięcia – powiedział zdziwiony mężczyzna. Za postój w niedozwolonym miejscu grozi mandat. Ryzykował on też fakt, że złodzieje mogli mu po prostu ukraść pojazd. Ukarany mandatem musiał pogodzić się z tym, że zachował się nieodpowiedzialnie. Kierujący pojazdem jest obowiązany w czasie postoju zabezpieczyć pojazd przed możliwością jego uruchomienia przez osobę niepowołaną – cytują art. 46 ust. Prawa o Ruchu Drogowym strażnicy.

Nie uważacie, że to jedna z większych głupot jakie ostatnio się wydarzyły?

źródło: o2.pl fot. screenshot

Wiózł to w malutkim oplu. Inni kierowcy przecierali oczy ze zdumienia

krowa w oplu

Kierowcy jadący przez Mrowino pod Poznaniem mieli naprawdę niecodzienne widoki. W malutkim oplu, aucie typowo miejskim ktoś zmieścił bardzo niecodzienny ładunek. 

Pewien kierowca nagrał komiczny przejazd. W osobowym oplu pewien mężczyzna upchnął na tylne siedzenia sporego cielaka! Nie wiemy czy był to świeży nabytek domorosłego hodowcy bydła, czy może przedsiębiorczy rolnik postanowił w taki sposób dowieźć zwierzę do rzeźni. Jedno jest pewne – widok był naprawdę niecodzienny!

 

ZOBACZ TEŻ: Przyszedł na posterunek z pistoletem i nożem i powiedział, że zabił pięć osób. Masakra w kurorcie

 

Internauci zastanawiają się czy czy przejazd ten nie był reklamą pojemności tego modelu. Inni chcą już wynająć pomysłowego kierowcę do pomocy dla siebie:

 

 

„Mam 350kg kapusty do przewiezienia, już wiem do kogo się zwrócić!” – napisał jeden z internautów.

 

Są też oczywiście głosy krytyczne, które podkreślają prawa krowy do humanitarnego transportu i nieodpowiednie obchodzenie się ze zwierzętami.

 

Dziennikarze „Faktu” zapytali o sprawę policję. Funkcjonariusze tłumaczą, że nie dostali żadnego zgłoszenia. Poza tym zauważają, że kierowca mógł nie złamać żadnych przepisów: 

 

Nikt nam akurat tej sprawy nie zgłaszał. Ale w przeszłości zajmowaliśmy się podobnymi przypadkami i okazuje się, że rolnicy najczęściej przewożą zwierzęta samochodami, które są do tego przystosowane. Choć z zewnątrz może się wydawać inaczej. Samochód jest wówczas zarejestrowany jako ciężarowy, z częścią bagażowo-towarową

– powiedział Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Szkot zgubił paszport na kawalerskim w Krakowie. Wpadł na SZALONY pomysł jak wrócić do domu!

szkot

Mieszkańcy Wysp Brytyjskich wciąż tłumnie przyjeżdżają do Polski na imprezowe weekendy. Przystępne ceny i kobiety sprawiają, że Anglicy, Szkoci, Walijczycy i Irlandczycy uwielbiają nasze miasta. Jednak ten Szkot o mało nie wpadł w srogie tarapaty w czasie wieczoru kawalerskiego. Zamiast tego zrobił coś naprawdę szalonego! 

Grupa 12 Szkotów przyleciała do Krakowa na wieczór kawalerski jednego z nich. Huczne świętowanie ostatnich chwil na wolności omal nie spaliło na panewce, bo wiem w hotelu okazało się, że jeden z nich, Stephen, zgubił gdzieś po drodze paszport! Jeśli chciał wrócić do domu samolotem, musiałby jechać do Warszawy i tam czekać kilka dni na wyrobienie dokumentu. Ale zmyślny Szkot wymyślił coś innego!

 

ZOBACZ TEŻ: Labrador rzucił się na 9-latkę. Rodzice zdjęli lustra w domu, żeby nie widziała swojej buzi

 

Zamiast stracić jedną z ważniejszych imprez w życiu, Stephen postanowił… kupić samochód! Tak się złożyło, że miał przy sobie prawo jazdy, mógł więc bez problemu kierować autem. Poprzez portal Facebook szybko znalazł używanego opla vectrę. Poprzez tłumacza Google skontaktował się z kupującym i umówił na oględziny auta.

 

Ostatecznie udało mu się kupić auto za 1200 złotych (240 funtów). Przez internet i telefon panowie wykupili ubezpieczenie i załatwili całą resztę formalności. Nie pozostało im nic innego, jak tylko ruszyć w zabawę!

 

W niedzielę wieczorem, gdy alkohol wyparował z głów, a panowie odespali, Stephen wraz z dwoma śmiałkami ruszył w podróż. W ciągu 16 godzin dojechali do Francji, przez Niemcy, Holandię i Belgię. W porcie Calais, gdzie znajduje się wjazd do tunelu łączącego Anglię i Francję okazało się, że prawo jazdy wystarczy by przez niego przejechać! W ciągu kilku kolejnych godzin Stephen z kolegami był w domu i co najważniejsze – szybciej od ekipy podróżującej samolotem! 

 

Szkot swoją wyprawę transmitował na Snapchacie.  Po powrocie szybko zainteresowały się nim media i teraz mężczyzna robi prawdziwą furorę w mediach. A co z oplem vectrą? Niezawodne autko, które w końcówce swojego żywota przeżyło taką podróż, zawiezie teraz parę młodą do ślubu! Nikt bowiem nie wyobraża sobie ceremonii bez dzielnego opla!

 

o2.pl/ foto: facebook 

[WIDEO] Mężczyzna postanowił zapakować do swojego opla dziwny towar. Jak on to zrobił?!

zapakować

Niektórzy potrafią zapakować do swojej osobówki takie rzeczy o których byśmy nawet przez chwilę pomyśleli. Ten koleś do swojego Opla postanowił zapakować… płot. Jak widać na nagraniu wszystko elegancko się mieści i komfort jazdy jest iście wspaniały. Kumpel z tyłu siedzi i zabezpiecza towar, więc cóż takiego może się stać? Przecież to dzień jak każdy inny i nie ma co samemu sobie wyszukiwać problemów, nie? Mistrz!

Koleś postanowił zapakować do swojego Opla płot. Nie widział w tym nic złego, kolega mu dodatkowo pomógł, to już w ogóle bajka. Po co się przejmować tym, że może o coś zahaczyć albo przez niego komuś może stać się poważna krzywda. Totalny brak wyobraźni. Mistrzostwo!

ZOBACZ:GIF wycofał kolejny znany lek. To syrop dla dzieci!

źródło fot. i wideo: youtube.com

[WIDEO] To niewiarygodne co potrafił zapakować do OPLA ten gość. Szalony człowiek

zapakować

Niektórzy potrafią zapakować do swojej osobówki takie rzeczy o których byśmy nawet przez chwilę pomyśleli. Ten koleś do swojego Opla wsadził… płot. Jak widać na nagraniu wszystko elegancko się mieści i komfort jazdy jest iście wspaniały. Kumpel z tyłu siedzi i zabezpiecza towar, więc cóż takiego może się stać? Przecież to dzień jak każdy inny i nie ma co samemu sobie wyszukiwać problemów, nie? Mistrz!

Koleś do swojego Opla załadował płot. Nie widział w tym nic złego, kolega mu dodatkowo pomógł, to już w ogóle bajka. Po co się przejmować tym, że może o coś zahaczyć albo przez niego komuś może stać się poważna krzywda. Totalny brak wyobraźni. Mistrzostwo!

ZOBACZ:GIF wycofał kolejny znany lek. To syrop dla dzieci!

źródło fot. i wideo: youtube.com

Był tak pijany, że chyba nawet nie zauważył, że miał wypadek! Rozbitym autem jechał dalej [FOTO]

miał wypadek po pijaku

Nietypowy wehikuł poruszał się drogą przez gminę Milejów na Lubelszczyźnie. Traf chciał, że dostrzegło go małżeństwo policjantów w czasie wolnym od służby. Postanowili zatrzymać wrak i wezwać drogówkę.

Szybko okazało się, że nie mogli podjąć lepszej decyzji – 58-latek siedzący we wnętrzu zdezelowanego opla astry był tak pijany, że ledwo z niego wyszedł. Przybyły na miejsce patrol zbadał go alkomatem, okazało się, że ma 2 promile alkoholu we krwi.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Takiego zderzenia na sankach się nie spodziewał Wpadł na niego potężny…

 

Auto wyglądało jakby zaryło w rów – prawe nadkole i maska były całe błocie i trawie. Dach wgnieciony tak jakby samochód po drodze dachował. Mimo to dzielny opel toczył się o własnych siłach!

 

Za jazdę na podwójnym gazie, tak zdezelowanym autem mężczyźnie odebrano prawo jazdy, a sprawę skierowano do sądu. Grożą mu dwa lata więzienia.

 

se.pl/ foto: policja

19-letni kierowca spowodował WYPADEK. W bagażniku miał bardzo niecodzienny „ładunek”…

wypadek, policja, człowiek w bagażniku,

Zbyt długo młody kierowca prawem jazdy się nie nacieszył. Ale może to i dobrze, bo okazało się, że poza spowodowaniem wypadku wykazał się też skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością mając w bagażniku… człowieka. Na szczęście nie skończyło się tragicznie.

 

Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulic Konstytucji i Południowej w Grudziądzu. Audi A3 kierowane przez 19-letniego mieszkańca Grudziądza nie ustąpiło pierwszeństwa Oplowi Vectra powodując wypadek. Około godziny 22 oficer dyżurny policji otrzymał zgłoszenie o wypadku i wysłał nam iejsce patrol drogówki.

 

Okazało się na miejscu, że trzy osoby z Audi wymagają pomocy lekarskiej. Problem w tym, że poza nimi i 19-letnim kierowcą pojazdem poruszały się jeszcze dwie inne osoby! A więc razem 6 osób w tym jedna zamknięta w bagażniku! Gratulujemy inteligencji!

 

Policjanci zatrzymali prawo jazdy młodemu kierowcy. Będzie musiał odpowiedzieć za spowodowanie wypadku i za przewożenie samochodem większej ilości pasażerów niż dopuszczalna w dowodzie rejestracyjnym.

 

To i tak stosunkowo mała cena za taki przejaw głupoty. Jakiś czas temu opisywaliśmy podobną sytuację. Grupka mężczyzn wracająca w nocy z dyskoteki zaliczyła wypadek. Nie był groźny, bo wszyscy wyszli o własnych siłach z auta. Prawie wszyscy – w środku został jeden „pasażer” zamknięty w bagażniku. Problem w tym, że auto zapaliło się i delikwent usmażył się w środku nie doczekawszy się pomocy. [ZOBACZ: Jechał w bagażniku, ZGINĄŁ W MĘCZARNIACH!]

Jechał w bagażniku, zginął w MĘCZARNIACH – prawdziwy dramat w Wielkopolsce! [ZDJĘCIA]

 

interia.pl

Złodziej-romantyk ukradł samochód z miłości – policjanci NIE WIERZYLI gdy słuchali jego tłumaczeń. Okazało się też, że jest…

złodziej

Miłość popycha ludzi do czynów największych z jednej i najstraszniejszych z drugiej strony. Chęć zaimponowania kobiecie jest chyba jeszcze gorsza. Trudno zawyrokować, jakie uczucie towarzyszyło mężczyźnie z Wielkopolski, ale za to, że ukradł auto i za zadawnione winy może długo posiedzieć. 

 

39-letni mężczyzna z Leszna został zatrzymany przez policję po tym, jak ukradł samochód Opel Meriva. Złodziej pracował niedaleko miejsca, gdzie właściciel parkował swoje auto, toteż miał je zapewne od pewnego czasu na oku.

 

Konkretnie od momentu, gdy w jego życiu pojawiła się mieszkanka Kościana, również w Wielkopolsce. Nasz zdesperowany Romeo nie miał czym do niej dojeżdżać, dodatkowo problem stanowiło jego niskie poczucie wartości. Uznał bowiem, że najlepiej będzie zaimponować partnerce (lub kandydatce na partnerkę!) swoim własnym autem.

 

Wpadł już po kilku dniach. Policjantom bez ogródek powiedział, że ukradł auto bo nie miał czym jeździć na randki i chciał wzbudzić pożądanie do siebie poprzez samochód. Dodatkowo okazało się, że jest poszukiwany w celu odbycia kary więzienia, której unikał. Poza tym wyrokiem czeka go odsiedzenie kary za kradzież samochodu – a to może być nawet 10 lat więzienia!

 

Żeby chociaż ukradł jakiś fajny sportowy wóz! Wprawdzie nie mamy nic ani do Opli Meriva, ale zdaje nam się, że są samochody, które skuteczniej przyśpieszą kobietom bicie serca! Chyba, że facet myślał przyszłościowo i chciał mieć auto rodzinne…

SZYBCY I WŚCIEKLI PO POLSKU: PIJANY SYN w TRAKTORZE kontra PIJANY OJCIEC W OPLU! Interweniowała policja

szybcy i wściekli po polsku

Okres przedświąteczny sprzyja dziwnym sytuacjom, ale to co wydarzyło się na Podkarpaciu zdziwiło nawet policjantów!

 

Nieopodal miejscowości Dubiecko doszło do bardzo dziwnego pościgu. Nie do końca wiadomo o co poszło, pewne jest jedynie, że dalszy rozwój wypadków zahamowała policja.

 

Funkcjonariusze badający trzeźwość zatrzymali kierowcę osobowego opla. Niedaleko za nim jechał traktor, który także wpadł w sidła drogówki. Wystarczyło uchylenie szyby w oplu aby policjanci wyczuli od starszego mężczyzny alkohol. Wydmuchał 1,6 promila i od razu pożegnał się z prawem jazdy.

 

Okazało się, że kierowcą ciągnika jest jego syn, którego oddech także wskazywał na spożycie trunków wyskokowych. Wydmuchał 0,7 promila. Jakby tego było mało – nie miał prawa jazdy, bo obowiązywał go zakaz prowadzenia pojazdów!

 

Czy panowie rywalizowali ze sobą, czy może syn ruszył w pościg za ojcem – nie wiadomo. Za to na pewno obaj będą musieli pojawić się w sądzie, który oceni ich zachowanie i wyda odpowiedni wyrok!

o2.pl